czy szanuje sie kobiety w ciazy?

03.04.04, 17:55
czy szanuje sie kobiety w ciazy/czy one same sie szanuja? bo jak mam wrazenie
ze kobiete w ciazy traktuje sie jak jakies kuriozum a nie zwyklego czlowieka.
co wiecej - ona sama zaczyna sie postrzegac calkiem inaczej niz dotad. ja
rozumiem - ciaza, urodzenie dziecka to wielka zmiana w zyciu, ale sama
kobieta przeciez nadal jest soba. a ja zauwazylam ze wiele osob traktuje
kobiete w ciazy jak inkubator, jak opakowanie na dziecko. nawet same kobiety
tak sie traktuja - z czulascia mowia "brzuszek", jakby same byly samym
tym "brzuszkiem" i przez to byly inne i, co ciekawe - lepsze. a niby
jaka "lepszosc" jest w tym, ze jest sie lub nie jest w ciazy - to po prostu
pewien stan biologiczny - obiektywnie w zaden sposob czlowieka nie nobilituje
ani nie poniza. chyba ze kobieta sama z siebie nie jest zadowolona, czuje sie
gorsza i przez ciaze jakos sie podbudowuje. co gorsze - czasami "brzuszek"
zaczyna byc cenniejszy, istotniejszy niz kobieta. np. slownictwo: pierwiastka
(pierworodka), wielorodka - moim zdaniem uwlaczajace (mowi sie "ta
pierwiastka" a nie np. pani kowalska, jakby wazniejsze od imienia, nazwiska,
wieku itp byl fakt ktora to ciaza). stosunek lekarzy do kobiet w ciazy: malo
informacji i robic co kaza - bo i tak lekarz wie lepiej (choc w polsce to
nieraz dotyczy pacjentow w ogole). stosowanie pewnych zabiegow np. cesarka,
znieczulenie - jakby nie zalezalo w ogole od woli kobiety tylko od tego czy
bedzie dobrze dla dziecka (a niby z jakiej paki dziecko wazniejsze niz
kobieta). a z drugiej strony mnie wkurza ze kobiecie w ciazy wiecej wolno:
humory, ustepowanie miejsca w autobusie itp. moim zdaniem kobieta w ciazy to
taki czlowiek jak kazy inny i tak samo powinien byc traktowany. jesli ma
zaburzenia hormonalne - to jej problem i nie ma prawa sie na innych wyzywac
(a jak sie wyzywa to niech nie oczekuje ze inni to przyjma z wyjatkowa
wyrozumialoscia - w koncu kazdy miewa zly humor co nie oznacza ze inni maja
to tolerowac). jesli bola ja nogi - niech poprosi o ustapienie miejsca a nie
oczekuje z gory bo jest w ciazy (czlowieka nie bedacego w ciazy tez nieraz
bola nogi - jak np. 8 h stoi jako sprzedawca w sklepie a nie ma nigdzie
napisow - ustap sprzedawcom miejsca). krotko mowac - uwazam ze zarowno
podejscie "matka polka" jak i "krowa rozplodowa" jest rownie ponizajace dla
kobiet. ja nie mowie - nie zauwazac ciazy. ale ciaza nie stanowi o czlowieku,
jest tylko pewnym etapem, elementem zycia i moim zdaniem stanowczo zbyt duza
wage sie do niej przywiazuje.
    • joasiiik24 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 03.04.04, 18:41
      moj brzuszek to ja....moj brzuszek to caly nasz swiat:moj, mojego meza i
      rodziny...moj brzuszek to owoc naszej milosci, oczekiwany i kochany, moj
      brzuszek to odrebne zycie chwilowo uwiezione w moim ciele...moj brzuszek to
      moja wielka milosc


      i nikt mi nie powie,ze moj brzuszek to nie ja..przeciez jest ze mna, jest we
      mnie i powstal i mojej czastki...


      a TROLLE to osoby ktore tego nie pojmuja bo za pewne nie sa KOBIETA i nie bede
      mice swojego brzuszka....i dlatego czuja sie gorsi


      asia i 38 tyg JEJ BRZUSZEK smile
    • beciaw77 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 03.04.04, 19:00
      Najwyraźniej kitus_kotus nigdy nie był /była/ (i zapewne nie bedzie?) w tym
      stanie?!!(cos mi tu zalatuje feministką?)Owszem zgadzam się że kobieta w ciazy
      to nie "smierdzace jajo" koło którego trzeba chodzic ostrożenie żeby się nie
      zbiło ale jakis szczególny szacunek nalezy sie jej w tym okresie zwłaszcza gdy
      zaczyna się "toczyć" i sapać i wyraźnie widac że nie jest jej lekko! Ja
      rozumiem ze sprzedawce tez czasem bolą nogi ale po kilkunastu minutach (niech
      będzie kilkudziesięciu nawet!) odpoczynku może przestac kolejne godziny bo wie
      doskonale że przyjdzie do domu i spobie odpocznie a kobieta wciazy niestey nie
      moze odpiąc brzucha i powiesić na wieszaku żeby odciążyc plecy, kręgosłup,
      stopy...
      Odnosze wrażenie że to zwykły najazd na kobiety w ciązy, najazd kogos kto nie
      zna tego stanu a ma o nim spaczone jakimis dziwnymi spostrzeżeniami zdanie...
      Dlaczego brzuch kobiety cięzarnej nie miałby przesłonic jej całego świata?
      Bzdury jakieś!Przeciez mój brzuch to mój swiat to moje dziecko to póki co ja! A
      jednoczesnie nowe małe życie na które wszyscy czekamy z niecierpliwością!
      Owszem i dla mnie (choc jeszcze tego nie przezyłam) poród ma pewną ponizająca
      kobiete forme (golenie,lewatywa,itp.)ale póki co nikt nie wymyslił innego
      sposobu na "wydobycie" sie na świat nowego człowieka! Którędy wlazłeś tędy
      wyłaźwink!I nic w tym złego że znosi sie "cięzarne" humory,
      kaprysy,zachcianki... przeciez to trwa tylko 9 miesięcy! Później odchodzimy na
      dalszy plan...najwazniejsze jest dziecko...syn/córka, wnuk/wnuczka... taka
      kolej rzeczy! Zapytaj kitus swoja mame czy dla niej noszenie Ciebie przez te
      miesiace to też był "pewien stan biologiczny"....?
      Joasik podpisuje sie pod Twoim postem!
      Becia i 32 tygodniowa Niespodzianka - BRZUSZEK!
      • joasiiik24 Re: dzieki becia.... 03.04.04, 19:04
        asia i 38 tyg Kacperek ukochany BRZUSZEK
      • elve Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 01:36
        beciaw77 napisała:

        > Najwyraźniej kitus_kotus nigdy nie był /była/ (i zapewne nie bedzie?) w tym
        > stanie?!!(cos mi tu zalatuje feministką?)

        jasne, beciu, feministki nie zachodzą w ciążę i absolutnie nie mogą być
        matkami :>
        rozumiem, że w Twoich ustach feministka to obraźliwy epitet?
        ja to jakieś kuriozum jestem, może w cyrku powinnam występować?
        mierzi mnie podejście ciężarnych do osób myślących choć trochę niestereotypowo
        o byciu w ciąży. ja, podobnie jak autorka pierwszego posta, wolę by traktowano
        mnie podmiotowo i normalnie - ciąża to nie choroba a czysto naturalny stan, do
        którego jestem prze samą naturę przygotowana - i jak to ładnie autorka ujęła
        nie chcę być ani matką Polką ani rozpłodową krówką smile
        • beciaw77 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 12:56
          mylisz się elve... feminiz ale zdrowy feminizm to rozumiem i w wielu kwestiach
          popieram! sama nie uważam się za matke Polkę ani tym bardziej za rozpłodową
          krówkę jak to pieszczotliwie ujęłaś! jestem za równouprawnieniem i
          poszanowaniem praw kobiet i to zarówno tych ciężarnych jak i tych które
          wybieraja życie bez dziecka - to też rozumiem i znam takie osoby z całym dla
          nich szcunkiem! ale wybacz... ten odzew (pierwszy post) to przejaw wypaczonego
          pojęcia pseudo feministycznego! takie jest moje zdanie...
          z wyrazami szacunku dla wszystkich feministek i nie feministek
          Becia
      • mumin_ek Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 07.04.04, 09:53
        a co Ty chcesz od feministek? czy to zle wszelakie?
      • rheya Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 07.04.04, 10:21
        phi też wymyśliłeś/aś. Twoje wypociny są odrażajace. Chyba tego nigdy nie
        pojmiesz. Wydaje mi się że jesteś (do wyboru - nieprawidłowe możesz skreślić smile
        1/ okropną babą, której nikt nigdy dziecka nawet nie będzie chciał zrobić
        2/ impotentem, niezdolnym do poczęcia czegokolwiek
        3/ gejem
        Życzę powodzenia
        • rheya Re:kituś 07.04.04, 10:23
          a i jeszcze jedno - następnym razem sobie daruj, bo to nie było nawet godne
          naszej uwagi sad
    • lettka Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 03.04.04, 19:40
      kitus_kotus, uważam, że jesteś nieźle zdesperowana skoro poświęcasz tyle czasu
      aby uprzykrzyć życie nie komu innemu, a nam ciężarówkom. Nie możesz zrozumieć,
      że my, kobiety w stanie odmiennym, mamy prawo być dumne z naszych brzuszków? Są
      one owocem miłości, spełnienia, źródłem jednych z najpiękniejszych uczuć, jakie
      może odczuć człowiek i potwierdza się to za każdym razem jak widzę czułość
      mojego kochanego w stosunku właśnie do tego BRZUSZKA. Dlaczego więc Ciebie te
      brzuszki tak denerwują??? My kobiety w ciąży wcale nie oczekujemy jakiegoś
      specjalnego traktowania ze strony obcych - wystarcza nam czułość bliskich na
      codzień.
      Jeśli mimo wszystko nie potrafisz okiełznać swojej frustracji brzuszkami
      polecam po prostu nie wchodzić na to forum tylko poszukać czegoś dla siebie pt.
      klub ludzi nieprzyjaznych otoczeniu.

      Pozdrawiam

      Czerwcówka i 29 tyg brzuszek
      • melba76 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 03.04.04, 20:14
        Hej Kitus, ja mam tylko jedno pytanie - ustąpił/a byś mi miejsca, gdybym Cię o
        to poprosiła? Jestem dopiero w szóstym tygodniu NIC po mnie nie widać jeszcze,
        ale mdłości i osłabienie dały mi się we znaki. I czy gdybym ja akurat do Ciebie
        podeszła w autobusie i poprosiła o ustapienie miejsca, mówiąc, że jestem w
        ciąży, to czy usiadłabym, czy raczej wysłuchała awantury? Czy musiałabym się
        tłumaczyć lub zwymiotować wink))), czy po prostu umiał/a/byś być empatyczną osobą
        i pomóc komuś, kto o to prosi?
    • kasik81 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 03.04.04, 20:56
      Podpisuję się pod postami mioch przedmówczyń. Będąc w 7m-cu ciąży nie
      oczekuję,że będą mi ludzie schodzić z drogi, ani zwalniać miejsca w autobusie
      (aczkolwiek byłoby mi bardzo miło). Nam kobietom w ciąży przysługują pewne
      przywileje, ale niech tylko któraś spróbuje nie odstać swojego w kolejce np na
      poczcie, wówczas odzywają się tacy jak TY.
      W MOIM BRZYSZKU jest MOJE DZIECKO i jest ono dla mnie najważniejsze i ma prawo
      przysłonić mi cały świat. Musimy dbać o siebie, bo jednocześnie dbamy o nasze
      BRZUSZKI i ich ukochaną zawarość. Jak kiedyś któraś forumowiczka napisała, że
      nie przyjdą do nas do szpitala (w razie komplikacji np. z przemęczenia) z
      kwiatami takie osoby jak TY, które nie ustąpią nam np miejsca w autobusie i
      dlatego same musimy dbać o nasze dobro, być może dlatego jesteś tak/a/i
      poruszona/y.
      MÓJ BRZUSZEK nie jest tylko dla mnie najważniejszy, ale dla mojego męża i całej
      rodziny. Jest to pewien etap w naszym życiu, ale jaki istotni i chcemy go
      przeżywać w radości, a nie wysłuchiwać takich zdesperowanych i agresywnych
      głosów jak twój.
      NIE ODZYWAJ SIĘ WIĘCEJ. TO FORUM NIE JEST DLA TAKICH JAK ty.
      Pozdrowienia dla MAMUŚ i ICH BRZUSZKÓW.
      Kasia i 29 tygodniowa Alusia w BRZUSZKU.
      • elve Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 01:43
        jasne kasik, MY KOBIETY W CIĄŻY jesteśmy lepsze i mamy prawo zabraniać innym
        udziału w forum :>
        nie wiem czy wiesz, ale to forum jest publiczne i nie masz prawa komukolwiek
        czegokolwiek zabraniać :>
        równie dobrze ja mogę napisać: nie pisz już więcej, to nie jest miejsce dla
        Ciebie. Jakbyś się poczuła?
        wieszacie psy na kiciku jakby Was wszystkie pokąsała. agresywne to jesteście
        Wy, a nie ona (on?).
    • delcia Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 03.04.04, 21:27
      co do ustępowania miejsca w autobusie kobietom w ciąży: niestety coraz mniej
      chętnych, jeździłam prawie do ostatniego dnia i miałam ogromny brzuch, byłam
      też zmęczona, opuchnięta i bolały mnie nogi jak sprzedawcę po dniu pracy,
      b.rzadko mi ktoś ustąpił miejsca. Jak już ktoś ustąpił byłam skrępowana, ale
      korzystałam, bo nie chodziło mi o zmęczenie, ból kręgosłupa tylko bałam się o
      uraz brzucha (niestety raz dostałam w autobusie i stresik był niezły-dobrze, że
      mąż nie wie).
      Co do innych spraw w większości zgadzam się z Wami, więc się nie rozwodzę..
      Pozdrawiam "Brzuszki"
      Kobieta bez brzucha.
      • aste Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 03.04.04, 21:49
        tak kitus nie zauważył/a (?) ze sprzedawca ma ograniczony czas w pracy a my mamy
        24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu etat wink, poza tym na poczatku męczą
        znaczna część z nas mdłości- notoryczne trwające nawet tygodniami jak to ma nie
        wpływać na nasz nastrój? a to że ciąża to prawdziwa burza hormonów i żeby to nie
        wiem jak niepopularnie zabrzmiało to cały nasz organizm przestawia się na
        DZIECKO i do małego lokatora sie dostosowuje, ciekawe czy gdybyśmy poddały kituś
        takiej terapii hormonalnej to w zaden sposób nie odbiło by sie to na jej/jego
        zachowaniu bardzo watpię.
        może faktycznie ciąża to tylko normalny biologiczny stan ale jednak większość z
        nas jest w ciąży raptem 2-3razy w zyciu wiec chyba jest to wyjątkowa sytuacja?
        pozdrawiam wszystkie mamy smile
        • kailyn Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 03.04.04, 22:00
          A propos autobusów i sprzedawców,

          myslę, że taki sprzedawca jest w stanie lepiej się o siebie sam zatroszczyć niż
          ja.

          Dzisiaj jechałam metrem i tramwajem i za każdym razem ktoś się ze mną ścigał do
          wolnego miejsca. Serio; raz w zasadzie było tuż koło drzwi, ale 50-latka tylko
          śmignęła przed moim brzuchem. Za drugim razem wsiadłam tylnymi drzwiami i
          wszyscy byli szybsi.

          Pomijam fakt, że biegnięcie do wolnego miejsca jest dla mnie upokarzające to i
          tak nie mam wyraźnie szans w tej konkurencji (30-ty tydzień).

          I w tym sensie wydaje mi się, że należy mi się jakaś taryfa ulgowa w porownaniu
          ze zmęczonymi sprzedawcami.

          Po prostu cenie sobie społeczeństwo, ktore odeszło od zasad z dżungli, gdzie
          przetrwa najsilniejszy.

          M.

          Zresztą i stadne zwierzęta troszczą się o swoje ciężarne
          • elve Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 01:45
            a może zamiast się ścigać, spokojnie spróbować poprosić o ustąpienie miejsca?
            czy to takie upokarzające?
            • franula Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 01:56
              tak jest upokorzajace niestety. Widzialm jak dziewczyna, coprawda nie wciazy
              ale wlasnie byla w trakcie mdlenia, byla zieolna na twarzy w odruchu desperacji
              schulila sie i powiedzaila do najblizej siedzacej kobiety: przepraszam slabo mi
              czy moglabym usiacsc? na co babsko warknelo: ja tez sie zle czuje i dwrocilo
              twarz do okna. Dziewczyna byla naprawde upokorzona juz nikogo by przeciez nie
              poprosila drugi raz gdyby ktos jej nie zrobil miejsca sam z siebie do dzis nie
              mge odzalowac ze nie powiedzialam czegos tej babie

              a kobieta w zaawansowanej ciazy nawet jesli sie czuje swietnie powinna moc
              usiasc w autobusie ze wgzledu na ryzyko urazu brzucha np przy gwaltowniejszym
              hamowaniu i jest to dla mnie wazniejsze niz czyjes zmeczenie (dodam ze pisze to
              z pozycji tego zmeczonego sprzedawcy a nie kobiety w ciazy) zreszta co/
              autobusem jada sami zmeczeni ludzie? tak sie sklada ze zmeczone straszuki
              najchetniej ustepuja miejsca a dupy ruszyc nie moga mlode byczki i paniusie
              kolo czterdziestki
              wiwat wspolczucie i solidarnosc ludzka
              • elve Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 03:00
                no cóż, można podchodzić do świata jako do tworu idealnego i dostawać po dupie
                codziennie, traktując każdy objaw chamstwa bliźnich jako osobiste upokorzenie,
                ale zdrowe to takie podejście raczej nie jest. wolę myśleć o tej babie jako o
                osobie, która upokorzyła samą siebie... a to że jakaś baba jest głupia nie
                oznacza, że wszystcy w pojeździe tacy są - swoją drogą to że ktoś jednak
                zareagował na taki przejaw nieczułości i jednak ustapił miejsca też o czymś
                świadczy. a babie pozostał wstyd do końca życia, mam nadzieję smile
              • kitus_kotus Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 11:35
                franula napisała:

                > tak jest upokorzajace niestety. Widzialm jak dziewczyna, coprawda nie wciazy
                > ale wlasnie byla w trakcie mdlenia, byla zieolna na twarzy w odruchu
                desperacji
                >
                > schulila sie i powiedzaila do najblizej siedzacej kobiety: przepraszam slabo
                mi
                >
                > czy moglabym usiacsc? na co babsko warknelo: ja tez sie zle czuje i dwrocilo
                > twarz do okna. Dziewczyna byla naprawde upokorzona juz nikogo by przeciez nie
                > poprosila drugi raz gdyby ktos jej nie zrobil miejsca sam z siebie do dzis
                nie
                > mge odzalowac ze nie powiedzialam czegos tej babie
                no i widziesz! jaka jest roznica miedzy ta dziewczna (moze chora) a kobieta w
                ciazy - chyba taka, ze kobieta w ciazy nie zawsze mdleje w autobusie!
                > a kobieta w zaawansowanej ciazy nawet jesli sie czuje swietnie powinna moc
                > usiasc w autobusie ze wgzledu na ryzyko urazu brzucha np przy gwaltowniejszym
                > hamowaniu i jest to dla mnie wazniejsze niz czyjes zmeczenie (dodam ze pisze
                to
                >
                > z pozycji tego zmeczonego sprzedawcy a nie kobiety w ciazy) zreszta co/
                > autobusem jada sami zmeczeni ludzie? tak sie sklada ze zmeczone straszuki
                > najchetniej ustepuja miejsca a dupy ruszyc nie moga mlode byczki i paniusie
                > kolo czterdziestki
                > wiwat wspolczucie i solidarnosc ludzka
                NIE JEST UPOKARZAJACE PROSIC O POMOC (np. ustapienie miejsca) a ze na swiecie
                sa chamy - trudno, sami sie ponizaja. ale kobieta w ciazy takze powinna sobie
                zdawac sprawe ze o pomoc moze POPROSIC a nie ze jest sie z automatu NALEZY.
                czyli - jesli ktos pomaga to nalezy mu sie wdziecznosc, a nie reakcja - jestem
                w ciazy wiec jestem lepsza od innych i wszyscy maja obowiazek mi uslugiwac
                (obowiazek ma najwyzej "wspolsprawca" - w koncu to jego dziecko ale juz nie np.
                moje)
                • betty761 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 07.04.04, 13:57
                  moim zdaniem to przykre ze tamta dziewczyna musiala PROSIC o to zeby ktos
                  ustapil jej miejsca, jesli widze ze ktos jest zielony na twarzy i sie slania to
                  wstaje, to na prawde jest kwestia kultury osobistej
                  swoja droga czy matka z dzieckiem na reku musi prosic o ustapienie miejsca?
                  nie. zawsze znajdzie sie ktos kto jej ustapi. a przeciez,idac twoim tokiem
                  rozumowania jest 'tylko' kobieta z dzieckiem na reku. ktore na dodatek nie
                  wiadomo na kogo wyrosnie, jej dziecko jej sprawa. a czym kobieta z dzieckiem w
                  brzuchu rozni sie od kobiety z dzieckiem na reku? jedna i druga jest normalna
                  zdrowa kobieta, ktora dokonala wyboru 'bede miec dziecko'. a moze ta ktora juz
                  urodzila jest 'lepsza' od tej ktora dopiero bedize rodzic?
                  przepraszam za cynizm
                  b [od beata nie 'brzuszek' ;->]
            • betty761 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 11:06
              tak jest to upokarzajace niestety
              zdarzylo mi sie poprosic o ustapienie miejsca juz nie raz [szkoda ze nikt nie
              wpadl na pomysl zeby zrobic to z wlasnej nieprzymuszonej woli] i w 90%
              spotkalam sie z pelym wyrzutu spojrzeniem, ze smiem byc w ciazy i smiem prosic
              o ustapienie miejsca... cos w stylu zaszlas to sie teraz mecz...
              fakt ciaza to nie choroba, starosc tez nie jest choroba a staruszkom jednak
              czesciej ustepuje sie miejsca niz ciezarnym [czyzby zmarszczki byly bardziej
              widoczne niz brzuch? a moze po prostu wszyscy maja troche wieksza swaidomosc ze
              sie zestarzeja, bo wo ciaze to rzeczywiscie nie wszyscy moga zajsc...]
              • elve Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 12:51
                betty761 napisała:

                > tak jest to upokarzajace niestety

                będę sie upierać, że to czy jest to upokarzające czy nie to kwestia osobistego
                podejścia.

                > zdarzylo mi sie poprosic o ustapienie miejsca juz nie raz [szkoda ze nikt nie
                > wpadl na pomysl zeby zrobic to z wlasnej nieprzymuszonej woli] i w 90%
                > spotkalam sie z pelym wyrzutu spojrzeniem, ze smiem byc w ciazy i smiem
                prosic
                > o ustapienie miejsca... cos w stylu zaszlas to sie teraz mecz...

                no to olać tych ludzi jak tacy głupi są! smile
                swoją drogą wychodzi na to, że kobiety w ciąży są traktowane gorzej niż zdrowi
                mężczyźni w okolicach dwudziestki smile
                zrobiliśmy kiedyś na jakieś zajęcia na studiach taki eksperyment, że w
                tramwajach i autobusach podchodziliśmy do siedzących staruszek (mimo że czasem
                wcale nie było tłoku) i prosilismy je o ustapienie miejsca. ŻADNA nie odmówiła,
                wyobrażacie sobie? A nie udawaliśmy kalekich smile
                Jeśli faktycznie 90% osób ma w oczach wyrzut przy ustępowaniu miejsca ciężarnej
                (w co nie wierzę, widzimy to co chcemy zobaczyć) to mamy solidnie chore
                społeczeństwo...
            • beciaw77 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 13:00
              elve i znów ja...
              nie to żaden wstyd poprosic o ustąpienie miejsca ale w dzisiejszych czasach
              ripostą jest głupkowaty wyraz twarzy albo kąsliwe komentarze i dlatego wiele z
              nas wybiera forme "pościgu" za wolnym miejscem albo cierpliwego czekania na
              kolejny przystanek z nadzieją że ktoś wysiądzie! cóż...może tam gdzie mieszkasz
              żyją inni ludzie...? zazdroszczę...
              Becia
    • elve Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 01:48
      kituś, nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi z tym brzuszkiem. to jak na to
      mówić? i jak traktować według Ciebie? przecież to jest mój brzuszek,
      zawierający kogoś kochanego i oczekiwanego... ???
    • kasia9641 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 04:16
      Przepraszam, trochę odbiegam od tematu, ale widzę, że środki komunikacji
      miejskiej, a w zasadzie nasze społeczeństwo, które z nich korzysta, pozostawia
      wieeeeele do życzenia sad
      Mam to "szczęście", że na codzień poruszam się swoim autkiem. Jestem teraz w 36
      tygodniu, brzuszysko wielkie smile Zdarzyło mi się ostatnio skorzystać z autobusu.
      Było trochę tłoczno, na szczęście jechałam tylko kilka przystanków. Oczywiście
      nikt nawet nie wykonał najmniejszego gestu, sugerującego, że były łaskaw
      ustapić mi miejsca, NO BO PO CO??? Nie wspomnę, albo wspomnę smile że stałam nad
      ok 40 letnią mamusią z synkiem (lat ok 10), którzy dzielnie okupywali dwa
      miejsca siedzące, musieli być baaaardzo zmęczeni!
      Mam wrażenie, przykro, ale nasze społeczeństwo jest bardzo aspołeczne, co
      więcej jakiekolwiek przejawy ludzkich odruchów przechodzą do lamusa, bo po co
      komuś pomóc, znacznie lepiej jest zaszkodzić. Nie chodzi mi nawet o moją podróż
      autobusem, ale ogólnie przeraża mnie taka niechęć i agresja w stosunku do
      innego człowieka...
      • marta_km Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 09:49
        ech, mam takie same obserwacje tyle, że z pocztysad Mimo dużego brzuszyska
        karnie odstoję zawsze swoje w kolejce, tyle, że czasem mi słabo i zajmuję sobie
        kolejkę idąc usiąść na najbliższe krzesło. Ostatnio natomiast z jedynego
        krzesła, bo to malutka poczta jest, wyprosił mnie.... listonosz! powiedział,
        ze "on tu robi bilans"...
        • kitus_kotus Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 11:43
          marta_km napisała:

          > ech, mam takie same obserwacje tyle, że z pocztysad Mimo dużego brzuszyska
          > karnie odstoję zawsze swoje w kolejce, tyle, że czasem mi słabo i zajmuję
          sobie
          >
          > kolejkę idąc usiąść na najbliższe krzesło. Ostatnio natomiast z jedynego
          > krzesła, bo to malutka poczta jest, wyprosił mnie.... listonosz! powiedział,
          > ze "on tu robi bilans"...
          a gdybys zamiast robic obrazona mine powiedziala listonoszowi ze ci slabo i
          chcesz na chwile usiasc - moze by zrozumial i ustapil? czemu od razu zakladac
          ze listonosz byl cham? moze po prostu faktycznie musial zrobic bilans i nie
          mial gdzie (moze nie ma nawet swojego biurka, a caly dzien biega z
          kilkudziesieciokilogramowa torba - tez kiepsko miec takie warunki pracy, nie?)
          a myslal ze tobie stanie nie szkodzi (przeciez listonosz nie ginekolog - skad
          ma wiedziec, ze tobie slabo sie robi kiedy stoisz, szczegolnie ze sama mowisz
          ze jak dotad karnie stalas w kolejce)? chyba lepiej uprzejmie z ludzmi
          rozmawiac zamiast robic z siebie od razu pokrzywdzona.
          • marta_km Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 19:51
            kitus_kotus napisała:

            > "a gdybys zamiast robic obrazona mine powiedziala listonoszowi ze ci slabo i
            > chcesz na chwile usiasc - moze by zrozumial i ustapil? czemu od razu zakladac
            > ze listonosz byl cham"?
            po pierwsze nie robiłam obrażonej miny, nie wiem dlaczego wyciągasz takie
            wnioski z mojego postu, tak mnie zaskoczył, że zaniemówiłam, wstałam zdziwiona
            i wróciłam do kolejki,
            po drugie nigdzie w moim poście nie ubliżałam w ten sposób (kolejny błędny
            wniosek)
            > "zamiast robic z siebie od razu pokrzywdzoną"
            (jak wyżej)

            >"niestety spotkalam sie tutaj ze spora agresja ze strony "brzuszkow""
            dokładnie mam wrażenia odwrotne- to ja spotkałam się tutaj z niczym nie
            wytłumaczoną i całkowicie niezrozumiałą dla mnie agresją z twojej strony.
          • joanjanus Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 23:28
            Czytam i czytam te wszystkie posty i niestety pomimo moich największych chęci i
            dużego obiektywizmu nie potrafię zgodzić się z Twoim punktem widzenia. Nie
            żebym ślepo była za kobietami ciężarnymi, tylko wielokrotnie na własnej skórze
            przekonałam się jakie jest to nasze społeczeństwo. Chamskie, cwaniackie i bez
            żadnego zrozumienia.
            Obecnie jestem w 37 tyg ciąży i nie powiem, abym czuła się rześka jak motylek.
            Nigdy natomiast nie traktowałam swego stanu jako pretekstu do korzystania z
            jakichkolwiek przywilejów. Zawsze stałam w kolejkach, (parę razy zostałabym z
            tego tytuły stratowana wózkiem), nigdy nie "polowałam" na wolne miejsca w
            środkach komunikacji miejskiej. Tym bardziej zabolała mnie sytuacja, która
            przytrafiła mi się parę dni temu w Tesco.
            Po zrobieniu zakupów stanęliśmy z mężem w kolejce do normalnej kasy. (Nie lubię
            o nic żebrać). Ludzi było zatrzęsienie. Przechodząca halą pracownica marketu
            (chyba główna kasjerka), zauważywszy mój wydatny brzuch poprosiła nas o
            przejście do kasy dla uprzywilejowanych: inwalidów i kobiet w ciąży. (Nie
            powiem zrobiło mi się bardzo miło.) Poszła z nami, a ponieważ w kolejce nie
            stali uprzywilejowani, lecz "zwykli" klienci, przeprosiła ich i wpuściła nas
            jako pierwszych do obsłużenia. Jakież było moje zdumienie, gdy mężczyzna który
            znalazł się zaraz za nami (w pełni sprawny)głośno zaprotestował. "On tu stał
            przed nami i powinien być przed nami obsłużony." Kasjerka usiłowała go
            przyprowadzić do porządku zwracając mu uwagę na to, iż ustawił się w kolejce
            dla uprzywilejowanych i tym samym powinien liczyć się z tym, iż być może będzie
            musiał kogoś przepuścić. Pan był bardzo nieprzyjemny. Stwierdził że brak mi
            kultury itp., itd.
            Dodam tylko, że zrobiło mi się wtedy baaardzo przykro. Niczego na nikim nie
            próbowałam wymusić: "bo mi się to należy", a zostałam potraktowana w taki
            sposób. Aż strach pomyśleć, co by było gdybym to z własnej inicjatywy ustawiła
            się w tej kolejce, bądź poprosiła o obsłużenie poza kolejką. Nie wiem, może
            zostałabym przez pana stratowana??

            Wiem, że nie wszyscy reagują w taki sposób, ale mnie to po raz kolejny
            utwierdziło w przekonaniu, że nasze społeczeństwo nie dorosło do pewnych
            zachowań.

            Nie ważne czy człowiek jest w ciąży, czy nie, czy jest stary, czy młody,
            każdemu należy się szacunek i każdy ma prawo nieraz poczuć się gorzej. Słabość
            nie jest cechą zarezerwowaną tylko dla ludzi w podeszłym wieku lub fizycznie
            niepełnosprawnych. Czasem ludzie młodzi czują się gorzej niż starsi.

            Wiem jednak, ze noszenie w łonie dziecka nie jest łatwym zadaniem i miło by
            było gdyby czasem, inni to mieli na względzie, byli choć trochę wyrozumiali.

    • kitus_kotus Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 11:26
      dziekuje wszystkim za wpisy. dziekuje szczegolnie za okazane wsparcie (nawet na
      tym forum - envismile
      niestety spotkalam sie tutaj ze spora agresja ze strony "brzuszkow" (skoro same
      chcecie - ok. bede was tak nazywac) - jedna z was nawet odmowila mi prawa do
      wypowiedzi. ale niestety - nawet ktos taki jak ja ktory zapewne nie ma szans na
      bycie wspanialym "brzuszkiem" (wredny charakter zapewne zaskutkuje
      bezplodnoscia) ma prawo do wlasnego zdania. i niestety utwierdzilam sie z swoim
      przekonaniu - niektore kobiety totalnie zatracaja sie w swoim "brzuszkowaniu" i
      co gorsze, uwazaja to za calkiem normalne. a ja nadal uwazam - co innego ciaza
      i dziecko w brzuchu a co innego kobieta. to sa dwie odrebne (choc biologicznie
      powiazane) istoty. dziecko (plod) w waszym brzuchu nie decyduje o was -
      jestescie nadal soba - gosia, marta, marysia, zosia a nie "brzuszkiem". czy nie
      rozumiecie ze same wyzbywacie sie indywidualnosci, czlowieczenstwa, godnosci?
      co innego duma z przyszlego potomka - ale dumni sa i wasi partnerzy a co innego
      identyfikacja siebie samej ze stanem w jakim sie znajdujecie. zauwazcie, ze
      wasi partnerzy nie postrzegaja siebie wylacznie jako tatusia. bycie tatusiem
      jest dla nich elementem zycia a nie jego istota (sa przede wszystkim jasiem,
      grzesiem, romkiem) to tak jakby ktos pracujacy fizycznie przy budowie myslal o
      sobie - jestem robolem i nic wiecej (co nie znaczy ze praca fizyczna czy
      jakokolwiek inna jest zla - ale nie jest istota czlowieka). zatem badzcie dumne
      z samych siebie a nie z "brzuszka" w ciaze moze zajsc prawie kazda kobieta -
      to naprawde zaden wyczyn, a liczy sie to, jakie same jestescie (choc oczywiscie
      wychowanie dziecka na godnego, uczciwego czlowieka to b.wazne zadanie - ale to
      dopiero przed wami i jeszcze nic nie wiadomo)
      a odnosnie przywilejow ciezarnych - to jak traktuje was rodzina jest wasza
      sprawa ale nie wiem dlaczego dobrze sie czujaca kobieta w ciazy (nie mowie o
      patologiach ciazy - wtedy jest to po prostu chory czlowiek, przyczyna choroby -
      to inna sprawa) ma byc traktowana jak niedolezna, nieporadna istota. jesli
      ciezarna kiepsko sie czuje lub obawia sie tloku - niech poprosi o ustapienie
      miejsca. czy moze sie spotkac z chamstwem - moze, jak kazdy. ale mysle ze
      prawdopodobienstwo pozytywnej reakcji przy grzecznym zapytaniu jest duzo
      wieksze niz przy tekscie "nie widzisz chamie, ze jestem w ciazy!!" ja rozumiem
      ze ciaza utrudnia zycie ale w koncu kazdy sam sie na to decyzuje i zdaje sobie
      sprawe ze bedzie musial znosic pewne niedogodnosci i ograniczenia. dlaczego
      wszyscy wokol maja sie dostosowywac? bo dzieci to przyszlosc i dobro ludzkosci?
      a skad mam wiedziec na kogo wyrosnie akurat konkretne dziecko - moze na
      zbrodniarza. krotko mowiac - uwazam ze zajscie w ciaze to prywatna sprawa
      kobiety (i jej partnera). panstwo wspomaga (np. urlopy, zwolnienia, rozne
      swiadczenia na dzieci) - ok, niech bedzie, nawet z moich podatkow. ale czemu ja
      osobiscie mam znosic humory i zadania obcej kobiety. nie moja ciaza, nie moje
      dziecko - nie moj problem. a odnosnie zarzutow ze jestem nieczula - jak mnie
      ktos poprosi: czy moze mi pani ustapic miejsca bo zle sie czuje? - ustapie z
      radoscia (o ile bede na silach - a na razie dobrze sie czuje). ale jesli stoje
      w autobusie a "brzuszek" rozpycha sie i warczy na mnie bo jest tlok i jej
      niewygodnie, a ja ledwo oddycham scisnieta jak nalesnik to trudno mi dla
      takiego zachowania znalezc zrozumienie (co innego gdyby grzecznie powiedziala:
      przepraszam bardzo ale obawiam sie ze scisk moze zaszkodzic dziecku dlatego tak
      sie rozpycham).
      reasumujac: wasza ciaza jest dla was wazna ale nie jestescie ani sama ciaza ani
      pepkiem swiata. zatem zachowujcie sie jak normalni, kulturalni ludzie a nie
      rozpuszczone, roszczeniowe "brzuszki".
      • kitus_kotus Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 11:29
        sorki elve, nie wiem dlaczego wpisalo mi sie "envi"smilesmile
        • joasiiik24 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 13:19
          kitus_kotus napisała:

          reasumujac: wasza ciaza jest dla was wazna ale nie jestescie ani sama ciaza ani
          pepkiem swiata. zatem zachowujcie sie jak normalni, kulturalni ludzie a nie
          rozpuszczone, roszczeniowe "brzuszki".


          wypraszam sobie takie stwierdzenie....
      • beciaw77 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 13:56
        i tu kituś kotuś okazało się że miałam trochę racji w stwierdzeniu że Twój
        zarzut (bo tak można odbierać ten pierwszy post) jest spowodowany "złymi"
        doświadczeniami z ciężarnymi...
        "ale czemu ja osobiscie mam znosic humory i zadania obcej kobiety. nie moja
        ciaza, nie moje dziecko - nie moj problem."
        Właściwie zastanawiam się po co i dlaczego umieściłas tu takie własnie
        komentarze i jaki miałaś w tym cel (absolutnie nie uważam że nie miałaś prawa!
        bo i owszem czemu nie każdy może pisać co zechce tylko ciekawi mnie co Ty
        chciałaś osiągnąć własnie przez ten "atak")? Szczerze mówiąc nigdy nie
        zauważyłam warczącej ciężarówki (a zwracałam na nie uwage jeszcze nie będąc w
        ciązy i pierwsza ustępowałam miejsca-zanim mnie ktoś o to poprosił!), nie
        musiałam znosić jakichs szczególnych humorów mojej ciężarnej siostry i wogóle
        sama nie zachowuje się nienormalnie! Ba! Przecież ciąża to nie choroba-fakt!
        Jeśli tylko kobiety czują się dobrze to nic nie stoi na przeszkodzie by żyć tak
        jak do tej pory i ja tak robię! nie mam pretensji że czekam w kolejce-moge
        stać, nie mam żalu że nikt mi nie ustąpi miejsca w autobusie- łaski nie robi
        ale prosić nie będę bo i po co skoro wszyscy widzą a nikogo to nie rusza mam to
        gdzieś! Nie uważam że należa mi się szczególne względy bo mam brzuszek! Ale
        jeśli ktoś by mnie popchnął lub uderzył-nawet niechcący- pewnie bym wrknęła bo
        dla ciężarnej bezpieczeństwo (a uraz brzucha jest często bardzo niebezpieczny
        dla dziecka!)jest najważnejsze! Nie utożsamiam się też z moim brzuchem!! Masz
        jakieś błędne informacje! Twoje spostrzeżenia nie są tak trafne jak Ci się
        wydaje! Większości z nas nie chodziło wcale o wyładowanie na Tobie swoich burz
        hormonalnych ale o sprostowanie Twojego spaczonego pojecia o owym "stanie
        biologicznym"! Tak masz słuszność mówiąc że to "stan biologiczny" ale która z
        nas powiedziała że jest swoim brzuchem?!? Źle to interpretujesz kochana...
        Brzuchy (czytaj nasze dzieci) sa dla nas bardzo ważne praktycznie najwazniejsze
        ale przecież życie toczy sie dalej! Ja jestem w ósmym miesiącu ciąży i jak do
        tej pory nie czułam i nie czuję się "dumna z brzuszka" tylko dlatego ze on
        jest! Halo! Jestem dumna z siebie że daję sobie sama radę (mąż wyjechał) że
        płace rachynki i biegam po sklepach (choc chwilami mi cięzko i dokuczaja różne
        bóle)że potrafię sie usmiechać do innych i byc im wdzięczną za każdą okazaną mi
        pomoc której wcale nie oczekuję tylko dlatego ze jestem w ciązy i mi się należy!
        Skąd Ty wytrzasnęłaś te zadufane i wredne baby (bo inaczej ich nazwać nie
        potrafię) które warcza kopią i gryzą i same sie toczą jak swoje brzuszki!?
        Owszem wiem i w duchu sama nazywam sie szczęściarą! Nie mam wielu z "miłych"
        dolegliwości tego stanu, ale broń Boże nie ujmuję innym, gorzej sie czującym
        prawa do narzekań! Rozumiem każdy ma prawo mieć humory i zły dzień i brzuch go
        wcale do tego nie nobilituje! Ale z drugiej strony rozumiem te kobiety które
        czują się pokrzywdzone czy wręcz upokorzone brakiem uwagi zainteresowania i
        pomocy! Każda z nas jest inna i nie odbieraj jej prawa do odmienności! Jedno Ci
        jeszcze powiem! Mnie też mierzi kiedy kobiecie brzuch przesłania wszysko w
        dosłownym tego słowa znaczeniu, kiedy nie potrafi ona mówic o niczym innym
        tylko o tym że rosnie, że kopie, że ma czkawkę itp.! Bo nie wszystkich ma to
        prawo jednakowo interesować ale to forum z nazwy już informuje że mówi sie tu o
        ciąży i wszystkim co z nią związane więc nie zarzucaj nam że "widzimy" tylko
        swoje brzuszki-fakt tylko o tym tu rozmawiamy praktycznie przez cały czas ale
        po to jest to miejsce! Właśnie dla nas które podchodzimy "normalnie" do tego
        stanu i starając się nie obciążac swoimi obawami lękami radością czy strachem
        całego (nie zawsze zainteresewanego przecież) otoczenia dzielimy się nimi
        między sobą (bo kto zrozumie lepiej ciężarna niż inna ciężarówkawink), własnie
        dla nas jest stworzone to miejsce i nie patrz na to wszystko z perspektywy
        jakichs przykrych doświadczeń... Nie wyzbywamy się w zaden
        sposób "indywidualności, człowieczeństwa, godności" jak napisałaś a wrecz
        przeciwnie dbamy o swoją godnośc i staramy się sobie nawzajem nieść pomoc i
        wsparcie! Bycie matką to dla nas (przynajmniej w większości) równiez "element
        zycia" choc może bardziej istotny niz bycie ojcem dla tatusia(wynika to chyba z
        samego poczucia kobiecości i instynktu macierzyńskiego no i z tego że nosi się
        pod sercem własne dzieci...?)
        "reasumujac: wasza ciaza jest dla was wazna ale nie jestescie ani sama ciaza
        ani pepkiem swiata. zatem zachowujcie sie jak normalni, kulturalni ludzie a nie
        rozpuszczone, roszczeniowe "brzuszki"."
        I jeszcze odnośnie tego słowa... jak do tej pory nie spotkałam ani tu ani w
        realu żadnej "nienormalnej", "niekulturalnej" kobiety w ciąży a "rozpuszczenie"
        czy "rozszczenienie" wynika raczej z ogólnego wychowania i podejścia do życia
        niz ze stanu w jakim sie obecnie znajdujemy i jest zjawiskiem powszechnie
        znanym i spotykanym w kazdym środowisku! tak więc kochana... miło było
        Cie "poczytać" bo i owszem "język gietki powiedział wszystko co pomysli głowa"
        nie odbieraj tego jako agresji! powiedzmy jako czysta choć chwilami ostrą
        polemikę! Życzę Ci by świat w jakim żyjesz obfitował w samych przyjaznych
        kulturalnych i uczłowieczonych ludzi (również i takie "ciężarówki") i obys sama
        nie musiała nigdy czuc się upokorzona przez innych!
        Z wyrazami szacunku!
        Becia i jej 32 tygodniowa Niespodzianka!
        (zauważ że w większości rozgraniczamy siebie i te małe w nas istotki...)
        miłego dnia wszystkim!
        • melba76 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 14:56
          Eee, Kitus, i o co Ty tak walczysz? Może napisz konkretnie, kto Ci tak
          dopiekła, bo na razie snujesz tu uogólnienia w wywody warte lepszej sprawy.
          Cała para poszła w gwizdek - tylko po co?
      • poziom_ka Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 05.04.04, 09:16
        Po pierwsze, dzięki naszej kulawej służbie zdrowia większość kobiet chodzi do
        ginów prywatnie, to spory wydatek, a zwolnienie bierze się w ekstramalnych
        przypadkach - przy zagrożonej ciąży.

        Po drugie, nie wszystkich stać na taxówkę, kiedy jest potrzeba dojechać do
        pracy i z powrotem do domu (a na 7.00 dzieciaki do szkoły, tłoczno straaaasznie
        w autobusach, no cóż - trudno).

        Po trzecie, widząc kobietę w ciąży zawsze ustępuję miejsca w autobusie - mama
        mnie dobrze wychowała, mówiła, że dźwiganie dodatkowych kilogramów nie zawsze
        jest przyjemne.

        Po czwarte, ciąża to nie tylko zwykły stan biologiczny - to STAN BŁOGOSŁAWIONY,
        jeżeli nie wiesz o czym mówię, to wiele tracisz. Ja w każdym razie czuję się
        najszczęśliwszą kobietą na świecie pomimo tego, że jak to określiłaś "prawie
        każda kobieta może mieć dziecko". Czuję się wyjątkowa, spełniona..

        Po piąte Kituś kotuś, nie powinnaś tak uogólniać, podchodzić do sprawy ciąży
        zbyt przyziemnie, bo ciąża to życie, a życie jest cudem.

        Pozdrawiam wszystkie przyszłe mamy - Dawczynie Życiasmile
      • aneta0075 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 05.04.04, 14:41
        "ale jesli stoje
        w autobusie a "brzuszek" rozpycha sie i warczy na mnie bo jest tlok i jej
        niewygodnie, a ja ledwo oddycham scisnieta jak nalesnik to trudno mi dla
        takiego zachowania znalezc zrozumienie (co innego gdyby grzecznie powiedziala:
        przepraszam bardzo ale obawiam sie ze scisk moze zaszkodzic dziecku dlatego tak
        sie rozpycham)."

        Jeśli jesteś aż tak głupia, żeby nie domyślić się dlaczego ten brzuch znalazł
        sie nad twoim nosem i do tego oczekujesz jeszcze przeprosin, że cię ściska jak
        naleśnik (O! biedna) - to ja tego po prostu nie skomentuję.
        Bo jest jeszcze coś takiego jak zwykła KULTURA, niestety w dzisiejszych czasach
        pilnie poszukiwana.
        • kitus_kotus Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 05.04.04, 16:50
          tak jestem tak glupia ze podejrzewam, ze ten brzuch nie powstal za moim
          udzialem. i nie rozumiem co zlego by bylo gdyby ciezarna mnie przeprosila jesli
          mnie przydusi, chocby swoim brzuchem (tak samo jak ja ja przeprosze jesli ja ja
          przydusze czy nadepne). ale chyba ty myslisz, ze tylko w ciazy mozna sie czuc
          zgnieciona bo czlowiek nie w ciazy to juz na pewno jest kawal drewna ktory
          mozna tak sobie przesuwac i zgniatac - skoro nie jest w ciazy to pewnie nic nie
          czuje. ja uwazam ze kultura obowiazuje w kazdym stanie, czy jest sie grubym czy
          chudym czy w ciazy - niektorzy moga byc bardziej lub mniej klopotliwi dla
          innych (maly i chudy czlowieczek) a inni bardziej (np. osoba poteznej budowy
          czy gruba czy w ciazy) i oni wlasnie musza sie liczyc z tym ze skoro zajmuja
          wiecej miejsca, to choc nie jest to samo w sobie zle czy dobre to jednak musza
          sie wykazac pewna zyczliwoscia i uprzejmoscia wobec tych, ktorzy moga na tym
          ucierpiec (i sa np. zmuszeni zgodzic sie zrezygnowac ze swojej przestrzeni na
          rzecz osoby grubszej czy ciezarnej), a nie uwazac ze kultury moga wymagac od
          innych, a sami sa zwolnieni.
          • beciaw77 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 05.04.04, 17:12
            kituś brak słów zeby ocenić Twoja wypowiedź! Dziewczyno! To moze zacznij
            strzelac do starych-przecież zabieraja Ci tlen a są przeciez tylko kłopotliwi i
            np.w autobusie (skoro o komunikacji miejskiej mowa)zajmują przestrzeń a żadnego
            z nich pozytku!No a starsze panie przeważnie sa przy tuszy i chyba powinny
            zacząć za to przepraszać!
            hahahaha
            masz niezła jazde!
            i faktycznie ten epitet z ust mi wyjełaś "tak jestem tak glupia" nic dodac nić
            ująć...
            mimo iz uwazam sie za osobe kulturalną... nie wytrzymam dłuzej tego bełkotu!
            Becia
      • mkostki Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 07.04.04, 10:15
        Bardzo jestem zdziwiona, tym co się tu dzieje.
        Nie popieram postawy roszczeniowej, jaka może rzeczywiście prezentują niektóre
        przyszłe mamy (osobiście spotkałam się raz i to było idiotyczne – domagała się
        przepuszczenia jej w kolejce na kiermaszu kosmetyków, na którym odbywało się
        cos w rodzaju bitwy pod Grunwaldem z uwagi na sueratrakcyjne ceny.)
        Jednak dyskusja na temat traktowania kobiet w ciązy i twierdzenie, że „nic im
        się nie należy”, bo ciąża to tylko fizjologiczny stan uważam za lekką przesadę
        i to z kilku powodów:
        - po pierwsze, jeśli jakieś społeczeństwo aspiruje do bycia cywilizowanym,
        zachowanie zgodne z kanonami kultury powinno być na porządku dziennym. Za takie
        zachowanie uważam np. przytrzymanie drzwi pani, która idzie z siatkami, bez
        idiotycznego argumentowania, że każdy robi zakupy i to jej sprawa, ze tyle
        nakupiła. I traktuję to na równi z prepuszczeniem w kolejce na poczcie kobiety
        w ciąży.
        - Po drugie uważam, ze warto być kulturalnym i okazywac prostą grzeczność, nie
        zrażając się tymi, którzy są innego zdania – w ten sposób im się
        podporządkowujemy! A człoweik kulturalny zawsze wzbudza sympatie w normalnych
        jednostkach
        - Po trzecie dawanie życia jest akurat korzystne z punktu widzenia populacji –
        dlatego osoby, które życie dają powinny być otoczone specjalną troską, choćby z
        czysto „biologicznego” punktu widzenia przetrwania gatunku
        - Po czwarte – ciąża jest bardzo duzym wysiłkiem dla organizmu, trochę
        nawet „nienormalnym”, dlatego kobieta w ciąży musi dbac o siebie bardziej niż w
        innym stanie fizjologicznym, nie widze powodu dla którego społoeczeństwo
        miałoby jej w tym przeszkadzać
        - Po piate – od myslenia ciąża to tylko stan fizjologiczny, łatwo przejśc do
        myślenia, że skoro na ciężarną nie trzeba specjalnie uważać to spokojnie można
        przywalic jej w tramwaju łokciem w brzuch przy okazji np. wnoszenia pudła, a
        poronienie, no cóż , to też stan fizjologiczny...
        W kwestii przenoszenia uwagi na „brzuszek” przez kobietę ciężarną, to cóż –
        jeszcze kilka miesięcy temu przyznałabym rację koleżance kitus-kotus, byłam
        obrończynią tego poglądu, że kobieta i jej osobowość nie powinna schodzić na
        drugi plan, ale okazuje się, ze natura tak to urządziła, że – może pod wpływem
        przemian hormonalnych – centrum wszechświata dla kobiety w ciąży stopniowo
        przesuwa się na macicę, a reszta świata jakoś dziwnie przestaje istnieć. Mysle,
        ze to nie jest takie głupie wcale – po prostu nowo narodzone dziecko jest na
        tyle bezbronne i kruche, ze wymaga dużej opieki ze strony matki i natura nam to
        w ten sposób najzwyczajniej w świecie ułatwia.
        Na koniec – nikomu nie odmawia się tu prawa do uczestnictwa w forum. W imieniu
        jednak, mam nadzieję, większości koleżanek, apeluję o zaniechanie
        niepotrzebnego podnoszenia nam adrenaliny. Każda osoba, niepozbawiona wyobraźni
        wie, jak ważna dla prawidłowego rozwoju dziecka jest kondycja psychiczna mamy –
        i choćby ze względow humanitarnych, mogłaby się powstrzymać.
        To tyle. A wszystkim uczestniczkom dyskusji polecam wzięcie głębokiego
        oddechu , szeroki uśmiech i życzliwośc dla świata. Świata nie poprawi, ale
        nasze samopoczucie – owszem.
        Pozdrawiam serdecznie.
        Magda
      • zielona_dama Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 07.04.04, 11:51
        > krotko mowiac - uwazam ze zajscie w ciaze to prywatna sprawa
        > kobiety (i jej partnera). panstwo wspomaga (np. urlopy, zwolnienia, rozne
        > swiadczenia na dzieci) - ok, niech bedzie, nawet z moich podatkow.

        Nie chce mi sie dyskutować z tym co piszesz kitus_kotus. Ale wiedz jedno - mam
        w dupie Twoje podatki, za moje zwolnienie, za mój urlop, za moje dziecko -
        płacę ze swoich podatków. Dostaczenie długo i ciężko tyrałam by móc teraz z
        tego skorzystać!!!

        A.

      • betty761 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 07.04.04, 13:45
        kitus czytam ciag dalszy twoich posto i trudno jest mi sie powstrzymac od
        komentarza poruszasz bowiem bardzo interesujace kwestie.

        jestem kobieta na dodatek koieta w ciazy wink macierzynstwo jest wpisane w moja
        kobieca nature i moja osobista historie zycia i jest jakby podkresleniem mojej
        godnosci jako czlowieka i jako kobiety. dla mnie osobiscie zajscie w ciaze bylo
        wyczynem i to sporym [nawet obustronnym wyczynem wink] wiec nie miej mi za zle
        tego ze jestem z tego faktu dumna. jestem kobieta, robie kariere, ale jestem
        rowniez mama. prawde mowiac nie wiem czy macierzynstwo i wychowywanie
        dziecka/dzieci nie jest najwieksza kariera kobiety [to chyba kwestia
        indywidualna]
        kitus wracajac do srodkow komunikacji miejskiej i roznnych urzedow. w ciazy
        oprocz innych 'przypadlosci' zmienia sie rowniez srodek ciezkosci [rosnie
        dziecko, macica a przez to i brzuch], rozluzniaja sie wiazania [wplyw hormonu-
        relaksyny] i kobieta ciezarna staje sie coraz bardziej nieporadna, nawet jesli
        swietnie sie czuje... to stanowi zagrozenie dla dziecka, ktore w niej sie
        rozwija i dla otoczenia wink gdyby na kogos polecialo moje +15 kg to mogloby sie
        zle skonczyc wink)) no coz przychodzac na swiat sami decydujemy sie na to ze
        bedziemy sie starzec i chorowac [chyba ze ktos popelna samobojstwo] wiec
        dlaczego ktos mialby ustepowac miejsca osobie niedoleznej, chorej i starej? to
        chyba jednak jest kwestia wspolodczuwania i dobrego wychowania...

        wiesz kitus_kotus nie podobalo mi sie to stwierdzenie "...a skad mam wiedziec
        na kogo wyrosnie akurat konkretne dziecko - moze na zbrodniarza." moim zdaniem
        dzieci przychodza na swiat niewinne z wrodzonym ladunkiem dobra, natomiast to
        na kogo wyrosna zalezy tylko i wylacznie od nas - kobiet-matek i mezczyzn-
        ojcow, to od nas zalezy czy przyszle pokolenie bedzie pokoleniem szanujacym
        zycie swoje i innych, polityka 'tu mi wisizmu' i 'nie moj problem' ew. 'nie
        moja dzialka' do niczego nie doprowadza jak widac...

        przykro mi ze mialas takie a nie inne doswiadczenia z 'brzuszkami', ale jednak
        nie generalizujmy nie kazda ciezarna ma humory [ja nie mam wink] i nie kazda
        ciezarna jest wredna [swoja droga gdyby jakis kulturalny mezczyzna w wieku
        produkcyjnym ustapil tamtej ciezarnej miejsca nie musialaby sie 'rozpychac' z
        brzuchem i nie bylo by calej tej sytuacji...

        i tak to znow wrocilysmy do pytania tytulowego o szacunek
        pozdrowki
      • gosia_mal30 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 15.04.04, 15:33
        Kobieto, szczerze mówiąć nie doczytałam do końca Twojego wywodu, bo szkoda
        czasu na takie brednie. Może jak kiedyś będziesz miała to szczęście być w ciąży
        i nosić w sobie wspaniałego i pięknego dzidziusia - zrozumiesz ten cud i
        pozatracasz się w brzuszkowaniu - to naprawdę nic złego. Ja "brzuszkuję: ile
        tylko mogę a ze mną moja rodzina i prowadziwi wyrozumiali przyjaciele i na
        szczęście nie ma w pobliżu osób, którzy by wyrażali podobne brednie (wybacz !) -
        jak Ty! Pozdrawiam: mamusia, tatuś i 11-tyg maleństwo.
    • szemesz3 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 14:48
      Właśnie sobie wyobraziłam tłum terrorystek z brzuszkami napadających na
      autobusy, poszukujących kolejek w sklepach, urzędach celem wepchnięcia się poza
      kolejką. Pewnie gdyby nie to, że moja ciąża jest zagrożona (muszę leżeć),
      również obnosiłabym się dumnie z moimi wydatnymi kształtami, dodatkowymi
      kilogramami, spuchniętymi nogami. A już chyba szczytem mojej bezczelności
      byłoby gdybym zasłabła stojąc w autobusie jadącym w upalne popołudnie.
    • cody2 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 17:21
      Chyba nigdy nie byłaś w ciąży! (albo jestes facetem)
      Z niektórami stwierdzeniami mogę się zgodzić, że jest sie nadal ta samą
      osobą, ALE nagle jestes odpowiedzialna za kogoś jeszcze, za kogoś bezbronnego,
      kto wcale sam nie zaplanował swoich narodzin, więc należy o te Kruszynę dbać i
      zapewnić jej optymalne warunki do rozwoju.
      Odnośnie lekarzy - to ja z moim prowadzącym ginekologiem rozmawiam na każdy
      teman poruszany zarówno przez niego, jak i przeze mnie. A jeżeli lekarz
      podejmuje decyzję - nie widzę wtym nic złego ostatecznie to on się uczył wiele
      lat, ja mogę wiele dowiedzieć się z różnych źródeł - nie mniej nie jest to
      dogłębna wiedza.
      Piszesz o humorach ciężarnych i wyżywaniu się - ciekawe... ja bardzo
      złagodniałam w czasie ciąży, o wyżywaniu się na obcych? - brednie. Być może to
      Ty jestes przewrażliwiona(-y) i humorzasta i Ciebie właśnie drażni wiele
      aspektów zycia, w tym stosunek do ciężarnych kobiet.
      Ustąpienie miejca w autobusie starszej osobie, też uważasz za zbedne (?) -
      przecież starość to też jeden z etapów życia biologicznego smile
      I tak na zakończenie: czuć w sobie nowe życie jest uczuciem
      niesamowitym,którego nie sposób opisać, jeżeli się samemu tego nie przeżyje
      (współczuję mężczyznom smile ). Więc Twó długi wywód wydaje mi się wynurzenie
      osoby ogólnie narzękającej, humorzastej, lubiącej się awanturować. Może by tak
      spróbować popracować nad sobą i inaczej zacząć patrzeć na Swiat?? Więcej
      radości i dobroci...
      Pozdrawiam
      • melba76 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 19:10
        cody2 napisała:

        to
        > Ty jestes przewrażliwiona(-y) i humorzasta i Ciebie właśnie drażni wiele
        > aspektów zycia, w tym stosunek do ciężarnych kobiet.
        > Więc Twó długi wywód wydaje mi się wynurzenie
        > osoby ogólnie narzękającej, humorzastej, lubiącej się awanturować. Może by
        tak
        > spróbować popracować nad sobą i inaczej zacząć patrzeć na Swiat?? Więcej
        > radości i dobroci...

        Szalenie podoba mi się ta wypowiedź - podsumowuje wszystko smile))
    • beemka1 do Kituś-Kotuś 04.04.04, 18:22
      Kompleksy jakieś czy co?
      Poza tym na klawiaturze jest pewien przycisk, dzięki któremu można wyczarować
      wielkie litery. Przycisk ten zwie sie 'Shift'. Może nastepnym razem uda Ci się
      stworzyć tekst nie będący jednym wielkim bełkotem.
    • flora Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 19:10
      Kitus (a nawet Kotus - ladny nick, ciekawe skad tyle zolci,,,),

      Zanim ulitujesz sie nad listonoszem, male sprostowanie.
      Otoz regulamin Poczty Polskiej PUP (Przedsiebiorstwa Uzytecznosci Publicznej)
      mowi, ze torba listonosza moze miec do 15 kg (czyli nie kilkadziesiat jak
      podalas/les), w przypadku kobiety to chyba 12 kg. Przed opuszczeniem poczty
      torbe sie wazy i teoretycznie listonosz nie powinien opuscic budynku z torba
      ciezsza niz zakladaja przepisy.

      Co do "bezdomnosci" biednego listonosza, ktorego los tak Cie wzruszyl, to na
      kazdej, nawet najmniejszej, poczcie listonosze maja do dyspozycji miejsce,
      gdziej moga wykonac cala papierkowa robote. Uprzedzajac Twoje ewentualne uwagi
      na temat pocztowego BHP zaznaczam, ze biurko jest jedno, bo wszyscy listonosze
      nie znajduja sie na poczcie w tym samym czasie.

      Wiem, ze to nie forum o Poczcie Polskiej smile)), ale nie moglam sie powstrzymac
      przed zabraniem glosu. Zagladam tutaj od czasu kiedy planujemy dziecko i mimo,
      ze jeszcze nie jestem w ciazy, przykro mi sie zrobilo po przeczytaniu postu
      zalozyciela lub zalozycielki tego watku.

      Wedlug Twojej logiki Kitus_Kotus czlowiek napadniety na ulicy i kopany przez
      napastnikow jest sam sobie winien, bo powinien poprosic o litosc, a skoro tego
      nie zrobil to zrozumialym jest, ze sam zapracowal na swoj los.

      W dobie poprawnosci politycznej wszelkie roznice sie zacieraja, wygodniej jest
      mowic o "kochaniu inaczej", "pojmowaniu inaczej" i innych takich i Ty Kotus
      usilujesz udowodnic kobietom w ciazy, ze sa tylko (wybaczcie
      dziewczyny) "kobietami inaczej". Tak jakby nie wolno im bylo nazywac swoich
      brzuszkow brzuszkami i wykazywac troski o swoje dziecko.












    • kasik81 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 04.04.04, 21:06
      Elve, masz rację niesłusznie napisałm, że założycielka wątku nie ma prawa
      wchodzić na to forum. W tej sprawie zwracam honor.
      Jednak ja odnoszę wrażenie, że zostało tutaj przeprowadzone jakieś badanie
      którego celu nie potrafię sobie wytłumaczyć.
      Według mnie, mój brzuch ma prawo być moim pempkiem świata i nic nikomu do tego.
      Nie zdarzyło mi się warczeć na nieznajomych, a wręcz przeciwnie, jestem
      przewrażliwiona i wystarczy że ktoś krzywo na mnie spojrzy, a niewiele brakuje
      mi do płaczu- tak objawia sie moja burza hormonów.
      Może autorka wątku poda jakiś konkretny przykład, kiedy jej morale zostały
      naruszone. A poza tym, nawet jeżeli miało miejsce jakieś niemiłe zachowanie ze
      strony ciężarnej to nie znaczy, że można uogólniać.
      Ciężarna= humarzasta, złośliwa, roszczeniowa???? ABSURD

      Pozdrowienia dla przyszłych mamuś Kasia i Alusia (29tyg)
      • wieczna-gosia W kwestii automatu... 05.04.04, 01:32
        To i owszem z automatu nalezy mi sie posadzenie siedzenia na tzw. miejscu
        uprzywilejowanym gdy jestem kobieta w ciazy, kobieta z dzieckiem do lat 4,
        inwalida wojennym i wielce leciwa starsza pania. Tak samo jak z automatu nalezy
        mi sie obsluga bez kolejki w sklepie, w pezychodni i w aptece. I pewnie to
        jedne z niewielu praw jakie mi sie naleza z automatu- zapisane w regulaminach
        (jak ktos stoi wcisniety jak sardynka to niech sobie poczyta takie maczkiem
        napisane na szybie).
        Ja osobiscie- czyli ja wieczna Gosia zawsze o miejsce prosze jak usiasc chce
        lub nie prosze jak nie chce. Staje w kolejce kiedy czuje ze dostoje albo nie
        staje kiedy kolejka jest dluga ponad moje sily. I nie odczuwam z tego powodu
        upokorzenia.
        Jestem oczywiscie nie zadnym brzuszkiem tylko Gosia wlasnie- ale Gosia w ciazy
        i jakby to kobiecie nieciezarnej wydawalo sie niezrozumiale- moj stan fizyczny
        jak rowniez psychiczny rzutuje na moje zwykle postrzeganie swiata.
        Nie wiem kitus jaka ciezarna zrobila ci przykrosc ze jedziesz po calosci-
        natomiast jest to dla mnie post z cyklu- "madrzmy sie dziewczyny bo nie znamy
        dnia ani godziny". Powszechnie wiadomo bowiem ze najbardziej skrystalizowane
        poglady na temat wychowania dzieci maja niedzieciaci a na temat palenia
        papierosow niepalacy. Okazuje sie tez ze nieciezarni wiedza najlepiej jak
        powinni zachowywac sie i pojmowac swiat ciezarni- czyli wszystko w normie wink))
        Kazdy czlowiek ma czasami taki okres ze komus odpysknie, gdzies sie wepchnie i
        sobie generalnie ulzy. uwazam wrecz ze jest to zachowanie wrecz powszechne w
        sklepach chociazby, urzedach itp gdzie frustracja wylewa sie szeroka rzeka.
        Natomiast mi osobiscie zadna ciezarna nie wylala swojej frustracji na glowe.
        Statystycznie rzecz ujmujac pewnie wieksza szanse ma mi to zrobic kobieta z
        PMSem poniewaz dzietnosc narodu spada a osob z PMSem wrecz przeciwnie wink)

        Dlatego moje drogie ciezarne- nie goraczkujmy sie bo kitus moze napisac co jej
        sie zywnie podoba, bezdzietna jest nieciazata wiec niech ma jak kazda z nas te
        chwile w swym zyciu gdy czlowiek jest gleboko przekonany ze stal sie
        posiadaczem prawdy absolutnej. Anna Mucha tez tak ma obecnie (czy tez miala nie
        wiem nie jestem na bierzaco).
        Drogie nieciezarne- Nalezy uwazac z wyrazaniem opinii kategorycznych o czym
        przekonal sie jeden co powiedzial, jak zaczynal, ze mezczyzne sie poznaje po
        tym jak konczy, z czego, sadzac po jego wlasnym sposobie konczenia, wynika
        niezbicie ze jest kobieta. Byc moze ciezarna wink
        Pozdrawiam wszystkie o 1:31. Nie moge spac ze wzgledu na ogromniasty zeby nie
        powiedziec brzydziej bol bioder i w zwiazku z tym nie wiem jak moi studenci
        przezyja zajecia o 8 rano- nie gwarantuje ze jadu nie upuszcze wink)
        • beciaw77 Re: W kwestii automatu... 05.04.04, 17:26
          "Kazdy czlowiek ma czasami taki okres ze komus odpysknie, gdzies sie wepchnie i
          sobie generalnie ulzy. uwazam wrecz ze jest to zachowanie wrecz powszechne w
          sklepach chociazby, urzedach itp gdzie frustracja wylewa sie szeroka rzeka."
          Popieram wieczna-gosiu w 100%!
          Przykład miałam dziś na badaniu USG gdzie całkiem jeszcze młoda kobieta
          wepchała sie przed mój (jak to kitus zwykła mówić) brzuszek i warcząc że inni
          maja bóle wlazła do gabinetu! Nikt mnie nie poprosił o przepuszczenie! Przecież
          gdyby powiedziała ze ja boli pęcherz i nie może wystać to bym ja przepusciła
          (mimo że sama mam lekkie zapalenie i 10 kilogramów dodatkowo do dźwigania!)Mało
          tego! Za mną stała kolejna ciężarna, która delikatnie zwróciła jej uwage (bo
          mnie zatkało) że jestem w ciązy...a ta nic burknęła i poszła. Za to jej syn
          który został na korytarzu miał wiecej do powiedzenia i zaczą do nas dwóch
          pyskować! I co kitus na to? Nie trzeba być w ciązy żeby uważać że sie cos komuś
          należy!(tak odebrałam to zachowanie pani w przychodni)bo go boli czy ma zły
          dzień...
          Pozdrawiam!
          Becia
    • melka_x Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 05.04.04, 09:57
      Kitus proponuję Ci następujące doświadczenie. Kup sobie worek z troczkami, do
      środka włóż odważniki, tak żeby ważył on jakieś 10 kg. Worek z odważnikami
      przyłóż sobie do brzucha i zawiąż sobie pod biustem, w okolicy pępka i bioder.
      Do tego weź leki zatrzymujące wodę w organiźmie, tak żebyś miała trudności ze
      zmieszczeniem stóp we własnych butach. Z tym obciążeniem i nózkami małego
      słonika przejedź się do pracy zatłoczonym autobusem, posiedź za biurkiem 8h,
      wróć do domu, postój w kolejce w sklepie i na poczcie, w końcu połóż się spać
      (pamietaj na lewym bokuwink. Następnego dnia to samo. Po 48h zdejmij obciążenie,
      wyobraź sobie, że miałabyś to nosić jeszcze dajmy na to miesiąc i przeczytaj
      ponownie swój postsmile.

      Generalnie zgadzam się, że o miejsce siedzące można poprosić, tylko że w
      praktyce nie zawsze jest to takie proste. Pamiętam jedną ze swoich wizyt w
      Plusie, sprawa wymagała mojego podpisu, nie mogłam tego załatwić tel. Kolejka
      koszmarna, wszystkie krzesła zajęte. Boli mnie kręgosłup, nogi spuchnięte, więc
      kręcę się bezradnie i zastanawiam się kogo by poprosić o ustąpienie miejsca.
      Brakuje mi jednak śmiałości, bo widzę, że wszyscy szybko zjeżdzają wzrokiem z
      mojego brzucha i wykręcają głowy w drugą stronę. W dodatku kolejka nabuzowana,
      właśnie odbywa się jakaś pyskówka. W końcu podchodzi ochroniarz, bierze mnie za
      ramię i prowadzi do konsultanta. Kolejka syczy, sypią się komentarze bliskie
      Twojej wypowiedzi.
      Sama pytam w autobusach staruszki, osoby o kulach, kobiety w ciąży czy chcą
      usiąść. Nie zastanawiam się czy dana osoba uważa, że należy jej się to z
      automatu czy nie, i czy słusznie uważa. Po prostu jeśli widzę, że dla kogoś
      stanie jest większym wysiłkiem niż dla mnie, to pytam czy chce usiąść.

      A z tą pomocą państwa z Twoich podatków to nieco Cię poniosłowink))
      Pozdrawiam,
      Magda
      • fyde brzuszki??? 05.04.04, 12:32
        Co to znaczy być brzuszkiem?? Spotkałeś się z tym w życiu (kiciuś- kicuć?)ze
        ciężarna powiedziała Ci , że już nie jest powiedzmy kasią tylko brzuszkiem??To
        Chore... Musiałeś trafić na osobę niezrównoważoną i wypisujesz jakieś głupoty
        na forum. Bez sensu...
    • madzik9 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 05.04.04, 17:07
      Jestem teraz w 9 m-cu za dwa tygodnie mam termin,nie traktuje siebie
      przyslowiowego jajka ani nie zauwazylam zeby ktos mnie tak traktowal nie
      zdazylo sie ani razu w czasie calej ciazy zeby ktos ustapil mi miejsca czy to w
      kolejce do lekarza czy do badan,ale nie mam pretensji,a co do tego ze niektore
      kobiety widza tylko swoj brzuch,to czasem jest w tym troszke racji ale kazdy
      podchodzi do tego stanu inaczej, ja np nie moge sie doczekac kiedy
      urodze,ciesze sie na dzidzie,ale takze na to keidy wreszcie nie bede miala tego
      ogromnego brzucha smileMysle ze troche kicus kitus podeszlas do tego za ostro.
    • kitus_kotus Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 05.04.04, 17:15
      po co ten byl moj tekst w ogole? zauwazylam na tym forum jak i w realu, w ciazy
      u kobiet wydobywaja sie najlepsze ale i najgorsze cechy charakteru. i niestety
      niektore kobiety, ktore dotad byly calkiem ok w ciazy ukazuja ogrom swojego
      rekompensowanego ciaza zakompleksienia i egocentryzmu. z tej dyskusji
      wywnioskowalam, ze niektorzy uwazaja ze jest to normalna postawa: jestem w
      ciazy wiec moge byc egoistka - liczy sie tylko moje dziecko a wszystko wokol
      jest niewazne. ale fakt pozostanie faktem: dla siebie mozecie "brzuszki" byc
      calym swiatem, ale dla reszty swiata jestescie tylko soba. i nie widze powodu
      zeby dla mnie obca kobieta i obca ciaza byla czyms wiecej niz obca kobieta i
      obca ciaza. i tu tkwi konflikt - niekore ciezarne kobiety zadaja, zeby obcy
      ludzie przekladali ich potrzeby nad swoje. a swoim tekstem chcialam powiedziec:
      to nie jest ok. jesli tak zachowuje sie kobieta w ciazy to i tak bedzie
      wychowywac swoje dziecko: pod haslem ze mnie nalezy sie wszystko, inni sa
      niewazni, cudze klopoty i cierpienia innych sa zawsze mniejsze niz moje, moje
      potrzeby mam zawsze prawo zaspokoic nawet kosztem innych. czyli umiescilam swoj
      post zeby troszke wyrwac to forum z samouwielbienia i zauwazyc tez pewne
      niebezpieczenstwo totalnej koncentracji na ciazy bo utrwalony w
      samozachwycie "brzuszek" jest potencjalna nadopiekuncza mama samoluba dla
      ktorej zycie potomka bedzie rekompensata za niespelnione wlasne pragnienia.
      ciekawe ze na forum ciaza nikt sie nie zastanawia np. jak wychowac przyszlego
      potomka na uczciwego czlowieka czy jak zminimalizowac swoje zle humory zeby nie
      zatruwac zycia rodzinie tylko wszystko krazy wokol tematow jak to pieknie byc
      ciezarowka lub co zrobic zeby sobie (tylko sobie) ulatwic zycie.
      • jaguar3 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 05.04.04, 17:30
        kotus napisala
        "nie widze powodu zeby dla mnie obca kobieta i obca ciaza byla czyms wiecej niz
        obca kobieta i obca ciaza. i tu tkwi konflikt - niekore ciezarne kobiety
        zadaja, zeby obcy ludzie przekladali ich potrzeby nad swoje. a swoim tekstem
        chcialam powiedziec:
        to nie jest ok. jesli tak zachowuje sie kobieta w ciazy to i tak bedzie
        wychowywac swoje dziecko: pod haslem ze mnie nalezy sie wszystko, inni sa
        niewazni, cudze klopoty i cierpienia innych sa zawsze mniejsze niz moje, moje
        potrzeby mam zawsze prawo zaspokoic nawet kosztem innych."

        chyba właśnie sama sobie zaprzeczyłaś smile
        ale afera, bo taaaaakie tabuny tych ciężarnych zgniatają Cię z każdej
        strony smile?
      • melka_x przypominam, że to forum poświęcone CIĄŻY:) 05.04.04, 18:21
        kitus_kotus napisała:
        > ciekawe ze na forum ciaza nikt sie nie zastanawia np. jak wychowac przyszlego
        > potomka na uczciwego czlowieka (...) tylko wszystko krazy wokol tematow jak
        >to pieknie byc ciezarowka

        Haaaaaaalooo haaaaaaaaaalo blondynkawink)). TO JEST FORUM ZATYTUŁOWANE 'CIĄŻA I
        PORÓD'.

        Na inne wymienione przez Ciebie tematy zastanawia się całkiem sporo osób, ale
        na forach zatytułowanych WYCHOWANIE, E-MAMA, DZIECKO i inne.

        Równie dobrze mogłabyś się dziwić, że nie rozmawia się tutaj o dymisji Leszka
        M. I na wiele innych tematów również.
      • betty761 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 06.04.04, 19:49
        takie malenkie pytanie kitus piszesz ze "jestem w
        > ciazy wiec moge byc egoistka - liczy sie tylko moje dziecko a wszystko wokol
        > jest niewazne."
        w jaki sposob kobieta w ciazy myslaca tylko o swoim dziecku moze byc egoistka?
        przeciez ona nie mysli o sobie [!] tylko o drugiej osobie...

        chyba jakas ciezarna musiala niezle zalezc ci za skore...
      • gosia_mal30 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 15.04.04, 15:36
        O co Ci chodzi? Nie chce Ci się podnieść 4-liter z autobusu jak widzisz kobietę
        w zawansowanej ciąży - Twoja sprawa!!! Tylko to chyba ty jesteś egocentrykiem i
        samolubem - zastanów się.
    • kasia9641 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 05.04.04, 17:22
      Hej!
      Pisałam już tu, głównie o podróży autobusem, ale muszę Wam powiedzieć, że
      wczoraj bardzo miło mnie zaskoczono! Byłam na Starym Mieście z mężem i moją
      mamą. Po obiadku poszliśmy się przejść i weszliśmy na chwilę do Katedry. Akurat
      była msza, zdąrzyłam tylko podejść bliżej ołtarza, postałam KILKA SEKUND! i
      naraz podeszły do mnie dwie obce osoby, by wskazać mi miesjce siedzące!
      Czyli jednak można być ludzkim, szkoda, że tylko w kościele. Fakt, że nie
      skorzystałam, weszliśmy tylko na chwilkę, ale bardzo grzecznie podziękowałam.
      Naprawdę było to miłe smile
      • joasiiik24 Re: mlody chlopak ustepuje miejsca.... 05.04.04, 17:39
        Jade z mezem zatloczonym autobusem w godzinach szczytu...tloczno, duszno a w
        mojej race zakupy, maz obladowany siatkami przytula mnie ramieniem zeby nie
        dopuscic do kolysania( latalam do tylu i przodu) jak autobus zwalnial w
        korku....ludzie siedza i patrza zastanawiajac sie czy nie polece albo czy ich
        nie podeptamsmile nagle mlody chlopak( moze w moim wieku )zerwal sie raptownie z
        siedzenia z krzykiem:"Ale jestem glupi..kobieta w ciazy a ja siedze" i ustapil
        miejsce...usmiechnelam sie i usiadlam spokojna ze nie przewroce sie i ze ludzie
        nie potepcze.


        Mile prawda?
    • magda1711 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 05.04.04, 17:56
      Po prostu jak przeczytałam ten pierwszy post to zrobiłam sie taka ZŁA!! uncertain Jak
      można tak w ogóle pisać!? Kitusie, chyba nigdy w ciąży nie byłaś!! To przecież
      absurd to co piszesz! Bedąc w ciąży(teraz jestem mama 5-miesięcznego Bobaskasmile
      tylko raz zaznałam uprzejmości ze strony obcej osoby!! Pamiętam jak byłam w
      piątym miesiącu ciąży i jadąc autobusem były wolne dwa miejsca (na przeciwko
      siebie).Stała koło nich matka z dzieckiem, a owo dziecko skakało sobie z
      jednego miejsca na drugie! W autobusie było duszno a i ja nie czułam sie
      najlepiej(robiło mi sie słabo) , no i usiadłam na jednym z tych miejsc po
      których skakało to dziecko i od razu spotkałam się z oburzeniem owej matki!!!!
      Powiedziałam ładnie w czym rzecz lecz to nie zmieniło nastawienia tej
      kobiety!!!! Czy tak powinno być??? I to nie jeden taki przypadek , bo bedąc w 8
      MIESIĄCU CIĄŻY kiedy jechałam zatłoczonym po sam"dach"i bardzo dusznym
      autobusem w bardzo ciepły dzień NIKT nie ustąpił miejsca!!Tylko się patrzyli
      jak na zjawisko paranormalne!! Czy tak też powinno byc??? Przytocz ę jeszcze
      jeden przykład. W ciepły dzień wybrałam się z Mężem na targ, tłoku nie było, na
      ramieniu miałam przewieszona torebkę, przechodziła koło mnie kobieta, która
      zachaczyła(lub też specjanie-jak wiadomo na targowiskach jest pełno złodzieji)o
      tą torebkę i zaczeła mnie tak ciągnąć!!!!!!!Powiedziałam tylko "mogłaby pani
      uważać". a odzewie usłyszałam " o widzieliście księżniczka w ciąży..." i takie
      jescze inne niemiłe słowa!Przecież ewidentnie widać róznicę pomiędzy osoba
      pracująąąca w np w sklepie i cały czas stojącą a kobietą w ciąży.Kobieta w
      ciąży musi mieć na uwadzę przede wszystkim dobro dziecka i należy się jej
      ustępowanie miejsca w busie,itp. Teraz widzę że na forum, gdzie powinno się
      cieszyć tym że jest się w ciąży, ktoś ma o to pretensję(w tym wypadku Kitus).
      Jak w ogóle tak można jestem pełana oburzenia... I wogóle nie rozumiem dlaczego
      się "czepiasz" kobiet w ciąży?! To jakaś paranoja... Pozddrawiam Wszystkie z
      Brzuszkami i życzę szczęsliwego rozwiązania.
    • jola.wie Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 05.04.04, 18:16
      Dzisiaj rzuciłam się na ten wątek, którego nie miałam czasu do tej pory
      przeczytać, choć tytuł mnie intrygował, a jakże, no więc czytam, włos mi się
      podnosi (i ciśnienie też), bo widzę że zszedł na manowce stania w kolejkach i
      ustępowania miejsca w autobusach (dałam się też na te manowce zaciągnąć),
      argumentacja we mnie dojrzewa i kiedy już jest nabrzmiała, że prawie pęka....
      wieczna gosia w kwestii automatu mnie wyręcza!!! Dzięki! Podpisuję się rękoma i
      nogyma! (gosia bardzo ci współczuję tych bóli, studentom od tej odrobiny jadu
      nic się nie stanie, niech się hartują, życie jest brutalne!)

      Kituś-kotusia pyta, czy się szanuję i czy nie jestem upokorzona rolą. Bywam.
      Mianowicie wtedy, kiedy się traktuje mnie przedmiotowo. Zdarza się to bardzo
      rzadko i (o paradoksie!) w placówkach służby zdrowia, a zwłaszcza w szpitalu.
      Tam nie jestem sobą, tam jestem primapara, multipara (w moim przypadku
      tertiipara), tam do porodu jestem macicą, a po porodzie zwijającą się macicą i
      kroczem. Tak to brutalnie wygląda i rzadko którą z nas to omija, chyba jest to
      wliczone w cenę.
      Za to mam rekompensatę w postaci zainteresowania i troski jaką otaczają mnie
      najbliżsi, otaczają i ze względu na mnie i ze względu na dziecko, które noszę.
      To są momenty niepowtarzalne i należy je bezwzględnie w życiu wykorzystać (nie
      rezygnować z nich z własnej woli, nie wmawiać sobie i światu, że nic się nie
      zmieniło), ubogacają moje życie i życie ludzi z mojego otoczenia: córka nie
      wyjdzie do przedszkola bez obcałowania mojego brzucha, po powrocie ma miejsce
      rytuał powitania (nie powiem, nie zawsze mi to na rękę, ale nie odmawiam, ona
      swoje rodzeństwo już kocha), syn uczy się pokonywać własne lenistwo robiąc mi
      herbatkę, podając to czy owo (mogłabym się zwlec, nie ma sprawy, ale.... uczę
      go postawy gotowości niesienia pomocy w imię wyższego dobra niż jego własna
      wygoda i, o dziwo, robi to chętnie i z uśmiechem!). Dla znajomych i przyjaciół
      moja ciąża to memento: „a może by tak drugie / trzecie?”, dla niektórych: „może
      by tak dziecko?”.
      Śmiem twierdzić, że ciąża to nie tylko sprawa moja i jej „współtwórcy”, ma ona
      niepodważalną wartość społeczną. Wszak społeczeństwa składają się z ludzi. A
      ludzie się rodzą. Nie składa się ich w fabrykach. A wszystkie przepisy
      począwszy od konstytucji za priorytet absolutny określają życie – to wartość
      nadrzędna. I ciąża stanowi świetną okazję, aby uczyć ludzi poszanowania życia.
      Ciąża to „stan błogosławiony” nie tyle dlatego, że czuję się wtedy błogo (czuję
      się błogo, ale często czuję się fatalnie, bo ciążę mam zagrożoną), ale dlatego,
      że stwierdzenie to określa świętość (nienaruszalność i nadrzędność) życia,
      które matka nosi w sobie. Należy je szanować poprzez odpowiednie traktowanie. W
      związku z tym przywileje, które się ciężarnym należą mają za zadanie nie tylko
      wymusić na społeczeństwie odpowiednie podejście, ale także uruchomić myślenie,
      dlaczego tak właśnie jest. Nawet jeżeli ciąża nie jest zagrożona (na wizus
      ciąża zagrożona od niezagrożonej niczym się nie różni), to złe samopoczucie
      matki stanowi dyskomfort dla dziecka czyli w jakiś sposób na nim się odbija.
      Poziom przestępczości pokazuje nam wyraźnie poziom poszanowania życia w ogóle,
      więc myślę, że „lekcji” nigdy za wiele. Wszyscy się bulwersują, kiedy ktoś
      komuś zrobi krzywdę, albo nie daj boże pozbawi życia, ale nieustąpienie miejsca
      w autobusie może mieć dokładnie takie same konsekwencje, tyle że rozgrywają się
      one już poza wzrokiem i świadomością „winowajcy”: gwałtowne hamowanie, przyszła
      mama ląduje na „rurce”, za dwa dni ma poronienie. Bo ktoś nie ustąpił jej
      miejsca. Albo nie przepuścił w kolejce. I wszyscy biorący udział ponoszą za coś
      takiego odpowiedzialność, nawet osoby bierne, które potem żałują, że nie
      stanęły po stronie ciężarnej w konfliktowej sytuacji. Są rzeczy ważne (czyjeś
      zmęczenie) i ważniejsze (czyjaś ciąża).
      (teraz trochę luźniej) Czy ja siebie szanuję? Tak. Z poczucia
      odpowiedzialności za dziecko zdrowo się odżywiam. Staram się wypoczywać
      wystarczająco długo i wystarczająco często. Starannie rozważam wszystkie moje
      poczynania, wartościując ich emocjonalne koszty (bo stres wpływa na dziecko, a
      przede wszystkim powoduje skurcze, na które jeszcze nie czas). Jeśli o mnie
      chodzi, to wolałabym nawpieprzać się czekolady, zarwać noc, upić się w dobrym
      towarzystwie, zapalić papierosa, obejrzeć horror, zrobić temu i owemu karczemną
      awanturę, zafundować sobie kick!
      kitus-kotus pisze:
      jakby same byly samym
      tym "brzuszkiem" i przez to byly inne i, co ciekawe - lepsze. a niby
      jaka "lepszosc" jest w tym, ze jest sie lub nie jest w ciazy - to po prostu
      pewien stan biologiczny - obiektywnie w zaden sposob czlowieka nie nobilituje
      ani nie poniza.”
      Obiektywnie nie, ale subiektywnie czuję się nobilitowana. Czuję się w ciąży jak
      w nowej bardzo drogiej sukience i nowej pięknej fryzurze. Ciąża zaspokaja w
      pewnym sensie moją próżność: zapłaciłam wysoką cenę, teraz patrzcie!
      zachwycajcie się! zazdrośćcie nawet! a co! podziwiajcie moją odwagę! ciąża to
      wyzwanie, nie każdy ma odwagę, żeby je podjąć! (no nie wieczna-gosia?). Jestem
      dumna z tego że jestem w ciąży. To jest moja cecha dystynktywna. To JEST
      moja „lepszość”! Chętnie teraz chodzę w aureoli świętokrówstwa, wszak nie trwa
      wiecznie i nie zdąży się znudzić!

      Pozdrawiam wszystkie, Dobre i Lepsze!
      • jola.wie Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 05.04.04, 18:30
        "
        kitus_kotus 05.04.2004 17:15 odpowiedz na list odpowiedz cytując


        po co ten byl moj tekst w ogole? zauwazylam na tym forum jak i w realu, w ciazy
        u kobiet wydobywaja sie najlepsze ale i najgorsze cechy charakteru. i niestety
        niektore kobiety, ktore dotad byly calkiem ok w ciazy ukazuja ogrom swojego
        rekompensowanego ciaza zakompleksienia i egocentryzmu. z tej dyskusji
        wywnioskowalam, ze niektorzy uwazaja ze jest to normalna postawa: jestem w
        ciazy wiec moge byc egoistka - liczy sie tylko moje dziecko a wszystko wokol
        jest niewazne. ale fakt pozostanie faktem: dla siebie mozecie "brzuszki" byc
        calym swiatem, ale dla reszty swiata jestescie tylko soba. i nie widze powodu
        zeby dla mnie obca kobieta i obca ciaza byla czyms wiecej niz obca kobieta i
        obca ciaza. i tu tkwi konflikt - niekore ciezarne kobiety zadaja, zeby obcy
        ludzie przekladali ich potrzeby nad swoje. a swoim tekstem chcialam powiedziec:
        to nie jest ok. jesli tak zachowuje sie kobieta w ciazy to i tak bedzie
        wychowywac swoje dziecko: pod haslem ze mnie nalezy sie wszystko, inni sa
        niewazni, cudze klopoty i cierpienia innych sa zawsze mniejsze niz moje, moje
        potrzeby mam zawsze prawo zaspokoic nawet kosztem innych. czyli umiescilam swoj
        post zeby troszke wyrwac to forum z samouwielbienia i zauwazyc tez pewne
        niebezpieczenstwo totalnej koncentracji na ciazy bo utrwalony w
        samozachwycie "brzuszek" jest potencjalna nadopiekuncza mama samoluba dla
        ktorej zycie potomka bedzie rekompensata za niespelnione wlasne pragnienia.
        ciekawe ze na forum ciaza nikt sie nie zastanawia np. jak wychowac przyszlego
        potomka na uczciwego czlowieka czy jak zminimalizowac swoje zle humory zeby nie
        zatruwac zycia rodzinie tylko wszystko krazy wokol tematow jak to pieknie byc
        ciezarowka lub co zrobic zeby sobie (tylko sobie) ulatwic zycie."

        Teraz dziewczyno przegięłaś!!! (odsyłam cię do mojej poprzedniej wypowiedzi)
        Żeby wysnuwać twierdzenia co do powyższych zalezności, musiałabyś być
        profesorem psychologii i prowadzić na ten temat projekt badawczy przez jakieś
        20-30 lat!
        A do całej reszty uczestniczek watku: naczytałam się tu wielu przerażających
        przykładów traktowania ciężarnych w miejscach publicznych. Powiem wam że się
        nigdy z czymś takim nie spotkałam. Nie przypuszczalam, ze nasze spoleczenstwo
        jest do tego stopnia zdegenerowane! Mam dziwne przeczucie że w tym samym
        terytorialnie miejscu jest wylęgarnia kitusiów i kotusiówwink))
        • beciaw77 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 05.04.04, 18:37
          jola.wie napisała:
          " Mam dziwne przeczucie że w tym samym
          terytorialnie miejscu jest wylęgarnia kitusiów i kotusiówwink))"

          Jolu! Nic dodac nic ująć! Jak zwykle Twoje słowa sa jak kule siegające celu!
          Brawo!
          Pozdrawiam!
          Becia
          • jola.wie Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 05.04.04, 18:45
            smile))) rany, dzieki!!! (rumieniec)smile)))
            • jola.wie do beci 06.04.04, 19:43
              Ty zresztą tez się nieźle popisałaś! Wyrazy uznania! smile))
              • beciaw77 Re: do Joli 08.04.04, 15:07
                Dzięki Jolawink!
                Pozdrawiamy!
                Cium!
    • nelka1313 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 05.04.04, 18:29
      Tak sobie czytam te posty i mam wrażenie, że wszelkie dyskusje raczej nie maja
      tu sensu. To trochę tak, jakby głodny miał zrozumieć sytego i na odwrót.Kobieta
      która nigdy nie nosiła dziecka pod sercem i może nie zamierza nosić, nigdy nie
      zrozumie tej z "brzuszkiem" jej odczuć, myśli w tym stanie. Tego jestem
      zupełnie pewna. A z drugiej strony dlaczego nosząc dziecko pod sercem miałabym
      się nie czuć wyjątkowo? wyjątkowa? Zgoda jest to pewien stan fizyczny ale nie
      tylko, jest to coś wyjątkowego- w końcu dzięki miłości dwojga ludzi, narodzi
      sie na świecie nowa istota będąca ich cząstka, więc dlaczego nie mamy sie czuć
      wówczas wyjatkowe?? To czy ktoś ustapi mi miejsca w tramwaju itp. zalezy tylko
      od jego kultury i dobrej woli. Uprzejmi ludzie zdarzają się tak samo często jak
      ci obojętni ( gdy biją kogoś na ulicy jedni reaguja inni udają, że nic nie
      widzą-takie mamy społeczeństwo)! To czy kobieta bedzie matka zależy
      (najczęściej) od niej, więc jesli nie chcesz być matką - a bynajmniej teraz nia
      nie jesteś, to nie przejmuj się, że dla niektórych kobiet ich "brzuszek" jest
      tak cenny i wyjątkowy i uwierz mi takie uczucie wcale nie kojarzy mi się z
      chodzącym inkubatorem- wręcz przeciwnie- ale jak juz pisałam, nigdy nie
      zrozumie się pewnych rzeczy póki samemu sie ich nie doświadczy.
      Pozdrawiam
    • antonina_74 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 06.04.04, 23:10
      rzadko juz tu zagladam bo juz 6 miesiecy minelo od urodzenia Zosi ale watek
      mnie zainteresowal... straszne macie dziewczyny doswiadczenia z poczty,
      autobusow itp. Powiem szczerze ze w 2 ciazach nigdy nie musialam stac w
      autobusie ani w kolejce na poczcie, jesli nikt akurat nie mial ochoty ustapic
      miejsca to grzecznie lecz stanowczo prosilam o ustapienie osobe najbardziej
      nadajaca sie do tego z wygladu (np. 20-letniego chlopaka albo licealistke), ale
      w 99% przypadkow ludzie sami z wlasnej woli ustepowali, nawiazywali grzeczna
      rozmowe, pytali jak sie czuje. Moim zdaniem to normalne - po prostu kobieta w
      ciazy ma te dodatkowe powiedzmy 15 kilo, spuchniete nogi, i wystarczy odrobina
      empatii zeby sie domyslec ze jest jej ciezko i niewygodnie (a oboje dzieci
      rodzilam wczesna jesienia wiec najgorsze miesiace przypadly na letnie upaly).

      Z jednym stwierdzeniem jednak musze sie zgodzic - straszne jest traktowanie
      kobiety w ciazy jak "inkubator na nozkach". kazdy ma 1000 dobrych rad... co
      najlepsze dla dziecka, bo co dobre dla mamy to nagle przestaje kogokolwiek
      obchodzic. A my nagle jak bezwolne przedmioty zaczynamy tych wszystkich
      najczesciej sprzecznych rad sluchac i same z wlasnej woli stajemy sie tylko
      dodatkiem do Dziecka. Rozmawiamy myslimy i piszemy wylacznie o Dziecku bo nikt
      o niczym innym nie chce z nami rozmawiac. Nikt nie pyta "co sadzisz o
      wstapieniu do UE" tylko "na kiedy masz termin". To przez obie ciaze
      doprowadzalo mnie do szalu - ze nikt nie widzial i nie staral sie widziec
      normalnej myslacej kobiety takiej jak wczesniej tylko pojemnik na Dzidziusia. A
      zaznaczam ze mam dwoje dzieci i bardzo je kochalam jeszcze przed narodzeniem -
      tylko nie do zniesienia bylo to ze z chwila ujawnienia sie mojej ciazy wszyscy
      dookola zredukowali mnie mentalnie do tego jednego aspektu. Bardzo bylam dumna
      z obu brzuszkow i ich mieszkancow, ale chcialam zeby inni zauwazali tez glowe i
      to co wewnatrz. Problem nie w stosunku ciezarnej do brzuszka tylko w stosunku
      otoczenia do ciezarnej.

      A lekarze - wiadomo, przy innych przypadlosciach tez nie mowia Pani Kowalska
      tylko "kamienie zolciowe w trojce" albo "pacjentka po histerektomii".

      Pozdrawiam brzuchate smile
      Antonina z Zosia juz dawno poza brzuchem smile
      • alicya Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 07.04.04, 10:25
        antonino, doskonale Cie rozumiem, chociaz na szczescie nie spotkalam sie z
        takim zredukowaniem mnie do "dodatku do dziecka". Moze to tez dla tego, iz b.
        na to uwazam by nie ograniczac sie do tematow zwiazanych z dzieckiem i sama
        aktywnie poruszam inne kwestie (np. polityczne, spoleczne, ale tez i pytam o
        wydazenia w zyciu innych).
        Zaobserwowalam jednak, iz niektore kobiety w ciazy i mlode matki sa nieco
        monotematyczne, co zwlaszcza dla niezainteresowanych tematem jest trudne do
        zniesienia. Znam to z autopsji wiec staram sie zachowywac inaczej.
    • betty761 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 07.04.04, 13:12
      kitus_kotus raz jeszcze wczytalam sie w twojego posta. no coz jest troche racji
      w tym co piszesz. pierwsze pytanie [o szacunek] troche bym rozszerzyla, czy
      kobiety sa szanowane i czy one same siebie szanuja? nie ukrywajmy kobiety
      bardzo czesto traktuja sie wzajemnie jak potencjalne rywalki... i bardzo czesto
      nie szanujemy samych siebie [moim zdaniem po prostu nie akceptujemy swojej
      kobiecosci, ciekawa jestem jakie jest twoje zdanie w tej sprawie].
      to fakt ze kobieta w ciazy jest postrzegana nie mal jak jakis dziwolag, nic
      dziwnego ze sama siebie zaczyna w ten sposob postrzegac [przepraszam ze
      generalizuje] faktem jest ze ciaza jest stanem biologicznym, fizjologicznym
      dokladnie tak samo jak miesiaczka, a jednak kobieta ktora ma okres jest
      bardziej 'normalna' niz ciezarna. ale faktem jest rowniez ze ciaza jest stanem
      wyjatkowym nie kazdy zachodzi w ciaze i nie zachodzi sie w ciaze co miesiac smile
      dlatego mnie osobiscie nie dziwi to ze ciezarne sa a przynajmniej powinny byc
      traktowane nieco inaczej. w organizmie ciezarnej rozwija sie nowe zycie, a
      chyba zgodzisz sie ze mna ze jest to wyjatkowe. kiedy kobieta uswiadamia sobie
      ze nosi pod sercem dziecko, podswiadomie zaczyna sie 'przestawiac' - gladzi
      miejsce w ktorym rozwija sie nowe zycie, moze nawet do niego mowi. mnie
      osobiscie nie dziwi ze 'brzuszek' staje sie coraz bardziej cenny. ale mysle ze
      wszystkie jestesmy swiadome ze to moj 'brzuszek' a nie ja-'brzuszek'. i przykro
      by mi bylo gdyby ktos postrzegal mnie przedmiotowo a nie podmiotowo...
      nie na darmo mowi sie ze ciaza to stan 'odmienny', chocby przez kilku
      miesieczna przerwe w normalnym cyklu miesiaczkowym, ale masz racje ze przez to
      nie stajemy sie ani inne ani lepsze. swoja doga nasuwa mi sie pytanie czy
      kobieta 'nie w ciazy' nie czuje sie 'gorsza' w porownaniu z ciezarna? czy nie
      jest to przypadkiem jakis stereotyp wpajany nam przez pokolenia? moim zdaniem
      ma to bardzo scisly zwiazek z szacunkiem dla samej siebie i samoakceptacja.
      kobiecie w ciazy 'wolno wiecej' hmm... kazdy etap w zyciu ma swoje prawa.
      kobieta ciezarna owszem miewa humory, ale czy kobieta przed miesiaczka ich nie
      ma? i raczej nie jest to zaburzenie hormonalne tylko zwykla fizjologia. kazdy
      ma prawo do gorszego dnia i nie nalezy tego traktowac jako wybryku natury, co
      moim zdaniem jest kolejnym wpajanym nam stereotypem [cos w stylu:
      kobieto/mezczyzno musisz byc zawsze happy, modnie ubrana/-y itd. bo jak nie to
      jestes jakims dziwolagiem i powinienes sie leczyc, bo nie masz prawa do zlego
      samopoczucia] ale kitus_kotus wracajac do tematu osoby starsze i inwalidzi nie
      musza sie tlumaczyc przed innymi pasazerami ze nalezy im sie miejsce [choc i z
      tym jest coraz gorzej - chyba nam spoleczenstwo chamieje] ktos moglby
      powiedziec jak zostales/urodziles sie kaleka to stoj twoj problem ja tez sie
      zle czuje... ciaza tak jak starosc czy kalectwo ma swoje prawa, bo tak jak i
      temte dwa jest stanem 'wyjatkowym' organizmu. organizm ciezarnej pracuje za
      dwoje albo i wiecej, a wiec szybciej sie meczy niz np. sprzedawca. gdyby bylo
      inaczej moglaby pracowac 8 godzin bez przerwy na stojaco, w szkodliwych
      warunkach pracy itd. a jak pewnie wiesz tak nie jest. np.: ciezarna moze
      pracowac przy komputerze tylko 4 godz. jesli pracuje w szkodlwych warunkach to
      pracodawca ma obowiazek zapewnic jej inne stanowisko. mysle ze to raczej nie ze
      wzgledu na nia - kobiete [ostatecznie same chcialysmy rownouprawnienia] ale ze
      wzgledu na nowe zycie [raczej wszystkim zalezy by spoleczenstwo bylo zdrowe]
      ja osobiscie nie mam nic przeciwko stwierdzeniu 'matka-polka' urodzilam sie i
      mieszkam w polsce, a wiec jestem polka; urodzilam sie kobieta i akceptuje ten
      fakt, jestem w ciazy i to tez akceptuje a wiec jestem matka. moim zdaniem
      powinnysmy dbac o to by sformulowaniu 'matka-polka' nadac pozytywny obraz, ale
      to juz zalezy tylko i wylacznie od nas. natomiast ze stwierdzeniem 'krowa
      rozplodowa' absolutnie sie nie zgadzam, kobieta nie jest rzecza o funkcjach
      rozplodowych i to od nas samych tez zalezy by nasze spoleczenstwo w tej kwestii
      uswiadomic...
      podsumowujac: kitus nie wiem czy przebrnelas przez ten moj slowotok wink ale
      konkluzja jest prosta i oczywista ciaza choc jest stanem fizjologicznym to
      jednak jest rowniez stanem wyjatkowym, wiec nic dziwnego ze przywiazuje sie do
      niej duza waga
      pozdrawiam
      • kitus_kotus Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 07.04.04, 17:26
        nie jestem osoba bardzo religijna wiec nie uwazam ciazy za
        stan "blogoslawiony". ale osoby religijne moga tak uwazac. uwazam ze rodzenie
        dzieci jest sprawa bardziej prywatna niz spoleczna, ale ktos inny moze uwazac
        inaczej (np. zwolennik tzw. polityki prorodzinnej). jestem tez w stanie
        zrozumiec uwarunkowania psychologiczne sklaniajace osobe ciezarna do ubiegania
        sie o przywileje oraz przyznawania sobie szczegolnej (lepszej) wartosci - choc
        mi sie to nie podoba (w koncu wiele grup ubiega sie i nawet posiada przywileje
        w polskim spoleczenstwie - i nawet jesli mi sie to nie podoba - trudno - kazdy
        ma prawo walczyc o swoje, byle nie po trupach). dlatego wiele postow, z ktorymi
        sie nie zgadzam przeczytalam z uwaga i staralam sie zrozumiec punkt widzenia
        interlokutorow(ek). jednak stanowczo protestuje przeciwko postom typu: "Więc
        Twó długi wywód wydaje mi się wynurzenie osoby ogólnie narzękającej,
        humorzastej, lubiącej się awanturować", "Wedlug Twojej logiki Kitus_Kotus
        czlowiek napadniety na ulicy i kopany przez napastnikow jest sam sobie winien,
        bo powinien poprosic o litosc, a skoro tego nie zrobil to zrozumialym jest, ze
        sam zapracowal na swoj los.", "wypisujesz jakieś głupoty na forum. Bez
        sensu...", "Nie przypuszczalam, ze nasze spoleczenstwo jest do tego stopnia
        zdegenerowane! Mam dziwne przeczucie że w tym samym terytorialnie miejscu jest
        wylęgarnia kitusiów i kotusiów". te wypowiedzi atakuja mnie jako osobe lub
        przypisuja mi mysli, ktorych nigdy nie wyrazilam. i niestety swiadcza o tym ze
        mam troche racji odnosnie braku rozsadku i zacietrzewienia niektorych osob
        ciezarnych w temacie ciazy. ciesze sie tym niemniej, ze inna czesc postow
        swiadczy o tym, ze nawet bedac w ciazy mozna zachowac i rozsadek i
        samokrytycyzm i kulture osobista, czego i sobie zycze na przyszlosc majac
        nadzieje ze stanie sie wedlug zyczenia ze nigdy nie dolacze do
        grona "brzuszkow" (nawet gdy zajde w ciaze)
        • jola.wie Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 07.04.04, 18:50
          k_k!
          Stanowczo protestujesz przeciwko postom typu: (...), (...), (...), "Mam dziwne
          przeczucie że w tym samym terytorialnie miejscu jest wylęgarnia kitusiów i
          kotusiów" (odniosę się tylko do tego jako jego autor), bo co? bo te wypowiedzi
          atakują cię jako osobę tak? Bo masz rację w kwestii zacietrzewienia? Masz
          rację: oto parę przykładów zacietrzewienia:

          1. "kobiety, ktore dotad byly calkiem ok w ciazy ukazuja ogrom swojego
          rekompensowanego ciaza zakompleksienia i egocentryzmu"
          2. "to normalna postawa: jestem w ciazy wiec moge byc egoistka - liczy sie
          tylko moje dziecko a wszystko wokol jest niewazne"
          3. "ciezarne kobiety zadaja, zeby obcy ludzie przekladali ich potrzeby nad
          swoje"
          4. "jesli tak zachowuje sie kobieta w ciazy to i tak bedzie
          wychowywac swoje dziecko: pod haslem ze mnie nalezy sie wszystko, inni sa
          niewazni, cudze klopoty i cierpienia innych sa zawsze mniejsze niz moje, moje
          potrzeby mam zawsze prawo zaspokoic nawet kosztem innych"
          5. "umiescilam swoj post zeby troszke wyrwac to forum z samouwielbienia"

          (te wypowiedzi atakuja mnie jako osobę w związku z czym pozwoliłam sobie
          zrewanżować się, małym bo małym, ale tym samym)

          a także wzruszającej doprawdy troski o nasze potomstwo:

          "...niebezpieczenstwo totalnej koncentracji na ciazy bo utrwalony w
          samozachwycie "brzuszek" jest potencjalna nadopiekuncza mama samoluba dla
          ktorej zycie potomka bedzie rekompensata za niespelnione wlasne pragnienia"

          (nie jestem w stanie, przy najlepszej chęci, przesledzić ukazanego tu związku
          przyczynowo-skutkowego, no, ale nie musze wszystkiego rozumiec!)

          W kontekście całego twojego konstruktywizmu, w którego świetle jawisz się jako
          orędownik poszanowania praw ciężarnych (wręcz niepodobna w niektorych punktach
          nie przyznac ci racji!), zwłaszacza przez same zainteresowane, jesteś szalenie
          sprzeczna próbując ostrzec i uchronić ciężarne przed nimi samymi. I jakos
          wiekszośc interlokutorek dojrzała w twoim liscie przewaznie wlaśnie
          zacietrzewienie i nieuzasadnione "czepianie sie", niz punkty, w ktorych mozna
          by ci przyznac racje. To nie znaczy, jeszcze raz powtarzam, że ich nie ma, ale
          wyraznie zostala zachwiana rownowaga miedzy "kijem" i "marchewka".

          Uczestniczki tego wątku zapewne przyjmują do wiadomości twoje "nigdy nie
          dolacze do grona "brzuszkow" (nawet gdy zajde w ciaze)". Proponuje ogłosić to
          ponownie kiedy twoja ciąża dojdzie do skutku, przypomnisz tym, co to już wiedzą
          i powiadomisz tych, co o tym jeszcze nie wiedzieli.

          Ale zadajesz jedno cenne, kluczowe wręcz dla całej sprawy, pytanie:
          "po co ten byl moj tekst w ogole?"

    • kitus_kotus Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 07.04.04, 17:43
      a teraz konstruktywnie: kobiety w ciazy - walczcie o to, o co warto:
      1. o prawo do szacunku ze strony lekarzy: uwzglednianie WASZEGO zdania w
      kwestiach dotyczacych WASZEGO zdrowia, zachowanie intymnosci i dyskrecji,
      dostep do badan i specjalistycznych procedur - to popieram w calej rozciaglosci
      2. o przestrzeganie waszych praw pracowniczych (ale i nie naduzywajcie ich np.
      jesli dobrze sie czujecie nie wyludzajcie zwolnien zdrowotnych)
      3. o szacunek do was jako ludzi, o to warto walczyc w kazdym stanie: o
      uprzejmosc, zyczliwosc, kulture ("wymuszajcie" ja wlasna postawa - zyczliwa,
      kulturalna)
      a dajcie sobie spokoj z zadaniem zachwytu dla waszego stanu - niech zachwyca
      sie wasz maz, rodzina a obcym pozwolcie zachwycac sie swoimi sprawami.
      przestancie uwazac sie za biedne, nieporadne, slodkie i "blogoslawione" bo to
      infantylne, a infantylizm u doroslej kobiety bywa zabawny i mily dla jej
      partnera ale dla obcych ludzi jest meczacy i smieszny. jestescie KOBIETAMI,
      LUDZMI (w ciazy - owszem ale to nie zmienia istoty rzeczy)a nie kobietkami,
      brzuszkami i ciezarowkami - te ostatnie okreslenia jesli chcecie ich uzywac
      zarezerwujcie do prywatnego zycia a nie na uzytek publiczny (tak samo jak
      mozecie/mozemy na swoich facetow mowic "misiu" ale chyba nie powiemy tak do
      szefa)
      ostatecznie zrobicie jak chcecie ale ja swoje zdanie zachowam
      • joasiiik24 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 07.04.04, 17:46
        kitus_kotus widze ze szukasz dziury w calym....brzuszkowym swiecie
        • 18lipiec w obronie kitusa_kotusa 07.04.04, 18:25
          Zastanawiam sie skad w slodkich lagodnych brzuszkach tyle agresji? Ktos napisal
          swoje zdanie a Wy tak linczujecie, dlaczego ? Przeciez kitus mial racje, w
          wiekszosci. Stan blogoslawiony? Alez skad! Oprocz kobiet z problemami, jednak
          zajscie w ciaze nie stanowi cudu i problemu wiec skad bierzecie przeswiadczenie
          ze to cud na ziemi, dawanie nowego zycia...?
        • kasia9641 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 07.04.04, 18:28
          Uważam Kitus_Kotus, że prawda jak zwykle leży po środku, a wszelkie skrajności
          są po prostu złe i to w wielu dziedzinach, żeby nie powiedzieć wszystkich. Ale
          tak wogóle, to Ty sama napisałaś na tym forum i tak do końca nie rozumiem
          Twoich intencji. Szczerze mówiąc, dopóki sama nie byłam w ciąży, to się takimi
          sprawami nie interesowałam, więc...
        • mamaagnieszka Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 07.04.04, 18:39
          No nie wytrzymam, musze swoje trzy grosze dorzucic. Wedlug mnie, jesli ktos ma
          problemy z kobietami w ciazy, to ktos taki prawdopodobnie ma problemy z zyciem
          w spoleczenstwie!! Te dwa tematy sa scisle zwiazane. Przyszle matki nie wahaja
          sie znosic fizycznych dolegliwosci ciazy, czesto potem odczuwac niektore z nich
          do konca zycia,a jako matki niedosypiac, niedojadac, matwic sie o zdrowie i
          pszyszlosc ich dzieci, ktore przeciez beda kiedys lekarzami, artystami,
          nauczycielami a tym samym czlonkami spolecznosci. Niestety nie wymyslono innego
          sposobu na rozmanazanie ludzkosci. Kto wie czy w moim "brzuszku" nie zyje
          przyszly odkrywca leku na raka?? Niektore kobiety nie decyduja sie na "
          brzuszki, i to ich wolna wola. Ale te ktore chca przez to przejsc, powinny byc
          szanowane i to nie tylko przez lekarzy i rodziny, ale przez cale spoleczenstwo,
          jesli oczywiscie temu spoleczenstwu zalezy na przetrwaniu. Dziele sie tymi
          moimi wywodami nie z pozycji Matki Polki ( w Polsce to juz pare ladnych lat nie
          bylam) ale po prostu najpierw czlowieka anastepnie kobiety. Jesli w
          spoleczenstwie bedzie kultura szacunku dla matek i kobiet , to i lekarze i
          pracodawcy i urzedy ja beda mialy. I o nic nie trzeba bedzie walczyc...tylko
          swoje brzuszki smarowac. Pozdrawiam swiatecznie Was i Wasze brzuszki!!
          • kitus_kotus Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 07.04.04, 19:02
            moje istnienie tez jest zwiazane z tematem spoleczenstwa bo mimo ze nie jestem
            w ciazy to np. jako pracownik przyczyniam sie do jakichs tam zmian spolecznych
            (moze nawet bardzo ze wzgledu na zawod) a jednak nie uwazam ze jesli ktos ma ze
            mna problem to ma problem z calym spoleczenstwem. a poza tym kto tu ma problem
            z kobietami w ciazy? ja tylko zauwazam "brzuszkowatosc" niektorych kobiet w
            ciazy i jej nie aprobuje z powodow jakie juz podawalam. mojego ogolnego
            stosunku (czy problematycznego czy bezproblemowego) do kobiet w ciazy nie
            poruszam (nigdzie nie pisalam ze dobrze lub zle byc kobieta w ciazy i ze w
            ogole to podlega mojej ocenie)
            ale dla zgody: postulat szacunku dla matek i kobiet goraco popieram tak jak
            popieram szacunek dla mezczyzn, gornikow, lekarzy, pielegniarek, sprzataczek,
            profesorow itd
            • mamaagnieszka Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 07.04.04, 19:27
              Mnie sie wydaje, ze Twoje,kitus_kotus, horyzonty sa bardzo zawezone jesli
              chodzi o temat ciezarnych. Moja Babcia miala swietne powiedzonko odpowiednie w
              tym przypadku:" tlumaczyc jak chlop krowie na granicy". Nie probuje byc
              nieuprzejma, ale chyba to nie trudno zauwazyc, ze aby ten gornik, cay inny
              pracowniik sie urodzil zdrowo i calo, jakis "brzuszek" musial o siebie dbac i
              kos jeszcze musial ten "brzuszek" szanowac i pomagac mu w miare mozliwosci. Nie
              ma mowu o poszanowaniu zycia w ogole, jesli nie szanuje sie kobiet ktore nosza
              to zycie. A w ogole czy to taka ujma zaoferowac pomoc komus kto jej potrzbuje:
              miejsce siedzace w autobusie, miejsce w kolejce?? Czy o to koniecznie trzeba
              prosic?? Czy mysmu tam dziczeli, ze nie zauwazamy, albo probujemy nie zauwazyc
              tych, ktorzy takowej pomocy potzebuja?? Ale cos mi sie wydaje, ze Ty na to tez
              masz argument....
              • malwes Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 07.04.04, 20:54
                Oj...dawno mnie tu nie było. Już prawie 3 m-ce jak mój "brzuszek" wydostał się
                na zewnątrz...a ja od tego czasu zrobiła się jakas wyjątkowo cięta...sama nie
                wiem dlaczego... smile

                Dodam od siebie tylko tyle, że wyjątkowo mi żal tego tam z rodu kotowatych a
                post wydaje mi się tak głupi (przepraszam wszystkich za taką radykalną
                wypowiedż), że aż szkoda mi czasu na komentarz...

                I Wam też radzę, Dziewczyny, szkoda oczu na takie prowokacje-nie-prowokacje.
                Idźcie cieszyć się swoimi Brzuszkami bądź spędzać czas w dowolnie wybrany
                sposób - choćby na poczytanie innych wątków, które są przynajmniej w temacie
                tego forum.
                Pozdrawiam serdecznie,
                Gosia
      • asiaasia1 Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 07.04.04, 22:49
        (tak samo jak
        mozecie/mozemy na swoich facetow mowic "misiu" ale chyba nie powiemy tak do
        szefa)
        do faceta nie mówię per misiu (bleee)
        nigdy nie mówiłam/myślałam o sobie brzuszek czy ciężarówka
    • jola.wie błogo-sławiony czyli wychwalany z radością 07.04.04, 20:03
      Jako osoba, która lubi dzielić włos na czworo, odniosę się jeszcze do tego, co
      mnie drażni, mianowicie do prześmiewania „stanu błogosławionego”.
      Otóż „błogosławić” oznacza „wyrażać wdzięczność za coś, zadowolenie z czegoś,
      pochwalać coś”, przymiotnik „błogosławiony” oznacza „nieoceniony”, „pożądany”,
      a dla osób religijnych „chwalebny”, „zbawienny”, dla chrześcijan związany jest
      ze znakiem krzyża, którego zakreślenie jest równoznaczne z błogosławieństwem.
      Określenie to używane jest (być może bezmyślnie) przez nasze pseudoreligijne
      społeczeństwo do dnia dzisiejszego, zapewne z tego prostego powodu, że
      większość kobiet w ciąży się z tego faktu cieszy. Cieszy się na swoje
      potomstwo.
      (ktośtam)18 napisał: ” Stan blogoslawiony? Alez skad! Oprocz kobiet z
      problemami, jednak zajscie w ciaze nie stanowi cudu i problemu wiec skad
      bierzecie przeswiadczenie ze to cud na ziemi, dawanie nowego zycia...?”.
      Cóż... żadna z nas nie wie, czy nie jest „kobietą z problemami” dopóki nie
      stanie w obliczu tych problemów, tak więc niejedna z nas jest w efekcie
      przeświadczona o „cudzie na ziemi” (wystarczająco dużo wątków na niniejszym
      forum o tym świadczy). Nie wiem natomiast, jakie można mieć wątpliwości co
      do „dawania nowego życia” w procesie prokreacji? Niezależnie od tego, czy się
      jest „specjalnie religijnym”, czy „niespecjalnie religijnym”, to fakt i nie ma
      z czym polemizować!
      Kitus_kotus objawiła się jeszcze takim „umiarkowanie jadowitym”
      stwierdzeniem: „przestancie uwazac sie za biedne, nieporadne, slodkie
      i "blogoslawione" bo to infantylne, a infantylizm u doroslej kobiety bywa
      zabawny i miły dla jej partnera ale dla obcych ludzi jest meczacy i smieszny”.
      Uważałabym na twoim miejscu (wszak nie chcesz nikogo urazić, prawda?) ze
      stawianiem „błogosławiony” w jednym rzędzie z „biedne”, „nieporadne”, „słodkie”
      i „infantylne”, bo możesz (niechcący!) urazić czyjeś uczucia religijne, a u
      osób „niespecjalnie religijnych” zachwiać ich poczucie wyjątkowości i wpędzić w
      kompleksy. Nie bez powodu nie mówi się „stan biedny”, ani „stan nieporadny”,
      ani nawet „stan słodki” czy „stan infantylny”. Mówi się natomiast „stan
      błogosławiony”.
      Z życzeniami dalszych krasomówczych sukcesów
      j.

Pełna wersja