I w koncu urodziłam...

05.10.10, 17:36
W srode 29 wrzesnia o 19,40 przyszla na swiat dlugo wyczekiwana corcia,sliczna i zdrowa. Jak pisałam pojechałam do szpitala w 8 dobie po terminie,tam po badaniu ktg lekarka stwierdzila ze dzidzius daje znaki ze chce wyjsc na swiat ale sam nie moze i trzeba mi pomoc,wiec zostalam skierowana na oddzial polozniczy,zrobiono mi usg i o 16stej z minatami podlaczono kroplowke z oksytocyna,rozwarcie na 3 palce wiec mowie do meza ze jeszcze troche przed nami i ze szybko nie pojdzie i polozna mnie badajaca tez to samo powiedziala,po godzinie 17stej skurcze po oksy do wytzymania i nawet z polozna gadalam jak gdyby nigdy nic z usmiechem na twarzy i jak lekarz przyszedl na badanie o 19,15 to sie pyta pani tu przyszla rodzic czy na pogaduszki bo po mnie nie widac ze ja mam jakiekolwiek skurcze i mowi ze czas troche to przyspieszyc no i przebili mi pecherz plodowy... No i wtedy dopiero sie cos zaczelo dziac,najpierw poczulam mocniejsze skurcze ktore juz usmiechu na mojej twarzy nie wywolywaly,po kilku minutach poleciala reszta wod i skurcze znow sie nasilily i byly coraz czestsze. okolo 19,25 polozna mowi do mnie ze do porodu jeszcze czas i idzie sobie kawke zrobic a ja z mezem zebym zostala,tuz po jej wyjsciu poczulam nagla potrzebe parcia i uswiadomilam sobie ze ja zaczynam miec skurcze parte i krzycze do meza lec po polozna bo glowka wychodzi,zanim przybiegli ja juz na lozko porodowe zdazylam sie wdrapac,polozna wpada z mezem na sale i krzyczy do mnie dziewczyno nie przyj,ja nie przebrana,lekarzy nie ma.poczekaj a ja jej na to ze za pozno i po skurczu partym Julka juz byla z nami...
Oczywiscie po kilku nastepnych minutach dopiero przybiegli lekarze i z szokiem pytaja polozna czy cos ich ominelo a ja na to ze porod... Wszyscy razem z moim mezem byli w szoku ze tak szybko poszlo a ja zadowolona ze tak szybko bo od podania oksy do skurczy partych 3 godziny a skurczy partych 0,5 minut,nie zostalam nacieta ani nie popekalam,zadnych szwow,lekkie tylko otarcia naskorka ale to normalne.
Do domu zostalam wypisana razem z malenstwem 1 pazdziernika,tak ze w szpitalu tez nie bylam dlugim gosciem.
Zycze wszystkim przyszlym mamusiom tak szybkich porodow,bez skomplikowan i bolu,zegnam sie z tym forum,dzieki Wam dziewczyny za wsparcie,a najwieksze podziekowania dla P. Kasi za wszystkie jej rady,takich kobiet jak Pani w naszym poloznictwie powinno byc wiecej.
Pozdrawiam
    • martaaa778 Re: I w koncu urodziłam... 05.10.10, 17:54
      Ogromne gratulacjesmile Jest czego zazdrościć - naprawdę fajny poród!!!
    • olgaaa1 Re: I w koncu urodziłam... 05.10.10, 18:08
      Gratulacje i zazdroszczę Ci, że jesteś już po smile
      Mogę wiedzieć, gdzie rodziłaś?
      • czekolada85 Re: I w koncu urodziłam... 05.10.10, 18:55
        Ja też tak chcę!!!
      • ania0742 Re: I w koncu urodziłam... 07.10.10, 19:14
        olgaaa1 napisała:
        > Mogę wiedzieć, gdzie rodziłaś?

        Rodziłam w Pruszkowie w szpitalu powiatowym,rodziłam tam 3 razy i naprawde polecam ten szpital.
    • 230808r Re: I w koncu urodziłam... 05.10.10, 21:03
      gratuluje porodu i córci!
    • marlesek Re: I w koncu urodziłam... 05.10.10, 21:42
      faktycznie pozazdrościć szybkiego porodu.

      pozdrowienia dla córci i mamy.
      • dorro1 Re: I w koncu urodziłam... 06.10.10, 18:46
        Gratuluję!!! i zazdroszczę tak szybkiego porodu smile
        Zeby pogaduszki sobie robić z położną i mężem - nie mogę uwierzyc smile

        A mogę wiedzieć, jak duże było dzidzi?
        • ania0742 Re: I w koncu urodziłam... 07.10.10, 19:17
          dorro1 napisała:


          > Zeby pogaduszki sobie robić z położną i mężem - nie mogę uwierzyc smile
          Nikt nie mogl uwierzyc ze ja mam skurcze i ze przyjechalam rodzicsmile

          > A mogę wiedzieć, jak duże było dzidzi?
          Mała wazyła 3360kg i mierzyła 56 cm.
Pełna wersja