natalia7891
02.09.10, 20:18
Nie wiem czy to odpowiednie forum na mój problem, ale piszę. tak jak w
temacie, nie jestem gotowa na małą istotkę, która ma się pojawić.
mam 23 lata. Od 3 lat jestem mężatką, od 2 lat mamą Olivierka, naszego w
zamierzenie jedynaka (przynajmniej moim). A tu kilka dni temu niespodzianka na
rutynowych badaniach i wizycie u ginia. jest pani w ciąży, gratuluje. Moja
reakcja- ha ha śmieszne przecież o 8 miesięcy jadę na tabletkach
antykoncepcyjnych (poza tym dodatkowo używamy gumek, albo przerywamy w
odpowiednim momencie), żadnej nie zapomniałam. na to mój doktor,że w tym małym
procencie tabletki też nie są skuteczne i naprawdę nie żartuje.ostatnio mnie
mdliło,ale,żeby to....
WOW, wyszłam. kupiłam test ciążowy, rzeczywiście 2 kreski.
Mąż szczęśliwy,że tatą zostanie.
Ja niedawno znalazłam super pracę,w której czuję się super (zlecenie, ale
wspaniałe). Byłam taka zadowolona,że w końcu nie na garnuszku męża(choć nigdy
na nic mi nie żałował).
zaczeło dochodzić ciąża-będzie strasznie, poród- nie chcę nawet myśleć o tej
rzeźni, małe dziecko- znów niewolnicze zamknięcie w domu,bo w domu pracy nie
znajdę.codzienna monotonia.
najchętnie to gdyby ktoś przetrwał te dni, godziny, miesiące ze mną.
Wygląda to dla mnie tak,że dziecko oznacza dla mnie coś w rodzaju stopera, a
ja chcę byc potrzebna. Ale potrzebna w sensie NIE do sprzatania,
prania,gotowania...po prostu potrzebna.
Jak na razie ciężko mi z tym wszystkim...