malwa51
25.11.10, 17:46
Sytuacja z dzisiejszego ranka: obudzilam sie i jeszcze nie zdazylam wstac z lozka, jak zacisnal mnie brzuch. Tak jak pasem + "mdlace" bóle w krzyzu. Brzuch stwardnial bardzo, zero ruchow dziecka.
Przeturlalam sie na bok, potem drugi (obudzilam sie na plecach), paskudne uczucie rozsadzania zelzalo. Nie ustapilo, po prostu w tej pozyjci nie bylo tak odczuwalne. Po ok 4-3 minutach - znowu to samo. Myslalam,ze sie zaczelo, bo mialam taka jazde przez ok. pol godziny, ale zazylam valused i ciut przeszlo. Bole "kraza"jednak caly dzien, nie tak mocne ani regularne, ale sa. Dziecko znow jest odczuwalne - brzuch nie jest bardzo napiety, ale jednak jest. Wydzielina z pochwy/szyjki raczej normalna, nie wiecej ani mniej niz zwykle, bez przebarwien, wiec uznaje, ze czop nie odszedl. Zostalam w lozku przez caly dzien.
Choc z drugiej strony, w poprzedniej ciazy zaden czop mi nie odchodzil, zaczelo sie bolami i tyle. Ale co 15 min, nie od razu co 3(!)
Czy ktoras z Was miala cos podobnego? Dwa dni temu mialam podobnie (tez regularnie), ale wzielam to za Braxtona-Hicksa - nie bylo az tak bolesne jak dzis, ze nie moglam oddechu zlapac.
W poprzedniej ciazy brzuch mi tezal na tym etapie - ale nieregularnie i nie bylo to tak bardzo bolesne, ze az czache rozsadzalo...
Pakowac torbe do szpitala / oszczedzac sie??? (tzn np nie lazic bez potrzeby i scedowac na chopa przyprowadzanie starszego - do przedszkola sie idzie spory kawalek pod gorke...)?
Czy zdarza sie takie cos na porzadku dziennym? (jestem w 32 tygodniu).