rodzić z mężem czy bez ?

18.05.10, 12:44
Jak to jest z tym porodem rodzinnym, znam dziewczyny które były
zachwycone ale znam i takie które bardzo odradzają... jakie wy macie
wspomnienia z porodu rodzinnego?
polecacie czy odradzacie?
pozdrawiam.
    • ewusia13 Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 12:48
      oba porody z mężem
      polecam !!!
    • blanka_1982 Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 13:19
      To zależy od faceta, niektórzy faktycznie się do tego nie nadają i tylko
      przeszkadzają.
      Przy pierwszym porodzie mąż był przy mnie i wspominam to bardzo dobrze, pomógł
      mi niesamowicie. Dla niego też było to wspaniałe przeżycie, do dzisiejszego
      dnia, jak mówi o przecinaniu pępowiny, to oczy mu świecą ze szczęścia smile
      Najgorsze jest to, że nie wiadomo, czy będzie mógł być przy drugim porodzie-
      pracuje w innym mieście i dojeżdza tylko na weekendy. Jak się o tym
      dowiedziałam, to byłam załamana i powiem szczerze, ze od tego momentu zaczęłam
      się bać drugiego porodu, a do tej pory podchodziłam do tego spokojnie, bo
      wiedziałam, że będę miała męża przy sobie.
    • blu_lagoon Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 13:28
      jest taki angielski program o porodówce gdzies pod Londynem, "One
      Born Every Minute". (fajnie sie oglada jest na youtubie, polecam)
      Zawsze bylam przeciwna porodom rodzinnym, wydawalo mi sie ze panie
      na sile mieszaja w to swoich mezow. Ale po obejrzeniu tego programu
      zmienilam zdanie. Po pierwsze wszystie panie rodzily tam ze swoimi
      partnerami/partnerkami i widac bylo jak niesamowicie im ta obecnosc
      pomaga. Po drugie jedna pani rodzila ze swoja Mama, i wlasiciwe to
      podswiadomie nasunela mi sie mysl (a byl to jeden z ostatinch
      odcinkow programu) jak mozna nie byc przy swojej partnerce w
      wlasciwie najwazniejszym momencie w ich wspolnym zyciu? W tak waznej
      chwili ? zmienilam zdanie wink
      a moj narzeczony nawet nie dopuscil mnie do glosu kiedy na poczatku
      cos tam mowilam ze nie powinien tam byc bo straszne rzeczy beda sie
      dziac wink
    • annitka30 Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 13:44
      rodzić z kimś, jeśli mąż nie protestuje - to z nim. Z mojego pkt
      widzenia przydał się o tyle, że przez cały pierwszy okres miałam z
      kim pogadać, (w końcu to kilka godzin). Akurat był duzy ruch na
      porodówce i położne tylko wpadały, sprawdzić czy wszystko ok. W
      pewnym momencie poczułam potrzebę parcia a nie wiedziałam, czy już
      mogę, więc mąż latał i szukał tych położnych, tudzież lekarza.
      Jakbym była sama i się darła to mogły by mnie nie usłyszeć, bo darły
      się z oczywistych względów też inne pacjentki. Weź meża - zawsze
      będzie ktoś, kto nawet nie pomaga ci w samym porodzie (ja się na
      męzu nie wieszałam, bo mi to akurat nie pomagało, ani masaż mi nie
      pomagał) to poda coś potrzebnego, zagada, po pomoc pójdzie, wesprze
      itp.
    • ochra Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 13:59
      Moja położna nie dojechała na poród, dzięki Bogu był ze mną mąż!
      Mąż najbardziej przydaje się w pierwszej fazie porodu - skurcze
      trwają godzinami, położna nieopłacona tylko wpada od czasu do czasu
      sprawdzić tętno i rozwarcie. Gdyby nie mąż byłabym sama z bólem z
      którym samotnie trudno sobie poradzić. Mąż liczył skurcze i mierzył
      czas, pomagał wyjść do toalety i pod prysznic, no i przede wszystkim
      dawał ogromne wsparcie psychiczne. Umówilismy się że nie musi być
      koniecznie podczas parcia. Wtedy byłam już maksymalnie skupiona na
      poleceniach położnej i obecnośc męża nie była mi niezbędna, nawet
      nie zauważyłam kiedy wyszedł, a wyszedł kiedy juz nie dawał rady.
      Wrócił jak tylko usłyszał krzyk dziecka, zaproszono go do przecięcia
      pępowiny, więc nic go nie ominęło. Ja polecam taki wariant!
      • mmarlenn Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 15:28
        Ja jak i mój mąż również nie chciał uczestniczyć w porodzie. Tak
        się potoczyło że poszedł ze mną na znieczulenie i juz nie wyszedł
        aż córka była na świecie. Był przy mnie cały czas.
        Szczerze teraz nie wyobrażam sobie drugiego porodu bez niego. Znowu
        przeżyjemy to razem.
    • ciocia_ala Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 15:35
      Moj maz byl przy mnie. Nie rwal sie do tego, uznal, ze to zalezy
      odemnie. Wiem, ze gdyby nie byl ze mna bardzo by sie denerwowal, co
      sie dzieje. Ja czulam sie pewniejsza. Po porodzie ja nie moglam
      zajac sie dzieckiem, a dzieckiem zajal sie maz. Zostal z nami do
      rana. Mycha urodzila sie w srodku nocy (ale o tym pisalam juz w
      innym watku). Mysle, ze bardziej byl ze mna ze wzgledu na mnie niz
      na malucha. Ja badzo chcialam, zeby byl ze mna.

      A jezeli chodzi o fizjologiczne aspekty porodu. Maz nie musi patrzec
      zagladac itp. U mnie polozne same zachecaly "prosze zobaczyc.. jest
      glowka". Ale nie musial tego robic. Mogl trzymac mnie za reke, choc
      konkretnie trzymal mnie za noge - zeby pozycia byla wygodniejsza...
    • claire1983 Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 15:55
      Ja już zapowiedziałam narzeczonemu, że nie chcę aby był przy
      porodzie. On też się do tego nie garnie. Ma za slabe nerwy, boi się
      bólu i krwi więc mógłby mieć uraz. Ja jestem osobą raczej nieśmiałą,
      więc czułabym się skrępowana jakby mnie widział, spoconą,
      zakrwawioną i drącą ryja na cały szpital. Pozatym, moja przyjaciółka
      chodziła przez to z mężem na terapię do sexuologa, bo on kiedyś
      bardzo chciał być przy porodzie więc był i później nie był wstanie
      się z nią kochać, dostał takiego urazu. Nieraz mi sie wypłakiwała,
      że nie podnieca już męża. Ta historia skutecznie mnie zniechęciła do
      wspólnych porodów sad A tak pozatym to się boję tak czy inaczej coraz
      bardziej jak to wszystko wyjdzie w trakcie sad
      • tabakierka2 Re: rodzić z mężem czy bez ? 19.05.10, 12:21
        claire1983 napisała:

        > Ja już zapowiedziałam narzeczonemu, że nie chcę aby był przy
        > porodzie. On też się do tego nie garnie. Ma za slabe nerwy, boi
        się
        > bólu i krwi więc mógłby mieć uraz. Ja jestem osobą raczej
        nieśmiałą,
        > więc czułabym się skrępowana jakby mnie widział, spoconą,
        > zakrwawioną i drącą ryja na cały szpital.

        w zyciu nie chciałabym mieć dziecka z takim facetem - to straszne,
        ze boi się bólu, krwi czy co tam, ale co ma powiedzieć kobieta???
        ona nie może zawinąć ogona pod siebie i powiedzieć "nie, dziękuję,
        ale boję się bólu i krwi, poczekam sobie na korytarzu".
        Gdybym wiedziała, że mój mąż ma takie podejście (a on również boi
        się krwi, igieł itp.) to nie zdecydowałabym się na dziecko z nim.
        Skoro facet ma mieć traumę po porodzie, to co dopiero kobieta?uncertain
    • anettchen2306 Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 16:23
      Rodzilam dwa razy: pierwszy raz sama (bo nie chcialam nikogo przy
      sobie), frugi raz z mezem. Juz w trakcie pierwszego porodu
      zalowalam, ze jestem sama. Godziny bolu i wlepiania oczu w sufit.
      Nikogo, kto by poszedl wtedy ze mna w skurczach do toalety. Polozna
      zajrzala moze ze 2-3 razy. Za drugim razem bylam juz duzo madrzejsza
      o pierwsze doswiadczenia. Nie wiem tez dlaczego porody w obecnosci
      kogos bliskiego nazywane sa rodzinnymi smile Mijejsce partnera/meza
      jest przy glowie rodzacej, nie pomiedzy jej nogami. Krew nie leje
      sie bynajmniej strumieniami, nie znam zadnego znajomego faceta,
      ktory byl przy porodzie swojego dziecka i zaslabl/zemdlal tudziez
      mial problemy z potencja w okresie pozniejszym. To nowe obowiazki,
      notoryczne zmeczenie, niewyspanie, strach (przed
      odpowiedzialnoscia), partnerka/zona biegajaca po domu w wymemlanym
      dresie, skutecznie chlodza zapal milosny. Jak facet sie godzi na
      obecnosc przy porodzie to cieszyc sie z tego faktu i brac go ze soba
      na porodowke. Moj byl przy mnie i bylo swietnie. Gadalismy sobie
      cala noc, popijalismy cappuccino, dolewal mi wody do wanny, pomagal
      wstac, potem pierwszy wzial mala w ramiona, obfotografowal ze
      wszystkich stron i podniecony jak dziecko wysylal smsy i fotki
      rodzinie. Ja w tym czasie sobie odpoczywalam i jadlam sniadanie.
    • blanka_1982 Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 16:41
      Najważniejsze to nie zmuszać faceta do uczestnictwa. Ja początkowo nie chciałam
      m. przy porodzie- bałam się właśnie tego, że później dostanie jakiegoś urazu
      itp. Mąż się uparł i koniec. Nie żałowałam tej decyzji ani przez chwilę.
      Rozmawiałam z nim później, czy nie patrzy na mnie jakoś "inaczej" przez to, że
      był przy porodzie- stwierdził, że potrafi oddzielić to, kiedy jestem kobietą
      rodzącą jego dziecko, a moment, kiedy się kochamy i jesteśmy "kochankami". Swoją
      drogą, miło mi się zrobiło. Przyznał się też wtedy, że dla niego najtrudniejszy
      był seks w trakcie ciąży, kiedy widać już było bardzo wyraźnie brzuch, bo byłam
      taka "macierzyńska" i patrząc na mnie "widział" też dziecko smilesmile Po okresie
      połogu wszystko wróciło do normy.
      • ola9876 Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 16:51
        pierwszy poród z mężem, sądziłam że będzie trzymał mnie za rękę,
        próbował ale nie chciałam żadnego dotykania, za to sama obecność,
        rozmowa bardzo mi pomogły. Teraz też będziemy rodzic razem, ale
        oboje tego chcemy. A ja wiem że jak zacznę panikowac to on się mną
        zaopiekuje dopilnuje i to jest dla mnie najważniejsze.
    • memphis90 Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 16:48
      Oczywiście, że z mężem! Dla mnie opowieści o facetach, którzy
      podczas porodu zasłabli/zniechęcili się do partnerki są co najmniej
      dziwne- przecież w życiu pewnie nieraz zdarzy się, że facet zobaczy
      nas cierpiące, spocone, czy nawet zakrwawione. I przy każdym takim
      incydencie mam drżeć z obawy, że potem mu nie stanie...? No bez
      przesady... U nas w każdym razie nic się nie zmieniło- najlepszy
      dowód, że właśnie oczekujemy drugiego dziecka- a mąż widział w sumie
      i samo krocze z główką, i ranę po nacięciu (łaził po sali
      porodowej, zamiast tkwić przy mojej głowiewink).
      • pesteczkaija Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 17:03
        pewnie że z wink nie wyobrażam sobie porodu bez niego wink zawsze możesz do kogoś
        busie otworzyć. wink
      • anettchen2306 Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 17:04
        No, moj tez lazil, a raczej lazili, z mala. Zachcialo mu sie lozysko
        ogladac, bo nigdy nie widzial ... A potem polozna sie go zapytala,
        czy ma mu je zapakowac w foliowke, zeby u nas w ogrodzie krzaczek
        rozy dla malej na nim posadzil - taki u nas zwyczaj smile)
        W ogole to tutaj NORMA jest, ze facet lub ktos z rodziny/znajomych
        jest przy porodzie. Nikt nie nazywa takiego porodu "rodzinnym",
        zadna ze znajomych nie rodzila sama, kazda miala kogos pod "reka".
        Jak nie byl to maz to przyjaciolka, matka, sostra, ba ... nawet
        tesciowa wink
        • blu_lagoon Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 17:11
          "Tutaj" znaczy Niemcy? Tak po niku zgaduje wink
          • anettchen2306 Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 17:15
            Zgadlas wink
            • patrytka Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 17:30
              ja jestem dosyc swiezo po trzecim porodzie z czego dwa przezylam sama,teraz tez
              mialo tak byc ale jednak moj maz zostal na sali do samego konca za co jestem mu
              ogromnie wdzieczna bo czulam sie bezpieczniej,to on mi mowil co dzieje sie z
              dzieckiem,co juz jest widac,pomogl mi niesamowicie,gdyby go tam nie bylo
              wszystko trwaloby pewnie o wiele dluzej i bylo bardziej dramatycne pomimo i tak
              zaistnialych komplikacji
    • canon001 Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 17:25
      Dziękuję wszystkim za wsparcie przeczytałam wszystkie wypowiedzi i w
      99 % popieracie poród z mężem, ja nasłuchałam się strasznych rzeczy
      od koleżanek które rodziły same bo mężowie nie chcieli pójść z nimi
      i siadło mi na psychice. Mój mąż od początku mówi mi że chce iść ze
      mną ale ja mu odradzałam, teraz gdy miesiąc pozostał do porodu a ja
      mam coraz to większego cykora zaczełam sie zastanawiać bo 3 kózynki
      rodziły ostatnio z mężami i były zachwycone i opisywały w samych
      superlatywach jak i wy no i powiedziałam dzisiaj mężowi że zmieniłam
      zdanie i chcę aby był przy mnie no i ucieszył się bardzo. Powiedział
      mi że nie chciał mnie zmuszać bo widział że jestem przeciwna ale
      teraz jest bardzo szczęśliwy ze zmieniłam zdanie.
      swoją drogą... jedna napisała o tym seksie że taka katastrofa
      później... przecież seks to nie wszystko w małżeństwie, dla mnie
      większą wartość bedą miały same chęci meza bycia przy mnie
      niezależnie od tego jak to się potoczy niż mieć macho w domu który
      mnie nie wspiera w tak waznym dniu i jak się okazuje kocha tylko
      fizycznie.
      Dziękuję Wam bardzo, może za miesiąc opiszę jak było smile
      • irmina78 Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 17:59
        Rodziłam z mężem, który sam to zaproponował i nie żałuję. Bardzo pomógł mi na
        początku jak miałam skurcze i bóle krzyżowe - masował mi kręgosłup co dawało
        niesamowitą ulgę. Stał praktycznie tylko przy mojej głowie lub siedział na
        fotelu w pokoju obok z którego było mnie widać bokiem na łóżku. Już sama jego
        obecność bardzo mi pomagała, czułam się bezpiecznie. Pod koniec miałam moment
        kryzysowy więc wyprosiłam go na jakiś czas z sali. Gdy chwila narodzin była już
        bardzo blisko zawołałam go na salę.Widziałam łzy w jego oczach jak mała pojawiła
        się na świecie. Poród rodzinny na pewno zbliżył nas jeszcze bardziej do siebie a
        nie odwrotnie. Co prawda po porodzie mąż powiedział, że nie chce już więcej
        patrzyć na moje cierpienie, ale minęły dwa lata i za trzy miesiące znowu
        będziemy rodzić razem smile
        • ognista998 Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 18:51
          przeczytałam wszystkie posty i aż zdziwiłam się jaka masa kobiet popiera poród
          rodzinny....ale do tego jak było naprawdę nie przyzna si e nikt. fajnie
          zachwalać na forum, ale tak naprawdę do całej prawdy o porodzie rodzinnym, jak
          facet zdał egzamin to nikt sie nie przyzna. bo tak wygodniej.

          ja znam realia. połowa mojej rodziny robi w służbie zdrowia i oboje moi rodzice
          są tam znani. a poza tym oboje mają masę znajomości wśród lekarzy oraz w
          szpitalu, w którym będę rodziła, dlatego wiem, jak to wygląda od kuchni.....MASA
          facetów jest wynoszona w porodówki. niezależnie od tego ile dali w kopercie.
          łatwo wam się chwalić gorzej żalićwink

          zgadzam sie z jedynym postem, który tego nie pochwala, który napisała clarie1983
          I(mój rocznik;P nawiasem mówiąc). ja pytałam męża czy zgodziłby sie na poród
          rodzinny, ale odmówił, więc nie zmuszam go na siłę bo taka moda czy tak wypada.
          clarie pisze, że jest nieśmiała i nie wie jak mąż zniewsie widok krwi i
          cierpiacej żony przy porodzie. porody się nigdy nie przewidzi, i czasem facet
          widząc jak kobieta cierpi, jęczy z bólu sdam czuje sie bezradny. nie mówię, że
          wszyscy są tacym, ale poród to nie rozcięty paluszek. mój mąż sam nie wie jak to
          zniesie, a ja nie wiem czy też nie będę sie krępowała przy nim żeby se postękać
          albo co innego, nie zakładam, że będę miała cudowny i lekki poród a dziecko mi
          wyskoczy z łona jak petarda wśród pisków i ogólnej radości. życie - swoje dopisuje.

          mi chodzi w porodzie rodzinnym o obecność jedynie bliskiej osoby a nie latanie
          koło mnie i nadskakiwanie mi....wybrałam mamę, ale maż mi ostatnio powiedział,
          że jeśli sie zdecyduje bęzie mi towarzyszył. dla mnie ważne jest też jego
          zdanie, bo nie chcę by czuł sie do czegokolwiek przymuszany, a jeśli zrobi jak
          zechce a nie po moin przymusem to i tak potem będzie miał do mnie lepsze
          nastawienie, również w sprawach seksu.

          nie jestem przeciwko porodom rodzinnym ale jestem przeciwko zmuszaniu
          mężów/partnerów do porodów rodzinnych na siłę
          • kamire12 Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 22:56
            nie rozumie czemu uwazasz, ze wszytkie te kobietty opisuja i klamia?
            ze sie nie przyznaja do tego jak bylo? po co niby?
            dla mnie to chore.
            ja rodzilam 5 lat temu i maz byl przy mnie. choc darlam sie
            niemilosiernie. polozna do mnie cos mowila, pytala a ja nic. lekarz
            na mnie w koncu krzyknal a ja nie bylam w stanie nic mowic. pamietam
            tylko jedno, ze moglam go trzymac za reke. probowal mnie podobno
            jakos glaskac, czy cos, ale nie chcialam. lekarz mu podobno
            powiedzial, ze jak nie to nie, nie ruszac, ze kobieta jak rodzi, to
            zachowuje sie bardzo roznie. ze trzeba tylko byc i odbierac sygnaly,
            jak czegos potrzebuje to to robic. nie pamietam, zeby maz cokolwiek
            mi pomagal itp. ale to ze moglam go trzymac za reke i ze na sali byl
            ktos kto byl "za mna", to dawalo sile! i tylko to praktycznie
            pamietam! to bardzo duzo!
            a teraz kiedy przy porodzie nie moze byc np. lekarz prowadzacy jak
            go akurat nie ma na dyzurze, to wielka pomoc. do tego czasem tylko
            dzieki takiej osobie mozliwa jest jakakolwiek interwencja. bo
            rodzacej to czasem malo kto slucha, albo nawet nie jest w stanie
            sama mowic...
            znam przypadek, gdzie wlasnie dzieki obecnosci ojca uratowano
            dziecko, bo nikt by sie nie zajal rodzaca gdyby w koncu sam nie
            zareagowal przytomnie.
            no i za przeproszeniem... czy faceci to rzeczywiscie takie
            ostatnie ... tu brak mi slowa... kobeita MUSI a facet nawet ma nie
            pomoc - to oczywiscie moje zdanie.
            • ognista998 kamire i wszyscy, którzy sie ze mną nie zgadzają. 19.05.10, 14:43
              kamire a ja se myślę, że ty chyba masz problem z intelektem.

              po 1:
              czy ja napisałam, że WSZYSTKIE kobiety kłamią??

              po 2:
              czy ja napisałam że wszyscy faceci nie daja tam rady??

              po 3:
              nie uważam, że porody rodzinne są złe. jest masa facetów którzy sobie świetnie
              dają radę i masa kobiet, które SZCZERZE zachwalają poród rodzinny i męża który
              sobie na nim poradził. ale są i też tacy, którzy nie dają sobie tam rady, i choć
              są świetnymi mężami i wspaniałymi ojcami - nie dają sobie rady na sali
              porodowej. i nie są gorsi od innych facetów. tylko wrażliwsi na takie sceny i tyle.


              dla mnie jest chora twoja postawa. bo wsadzasz wszystkich do jednego wora a tak
              naprawdę jeśli jeszcze nie rodziłaś - to gówno wiesz jak to wygląda.

              ja popieram porody rodzinne, ale dla mnie zmuszanie facetów do bycia przy
              porodzie (a wierz mi nie każdy chce być) jest chore.

              jak napisałam ja mojego nie zmuszam, ale wczoraj wyznał mi że chce poród
              rodzinny. pytałam czy jest pewien, zresztą prawie całą ciąża miał czas do
              namysłu, i uparł się że będzie. a jak on mi mówi, że czegos jest pewien to ja
              wiem że da sobie rady przy moim porodzie.

              i pamiętaJ facet nic nie MUSI. facet zdaje egzamin przy porodzie jeżeli naprawdę
              CHCE. bo nikt nie lubi jak się go do czegokolwiek zmusza.
              • ognista998 aha.... 19.05.10, 14:46
                ..doczytałam dokładnie rodziłaś. jak jesteś zadowolona - to ok. ale wierz mi że
                są ludzie i matki i ojcowie, którzy żałują że wybrali poród rodzinny. i wiem to
                nie z żadnych forów, ale od położnych i lekarzy, którzy się na tym znają.
                • kamire12 Re: aha.... 19.05.10, 16:42
                  to Ty wsadzilas wszytkich do jednego wora, a nie ja.
                  i jakos dziwi mnie Towje podejscie. jak to juz jedna Pani napisisala
                  w tym watku: kobieta nie ma wyboru, musi to przezyc czy chce czy nie
                  i nie wiem czemu bronisz tak facetow???? to jakies cielatka, ktore
                  nic nie umieja wytrzymac?
                  moim zdaniem jak kobieta chce, to facet powinien przy niej byc. a
                  nie wymigiwac sie, ze nie przezyje krwi, jej bolu itp. to chore! on
                  nie jest juz dzieckiem. ciekawe jak w ogole moze zyc w tym swicie?
                  no i to Twoje gadanie, ze wiesz od poloznych i lekarzy itp. to moze
                  spytaj ich, czemu tak czesto sa tacy wredni i nieczuli , co????????
                  ta dyskusja jest jalowa i tyle....
                  wiec nie ma sensu z Toba dyskutowac. tym bardziej, ze nie wolno mi
                  sie denerwowac.
              • kamire12 Re: kamire i wszyscy, którzy sie ze mną nie zgadz 19.05.10, 16:50
                i odpowiadajac na twoj post DOKLADNIE
                ognista998 napisała:

                > kamire a ja se myślę, że ty chyba masz problem z intelektem.
                >
                > po 1:
                > czy ja napisałam, że WSZYSTKIE kobiety kłamią??
                >

                no napisalas: cytuje:"ale do tego jak było naprawdę nie przyzna si e
                nikt. fajnie
                zachwalać na forum, ale tak naprawdę do całej prawdy o porodzie
                rodzinnym, jak
                facet zdał egzamin to nikt sie nie przyzna. bo tak wygodniej"
                inaczej nie da sie tego zrozumiec..


                > po 2:
                > czy ja napisałam że wszyscy faceci nie daja tam rady??
                >
                > po 3:
                > nie uważam, że porody rodzinne są złe. jest masa facetów którzy
                sobie świetnie
                > dają radę i masa kobiet, które SZCZERZE zachwalają poród rodzinny
                i męża który
                > sobie na nim poradził. ale są i też tacy, którzy nie dają sobie
                tam rady, i cho
                > ć
                > są świetnymi mężami i wspaniałymi ojcami - nie dają sobie rady na
                sali
                > porodowej. i nie są gorsi od innych facetów. tylko wrażliwsi na
                takie sceny i t
                > yle.
                >
                >
                > dla mnie jest chora twoja postawa. bo wsadzasz wszystkich do
                jednego wora a tak
                > naprawdę jeśli jeszcze nie rodziłaś - to gówno wiesz jak to
                wygląda.
                >

                no gowno wiemsmile tak jak i Ty! az brak slow....

                > ja popieram porody rodzinne, ale dla mnie zmuszanie facetów do
                bycia przy
                > porodzie (a wierz mi nie każdy chce być) jest chore.
                >
                > jak napisałam ja mojego nie zmuszam, ale wczoraj wyznał mi że chce
                poród
                > rodzinny. pytałam czy jest pewien, zresztą prawie całą ciąża miał
                czas do
                > namysłu, i uparł się że będzie. a jak on mi mówi, że czegos jest
                pewien to ja
                > wiem że da sobie rady przy moim porodzie.
                >
                > i pamiętaJ facet nic nie MUSI. facet zdaje egzamin przy porodzie
                jeżeli naprawd
                > ę
                > CHCE. bo nikt nie lubi jak się go do czegokolwiek zmusza.

                no kobiety niesstety sa zmuszone i nie maja wyjscia i co? czesto im
                sie nie podoba to co sie dzieje i co? i tak sa zmuszone!
                i facet nie musi zdawac egazminu! on jest po to, zeby pomoc i
                zareagowac jak nikt inny nie zareaguje. zeby kobiecie bylo lepiej, a
                on przez to, ze nic go nie boli myslal i patrzyl a jak trzeba to
                zawolal kogo trzeba!
                • ognista998 Re: kamire i wszyscy, którzy sie ze mną nie zgadz 19.05.10, 18:05
                  heh normalnie cię uwielbiam;> jeszczem takiego upartego osła nie czytała;P;P;P
                  rozwaliłaś mnie totalniewink)

                  strasznie przepraszam, że cię zdenerwowałam;P niechcący.....noo co ja poradzę że
                  ci te hormony tak szaleję, że nie umiesz spokojnie uszanować, że ktoś ma inne
                  zdanie niż ty i nie jest taki upartywink)

                  ja sobie tu nie szukam konfliktów - ty go rozpaliłaś nie jawink ale nie pozwolę
                  żebyś mi weszła na głowę. naucz się, że co człowiek to inne zdanie i że choć sie
                  z kimś nie zgadzasz to trzeba to uszanować a nie wkurzać się.

                  ja nie mam nic do ciebie, ale ty mnie zaatakowałaś odpwiedzią na mój pierwszy
                  post. nie będę cie wpychać do daje kategorii bo masz taki pogląd a nie inny. nie
                  powinnaś tak strasznie się wkurzać w twoim stanie, a poza tym, zawsze jest tak,
                  że ten najwiecej pyskuje co ma najwięcej na sumieniu.

                  przykro mi że cię zdenerwowałam, bo nie chciałam, wyraziłam tylko swoje zdanie
                  odmienne od reszty. mam nadzieję że resztę ciązy dociągniesz bezstresowo i
                  porodu równiez życzę bezstresowegowink
                  pzdr i koniec dyskusji. więcej nie odpiszę.
                  • kamire12 Re: kamire i wszyscy, którzy sie ze mną nie zgadz 19.05.10, 18:28
                    no i dobrzesmile bo wszsytko co wlasnie niby napisalas na moj temat,
                    dotyczy wlasnie CIEBIE! i tyle.... nic dodac, nic ujacsmile
                    • ognista998 Re: kamire i w 20.05.10, 17:37
                      noo sory, ale nie wiem czemu poczułaś się urażona moim pierwszym postem w tym
                      wątku. ja w nim nikogo nie obraziłam ani kobiet ani facetów, nie wiem czemu tak
                      go odebrałaś, może walnęłam niechcący w jakiś twój czuły punkt. nie popieram
                      porodów rodzinnych i wyraziłam tylko swoje zdanie, ze że w taki sposób to ja nie
                      poradzę na to że jestem bezczelemwink

                      mogłabym się obraził o twojego posta pod nim, no wjechałaś na mnie że mam chorą
                      postawę i te de. nie zgadzasz się ze mną - ok ale nie musiałaś aż tak się
                      pienić. zobacz se na część tych postów pode mną kobiety piszą że też mają
                      podobne zdanie tzn. wolą by oboje patrnerzy chcieli porodu rodzinnego i o to mi
                      właśnie chodziło. tyle że napisały to w sposób delikatniejszy ode mnie. nie
                      musiałaś pisać to co napisałaś ani sie wkurzać i denerwować. mogłaś po prostu
                      napisać że nie zgadzasz sie ze mną i tyle a nie pluć jadem. po co siadać do
                      forum pod wpływem emocji. wiadomo, że wychodzi to co wychodzi.

                      ja nie lubię wojować z ludzmi ale jak ktoś tak reaguje jak ty, to muszę sie
                      bronić. ja też się czasem z kimś nie zgadzam ale nie obrażam go, że ma chorą
                      postawę. bo jakbym tak chciała, to bym z wszystkimi się kłóciła a po co...

                      fakt byłam chamska dla ciebie ale w obronie własnej. życzę mniej nerwów i na
                      przyszłość nie denerwuj sie tak jak kogoś post c nie pasuje albo z kimś się nie
                      zgadzasz. pzdr i życzę spokojnego rozwiązania.
                  • vincentyna Re: kamire i wszyscy, którzy sie ze mną nie zgadz 21.05.10, 11:11
                    Ognista, Twoj maz to cykor, a Ty wolisz obrazic inne ciezarne, niz to przyznac wink
                    • ognista998 Re: kamire i wszyscy, którzy sie ze mną nie zgadz 22.05.10, 10:32
                      jw;>
          • memphis90 Re: rodzić z mężem czy bez ? 20.05.10, 12:53
            > ja znam realia.
            Z opowieści pociotków i znajomków, jak widzę. "Znajomości wśród lekarzy" jakoś
            do mnie nie przemawiają, a opowiadanie o pacjentach w ramach historyjek ku
            uciesze znajomych jest niezgodne z kodeksem etyki. Ja osobiście nie widziałam
            ani jednego faceta wynoszonego z porodówki, a sporo na tej porodówce czasu
            spędziłam.

            > zgadzam sie z jedynym postem, który tego nie pochwala,
            Aha, czyli prawdziwe są posty nie pochwalające, a te "za"- fałszywe, bo nikt się
            nie przyzna...? Dziwaczna logika.

            porody się nigdy nie przewidzi, i czasem facet
            > widząc jak kobieta cierpi, jęczy z bólu sdam czuje sie bezradny. nie mówię, że
            > wszyscy są tacym, ale poród to nie rozcięty paluszek.
            No i co z tego, że będzie się czuł bezradny? Ja też czułam się bezradna, jak mój
            mąż wił się z bólu przy kolce nerkowej. Byłam bezradna, kiedy moje dziecko
            gorączkowało, cierpiało i nie pomagały leki. A nikt nie daje gwarancji, że za
            kilka lat nie zachoruję np. na raka i nie będę umierać w agonii i bólu. I co-
            też mam wtedy męża wyrzucić? Bo się zrazi, biedaczek?

            mój mąż sam nie wie jak t
            > o
            > zniesie, a ja nie wiem czy też nie będę sie krępowała przy nim żeby se postękać
            > albo co innego,
            A podczas np. seksu nie stękasz, nie sapiesz, nie jęczysz?
            • ognista998 Re: rodzić z mężem czy bez ? 22.05.10, 10:46
              ...a skąd wiesz?? włazisz mi do spyiALNI??

              A znajomości to moi rodzice, którzy tak pracują i widzą jak jestwink


              nie znasz nie oceniaj - to samo do wincentynki, nie zna mojego męża a wypowiada
              się jakby go znała;P

              a co do raka, to wiem jak to jest bo babcia umierała na raka na moich oczach.

              i nie wsadzaj do jednego wora raka i porodu. bo oba mają różne finały.

              dziwne jesteście....zamiast kulturalnie napisać, że wolicie porody rodzinne, i
              nie zGADZACIE SIE ze MNĄ to się kłóciciewink rozpierd****mnie to;P ja ja nie raz
              widzę, jak sie ludzie kłócą na tych forach i byle gówno to siedzę i sie trzęsę
              ze śmiechu jak można się czepiać czasem o głupoty a tu nie spodziwałam się że
              tak z wami będę miaławink

              większość osób to tu normalnie się zachowuje ale wy we trzy dobrałyście się jak
              w korcu maku. zamiast se poczytrać te kilka poniżej, które właśnie napisały to
              samo co ja tylko w innych słowach....

              aaa.....nie chce mi się kopać z koniemwink założę się, że zaraz się czepicie
              czegoś innego;P
              • memphis90 Re: rodzić z mężem czy bez ? 28.05.10, 20:21
                > A znajomości to moi rodzice, którzy tak pracują i widzą jak jestwink
                > nie znasz nie oceniaj
                A czy ja oceniam Twoich rodziców? Ty znasz jedynie historyjki z porodówki, ja
                osobiście tam bywam.

                > a co do raka, to wiem jak to jest bo babcia umierała na raka na moich oczach.
                To pewnie wiesz, że jak kogoś kochasz, to nie odwracasz się od niego w
                cierpieniu. Nie brzydzi Cię to. Nie zrażasz się do tej osoby. No, chyba, że
                Twoje odczucia były inne...

                > i nie wsadzaj do jednego wora raka i porodu. bo oba mają różne finały.
                A dlaczego nie? Ból to ból, a i finał bywa identyczny.
      • memphis90 Re: rodzić z mężem czy bez ? 20.05.10, 12:45
        Wiesz, zawsze możesz umówić się z mężem, że jeśli poczujesz się niekomfortowo
        np. podczas fazy parcia- to wyjdzie. Mąż też powinien wiedzieć, że jeśli z jego
        strony coś będzie nie tak, to będzie mógł wyjść na chwilę i ochłonąć- a Ty nie
        urwiesz mu za to głowywink Z moich obserwacji wynika, że posiadanie takiego
        "wentyla bezpieczeństwa" działa na oboje rodziców bardzo uspokajająco, nie czują
        presji, nie czują stresu. A w I fazie porodu, która może trwać kilkanaście
        godzin lub dłużej facet naprawdę może się przydać.
    • sadzia87 Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 20:03
      a my już kilka lat wcześniej ustaliliśmy że obojgu nam takie rzeczy nie pasują i
      teraz dalej jesteśmy tego samego zdania. Nie chodzi o widoki czy o to że bałabym
      sie że mąż potem na mnie nie spojrzy już jak na kobietę. Ogólnie jakoś uważam że
      powinno byc jak kiedyś- mąż pod porodówką a żona na porodówce smile poza tym
      rozwiedlibyśmy się podczas porodu, a ja niechcący pewnie bym go zamordowała smile
    • titerlitury Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 20:39
      Ja rodziłam z partnerem, do drugiego porodu też będę "stawać" z nim.
      On najpierw twierdził, że będzie tylko jeśłi mnie to potrzebne, ja
      nie naciskałam. Ale z czasem dojrzeliśmy do decyzji, by być w tym
      momencie razem. Wiem, że bardzo się denerwował, ale jego obecnośc
      była dla mnie bardzo ważna i potrzebna. Trzymał mnie za rękę, mówił
      miłe słowa, podtrzymywał na duchy zanim znieczulenie zadziałało.
      Pamiętam jak ukradkiem ocierał łże, gdy mała pojawiła się na
      świecie, i było to jedno z milszych wrażeń, jakich doznałam w życiu.
      Bardzo nas to zbliżyło.
      Ale nikomu nie radziłabym "rodź z mężem", bo myślę, że musi to być
      wspólna decyzja obojga partnerów.
    • nvera Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 21:40
      My szliśmy rodzić z założeniem - żadnych porodów rodzinnychsmile dla mnie to było
      nie do wyobrażenia i dla męża też...
      Miał być ze mną tylko na sali przed porodowej a potem czekać na korytarzu. Ale
      tak się to wszystko potoczyło że był ze mną do samego końca i cieszę się z tego
      bardzosmile
      Początkowo tylko siedział na fotelu a ja sobie tam jęczałam i skakałam na piłce,
      potem jak się już skręcałam z bólu to masował mi plecy...przy okazji naoglądał
      się trochę krwi bo po 1 badaniu lekarskim zaczęłam krwawić.
      Byłam w takim stanie w trakcie 1 etapu że mogło być tam stado gapiów a mnie by
      było wszystko jednosmile Potem dostałam zzo i bóle przeszły i wtedy cieszyłam się
      że jest bo pomagał mi wstawać i był dla mnie oparciem kiedy sobie parłam na
      stojąco...kiedy przyszła położna i powiedziała że przechodzimy na porodówkę to
      tak naprawdę bez sensu było by już rozdzielanie się- po tylu godzinach i tylu
      przejściach i kiedy zostało już naprawdę parę minut do końca, bo większość
      partych miałam na stojąco w sali przedporodowej...
      Mąż stanął przy mojej głowie i przytrzymywał mi ją przy parciu, tak że nigdzie
      nie zaglądałsmilesmilesmile a kiedy dostałam dzidzie na brzuszek cyknął zdjęcie tel i od
      razu wysłał do naszych rodzinsmile no i przeciął pępowinę czego się kompletnie nie
      spodziewał!! Był bardzo dzielny mimo że wcześniej bał się omdlenia w takiej
      sytuacji.
      Bardzo nas to zbliżyło i teraz już naprawdę nie ma rzeczy której bym nie mogła z
      nim zrobić, cieszę się że tak się to ułożyło!
      • jeza_bell Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 22:10
        Nie ma nic gorszego niż samotność w bólu, więc nie wyobrażam sobie takiego porodu.
        Niech te bolesne godziny staną się aby trochę znośniejsze i szybciej miną, a metafizyki porodu rodzinnego można się doszukiwać na drugi albo i trzeci dzień "po".
        Oczywiście, że poród rodzinny z kimś zaufanym- to nie musi być mąż jeżeli nie czuje się na siłach.
    • erba Re: rodzić z mężem czy bez ? 18.05.10, 23:55
      Nie wyobrażam sobie rodzić sama, bez żadnej bliskiej mi osoby. Kiedyś, kiedy świat kobiet i mężczyzn był bardzo rozdzielony przy porodzie była matka, siostry, i inne znane kobiety. Akurat ja najbardziej bliską relację mam z moim mężem, nie wstydzimy się naszych ciał i zachowań w różnych sytuacjach. I mimo że z moją mamą mam bardzo dobre stosunki, to jednak nie czułabym się z nią komfortowo, m.in. dlatego, że podejrzewam, że ona sama by się bardziej stresowała niż ja i raczej by mi nie ulżyła zamartwianiem się.
      Mój mąż chce być ze mną przy porodzie, może tylko wyjdzie na skurcze parte, ale to trudno zaplanować, wszystko wyjdzie w praniu.

      Aha, doświadczone pary mówią, że kumaty mąż przydaje się też do wymagania od personelu medycznego większego zainteresowania, na co rodząca kompletnie nie ma siły.
    • sssto_krotka_1983 Re: rodzić z mężem czy bez ? 19.05.10, 08:13
      Ja miałam mieszane uczucia, ale wkońcu zdecydowałam się na poród
      rodzinny.Powiem tylko tyle - następny poród koniecznie rodzinny.Nie
      wyobrażam sobie rodzić bez mojego M.
      • loganmylove Re: rodzić z mężem czy bez ? 19.05.10, 13:06
        Rodziłam dwukrotnie-pierwszy raz z mężem, drugi sama. żadnego porodu nie
        wspominam źle ale teraz juz wiem, że wolę być sama tylko z położnąsmile
        Nie wiem może dlatego, że obydwoje z mężem jestesmy ze służby zdrowia i szpitali
        się nie boimy łatwiej było nam podjąć decyzję,że on zostaje w domu ze starszą
        córką. A ja spokojna, że małą ma się kto zająć ograniczyłam sie do telefonu, ze
        sie zaczyna (musze dodać, że przyjęli mnie do szpitala na oddział rano w
        terminie, z rozwarciem ale bez akcji ze względu na bardzo szybki pierwszy poród
        oraz kiepskie warunki pogodowe i z myślą, że pewnie niedługo sie rozkręci) i po
        dwóch godzinach że jużsmile Tak naprawdę i tak by nie zdążył, była 3 w nocy zanim
        by ktoś przyjechał do małej a on do szpitala i tak juz by było po wszystkimsmileW
        każdym razie tylko z kobietą było spokojnie, pełen luz, wygibasy na łóżku na
        które nikt sie nie gapiłsmile Gdyby zdarzyło mi się jeszcze raz rodzić
        prawdopodobnie wybiorę taką samą opcję.
    • zaba133 Re: rodzić z mężem czy bez ? 19.05.10, 11:33
      odpowiedź nie jest dla mnie taka oczywista
      wszystko zależy od tego, co ustalicie i co Wam pasuje
      moj mąż nie palił się do wspólnego porodu, ja nie naciskałam
      urodzilam bez bliskiej osoby i traumy nie mam
      choć przy drugim porodzie byliśmy razem w I fazie i to było fajne,
      na sam "finał" poszłam juz sama i takie rozwiązanie dla nas jest
      optymalne
    • tabakierka2 Re: rodzić z mężem czy bez ? 19.05.10, 12:15
      nie mam żadnych doświadczeń, ale mąż będzie przy mnie.
    • gorzkacava Re: rodzić z mężem czy bez ? 19.05.10, 17:13
      Moim zdaniem jeżeli facet i kobieta czują oboje potrzebe bycia razem w tym momencie do samego konca to jest ok. Niestety z obserwacji znajomych widzę, że najczęściej panowie godzą się na poród rodzinny bo chce tego zona, bo tak wypada, bo taka jest niestety moda, bo mąż koleżanki żony z nią rodził itd itp.
      Tutaj wypowiadaja sie same kobiety. Fajnie byloby zapytac o to facetow, co czuli, czy nie zaluja, jak postrzegaja teraz matke swojego dziecka itp.
      Moj maz bedzie obecny przy porodzie do pewnego momentu. Przy parciu chcialabym mimo wszystko byc tylko z polozna czy lekarzem.
      Moze jestem z kosmosu, ale cala otoczka wokol przecinania pępowinowy przez ojca też jakoś do mnie nie przemawia.
      Niech kazdy rodzi jak chce-wazne, aby szczesliwie i bez bólusmile
      • zaba133 Re: rodzić z mężem czy bez ? 20.05.10, 14:54
        gorzkacava zgadzam się z tym co napisałaś w 100%
    • nives1 Re: rodzić z mężem czy bez ? 19.05.10, 22:17
      A wiec tak. Mąż był ze mną jakieś 21 godzin... Całe moje koszmarne bóle krzyżowe siedział ze mna i oddychał i trzymał mnie za rękę. I było super ze był. Tak jak się umówiliśmy (i jak widziałam co lekarzy bardzo ucieszyło bo wieszczyli jakieś komplikacje) - wyszedł na parte.
      Wrócił jak tylko Karolinie przecieto pepowinę i położono mi na piersi. Nie było go około 15 minut. Potem poszedł z dzieckiem na mierzenie, ważenie i inne zabawy.
      Dzieki temu ze był czułam się bezpieczniej, pomagał mi bo lepiej skupiał sie na tym co mówiła połozna i przekładał to na mój język (byłam kompletnie wykończona) i umiał do mnie dotrzeć. Dobrze wiedziałam że Marcin niechętny jest ogladaniu kulminacji porodu i uzgodniliśmy jak bedzie to wyglądało. Dzięki temu oboje wychodziliśmy ze szpitala zadowoleni z porodu.

      To co ja doradzam. Pogadać szczerze! Jeśli któreś z Was obawia sie porodu rodzinnego to nie należy sie do tego zmuszać. Przecinanie przez faceta pępowiny nie jest obowiązkowe ani nie wpływa na wieź z dzieckiem. A oglądanie litrów krwi i główki wychodzącej przez krocze moze nie byc przyjemnym widokiem. Nie każdy sie do tego urodził.
      Poza tym zawsze jest czas na zmiane decyzji.

      Ja poród rodzinny polecam, ale w takiej własnie formie - czyli razem do tego momentu gdzie oboje czujecie się komfortowo.
      Pozdrawiam
      • katarina7633 Re: rodzić z mężem czy bez ? 19.05.10, 22:31
        witam, ja rodzilam 10 lat temu z mezem, teraz jestem w 12 tyg, ciazy i tez
        chcialabym aby byl przy mnie, trzymal mnie za reke, pomagal spacerowac po
        korytarzu, wejsc na lozko, czulam sie otoczona opieka, wspanialy pomysl
        jesli chodzi o porody rodzinne.
    • krooowka Re: rodzić z mężem czy bez ? 19.05.10, 22:37

      po tym jak koleżanka powiedziała mi, że jej mąż widział gdy ona w
      trakcie parcia popuściła trochę kupki i siku, utwierdziłam się tylko
      w przekonaniu, że dobrze zrobiłam, że rodziłam sama. nigdy w życiu
      nie chciałam i nie będę chciała by ktokolwiek oglądał mnie w tak
      intymnej sytuacji.

      pozdrawiam
      • tabakierka2 Re: rodzić z mężem czy bez ? 20.05.10, 13:39
        krooowka napisała:

        > nigdy w życiu
        > nie chciałam i nie będę chciała by ktokolwiek oglądał mnie w tak
        > intymnej sytuacji.
        >

        nigdy nie wiemy, co nam starość przyniesie i czy my nie będziemy
        musiały pielęgnować naszych mężów, albo oni nas.
        • memphis90 Re: rodzić z mężem czy bez ? 28.05.10, 20:24
          Co tam starość- wystarczy, że facet solidnie złamie sobie nogę na nartach i
          czeka go kilka tygodni z podsuwaczem... Jasne, że nie marzę o tym, żeby to stało
          się moim codziennym udziałem, ale jeśli tak się stanie- to nie będzie to
          większym problemem.
    • izabelka55 Re: rodzić z mężem czy bez ? 20.05.10, 13:30
      Ja polecam, ale to oczywiście zależy od Ciebie i Twojego męża smile Mój poród był
      dość długi i niestety zakończył się cesarką, zdarza się smile naprawdę mąż był przy
      mnie, podtrzymywał mnie na duchu, trzymał za rękę, spacerował, bez niego chyba
      bym oszalała, tym bardziej, że w szpitalu mało się interesują rodzącą, dopiero
      jak miałam rozwarcie na 8-9cm położna pojawiała się częściej, więc nie wyobrażam
      sobie, że miałabym przez te wszystkie godziny być sama smile
    • kalamara Re: rodzić z mężem czy bez ? 20.05.10, 14:00
      Ja przy pierwszej ciazy nie chcialam meza przy sobie.Stwierdzilam,
      ze nie chce aby widzial mnie w takim stanie, ze to cos przez co
      kobieta musi przejsc sama. Jednak na sali gdy zaczely sie
      komplikacje zaczelam blagac personel aby po niego
      zadzwonily.Przyjechal po pol godz. i od razu mi ulzylo.Swiadomosc ze
      jestem razem z czlowiekiem ktorego kocham zmniejszylo moje
      napiecie.Maz siedzial u wezglowia lozka, zaznaczylam ze nie chce aby
      zagladal mi miedzy nogi (co przyjal z ulga bo on mdleje na widok
      igly do pobierania krwi!), poza tym ja sama nie znosze ogladac zdjec
      z porodow i unikam ich jak moge.
      Jezeli chodzi o drugi porod to zdecydowanie chce byc z mezem, ale
      poprosze go aby czekal za drzwiami. Licze tym razem na latwiejszy i
      szybszy porod.
    • aneczka.20.0 Re: rodzić z mężem czy bez ? 20.05.10, 15:34
      U mnie bylo tak ze w czasie ciazy ustalilismy z mezem ze nie bedzie przy
      porodzie, bo tego nie chcial. Urodzilam 8 dni po terminie przez wywolywanie i
      najpierw byla ze mna moja mama pozniej, mame zmienila siostra bo bardzo chciala
      byc ze mna i mnie wspierac (jestesmy dosyc zzytewink) ale jak sie okazalo na 4
      godziny przed finalem wparowal maz twierdzac ze nie wytrzymal by w domu ze czol
      ze jest mi potrzebny i ze bez wzgledu co i jak sie bedzie dzialo on musial
      przyjechacsmile Bylam baaardzo szczesliwa bo moj M ma bardzo trudny i ciezki
      charakter i jak cos postanowi tak zdania nie zmieni chocby nie wiem co, a
      wlasnie min. przez cos takiego poczolam ze jestem dla niego wazniejsza niz
      najwazniejszasmile
      Nie skakal kolo mnie jak kolo jajka, poprostu byl rozmawial ze mna zagadywal,
      masowal plecy (mialam straszliwe bole krzyzowe od samego poczatku), trzymal za
      reke, przytulal i w chwilach zwatpienia powtarzal ze dam rade ze skoro on sie
      przelamal to i ja musze dac rade i ze wszystko bedzie dobrze.
      Wiedzial ze baaardzo chcialam zeby byl w tej wznej chwili dla nas obojga ze mna
      ale przepraszal i mowil ze nie da rady. Uszanowalam to i w zadnym wypadku nie
      nalegalam. I dopiero sam poczol ze musi i ze bardzo chce byc przy tym-i bylsmile
      choc nie do konca bo wystapily pewne komplikacje i zostal wyproszony (ale to juz
      inna historiasad)
      Ostatnio jak nas wzielo na wspomnienia to juz mnie poinformowal ze kiedys przy
      drugim porodzie tez pewnie bedzie bo nie usiedzi w domu wiedzac juz jak bardzo
      jest mi potrzebnysmile
      Takze ja tez jestem za nie namawianiem faceta do czegos czego nie jest pewny.
      Gosc musi to czuc od siebie ze tego chce bez wzgledu na wszystkosmile
      Pozdrawiam...
Pełna wersja