Jak poradzic sobie po stracie dziecka?:(

08.04.10, 21:37
Witam mam na imię Klaudia i mam 20 lat. Dwa tygodnie temu straciłam dziecko w
szóstym miesiącu ciąży ( dokładnie 26 tydzień). Ale może zacznę od początku po
to też by przestrzec inne przyszłe mamy jeśli będą miały podobny problem... 9
marca pojechałam do szpitala w Zgierzu bo nie czułam ruchów dziecka (mieszkam
w małej miejscowości nie daleko Zgierza). Zrobiono mi ktg i powiedziano że
jest wszystko ok... Jak się potem okazało nie było... Dwa dni później czyli 11
marca poszłam do swojego lekarza, opowiedziałam mu co i jak. Chciał mi zrobić
ktg jednak okazało się że to co ma w gabinecie jest popsute (przychodnia
rejonowa). Zbadał mnie tylko przez taki lejek przez powłoki brzuszne i
powiedział że jest wszystko ok, choć też tak naprawdę nie było. Kazał mi się
jeszcze położyć na fotelu ginekologicznym ponieważ skarżyłam się na częste
twardnienie brzucha. Stwierdził że skraca mi się szyjka i mam natychmiast
jechać do szpitala ponieważ jest zagrożenie wczesnym porodem (23 tydzień ciąży
był wtedy). Pojechałam do szpitala do Łęczycy. Był to czwartek. Zrobiono mi
ktg i przyjęto na oddział. W dalszym ciągu wszyscy mi mówili że jest ok mimo
że dziecko już nie żyło gdzieś od tygodnia jak się później okazało... W
piątek, sobotę, niedzielę w dalszym ciągu mi robiono rutynowo ktg i mówiono,
że jest wszystko ok. Myślałam że może to mi się tylko wydaje że nie czuje
ruchów, że przecież jeśli codziennie mi robią ktg i mówią że jest ok to tak
musi być, że jeśli mówiłam lekarzowi że wydaje mi się że ruchów nie czuje a on
mówił, że to bzdura bo na ktg jest to tak w rzeczywistości jest i może nie
powinnam się wogóle martwic... Myliłam sięsad W poniedziałek 15 marca w końcu
jakaś domyślna pielęgniarka w końcu zauważyła że coś jest nie tak, że to wcale
nie słychać dziecka tętna a moje... Wtedy dopiero zrobiono mi usg i jak się
okazało moje dziecko nie żyło już od jakiegoś dłuższego czasu. Po prostu jak
później mi wytłumaczył ordynator oddziału wcześniej pielęgniarki myliły tętno
moje z dziecka ponieważ jestem szczupła, miałam bardzo mały brzuszek jak na
ten okres i w dodatku po lekach które z początku dostawałam na podtrzymanie
miałam jeszcze większe tętno i z tąd te pomyłki, a że nie miałam zapisu tylko
co rano pielęgniarka dokładała mi głowice ktg na dziesięć sekund do brzucha to
z tąd ta cholerna pomyłka... Co dalej było to chyba każdy może się domyśleć
mój płacz, podawanie leków i kroplówek na wywołanie porodu i w końcu po
tygodniu męki poród... Nie wiem jak sobie teraz poradzić... Jest mi cholernie
ciężko, bo dlaczego nikt tego nie wykrył wcześniej, może dałoby się coś
zrobić...sad A teraz już za późno za tydzień mam się zgłosić po odbiór sekcji
zwłok, więc wtedy się dowiem najprawdopodobniej co było przyczyną... Teraz nie
wiem jak mam dalej życ.. Nie potrafię się patrzyć na matki z dziećmi ani na
moje koleżanki co są w ciąży... Po prostu nie wiem jak dalej żyć bo to tak
boli... Nic już nie da się zrobić i nie da się zmienić biegu wydarzeń. Mojego
dziecka już nikt mi nie wróci. Chcę przestrzec inne przyszłe mamy, że jeśli
będziecie mieć kiedyś taki problem jak ja czego oczywiście nikomu nie życzę,
Kiedy przestaniecie czuć ruchy to jedzcie od razu do szpitala i żądajcie nie
tylko od lekarzy ktg ale też usg bo wiem z własnego doświadczenia, że ktg nie
daje wcale pewności, że nasze dziecko żyje...sad((
    • bezak25 Re: Jak poradzic sobie po stracie dziecka?:( 08.04.10, 21:49
      taak, pamiętam Twój wątek na temat braku ruchów od dłuższego czasu... Bardzo mi
      przykro, że to się tak skończyło... Trzymaj się.
    • malgosiek2 Re: Polecam forum"Strata dziecka.Chore dziecko" 08.04.10, 21:52
      forum.gazeta.pl/forum/f,16556,Strata_dziecka_Chore_dziecko.html
      Szkoda,że wtedy czekałaś aż 5 dni.
      Bardzo mnie przykrosad
      • klaudusia1523 Re: Polecam forum"Strata dziecka.Chore dziecko" 08.04.10, 22:17
        Niestety teraz już za późno na myślenie co by było gdyby... Jednak nie wiem czy
        to coś by dało jeśli tyle czasu lekarze się mylili i mówili, że wszystko ok mimo
        tego, że nie było... Przestałam już ufać lekarzom. Wiem, że następnym razem
        kiedy będę w ciąży będę czuła paniczny strach bo lekarzom już nie ufam więc sama
        nie wiem już komu ufać. I pomylił się lekarz w jednym szpitalu i pomylili się w
        drugim szpitalu, i pomylił się także mój...sad
        • mama-008 Re: Polecam forum"Strata dziecka.Chore dziecko" 09.04.10, 13:52
          rozumiem ,iż nie zostawisz tego tak na spokojnie????
          kompletuj dokumentację i zaskarż lekarzy! zrobiono Ci krzywde
          zabito dziecko = masz papiery ze badali Cie tacy i tacy wtedy i
          wtedy - a na dokumentacji z porodu ze dziecko nie zyło dobry
          tydzień. to ktos zawinił na 1000000% i napewno nie TY!
        • malenka403 Re: Polecam forum"Strata dziecka.Chore dziecko" 12.04.10, 11:26
          Witaj klaudusia1523! Ja też straciłam dziecko dwa lata temu w 21tyg ale obumarło
          w 16 jak stwierdzono w usg, niestety nie dowiedziałam sie co było powodem, dwa
          miesiące póxniej niechcący zaszłam w ciąże dowiedziałam sie o niej dopiero kiedy
          zaczłam ronić był to prawdopodobnie 7tydz, tak w jednym roku straciłam dwójke
          maluchów. Po tym zajściu nawet nie chciałam być w ciązy nie chciałam w ogóle
          dziecka, mój mąż nie nalegał ale wiedziałam że chciałby zostać tatą. W koncu sie
          przełamałam mimo wielkiego strachu, dziś jestem w 30tyg ciązy, miałam badania
          prenatalne i według lekarzy córcia rozwija się prawidłowo, czekam tylko na jej
          przyjście na świat. Nie załamuj się bo niestety nic ani nikt nie przywróci życia
          twojemu dziecku, a tak widocznie było pisane. Trzymam za Ciebie mocno kciuki że
          zajdziesz szczęsliwie w ciąze i donosisz zdrowego maluszka.
    • lomre Do Klaudii 09.04.10, 14:11
      U mnie sytuacja była podobna. Ciąża bliźniacza, w 19 tyg. wszystko dobrze,
      szyjka ok, dzieci ok. Pojechałam po 3 tyg. - 5 cm rozwarcia, pęcherz wpuklony,
      natychmiast szpital. Tam, muszę oddać, zajęto się mną najlepiej jak się tylko
      dało. (Do kliniki mnie nie przyjęto - szkoda gadać.) Mimo tego po kilku dniach,
      w 23 tyg. urodziłam dwóch synków - po kilku godzinach obaj zmarli. Sekcja nic
      nie wykazała.
      Też byłam pełna żalu i rozumiem Twoją stratę.
      Miałam żal do wszystkich a później ( to już 1.5 roku) z lekarzem doszliśmy do
      wniosku, że przy takim tempie nie byłabym w stanie wychwycić tego momentu kiedy
      należało iśc do lekarza. Tym bardziej, że ja NIC złego nie czułam, ruchy ok,
      żadnych skurczów. Namawiam Cię do tego samego. pewnie w momencie gdy przestałaś
      czuć ruchy i tak było juz za późno. Znajoma leżała w ciąży bliźniaczej w
      klinice, zapewniano ją że wszystko jest dobrze, planowano cc bo już zbliżał się
      termin. Rano powiedziała że nie czuje ruchów jednego dziecka, zanim zrobili
      badania i natychmiastowe cc dziecko nie żyło. Nie zrozum mnie źle, nie chcę
      bronić lekarzy, jeśli wiesz że coś pomogłoby. Czy ciąganie sprawy po sądach
      przyniesie Ci ulgę i wróci spokój? Zwłaszcza jeśli nic nie da się udowodnić?
      Przytulam Cię i współczuję. Na zachętę zobacz mój suwak smile czego i Tobie życzę
      • ark-am Re: Do Klaudii 09.04.10, 14:50
        Bardzo Ci współczuję Klaudusiu.
        Nie miej sobie nic do zarzucenia. Nawet gdybyś od razu zrobiła to usg to raczej nic by to nie zmieniło, jedynie dowiedziałabyś się wcześniej. Życzę Ci ukojenia tego bólu i niech wpis lomre będzie dla Ciebie otuchą, nadzieją i wskazówką.
        Zajrzyj też na to forum forum.gazeta.pl/forum/f,11916,Poronienie.html.
    • claire1983 Re: Jak poradzic sobie po stracie dziecka?:( 09.04.10, 15:41
      Tak bardzo mi przykro Kochana!!! Myślę, że nikt kto tego nie przeżył
      nie zrozumie jak bardzo to boli. Nie powinnaś się o nic obwiniać,
      wbrew temu co niektórzy sugerują. Wiem, że nie ma takiej rzeczy
      którą można powiedzieć i Cię pocieszy ale pamiętaj, że czas leczy
      rany. Teraz bardzo mocno boli i będzie jeszcze bolało, ale któregoś
      dnia znowu wstaniesz rano z uśmiechem na twarzy i pomyślisz o swoim
      aniołku po prostu z czułością. Napewno będziesz jeszcze szczęśliwa,
      wytrzymaj tylko teraz ten najgorszy czas, jak potrzebujesz to
      płacz,krzycz, opowiadaj i pisz o tym... nie daj sobie wmówić, że nie
      powinnaś rozpamiętywać. Możesz i masz prawo to robić bo to jedyna
      droga do pogodzenia się z stytuacją. Trzymaj się Kochana.
      • vanilia_cz Re: Jak poradzic sobie po stracie dziecka?:( 09.04.10, 17:41
        claire jak dlugo zajelo Ci zanim któregos dnia wstałas z usmiechem i pomyslalas
        o swoim aniołku z czułością? mi to juz 5 miesiac leci i jeszcze nie miałam
        takiego dniasad codziennie rano wstaje i plakac mi sie chce ze nie ma przy mnie
        mojego syna, ze przy moim łózku nie stoi jego łózeczko, jedynym dniem z
        usmiechem byl dzien kiedy dowiedzialam sie ze jestem w ciazy ale to trwalo
        chwile, dalej zal po stracie syna jest wiekszy niz jakiekolwiek szczescie na
        ziemi, nawet drugie dziecko.

        Klaudio jesli masz ochote napisz do mnie na gazetowego, moze bedzie nam latwiej,
        podobno w kupie razniejwink ja w listopadzie tez przezylam poród martwego synka,
        tylko ze ja od razu usłyszalam wyrok
    • martusia_25 Re: Jak poradzic sobie po stracie dziecka?:( 09.04.10, 16:31
      Bardzo, bardzo Ci współczuję. Proszę, nie obwiniaj się o nic, jak
      pisała jedna z moich przedmówczyń - kiedy zauważyłaś brak ruchów,
      było już za późno. Twoje Maleństwo jest teraz w niebie i na pewno
      nie chce by Jego mama cierpiała. Życzę Ci dużo siły.
    • pikka6 Re: Jak poradzic sobie po stracie dziecka?:( 09.04.10, 16:48
      bardzo Ci współczuję... Niestety jednak skandalem jest to że dziecko nie żyje
      tydzień a personel twierdzi że wszystko jest ok. W głowie się nie mieści!
      abstrahując już od tego że nie odróżnia się tętna dziecka od matki to powinno
      być od razu zrobione usg.
      • anettchen2306 Re: Jak poradzic sobie po stracie dziecka?:( 12.04.10, 19:55
        Jezeli "ktg" robi sie w 10 sekund, podczas gdy zalecany miarodajny
        zapis powinien trwac przynajmniej 30-40 minut. Przy kazdym ktg
        polozne (mialam robione regularnie od 26 tc) szukaly bardzo
        dokladnie tetna dziecka, zajmowalo im to czasem kilka minut,
        sprawdzaly odczyty i zapis. Jak mozna stwierdzic cos przez 10 sekund
        i byc tego pewnym?
        Bol nie minie, trzeba bedzie z nim zyc. Zmieni sie jednak, zmaleje,
        nie bedzie przeslaniac calego zycia...
    • jo_a_sia Re: Jak poradzic sobie po stracie dziecka?:( 09.04.10, 17:09
      Bardzo mi przykro z powodu tego, co spotkało Ciebie i Twoje dziecko. Jestem
      przekonana, że zrobiłaś wszystko co w Twojej mocy, aby temu zapobiec. Dziękuję
      Ci za ostrzeżenie. Za to, że mimo bólu i cierpienia znalazłaś siły, by
      przestrzec inne przyszłe mamy. Wierzę, że wiele dobrych, radosnych chwil jest
      jeszcze przed Tobą.
      • klaudusia1523 Re: Jak poradzic sobie po stracie dziecka?:( 09.04.10, 18:52
        Dziękuje wszystkim za słowa otuchy. Wiem, że póki co będzie mi bardzo ciężko się
        z tym wszystkim pogodzić. Nie da się tego tak po prostu zapomnieć. Nie będę
        skarżyć lekarzy bo wiem że to i tak nic nie zmieni, że życia mojego dziecka nie
        wrócisad a byłby to tylko kolejny ból dla mnie. Codziennie nie ma chwili bym o
        tym wszystkim nie myślała ale wiem, że nie da się zapomnieć i o tym nie myśleć.
        Nie prawdą i wielką bzdurą jest to jeśli ktoś mówi nie myśl o tym, będzie dobrze
        i jeszcze w to wierzy. Teraz jest tylko potrzebny czas, bardzo dużo czasu...
        Póki co jest tylko ten cholerny ból i pytanie dlaczego to właśnie spotkało mnie,
        dlaczego tak musiało się stać...sad
        • magda-28 Re: Jak poradzic sobie po stracie dziecka?:( 09.04.10, 19:24
          Jakoś tak czasami spadają na nas ogromne cierpienia, wydawałoby
          się nie do zniesienia. Ale człowiek zniesie wiele, uwierz mi,
          lekarstwo nr 1 ... CZAS. Uporasz sie z tym, dasz radę. Klaudia, masz
          20 lat, to tak malutko.. masz całe życie przed sobą!!! Wspomnisz
          moje słowa, ale życie zrekompensuje Ci te cierpienia, doznasz
          szczęścia z macierzyństwa.. Tego, co sie stało nie wymarzesz może z
          pamięci, ale pamiętaj - widocznie tak miało być, może to się stało,
          by nie stało się jeszcze coś gorszego, nie wiem, jakoś tak wierzę w
          przyczynowość zdarzeń, pomimo okrucieństwa losu. Wiem, że dasz radę.
          • dragica Magda 28 10.04.10, 23:44
            Nie obraz sie,ale pocieszenia typu "masz dopiero...lat" nie
            pomagaja...Podobnie jak wytlumaczenie,"ze tak mialo byc"-nie,nie tak
            mialo byc i zadna matka nie pogodzi sie nigdy ze strata dziecka.Bol
            jest zawsze,czas jedynie pozwala nauczyc sie zyc z tym bolem.
          • vanilia_cz Re: Jak poradzic sobie po stracie dziecka?:( 13.04.10, 17:55
            Klaudia, masz
            > 20 lat, to tak malutko.. masz całe życie przed sobą!!! Wspomnisz
            > moje słowa, ale życie zrekompensuje Ci te cierpienia, doznasz
            > szczęścia z macierzyństwa..

            to tak jak byś po śmierci czyjegos meza powiedziała : jestes taka mloda,
            bedziesz miala jeszcze meza. nikt ani nic nie zastapi nam juz tego jedynego
            wyczeekiwanego dziecka, nawet 10-cioro , na zawsze pozostala pustka w naszych
            sercach i masz racje to ze o tym nie mowimy nie znaczy ze o tym nie pamietamy,
            ale nikt kto tego nie przezyl nas nie zrozumie
        • roxana8881 Re: Jak poradzic sobie po stracie dziecka?:( 09.04.10, 21:17
          Kochana Klaudio...powiem szczerze...nie wiem co czujesz bo niebylam w takiej sytuacji, ale wiem ze jest ona straszna. Wszystkie jestesmy z Tobą i mam nadzieje, że neidługo poczujesz ulgę, choć pewnie to niemożliwe. Pozdrawiam serdecznie i ściskam mocno kiss Musisz być silna
    • m_laczynska Re: Jak poradzic sobie po stracie dziecka?:( 09.04.10, 19:04
      Ja Tylko chciałam napisać, że bardzo bardzo Ci współczuję.
      • sofi75 Re: Jak poradzic sobie po stracie dziecka?:( 09.04.10, 21:02

        Bardzo wspolczuje - jestem po stratach, ale nie tak poznych.

        Co do kwestii merytorycznych chcialam jedynie dodac, ze w tym przypadku KTG
        zmierzylo puls mamy a argument pracownikow sluzby zdrowia byl taki ze brzuszek
        byl maly wiec KTG omylkowo uchwycilo puls matki a nie dziecka w 26 tc!!!

        Otoz rodzilam w 35 tc. Brzuszek mialam maly, w ciazy przytylam 9 kg. Po godzinie
        pobytu na porodowce powiadomiono mnie, ze dziecko prawdopodobnie sie dusi, bo ma
        za niski puls. Zabroniono mi sie ruszac (doslownie: nawet zmieniac pozycje na
        lozku) podczas calej akcji porodowej. Przelezalam tak 6 godzin - robiac siusiu
        do basenu i majac wielki stres na karku czy zdaze urodzic zanim dziecko sie
        udusi. Przy partych wpadla rozkoszna polozna i stwierdzila, ze KTG jest zle
        przymocowane, bo mierzy moj puls zamiast dziecka. dziecko mialo sie dobrze przez
        caly czas porodu.

        Karowa; warszawa
        • klaudusia1523 Re: Jak poradzic sobie po stracie dziecka?:( 10.04.10, 00:50
          Cóż teraz to i tak już nic nie zmieni. Wiem, że po lekach miałam podwyższony
          puls i że był on dużo większy niż normalnie, ale i tak mam żal do lekarzy, że
          tak późno się zorientowali. To nie był dzień czy dwa a ponad tydzień czasu i
          dopiero na usg wyszło, że jest martwe (o ile mi się dobrze wydaje, biorąc pod
          uwagę moją intuicje i to kiedy przestałam czuć ruchy maleństwa było to około 10
          dni przed tym niż na usg wykryto, a podkreślam że w szpitalu raz byłam na ktg,
          później trafiłam do drugiego gdzie leżałam już cztery dni i też cały czas
          mówiono mi, że jest wszystko ok).Wiem jedno, że teraz do lekarzy nie mam żadnego
          zaufania. Boję się kolejnej ciąży, bo w takim razie komu mogę ufać jak nie
          lekarzom... Rozumiem, że zapewne nawet gdyby wykryto to wcześniej to i tak nic
          by nie pomogło, ale jak cały czas może się mylić doświadczony personel szpitala
          który przecież ma pomagać, jest wyszkolony i nie raz już widział różne
          przypadki??? to mnie boli właśnie najbardziej. Później także wiele przeszłam
          oczekując na poród. Najpierw po usg następnego dnia podali mi kroplówkę która
          zupełnie nie zadziałała, potem musiałam czekać kolejne 3 dni ponieważ szanowni
          lekarze musieli sprowadzić żel dopochwowy który także nie zadziałał. Potem a, że
          był to piątek kazali mi czekać do poniedziałku, bo stwierdzili, że przez weekend
          nie da się nic zrobić, znów w poniedziałek kiedy mi podali kroplówkę i zaczekam
          mieć bóle krzyżowe i brzuszne wmawiali mi, że to nie są takie i że to nie poród
          bo szyjka jest nie taka jak potrzeba. A na końcu było tak, że w następny dzień
          po tym jak już dostałam tą kroplówkę po której miałam bóle i męczyłam się już
          cały dzień i noc zaczęłam krwawic takim śluzem z krwią i kiedy o tym
          wspomniałam na obchodzie to to zbagatelizowali i kazali mi czekać na badanie a
          jak się później okazało nie było czasu, ponieważ kiedy poszłam do ubikacji i
          chciałam się załatwić to zaczęłam już rodzic. Na szczęście jakoś doszłam w pore
          do gabinetu zabiegowego podtrzymując w rekach to martwe dziecko by nie wypadło
          na podłogę bo już wyszło ze mnie prawie całe. Wiem jedno, że to co przeżyłam to
          był po prostu horror...sad Jeszcze później dostałam opierdól od pielęgniarki, że
          nie mówiłam, że mnie boli jak przecież mówiłam, to mi mówili, że nie tak. Bo co,
          bo nie płakałam ani nie krzyczałam, a jakbym to robiła to może by mnie wtedy
          potraktowali seriocrying
          • mamaolkaifranka Re: Jak poradzic sobie po stracie dziecka?:( 10.04.10, 09:09
            Boże Kochany klaudusia153, co Ty przeżyłaś....
            Bardzo, bardzo Ci współczuję sad((((
            Przytulam Cię mocno Kochana....
            Trzymaj sie - mimo wszystko! sad((((
            • eps Re: Jak poradzic sobie po stracie dziecka?:( 10.04.10, 11:15
              bardzo Ci współczuję crying(((
          • effusive Re: Jak poradzic sobie po stracie dziecka?:( 10.04.10, 21:07
            Jezus,to co opisujesz to jakiś niesamowity horror, abstrakcja, tragedia.
            Strasznie Ci współczuję, zapalam (*) lapmkę dla Twojego dzidziusia.
            Wiem, ze teraz czujesz ogromny żal do wszystkich, szczególnie do Boga. Wiem, że
            masz obawy co będzie dalej ale niestety cholerne życie toczy się dalej. Mimo
            wszystko, mimo tych naszych osobistych tragedii nadal wschodzi słońce i
            zachodzi, nadal ludzie wstają do pracy , robią zakupy, pory roku nastają po
            sobie a my musimy wegetować z żalem w sercu i nie dowierzać, że to właśnie NAS
            taka tragedia spotkała...Głupie to ale czas na prawdę leczy rany. Nigdy nie
            zapomnisz swojego dziecka ale z czasem ból będzie malał.
            Przyjdzie kiedyś taki czas ze zechcesz mieć drugie.
            I choć to pierwsze zawsze bezie gościć w Twoim sercu, drugie po w dużym stopniu
            ukoi Twój ból-obiecuje Ci, że tak będzie.
            Na razie zostałaś doświadczona przez los taką tragedią i musisz ją na swój
            sposób przeżyć, te przeżycia są fundamentem do Twoich PRZYSZŁYCH doświadczeń,
            bez tego horroru Twoje życie nie potoczy się w przyszłości tak jak się ma
            potoczyć. Każdy z nas ma swoją Karmę, którą musi przeżyć, przeboleć.
            Będziesz mieć jeszcze dwójkę wspaniałych dzieci, które dadzą Ci wiele radości,
            szczęścia i nerwów-jak to dzieci smile, zobaczysz !
            A teraz płacz, płacz oczyszcza, płacz pozwala się wyzbyć złych emocji. Każdą
            tragedię trzeba opłakać a potem.....zostawić w spokoju i zacząć żyć na nowo.
            Życzę Ci spokoju ducha i pogodzenia się z tym, na co nie masz wpływu.
            • dragica effusive 11.04.10, 00:05
              ????
              Jaka karma?Boszzzzz,o czym ty mowisz????
              • this_is_it dragica 11.04.10, 01:25
                dragica napisała:

                > ????
                > Jaka karma?Boszzzzz,o czym ty mowisz????

                pl.wikipedia.org/wiki/Karma
                • dragica this_is_it 11.04.10, 11:01

                  Akurat wiem czym jest karma,jednak uzywanie pojecia tego i wrozenie
                  w sytuacji smierci dziecka jest nie na miejscu...Podobnie jak
                  twoierdzenie,ze bol po stracie mija z czasem.
                  • martabg Re: this_is_it 12.04.10, 19:37
                    Ależ ona nie twierdzi, że ból mija.
                    On maleje, i z tym się zgadzam.
                    Po półtora roku od odejścia w 28tc mojej Helenki zdecydowałam się na
                    podjęcie starań. Gdyby ból był taki, jak na początku, to byłabym
                    daleka od podjęcia takiej decyzji.
                    • kasikaz Re: obowiązkowe zaświadczenie o ciąży 13.04.10, 17:18
                      Kochana tez przeżyłam strate coreczki. Znam ten bol te pierwsze dwa tygodnie ,
                      gdzie wogole nie wiedziałam jak funkcjonowac.Pomoagalo mi troche właściwie
                      codzienne wziyty na cmentarzu. Zawsze będziesz miała swoją dzidzie w serduszku i
                      nauczysz się zyć z Aniołkiem na ramieniu, choć nie jset to latwe.
                      Tez robiłam sekcje i rozne badania. Nic nie wykazaly. Nie wiem co sie stała i
                      dlaczego moja córcia zmarła.
                      Trzymaj się kochana , przytulam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja