marysiasss
13.04.10, 14:51
Witam wszystkie mamy! Piszę, aby podzielić się swoimi rozterkami. Jestem w 33 tc i strasznie mi ciężko ze sobą wytrzymać. Jestem ciągle poddenerwowana, często wybucham - raz złością, raz płaczem, raz euforią. Zaczynam się bać porodu - tego, że będą komplikacje, że dziecko będzie chore. Lekko schizuję, gdy maleństwo mniej się rusza w brzuchu, gdy odczuwam lekkie skurcze. Obawiam się, czy podołam macierzyństwu, czy będę wystarczająco cierpliwa, czy nie zrobię krzywdy maleństwu, czy damy radę finansowo. Od dawna marzymy z mężem o dzidziusiu, ciąża była planowana, wyczekana i już nie mogę się doczekać, aż przytulę mojego synka, ale im bliżej końca tym częściej nachodzą mnie ciemne myśli. Sama siebie nie rozumiem... Do tego te sny, że mąż mnie zostawia z małym dzieckiem, że dziecko mi wypada z rąk, lub, że łamię mu kręgosłup gdy go podnoszę. Eh... Czy Wy też tak macie???