czy szanuje sie kobiety w ciazy?

    • martulinek Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 07.04.04, 20:23
      Witaj!
      Ślepy głuchego nie zrozumie...Masz trochę racji - każdemu człowiekowi należy
      się szacunek (no i wiele innych praw do...)- w takiej samej ilości.

      Opowiem Ci, jak ja odczułam Twoje posty - początkowo widziałam atak na
      brzuszki, teraz dostrzegam coś innego - Ciebie.
      Z Twoich wypowiedzi bije gorycz. Dlaczego? Może czujesz się niedoceniana,
      nieszanowana. Przychodzi mi masę powodów do głowy. A może byłaś w ciąży? A może
      starasz się o dziecko? A może ktoś Cię źle potraktował, gdy byłaś w ciąży? Nie
      wiem. Ale coś musi w tym być - bo jak twierdzisz odwiedzasz to forum... Więcej,
      piszesz, że je znasz... Obserwujesz wątki? Po co?

      Tak w gruncie rzeczy to Tobie współczuję - takie mam ogólne wrażenie, że nie
      tylko nie lubisz kobiet w ciąży (bo są nieobliczalne - "wychodzą z nich" dobre,
      ale i te najgorsze cechy charakteru - to niedopuszczalne!), ale Ty w ogóle masz
      problem z lubieniem ludzi(chyba...?! a może i siebie samej, nie daj Boże!)
      Nie chcesz segregacji, podziału, a sama go dokonujesz. Wielka szkoda!

      To tyle - mało merytorycznych uwag. Nie chcę, żebyś to odczuła jako definitywny
      osąd Twojej osoby, tak naprawdę to są bardzo luźne rozważania.
      Pozdrawiam
      Marta i 13 tyg. wywalczony dzidziuś.

      P.s. Kobieta będąc w ciąży zmienia się i bardzo dobrze - to dobry znak, że
      hormony właściwie działają. Kobieta ciężarna czasem nie panuje nad swoimi
      emocjami - nie znaczy to, że ma wybór... Wybuchy złości, płaczu, ekstazy są
      czasem niezależne od niej. Powiem szczerze, że mnie to czasem denerwuje - ale
      prawda jest taka, że ja - Marta w ciąży: to trochę inna ja - Marta - nie - w -
      ciąży. I to wcale nie z powodu brzuszka...
      Aha i jeszcze jedno - tylko przy zakładaniu karty ciąży usłyszałam
      słowo "pierwiastka" (na szczęście wpisali mi to do karty we właściwym miejscu,
      bo to chyba istotne...?!). Teraz położna mówi do mnie, podobnie zresztą jak
      lekarka - pani Marto... I nie dlatego, że im za to płacę (chodzę państwowo) czy
      też, że o to poprosiłam. Po prostu.
      I takiego "po prostu" życzę innym ciężarówkom i Tobie.
    • wieczna-gosia no to konkrety poprosze... 07.04.04, 20:48
      Bo sie kitus tak starasz zeby tutaj nas elokwencja porazac, ze normalnie sama
      sobie zaprzeczasz.
      1. Wchodze do autobusu w ciazy. Ma mi ktos miejsca ustapic czy nie ma? Mam
      prawo tego oczekiwac czy nie? Bo w regulaminie stoi ze mam. Wg ciebie- nie-
      powinnam grzecznie poprosic i bynajmniej sie nie obrazic jak mi odmowia czy tak?
      2. Wchodze na poczte w ciazy/ maja mnie przepuscic, mam sie sama starac czy
      spuscic uszka i grzecznie w ogonku?
      3. Na uczelni do mnie jako asystenta nalezy miedzy innymi przyniesienie sobie
      rzutnika, szuflad z okazami (tak z 15 kilo jedna) zawiedzenie ekranów
      zaciemniajacych itp- moge ze wzgledu na moj stan zatrudnic do tego facetow
      studentow? Czy tez mam honorowa dygac sama no bo przeciez nie wypada zawracac
      glowy swoim stanem?

      I tak na marginesie- jak ja wsiade na kogos, wkurze sie i jad mi pocieknie- ty,
      tak samo jak przecietny czlowiek naszego spoleczenstwa pomysli- no tak humory
      ma w ciazy. bo WIDAC zem w ciazy.
      Jesli kobieta w ciazy nie jest- jad wylewa z powodu PMSa, tego ze ja maz nie
      dopiescil, ewentualnie tego ze seksu za malo.

      O problemie brzuszkow to mi sie nawet czytac nie chce ja tam nie slyszalam zeby
      koboeta w sytuacji oficjalnej mowila o sobie per brzuszek wzglednie ciezarowka.

      A dzietnosc narodu jest wbrew pozorom sprawa spoleczna a przyrost naturalny
      jednym z glownych parametrow przez jakie narod jest opisywany, wraz z liczba
      zgonow oraz profilem wiekowym spoleczenstwa. Jak nam obowiazkowy czas w rabocie
      skoczy do 80 to nagle sie urodzenie dziecka stane sprawa nieprywatna nawet dla
      takiej kitus kotus wink) a skoczy na pewno nalezy sie tylko zastanawiac czy JUZ
      nam czy dopiero naszym dzieciom lub wnukom wink)

      Jakos dziwnie jestem spokojna ze specjalnie nic konkretnego nie uslysze wink))
    • wieczna-gosia A w kwestii pierwiastek... 07.04.04, 20:51
      ... to w zyciu nikt nie wzracal sie do mnie tak. Nie wiem skad to kitus
      wytrzasnelas- to termin medyczny- owszem jak lekarz do lekarza powie
      pierwiastka to wiedza obaj o co chodzi (nie rodzila, moze rodzic dlugo, moze
      nie wspolpracowac, w zasadzie nie wiemy czym sie skonczy porod) ale nie
      slyszalam nigdy pani pierwiaska za mna poprosze wink))
      • malwes Moja rada.... 07.04.04, 20:55
        Oj...dawno mnie tu nie było. Już prawie 3 m-ce jak mój "brzuszek" wydostał się
        na zewnątrz...a ja od tego czasu zrobiła się jakas wyjątkowo cięta...sama nie
        wiem dlaczego... smile

        Dodam od siebie tylko tyle, że wyjątkowo mi żal tego tam z rodu kotowatych a
        post wydaje mi się tak głupi (przepraszam wszystkich za taką radykalną
        wypowiedż), że aż szkoda mi czasu na komentarz...

        I Wam też radzę, Dziewczyny, szkoda oczu na takie prowokacje-nie-prowokacje.
        Idźcie cieszyć się swoimi Brzuszkami bądź spędzać czas w dowolnie wybrany
        sposób - choćby na poczytanie innych wątków, które są przynajmniej w temacie
        tego forum.
        Pozdrawiam serdecznie,
        Gosia
        • antonina_74 Re: Moja rada.... 07.04.04, 23:32
          Gosiu, fajnie Cie znowu slyszec smile /czytac!
    • indeborga A ja chcę siedzieć w autobusie! ;-) 08.04.04, 10:52
      A ja nie wstydzę się tego, że czekając na autobus głównie myślę o tym, żebym
      mogła siedzieć. Nie żeby mi ktoś ustąpił (co się do tej pory w autobusie nie
      zdarzyło – 6 m-c, brzuch widoczny), ale żeby było wolne i żebym do niego
      zdążyła przed innymi. Zanim zaszłam w ciążę i na jej początku posiadałam
      zadziwiającą zdolność znajdowania i zajmowania wolnego miejsca mimo, że była
      masa chętnych (mąż nie mógł się nadziwić). Dodam, że nigdy nie pchałam się, nie
      rozpychałam łokciami, nie tratowałam po drodze staruszek i brzuszków – po
      prostu taka umiejętność. Starałam się zawsze ustąpić miejsca osobie starszej,
      chyba, że byłam naprawdę wykończona - brzuszków widocznych nie spotykałam,. Po
      pewnym czasie zaczęłam przechodzić bunt – dlaczego, ja, kobieta mam ustąpić
      miejsca staruszce, skoro dookoła siedzą młodzi silni faceci i ani myślą ruszyć
      tyłek. Jednak kultura brała górę i ruszałam się z miejsca gdy widziałam, że
      jest potrzeba. Teraz gdy jestem w ciąży zdolność do zajmowania miejsca maleje
      wraz z rosnącym brzuchem, więc OCZEKUJĘ miejsca siedzącego jak zbawienia i
      podczas jazdy myślę głównie o tym, że może gdzieś blisko się zwolni. Nie
      dlatego, że nie chce mi się stać, bo wygodniej jest siedzieć, ale dlatego, że
      mam jeden problem – wcześnie zaczęłam puchnąć (głównie palce, teraz kostki) i
      od początku źle znoszę długie stanie – stopy tak mnie bolą, że marzę o tym,
      żeby choć na chwilkę usiąść. Dodam, że nigdy podczas 14 godzin na obcasach jako
      sprzedawczyni nie bolały mnie nogi, stopy, więc nie wiem dlaczego, akurat w
      czasie ciąży tak mam. Teraz jestem bezrobotna, w domu dużo siedzę, więc i tak
      mam szczęście. Czy wiecie jak bolą opuchnięte ręce, trzymające plecaczek? Do
      tego stopy … Czasem gdy nie mogę już ustać wysiadam przystanek wcześniej, to
      przynajmniej pobudzę sobie krążenie idąc. Najgorzej jest gdy jadę na czczo na
      badania, wtedy po prostu opadam z sił (fakt moja wina wybrałam sobie
      przychodnię w szpitalu w Katowicach, a mieszkam w Dąbrowie Górniczej – 1 do1,5
      h czasu zajmuje mi dowleczenie się na miejsce). Jednak mam prawo się wkurzać
      gdy ktoś gapi się na mój brzuch jak sroka w kość, a potem udaje, że nie widzi.
      A poza tym chyba lepiej ustąpić miejsca kobiecie w ciąży niż narażać się na
      zatrzymanie autobusu, wzywanie karetki gdy padnie, bo wszyscy dzielnie
      odwracali głowy. Ja mam to szczęście, że mam jeszcze do dyspozycji pociąg (może
      nie zlikwidują), bo opuchlizna i upały (termin mam na lipiec) w zatłoczonym
      autobusie to koszmar.

      Abstrahując od moich problemów, to każdy ma prawo do własnych poglądów, a te
      jak wiadomo zależą od punktu siedzenia. Zastanawiam się jak zmienią się poglądy
      autorki wątku gdy sama będzie w ciąży i będzie miała „humory” (ja akurat nie
      mam), problemy z utrzymaniem się na nogach w autobusie. Co do chwalenia się
      brzuszkiem, to wydaje mi się, że każda mama oczekująca z radością dziecka jest
      w jakiś sposób z tego dumna i chce go zaprezentować całemu światu, więc go
      wypina, a poza tym środek ciężkości się zmienia i spróbujcie się nie wypinać
      (to trudne – sama próbowałam, bo ponoć to nie jest dobre dla kręgosłupa).

      Tylko raz zdarzyło mi się, żeby ktoś ustąpił mi miejsca, było to w przychodni
      po badaniach. Pani tak szybko zerwała się z miejsca, a ja byłam tak zaskoczona,
      że później miałam wyrzuty sumienia, że za mało entuzjastycznie jej
      podziękowałam. Generalnie z moich obserwacji wynika, że zatłoczony autobus, to
      dżungla w której każdy walczy o przeżycie. A tak humorystycznie mogę dodać , że
      czekałam kiedyś na PKS, było sporo ludzi w tym staruszka, która ledwo się mogła
      ruszać. Podjechał autobus, akurat zatrzymał się daleko przede mną więc miałam
      dobry widok. Ludzie się stłoczyli przy wejściu, a w babcię jakby młodzieńczy
      duch wstąpił, takiej energii, siły (łokci i torby) u młodego, zdrowego faceta
      można by się było spodziewać, a nie u takiej starowinki i faktem jest, że to
      staruszkowie najczęściej pchają się przy wejściu – bo najwięcej mają do
      stracenia.
    • wielkiblekit Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 10.04.04, 14:01
      Uwazam ze kitus kotus ma racje, chodz ja tego tak dosadnie bym nie wyrazila jak
      ona, ale uwarzam ze swietnie zdiagnozowala to co widzi. Tez mnie to wkurza, ze
      kobiety majace dzieci traktuje sie lepiej niz inne., jakby byly z innej gliny
      niz te bezdzietne. Sama spodziewam sie dziecka po 3 latach staran i nawet
      leczenia nieplodnosci, lae uwazam ze stosunek spoleczenstwa do ciezarnych
      tudziez matek jest jakies nienaturalne. Pomnik matki Polki - typowo polski
      wynalazek, czyz nie. I jescze denerwuje mnie to ze zakladach pracy matki
      dostajka na swieta bont towarowe wiekszej wartosci niz bezdzietne kobiety,
      tylko dlatego ze maja dzieci. Tak jakby pracoowaly wiecej lub lepiej niz te nie
      amjace dzieci ( a smie twierdzic ze pracuja gorzej i z mniejszym
      zaangazowaniem). A moj brzuszek kocham ale pomimo to podpisuje sie pod postem
      Kitus..Pasmile)
      • jola.wie Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 10.04.04, 18:10
        . I jescze denerwuje mnie to ze zakladach pracy matki
        > dostajka na swieta bont towarowe wiekszej wartosci niz bezdzietne kobiety,
        > tylko dlatego ze maja dzieci. Tak jakby pracoowaly wiecej lub lepiej niz te
        nie
        >
        > amjace dzieci ( a smie twierdzic ze pracuja gorzej i z mniejszym
        > zaangazowaniem).

        Dziewczyno, skąd ty to wytrzasnęłaś?! Całe moje zawodowe życie musiałam się dwa
        razy więcej starać jako matka dzieciom, żeby udowodnić, że jestem warta
        tych "dyspozycyjnych": nie śmiałam sama się rozchorować, z chorymi dziećmi
        siedziały opiekunki. Nie śmiałam wcześniej wyjść ani do pracy się spóźnić. Co
        do bonów, to się zgadza: im więcej dzieci, tym o te 50 zł więcej. Ale kiedy
        urodziłam córkę, mimo, że chciałam pracować i przeszłośc miałam bez skazy,
        zakład podjął decyzję za mnie: jako matka z małym dzieckiem stałam się
        pracownikiem problematycznym. I wypowiedzieli mi umowę.
        Nie moge pojąć, w jakiej ty żyjesz rzeczywistości, dzisiaj pracodawca ingeruje
        w twój prywatny program rozrodczy czasem absurdalnie: każąc ci podpisać np.
        oświadczenie, że w czasie zatrudnienia nie zajdziesz w ciążę, albo że w
        momencie przyjęcia do pracy nie jesteś w ciąży.

        Wcale mnie nie dziwi stosunek moich bezdzietnych przyjaciółek do moich dzieci:
        one będą pracować nie tylko na nas i opiekować się w przyszłości nie tylko
        nami, ale tymi bezdzietnymi też. Stosunek społeczeństwa do dzietności wynika z
        tego że dzietność jest sprawą społeczną.

        Skoro żyjesz w takiej fajnej rzeczywistości, to można by powiedzić że zaszłaś w
        ciążę, bo spodziewasz się po tym jakichś korzyści? smile))))

        (ps/ a kituś napisała, dlaczego godzimy się na takie podłe traktowanie,
        przedmiotowe, ze nie szanujemy się że pozwalamy innym się nie szanować, a nie
        broń boże, że ciężarne traktuje się lepiej niż inne. Kituś jest zbulwersowana,
        że ciężarne czasem same domagają się wyjątkowego traktowania. A dlaczego tak
        robią, na to wyczerpująco odpowiada kilkadzieiąt postów od ciężarnych!)
        • wielkiblekit Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 10.04.04, 18:36
          Droga Jolu.wie. Kwestia przyczyn mojej ciazy zostanie dla Ciebie tajemnica...
          Spojrzyj na kwestie bonow z persspektywy sprawiedliwosci spolecznej. CZy ktos
          kto tak jak ja pracuje na pelnym etacie i hipotetycznie swiadczy te sama prace,
          ma tak samo duzy odpis z tytulu funduszu socjalnego ma prawo pobierac z niego
          wiecej niz ja? Co to tych innych kwestii, o ktorych pisalas to juz jest
          niestety kapitlizm w ostrej postaci i tez zaluje ze prawo nie broni kobiet
          pzred takimi sytucjami.. Pozdrawiam i.. wyluzuj troszkesmile)))
          • jola.wie Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 11.04.04, 09:59
            pozwoliłam sobie właśnie na luz "w kwestii przyczyn twojej ciązy" smile))). Poza
            tym trudno na tym wątku wyluzować.
            Bony? Widać państwu zależy na przyroście naturalnym i jest to forma promocji. W
            niewielu zakładach pracy zresztą, tak że chyba nie ma się czym eskscytować.
            Więc wyluzuj troszkę smile)))
            • franula Re: czy szanuje sie kobiety w ciazy? 15.04.04, 15:58
              "Spojrzyj na kwestie bonow z persspektywy sprawiedliwosci spolecznej. CZy ktos
              kto tak jak ja pracuje na pelnym etacie i hipotetycznie swiadczy te sama
              prace, ma tak samo duzy odpis z tytulu funduszu socjalnego ma prawo pobierac z
              niego wiecej niz ja? "

              bardzo przepraszam ale nie ma "odpisu na fundusz socjalnY" pracodawca ma
              obowiazek go zalozyc ale nei zalezy to od pensji ani nie jest coi w zaden
              sposob zabierane. I decyzja pracodawcy jest taka z ebony dostaja dzieciaci
              wlasnie dlatego ze to jest fundusz socjalny. osoba bezdzetna utrzymuje z
              pewnsji siebie osoba dzietna dziecko i to jest jakas forma pomocy, ale powtrzam
              zalezy wylacznie od dobrej woli pracodawcy (nie ma obowiazku tego robic,
              panstwo mu nie kaze)i ew. komisji socjalnej w zakladzie pracy. sama spotkala
              sie z tym takze w calkiem prywatnej firmie

              a idac dalej tym torem myslenia sprawidliwosci jakie prawo ma kobieta pobierac
              pensje w czaise macierzyskiego jak osoba bezdzietna w tym czasie pracuje? mimo
              ze wczesniej pracowaly tak samo?

              a wracajac do temtu ustepowania miejsca w autobiusie to uwazam ze kobiecie z
              widoczna cieza nalezy sie to miejsce zgodnie z zasadmai dobrego wychowania. tak
              mnei rodzice nauczyli ze sie staruszkom i kobietom w ciazy ustepuje. Kropka.
              Nie analizuje czy jej w tym momencie na pewno jest gorzej niz mnie (hihi tak to
              napisalm jakbym nei byla w ciazy - a ajestem tylko o tym ciagle zapominam.)
              Cale zycie ustepowalm miejsca i bede to robic nadal z jednym wyjatkiem. Bardzo
              nie lubie kiedy jest uroczystosc tyou Msza sczegolnie dluga jak np. litirgia
              Wielekiego Czwrtku kiedy ludzie przychodza wczeseij zeby sobie zajac miejsce
              siedzace np. 1h wczesneij (tak bylo ostatnio) a minute przed Msza wparowuje
              staruszka i oczekuje ze sie jej ustapi miejsce, z trudem przeciez osiagniete
              miejsce. mam wrazenie z eto jest zla wola bo przeciez tez mogla przyjsc
              wczesniej.
              a na razei bedac we wczesnej ciazy czuje sie dobrze i nadal usteuje starszukom
              i kobietom w ciazy.
              Pozdrawiam serdecznie w to slonecne popoludnie
              F
Pełna wersja