problemy z urodzeniem łożyska

15.03.04, 13:08
Drogie współciężarne!
Wprawdzie idę na łatwiznę, bo nie sprawdziłam, czy o tym nie było
przypadkiem, ale siedzę tu od grudnia i od tamtego czasu na pewno nie było,
więc pytam: jaka jest właściwie częstotliwośc przypadków, kiedy są problemy z
urodzeniem łożyska i trzeba kobitkę usypiać i łyżeczkować? W ogóle się o tym
nie mówi, ale czy można temu jakoś zapobiec, czy jest to zupełnie niezależne
od przebiegu ciąży, porodu i podawanych w tym czasie medykamentów (np.
oksytocyny, dla mnie logiczne jest że podanie oksy ułatwia urodzenie łożyska,
ale może tak wcale nie jest?).
Znajomi ostatnio szczęśliwie powili dziecię, cóż, ona musiała potem na
skrobanie, tu mi koleżanka relacjonuje poród wodny, fajnie było, zakończyło
się skrobaniem.
Czy to jest zwykły niefart życiowy i trzeba o tym nie myśleć, bo i tak się
nie ma na to wpływu, czy jak? Czy negatywne doświadczenia w tym względzie źle
rokują na przyszłość, a pozytywne odwrotnie? (osobiście mam pozytywne)
Kto ma jakieś doświadczenia albo zdanie na ten temat? Nie chcę zamiast
cieszyć się dzieciątkiem, musieć jechać na OP i dac się uśpić.
    • monika_lwo Re: problemy z urodzeniem łożyska 15.03.04, 13:25
      To jest chyba kwestia przypadku czy odklei się całe czy nie. U mnie w 2 ciąży
      zostały resztki i byłam łyżeczkowana. Z tym że nie trzeba być usypianym, ja
      miałam znieczulenie zewnątrzoponowe podczas porodu i łyżeczkowania. Nic nie
      czułam i dzidzia przy mnie była.
      • ella1976 Re: problemy z urodzeniem łożyska 15.03.04, 18:40
        Też bym chciała wiedzieć dlaczego, dlaczego zamiast cieszyć się dzidzią, przez
        godzinę leżałam na łóżku porodowym, a lekarz w tym czasie próbował wydobyć
        łożysko, dlaczego starsznie chciała mu w tym pomóc druga pani ginekolog
        (ordynator oddziału) i bez znieczulenia wpakowała mi rękę w wiadome miejsce i
        próbowała ręcznie wydobyć za bardzo przyklejone łożysko. No i w końcu dlaczego
        wylądowałam na stole operacyjnym (półprztomna), pamiętając tylko twarz
        anestezjologa pytającego się czy wyrażam zgodę na narkozę. Obudziłam się po
        dwóch godzinach, miałam duży ubytek krwi, nie mogłam stać, mdlałam, serce
        waliło mi jak oszalałe i dopiero po dwóch dniach przetoczyli mi krew...
        Mam żal do losu, że padło to akurat na mnie, że nie mogłam cieszyć się moją
        córeczką od samego początku, że dopiero po dwóch dobach mogłam przystawić ją do
        piersi (dostawałam antybiotyk).
        Chciałabym żeby ktoś powiedział mi dlaczego...
        Od tego dnia minęły już ponad trzy lata, teraz staramy się o drugą dzidzię i
        jeśli nam się uda to zrobię wszystko żeby rodzić w znieczuleniu
        zewnątrzoponowym...
        Mówią że czas leczy rany, tylko dlaczego na wspomnienie tego jakże ważnego dnia
        łzy stają mi w oczach...
        pozdrawiam
        • juleg Re: problemy z urodzeniem łożyska 15.03.04, 19:35
          ella1976 napisała:
          Od tego dnia minęły już ponad trzy lata, teraz staramy się o drugą dzidzię i
          > jeśli nam się uda to zrobię wszystko żeby rodzić w znieczuleniu
          > zewnątrzoponowym...

          Witaj, strasznie mi przykro ,że takie masz kiepskie wspomnieniasad Ja
          oczywiście jestem zupałnie zielona w tych sprawach i nie wiem dlaczego tak
          miałaś, chciałabym tylko wiedzieć, czy mając znieczulanie zewnątrzoponowe jakoś
          możesz się przed tym uchronić???? Z góry dziękuję za odp. i pozdrawiam
          serdecznie.
          • ella1976 do juleg 15.03.04, 21:31
            Witaj
            Mając ZZO wszystko nie trwało by tak długo,nie było by przewożenia na salę
            operacyjną, usypiania, w moim przypadku od razu było by ręczne wydobycie
            łożyska, może bym tyle krwi nie straciła no i nie cierpiała bym tak ( godzinę
            od porodu lekarka próbowała mi ręcznie wydobyć to łożysko- myślałam że umrę z
            bólu!!! Dzięki temu że zaczęłam wyć (a raczej wrzeszczeć) postanowiła wezwać
            anestezjologa.
            pozdrawiam
    • jola.wie Re: problemy z urodzeniem łożyska 16.03.04, 10:02
      popytajcie proszę lekarzy na wizytach, przyszło mi do głowy, czy umiejscowienie
      łożyska ma tu jakieś znaczenie? Moje jest na przedniej ścianie i nisko. Czy
      będzie łatwiej czy trudniej?
      Współczuję wszystkim, które musiały przejść taką gehennę jak opisana. Czasem
      mam wrażenie, że ci ludzie nie myślą, nie zdają sobie sprawy, że wyposażają nas
      we wspomnienia na całe życie?! Mam tu na myśli te wszystkie historie, które
      się "przytrafiają" na każdym etapie porodu, mój śnił mi się przez pięć lat, aż
      urodziłam następne dziecko.
    • mamagabi Re: problemy z urodzeniem łożyska 16.03.04, 10:39
      Ja miałam łożysko przyrośnięte i dla tego w czasie trzeciego etapu porodu
      łożysko nie odzieliło się od ściany macicy i musiałam mieć łyżeczkowanie w
      narkozie, Plusem było to że nacięcie miałam szyte w znieczuleniu ogólnym i nic
      nie czułam, a z córcią był wtedy tatuś. Z tego powodu też straciłam dużo krwi i
      miałam mieć przetaczaną ale po rozmowie z lekarze uznałam że więcej jest minusów
      przetaczania niż ewentualnych plusów i wolałam trochę dłużej poleżeć w szpitalu
      (miałam wybór bo moje wyniki były na granicy do przetaczania tzn moja
      hemoglobina była chyba 7 a od 6,9 trzeba przetaczać o ile dobrze pamiętam bo 12
      marca mineło dokładnie 6 latsmile Takie rzeczy się zdażają i nie mamy na to wpływu
      na szczęście niezbyt często. Wiem tylko że częściej występuje u kobiet które
      mają blizny macicy po przebylych operacjach i porodach oraz po wystąpieniu
      łożyska przodującego. Chociaż ja nie przeszłam żadnej operacji i była to moja
      pierwsz ciąża.
      • jola.wie Re: problemy z urodzeniem łożyska 17.03.04, 11:35
        rany boskie, widze że niechcący ruszyłam nie powiem co!
        Bo ja jestem wlasnie po cesarce (prawie 7 lat temu), a że łożysko mam nisko i
        na przedniej ścianie, toż to jak w pysk strzelił kojarzy mi się z cięciem!
        Musze w takim razie gadac o tym z lekarką i koniecznie obstalować anestezjologa
        do zzo.
        A może zzo też w jakiś sposób niekorzystnie wpływa na możliwość urodzenia
        łożyska?
        • madeyowa Re: problemy z urodzeniem łożyska 17.03.04, 13:05
          Ja rodziłam naturalnie, bez zoo i takich tam, a okazało się, że mam łożysko
          całkowicie przyrośnięte do macicy. Oczywiście czekało mnie łyżeczkowanie pod
          narkozą, przetaczanie krwi, długie dochodzenie do formy itd. Zdarzyło się to
          przy moim pierwszym porodzie. Takie same problemy z łożyskiem miała moja mama,
          więc lekarze stwierdzili, że mogę mieć do tego skłonności. Obawiałam się
          drugiego porodu, bo lekarz nie wykluczył, że sytuacja może się powtórzyć tym
          bardziej, że jego zdaniem po zabiegu łyżeczkowania częściej zdarzają się
          problemy z urodzeniem łożyska. Na szczęście drugi poród przebiegł szczęśliwie i
          zupełnie bezproblemowo. "Uwinęłam" się ze wszystkim w 1,5 godziny. Także nie ma
          na to reguły. Natomiast niestety w drugiej ciąży miałam poważne problemy z jej
          donoszeniem, bo ok. 4 miesiąca zaczęło mi się odklejać łożysko(wg. lekarza
          wcześniejsze łyżeczkowanie mogło mieć na to wpływ).
          • madeyowa Re: problemy z urodzeniem łożyska 17.03.04, 13:09
            W drugiej ciąży też miałam nisko usadowione łożysko. Lekarz pocieszał mnie, że
            może się jeszcze przesunąć(do 24 tygodnia ciąży)i będę mogła urodzić
            naturalnie. Tak też się stało, więc nie martw się na zapas.Pozdrawiam!
            • jola.wie Re: problemy z urodzeniem łożyska 18.03.04, 10:33
              Moje łożysko nie jest przodujące, usunęło się we właściwym kierunku, czyli do
              góry, poród droga pochwową jest możliwy i na taki też się nastawiam. Myślę
              generalnie pozytywnie, czego przejawem może być: skoro łożysko jest nisko, to
              ma bliżej "wyjścia" smile)))
              O tym zzo myślałam przeczytawszy posta o braku znieczulenia do łyżeczkowania, a
              gdyby zrobili wczaśniej zzo obyłoby sie bez bólu. Swoją droga i tak czeka mnie
              rozmowa z anestezjologiem. Bo mój szpital "sponatnicznie" nie znieczula, trzeba
              wcześniej zrobic wywiad i być "umówionym". A tak!

              Jola z 30-tyg brzuchem (mój mąż wczoraj po raz pierwzy powiedział na
              mnie "gruba"! Myślałam, że mu plasnę!!)
    • ineta Re: problemy z urodzeniem łożyska 17.03.04, 13:22
      Miałam łyżeczkowanie macicy po porodzie. Nie w narkozie i nie w zzo. I nie
      czułam bólu. Miałam co prawda podany zastrzyk znieczulający do szycia krocza
      ale na szycie nie podziałał wogóle (bolało gorzej niż poród) więc tym bardziej
      nie działał chyba na macicę? Dopiero po przeczytaniu Waszych postów zaczęłam
      się zastanawiać czemu mnie łyżeczkowanie nie bolało? Owszem, było nieprzyjemne
      i trwało chyba ze 20 minut (?) i miałam takie uczucie wyszarpywania.
      • madeyowa Re: problemy z urodzeniem łożyska 18.03.04, 13:16
        Dziwi mnie, że komuś łyżeczkowanie robiono bez narkozy i znieczulenia. Ja nie
        prosiłam o nic i zrobiono mi narkozę. Lekarze sami o tym zadecydowali.
Pełna wersja