Doula?

02.11.10, 15:28

Witam, naczytalam się ostatnio wiele mądrych (i mniej) książek okołociążowych i zainteresował mnie temat douli.

Jako że moja wiedza o porodach, a zwlaszcza pielęgnacji noworodka jest niemal ZEROWA, mieszkam daleko od najbliższej rodziny i przyjaciół, nie mam siostry, więc obawiam się że w krytycznym momencie zostanę z 'problemem' całkiem sama (no, z moim nie lepiej przygotowanym do tego partnerem- takie dwa żółtodzioby bez pojęcia), myślę że mogę nie podołać. Oczywiscie zamierzamy zapisac sie do szkoly rodzenia, ale obawiam się że taki kilu(nasto) godzinny kurs to może być ciut mało, zwlaszcza że zapewne przy zdenerwowaniu i tak zapomnimy większość z tego czego się nauczylismy.

Pomyślałam więc że można by było zatrudnić jakąś miłą i kompetentną Panią która potowarzyszy mi przy porodzie (poki co planuję cesarkę, ale jeszcze nie podjęłam ostatecznej decyzji) i później przez jakiś czas będzie pomagała przy dziecku- dopoki nie ogarniemy o co kaman. Jeśli będzie możliwość może też później 'na stałe' na 2-3 godziny dziennie żeby zajęła się maluszkiem i mnie troszkę 'odciążyła'.

Mam wobec tego pytanie, czy któraś z Was Kobietki korzystała z takiej profesjonalnej pomocy? Jak to wygląda? Gdzie kogoś takiego szukać? Mieszkam w Warszawie smile
    • wanioliowa Re: Doula? 02.11.10, 16:59
      nie no ubawił mnie ten post smile
      czy ty na głowę upadłaś czy ci te hormony przesłaniają jasne myślenie? od momentu porodu żyjesz dla dziecka i jestes mu potrzebna 24h/dobę. noworodek to nie piesek którego podrzucisz na 3 h opłaconej babie.
      • mia_siochi Re: Doula? 02.11.10, 18:00
        wanioliowa napisała:

        > nie no ubawił mnie ten post smile
        > czy ty na głowę upadłaś czy ci te hormony przesłaniają jasne myślenie? od momen
        > tu porodu żyjesz dla dziecka i jestes mu potrzebna 24h/dobę. noworodek to nie p
        > iesek którego podrzucisz na 3 h opłaconej babie.

        Jedyną osobą, której myślenie przysłoniły hormony, jesteś Ty wink
        To już matka nie może na chwilę się wyrwać z domu? Dla swojego zdrowia psychicznego POWINNA to robić. A dzieciakowi przez te 2 godz się nic nie stanie, nie przesadzaj.
      • m00nlight Re: Doula? 02.11.10, 18:54

        Nie czytasz dokladnie...

        Pytam gdzie znaleźć osobe która początkowo POMOŻE MI przy dziecku- bo ja nie potrafię!- a później ew będzie robić za nianię na część etatu...

        Nie zamierzam 'porzucać dziecka' ale nie chcę się też katować. A to że będę potrzebowala trochę czasu dla siebie z ciągu dnia jest takie straszne? Matka też jest czlowiekiem, chcialabym np w tym czasie wyskoczyc na basen, czy chociażby się wykąpać. Moj facet znajdzie czas dla dziecka dopiero wieczorami, przeciez nie moge siedziec z dzieckiem cale dnie non stop bo mi odbije korba!

        Dlatego pytam gdzie mogę znaleźć taką kompetentną osobę, ktora będzie potrafila zająć się malym dzieckiem tak że będę spokojna, a fajnie jesli bedzie od początku bo wiadomo że lepiej stała osoba do ktorej dziecko bedzie przyzwyczajone od początku...

        Jako że nie mam nikogo kto by mogl mi pomoc bezinteresownie chce po prostu kogoś zatrudnic, nie wiem co w tym dziwnego... Ludzie zostawiają dzieci babciom itd i jakos nikt się temu nie dziwi. A moja mama 1 że ma swoje życie i jeszcze pracuje, 2 mieszka daleko. Nie rozumiem skąd tak krytyka.
        • dragica m00nlight 03.11.10, 09:39
          m00nlight napisala:
          "Matka też jest czlowiekiem, chcialabym np w tym czasie wyskoczyc na basen, czy chociażby się wykąpać. Moj facet znajdzie czas dla dziecka dopiero wieczorami, przeciez nie moge siedziec z dzieckiem cale dnie non stop bo mi odbije korba"...

          Jesli tak-wroc do pracy po porodzie-dziecko bedziesz miala od 16-20h,ot takie pol etatu,korba ci nie odbije,na basen wyskoczysz...Jedno pytanie mi sie nasuwa-po co ci dziecko?
          Noworodek potrzebuje obecnosci mamy-jej dotyku,zapachu,mleka.Male niemowle,wieksze niemowle,dziecko-takze.
          • banka4 Re: m00nlight 03.11.10, 18:43
            a po co Ci praca, hobby, przyjaciele, maz???nie samym dzieckiem czlowiek zyje! Jakbym slyszala moja mame...Skad to myslenie, ze jak kobieta rodzi dziecko to musi rzucic cale dotychczasowe zycie i zagrzebac sie w pieluchach?
            • dragica banka4 03.11.10, 18:54
              Dziecko jet jest noworodkiem przez 1 miesiac swojego zycia,nie mowlakiem-przez 11 miesiecy,potem jest malym dzieckiem,przedszkolakiem,uczniem.Kres noworodkowy zbiega sie z pologiem matki-wyjscie na basen w czasie pologu jest glupota-podobnie jak wiele innych czynnosci-bo infekcje,bo karmienie,bo odchody poporodowe,bole...Dziecko jest male tylko raz-jak tylko pojdzie do zlobka/przedszkola zycie wroci mniwej wiecej do normy.
              Bylam w domu 2 lata z corka,na te okolicznosc,po macierzynskim,w firmie zlozylam wymowienie.Teraz dziecko jest w czasie mojej pracy z opiekunka,ja pracuje,koncze drugie studia-czuje sie swietnie.Mloda jest na tyle duzo,aby bez placzu zostac z opieknuka,a ja mam czas dla siebie,pomimo pracy.
              Nikt nie mowi o zamykaniu sie w domu i koncentracji tylko i wylacznie na dziecku...Jednakze dziecko jest male bardzo krotko i niemowlectwo jest okresem,gdy ono gra glowna role i wymaga , a rola matki jest przystosowanie sie do dziecka.Ja wiem,ze nie jest latwo siedziec w domu z kwekajacym roczniakiem czy zabkujacym polroczniakiem,ale o ile decyzja o dziecku jest swiadoma,to nie bedzie nam ciezko zmienc sposob myslenia z JA na DZIECKO.MNiej egozimu,drogie panie...
              • banka4 dragica 03.11.10, 19:26
                jezeli swietnie sie czulas siedzac w domu z dzieckiem przez 2 lata, poswiecajac sie jemu w 100% to cudownie dla Ciebie, ale nie posadzaj kobiet ktore maja inna opinie o egozim! ja znam wiele kobiet (w lutym spodziewam sie swojego dziecka i zamierzam po 3miesiacach wrocic do pracy)ktore po 3 miesiacach oddaja dzieci do zlobkow ( w kraju w ktorym mieszkam od 3 miesiaca przyjmuja dzieci)i wracaja do pracy, nie tylko ze wzgledow finansowych ale rowniez dla wlasnego zdrowia psychicznego i satysfakcji, samospelnienia sie. Wcale nie uwazam, ze takie podejscie jest zle..wrecz odwrotnie- szczesliwa matka to szczesliwe dziecko, a mnie osobiscie siedzenie samej w domu z dzieckiem przez 12 godz raczej nie bedzie uszczesliwialo..i w tym wypadku, wlasnie z wyboru tego "mniejszego egozimu" zdecyduje sie na dodatkowe zajecia, zeby nie zadreczac meza , otoczenia i dziecka depresyjnym nastawieniem i marudzeniem.
                • dragica Re: dragica 03.11.10, 19:35
                  Mam taka prace (jestem tlumaczem),ze w czsie macierzysnkeigo,ktory tu gdzie mieszkam trwa 12 miesiecy i jest obowiazkowy,mialam kontakt z zawodem,duzo tlumaczylam.
                  3 miesieczne niemowle jest za male na zlobek-to moje zdanie i zdanie pediatrow.
                  Wiesz,ja musila mprzejsc bardzo trudna droge do celu-mojej corki.I kazdego dnia na nowo sie dziwie temu cudownemu stworzeniu-mojej corce.I choc mnie Mloda potrafi wyprowadzic z rownowagi,jest marudna,ma humorki i zle dni-nigdy nie oddalabym tego naszego wspolnego czasu-widzialam pierwsze kroki,slyszalam pierwsze slowa,pierwszy usmiech-to jest bezcenne.
                  Nie urodzilas jeszcze,wnioskuje...Ja przed porodem planowalam wrocic dop pracy po pol roku...Rzeczywistosc okazala sie byc inna,
                  • banka4 Re: dragica 03.11.10, 19:53
                    ja nie twierdze, ze mi sie odmieni po porodzie..byc moze, ale od poczatku ciazy jestem nastawiona na szybki powrot do pracy bo moja praca wymaga ode mnie siedzenia w biurze , kontaktu z klientem i czlonkami grupy projektowej (architekt). Jak widzisz, nie kazdy ma takie warunki jak Ty, nie kazdy moze sobie pozwolic na prace w domu w czasie opieki nad dzieckiem. Poza tym praca przynosi mi tez duzo radosci i nie wyobrazam sobie rezygnowac z niej..i nie tylko ja jestem tej opini. Co do zdania pediatrow- ja znam zdanie psychologa- jest nim moja dobra kolezanka, ktora po urodzeniu dziecka sama umawiala sie na zmiany z mezem, wyrywala sie z domu, zeby odetchnac, nabrac dystansu i nie zwariowac i cieszyc sie macierzynstwem. Przeciez matka to tez czlowiek i tez sie liczy w calym tym czasie...i tu nie o egozim chodzi.
                  • mia_siochi Re: dragica 03.11.10, 19:58
                    dragica napisała:


                    > Nie urodzilas jeszcze,wnioskuje...Ja przed porodem planowalam wrocic dop pracy
                    > po pol roku...Rzeczywistosc okazala sie byc inna,

                    Ja MUSZĘ do pracy wrócić po niecałym pół roku, i nic do tego nie ma rzeczywistość czy moje widzimisię. Muszę i tyle. I dziecko będzie musiało to przeżyć, nie będzie miało innego wyjścia.
                    • dragica Re: dragica 03.11.10, 20:21
                      3 miesiace i niecale pol roku-rozncia ogromna.Trzymiesieczniak pije mleko,polroczniak-ma rozszerzona diete itp.itd.
                      • banka4 Re: dragica 03.11.10, 21:52
                        a roczniak raczkuje, 2 latek chodzi i mowi i zajada kaszke, 5 latek idzie do stresujacej pierwszej klasy, 15 latek zaczyna nowa przygode zycia w liceum..to moze tak do 18stki zostac w domu..
                        • dragica banka 03.11.10, 22:20
                          Niestety,ale to nie to samo.
                  • m00nlight Re: dragica 03.11.10, 21:17
                    Wiesz, nie chcę być wredna, ale zauwazylam jedną prawidlowość: często matki które mają 'wystarane' dzieci mają tendencję do nadopiekuńczości i poświecania się, a im więcej czasu i wysiłku włożyły, tym większy ostracyzm. Ja tego nie krytykuję, ja to rozumiem.

                    Jednak u mnie wygląda to trochę inaczej- dziecko, jest ważne, owszem, ale nie jest priorytetem ani nr.1. w mojej hierarchii wartości. Ja też jestem ważna, moje samopoczucie również. Niestety, prawda jest taka że tak dobrze jak w brzuchu dziecku nie będzie już nigdy potem, ba! będzie coraz gorzej, taka jest kolej rzeczy. Tak samo jak naturalnym jest że już od porodu interesy dzieci i rodziców nierzadko są sprzeczne i trzeba wybierać. Kiedyś napisalam że szykuję pokoj i że moje dziecko od samego początku będze spalo w swoim pokoju, w swoim lóżku, odrzucam koncepcję 'lóżka rodzinnego', bo mam też na względzie dobro swoje i partnera, oraz naszą relację. Oczywiście co: od razu stadko rzuciło się z pazurami, że egoistka, ze po co dziecko, że dziecko potrzebuje itp, itd. Widzę że mamy tendencję do popadania ze skrajności w skrajność- od popularnego nie tak dawno 'zimnego chowu' do teraźniejszej marginalizacji potrzeb rodzicow- bo najważniejsze jest dziecko i tylko ono, jak komuś nie pasi to nie powinien mieć dzieci. Dziwią mnie takie skrajne poglądy, sama jestem zwolenniczką szukania sensownej równowagi. Znam siebie na tyle, że wiem, że po prostu nie wytrzymam z dzieckiem calymi dniami, nawet miesiąc. Zresztą nigdzie nie napisalam że zamierzam isc na basen w połogu wink bez przesady. Ale na spacer (BEZ dziecka w wózku!), zakupy, do fryzjera, gdziekolwiek do ludzi to i owszem. I nie sądzę że to mnie czyni wyrodną egoistką, uczciwie przyznaję że też mam potrzeby i też mam prawo do ich realizacji.
                    • dragica Re: m00nlight 03.11.10, 21:46
                      Ale wlasnie popadasy w skrajnosc-noworodek spiacy sam w pokoju-sids,zachlysniecia...
                      Moje dziecko nie jest "wystarane" w takim sensie,jaki masy na mysli-moja corka jest "efektem" tzw.planowanej wpadki-jeden cykl,jeden seks i od razu ciaza.Problem tkwi gdzie indziej-ja stracila dwojke dzieci przed moja Mloda.W czasie pierwszej ciazy mialam do macierzynstwa stosunek podobny do twojego- nie wpadalam w ciazowe obsesje,uwazalam,ze dziecko nie stanie numerem 1 w moim zyciu,bedzie spalo samo,nie dla karmienia piersia,nie dla psn,itp,itd.I-pewnego pieknego czerwcowego poranka,nieco ponad miesiac przed terminem porodu,obudzialm sie cala we kwri-odklejenie lozyska,synek nie mial szans...Po kilku miesiacah poronienie...Potem nastapilo calkowite przewartosciowwanie mojego zycia...Dzien narodzin corki byl najpiekniejszym dniem mojego zycia.Czasem do dzis nie moge uwierzyc,ze sie udalo.Z premedytacja przyzwyczailismz corke do spania z nami,karmie piersia ponad dwa lata-i dobrze mi z tym.
                      Ja oczywiscie nie namawiam Cie na zmiane sposobu rozmyslania-jednak moze warto narodziny dziecka duzo zmieniaja i nikt nie wymaga od matki stania sie kura domowa...Mozna pogodzic i macierzynstwo,i dbanie o siebie,i prace czy hobby.
                      • m00nlight Re: m00nlight 03.11.10, 22:25

                        Dlatego też napisalam że rozumiem Twoje podejście, każdy ma prawo wychowywac dziecko jak chce. Koncepcje są różne, mają swoje plusy i minusy, trzeba wybrac to co nam się wydaje słuszne.

                        Co do spania- odbiję piłeczkę: były przypadki zagniecenia dziecka przez śpiących rodzicow, ale nie popadajmy w panikę. BTW zamierzam zakupic monitor oddechu wraz z elektroniczną niańką, a dziecko może zachłysnąć się w dowolnym momencie. Z tego co mnie uczono, dziecko POWINNO spać we własnym łóżku, wtedy wszyscy wysypiają się lepiej. Dziecko byle jęknięciem nie budzi rodzicow, rodzice przekręcając się itp nie wybudzają dziecka... a i odpada problem pozniejszej wyprowadzki- kiedys przeciez musi to nastąpic. Przeczytalam stos książek na tematy okolodzecięce- i najbardziej do mnie trafia Tracy Hogg. Fajnie pisze o nauce samodzielnosci od samego początku, a na pytanie pewnej matki czy to nie za wczesnie odpowiada: 'A jak myslisz, kiedy będzie odpowiedni moment'? Tak już niestety jest że babki mają z tym problem, i dla niektorych z nas ten moment nie następuje nigdy tongue_out A potem się okazuje że 30-latek jest za mały na samodzielność...

                        Jeśli chodzi o porod, na początku myslalam: tylko cc, nie bede się męczyc. Ale po przestudiowaniu tematu wiem żle i tak źle, i tak niedobrze, a przeżyć to jakoś trzeba. Tak wiec jeszcze się zastanowie co wybrac.

                        Karmienie- sprobuje naturalnie ale jak mi bedzie awac strasznie w kosc- bez wyrzutów sumienia przede na butle albo chociaż na mieszane.

                        To nie jest żadna skrajnosc, po prostu szukam rownowagi pomiedzy interesami dziecka a wlasnymi. A na forum dostrzegam tendencję: pełne poświęcenie albo egoizm, nic pośrodku. Dziwi mnie to.
                        • banka4 Re: m00nlight 04.11.10, 19:06
                          mOOnlight- zgadzam sie z Toba w 100%! a nawet jezeli ktos mnie posadzi o egoizm (choc nie uwazam takowego podejscia za egoistyczne) to przeciez nie ma nic zlego w rozsadnej dawce egozimu..takie zycie i postawa matki polki meczennicy nie wydaje sie byc najlepsza
                        • sledznaostro Re: m00nlight 05.11.10, 12:20
                          Przeczytalam stos książek na tematy okolod
                          > zecięce- i najbardziej do mnie trafia Tracy Hogg.
                          Tracy Hoog zazwyczaj trafia do kobiet w ciąży, po czym okazuje się, że noworodek to nie maszyna, tylko żywa istota. Z Tracy Hogg, która zaleca karmienie piersią noworodka co 2,5-3 godziny (w 99% przypadków nierealne, noworodek może domagać się karmienia i co 15 minut, a dziecko piersią karmi się na żądanie, nie według wskazówek zegara), długo nie pokarmisz.
                          Jest wiele poradników, jedne zalecają zimny chów, drugie wypośrodkowują, trzecie zachęcają do wspólnego łoża. Tracy Hogg jest najgłupszym poradnikiem, jaki istnieje na rynku polskim.
                          • m00nlight Re: m00nlight 05.11.10, 13:36

                            Co 15 minut to karmią matki ktore nie potrafią rozpoznac potrzeb dziecka.

                            Nikt normalny nie je tak często, dotyczy także noworodków.

                            Poza tym, kto powiedzial że dziecko karmi się na żądanie a nie na zegarek? Teoria jak każda inna, mnie karmiono na zegarek żyję i mam się dobrze.... podobnie jak 90% ludzi z tego pokolenia...

                            Dzieci często mają potrzebę ssania- co nie znaczy że są głodne- wystarczy wepchac dziecku smoczek niech sobie pociamka, ja tam nie zamierzam robic z siebie żywego smoczka. Co 15 minut karmić? Pogrzaloby mnie chyba....

                            Zresztą nie zależy m na dlugim karmieniu- ile się uda, ok, ale na butlę przejdę bez wyrzutów sumienia. Sama od 2-3 miesiąca bylam na butli- na piersi strasznie się darlam, starzy dostawali pierdzielca, a okazalo sie że dziecko bylo po prostu głodne. Teraz mieszanki są o wiele doskonalsze niż 30 lat temu, a mnie karmiono 30 lat temu i żyję, i nie mam astmy ani nie umarłam. Ludzie teraz są strasznie przewrażliwieni, a potem dziwić się że wyrastają 40-letnie bamboccioni....
                            • sledznaostro Re: m00nlight 05.11.10, 14:02
                              Sama od 2-3 miesiąca bylam na butli- na piersi straszni
                              > e się darlam, starzy dostawali pierdzielca, a okazalo sie że dziecko bylo po pr
                              > ostu głodne.
                              Skoro karmili cię według zegarka, nie ma się czemu dziwić. Zresztą przeżyłaś i masz się dobrze tongue_out

                              Reszty już nie będę komentować, szkoda mi czasu. Napiszę tylko tylko tyle, że masz prawo do swoich poglądów, ale na temat noworodków wiesz tylko tyle, ile wyczytałaś u Tracy Hogg - niewiele, by nie rzec, że nic. Ale to twoje poglądy i twoje dziecko.
                              • m00nlight Re: m00nlight 05.11.10, 19:49

                                A widzisz, pudło.

                                Z racji wykształcenia psychofizyczny rozwój dziecka mam w jednym palcu. Jak już napisalam, przeczytalam naprawde wiele książek i artykułów na ten temat, zarowno stricte naukowych, jak i tych 'dla rodziców'. Zapoznalam się z najpopularniejszymi trendami i wydaje mi się właśnie, że Tracy Hogg fajnie to 'wypośrodkowała'. Zresztą, dziwi mnie że ktos nazywa 'głupią' metodę ktora jest tak skuteczna i tak wielu ludziom pomogła... o wiele brdziej sklonna jestem wierzyc babce ktora 1. odchowala z sukcesem wlasne dzieci, 2. od 30 lat praktycznie zajmuje się małymi i większymi dziecmi niż teoretykom ktorzy sobie tworzą wlasne teorie a pozniej terroryzują tym biedne matki.

                                Ze śmiesznych teorii, np taka że noworodek nie manipuluje i że nie da się go potocznie mówiąc 'zepsuć' czy 'rozbimbać'. Otóż, da się. Bo może istotnie dziecko nie manipuluje na poziomie świadomym, ale doskonale uczy się że określony bodziec wywołuje określone reakcje (Pawłow!), może niektorzy źle to odbiorą, ale taka jest prawda: małe dziecko niczym nie różni się od zwierzątka i dopoki nie wskoczy na wystarczający poziom rozwoju intelektualnego, trzeba je 'tresowac', inaczej bida (patrz: dziecko wytresuje sobie rodzicow, a pozniej dramat na forum bo sześciolatek śpi z matką albo domaga się 'cyca').

                                Fakt, poglądy każdy ma swoje, każdy chce wychowac dziecko jak najlepiej, a że jednym wychodzi lepiej, innym gorzej- życie weryfikuje wink
                                • sledznaostro Re: m00nlight 05.11.10, 20:34
                                  Tak, wiedzę teoretyczną być może masz doskonałą. Chociaż mocno wątpię w jej poziom, skoro zachwycasz się Tracy Hogg. Praktyki brakuje ci bardzo, co bije z twoich postów na odległość.

                                  2. od 30 lat praktycznie zajmuje się
                                  > małymi i większymi dziecmi
                                  Zastanowiłaś się kiedykolwiek, ile czasu spędziła z pojedynczym dzieckiem, skoro zajmowała się tyloma. Czy jej cudowne zajmowanie się dotyczyło dłuższego okresu niż kilka dni?

                                  (patrz: dziecko wytresuje sobie rodzicow, a pozniej dramat na forum
                                  > bo sześciolatek śpi z matką albo domaga się 'cyca').
                                  Proszę o przykładY tych sześciolatków, które śpią z matką albo domagają się "cyca". Z forum rzecz jasna smile

                                  małe dziecko niczym nie różni się od zwierzątka i dopoki nie ws
                                  > koczy na wystarczający poziom rozwoju intelektualnego, trzeba je 'tresowac', in
                                  > aczej bida
                                  Źródło tych rewelacji poproszę, ale wyższych lotów niż Tracy Hogg.
      • laminja Re: Doula? 04.11.10, 22:57
        douli się dziecka nie podrzuca. To przeszkolona osoba, która pomaga ciężarnej i młodej mamie w poradzeniu sobie z nową dla niej rolą i rzeczywistością. Nie każdy ma rodzinę czy przyjaciółki chętne do pomocy (i posiadające odpowiednie doświadczenie).
    • jeza_bell Re: Doula? 02.11.10, 19:06
      Doula to w żadnym przypadku nie jest niańka. Do opieki nad niemowlakiem można zatrudnić opiekunkę.
      • m00nlight Re: Doula? 02.11.10, 19:45

        Kiedy wlasnie wyczytalam że jest to osoba ktora może pomagac przy porodzie, pozniej w szpitalu w opiece nad dzieckiem i pozniej jeszcze jakis czas odwiedzac w domu i pomagac... Coś jak połączenie prywatnej położnej i opiekunki?

        Wiadomo, pozniej można zatrudnic inną osobe do opieki ale w tej chwili najbardziej zalezy mi na pomocy okoloporodowej....
        • zuzuua Re: Doula? 02.11.10, 20:31
          może popytaj się w szpitalu w którym zamierzasz rodzić; albo gina do którego chodzisz. albo może w fundacji Mamma.... a może przez położną środowiskową. możesz porozwieszać ogłoszenia w bloku/pod blokiem itp. może przypadkiem jakaś "babcia-emerytka" będzie chciała dorobić. bo o douli w PL nie słyszałam.

          natomiast jeśli chodzi o obsługę "maleństwa" to wbrew pozorom nie jest to takie straszne! po pierwsze - krzywdy dziecku nie da się zrobić smile po drugie - poproś pielęgniarkę noworodkową w szpitalu, żeby ci pokazała jak kąpać, jak przewijać itp. mówiąc że jesteś pierworódka.
          • iwonagos Re: Doula? 02.11.10, 21:36
            Spokojnie, dasz radę, instynkt Ci podpowie co masz robić. Nie odbije Ci korba, gwarantujęwink Cały świat byłby pełen babek z odbitą korbą, ale jakoś tak stworzone jesteśmy, że nam nie odbija. Taki noworodek po urodzeniu to jeszcze w sumie pikuś. .... Prawdziwa jazda zacznie się później....
    • bianna Re: Doula? 02.11.10, 23:50
      Doula prowadziła szkołę rodzenia, do której chodziłam. W moim mieście na razie są tylko dwie takie kobiety, ale w Wawie jest już ich sporo - widziałam kiedyś program na tvn style. Niemniej jednak z tego co się orientuję, to one tylko wspierają przy porodzie, a nie wyręczają potem mamy w opiece nad dzieckiem. Od tego już jest niania. Mnie osobiście doula nie przekonała do siebie i nie oddałabym się w ręce żadnej z tych dwóch kobiet przy porodzie. Jeżeli planujesz cesarkę to doula to zbędny wydatek, na basen też w okresie połogu raczej nie wyskoczysz, ja przynajmniej sobie tego nie wyobrażam, tym bardziej po cesarce. Na opiece nad dziećmi też się nie znam, ale od tego jest m.in. położna rodzinna by pomóc oraz matczyna intuicja i zdrowy rozsądek.....
    • alonka7 Re: Doula? 03.11.10, 07:54
      Tez sie nad tym zastanawiam. Tez planowana cesarka - potem ponoc mozna sie jeszcze gorzej czuc. A moja rodzina mieszka bardzo daleko. Na instykt nie licze bo zbyt duzo slyszalam o horrorze pierwszego miesiaca.
      Poki co mam plan zatrudnic kogos do pomocy na pierwszy miesiac. To znajoma pani - wychowala swoich 8 dzieci, pogodna i rozsadna osoba. Mam nadzieje, ze po miesiacu sytuacja sie jakos ustabilizuje i damy sobie rade sami z mezem (ewentualnie z niewielka pomoca)
      Rozejrzyj sie po rodzinie, znajomych znajomych itp. Nie musi to chyba byc osoba dyplomowana - raczej taka doswiadczona i z sercem.
      • fangora Re: Doula? 03.11.10, 08:26
        Ja myślę, że trochę panikujesz, jak większość pierowródek (także i ja smile) Też miałam planowane cc, zero doświadczenia w opiece nad dzieckiem, brak konkretnego instynktu macierzyńskiego. Ale wierz mi, szybko się okaże, że taka osoba do pomocy tylko ci przeszkadza! W szpitalu (ja na Żelaznej, Wawa) jest świetna opieka, położne na każde zawołanie uczą przewijać, pokazują jak kąpać, doradzają w każdej sprawie, uczą przystawiać do piersi - ja chłonęłam jak gąbka. Też myślałam, że na początku nie damy rady i będę wołała moją mamę (akurat mieszka blisko) żeby była z nami przez pierwszych kilka nocy. I co? I daliśmy radę sami smile Pomyślałam: spróbujemy, jak będzie masakra, to będziemy wołać o pomoc smile Właśnie minął miesiąc od narodzin małego i nie wołaliśmy o pomoc, a za "dobre rady" serdecznie dziękujemy. Kierujemy się rozumem i dobrą książką o pielegnacji dziecka.
        Także, dacie radę, a co najwyżej przyda Ci się jakaś opiekunka, któa raz na jakiś czas zostałaby z dzieckiem, żebyś mogła skoczyć na miasto i się wyluzować smile
      • 2barb Re: Doula? 03.11.10, 08:28
        Kobieto, podziwam Ciebie, że otwarcie mówisz, iż potrzebujesz czasu dla siebie po porodzie.
        Wiele kobiet odtrąca takie myśli ........

        Przypuszczam, iż jak urodzisz dziecko, to instynkt Ci podpowie, co masz robić.
        Na pewno nie będzie łatwo, chociaż znam przypadki, że młode mamy nudzą się w domu z dzieckiem, bo jest takie spokojne, czego i Tobie życzę wink

        Dla mnie byłoby to trochę krępujące, gdyby obca osoba kręciła mi się po domu w pierwszych dniach po porodzie. Jeżeli chodzi o takie proste czynności, to na pewno dałabyś sobie radę wink

        Myślę, że najbardziej się boisz zostać z dzieckem sama w domu .....................
        • m00nlight Re: Doula? 03.11.10, 16:43

          Nie ma nic do podziwiania, ale dzięki wink

          Po prost nie zamierzam oszukiwać wszystkich naokoło, a najbardziej samą siebie że przymusowa 'odsiadka' w domu z dzieckiem 24/7 to szczyt moich marzeń.

          Skłaniam się raczej ku maksymie: szczęśliwa mama= szczęśliwe dziecko.

          Co z tego że się 'poświęcę' i zostanę wzorową matką polką, gdy będę z tego powodu przemęczona, sfrustrowana, nieszczęśliwa... przecież dziecko doskonale wyczuje moje emocje.

          A na teksy w stylu: 'Egoistko poco ci dziecko?' bylam przygotowana, więc spoko.
          • dominika_t Re: Doula? 03.11.10, 17:31
            nie liczyłabym na położną środowiskową zbytnio. Chyba że masz jakąś dobrą przychodnię w okolicy. Po pierwszym porodzie położna pojawiła się po zgłoszeniu dziecka do przychodni chyba tylko raz i potem miała zajrzeć drugi bo coś nie grało z pępkiem. Obejrzała, popytała, wypełniła dokumenty i tyle ją widzieli.... Faktycznie był program o doulach na tvn style, może poszperaj bo jakaś była na pewno wymieniana z nazwiska
          • mia_siochi Re: Doula? 03.11.10, 17:38
            Ja tam Cię rozumiem wink
      • m00nlight Re: Doula? 03.11.10, 16:47

        Własnie tak też myslalam, że nie musi być pro, wystarczy żeby się znala na rzeczy, lubiła to co robi, byla mila i pomocna.

        Położna środowiskowa to chyba przychodzi raz dziennie przez pare dni? i raczej nie spędza zbyt dlugo ze świeżymi rodzicami i dzieckiem... na bezinteresowną pomoc w szpitalu raczej nie liczę i się nie nastawiam, wole dmuchac na zimne że wszyscy mnie oleją i jak sama zawczasu sobie kogoś nie zapewnię to zostanę sama z dramatem wink
        • dragica Re: Doula? 03.11.10, 16:59
          Jesli planujesz cc w celu "ochrony muszelki"-jak myslisz,czemu takie okreslenie?smile,lepiej zainwestuj w polozna w szpitalu-bol po cieciu jest dosc dotkliwy i trwa kilka dobrych dni.Wstac nie mozesz normalnie,boli kaszel,smiech,kazdy ruch i jeszcze masz noworodka kolo siebie...
    • malgosiek2 Re: Doula? 03.11.10, 18:32
      A czy Ty myślisz,że od razu będziesz szalała cała w skowronkach tu i tam?
      Nie sądzę,zakładanie jedno,a rzeczywistość drugie.
      Ja też nie z tych co cały czas siedzą z dziećmi w domu,ale ja nianie miałam jak dzieciaki miały 6 m-cy.A tak to wychodziłam sobie z koleżankami w niedzielę czy sobotę na babskie pogawędki przy kawie ew.na jakieś ćwiczenia wieczorkiem jak mąż wrócił z pracy.
      Z drugim synem poszłam do pracy na 1/2 etatu jak miał niespełna roczek.
      Też nasuwa się paskudne pytanie"Po co Ci w takim układzie dziecko?"
      Jako dodatek?
      Jak wspomniała Dragica to ono jest i będzie w tej chwili najwazniejsze,przynajmniej przez pierwsze kilka m-cy.
      Ale myślę,że jak już urodzisz,to zmienisz spojrzenie i priorytety zobaczyszsmile
      Lipcowa tez pisała przed ciążą i już w ciąży co innego,a potem robiła i pisała co innego i jak krytykowała na Niemowlu zimny wychów emam,a sama miała wczesniej nie lepsze poglądybig_grin
    • wanioliowa Re: Doula? 04.11.10, 00:15
      >Jednak u mnie wygląda to trochę inaczej- dziecko, jest ważne, owszem, ale nie jest >priorytetem ani nr.1. w mojej hierarchii wartości. Ja też jestem ważna, moje samopoczucie >również

      Wiesz co, ja co prawda raz poroniłam, ale nie starałam się o ciążę 10 lat aby popaść w paranoję o której wspominasz w którymś tam poście. Na dodatek jestem młoda, a moje dotychczasowe życie to zadowalająca praca zawodowa i kariera a także bujne życie towarzyskie. Przed ciążą nie kojarzyłam nazw kanałów w TV bo czas spędzałam z mężem, na imprezach, w pubach i realizowaniu swoich pasji - zarówno tych związanych z hobby jak i sportem. Znaczenie miało więc nie tylko moje samopoczucie ale też wygląd, dlatego bałam się jak cholera rozstępów, tycia i całej tej reszty. O ciąży (z wpadki - choć małżeńskiej - ale wpadki) zadecydował los.

      I wraz z jej rozwojem moje myślenie zaczęło ulegać zmianie. I wraz z pojawieniem się malutkiego człowieczka przewartościowało się wszystko. I tobie też się przerwartościuje i choć dzis widzisz dziecko jako dodatek, w momencie narodzin stanie się takim numerem jeden, o jaki byś siebie nie podejrzewała.

      I wiele rzeczy przestaje mieć znaczenie. Dla mnie takim momentem był poród, gdzie moje jakże zadbane ciało stawało się dla mnie narzędziem, które ma pomóc wyjść na świat swojemu dziecku. Było mi obojętne czy mi masują szyjkę, czy mi potną krocze czy brzuch. Miałam wrażenie, że jakby mi mieli nawet amputować rękę, to na tamtą chwilę zgodziałabym sie na wszystko. Wisiało mi jak wygląda rana, czy mnie napiernicza czy nie, nawet nie zastanawiałam się czy mi wróci czucie w nogach (a długo nie wracało) i w ogóle było mi wszystko obojętne, byleby dziecku nic nie było. A potem jak mi krwawiły brodawki, też zaciskałam zęby, tak jak i wtedy kiedy byłam zmęczona a trzeba było porobić 100 rzeczy przy noworodku. Zabrałam do szpitala książki (!) a co robiłam potem? Przez 5 godzin potrafiłam się gapić na kubełek z noworodkiem i nawet nie wiedziałam kiedy robiło się ciemno.

      Jak miał 10 dni pomyślałam - kurcze, mąż sie super zajmuje dzieckiem - a kumpela miała wieczór panieński. Nakarmionego zostawiłam z mężem i poszłam się bawić i ani nie doczekałam striptizera bo o 22 gnałam do domu, żeby jak najszybciej być przy dziecku. A co się działo nie pamiętam, bo i tak myślami byłam w domu. Na wesele szłam jak miał miesiąc, wykonując w ciągu imprezy 17 połączeń do mojej matki i pisząc jej 9 smsów.

      Nie odbiła mi szajba, oj nie. Lubię swoją pracę, dbam o siebie, uwielbiam gadać i spotykać się z ludźmi - i męczą mnie w nadmiarze dziecięce rozmowy z innymi rodzicami - pozostała mi za to miłość do moich pasji i hobby. Ale na razie to odstawiłam na bok bo mam inne priorytety, choć jeszcze rok temu w życiu bym nie powiedziała, że dziecko będzie na pierwszym miejscu. A jest. Jak zobaczysz małe bezzębne dziąsła które się do ciebie szeroko uśmiechną, jak zaciśnie ci się mała rączka na twoim palcu albo będziesz widzieć na sobie wzrok dwóch roześmianych oczek - zrozumiesz dlaczego. Na etapie USG, rosnącego brzucha nie jesteś jeszcze w stanie tego pojąć i uwierzyć, że 3 kilowa istota potrafi sprawić, że ty - dorosła i świadoma kobieta zaczynasz życ dla niej, a nie dla siebie. I dzisiaj wyobrażasz sobie siebie u kosmetyczki (tudzież innym miejscu relaksu) i opiekunkę z twoim dzieckiem, a jak już będzie na świecie, to wywaliłabyś babę za drzwi, aby nie zabierała ci cennych minut w których możesz mieć noworodka przy sobie.
    • alonka7 Re: Doula? 04.11.10, 08:01
      Pytanie nie bylo o zmiane stylu zycia po pojawieniu sie dziecka tylko o to, jak zapewnic sobie pomoc na poczatku, gdy jeszcze cialo dochodzi do siebie i uczymy sie byc z dzieckiem. Inaczej jest gdy za rogiem mieszka mama (tesciowa) (wide post powyzej) - a inaczej gdy NAPRAWDE nie ma nikogo na te dni.
      Zapewnienie sobie wsparcia na poczatku jest wtedy racjonalnym pomyslem (bo mozemy miec gorsze samopoczucie psychiczne i fizyczne). Tak mysle. I nie ma to nic wspolnego z dyskusja o stylu zycia.
    • trynidat55 Re: Doula? 04.11.10, 18:25
      hejsmile a w którym miejscu warszawy mieszkasz?? w prawdzie jestem mamą 1 córci w wieku 2i pół roku ale chętnie pomogęsmile
    • laminja Re: Doula? 04.11.10, 23:43
      z googla:

      www.doula.waw.pl/
      www.doulaservice.pl/
      • m00nlight Dzięki! 05.11.10, 13:40

        Właśnie o kogoś takiego mi chodzilo smile
    • archeopteryx Re: Doula? 05.11.10, 14:57
      Może trochę nie na temat, ale chciałam napisać, że ja również nie miałam najmniejszego pojęcia o opiece nad noworodkiem/niemowlęciem i mój mąż także. Kompletnie byliśmy zieloni w tych kwestiach. Nie chodziliśmy nawet do szkoły rodzenia. Przewijania nauczyłam się od razu, w szpitalu. Resztę czynności pielęgnacyjnych (pielęgnacja pępka, kąpanie, czyszczenie oczek i uszek itp.) pokazała mi położna środowiskowa. Z karmieniem też jakoś poszło, chociaż zasiegałam rady konsultantki laktacyjnej. To wszystko naprawdę nie jest nic trudnego, nie sądzę by konieczna była "profesjonalna" pomoc. Ja co prawda mamę mam blisko, ale przez pierwsze tygodnie nie chciałam od nikogo żadnej pomocy bo to moje dziecko i ja powinnam umieć się z nim, ze sobą i resztą ogarnąć. Dodam, że nie miałam kręćka na punkcie stania się mamą, bez wyrzutów sumienia wychodziłam na 2-3 godziny zostawiając córkę pod opieką jej taty, czyli wieczorami lub w weekendy. Do pracy (również bez wyrzutów sumienia) wróciłam po 5 miesiącach macierzyńskiego. Karmiłam piersią prawie 7 miesięcy, ale jak wypadała pora karmienia gdy mnie nie było, córeczka dostawała mieszankę. Były to na tyle sporadyczne sytuacje, że nie zaburzały laktacji.
      Co do spania z dzieckiem - miałam dokładnie takie podejście jak Twoje - czyli od początku własne łóżeczko. Rzeczywistość szybko zweryfikowała moje poglądy. Spałam z córką w łóżku do 5 miesięcy, później z miesiąc jeszcze z nią w pokoju, odkąd skończyła pół roku śpi sama w pokoju, we własnym łóżeczku, raczej nie ma kłopotów z zasypianiem czy spaniem w ogóle. Najwyraźniej dojrzała do przenosin do łóżeczka. Natomiast uważam, że to wszystko zależy od dziecka, jeśli Twoje będzie od samego początku spokojnie spało samo w łóżeczku to ok, ale moja córeczka bardzo, bardzo potrzebowała mojej bliskości i było dla mnie samą przyjemnością, że mogę zapewnić jej poczucie bezpieczeństwa. Po odrzuceniu durnych teorii Tracy Hogg (które, gdy byłam w ciaży, wydawały mi się czymś logicznym, roztropnym i słusznym) postanowiłam obserwować własne dziecko i dostosować się do niego. Bo taka jest rola rodziców w tym pierwszym okresie. U nas to zaprocentowało. Wszystko zaczęło dobrze się układać, nie byłam umęczoną, zmordowaną matką. Podczas gdy córka wisiała mi na piersi mogłam spokojnie poczytać, a nawet się zdrzemnąć, a wcześniej też nie wyobrażałam sobie, żeby dziecior okupował mi biust. Epizod ze smoczkiem był krótki, bo zauważyłam, że zaczęły się problemy ze ssaniem więc smoczek odstawiłam. I to wszystko, te małe "poświęcenia", nie były dla mnie nigdy żadnym problemem. Okres niemowlęctwa jest taki krótki, a tyle później od niego zależy... Pozdrawiam.
Pełna wersja