szkoła rodzenia

11.12.10, 18:49
Mam pytanie czy któraś podczas porodu w pełni wykorzystała swoją wiedzę zdobytą w takiej szkole? Czy to się przydaje? Czy w czasie porodu po prostu się nie zapomina wszystkiego ze strachu i idzie na żywioł?
Jestem teraz w 24 tyg. lekarz na wizycie powiedział ze dobrze by było zebym poszła do szkoły rodzenia żeby wiedzieć co i jak podczas porodu, no więc poniewaz pilnie wypelniam wszystkie jego polecenia to poszłam. Prowadzą je dwie połozne - jedna częśc teoretyczną a druga ćwiczenia. Po pierwszym spotkaniu sie wkurzyłam i zawiodłam cześcią teoretyczną - kobieta zaczęła mówić o tym jak dochodzi do zapłodnienia. No juz ja na ten temat to bym jej mogła powiedziec wiecej niz ona sama wie!! Przeszłam droge przez mękę i wielomiesięczne starania więc gadka o zapłodnieniu mnie zapieniła, poza tym do ciężkiej krwi wszystkie na tym spotkaniu juz zostały zapłodnione!!! To co ona wyskakuje z takim tematem?! no ale siedze cierpliwie i czekam na ćwiczenia - i tu tez zawód bo nie było nic o oddychaniu torem brzusznym co podobno jest ważne przyporodzie. Co prawda to pierwsze takie spotkanie więc się nie bedę za bardzo uprzedzać ale.....
    • mia_siochi Re: szkoła rodzenia 11.12.10, 19:31
      W Lim/Lux-med jest możliwość uczestniczenia w indywidualnej szkole rodzenia. Mają też szkołę w której uczestniczy się w 2-3 osoby (pary), tę sobie jednaj odpuściłam, bo chcieli mi puszczać film z porodu wink ale takie indywidualne, dostosowane pod Ciebie polecam.
    • kaetchen Re: szkoła rodzenia 11.12.10, 19:39
      Ja chodziłam na indywidualne zajęcia - ale szukałam położnej z konkretnego szpitala, w którym będę rodzić. Wiadomo - płacisz normalnie, bo to nie jest refundowane, ale masz szansę się dowiedzieć dokładnie tego, co chcesz, z naciskiem na te elementy, które najbardziej Cię interesują.
      Dla przykładu - na Żelaznej (w Wwie) są takie położne.
    • miacasa Re: szkoła rodzenia 11.12.10, 20:05
      W ciąży fizjologicznie kobiety zaczynają oddychać torem brzusznym i wiele szkół odeszło od "nauki" oddychania. Teraz ćwiczy się raczej umiejętność świadomego oddychania i techniki relaksacji (by efektywnie odpoczywać między skurczami). Dla mnie najbardziej przydatne były zajęcia praktyczne z obsługi noworodka - mąż przećwiczył "obrządzanie" niemowlęcia na lalce i w domu to on początkowo dawał sobie lepiej radę i mnie wyręczał. Warto na te zajęcia pochodzić, sporo można się dowiedzieć, kobiety przygotowane do porodu lepiej sobie radzą z trudami porodu.
      • gwen_s Re: szkoła rodzenia 11.12.10, 20:33
        ja się nie zgodzę z Tobą...
        tak jak mari7 napisała, ja podczas porodu zapomniałam o całym procesie oddychania, parcia itd... poza tym poród trwał tyle, że nie starczyło mi już siły na skupianie się co było na szkole...
        Obsługa noworodka, cóż wszystko i tak robiłam po swojemu, jak położna pokazała jak kąpać dziecko... chyba z 10 razy by mi przez ręce przeleciało... pampersa wiadomo jak używać, ciuszki też jak ubierać... No, ale może ja trafiłam na kiepską szkołę smile
        • miacasa Re: szkoła rodzenia 11.12.10, 20:59
          gwen_s napisała:

          > ja się nie zgodzę z Tobą...
          > tak jak mari7 napisała, ja podczas porodu zapomniałam o całym procesie oddychan
          > ia, parcia itd... poza tym poród trwał tyle, że nie starczyło mi już siły na sk
          > upianie się co było na szkole...

          Dlatego, jak już napisałam, wiele szkół odchodzi od "nauki" oddychania, bo oddychać każda z nas potrafi a parcie na komendę jest mało efektywne i może ograniczać dopływ tlenu do dziecka, dużo korzystniejsze jest swobodne parcie przy otwartej nagłośni w pozycjach wertykalnych, gdzie grawitacja ułatwia poród a kość ogonowa może się nieco odchylić przy przeciskaniu się główki. Moja szkoła była taka sobie ale uspokajała mnie i lubiłam spotkania z innymi ciężarnymi.
    • bianna Re: szkoła rodzenia 12.12.10, 02:50
      Od początku wyszłam z założenia, że szkoła rodzenia nie jest dla mnie, ale dla małża. Mam świadomość, że zapewne spanikuję i podczas porodu i tak wiele zapomnę. Ale po to jest mąż, by mnie wspierać i przypominać sobie wiedzę ze szkoły i próbować ze mną ją praktykować. Nam najbardziej odpowiadały ćwiczenia z relaksacji, oddychanie też ćwiczyliśmy oraz pozycje porodowe. M nauczył się masować newralgiczne miejsca tak jak pokazała to fizjoterapeutka w szkole i ja często to wykorzystuję.
    • kotkowa Re: szkoła rodzenia 13.12.10, 11:50
      Pomogla mi szkola rodzenia. Po pierwsze dokladnie wiesz co cie czeka, jakie jest postepowanie w szpitalu itd, wiec jest duzo mniejszy niepokoj, wiesz jakie leki mozesz dostac, wiesz jak przebiega porod itd. Samo oddychanie troche mi pomoglo, raczej maz musial mnie dopingowac. Za to bardzo pomocne sa lekcje o opiece nad noworodkiem i o karmieniu. Duzo skorzystalam, bylam zielona w podstawowych sprawach - jak czesto przewijac, co ile maksymalnie karmic, na co uwazac, jakich bledow nie popelnic, na co jakie kosmetyki stosowac itd.
    • lambswool Re: szkoła rodzenia 13.12.10, 20:05
      My byliśmy zadowoleni. Oboje z mężem dowiedzieliśmy się jak 'obsługiwać się' noworodkiem, co zabrać do szpitala, jak wyglądają procedury w szpitalu, widzieliśmy sale porodowe, dowiedzieliśmy się jak rozpoznać baby blues a jak depresję poporodową itp itd
      Na ćwiczeniach panowie nauczyli się masażu, ćwiczyliśmy też oddychanie, kegle, rozciągaliśmy się itp
      Nie wiem czy ćwiczenia bardzo podczas porodu pomogły, tego chyba nie da się stwierdzić co robiło się instynktownie a co lepiej szło bo się wcześniej ćwiczyło.
      Jednak taka szkoła rodzenia dodała nam obojgu pewności siebie przed porodem. Pomogła też nam bardzo w pierwszych dniach z noworodkiem.
Pełna wersja