rodzić z mężem czy bez ?

    • mama-008 Re: rodzić z mężem czy bez ? 20.05.10, 15:40
      rodziłam z mężem 1 dziecko i nie wyobrażam sobie że mogło by go tam
      nie być. wystarczyło ze wiedziałam ze stoi obok i czułam sie
      bezpiecznie - nie musiałnic robic! po za tym on sam chciał
      uczestniczyc w 1 porodzie synka wiec czemu miałabym zabraniac- tylko
      dlatego ze bede zle wygladała, ze bede brodna, spocona, pół naga,
      krwawiąca, drąca się ? przeciez to mój maz!
      nic go nie dotkneło wrecz przeciwnie - powiedział ze jest ze mnie
      dumny i jeszcze bardziej mnie kocha za to co "zrobiłam"wink

      co do 2 porodu(a taki planuje za 3-4 lata) planuje chyba rodzic ze
      swoją starsza siostra - maz bedzie napewno pod salą. ale to tylko
      plany - jak mi odwidzi oczywiscoe moze maz byc przy mnie jak bedzie
      chciał nie widze problemuwink

      napewno sama nie bede rodziła neverrrrrrrrrr! i Tobie polecam poród
      z mezem - cudowne przezycie dla całej rodzinki!zobaczysz...
    • sandorianka Re: rodzić z mężem czy bez ? 20.05.10, 22:58
      Rodziłam 2 razy i 2 razy z mężem.
      Nie wyobrażam sobie, żeby go nie było.
      Bardzo dużo mi pomógł dzięki czemu lepiej się czułam.
      • hanka19841 Re: rodzić z mężem czy bez ? 20.05.10, 23:35
        I ja polecam poród z mężem/partnerem...U nas było tak, ze ja od
        początku uparcie twierdziłam, ze nie chce P podczas porodu,
        wstydziłam się po prostu, niby zwykłe fizjologiczne sprawy, ale
        jednak....A wyszło tak, że P, przyjechał do szpitala, został przy
        mnie na cały poród, widział to i tamto zapewne, ale był tak dzielny,
        że nie mogę do dzisiaj uwierzyć w swoje szczęściesmilesmilesmile

        Ciesze się, że mnie nie posłuchał i wspierał mnie swoim ramieniemsmile
    • iw1978 Polecam z mężem 21.05.10, 11:38
      Dwa razy rodziłam z mężem i naprawdę polecam. Drugi poród był z umówioną położną, ale mąż i tak się przydał.
      Wszyscy praktycznie znajomi rodzili razem, nikt nie zemdlał, nikt nie ma urazu. Jedni pierwsze dziecko mają jeszcze sprzed porodów rodzinnych, a drugie urodzili już razem i też uważają, że to lepsza wersja.
      Polecam jedynie ustalenie, że w razie czego mąż może wyjść albo zostać wyproszony, gdyby sytuacja zrobiła się dla kogoś trudna.
      I jeszcze jedno - ktoś pisał o mamie jako o osobie towarzyszącej. Czytałam kiedyś dośc ciekawy i dobrz uargumentowany artykuł, z którego wynikało, że matka jest paradoksalnie jednym z najgorszych wyborów, jeśli chodiz o towarzyszenie w porodzie. Tłumaczono to tym, że źle znosi ból dziecka i może to nie najlepiej wpływać na nią, na rodzącą i na rozwój wydarzeń. Jeśli chodiz o kobiety, to polecano raczej rodzenie z siostrą, przyjaciółką, nawet teściową, ale matka była na końcu. I obserwując, jak moja mam przeżyła obydwa moje porody (mimo ze była w domu), jestem skłonna twierdzić, że jest w tym duzo prawdy.
    • martusia_25 Re: rodzić z mężem czy bez ? 21.05.10, 13:39
      Ja swojego męża nieco przymusiłam (tzn. bez przerwy dawałam do
      zrozumienia jak bardzo mi zależy na jego obecności). Na początku
      było fajnie, bo miałam z kim pogadać, ale jak się zaczęły porządne
      skurcze, to miałam problem - jego obecność zaczęła mnie drażnić a
      nie wiedziałam jak mu delikatnie dać do zrozumienia, żeby sobie
      poszedł... Na szczęście zabrali mnie koniec końców na salę
      operacyjną, więc problem rozwiązał się sam smile Jego obecność
      wspominam jako krępującą i do niczego nie przydatną (jeszcze mi moje
      żelki zabrał, dziad jeden, że niby rodzącej jeść nie wolno).
      • papuga_5 Re: rodzić z mężem czy bez ? 21.05.10, 16:36
        Ja rodzilam dwa razy z mezem i sobie nie wyobrazam bez niego, z nim
        bylo mi razniej na poczatku porodu, nie czulam sie samotna. Pierwszy
        porod byl dlugi i zakonczyl sie cesarka nie wyobrazam sobie zebym
        miala byc sama przez tyle godzin, przed operacja dostalam ataku
        paniki myslalam ze umieram i wtedy bardzo mi sie maz przydal bo
        zaczelo mna rzucac a on trzymal mnie za reke. Przy cesarce tez byl
        ze mna i trzymal mnie za reke bylo mi troche razniej. Drugi porod
        byl naturalny i tez bylo mi duzo przyjemniej z mezem, najpierw byla
        noc wiec polozna dala mezowi materac i powiedziala zeby sie polozyl
        bo jeszcze to troche potrwa no i on zasnal i chrapal ale wiedzialam
        ze moge go obudzic jak bede chciala. Potem przed parciem go
        obudzilam byl taki przerazony i podekscytowany, nigdy nie zapomne
        jak sie wtedy przejmowal, dla mnie bylo wielka radoscia widziec jego
        radosc jak zobaczyl dziecko, byl taki szczesliwy, byl to bardzo
        wazny moment dla niego. Dla mnie ujrzec dziecko bylo najwiekszym
        przezyciem w zyciu, najpiekniejszym i dla meza tez wiec sobie nie
        wyobrazam odmowic mu tego. Dziwie sie ze on tak przetrwal porod,
        nawet raz popatrzyl jak glowka wychodzi bo on raczej wrazliwy i jak
        mi robili epidural to malo nie zemdlal.
    • joasia_44 Re: rodzić z mężem czy bez ? 26.05.10, 08:46
      Wiesz, to chyba zależy jakie masz układy z mężem i jaki typ związku. Jeżeli na
      co dzień pomaga Ci robić śniadanie, przynosi czasem kwiaty i umie wysłuchać jak
      płaczesz o coś to bierz go jak najbardziej! Jeżeli natomiast jest taki bardziej
      macho i już teraz zastanawiasz się czy Ci to potrzebne, to powiedz żeby
      przyjechał do szpitala i tam czekał gdzieś za drzwiami, zawsze możesz
      powiedzieć, że się krępujesz i że będziesz krzyczeć, faceci w to nie wnikają i
      się na pewno z tym zgodzi. A jak Ci będzie źle i samotnie to można zawsze, w
      dowolnym momencie porodu poprosić o salkę dla porodów rodzinnych. A w ogóle to
      jak dziewczyny piszą - może być że największy prostak okaże się pomocny i
      odwrotnie. Ja postąpiłam egoistycznie (w końcu to JA jestem królową tego
      wydarzenia, prawda?) i powiedziałam że MUSI tam być, bo nie chcę być sama a jak
      się nie będę mogła ruszać (kroplówka, ktg) to będzie potrzebny może ktoś żeby
      coś załatwić, nawrzeszczeć na lekarza itd. Mąż był, załatwiać nie trzeba było
      niczego, na lekarza nawrzeszczałam sama ale mieć kogoś kochanego i znajomego pod
      ręką przez cały czas daje duży komfort psychiczny. Pozdrawiam!
      • majusia198273 Re: rodzić z mężem czy bez ? 28.05.10, 14:21
        Ja wychodzę z założenia że facet ma po prostu prawo do tego aby być
        przy narodzinach swojego dziecka. W końcu on tak samo jak i matka
        czekał na nie 9 miesięcy a niestety facet jest bardzo poszkodowany
        przez naturę gdyż to matka ma ten zaszczyć czuc pierwsze ruchy
        dziecka i nosić je pod sercem tyle miesięcy. Facet może co najwyżej
        obserwować rosnący brzuszek i oglądać malucha na USG ale więź
        emocjonalną z dzieckiem nawiązuje dopiero w chwili kiedy je zobaczy,
        weźmie na ręce, przytuli i dlatego uważam że jeśli tylko tego chce
        to powinien być przy narodzinach własnego dziecka a nie czekać pod
        drzwiami porodówki.
        Ja nie zmuszałam męża ale zapytałam czy by chciał a on się zgodził.
        To on (poza oczywiście położną) pierwszy wziął naszą córkę na ręce i
        chyba do końca życia nie zapomni tego momentu bo wcześniej bał się
        takich małych dzieci a gdy położna zapytała czy chce wziąć na ręce
        córkę to od razu wyciagnął po nią ręce.
        Teraz gdy spodziewamy się drugiego dziecka nawet nie musiałam pytać,
        bo dla niego było oczywiste że przy porodzie być musi.
        A w kwestii technicznej to mi obecność męża bardzo pomogła, w I
        fazie pomagał wejść na łóżko, do wanny, wyjść do toalety, takie
        przyziemne bardzo sprawy ale jednak dużo łatwiej mi było poprosić go
        o pomoc w wyjściu do toalety niż kogoś obcego z personelu szpitala.
        Ale osobiście uważam, że nawet gdyby miał tam tylko siedzieć i
        czekać na narodziny dziecka to po prostu ma do tego święte prawo i
        nawet nie przyszłoby mi do głowy aby mu tego odmawiać.
    • milena_1 Re: rodzić z mężem czy bez ? 28.05.10, 21:49
      Rodzilam z mężem, bardzo polecam. Mąż też jest bardzo szczęśliwy że
      był przy porodzie.
      • gazeta_mi_placi Re: rodzić z mężem czy bez ? 30.05.10, 14:45
        Czym objawiało się to "szczęście"?
    • pacynka27 Re: rodzić z mężem czy bez ? 30.05.10, 14:20
      Dwa porody, oba z mężem. Nie wyobrażam sobie zostać sama podczas porodu. Mąż
      cały czas mi wypomina wink że widział nasze dzieci pierwszy, pierwszy miał je na
      rękach, zanosił do mycia, uczestniczył w ważeniu, myciu, ubieraniu itp. Aha i
      jeszcze jest dumny że przecinał pępowinę. Przy drugim porodzie to nawet lekarza
      powstrzymał bo jakoś tamten zapomniał i sam chciał przeciąć. Mąż stanowczym "Ja"
      go powstrzymał big_grin
    • ivy_poison Re: rodzić z mężem czy bez ? 30.05.10, 20:32
      Ja rodziłam z mężem. Nie wiedział do końca czy chce być podczas parcia.
      Powiedział, że wyjdzie. Uszanowałam decyzję. A on podczas porodu został do
      samego końca. Po fakcie stwierdził, że nie żałuje i super było oglądać dzidzie
      zaraz po u mnie na brzuszku. Potem był z nią aż mnie pozszywano.

      Moim zdaniem. Jeśli ty czujesz potrzebę być z kimś to porozmawiaj z partnerem. I
      uszanuj jego decyzję.
Pełna wersja