Dodaj do ulubionych

Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie?

19.02.04, 15:23
Czy można poprosić ginekologa o wypisanie zwolnienia z pracy, nawet przy
dobrym samopoczuciu? Czy ginekolodzy robią jakieś problemy z wypisywaniem
zwolnień?

Kiedy Wy pójdziecie na zwolnienie (lub juz poszłyście) i jak poprosiłyście
lekarza i jak powiedziałyście to szefowi?

dzięki za radysmile))
Obserwuj wątek
        • balbinka01 Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 19.02.04, 15:55
          a dlaczego nie iść na zwolnienie? to taki szczególny czas dla kobiety - tak
          faktycznie to ostatni, który można poświęcić tylko i wyłacznie sobie. Ja jestem
          w 28 tygodniu - wciąż pracuję, ale bardziej dlatego, że muszę. Chętnie
          posiedziałabym w domku - i wcale nie musiałabym się nudzic - chodziłabym na
          basenik co drugi dzieńsmile), do kina, na jakieś wystawy, czytałabym książki,
          uczyłabym sie pożądnie do egzaminów (dodatkowo studiuję)...

          A z moim pracodawcą umówiłam się, że pójdę na zwolnienie tak miesiąć wcześniej.
          Lekarze z tego, co wiem, nie robią problemów - wypisują zwolnienia - w końcu
          nie chcą mieć na umieniu kogoś, kto mówi, że na przykład bardzo sie męczy w
          pracy, bolą go plecy czy coś w tym rodzaju. Więc proście (jesli chcecie) a z
          pewnością zwolnienie otrzymaciesmile))))

          pozdrawiam!
        • risa1 Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 19.02.04, 16:07
          ja jestem od 6 tyg. ciazy i niedlatego zeby mi cos bylo. pracowalam jako
          ekspedientka w malym sklepie osiedlowym w teorii tylko na kasie. towar
          przeniesc nieraz paki po 15, 20kg.okna umyc a podstawowy zakaz w ciazy rak do
          gory nie wolno podnosic.nikt mnie by w tym niezastapil, poza tym praca od 7 do
          16 i kazda sobota do 12, czasem do 15. szla zima a na pocz. ciazy czulam
          okropna sennosc i powiedzilam wszystko mojej gin. jak wyglada moja praca dala
          bez niczego , bede wiec do konca na L4. wiadomo ze nikt by mi nie wypisal od
          razu zwoln. na 8 m-cy, dlatego moja gin. wypisuje mi je przedluza co 2,3 m-ce.

          gdybym miala jakos inna prace pewno bym z niej nierezygnowala. zawsze razniej z
          kims a tak to sama siedze do 6,7 wieczor w domu. ale coz chce sie wyspac,
          odpoczac.
          a szefowi dalam zwolnienie do lapki i tyle, nawet mi pogratulowal. pracuje u
          niego 5 rok idzie wiec moze stad to tak dosc latwo sobie przyswoil.

          mysle ze wszystko zalezy od tego gdzie pracujesz, jak lekko (czy w stresie i
          cos jak ja)i przede wszystkim jak sie czujesz to bym nierezygnowala.
          praca to niewszystko! teraz Ty i dziecko jestes najwazniejsza.jak masz meczaca
          psychicznie czy fizycznie prace zastanow sie czy naprawde warto dla tego
          rezygnowac...

          dbajcie o siebie! zycze wam duuuuuuuuuuuuuuuuuzo zdrowka i pieknego maluszka.
          pzdr.
      • joanna_poz Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 19.02.04, 15:58
        Zgadzam się z Maadzik. Jaki jest sens brania zwolnienia przy dobrym
        samopoczuciu? Nosi to znamiona wyłudzenia, mówiąc brutalnie... a potem się
        dziwimy, ze pracodawcy nie chcą zatrudniac kobiet bo panicznie boją się ich
        ciąży..
        Jedna z moich koleżanek z pracy pracowała do dnia porodu. Druga poprosiła o
        zwolnienie dopiero w 9 miesiącu ciąży - czuła się dobrze, ale już męczyły ją
        długie dojazdy do pracy (ok. 50 km).
        Ja sama jestem w ciąży w 20 tyg. i wiem, jak ciąża daje czasem popalić; mocno w
        kośc dały mi mdłości, wymioty, a mimo to cały czas pracowałam i zamierzam tak
        długo pracować, dopóki będę czuła się względnie dobrze.
        Może "dzięki" temu, że nie traktujemy ciąży jako wymówki do L4 i nasz
        pracodawca traktuje nas fair i mamy gdzie wracac po urodzeniu dziecka i urlopie.
        J.
    • miqsh Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 19.02.04, 16:06
      W 38 tygodniu bedziecie mialy inne zdanie, ja tez sie super czulam...niestety
      im dalej tym jest ciezej, choc zycze Wam dobrego samopoczucia do konca. Ja
      jestem na zwolnieniu od 30tyg., juz mialam dosyc pracy, zaczely mi buzowac
      hormony smile
      Niestety zwolnienie w ostatnich tygodniach bywa klopotliwe, polecam watek o
      macierzynskim:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=10836861
      Osobiscie uwazam, ze praca moze poczekac, no chyba ze faktycznie czujecie sie
      kwitnaco i nie bedziecie mialy skurczy przepowiadajacych co chwila, bolu w
      krzyzu, w pachwinach i cierpialy na bezsennosc smile))

      Pozdrawiam Ewa

      • enusia Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 19.02.04, 16:17
        Ja też tak jak Tereska jestem na zwolnieniu prawie od początku ciaży i będę do
        końca. Myślę, że wszystko zależy od charakteru pracy. Moje zajęcie to stres i
        podniesiony głos i oczy naokoło głowy - w ciąży tak nie mogę już pracować -
        wróciłam w styczniu na 2 tygodnie do pracy (koszmarne gimnazjum) i po kilku
        dniach wylądowałam u lekarza z bardzo silnymi bólami na tle nerwowym - bóle
        napięciowe. Dostałam po raz kolejny całkowity zakaz chodzenia do pracy i wcale
        nie żałuję. Mam czas - dbam o dom, czytam ksiązki, spaceruję, spędzam więcej
        czasu z rodzicami.. Nie jestem na L4 z lenistwa. To że teraz się dobrze czuję
        zawdzieczam zapewne właśnie zwonieniu. Pozdrawiam, Re
    • kasiacs Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 19.02.04, 16:18
      Ja mam odwrotny problem, chcialam pracowac smialam sie ze mnie to z pracy od
      razu na porodowke przewioza, a tu w 14 tygodniu plamienia pozniej skrocila mi
      sie szyjka i caly czas albo musze lezec albo polegiwac o pracy moj gin. nie
      chce slyszec (o zadnych rozrywkach basenach itp tez niestety nie). Dzieki bogu
      dostalam komputer sluzbowy do domu i wymyslili mi to tak ze mam tu dostep do
      wszystkich danych i moge pracowac prawie normalnie - choc tak naprawde to juz
      nie to samo bo nikt mi nie powierzy odpowiedzialniejszych rzeczy ja tez nie
      moge tak ciagle siedziec przy tym komputerze no i atmosfera nie ta sama jak
      czlowiek sam w domu a nie w biurze wsrod ludzi.
      Mysle ze to zalezy czy czlowiek lubi swoja prace. Zgadzam sie z poprzedniczkami
      ze ciaza (jesli wszystko jest ok) to nie choroba i jesli ktos idzie na
      zwolnienie tylko dlatego ze jest w ciazy kiedy dobrze sie czuje jest to rodzaj
      przekretu przez ktory pracodawcy boja sie kobiet w wieku rozrodczym jak zarazy.
      Nie nalezy tez jednak przesadzac duzo jest dziewczyn ktore mimo komplikacji
      pracuja bo "nie moga" "boja sie" isc na zwolnienie a przeciez zdrowie dziecka
      najwazniejsze.
      Ja osobiscie uwazam ze powinno sie pracowac jak dlugo sie da ale zwolnic troche
      nie siedziec po godzinach nabrac dystansu, wiecej czasu poswiecic tylko i
      wylacznie sobie bo to ostatnie takie chwile smile.
      Pozdrawiam wszytskie pracujace i niepracujace mamy
      Kasia + Bartus 23t3d
    • amoran Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 19.02.04, 16:29
      Jestem w prawie 24 tygodniu ciązy i od początku pracuję. Od marca planuję
      jednak iść na L4, ponieważ: przez to, że pracuję gorzej się odżywiam-kanapki,
      owoce, obiad dopiero o 19, mam wrażenie że zaczynam chudnąć w 6 miesiącu, bolą
      mnie plecy od 8 godzinnego siedzenia przy kompie, mało chodzę..... Będę
      pracować na pół etatu w domu, ponieważ pracuję w seriwisie internetowym i moja
      praca na to pozwala. Tak jak pisałam wyżej główna przyczyna to brak ruchu i
      przede wszystkim sensownego odżywiania. Mam wrażenie, że mój brzuszek przez to
      przestał rosnąć i z tego powodu zaczyna budzić się we mnie poczucie winy. A jak
      u Was jest z jedzeniem w pracy?

      Pozdrawiam Wszystkie Mamy serdecznie

      Ania i Bąbelek/Bąbelka
    • bibellott Kocham swoją pracę!!!:))) 19.02.04, 16:39
      smile
      Tu nie chodzi o moje lenistwo, lecz o mój styl życia, niestety naganny!!!

      Pracuję po 12 godzin. Pracę mam dość stresującą i często siedzę całymi dniami
      przed komputerem. Mam nadzieję, że w ciąży będę się czuć dobrze, ale czy mój
      tryb życia - praca, nieregularne posiłki, mało sportu nie zaszkodzą fasolcesmile
      Odstawię weekendowe wyjścia do zadymionych klubów, alkohol i papierosy. Może
      trochę przystopuję z pracą - 8 godzin dziennie, ale nie wiem czy mi się to uda
      w moim zawodzie. Chcę pracować nawet do 9 miesiąca, ale czy nie zaszkodzę
      małemu?...
      • risa1 a ja nie narzekam!!!!!!!!!!!!!!! 19.02.04, 17:13
        mysle ze 6,8 godz. w pracy nawey w tej najbardziej "wygodnej" dla ciazy to max.
        a i z kompem tez nie mozna przesadzac.
        w domku nawet niejest zle. jezdze po calym Krakowie i szukam co gdzie w jakim
        sklepie mozna kupic. odwiedzam znajomych, rodzicow kiedy mam ochote nikt mi nie
        narzuca ze 6, 8 i masz wstawac do roboty a najchetniej bys sobie polezala do
        gory tyłkiem. i nigdy wczesniej niemialam tyle czasu dla siebie zeby zadbac o
        siebie.
        cos do cholery nam sie nalezy w ciazy...... i tak nam juz ukradli tyle z
        macierzynskiego... nawet nie mysle na razie jak to bedzie
    • marzenawl Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 19.02.04, 18:01
      właśnie zaczełam 38 tydzień i cały czas pracuję--8 godz. przed komputerem-nie
      dłużej--no i jeszcze w domu trochę, b.dobrze się czuję--trochę bolą mnie plecy,
      ae jak siedzę w domu -czy leżę... bola mnie bardziej (mam czasami wolny dzień
      za pracę w soboty), nawet lekarz odradza mi rezygnowanie z pracy i jeżeli
      samopoczucie pozwoli chciałabym pracować do końca.

      pozdr., marzena
    • larvva Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 19.02.04, 18:24
      jestem na zwolnieniu dluzej niz jestem w ciazy.
      dluga historia, pozwole sobie ja oszczedzic.

      dosc, ze bede na zwolnieniu do konca - i nie jest to moj wymysl ale lekarza.

      moja sytuacja jest wiec inna, ale nie uwazam by kobieta, ktora dobrze czuje sie
      w ciazy a chce isc na zwolnienie, koniecznie musi pracowac. jesli twoim zdaniem
      lepiej poczujesz sie psychicznie, uznasz ze bedziesz mogla zadbac o siebie i o
      dziecko - to czemu nie?
      trzeba tylko rozwazyc wszystkie za i przeciw oraz porozmawiac z pracodawca. a
      moze jest szansa na prace na pol etatu?

      --
      ____________________________________
      icsi - viaţa e plină de miracole
      junior, tp 04.08.2004
      • matizka Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 19.02.04, 21:37
        A ja mam inny problem. To mój szef kazał mi zaplanować kiedy pójdę na
        zwolnienie. On uważa, że wszyscy pod koniec chodzą i że to normalne, ale, że
        powinnam mu powiedzieć wcześniej. Zapytałam się lekarki jak to jest ze
        zwolnieniem na koniec ciąży i usłyszałam wykład podobny do tego z jednego z
        wątków. I doszłam do wniosku, że choćbym umierała ze zmęczenia to jej nie
        poproszę (martwię się tylko tym, że mam krzywy kręgosłuo i bez ciąży bywały
        okresy, że b. bolał), ale jestem z tych co myślą sobie zawsze może rzeczywiście
        nie jest tak najgorzej i można jeszcze wytrzymać.

        Więc chyba teraz powiem szefowi, że nie idę na zwolnienie, chyba, ze się
        rozchoruję (przecież nie da się tego zaplanować) i trudno (tzn. wiem, że mu się
        to nie spodoba, bo ja pracuję w dziale, ktory m.in. planowaniem się zajmuje.

        Ale wiecie czułam się strasznie po tym wykładzie mojej gin i nie zamierzam tego
        powtarzać .

        M.
        • elwirka26 Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 20.02.04, 12:06
          matizka napisała:

          > A ja mam inny problem. To mój szef kazał mi zaplanować kiedy pójdę na
          > zwolnienie. On uważa, że wszyscy pod koniec chodzą i że to normalne, ale, że
          > powinnam mu powiedzieć wcześniej.

          To samo u mnie! 60-letni facet nie może pojąć, że w ciązy jest różnie i z dnia
          na dzień mogę nagle zacząć chorować. Cały czas wmawiał mi, że jestem silna i na
          pewno do końca będę chodzić do pracy! Wyprowadziłam go z błędu, że 8 i 9
          miesiąc to pewnie spędzę już w domu. Jednak miałam na uwadze koleżankę, która
          rok wcześniej zaszła w ciąze, chorowała od 4 miesiąca i już u nas nie pracuje.
          Pracodawcy uważają, że zwolnienia z pracy można "załatwić" i kobiety robią to
          im na złość!
          Ja nie jestem w stanie dojeżdżać do pracy 40 km samochodem. Stwarzam
          niebezpieczeństwo dla siebie, pasażerów i innych uczestników ruchu drogowego.
          Kiepski refleks, złe warunki drogowe, skurcze podczas jazdy.
          Najchętniej zaczęłabym chorować od początku ciąży. Ginekolog na początku nie
          chciał wystawić mi zwolnienia. Co tam komputer i 8 godzin w jednej pozycji przy
          biurku. To nie powód do wylegiwania się w łóżku. Ale w ostatnich miesiącach
          ciąży już raczej nie ma z tym kłopotu. Dają bezproblemowo.
      • kasiasz10 Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 20.02.04, 14:16
        Ja jestem na zwolnieniu od 9 tyg. W wcale nie czuję sie winna względem
        pracodawcy. Nie ukrywałam ze jestem w ciązy, nie chcialam zwolnienia,
        pracowałam jak wszyscy. I co?? Moja szefowa jakims dziwnym trafem zawsze mnie
        wysyłała ze stosami papierów do kserokopiarki, miałam zostawac po godzinach, a
        wszyscy patrzyli się na mnie jak na trędowatą (jak śmiałam zajśc w ciążę)..A
        pracowałam pomimo tego ze lekarz nie był za tym (małe plamienia na początku).
        Miałam dość stresów poszłam sobie na zwolnienie, moje dziecko jest ważniejsze.
        Teraz czuję się dobrze, mam czas dla siebie...a w biurze niech sie dzieje co
        chce. Juz tam nie wrócę. Po porodzie rozkręcam swój interes i będę własna
        szefową.

        Pozdrowionak dla waszych brzuszkówsmile)))

        Kasia z Fasolasmile
      • ania.k26 Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 03.03.04, 13:54
        To ja już nie wiem co mam zrobić, bo to dopiero 6 tydzień ale już się boję, że
        mój szef mnie wykończy. Okropnie się denerwuję i stresuję w pracy, wszystko od
        razu zaczyna mnie boleć i aż plakać mi się chce. nie powiedziałam jeszcze
        nikomu bo wiem że nie będą zadowoleni. Sama myśl o tym że mam powiedzieć i jak
        on na to zareaguje, mnie paraliżuje. Mam ciągły kontakt z ludźmi nie końiecznie
        czystymi, bo muszę przyznać, że śmierdzą czasami okropnie a mnie wtedy zbiera
        się na wymioty, męczę się wiec strasznie, co robić? Długo tak nie pociągniemy
        ja i mój mały groszek w brzuszku.
        Pozdrawiam Ania
    • mama_wiktora Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 20.02.04, 09:40
      A ja odpowiem najpierw bezpośrednio na pytanie: zależy od ginekologa. Są tacy,
      którzy uważają, że kiedyś kobiety w polu rodziły i jak nie padasz "mordą na
      buzię" to L4 ci się nie należy. No i tacy, których podejście jest bardziej
      liberalne.

      Moim zdaniem prawie żadne środowisko pracy nie jest komfortowe w ciąży. Nawet
      tzw. "lekka" praca biurowa, to przecież przynajmniej osiem godzin przed
      komputerem w mało wygodnej pozycji, plus np ksero podobno nie bardzo
      bezpieczne.

      Nawet lekkie dolegliwości ciążowe, typu mdłości, ciężkość (ha! ha!), niewygoda
      przy siedzeniu, nawet lekka bezsenność, złe samopoczucie, to wszystko
      kwalifikuje to tego żeby choć trochę posiedzieć w domku.

      Poprzednią ciążę przesiedziałam w domu, najpierw kilka miesięcy ze względu na
      zagrożenie poronieniem i wcześniejszym porodem, potem już ze względu na lżejsze
      dolegliwości, głównie na bezsenność, która powodowała, że zasypiałam na kilka
      godzin gdzieś koło czwartej nad ranem. Żadna siła nie zmusiłaby mnie do pójścia
      na ósmą do pracysmile

      Teraz pracuję, ale tylko dlatego, że wymiotuję raczej okazjonalnie, no i
      niedługo podwyżkismile Taka wyrachowana jestemsmile Ale potem myślę, że zrobię sobie
      dłuższe wakacje...

      • aga_rn Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 20.02.04, 18:40
        mama_wiktora napisała:


        >
        > Nawet lekkie dolegliwości ciążowe, typu mdłości, ciężkość (ha! ha!),
        niewygoda
        > przy siedzeniu, nawet lekka bezsenność, złe samopoczucie, to wszystko
        > kwalifikuje to tego żeby choć trochę posiedzieć w domku.

        Jakbys nie mieszkala w kraju w ktorym placi sie 100 % za zwolnienie w czasie
        ciazy, tylko gdzies, gdzie chorobowego nie ma lub jest tylko pewien limit (i to
        niekoniecznie 100%, bo zalezy od lat pracy) a przy prawdziwych problemach (typu
        zagrozona ciaza) kobiety bez swiadczen chorobowych moga przejsc owszem, na
        zasilek, tyle ze to sa grosze - to te dolegliwosci do "siedzenia w domku" by
        nie kwalifikowaly wink

        Naprwde nie dziwie sie ze w Polsce tyle pracodawcow dyskryminuje kobiety i
        jeszcze sie z tym nie kryja (chociaz to powinno byc nielegalne). sad
        >
    • keth Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 20.02.04, 11:34
      czesc
      Ja jestem na zwolnieniu od poczatku. Na poczatku dlatego ze miałam plamienia a
      lekarz nie chcial ryzykować, a dodatkowo miałam kłopoty wogóle z zajciem w
      ciąże. I od razu ciąza została zakwalifikowana jako wysokiego ryzyka. Lekarz
      powiedział ze moze tak do konca 3 miesiąca. Ale wtedy okazało sie ze bede miała
      blizniaki, co podniosło ryzyko i tak juz zagrozonej ciazy. Wiec dostałam wybór
      dzieci albo praca. No i nie miałam wyboru.
      Pozdrawiam Kasia i dwie kruszynki
    • lidszu Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 20.02.04, 12:34
      Cześć,
      Ja obecnie jestem w 35 tygodniu ciąży i już zapowiedziałam, że idę na
      zwolnienie od początku marca. Zostaną mi tylko 4 tyg. do porodu, więc uważam,
      że to wystarczająco. Zresztą jest mi coraz ciężej i właściwie najchętniej nie
      wychodziłabym już z pracy. Co do pracy to bardzo ją lubię więc starałam się
      pokazać, że mi na niej zależy aby nie mieć problemu z powrotem do pracy po
      macierzyńskim. Ja mam bardzo fajną szefową, która sama ma dzieci i wie jak się
      teraz czuję.
      Z tego co wiem, to gin nie powinien mieć żadnych objekcji z wystawieniem
      zwolnienia. Mój przynajmniej tak stwierdził. Zresztą uwarzam, że należy nam się
      trochę odpoczynku. Dziewczyny, które są dopiero w dwudziestym którymś tygodniu
      ciąży jeszcze nie rozumieją nas, które są na finiszu. Ja nie narzekam za
      bardzo, dużo nie przytyłam i brzuszek też nie jest za duży, ale zaczynają mi
      dokuczać plecy. Po powrocie do domu (cały dzień przed komputerem) najchętniej
      leżę na kanapie i odpoczywam. Na zwolnieniu przynajmniej będę mogła iść na
      spacer, wyspać się i przygotować wszystko na narodziny dzidziusia.
      pozdrawiam,
      Lidka i 35 tyg. kruszynka
    • judytak Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 20.02.04, 13:44
      za pierwszym razem pracowałam do ostatniego dnia, urodziłam dwa dni po terminie
      nie miałam żadnych problemów z pracodawca
      gdzieś dwa miesiące wcześniej był przyjęty chłopak, który miał mnie zastępować,
      jak wróciłam rok później, pracowaliśmy razem

      za drugim razem też pracowałam do końca, ale urodziłam wcześniaka
      szef powiedział mi na początku ciąży, żebym poszła na zwolnienie, a
      przychodziła do pracy, będę dostawała chorobowe z ZUS-u, a on mi dopłaci jakąś
      kopertówkę - powiedziałam, że mowy nie ma

      za trzecim razem właściwie pracowałam do trzy tygodnie przed porodem (urodziłam
      w terminie) - mówię właściwie, bo wcześniej chyba trzy, może cztery razy brałam
      zwolnienie na tydzień, na 10 dni, raz było uzasadnione medycznie, innymi razy
      nie, na konto tych zwolnień wychodziłam z pracy po sześciu godzinach, tak się
      umówiłam z szefem, trzy miesiące przed terminem porodu był zatrudniony chłopak,
      który miał mnie zastępować, jak wróciłam po roku, już nie pracował (redukcja,
      mnie też zwolnili)

      raczej każdy ginekolog da ciężarnej zwolnienie, różnica w tym, że jednemu
      wystarczy, jak powiesz, że chcesz, a drugiemu trzeba mówić, że tu kłuje, tu
      boli, brzuch twardnieje itp. itd.

      pozdrawiam
      Judyta
    • julinka0304 Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 20.02.04, 14:40
      Cześć, Ja miałam ambitne plany pracować do samego końca (dodam,że na dwóch
      etatach i jeszcze trochę w domu) udało mi się do 30 tygodnia (bo ciąża
      przebiegała idealnie) niestety wszystko co dobre szybko się kończy i od 5
      tygodni ze wzgledu na praktyczny brak szyjki macicy i skurcze musze leżec w
      domu (niestety nie mogę sobie pozwolic na żadne rozrywki typu basen, kino,
      zakupy i pozostaje mi internet telewizja i książki (ciesze się najbardziej z
      tego ostatniego, bo nareszcie mam czas nadrobić zaleglości)). Ciągle się
      zastanawiam, ćzy sama nie doporwadziłam do stanu, że organizm musial mi
      pokazać, że mimo, że ciąża to nie choroba to jednak czasem trzeba przystopować.
      Mój mąż twierdzi, że gdybym raz na jakiś czas poszła na tydzień na zwolnienie i
      odpoczela to dalej bym teraz pracowała. Lekarz z kolei twierdzi, że nie da się
      tego przewidzieć i że może po prostu tak musiało być.
      Ania i Julka (35 tc)
      • ewek3 Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 20.02.04, 19:37
        Ja jestem w 25 tc aktualnie na zwolnieniu. Do tej pory pracowałam cały czas,
        jednak juz zaczynam odczuwac coraz wieksze zmeczeni9e nie tyle samą pracą co
        jazdą samochodem. Pracuję w firmie farmaceutycznej i moja praca polega głównie
        na jezdzeniu i odwiedzaniu mało sympatycznych miejsc typu szpitale czy
        przychodnie. Czasami dziennie przejezdzam 200-250 km,staram sie jezdzic
        ostrożnie ale same wiecie ze rznie bywa za kierownicą, a poza tym to ciągłe
        wsiadanie i wysiadanie z samochodu bywa bardzo meczące, wzięłam zwolnienie
        tylko na tydzien, w poniedziałek wracam do pracy, zobacze jak długo "pociągnę".
        Planowałam pracowac do końca kwietnia z przerwami tygodniowymi raz w miesiącu,
        termin mam na 28 maja, tylko nie wiem czy dam radę dzwigac mój stale
        powiększajacy się brzuszek....
    • ancia77 Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 20.02.04, 21:53
      Witam! Fajnie ze pojawil sie taki watek bo tez mam jedno pytanie. Otoz jestem
      na zwolnieniu L4 od stycznia (wtedy 12 tydzien teraz prawie 20). Powodem byly
      nieustanne wymioty i ogolne zle samopoczucie. Musialam korzystac z kroplowek
      zeby jakos to przezyc. Teraz jest roche lepiej ale nadal nie jestem w stanie
      normalnie funkcjonowac nie mowiac o pracy. I wlasnie tydzien temu dostalam
      wezwanie do ZUSu w sprawie wyjasnienia druku ZLA (Zwolnienie lekarskie) bo
      inaczej Zus nie bedzie mi przysylal wyplaty. Czy spotkalyscie sie z czyms
      takim? O co im moze chodzic? Oczywiscie tam nie bylam bo teraz nie mam sily na
      takie wycieczki i zastanawiam sie czy moze ktos z rodziny moze to za mnie
      wyjasnic. Ciekawi mnie czy takie sytuacje zdarzaja sie czesto i czy tez
      bylyscie wzywane do Zusu. Pozdrawiam,
      Ania
    • girlie73 Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 20.02.04, 22:35
      Nie ma na to jednej reguły.
      Każda z nas to indywidualny przypadek.

      Jedno jest pewne, Dzidziuś jest najważniejszy.
      Ambicja zawodowa musi ustąpić miejsca trosce o Maluszka.

      A poza tym, cóż to za przyjemność siedzieć 8 godzin w pracy, najczęściej w
      jednej niewygodnej pozycji, wystawiać przez ten cały siebie i Maluszka na nie
      całkiem zdrowe działanie komputera, różnego rodzaju drukarek i kserokopiarek, a
      przy tym być cały czas skoncentrowaną, znosząc dodatkowo przykre bóle pleców,
      nóg, głowy, i in. A nadto, nie odczuwać wcale ruchów Maluszka. Ale cóż się
      dziwić, skoro musi znosić takie niedogodności. W imię czego?

      A jak wspaniale jest móc się spokojnie wyspać, pójść na spacerek, do kina,
      teatru, na koncert, wystawę czy ploteczki do koleżanki, poczytać książkę,
      ugotować coś pysznego, a wszytko to robić wtedy, gdy ma się na to ochotę.
      A w nagrodę czuć Maluszka, który bez żadnego skrępowania, swobodnie bryka w
      brzuszku.

      Pozdrawiam,

      Justyna, 32 tydz.
      Na zwolnieniu lekarskim od 26 tygodnia z tygodniową przerwą na powrót do pracy.
      Niestety po tym tygodniu dolegliwości związane z bólem pleców, pachwin,
      zasłabnięciami i twardnieniem macicy nasiliły się.
      Teraz czujemy się dobrze.
      A pracę udało się przenieść do domu, oczywiście w rozsądnej ilości.
      • asiula12 Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 20.02.04, 22:58
        Dziewczyny nie myslcie "tu i teraz", ale zastanowcie sie co po macierzynskim -
        czy wracacie, czy nie. Ja bym sobie nie wyuobrazala powrotu do pracy, gdzie
        zrobilam sobie opinie osoby, ktora naduzyla faktu bycia w ciazy.
        W pierwszej ciazy nie bylam na zwolnieniu, dobrze sie czulam. W drugiej jestem
        od 6 msc mam powazne problemy - ale nie chce zostawic mojego espolu z
        problemami - bywam w pracy, jestem pod mailem. Zalezy mi na pracy a i firmie
        zalezy na mnie. Moje miejsce pracy bedzie na mnie czekac, juz po raz drugi. Czy
        czekaloby, gdybym olewala prace i naduzywala swoich przywilejow? Niesadze.
        a praca jest wazna, daje satysfakcje, pieniadze, kontakt z ludzmi, rozwoj, itd,
        i mozna ja polaczyc z bciem mama

        pozd
        asia (34 tydz)
    • barbamama1 Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 21.02.04, 09:42
      To prawda, ze ciąża nie jest chorobą. Ale ciągły stres w opracy jest
      zagrożeniem dla ciązy. Mam za sobą już jedno poronienie. W 10 tyg. ciąży pod
      wpływem stresu w pracy zaczęły się skurcze macicy. Lekarz wyslal mnie na
      zwolnienie, na którym jestem do dzis. Część pracy przeniosłam do domu. I to
      jest chyba najlepszy układ. Choć w domu też trzeba uwazac zeby nie przeholowac -
      po zbyt dlugim siedzeniu przy komputerze zaczal twardniec mi brzuszek i mam
      zalecenie, zeby raczej wiecej lezec. Tak więc jest różnie. Kiedy ciąża
      przebiega bez problemów można pracować. Ale w sytuacji, kiedy ma się swiadomosc
      zagrozen - lepiej ograniczyc prace do rozsadnych rozmiarow, albo w ogole z niej
      zrezygmnowac. Prawda w wielu wypadkach jest taka, ze prace po dluzszym lub
      krotszym okresie mozna znalezc. Dziecka naprawde nie ma sie na zawolanie. Wie o
      tym te 20% par, ktore sa z roznych przyczyn nieplodne, albo kobiety, ktore maja
      za soba 1-2-3 i wiecej poronien.
    • beemka1 Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 21.02.04, 10:14
      Rozumiem, że ciężarna kobieta idzie za zwolnienie kiedy jest chora, jej ciąża
      jest zagrożona, praca jest za ciężka (typu ciągłe siedzenie przy komputerze czy
      dżwiganie ciężarów w sklepie), czy po prostu kobieta czuje się ciągle zmęczona,
      niewyspana, męczą i stersują ja długie dojazdy do pracy. Jednym słowem, jesli
      praca zagraża zdrowiu lub życiu jej czy jej dziecka.

      Ale pójście na zwolnienie,'bo mi się chce', 'bo chcę mieć 9 miesięcy
      przyjemnego życia, niech pracodawca mi płaci', to czyste wyłudzanie pieniędzy,
      które się nie należą!!! A potem dziwicie się, że pracodawcy nie chcą zatrudniać
      młodych kobiet 'w wieku rozrodczym'. Nie przyszło Wam do głowy, że to co
      robicie to zwykła kradzież? Ktoś musi zapłacic za Waszą niewykonaną pracą, a
      tym kimś jest reszta pracowników firmy, którzy dzięki Waszemu wygodnictwu i
      beztrosce nie dostają podwyżek (bo z czego pracodawca ma im zapłacic?) lub
      siedzą po godzinach wykonując Waszą pracę. Może zamiast skupiać się wyłacznie
      na swojej wygodzie (jeszcze raz podkreślam, że piszę o sytuacji, kiedy kobieta
      bierze zwolnienie, choć nic nie zagraża jej ani jej dziecku), pomyslicie o
      innych, którzy tracą przez Wasze postępowanie? Pomyslałyście choć przez chwilę
      o innych?
      --
      I'm a Roman Catholic,
      And have been since before I was born,
      And the one thing they say about Catholics,
      Is they'll take you as soon as you're warm...
      • elwirka26 Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 23.02.04, 12:21
        > Ale pójście na zwolnienie,'bo mi się chce', 'bo chcę mieć 9 miesięcy
        > przyjemnego życia, niech pracodawca mi płaci', to czyste wyłudzanie
        pieniędzy,
        > które się nie należą!!! A potem dziwicie się, że pracodawcy nie chcą
        zatrudniać
        >
        > młodych kobiet 'w wieku rozrodczym'. Nie przyszło Wam do głowy, że to co
        > robicie to zwykła kradzież? Ktoś musi zapłacic za Waszą niewykonaną pracą, a
        > tym kimś jest reszta pracowników firmy, którzy dzięki Waszemu wygodnictwu i
        > beztrosce nie dostają podwyżek (bo z czego pracodawca ma im zapłacic?) lub
        > siedzą po godzinach wykonując Waszą pracę.
        Pomyslałyście choć przez chwilę
        > o innych?

        Biedni pracodawcy, z torbami pójdą jak zapłacą 33 dni wynagrodzenia
        chorobowego!
        Chciałam cie poinformować, że potem zasiłek chorobowy płaci ZUS, a nie
        pracodawca. Płaci z naszych składek chorobowych, które comiesięcznie zabiera
        nam z wynagrodzenia. Więc proszę, nie pisz mi o reszcie pracowników, którzy
        cierpią bo nie mają podwyżek. Dla pracodawcy jest nawet korzystne to że idziesz
        na zwolnienie lekarskie. Od 34 dnia choroby nie wydaje na ciebie ani złotówki!!!
        Wynagrodzenie, które musiałby ci zapłacić, gdybyś chodziła do pracy może
        przeznaczyć dla osoby, która cię zastępuje. Obojętne czy jest to twoja
        koleżanka zza biurka, która za dodatkową kasę odwali za ciebie robotę. Czy
        nowozatrudnionma osoba na czas twojej nieobecności!
        A co do kobiet, którym minął wiek rozrodczy. Jeśli chcesz wiedzieć to one
        częściej chorują niż te młode i zdrowe.
        I nie denerwuj kobiet w ciąży, także tych które od kiedy tylko się dowiedziały
        o odmiennym stanie siedzą sobie na zwolnieniu!
        • beemka1 Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 23.02.04, 13:35
          Kolejna wygodnicka, którą kąsa sumienie, więc usprawiadliwia się jak może??? Co
          z tego, że któregoś tygodnia płaci nie pracodawca, ale ZUS? A te pieniądze to
          skąd się biorą, z nieba??? KTOŚ MUSI TE PIENIĄDZE DAĆ!!! Twoje rozumowanie to
          typowe polaczkowo - nie z mojej kieszeni, to niczyje, dobro wspólne. Kawę w
          pracy też podkradasz? A może i papier toaletowy? Długopisy? Materiały
          kserujesz? Ten kraj do nieczego nigdy nie dojdzie, jak będzie miał takich
          ograniczonych obywateli.

          A co do niedenerwowania ciężarnych kobiet, to niepotrzebnie mnie stresujesz
          wypisując podobne herezje. Co za zakłamanie!
          --
          I'm a Roman Catholic,
          And have been since before I was born,
          And the one thing they say about Catholics,
          Is they'll take you as soon as you're warm...
          • yessa Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 23.02.04, 15:37
            beemka1 napisała:

            > Kolejna wygodnicka, którą kąsa sumienie, więc usprawiadliwia się jak może???
            Co
            >
            > z tego, że któregoś tygodnia płaci nie pracodawca, ale ZUS? A te pieniądze to
            > skąd się biorą, z nieba??? KTOŚ MUSI TE PIENIĄDZE DAĆ!!! Twoje rozumowanie to
            > typowe polaczkowo - nie z mojej kieszeni, to niczyje, dobro wspólne. Kawę w
            > pracy też podkradasz? A może i papier toaletowy? Długopisy? Materiały
            > kserujesz? Ten kraj do nieczego nigdy nie dojdzie, jak będzie miał takich
            > ograniczonych obywateli.
            >
            > A co do niedenerwowania ciężarnych kobiet, to niepotrzebnie mnie stresujesz
            > wypisując podobne herezje. Co za zakłamanie!


            Kochana beemko1, wyluzuj i spokojnie przeczytaj to co napisałaś! Z tych kilku
            zdań jasno wynika, że praca dla kochanego pracodawcy stanowczo Ci nie służy (w
            czasie ciąży oczywiście - w inne Twoje stany nie wnikam). Jesteś zestresowana,
            zajadła, złośliwa itd. A może gdybyś jednak skorzystała z L-4 Twoje
            samopoczucie poprawiłoby się? Złość szkodzi nie tylko piękności, szkodzi też
            naszym dzieciom - zarówno tym w łonach, jak i tym kilkuletnim, które nas
            potrzebują, naszym rodzinom, mężom.
            Odnośnie kąsającego sumienia, to czytając wypowiedzi mam wrażenie, że kąsanie
            jest znacznie dotkliwsze w przypadku obrończyń pracodawców (biednych
            oczywiście...). No bo jak wytłumaczyć samej sobie nieustanne narażanie dziecka
            na stres, wirusy, hałas...
            Myślę, że każda z kobiet powinna samodzielnie podjąć decyzję, bo każda z nas
            sama odpowiada za swoje (i nie tylko) życie. Sytuacje są różne, czasem praca,
            nawet ta ciężka i stresująca, jest dla nas nieunikniona - jest tzw. mniejszym
            złem. Ale niech każda z nas, biorąc za wszystko odpowiedzialność, podejmie tę
            decyzję samodzielnie czy z rodziną.
            A Twoje słowa są bardzo ostre. Myślę, że nie masz prawa tu nikogo obrażać...
            • beemka1 Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 24.02.04, 11:39
              yessa napisała:

              >
              > Kochana beemko1, wyluzuj i spokojnie przeczytaj to co napisałaś! Z tych kilku
              > zdań jasno wynika, że praca dla kochanego pracodawcy stanowczo Ci nie służy
              (w
              > czasie ciąży oczywiście - w inne Twoje stany nie wnikam). Jesteś
              zestresowana,
              > zajadła, złośliwa itd. A może gdybyś jednak skorzystała z L-4 Twoje
              > samopoczucie poprawiłoby się? Złość szkodzi nie tylko piękności, szkodzi też
              > naszym dzieciom - zarówno tym w łonach, jak i tym kilkuletnim, które nas
              > potrzebują, naszym rodzinom, mężom.
              > Odnośnie kąsającego sumienia, to czytając wypowiedzi mam wrażenie, że kąsanie
              > jest znacznie dotkliwsze w przypadku obrończyń pracodawców (biednych
              > oczywiście...). No bo jak wytłumaczyć samej sobie nieustanne narażanie
              dziecka
              > na stres, wirusy, hałas...
              > Myślę, że każda z kobiet powinna samodzielnie podjąć decyzję, bo każda z nas
              > sama odpowiada za swoje (i nie tylko) życie. Sytuacje są różne, czasem praca,
              > nawet ta ciężka i stresująca, jest dla nas nieunikniona - jest tzw. mniejszym
              > złem. Ale niech każda z nas, biorąc za wszystko odpowiedzialność, podejmie tę
              > decyzję samodzielnie czy z rodziną.
              > A Twoje słowa są bardzo ostre. Myślę, że nie masz prawa tu nikogo obrażać...


              KOchana Yesso,
              Sama jestem swoim szefem, więc służe sama sobie. Na szczęsie mam jednoosobową
              firmę, więc żadne darmozjady nie siedzą mi na głowie. Nie znaczy to jednak, że
              nie mam zabierać głosu w sprawie, która dotyczy nas wszystkich. Nie oburza Cie,
              że ktoś idzie na zwolnienie, łamie prawo, nikt go nie ściga, a za to płacisz
              Ty, w swoich podatkach? Kiedy w końcu zrozumiecie, że nie ma nic za darmo, za
              wsztsko się płaci? Nie oburza Cię, ze są osoby, które siedzą bezprawnie na
              zwolnieniu, nierzadko uszczkną lekarzowi łapówkę z bezprawnie otrzymywanych
              poborów, a pózniej za to płacisz Ty? Jeśli Cie to nie boli, to wyjmij z konta
              co miesiąc procent swoich poborów i wyrzuć w błoto. Efekt taki sam, tylko żaden
              złodziej z tych pieniędzy nie skorzysta. Nie dziwcie się, że składka zdrowotna
              wzrasta z miesiąca na miesiąc, podziekujcie za to m. in. swoim uroczym
              ciężarnym koleżankom, które w pełni zrdowia i sił siedzą w tym czasie na
              kanapie i przejadają WASZE CIĘŻKO ZAROBIONE PIENIĄDZE.

              Nie, z natury nie jestem złośliwa itd itp, ale ZAWSZE denerwuje mnie ludzka
              głupota i krótkowzroczność. Bo potem czytam pełne żalu postu, że szpitale są
              biedne, że czeka sie pół roku w kolejce do specjalisty, że w ciązy chodzimy do
              prywatnych lekarzy, bo państwowo są duże kolejki, że za USG się płaci. Sami
              jesteście sobie winni, bo albo sami najpierw kradniecie jak tylko można, albo
              ignorujecie (bądż nie rozumiecie), ile taka postawa beztroski Was kosztuje.
              Pewnie, że ciężarne na bezprawnym zwolnieniu to tylko kropla w morzu wyłudzeń i
              kradzieży, ale czy daje nam to prawo do ignorowania takich postaw? Pewnie
              walczę z wiatrakami, ale ja swoje dziecko chciałabym nauczyć UCZCIWOŚCI,
              SZACUNKU DO PRACY SWOJEJ I INNYCH, SZACUNKU DO ZAROBIONEGO UCZCIWĄ PRACĄ
              PIENIĄDZA, a nie wygodnictwa, krętactwa i beztroski. I takie postawy, o których
              mowa w tej dyskusji, będę tępic, choćby to co mówię miało dotrzeć do małej
              garstki myslących osób. Myślę, że mniej moja córeńka ucierpi, jeśli raz na
              jakiś czas podniesie mi się poziom adrenaliny, niż gdybym miała obojętnie
              przechodzić obok ludzkiej głupoty i taki śwat przekazać w posagu.

              Co do mojej urody, to dziękuję za troskę, nieskromnie przyznam, że niejedna z
              Was zznieleniałaby z zazdrości na moj widoksmile)) Zdjęcia nie przyślę, bo
              jeszcze Wam adrenalina skoczy i niepotrzebnie zestresujecie Maleństwa.
              smile)))))))))))))))))))))))))))))

              Z L4 obecnie nie korzystam, wyleżałam się na początku ciąży i z radością
              wróciłam do pracy, którą lubię i wykonuję z przyjemnością. Bardziej stresuje
              mnie siedzenie na forum i czytanie głupich postów, dlatego wiec zdecydowanie
              muszę ograniczyc bytność na tym forum.

              Pozdrawiam
              Beemka.
              --
              I'm a Roman Catholic,
              And have been since before I was born,
              And the one thing they say about Catholics,
              Is they'll take you as soon as you're warm...
          • elwirka26 Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 24.02.04, 12:05
            beemka1 napisała:

            > Kolejna wygodnicka, którą kąsa sumienie, więc usprawiadliwia się jak może???
            Co
            >
            > z tego, że któregoś tygodnia płaci nie pracodawca, ale ZUS? A te pieniądze to
            > skąd się biorą, z nieba??? KTOŚ MUSI TE PIENIĄDZE DAĆ!!! Twoje rozumowanie to
            > typowe polaczkowo - nie z mojej kieszeni, to niczyje, dobro wspólne. Kawę w
            > pracy też podkradasz? A może i papier toaletowy? Długopisy? Materiały
            > kserujesz? Ten kraj do nieczego nigdy nie dojdzie, jak będzie miał takich
            > ograniczonych obywateli.
            >
            > A co do niedenerwowania ciężarnych kobiet, to niepotrzebnie mnie stresujesz
            > wypisując podobne herezje. Co za zakłamanie!

            Chciałam zapytać co z tego co napisałam jest herezją? Bo nie wiem.
            Nie chcesz się do tego przyznać, ale to ty jesteś niedoinformowana. Napisałam
            ci że pieniądze z ZUSu są z moich składek ubezpieczenia chorobowego. Właśnie
            temu służy to ubezpieczenie. Dla ciebie chorobowe czy zdrowotne to jedno i to
            samo. Piszesz, że masz własną firmę, ale na ubezpieczeniach to ty się chyba nie
            znasz. Prezentujesz tutaj postawę najbardziej wrednego pracodawcy, bo nawet mój
            szef nie zachował się tak jak ty.
            Kawy w pracy nie podkradam, bo jej nie piję. Natomiast pracodawca zapewnia nam
            herbatę, kawę, cukier więc nie muszę niczego kraść.
            Papieru toaletowego też nie kradnę, wisi w toalecie ogólnodostępny.
            Długopisy też dostaję, jak się wypiszą. Dla pracownika biurowego otrzymywanie
            materiałów biurowych to konieczność, a nie jakiś luksus.
            A może ty masz jakąś manię prześladowaczą, że wszyscy chcą cię okraść?
            Sama siebie wyliczasz z skserowanych kartek papieru?

            Jak to już inne osoby zauważyły bardzo źle znosisz ciąże. Ja też. Nazywam to
            agresją przedporodową. Tylko w twoim przypadku osiągnęła ona zatrważające
            rozmiary....
      • olga50 Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 03.03.04, 12:29
        Piszesz, że tak straszliwie wykorzystujemy pracodawców idąc na
        zwolnienie.Jednak mój pracodawca widocznie nie popiera twoich poglądów,
        ponieważ ja starałam się pracować jak najdłużej, a on po 20 tyg. oznajmił mi,
        że powinnam pójść na L4 ponieważ przez ciąże moja praca (fizyczna)jest mniej
        efektywna i on na tym dużo traci. Powiedział, że bardziej mu się opłaca
        zapłacić mi za miesiąc L4 (bo za reszte ZUS płaci - a właściwie to oddaje mi
        moje składki, które przez wiele lat mi zabierał na różne ubezpieczenia), a
        następnie zatrudnić sobie nowego w pełni sprawnego pracownika na pare miesięcy
        mojej nieobecności.Widocznie nie wszyscy pracodawcy czują sie skrzywdzeni, gdy
        ciężarna idzie na L4, wielu jest to bardziej "na rękę".
    • yessa Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 22.02.04, 13:22
      Włączam się do wątku, bo przyznam, że niektóre przeczytane wypowiedzi troszkę
      mnie bulwersują.
      Jestem na zwolnieniu od początku ciąży, praktycznie od początku jej
      stwierdzenia przez lekarza. I nie ze względu na samopoczucie, ale charakter
      pracy. Jako informatyk musiałabym pracować przy kompie, dźwigać pudła i sprzęt
      z nowych dostaw i do naprawy, łazić pod stołami, podłaczać monitory itd. itp.
      Nie dość że niezdrowe, to jeszcze stresujące (praca wdrożeniowo-serwisowa). Nie
      prosiłam lekarza o L-4, zadał tylko dwa pytania; czy pracuję i w jakim
      charakterze. po odpowiedzi stwierdził krótko - damy zwolnienie. I tyle.
      Wcześniej pracowałam w tej firmie 10 lat bez jednego dnia przerwy, byłam
      wysyłana na szkolenia, delegacje, kursy. Nigdy nie chodziłam na zwolnienia
      chociaż w tym czasie odchowałam jedno dziecko i to samotnie (z pomocą
      dziadków). Uważam że nikt nie ma prawa zarzucać mi, że nadurzywam zwolnienia. A
      co ze składkami, które przez tyle lat płacimy z naszych pensji na ZUS? Kiedyś
      miałam alimenty - zabrano mi je. Po śmierci pierwszego męża starałam się o
      rentę na dziecko - dostałam figę z makiem, nawet po sprawie w sądzie. A służba
      zdrowia jest bezpłatna? Czy naprawdę kobietki, które są przeciw zwolnieniu, nie
      zdają sobie sprawy, że za wszystko trzeba płacić, również za poród? Kiedyś ktoś
      powiedział: pracuj, pracuj a garb Ci sam wyrośnie. I miał rację. Mam 15 lat
      stażu i kiedyś moje ogromnie ambicje zawodowe legły w gruzach. Rozmawiałam z
      Główną Księgową w naszej firmie i usłyszałam od niej to, co powinnmo być dla
      wszystkich jasne: "Dziewczyno, idź na zwolnienie, tu jest zbyt duża nerwówka.
      Teraz najważniejsze jest dziecko."
      Jestem na L-4 od początku i będę do końca ciąży. Takie jest zdanie mojego gina
      i ja się w pełni z nim zgadzam. Firma ma mnie pod telefonem, jeśli jest pilna
      potrzeba pojawiam się tam osobiście. Ale robię to dlatego, że sama chcę i tylko
      wtedy, gdy pozwala mi na samopoczucie, gdy nie mam badań itd.
      A w domu się nie nudzę - z mojej obecności bardzo cieszy się i syn i mąż. Mam
      czas na przygotowanie wyprawki, gotowanie, zadbanie o siebie. Jestem dużo
      spokojniejsza, więcej odpoczywam i śpię. Firma musi poczekać. Teraz
      najważniejsze jest dziecko! Bo czy my jesteśmy dla pracy czy praca dla nas?
      Wiem jakie są czasy, ale nie dajmy się zwariować! Dodam jeszcze może na koniec,
      że w moim przypadku chodzi o firmę jeszcze państwową, gdzie obowiązują ścisłe
      przepisy BHP (np. maks. 4 godziny pracy przy monitorze)...
      • wieczna-gosia Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 22.02.04, 13:45
        W zasadzie nie pracuje- ot prowadze kilka grup cwiczeniowych.
        Czuje sie w tej ciazy ZLE. Po prostu zle. Ale pracuje. Poprzestawialam sobie
        zajecia zeby je miec w dwa dni i przez reszte tygodnia lezec i cierpiec. I za
        zwolnienie nie pojde chociaz mi przysluguje bo uczelnia i tak mi idzie na reke,
        koledzy za mnie wezma praktyki (ja za nich wzielam w lato). I wszyscy sa
        zadowoleni wink)
        --
        gosklec@poczta.onet.pl
      • aga_rn Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie...-Yessa 23.02.04, 05:01
        yessa napisała:

        Czy naprawdę kobietki, które są przeciw zwolnieniu, nie
        >
        > zdają sobie sprawy, że za wszystko trzeba płacić, również za poród? Kiedyś
        ktoś
        >
        > powiedział: pracuj, pracuj a garb Ci sam wyrośnie. I miał rację. Mam 15 lat
        > stażu i kiedyś moje ogromnie ambicje zawodowe legły w gruzach. Rozmawiałam z
        > Główną Księgową w naszej firmie i usłyszałam od niej to, co powinnmo być dla
        > wszystkich jasne: "Dziewczyno, idź na zwolnienie, tu jest zbyt duża nerwówka.
        > Teraz najważniejsze jest dziecko."

        Yessa, a ja podtrzymuje swoje - gdybys nie mieszkala w kraju w ktorym ciezarne
        maja zwolnienia platne 100 % to mialabys inne zdanie. Ja mieszkam w Kanadzie.
        W pierwszej ciazy pracowalam w agencji ktora zapewniala 48 GODZIN platnego
        zwolnienia lekarskiego na rok. W drugiej ciazy mialam juz lepiej - zwolnienia
        platne 70 % (na podstawie moich lat pracy w danym miejscu) ktore tez mialy swoj
        limit - na szczescie nie 48 godzin rocznie, ale tez nie nieograniczony.
        W firmie w ktorej pracuje moj maz, zwolnienia lekarskie sa w ogole nie placone -
        a pracuje tam duzo kobiet.
        W takiej sytuacji, kiedy masz nie miec w ogole zaplacone, lub Twoje dochodzy
        ulegna obnizeniu, wierz mi, jak masz do placenia rachunki, czynsz czy kredyty,
        to pojdziesz do pracy nawet jezeli pobolewa Cie to czy tamto, czy niewygodnie
        siedzi przy biurku. I szybko sie zrewiduje poglady na rzeczywista szkodliwosc
        tego czy tamtego.
        W Polsce ciezarne nie moga byc zmuszone do pracy w nocy - takie jest zdaje sie
        prawo. W Kanadzie cos takiego nie istnieje - ja jestem pielegniarka i do 8
        miesiaca ciazy pracowalam na 12-godzinne dyzury (dnie i noce). Kiedys czytalam
        tutaj na forum jak bardzo szkodliwa jest praca nocna - oczywiscie ten poglad
        byl dostosowany do polskiego prawa. W Kanadzie praca nocna ciezarnym nie
        szkodzi w taki sam sposob wink bo o ile ciaza przebiega prawidlowo to nikt
        automatycznie z nocnej "szychty" ludzi nie przesuwa. Nie mowiac o tym ze
        pracuje tak samo jak bez ciazy - jezeli chodzi o zakres obowiazkow z pacjentami
        czy dokumentowanie na komputerze (tutaj standard).
        Pozdr.

        • aga_rn Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie...-Yessa 23.02.04, 05:21
          Acah, ja w sumie to rozumiem ze na te zwolnienia (te nie uzasadnione tak
          naprawde medycznie) sie chodzi - no bo jak mozna, to czemu nie skorzystacwink
          Ale w takiej sytuacji to jak tu nie dziwic sie niektorym pracodawcom ze od
          kobiet w "wieku rozrodczym" sie opedzaja.
          Yessa, napisalas ze placisz te skladki itp. (rany, mnie juz roklada to na
          lopatki - cesarka na zyczenie za darmo bo skladki, zwolnienia zeby poczytac i
          wyprawke szykowac - ze skladek, na co jeszcze te skladki przeznaczyc wink ) - OK,
          a z czego zaplacic komus kto ta ciezarna na zwolnieniu musi zastapic w pracy ?
          Z czyich skladek ?
          Pozdr.
    • marzenawl Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 22.02.04, 22:12
      hej,
      mój lekarz uważa, że ciąża nie jest chorobą--a wszystko zależy od rodzaju
      wykonywanej pracy i szkodliwości dla ciąży, praca przy komputerze czy inna
      biurowa jest dla mnie mniej męcząca niż "siedzenie"w domu. cóż to za
      przyjemność prać, prasować, sprzątać, gotować... a po takim dniu naprawdę
      wszystkiego się odechciewa i wtedy dopiero stwierdzam, że chyba źle się
      czuję... bo co robić innego leżeć, siedzieć...? do kina sama? do koleżanek na
      plotki? wszystkie są w pracy...wybaczcie ale wolę iść do pracy (38 tydz.),
      nawet czas szybciej mija i nie trzeba liczyc tygodni...
      oczywiście inaczej by to wyglądało gdybym pracowała np. fizycznie czy w in.
      sposób wyczerpujący..

      pozdrawiam--i życzę dobrego samopoczucia wszystkim. marzena
    • badziunia Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 23.02.04, 09:59
      ja miałam duże ambicje - pracować przez całą ciąże. ale najpierw miałam
      problemy z zajściem, potem krwawienia od 6 tygodnia i zwolnienie. po miesiącu
      mój gin zapytał się czy poszłam już do pracy. powiedziałam, że nie bo raczej
      chyba nie powinnam jeszcze wrócić. na to on stwierdził że już mi nic nie
      vbędzie i chyba powinnam. No to powiedział mu że 3 dni wczesniej poszłam na usg
      do Roszkowskiego, który powiedział, że na zwolnieniu powinnam być jeszcze
      miesiąc, ale nie muszę już leżeć plackiem. No to dał mi zwolnienie, a przy
      okazji skierowanie na prowadzenie ciąży do szpitala na karowa, bo najwyaźniej
      przestraszył się że mam znajomaości . na zwolnieniu byłam do 5 miesiąca.
      wróciłam do pracy - bardzo się ucieszyłam - ale zaraz tak mi napychły nogi, że
      nie mogłam chodzić - i znowu zwolnienie. po miesiącu wróciłam - na 1,5
      tygodnia. Pojawiły się dwa skurcze ginekolog się przestraszył i powiedział że
      nie ma gadania - mam isc na zwolnienie. zostałam na nim do końca ciąży. uważam,
      że jak ktoś się źle czuje powinien pójść na zwolnienie, Zdrowie i życia dziecka
      i matki jest najważniejsze. jak komuś zależy bardzo na dziecku to zrobi
      wszystko by je utrzymać
    • miqsh Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 23.02.04, 10:22
      Alez niektore z was sa zajadle, o jakim zlodziejstwie mowa? A chodzce sobie do
      pracy do upadlego jak macie sile czego wam zazdroszcze! Niestety wiekszosc
      babek ma jakies dolegliwosci - i czy nie maja prawa do zwolnienia jesli sie nie
      czuja na silach? Nie sadze, zeby szly na zwolnienie od tak sobie, zwlaszacza w
      takiej sytuacji gospodarczej. A pracodawca nie placi za nas caly czas - po 33
      dniach (i wtedy firma moze sobie oplacac osobe na zastepstwo)placi zus, na
      ktory wybaczcie - TYLE kasy laduje osobiscie co miesiac, ze mi ich wcale nie
      szkoda. W takim bandyckim kraju mam miec wyrzuty sumienia? Bez jaj.

      Jestem od 30 tyg. na zwolnieniu i nie mam zamiaru z niego rezygnowac. Moj gin
      nie dal mi zwolnienia wiec poszlam do internisty i nie bylo problemu. Ciaza i
      porod to 6% ubytek na zdrowiu wiec o czym tu mowa. Jak ktos sie czuje swietnie,
      to super, niech pracuje. Jak ktos nie da rady albo ma w pracy stres to nie
      uwazam, zeby trzeba bylo miec wyrzuty - a jacy sa pracodawcy to juz inna
      kwestia.

      Ewa
      • beemka1 Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 23.02.04, 13:47
        miqsh napisała:

        >
        > Jestem od 30 tyg. na zwolnieniu i nie mam zamiaru z niego rezygnowac. Moj gin
        > nie dal mi zwolnienia

        Ciekawe czemu??? Czyżby Ci się nie należało???

        Na resztę listu nie odpowiem, bo i tak nie rozumiesz, co czytasz. Dwa razy
        podkreslam, w jakich sytuacjach pójście na zwolnienie jest złodziejstwem, a Ty
        i tak swoje.
        --
        I'm a Roman Catholic,
        And have been since before I was born,
        And the one thing they say about Catholics,
        Is they'll take you as soon as you're warm...
        • joanna_poz Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 23.02.04, 15:40
          Szkoda tylko, że wszystkie DOBRZE CZUJĄCE się przyszłe mamy skwapliwie
          korzystające z l4 na koszt ZUS (czyli nas wszystkich) nie pomyśla troszkę w
          inny sposób:
          może gdyby całe mnówsto pieniędzy nie rozchodziło się własnie na takie
          nieuzasadnione zwolnienia nasz biedne państwo byłoby stać na to, abyśmy my
          wszystkie mogły skorzystać potem z odrobinę dłuższego urlopu macierzyńskiego, a
          nie tylko 16 tygodniowego?
          • beemka1 Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 24.02.04, 11:44
            joanna_poz napisała:

            > Szkoda tylko, że wszystkie DOBRZE CZUJĄCE się przyszłe mamy skwapliwie
            > korzystające z l4 na koszt ZUS (czyli nas wszystkich) nie pomyśla troszkę w
            > inny sposób:
            > może gdyby całe mnówsto pieniędzy nie rozchodziło się własnie na takie
            > nieuzasadnione zwolnienia nasz biedne państwo byłoby stać na to, abyśmy my
            > wszystkie mogły skorzystać potem z odrobinę dłuższego urlopu macierzyńskiego,
            a
            >
            > nie tylko 16 tygodniowego?

            Joanno,
            Z ust mi to wyjęłaś!!! Szkoda tylko, że tak mało osób rozumie, że nie ma nic za
            darmo, za wszystko się płaci. W tym wypadku podwójnie, bo dodatkowo trzeba
            zatrudnić rzeszę urzędników, którzy zajmą sie papierkową robotą. Chyba w
            następnych wyborach zagłosuję na UPR...


            --
            I'm a Roman Catholic,
            And have been since before I was born,
            And the one thing they say about Catholics,
            Is they'll take you as soon as you're warm...
            • joanna_poz Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 24.02.04, 13:08
              Beemko,
              No szkoda, że tak malo osób to rozumie.... Za to ze wszech stron słychac płacz
              rencistow, emerytow, że dostają głodowe świadczenia, oburzenie mam, że państwo
              płaci nam raptem za 16 tygodni macierzyńskiego - z drugiej strony pochwalamy
              zapobiegliwość i spryt tych, którzy zapewnili sobie nieprzysługujące im
              świadczenia. Przykre to, naprawdę...
              Czytając niektóre wypowiedzi, zaczynam się czuć jak frajerka, która będąc w 20
              tygodni ciązy i czując się generalnie dobrze (pomijam drobne uciążliwości)
              biegam do pracy, zamiast w imię troski o moje dziecko siedziec w domku,
              wysypiać się, chodzić do kina, na wystawy i ploteczki do koleżanek.
              Czytam i czytam niektóre posty, a w nich:
              Komputer w pracy szkodzi, ten w domu uzywany w czasie zwolnienia juz niesmile
              Pozycja siedząca w pracy szkodzi, siedzenie w kinie, u koleżanki niesmile Dojazdy
              do pracy - katorga, dojazdy do kina, na basen - niesmile

              Tak czy inaczej zyczę wszystkim zdrowia, szczególnie tym, którym go naprawdę
              brakuje. I Ciebie, Beemko.
              • aga_rn Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 24.02.04, 14:50
                Joanno, strzelilas w 10. Mam wrazenie ze niektorzy z nas zapominaja iz w
                Polsce panuie "solidaryzm" i skladki ktore placi jeden obywatel nie sa do jego
                wylacznej dyspozycji. Z tych skladek pieniazki ida i na dzieci, i na
                bezrobotnych, i na emerytow, i tak dalej. I w ramach takiego systemu cos musi
                byc usluga standardowa, a cos innego - ponad-, za co trzeba zaplacic. Tak samo
                zwolnienia - w sytuacji kiedy brakuje pieniedzy na podstawowe swiadczenia, czy
                panstwo stac na to zeby za wypoczynek w ciazy placic ?
                Poza tym, nie zapominajcie ze kazdemu z nas codziennie moze sie wydarzyc cos
                takiego, ze w ciagu krotkiego czasu na leczenie pojda takie sumy jakie do tej
                pory jedna osoba, pracujac, faktycznie mogla odlozyc przez lata placenia
                skladek (nie korzystajac z nich) po czym zacznie korzystac z pieniedzy
                odkladanych przez innych. Inna rzecz - skoro jednemu zalezy sie zwolnienie bo
                placic skladki przez lata, to co zrobic z ta kobieta ktora dopiero zaczela
                pracowac - nie dac zwolnienia ?
                Tak w ogole to ten system nie jest sprawiedliwy dla tych ktozy uczciwie
                pracuja, ale nic innego chyba na horyzoncie nie widac.
                AgaRN
    • mama_wiktora Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 23.02.04, 10:22
      aga_rn napisała:

      "Jakbys nie mieszkala w kraju w ktorym placi sie 100 % za zwolnienie w czasie
      ciazy, tylko gdzies, gdzie chorobowego nie ma lub jest tylko pewien limit (i to
      niekoniecznie 100%, bo zalezy od lat pracy) a przy prawdziwych problemach (typu
      zagrozona ciaza) kobiety bez swiadczen chorobowych moga przejsc owszem, na
      zasilek, tyle ze to sa grosze - to te dolegliwosci do "siedzenia w domku" by
      nie kwalifikowaly wink"

      Aga! Mnie jest wszystko jedno ile płatne jest L4 w ciążysmile Dla mnie liczą się
      przede wszystkim moje dzieci.

      Po pierwsze - Pracodawcy doskonale sobie kalkulują płace kobiet w wieku
      rozrodczym. Przynajmniej w mojej firmie tak robią. A ponieważ to duża i poważna
      firma, to sądzę, że należy do większoścismile Nigdy nie będę zarabiać na tym samym
      stanowisku co facet tyle co on. Jeśli nie wiesz dlaczego, to powiem ci wcale
      nie w tajemnicy, że każdy pracodawca bierze pod uwagę moje L4, macierzyński i
      generalnie problematyczność faktu mojego macierzyństwa. I nie wiem co było
      pierwsze: moja liberalna postawa wobec L4, a postawa pracodawcysmile Ale chyba się
      założę, że to drugie...

      Po drugie - Jaki ze mnie pożytek w pracy, przepraszam cię bardzo, no i sens
      mojego tam kiblowania, jeśli co chwilę idę na kanapkę, do kibelka zwymiotować,
      non stop kombinuję jak przybrać odpowiednią pozycję przy komputerze, zasypiam
      przed monitorem, albo generalnie źle się czuję i myślę tylko o tym, kiedy się
      znajdę w domu.

      Po trzecie - Ja to z natury tolerancyjna jestem, jeśli ktoś przechodzi
      ciążę "bezobjawowo" i uwielbia siedzieć w pracy nawet 12 godzin na dobę to
      proszę bardzo, nie będę na tych osobach wieszać psów, że męczą swoje dzieckosmile
      Jeśli ktoś co prawda źle się czuje, ale poczucie obowiązku lub osobniczo nad
      wyraz rozwinięta tendencja do umartwiania się, to też ok. Ich sprawa.

      Dlatego też bardzo nie lubię tej śmiesznej krytyki i płakania nad losem
      biednych pracodawców. Jeśli ktoś uważa że jego samopoczucie w ciąży kwalifikuje
      go do L4 to niech idzie na L4. Jeśli przez to lepiej się poczuje i będzie mieć
      czas na głaskanie brzucha to ok.

      Przestańcie działać jak pies ogrodnika, "bo ja się źle czuję i chodzę do
      pracy", nie chcesz to nie chodź, kto ci broni?? Dlaczego z tego powodu inni
      mają nie skorzystać z L4??

      Z własnych doświadczeń mogę dodać jeszcze tyle: jak wyżej opisałam, pierwszą
      ciążę przeleżałam w domu, na każdym etapie z różnych przyczyn, pewnie jakbym
      się uparła to bym do pracy chodziła, choć raczej pozytywnie na moje
      samopoczucie by to nie wpłynęło. W tym samym czasie w ciąży była moja koleżanka
      z pracy. Gatunek panikary i idiotycznego poczucia obowiązku. Miała różne
      problemy, L4 dla niej to po prostu jakby plunięcie pracodawcy w twarz. Czy
      pracodawca patrzył na nas jakoś inaczej po powrocie?? Nie bardzo. Widocznie
      uznał, że skoro byłam na L4 to tak miało być, a ona była w pracy bo tak dobrze
      się czuła (a to prawdą akurat nie było). Dziewczyna zapracowała sobie na
      przedwczesny poród, wcześniaka i kopę komplikacji po porodzie. Może to bez
      związku, ale czy to jej naprawdę jakoś strasznie lepiej zrobiło??

      Niech każdy robi to co jak sądzi jest dla niego najlepsze.

      A kradzież to przywłaszczenie sobie czegoś co do ciebie nie należy. Oszustwo to
      by było wtedy gdybym zapłaciła lekarzowi łapówkę, żeby to L4 mi dał. A nie
      sądzę, żeby w ciąży trzeba się było do tego uciekać. Nie spotkałam lekarza,
      który odmówił by ciężarnej paru dni wolnegosmile

      Z życzeniami owocnej pracy do pełnego rozwarciasmile
      Gosia
      • aga_rn Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 23.02.04, 11:12
        Gosia, przeczytaj pierwszy watek-mowimy o zwolnieniu przy "dobrym samopoczuciu"
        lub, przy niedogodnosciach ktore opisalas (a ktore sa w sumie do przezycia,
        nawet w pracy).
        I sorry, ale zdania nie zmieniam wink - gdybys byla w innej sytuacji ( brak
        swiadczen zdrowotnych, slabo zarabiajacy lub bez pracy maz, brak pomocy ze
        strony rodziny - to tylko przyklady) to bys do tej pracy poszla, nawet gdyby
        trzeba bylo przysnac przy komputerze lub poleciec na chwilke do kibelka.
        Ja nad losem biednym pracodawcow nie placze, to nie moi pracodawcy i raczej
        moimi nie beda (mieszkam poza granicami Polski) - a raczej nad losem tym kobiet
        ktore chociazby pisza na forum o niemoznosci znalezienia pracy, o tym ze sa
        pytane przy rozmowach kwalifikacyjnych o to czy maja zamiar miec dzieci, o tym
        ze w sytuacji kiedy o to samo stanowisko stara sie facet - to on wygrywa. I
        jakos podejrzewam ze te zwolnienia miedzy innymi maja troszeczke cos z tym
        wspolnego. Ale faktycznie, nie moja broszka, bo w Polsce nie pracuje.
        Ja chcialam tylko pokazac ze moze byc troche inne podejscie do tego
        zagadnienia. Pod wieloma wzgledami kobiety w "wieku rozrodczym" maja niestety
        w Polsce gorzej (chociazby krotkie urlopy macierzynskie) ale jezeli chodzi o
        zwolnienia w czasie ciazy i korzystanie z nich nawet jezeli nic sie nie dzieje
        to chyba ewenement w skali swiatowej LOL Nie wiem czy jeszcze gdzies prawo
        jest tak liberalne wink
        Ja nie mam nic przeciwko temu, zauwaz ze ja o "kradziezy" nic nie pisalam.
        Tylko taki troszeczke inny punkt widzenia z innej szerokosci geograficznej wink
        Pozdrawiam (w pracy, bez rozwarcia bo nie w ciazy smile )
        AgaRN
        • mama_wiktora Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 23.02.04, 13:50
          Piłam nie tylko do ciebiesmile

          Ja nie twierdzę, że kobiecie w ciąży L4 się należy po prostu z istoty jej
          odmiennego stanu. Twierdzę tylko, że jakbyś nie była w ciąży i źle się czuła,
          to wzięłabyś wolne i nikt nie miałby ci tego za złe.

          Ja osobiście źle znoszę rzadkie u mnie, ale paskudnie dolegliwe niestrawności i
          wszelkie gastryczne przypadłości. Nie wiem dlaczego fakt moich przypadłości
          żołądkowych i to że chciałabym żygać do własnego kibla (czytaj: wziąć wolne)
          miałby stawiać mnie w pozycji gorszego pracownika.

          aga_rn napisała:

          > Gosia, przeczytaj pierwszy watek-mowimy o zwolnieniu przy "dobrym
          samopoczuciu"
          >
          > lub, przy niedogodnosciach ktore opisalas (a ktore sa w sumie do przezycia,
          > nawet w pracy).

          Ja głosuję za traktowaniem każdego indywidualnie. Jeśli dziewczyna mówi, że
          mdli ją tak że ona musi do domu, to ja jej wierzę. Może dlatego, że kiedyś
          byłam "w jej butach". Sama parę ładnych lat temu wróciłam z zagranicznego
          stypendium straciwszy wiele, od pieniędzy począwszy, na "karierze" skończywszy,
          bo mdłości w pierwszej ciąży mnie pokonały. Jak się potem okazało słusznie, bo
          w innym przypadku poronienie przeżyłabym na obczyźnie bez wsparcia męża i
          rodziny.

          Ja rozumiem, że jeśli ktoś w swojej ocenie okoliczności twierdzi, że jest
          zmuszony do pracy bo jak piszesz "brak swiadczen zdrowotnych, slabo zarabiajacy
          lub bez pracy maz, brak pomocy ze strony rodziny ", do tej pracy idzie. Ale to
          nie oznacza, że ktoś inny nie może sobie pofolgować bo w swojej ocenie swojej
          sytuacji widzi taką opcję.

          Nie wiem skąd czerpiesz wiedzę, że tyle u nas w Polsce L4 w ciąży i że jest to
          regulowane jakimiś nadmiernie liberalnymi przepisami. L4 pozostaje jak wszędzie
          zapewne w gestii lekarza.

          A poskarżę się: w istocie mamy trochę gorzej jak piszesz zresztą. Kwestie
          podejścia są na pewno inne. Współpracuję z cudzoziemcami, bo to duża
          międzynarodowa firma. Mój szef (stanowczo nie Polak) zareagował na moją
          poprzednią ciążę tak entuzjastycznie jakby sam się do niej przyczyniłsmile Od razu
          uciął w zarodku wszelkie moje obawy dotyczące pracy. W jego kraju ciążę
          pracownicy i jego ewentualne niedyspozycje ciążowe traktuje się naturalnie. Ba
          mało tego tam nie trzeba nawet L4, bo ileś tam dni ustawowo się należy na
          chorobę bez potrzeby odwiedzania lekarza. Nie wspominając, że macierzyński trwa
          tam roksmile

          Polacy zareagowali politycznie poprawnie, ale wiem, że w różnych firmach różnie
          się dzieje. Przepisy prawa pracy dotyczące ochrony kobiety w ciąży i dotyczące
          niedyskryminowania kobiety także tej w wieku rozrodczym są konieczne. I
          naprawdę sądzę, że nie L4 było pierwsze tylko negatywny stosunek pracodawców do
          rozmażania się u osób nie będących ich żonamismile

          Wiele by jeszcze pisać...

          Pozdrawiam
          z pracy, bez rozwarcia bo to dopiero czwarty miesiącsmile
          • aga_rn Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 23.02.04, 16:47
            Gosia, ja musze tutaj cos sprostowac, bo wyjdzie ze nie dam ciezarnej ani dnia
            wolnego wziac w ciazy wink - nie, nie, mi chodzi o te dlugofalowe, czasami
            trwajace wiekszosc ciazy zwolnienia ktore nie sa wskazane medycznie.
            A wlasciwie tylko fakt zaobserwowany przeze mnie - ze wiecej tutaj, na polskim
            forum, "wskazan" wink do takiego zwolnienia: a ze stress, ze zmeczenie, ze przy
            biurku niewygodnie, ze ze to dla dobra maluszka, ze co ze mnie za pozytek w
            pracy itp. - cos czego ja np. w Kanadzie prawie w ogole nie slysze. Tzn. o
            wiele, wiele rzadziej. Dlatego twierdze ze fakt placenia 100 % za te
            awolnienia ma cos w tym wspolnego - latwiej sobie "pozwolic" na tego typu
            narzekanie kiedy wiadomo ze pieniedzy z tego powodu w kieszeni nie ubedzie.
            Absolutnie nie chodzi mi o ogolne chodzenie za zwolnienie (pare dni, tydzien,
            dwa) dla odpoczynku, przezycia pierwszych tygodni kiedy nudnosci czy zawroty
            naprawde daja w kosc, czy wczesniejsze wyjscie do domu w takiej sytuacji.
            A jeszcze z tym L4 w gestii lekarza - to juz w ogole jest "niesprawiedliwe" wink
            bo niektorzy daja od reki bez robienia problemow, a inni za nic w swiecie,
            chyba ze kobieta sie wrecz przewraca (to na podstawei czytania forum)
            Msz racje co do tego ze tutaj przynajmniej ciaze traktuje sie w miejscu pracy
            bardzo traktuje - moze to jeden z powodow dla ktorych nawet z przyjemnoscia
            szlam do pracy - bo kobieta naprawde jest traktowana "special", moze liczyc na
            pomoc wspolpracownikow, ludzie sa zyczliwi, interesuja sie samopoczuciem, itp.
            Pozdrowienia i wszystkiego najlepszego,
            AgaRN
    • madam5 Re: Kiedy poszłyście lub pójdziecie na zwolnienie 23.02.04, 14:52
      Od 8 tyg ciazy jestem na zwolnieniu.Czulam sie dosc dobrze ale pracuje w
      przedszkolu, gdzie wlasnie zaczynala sie wiatrowka i sama dyrektorka
      zaproponowala mi takie wyjscie.Lekarz gdy dowiedzial sie ze pracuje wsrod
      dzieci od razu wypisal mi zwolnienie.Powiedziwl ze to wylegarnia zarazkow i nie
      ma co ryzykowac.Od 16 tyg zaczely sie problemy z szyjka macicy wiec i tak musze
      siedziec w domu.Tesknie z dziaciaczkami ale coz ...... moje jest wazniejsze.
      Magda i 24 tyg dzidzia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka