polozna, ktora nie nacina rutynowo - statystyki :(

25.10.10, 15:11
Poniewaz bardzo sie boje nacinania, chcialabym tego uniknac, a argumenty przeciw rutynowemu stosowaniu epizjotomii wydaja mi sie sensowne, postanowilam wykupic sobie indywidualna opieke poloznej w czasie porodu. Wybrana polozna ma bardzo dobre opinie w internecie, dziewczyny pisza, ze robi wszystko, by ochronic krocze, ze udalo im sie urodzic nawet duze dzieci bez naciecia. Poleca ja takze moj lekarz, do ktorego mam pelne zaufanie. Umowilam sie na spotkanie. Kobieta wydaje sie sensowna - konkretna, zrownowazona, sympatyczna. Obiecala, ze zrobimy wszystko, zeby uniknac naciecia, ze zrobi to tylko w ostatecznosci, bo nawet gdybym miala lekko peknac, to i tak lepiej sie goi. Na koncu cos mnie tknelo i zapytalam o jej prywatne statystyki dot. naciec. No i dowiedzialam sie, ze wsrod pierworodek, ktorych porody przyjmuje, bez naciecia rodzi ok. 40% dziewczyn. Jak na polskie standardy to niezly wynik, ale z drugiej strony w porownaniu z rekomndacjami WHO, ktore kaza nacinac nie wiece niz 10-20 % kobiet, to dramatycznie malo. Nie chce mi sie wierzyc, ze az w 60% przypadkow jest ryzyko drastycznego popekania az po odbyt/potrzeba uzycia kleszczy/proznociagu/zagrozenie zycia lub zdrowia plodu.

Troche mi sie to nie podoba, bo cwicze z epino, masuje sie olejkiem, cwicze miesnie Kegla, wybieram sensowna polozna, a i tak mam 60 % szans, ze mnie potna. Pisemnego oswiadczenia o braku zgody na ten zabieg chyba nie zaryzykuje, bo nie wierze w jego skutecznosc. I tak zrobia, co beda chcieli, w ostatecznosci powiedza mi, ze jest zagrozenie dla dziecka albo, ze grozi mi pekniecie 4 stopnia i i tak tego nie zweryfikuje i sie zgodze sad.
    • titerlitury Re: polozna, ktora nie nacina rutynowo - statysty 25.10.10, 15:22
      Nacinanie nie jest niczym przyjemnym, doświadczyłam porodu z nacinaniem krocza i bez tego zabiegu. Ale czytając twój post nasuwa mi się taka refleksja: za wiele uwagi poświęcasz temu zagadnieniu, za bardzo akurat na tym aspekcie sie koncentrujesz. Oczywiście lepiej rodzić bez nacięcia, szybciej dochodzi sie po porodzie do siebie (a właściwie wcale sie nie dochodzi, bo od razy sie jest), ale to jest naprawdę tylko jeden z wielu innych czynników, które wpływaja na samopoczucie kobiety. Skoncentruj się na tym, że jesteś we wspaniałym stanie, w ciąży, że w tobie rozwija się nowe zycie, które niebawem podejmie próbę samodzielnego zmierzenia się ze światem, postaraj się koncentrowac na pozytywnych aspektach i porodu i przyszłego macierzyńsytwa, ale nie rozważąj wszelkich technikaliów, bo zwariujesz i gdy przyjdzie godzina W (czy taczej P) będziesz spieta, przestraszona i zestresowana. Może sie uda nie naciąć, a jak sie nie uda też to przeżyjesz!
      • marlesek Re: polozna, ktora nie nacina rutynowo - statysty 25.10.10, 15:41
        fakt za bardzo się na tym koncentrujesz, w piątek na plotkach z koleżankami jedna z nich opowiadała o tym jak jej koleżanka z pracy w szpitalu tylko gadała o jednym o tym by jej nie nacinano krocza położne miała dość jej gadania bo podczas porodu tylko o tym by chronić jej krocze, skończyło sić tak że popękała i to bardzo suma sumarum na własne życzenie, czasami lepiej byc naciętym niż popekać, tak jak ona.
        • ania579 Re: polozna, ktora nie nacina rutynowo - statysty 26.10.10, 12:29
          > jednym o tym by jej nie nacinano krocza położne miała dość jej gadania bo pod
          > czas porodu tylko o tym by chronić jej krocze, skończyło sić tak że popękała i
          > to bardzo

          Zapewne ku wielkiej satysfakcji poloznej.
    • gwen_s Re: polozna, ktora nie nacina rutynowo - statysty 25.10.10, 16:26
      ja też do końca byłam przekonana by krocza nie nacinać...
      podczas porodu jednak sprawy mają się inaczej, nie myślisz o sobie, o dojściu do siebie po porodzie tylko jak urodzić tego malucha by było wszystko wporządku z nim. Ja dostałam papier podczas porodu "wyrażam zgodę..." i wierz mi było mi już wszystko jedno czy mnie natną czy nie byle to się zakończyło.
      Teraz druga ciąża i też akurat kwestia nacięcia krocza jest mi obojętna, wolę by mnie nacięli niż mam pęknąć.
      Myślę, że gdyby nie ta cała "nagonka" na nienacinanie krocza to by większość z nas nad tym się nawet nie zastanowiła dłużej niż minutę...
      • ania579 Re: polozna, ktora nie nacina rutynowo - statysty 26.10.10, 12:34
        > Myślę, że gdyby nie ta cała "nagonka" na nienacinanie krocza to by większość z
        > nas nad tym się nawet nie zastanowiła dłużej niż minutę...

        Pewnie tak. Gdyby nie akcja fundacji Rodzic po ludzku, to wiele kobiet nawet nie byloby swiadomych, ze w czasie porodu wykonuje sie taki zabieg i bylyby spokojniejsze.
    • dahme Re: polozna, ktora nie nacina rutynowo - statysty 25.10.10, 16:29
      Półtora miesiąca temu urodziłam śliczną dziewczynkę. Mimo że miałam swoją położną nacięcia nie udało się uniknąć, bo chociaż rodziłam pierwszy raz - co nie miało w tym przypadku znaczenia - natura zdecydowała za mnie - moja córeczka była źle ułożona i urodziła się twarzyczką do spojenia. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć (miałam tylko trzy szwy), że nacięcia podczas porodu nie poczujesz, szycie delikatnie szczypie - u mnie chyba nie zadziałało znieczulenie miejscowe - a gojenie to nie ukrywam kwestia trzech, czterech tygodni.
      Zresztą kochana uważam, że skoro szczerze porozmawiałaś ze swoją położną to ona zrobi wszystko aby uniknąć cięcia, ale uwierz mi nie jest tak źle big_grin Życzę szybkiego porodu big_grin
    • swingwasp Re: polozna, ktora nie nacina rutynowo - statysty 26.10.10, 00:10
      rodziłam w czerwcu z położną, która prowadziła szkołę rodzenia do której chodziłam (czysty przypadek, akurat z porodem trafiłam na jej dyżur) Dobrze wiedziała, że boję się tego jak ognia i bardzo bym chciała urodzić bez. Przez cały poród robiła wszystko żeby nie nacinać. I w końcowej fazie okazało się że główka nie przejdzie, musieli naciąć. Nacięła raz i zaraz poprawiła na więcej. Wiem, że nacięła tyle ile było trzeba - miałam tylko 3 szwy. Kiedy powiedziała mi, że jednak musi naciąć to tak szczerze wisiało mi to. Bardziej martwiłam się o dziecko, że się zaklinowało - miałam takie dziwne wrażenie, bo parłam i parłam a ono wyleźć nie chciało - i jeszcze coś mu się stanie niż o nacinanie. Fakt, goiło się z dobre 2 tyg, potem jeszcze pobolewało ale więcej się o tym "strasznym i złym" zabiegu naczytałam się przed porodem niż faktycznie taki był. Pewnie mnie tu zaraz zlinczują ale nie jest to takie straszne jak to malują. Poboli i będzie ok. Lepiej tak niż popękać tak jak moja znajoma. To moje osobiste zdanie, wiem, że są przypadki gdzie po porodzie są wielkie komplikacje z raną po nacięciu ale moja rana goiła się książkowo, rany moich znajomych też. Wyobrażałam sobie, że będzie o wiele gorzej...
    • marlesek Re: polozna, ktora nie nacina rutynowo - statysty 26.10.10, 11:58
      jesli nacięcie ma pomóc mojemu dziecku w wydostaniu się na ten świat to nie mam nic przeciwko ważniejsze jest dla mnie dziecko i to by jemu ułatwić ta trudna drogę niż to czy bede mała blizne czy nie, dla mnie priorytetem jest dobro mojej córeczki a nie to czy naciętek krocze wyglada estetycznie czy nie, za jakiś czas i tak się zagoi a blizna będzie minimalna.
      • ania579 Re: polozna, ktora nie nacina rutynowo - statysty 26.10.10, 12:27
        W sytuacji zagrozenia zycia/zdrowia plodu nie mam nic przeciwko temu - w innych przypadkach nie widze potrzeby, zeby dziecku cokolwiek ulatwiac okaleczajac matke.
    • marlesek Re: polozna, ktora nie nacina rutynowo - statysty 26.10.10, 13:13
      wiecie zaczynam myślę ze ciężarnym chyba z braku zajęcia zaczyna się przewracać w głowach poród naturalny nie bo boli i to rzeź dlatego cesarka na życzenie jeszcze najlepiej za darmo bo nam się należy , nacięcie krocza nie bo to świadome i celowe okaleczanie kobiety (ale wredne te położne leniwe nie chce im się, wpadły w rutynę i okaleczają ) a przez to , narzady płciowe nie beda wyglądały jak u 18 latki, to może jest rozwiązanie surogatka kurcze jak wygoda nie trzeba sie męczyć 9 miesięcy, nic się nie utyje, zero rozstępów, nie będzie bólu i rzezi podczas porodu, nie okaleczą krocza, a i tak suma sumarum będzie dziecko, cóż za wygoda.
      • ania579 Re: polozna, ktora nie nacina rutynowo - statysty 26.10.10, 13:35
        > wiecie zaczynam myślę ze ciężarnym chyba z braku zajęcia zaczyna się przewraca
        > ć w głowach poród naturalny nie bo boli i to rzeź dlatego cesarka na życzenie

        Zaloze sie, ze gdyby zzo bylo dostepne na zyczenie dla kazdej rodzacej (nawet za oplata), mniej kobiet probowaloby zalatwic sobie cesarke bez wskazan medycznych. Porod sn to nie musi byc rzez i wielu krajach nie jest, ale dopoki w PL bedzie wsrod kobiet tak duze przyzwolenie na zle traktowanie rodzacych, na wykonywanie zbednych i bolesnych zabiegow, na chamstwo ze strony personelu, dopoki tyle bedzie meczennic, ktore dla dobra (?) dziecko dadza sobie pociac cipki na zywca i jeszcze beda sie z tego powodu czuly lepsze od kobiet, ktore wymagaja szacunku dla siebie i swojego ciala, to niestety jeszcze dlugo nic sie w polskim poloznictwie nie zmieni.
      • kaetchen Re: polozna, ktora nie nacina rutynowo - statysty 26.10.10, 16:33
        Marlesek - co się tak przyczepiłaś i uważasz, że ciężarnym to się w głowach poprzewracało, bo myślą inaczej niż Ty?

        Każda z oczekujących ma obawy związane z porodem (i ma do tego święte prawo), jak również oczywistym jest, że każda kobieta chciałaby rodzić w jak najbardziej komfortowy sposób. A fakt, że któraś chce chronić krocze, nie oznacza, że zaraz ma nierówno pod sufitem. Chcesz być nacinana? - to bądź. Ale to nie znaczy, że inni też muszą, bo Ty akurat masz takie zdanie...

        Niech każdy dokonuje najlepszego dla niego wyboru, a nie, że taka Marlesek wejdzie i powie, że to głupota, bo dla niej to nie ma znaczenia, i w związku z tym inni mają się do niej dostosować, aby tylko ją zadowolić (chociaż to nie jej krocze i nie jej życie).

        Oczywiście, że możesz wyrazić swoją opinię na dany temat, ale to nie znaczy, że masz prawo obrażać przy tym inne dziewczyny, które myślą zupełnie inaczej niż Ty. To samo tyczy się wątku o indywidualnej opiece położnej podczas porodu...

        I jeszcze kilka słów do Autorki wątku - myślę, że jeśli pozytywnie do tematu podejdziesz i będziesz słuchała swojej położnej podczas fazy parcia - to wszystko skończy się szczęśliwie i po Twojej myślismile Z tego co wyczytałam - w głównej mierze stres (w tym ten przed nacięciem) powoduje, że mięśnie nie dość się rozluźniają, a przez to albo pękają, albo konieczne jest nacięcie.
        Poza tym - porozmawiaj ze swoją położną, czy możesz w II fazie porodu rodzić w pozycji wertykalnej, bo to podobno zmniejsza ryzyko pęknięć.
        No i oczywiście powodzenia życzę wszystkim chcącym chronić swoje krocze - w skutecznej jego ochroniesmile
        • marlesek Re: polozna, ktora nie nacina rutynowo - statysty 26.10.10, 19:21
          a czym to ja cie niby obraziłam? kobieto czy ja ci cos narzucam ja tylko wyrażam swoja opinie do której mam prawo. ty masz prawo w swoich wypowiedziec mi cos zarzucać, a ja mam prawo się z tobą nie zgadzać.

          robicie z porodu jakis mega koszmar, jakby to była mega trauma nie do przeżycia. wyluzujcie jak poczyta was ktos kto jest na poczatku ciazy a nie stac go na połozna i na cesarke na życzenie to przez 9 miesiecy będzie miał jeden obraz podoru rzeź okaleczanie złe traktowanie itp nie zawsze zgodny z rzeczywistością.
          • kaetchen Re: polozna, ktora nie nacina rutynowo - statysty 26.10.10, 20:47
            > a czym to ja cie niby obraziłam? kobieto czy ja ci cos narzucam ja tylko wyraża
            > m swoja opinie do której mam prawo. ty masz prawo w swoich wypowiedziec mi cos
            > zarzucać, a ja mam prawo się z tobą nie zgadzać.

            Jak najbardziej - masz prawo wygłaszać swoje opinie. Przy czym ciekawa jestem, jak byś zareagowała, gdyby ktoś Ci napisał 'mam wrażenie, że Marlesek zaczyna się przewracać w głowie'. Może byłoby to dla Ciebie komplementem...? wink

            > robicie z porodu jakis mega koszmar, jakby to była mega trauma nie do przeżyci
            > a. wyluzujcie jak poczyta was ktos kto jest na poczatku ciazy a nie stac go na
            > połozna i na cesarke na życzenie to przez 9 miesiecy będzie miał jeden obraz po
            > doru rzeź okaleczanie złe traktowanie itp nie zawsze zgodny z rzeczywistością.
            Na Twoim miejscu nie obawiałabym się aż tak o wpływ tego wątku o indywidualnej opiece położniczej na kobiety będące na początku ciąży, bo zanim się na ową ciążę zdecydowały, to doskonale wiedziały z czym to się wiąże. A ten przyjemnością przecież nie jest, o czym wiadomo było, zanim jeszcze internet i fora powstały. Generalnie od jakiś.. 200 tysięcy lat? Więcej?

            A jak ktoś będzie chciał widzieć poród jako coś przerażającego, to nawet Twoje zapewnienia, że to da się przeżyć - nie odniesie pożądanego skutku, podobnie jak nie przestraszy opis traumatycznego porodu kobietę, która jest przekonana, że poród jest czymś naturalnym i to nie boli aż tak, jak to jest opisane...
            • marlesek Re: polozna, ktora nie nacina rutynowo - statysty 26.10.10, 23:52
              nie zauważyłas ze nie zwrocilam sie do nikogo personalnie pisałam ogolnie a to chyba roznica prawda, gdybyn naoisała, ze tobie sie poprzewracalo to mozesz czuc sie obrażona. a skoro wszyscy wiedza czym jest porod i z czym sie wiaze to po co pisac głupoty typu okaleczanie czy rzeź.
    • zabulin Re: polozna, ktora nie nacina rutynowo - statysty 26.10.10, 20:11
      Moim zdaniem strasznie się skupiasz na tej ewentualności jaką jest nacięcie krocza. Bardzo się boisz, rozumiem, ale takie wgryzanie się w staystyki, to już lekka obsesja.
      Statystyka to statystyka. Skąd wiesz, ze akurat ci się nie poszcześci??

      Na pewno się poszczesci. Urodzisz bez nacięciai bez problemuwink W każdym razie zrobiłaś wszystko, co mogłaś, zeby sie przed tym zabezpieczyćwink

      Tez szłam do porodu z nastawieniem: byle nie nacięcie i zaskoczę cię:
      położna nie chciała nacinać, motywowała mnie strasznie, próbowała, a ja z każdym partym parłam....słabiej i w efekcie poprosiłam, zeby mnie nacięli, bo czułam, ze nijak nie dam rady.
      Nacięli trochę. Urodziłam 1 minutę później. O 3:00 mnie zszyli, o 5:30 sama usiadłam. Nie pamietam, ze było nacięcie.

      Zyzcę ci żebyś nie miała nacięcia, ale jak będziesz tak obsesyjnie o tym myśleć, jeszcze wywołasz wilka z lasu smile
      • aneta871 Re: polozna, ktora nie nacina rutynowo - statysty 26.10.10, 21:10
        Ja urodziłam 4,5 roku temu zostałam nacięcia i akurat tak to źle wyszło, że poszło dalej i miałam zakładane 20 szwów i potrzaskaną szyjkę macicy... Dziecko ważyło 3090g..
        Moja babcia rodziła w domu bez nacięcia z położną i urodziła pierwsze dziecko ponad 4 kg nawet otarcia nie miała.
        Ja uważam że najważniejsza jest pozycja przy porodzie NIE LEZEC NIE SIEDZIEC!!!
        Ja wiem co to znaczy ból i nie dochodzi się 3-4 tygodnie- tylko 3 miesiące, a ból po stosunku i wypróznianiu pozostaje na przynajmniej rok. Zapomniałyście napisać, że nie ma się czucia w miejscu blizny i nie działa przez dłuższy czas połowa tyłka...ale co tam dziecko najważniejsze, a mamusia nie musi czuć się dobrze ze swoją waginą mąż może się zaspokoić gdzie indziej nie??
        Życzę Ci z całego serca porodu bez nacięcia i ja jeżeli ogóle zdecyduje sie na drugie dziecko wybieram pęknięcie, bo naprawdę rzadko kiedy obejmie mięśnie, a przy nacięciu zawsze! I zawsze osłabia Wam mięśnie naokoło pochwy.
        A nasze położne są wygodne i wolą majstrować przy przebiegu porodu, wolą jak pacjentki leżą i nie oszukujmy się nacina i dzieciak wystrzela, a szyje lekarz.. I po problemie następna na taśmęsmile
        • zabulin Re: polozna, ktora nie nacina rutynowo - statysty 26.10.10, 22:35
          Ja wiem co to znaczy ból i nie dochodzi się 3-4 tygodnie- tylko 3 miesiące, a b
          > ól po stosunku i wypróznianiu pozostaje na przynajmniej rok. Zapomniałyście nap
          > isać, że nie ma się czucia w miejscu blizny i nie działa przez dłuższy czas poł
          > owa tyłka..


          Daleka jestem od wznoszenia pochwał nt. nacięcia, ale to co napisałaś to się nazywa generalizowanie.
          Byłam nacięta i kilka godzin póćniej siedziłałam na całym tyłku, pierwszy stolec oddany dobę po porodzie był wydalony całkiem bezboleśnie.

          Powinnaś była napisać, ze ty dochodziłaś do siebie tak długo, a nie "dochodzi się"

          Zyczę autorce porodu bez nacięcia, ale twój przypadek to chyba jakieś ekstremum.

          U mnie na odwrót było. Położna baaardzo chciała nie nacinać, tylko ja odpuściłam.

          I wierz mi lub nie, nie mam żadnego dyskomfortu, osłabienia mięśni wokoł pochwy, żadnych kłopotów seksualnych.
          Jak widzisz nie ma reguły.
        • kar01cia Re: polozna, ktora nie nacina rutynowo - statysty 27.10.10, 22:25
          Weź mi wytłumacz JAKIM CUDEM nacięcie krocza może zaskutkować potrzaskaną szyjką macicy??? Chyba Ci tych nożyczek nie wkładali nie wiadomo gdzie? Nawet nie ma takiej fizycznej możliwości. Z tego co piszesz mogłabyś mieć o jeszcze gorzej bez nacięcia, pewnie pękłby Ci cały tyłek jeżeli tak źle to w ogóle zniosłaś. Nie ma większego znaczenia jak urodziła Twoja babcia - widać masz gorsze warunki anatomiczne do rodzenia.
          Swoją drogą współczuję Ci bolesnych skutków porodu.
    • lidek0 Re: polozna, ktora nie nacina rutynowo - statysty 27.10.10, 06:42
      A mnie zastanawia jedna rzecz: skąd wiecie, że gdyby kobiety nie nacięto nie pękała by? Na jakiej podstawie mowi się o rutynowym nacinaniu?
      • ania579 Re: polozna, ktora nie nacina rutynowo - statysty 27.10.10, 08:46
        Lekkie pekniecie goi sie lepiej niz naciecie. A nie chce mi sie wierzyc, ze wiekszosc kobiet (bo w Polsce nacina sie ogromna wiekszosc) dorobilaby sie pekniec 3 i 4 stopnia.

        Zreszta wystarczy porownac odsetek naciec wykonywany u nas z tym zalecanym przez WHO i z danymi z innych, bardziej cywilizowanych krajow.

        Ale rzeczywiscie w indywidualnym przypadku kobieta rodzaca nie jest w stanie stwierdzic, ze nie znalazla sie akurat w tych 10-20 %, ktore trzeba naciac i jak w trakcie porodu personel mowi, ze musi naciac, to nikt nie ma odwagi protestowac i ryzykowac wlasnym tylkiem niezaleznie od wczesniejszych zalozen.
    • saszaaa Re: polozna, ktora nie nacina rutynowo - statysty 27.10.10, 11:05
      Podczas porodu zostałam rutynowo nacięta, a i tak pękła mi skóra z drugiej strony. Gojenie się nacięcia trwało dłużej niż pęknięcia. Nie wspominając o tym, że położna która przyszła do mnie na kontrolę po wypisaniu do domu, stwierdziła że natychmiast wracam do szpitala jak zobaczyła tę ranę od nacięcia właśnie - tak opornie się goiło i wdała się infekcja. Brrr. Moja teściowa przeżyła taką samą sytuację rodząc trzecie dziecko. Teraz jestem w drugiej ciąży i rutynowo nie dam się naciąć, chyba że będzie taka konieczność.
      • kalarepka77 Re: polozna, ktora nie nacina rutynowo - statysty 27.10.10, 12:38
        Ok dziewczyny jedne uważają, że nacięcie to nic wielkiego inne, że to coś złego i po jednej stronie jest prawda i po drugiej, ile kobiet tyle racji jak rzecze mój małżonek.

        Tylko czy trochę, nie jest tak, że ta wynajęta położna może nam obiecać gruszki na wierzbie , i co tylko my ciężarne będziemy sobie życzyły, a potem może powiedzieć Pani Malwino niestety robiłam wszystko, a jednak się nie udało i trzeba było naciąć. My i tak zielone nie będziemy wiedziały czy to szczera prawda czy tylko wymówka. Szok, nerwy,a potem wielka radość, że nasze wyczekiwane dziecko jest już na świecie sprawią, że nawet nie zastanawiamy się czy można było poród przeprowadzić w inny sposób. Dopiero po jakimś czasie dochodzimy do takich czy innych wniosków, ale to już i tak nie ma znaczenia.

        Nie ma co się oszukiwać wynajęta położna sprzedaje nam swoje usługi, stara się nam siebie zareklamować z jak najlepszej strony dosłownie czasami słyszymy to co chcemy usłyszeć, a biznes to biznes wiadomo rządzi się swoimi prawami,wiadomo kobieta w odmiennym stanie myśli troszkę inaczej choćby ze względu na burze hormonalna jak zachodzi w jej organiźmie.

        Tak czy siak jak kogoś stać i chce to niech wynajmuje położną ważne by czuł się dobrze ze swoją decyzją i był jej w 100% pewien.
Pełna wersja