jemu nie śpieszno do ślubu :(

15.04.04, 10:44
Witajcie,
widzę, że tu pisze sie tak od serca. To i ja swoje dołożę.
Jestem w ciąży - planowanej, ale w zasadzie chcielismy ciut później. Oboje
hołdujemy tradycjom małżeńskim, ale tu mam niespodziankę. Wiemy o ciąży od
miesiąca, ale mój ukochany nie kwapi się z pierścionkiem. sad Przed
całym "zajściem" rozmwialiśmy o małżeństwie i zgodnie uznaliśmy , że chcemy.
Może nie zdaje sobie sprawy, że ślub przygotowuje się dość długo, a ja jestem
już prawie w 3 miesiącu. Nie chciałabym go naciskać ale powiem szczerze,
powoli tracę cierpliwość. Moi Rodzice pytają się co i jak, Babcia zła, że nie
jesteśmy chociaż "zarejestrowani". Myślałam, że porozmawiam o tym, ale
skończyło się na niedomówieniach. To mądry chłopak, ale nie wiem, czy nie
zdaje sobie sprawy, czy Go to niespecjalnie teraz obchodzi (dosłownie wariuje
z powodu ciązy, ale bardzo pozytywnie).
W zasadzie jestem cierpliwa, ale teraz mi jej troche brakuje. Chyba dla
każdej kobiety myśl o własnym ślubie przewija się przez pół życia i nie chce
tego robic "po łebkach". Ja przynajmniej nie chcę robić ze swojego szopki.
Poczekać do chrzcin i wtedy? Czy może to już nie teraz taki znowu wstyd
występować w welonie i z brzuszkiem?
Oliwka
    • niebieska.mama Re: jemu nie śpieszno do ślubu :( 15.04.04, 10:58
      Witam Cię Olivco,

      szkoda że tak się denerwujesz,ale rozumiem cię.Niestety jeśli chciałabyś zdążyć
      przed porodem, to masz mało czasu, przygotowania do ślubu to co najmniej 2-3
      mce, a brzuszek zaczyna być widoczny mniej więcej około 5-6 mca.Nic na siłę,
      ale życzę ci żeby twój ukochany pomyślał też o tobie i twojej dzidzi,
      zapewniając wam opiekę i spokój ten psychiczny też.Z postu wynika ż liczysz na
      jego decyzjęna "tak", więc życzę ci tego z całego serca i wszystkiego
      najlepszego na nowej drodze życia!!!

      Niebieska i KArolinka.
      • olivca Re: jemu nie śpieszno do ślubu :( 15.04.04, 11:10
        oczywiście, że liczę na pierścionek, rozmawialiśmy o tym i powiedział, że
        inaczej sobie nie wyobraża. Ale czy to ja mam go prosić o rękę???
    • majkagra Re: jemu nie śpieszno do ślubu :( 15.04.04, 11:19
      Witaj Olivcosmile Spróbowałabym prosto z mostu zapytać, tak trochę obojetnie,
      jakby Ci nie zalezało: " co sądzisz na temat ślubu? czy teraz, czy po
      narodzinach dziecka , czy może wcale?" Spytałabym tak podchwytliwie. Faceci nie
      znoszą jak do czegokolwiek sie ich namawia. Sprowokuj sytuację tak, aby
      inicjatywa wyszła od Niego.To naprawdę w większości przypadków skutkujesmile
      pozdrawiam!
      • olivca Re: jemu nie śpieszno do ślubu :( 15.04.04, 11:44
        mniej więcej w ten właśnie sposób zapytałam. Powiedziałam, że muszę to wiedzieć
        bo czy w takim czy innym przypadku chciałabym mieć czas sobie o tym pomysleć.
        Spytał się mnie "ale czy muszę oświadczyć się w samochodzie?" (właśnie nim
        jechaliśmy) i od tamtej pory ani mru mru. Może się po prostu rozmyslił, a mi
        gada głupoty?
        • ewas79 dziwny facet 15.04.04, 12:03
          czesc !! trochę dziwnyten facet ale może po prostu teraz głowe zaprząta mu
          dziduś. w każdym bądź razie ja bym się na pewno nie narucała. Jak bedzie chiał
          to poprosi. A co do slubu to ja bym już wolaała w takkiej sytuacji poczekac.
          najpierw urodzić a potem ślub. tojest uroczystoś raz jeden w życiu niech bedzie
          tak jak ty chcesz. A z brzuszkiem nie poszalejesz za dużo. Życze w każdym bądź
          razie powodzenia i oświecenia dla twojego faceta.
          pozdrawiam Ewa i czerwcowy bobasek smile
          • majkagra Re: dziwny facet 15.04.04, 12:07
            Oliwko, też uważam, że w takiej sytacji - jak już "zasiałaś Mu w głowie ziarno"
            nie poruszaj juz tego tematu. Ciesz się Dzidzią i tym, że Twój Mężczyzna także
            b. cieszy się z Ziarenkasmile Naważniejsze , że masz w Nim wsparciesmile Zobaczysz
            jak Go "weźmie" jak urodzi się Dziecko! Głowa do góry! pozdrawiam!
    • malika5 Re: jemu nie śpieszno do ślubu :( 15.04.04, 13:43
      A moim zdaniem powinnaś pogadać z nim szczerze i wprost, niech zajmie jakieś
      stanowisko, albo niech da Ci odpowiedź kiedy dokładnie się namyśli i kiedy
      będzie wiedział. Jeżeli nie chcecie ślubu "na wariackich papierach" to możecie
      teraz "się zarejestrować" a potem ślub kościelny. W sytuacji gdy jesteś w
      ciąży, będzie Ci bardzo przydatny mąż- w różnych sprawach urzędowych,
      szpitalnych, a także w razie jakiś nieszczęść (tfu, tfu).
    • azia2004 Re: jemu nie śpieszno do ślubu :( 15.04.04, 14:43
      Witaj Olivca! Troche tak jakbym o sobie czytala. Wiec bede sie streszczac.
      Dziecko bardzo chciane w drodze, planowane ciutek pozniej, facet (od 8 lat
      razem), zapracowani, ja w innym kraju on zapracowany w Polsce (az cud, ze sie
      nam udalo, to byl strzal w dziesiatke). Nasza decyzja - koscielny na razie
      odpada, bo moj Mis ma marzenia co do tej imprezy, ktorych w tym stanie
      geograficzno, czasowo, ciazowym nie da sie wykonac. Poza tym nigdy nie
      chcialabym byc przed oltarzem z brzuchem. Ale slub jest mi potrzebny, zeby sie
      lepiej psychicznie poczuc, wiec namawiam go na cywilny, czyli rejestracje.
      Niestety musialam troche poplakac zeby go przekonac, ze z punktu widzenia
      dziecka, mojego, rodziny, prawa itd. to jest wskazane. Moj luby dalej kreci
      nosem, bo twierdzi, ze nam zapal minie i jego marzenia co do tej imprezy legna
      w gruzach. Ja sie z tym nie zgadzam, ale minimalizujemy do granic mozliwosci
      nasz cywilny, zeby zachowac doze niespodzianki na koscielny. Slub koscielny z
      wszystkimi przyjaciolmi rodzina (ze 100 sie zbierze) oraz dzidzia za rok!!!
      Zawsze chcialam najpierw slub, a potem dziecko. Nie udalo sie, no coz, cieszymy
      sie z dziecka! Napisz co postanowiliscie, bo mnie to wszystko tez frapuje od
      dawna, to znaczy od miesiaca kiedy wiem, ze zostaniemy rodzicami... PAPA
      • milenaj9 Re: jemu nie śpieszno do ślubu :( 15.04.04, 16:51
        hej,ja jestem w podobnej sytuacji,planowaliśmy dziecko,ale troche
        pozniej,jednak stało sie i teraz oboje jestesmy bardzo szczęśliwi,moja rodzina
        wciąż pytała mnie kiedy ślub,strasznie głupio mi było zacząć rozmowe na ten
        temat z moim facetem,ale nie wytrzymałam i zapytałam jakie ma
        plany,ustaliliśmy,że ślub weźmiemy jak już urodzi się dzidziuś,nie chcemy tego
        wszystkiego załatwiać w pośpiechu,a ludzie niech mówią co chcą,najważniejsze,że
        mam wsparcie u mojego faceta,teraz myślimy tylko o naszym
        dzidziusiu,pozdrowionkasmile
    • zizia21 Re: jemu nie śpieszno do ślubu :( 16.04.04, 09:21
      Witaj Olivca!
      czy Twoj mezczyzna zapytał , czy musi Ci sie oswiadczac w samochodzie...? hi
      hi , mialam bardzo podobna sytuacje , jeszcze co prawda nie byłam w ciazy, ale
      to bez znaczenia. wiedzialam , ze mamy sie lada dzien zareczyc , i bardzo
      naciskalam , na poczatku, a pozniej juz tylko raz na jakkis czas pytajac
      kiedy . w koncu sie wkurzył, i wlasnei tak usłyszałam , czy ma mi sie
      oswiadczac w samochodzie . skonczyłam temat jak niepyszna . pare dni pozniej ,
      kiedy przestałam sie juz spodziewac , moj kochany oswiadczył mi sie , a teraz
      beirzemy slub (nota bene juz jestem w ciazy - 6 miesiac , i bardzo sie ciesze,
      ze bede miec brzuszek na slubie , czyli, ze bedizemy we 3 razem) . a jaki z
      tego morał - moze Twoj mezczyzna szykuje jakas niespodzianke, zeby Ci sie
      oswiadczyc , lwasciwie jestem tego pewna , skoro nie powiedział, ze ze slubu
      nici. moze chce , zeby bylo to dla Ciebie zaskoczeniem , moze stac go wlasnei
      na taka doze romantycznosci ...no nic, zycze powodzenia i jescze raz :jestem
      wiecej niz pewna , ze Twoj facet chcialby po prostu , zeby oswiadczyny to była
      jego inicjatywa , nie Twoje naciski !
      pozdrawiam
      iza i 26tyg Fasolka
      • maja9991 Re: jemu nie śpieszno do ślubu :( 16.04.04, 10:00
        Ja miałam podobną sytuację, to znaczy też bardzo nie mogłam się doczekać. Ale
        od początku bo to trochę pokręcone. Planowaliśmy slub już od dawna, czekaliśmy
        tylko na koniec studiów mojego faceta. No i koło listopada zorientowaliśmy się
        że wypadałoby się juz zacząć przygotowywać, skoro w wakacje chcemy sie pobrać.
        Trochę późno sie zorientowaliśmy bo mieliśmy troche problemów z salą i zespołem
        na czerwiec. Ale...nie bylismy w ogóle zareczeni. woedziałam że nastąpi to
        wkrótce ale kolejne tygodnie mijały i nic, też co chwila w żartach mówiłam, że
        to tak troche nie po kolei, bo wszyscy wiedzieli o slubie, nawet jego terminie
        a ja wciąż nie miałam pierścionka na ręku. No i któregoś dnia też się wkurzył
        że tak naciskam, więc więcej nic nie mówiłam. Wiedziałam jaki jest i że do
        takich spraw ciężko mu się zabrać, ale wkurzało mnie to. No i po kilku dniach
        jak wróciłam .... stało się smile. A póxniej w trakcie przygotowań okazało się że
        jestem w ciąży (teraz 4 miesiąc) ale slubu w żadnym wypadku nie przekładaliśmy -
        będę w 6 miesiącu ale bardzo szczęśliwa, że będziemy już we trójkę. A co do
        widocznego brzuszka to zrobie wszystko żeby wszyscy go zauważyli!!!
    • malika5 Re: jemu nie śpieszno do ślubu :( 16.04.04, 09:48
      Jeszcze raz się wtrącę, bo wcześniej nie miałam czasu się wypisać do końca.
      Ślub to jest dla większości z nas sprawa bardzo romantyczna, jest to taka
      deklaracja dwojga, że zawsze razem na dobre i na złe itd. I w tym kontekście
      bardzo nie chcemy na nikogo naciskać i słusznie. Ale ślub to także ochrona
      prawna, ważna przede wszystkim dla kobiety. Mąż jest automatycznie uznawany za
      ojca dziecka, z miejsca ma obowiązki alimentacyjne wobec dziecka i wobec żony,
      majątek który gromadzicie jest wasz wspólny, nikt go nie tknie po śmierci
      jednego z partnerów, w razie rozwodu wszystko dzieli się wspólnie, możecie
      założyć wspólne konto bankowe, wziąść razem kredyt (dużo łatwiej niż w
      pojedynkę), razem się opodatkować (ważne jeżeli jedna strona jest w innym progu
      podatkowym niż druga), kupić mieszkanie w spółdzielni lub w TBSie, itd. itp.
      Oczywiście, wszystkie te rzeczy można załatwić i bez ślubu, ale jest to
      bardziej skomplikowane, a po co komplikować sobie życie? Dlatego namawiam
      wszystkie kobiety do brania ślubów, bo jest to dla nas ze wszech miar
      korzystne, aczkolwiek powody te nie są zbyt romantycznesmile
      A tak na marginesie, jestem przekonana, że za parę dni mężczyzna Olivcy sam się
      oświadczy, bez żadnych nacisków. Na pewno musi on się otrząsnąć z szoku, no i
      wszystko przygotować, tak jak on sobie to wszystko wymarzył.
      Olivca i inne niezamężne dziewczyny- życzę Wam najwspanialszych na świecie
      zaręczyn i ślubówsmile))
      • smedron Re: jemu nie śpieszno do ślubu :( 16.04.04, 10:02
        Hej!
        czemu kobietom tak spieszno do slubu??Przeciez jak pisze autorka watku:facet
        madry,cieszy sie z dziecka,jest z nia.Musi byc ta pieczatka??Nie lepiej byc
        razem bo sie tego chce?Wiem,ze w Polsce przynajmniej pod wzgledem prawnym lepiej
        byc mezatka,ale czy za wszelka cene?Facet kocha,do glowy mu nie przychodzi,za w
        przypadku ciazy natychmiast musi sie oswiadczyc-jest nagabywany,bo jak to
        tak,nie ozenic sie?Wymuszacie te zareczyny i sluby i z brzuchami do slubu,zeby
        dziecko sie urodzilo juz w zwiazku-dla mnie hipokryzja do X potegi.
        Ewa
        • malika5 do Smerdon 16.04.04, 10:17
          Tu nie chodzi o hipokryzję, tylko o sytuację prawną kobiety zamężnej i
          niezamężnej. Nie popieram ślubów kościelnych, tylko po to żeby ludzie nie
          gadali, zresztą sama ślubu kościelnego nie mam. Ale w życiu są różne sytuacje i
          trzeba się jakoś zabezpieczyć. Powiedzmy, że masz dziecko z facetem a nie masz
          ślubu i facet decyduje się odejść (życie jest życie różne rzeczy się zdarzają)-
          wówczas nie masz szans żeby uzyskać alimenty dla siebie, a żeby dostać coś na
          dziecko, musisz dowodzić ojcowstwa przed sądem- testy DNA, adwokaci i inne
          wydatki obciążają Ciebie. Powiedzmy, że chcecie kupić mieszkanie w TBSie nie
          mając ślubu- jest to niemożliwe, chcecie kupić wspólne mieszkanie w spółdzielni
          mieszkaniowej- musicie założyć spółkę cywilną, kupicie mieszkanie na jednego z
          partnerów i on umiera- mieszkanie dziedziczy jego rodzina, drugiemu się nic nie
          należy. Jest jeszcze wiele, wiele drobiazgów, które utrudniają życie w wolnym
          związku. Sama byłam świadkiem rozpadu wolnych związków po paru latach, to są
          niesamowite trudności z podziałem majątku! Ja wiem, że o tym się mało myśli jak
          się jest młodym, zakochanym i niewiele się posiada, ale z czasem to wszystko
          się zmienia. No i nie łudziłabym się, że po narodzinach dziecka ktoś będzie
          miał dużo czasu, żeby przygotować wesele marzeń- niestety wtedy tego czasu jest
          mniej a i finansowo trudniej.
          Pozdrawiam

          Malika i 38 tyg Kuba
        • olivca Żadna hipokryzja ! 16.04.04, 11:33
          To jest problem nieuważnego czytania. Otóż nie naciskałabym, gdybysmy wczesniej
          o tym nie rozmawiali, gdybysmy zgodnie nie uznali, że ślub to jest to o co nam
          chodzi. I tyle. I dobrze, i jestem w ciąży i myślę, jak to moje, Jego i
          Maleństwa życie będzie wyglądać. I nie przeczę, że chcę ślubu. Gdyby mój
          chłopak tego nie chciał, pewnie zastanowiłabym się jeszcze trochę, zanim
          przestałabym "uważać". Myślę, że jak się coś powiedziało, to trzeba słowa
          dotrzymać. A wobec mężczyzny, mojego mężczyzny mogę chyba wymagać dotrzymywania
          słowa. Tylko nie chcę tego manifestować, nie chce być natarczywa.
          W zasadzie złości mnie ta sytuacja w jakiej się znalazłam. Nie znoszę się
          napraszać i czekać jak ta owca. I w zasadzie liczyłam, że któraś z Was poradzi
          mi raczej jak się brawurowo oświadczyć chłopakowi (w tej sytuacji - żaden
          wstyd, przynajmniej mój), niż czekać aż on raczy się zastanowić na tak albo na
          nie. To uwłaczające...
          Oliwka

          • malika5 No co ty? Jaka owca... 16.04.04, 11:48
            Ja myślę, że on nie zastanawia się tak czy nie, ale że potrzebne mu jest trochę
            czasu żeby było wszystko tak jak na filmie prosto z Holywooduwink.
            Nie oświadczaj mu się brawurowo, bo on może poczuć się nie w pełni mężczyzną
            skoro kobieta go w takich sprawach wyręcza. To trochę tak jakbyś ty jego
            przenosiła przez próg podczas ślubu. Niby chcemy tego równouprawnienia, ale
            jest to jakieś dziwnesmile)
            Pozdrowienia
    • annastyr Re: jemu nie śpieszno do ślubu :( 16.04.04, 09:50
      Droga Oliwko! Nie bede Ci nic radzic, ani pocieszac, ani tym bardziej oceniac,
      czy to "wstyd" slubowac przyszlemu mezowi z brzuszkiem. Posluchaj mojej
      historii. Od roku jestem z mezczyzna, z ktorym niemal od pierwszych dni naszej
      znajomosci planowalismy slub i - przede wszystkim dzieci. Los odwrocil
      kolejnosc. Jesienia zaszlam w ciaze, za miesiac, poltora bede rodzic. Bardzo
      tego chcielismy, specjalnie nad tym pracowalismy, bo stwierdzilismy, ze nie
      jestesmy juz tacy mlodzi i nie ma na co czekac (ja mam 34 lata, Piotr - 47). Z
      racji ciazy slub zszedl na drugi plan. Po prostu przestalismy sie nad tym
      zastanawiac, uznajac za naturalne, ze jestesmy juz razem i nic tego nie zmieni.
      Ale Piotr jak to Piotr - kiedy jest do czegos przekonany, zwykl podejmowac
      decyzje w kilka minut i natychmiast je realizowac. Taki juz jest. Dwa tygodnie
      temu "zarzadzil" slub. Pisze "zarzadzil", bo wiedzialam, ze cokolwiek odpowiem,
      bedzie slub i juz. Bierzemy go za dwa tygodnie i nie mam poczucia, ze biore
      udzial w jakiejs szopce. Troche dystansu! Bede w dziewiatym miesiacu, a musisz
      wiedziec, ze mam wyjatkowo duzy brzuch (jestem drobna, z przodu dzwigam
      gigantyczny beben, wszyscy pytaja, czy rodze na dniach). Uszyje sobie sukienke
      w krwiscie czerwonym kolorze, z ogromnym dekoltem, skoro juz tak. Zaproszenia
      zaprojektowalismy i zrobilismy sami. Zamowilismy obiadokolacje w
      zaprzyjaznionej nieduzej resturacyjce. Czesc gosci bedzie nocowac pod namiotami
      w naszym ogrodzie. Obraczki wlozy nam na palce moj piecioletni syn. I jestesmt
      naprawde szczesliwi, mimo, ze nie bedzie to standartowe weselicho na 120 osob,
      z kamerzysta, orkiestra, tortem i limuzyna. Zycze Wam szczescia i nie
      zamartwiaj sie tak, nie masz powodow!
      • fenka Re: jemu nie śpieszno do ślubu :( 16.04.04, 10:25
        annastyr napisała:

        > Troche dystansu! Bede w dziewiatym miesiacu, a musisz
        > wiedziec, ze mam wyjatkowo duzy brzuch (jestem drobna, z przodu dzwigam
        > gigantyczny beben, wszyscy pytaja, czy rodze na dniach). Uszyje sobie
        sukienke
        > w krwiscie czerwonym kolorze, z ogromnym dekoltem, skoro juz tak.

        Baardzo mi się podoba taka wizja! wink

        > Zaproszenia
        > zaprojektowalismy i zrobilismy sami. Zamowilismy obiadokolacje w
        > zaprzyjaznionej nieduzej resturacyjce.

        U nas za ślubem było podobnie

        Pozdrawiam
    • anek.anek Re: jemu nie śpieszno do ślubu :( 16.04.04, 10:04
      Nie martw się! daj swojemu facetowi trochęczasu, możesz ponownie mu powiedzieć
      co czujesz (raczej wprost niż ogórdkami, bo faceci czasem zupełnie nie
      rozumieją naszych pokrętnych wypowiedzismile. A nawet jeśli ślub miałby nastapić
      po urodzeniu malucha, to też ma to dobre strony: będziesz mogła się wybawić na
      włąsnym weselu i nigdy nikt nie zarzuci wam, że powodem śłubu była wyłącznie
      twoja ciąża.
    • dysia55 Re: jemu nie śpieszno do ślubu :( 16.04.04, 10:30
      Witam!
      Myślę, że nie masz się czego wstydzić ani czym martwić. Żyjemy w XXI wieku i mieć dzidzię bez ślubu to nie przestępstwo smile Jeśli się wstydzisz ślubu z brzuszkiem albo brzuszka bez ślubu, to powinnaś powiedzieć o tym facetowi. Osobiście uważam, że "owijanie w bawełnę" może w takiej sytuacji spowodować pojawienie się głupich niedomówień, na które faceci są uczuleni smile Lepiej powiedzieć mu "prosto z mostu": Kochanie to, co ze ślubem? Przed narodzinami dzidziusia czy czekamy do rozwiązania?
      Będziesz wiedziała na czym stoisz i czego się możesz spodziewać.

      Pozdrawiam i życzę powodzenia.

      ciężarówka i 39+3 tyg maleństwo smile
      • nesla Re: jemu nie śpieszno do ślubu :( 16.04.04, 10:44
        dysia55 napisała:
        Żyjemy w XXI wieku

        no wlasnie, wiec skad te wasze sredniowieczne poglady, ze najpierw musi byc
        slub skoro dziecko w drodze? Trzeba bylo najpierw sie pobrac a potem zaczynac
        starania o dziecko jesli to takie wazne. Nie chcialam o tym pisac, ale kieruje
        sie doswiadczeniem mojej przyjaciolki, ktora zaplanowala slub nawet nie wiedzac
        jeszcze ze jest w ciazy, potem w calym tym galimatjasie poronila i ani nie
        cieszy sie ze slubu, ani nie ma wspanialych wspomnien z tego dnia, sama
        nerwowka.
    • nesla Re: jemu nie śpieszno do ślubu :( 16.04.04, 10:41
      Odradzam ci teraz organizowanie slubu, przeciez slub nie zajac i nie ucieknie,
      jakie to ma znaczenie czy sie pobierzecie PRZED czy PO urodzinach dziecka?
      Organizacja, nawet jesli sie tak nie wydaje, wiaze sie z duzym stresem, szkoda
      twojego zdrowia i nerwow, lepiej poswiecic energie na cieszenie sie ciaza i
      narodzinami. Przeciez chcesz aby ten dzien byl niezapomnianym wydarzeniem,
      zapewniam cie, ze duzo fajniej jest nie wygladac grubo w sukni slubnej, miec
      normalna noc poslubna, jechac na fajna podroz poslubna, cieszyc sie wydarzeniem
      bez obawy jak zniesie to dzidzia w brzuszku, kobiety w ciazy latwo sie mecza,
      nie przetanczysz calej nocy.
      Skoro juz tak sie stalo to pozwol zeby bylo co ma byc, nie przyspieszaj slubu z
      jakichs bzdurnych powodow, to twoje zycie, a nie babci i ciotek.

      Pozdrawiam
      nesla
    • fenka Re: jemu nie śpieszno do ślubu :( 16.04.04, 10:50
      Olivco,
      jeśli zależy Ci klimacie przedślubnych przygotowań, romantycznym ślubie i
      weselisku na kilkadziesiąt osób to pomyśl nad tym, aby zorganizować to jak już
      się dziecko urodzi. Bo napewno nie unikniesz stresu związanego z tym
      wydarzeniem. Natomiast wcześniej możecie wziąć ślub cywilny, który napewno
      poprawi co samopoczucie i da ochronę prawną - jego dodatkowym atutem jest to,
      że jego załatwienie nie trwa długo - wystarczy się zgłosić do urzędu na miesiąc
      i jeden dzień przed datą ślubu. Jeszcze kupa czasu, więc zdążycie!

      Co do oświadczyn to podejrzewam, że Twój chłopak szykuje jakąś niespodziankę,
      więc zajmij myśli czymś przyjemnym smile
      • katkun Re: jemu nie śpieszno do ślubu :( 16.04.04, 11:25
        Olivco,
        przestrzegam Cię przed rozwiązaniami siłowymi czy przyparciem faceta do muru.
        Twój mężczyzna przecież Cię kocha, cieszy się z rosnącego Maleństwa. Nie psuj
        tego!
        Jeżeli twój partner dojrzeje do decyzji to ją podejmie.nic na siłę. Wyraź jasno
        swoje stanowisko w tej sprawie ale nic ponadto.
        Inaczej za kilka lat może Ci słusznie wykrzyczeć, że nie był gotowy do tej
        decyzji,ze go zmusiłaś, itp. Mężczyźni lubia sami podejmowac decyzje.

        Wspólne konto można założyć bez ślubu, ustanowić wspólnotę majątkową także bez
        ślubu, podobnie kupić mieszkanie czy wybudowac dom.
        Twój partner nie wypiera się ojcostwa, a więc sprawa alimentów zasądzanych
        przez sąd chyba nie wchodzi w rachubę. Dziecko dziedziczy po ojcu w tym samym
        stopniu jak gdyby "pochodziło" z związku małżeńskiego.
        Poza tym za chwilę już możesz się gorzej poczuć, być może (czego Ci nie życzę
        będziesz musiała leżeć) i co wtedy?. Ślub i wesele z panna młodą z cierpieniem
        na twarzy na przepusce z oddziału patologii ciąży i z sztucznym uśmiechem pana
        Młodego?
        • olivca Nie znoszę czekać. 16.04.04, 11:52
          Słuchajcie, jeszcze raz powatarzam, że dla mnie czekanie na "zbawienie" jest
          uwłaczające. To jakieś głupie, kolejne przyzwolenie na męską dominację. -
          oczywiście, troche się zapędzam tutaj w strone feministek, ale pomyślcie, czy
          tak nie jest?
          Tyle się powatarza, że to kobieta w ciąży jest najważniejsza, że ma specjalne
          prawa. A tu co? ja nie chcę siedzieć i dumać, czy będę panną z dzieckiem i czy
          ojciec dziecka nie pofrunie kiedys za jakąś dziunią, a ja pójdę do rodziców (bo
          to jego mieszkanie). Takie historie nie są wcale najrzadsze na świecie.
          Gdyby chodziło tylko o mnie, to nie ma sprawy, ale teraz to ja mam głównie dbać
          o dziecko, a nikt mi nie powie, że lepiej jest być mamą bez ślubu, niż mamą po
          ślubie. To tyle z rzeczy praktycznych, natomiast jeśli chodzi o sam ślub, to
          nie chciałabym, żeby potraktować go jedynie jak dodatek do mojego brzuszka. -
          bo to jest cos zupełnie wyjątkowego. Nie chcę substytutu w postaci obiadku dla
          rodziny i spaceru po parku, i to chyłkiem (mieszkam w małym miasteczku), bo
          jeszcze usłyszymy jakiś komentarz...
          Dlaczego mam z czegoś, co jest dla mnie ważne rezygnować w imię tego, że mój
          facet się nie spieszy. To mnie, cholera, po prostu złości!
          O.
          • katkun Re: Nie znoszę czekać. 16.04.04, 12:09
            mam wrażenie że najbardziej boisz się być panną z dzieckiem!
            Co się tyczy męskiej dominacji, równie dobrze mogłabyc to sytuacja odwrotna że
            to On chce już ślubu a Ty jeszcze nie.
            A ojciec dziecka może "pofrunąć za jakąś dziunią" niezależnie od tego czy
            jesteście małżeństwem czy nie.Obrączka nie jest żadnym gwarantem wierności
            Jak się rozwiedziecie( czego oczywiście Wam nie życzę to i tak bedziesz musiała
            się wyprowadzić z jego mieszkania bo mieszkanie zostało nabyte przed zawarciem
            związku małżeńskiego i jest jego odrębnym majątkiem).
            Swim zachowaniem możesz go nieźle zrazić do siebie, a przed Wami jeszcze bardzo
            trudne chwile. Po urodzeniu dziecka nawarstwia się wszystkie problemy z Waszego
            zwiazku. Totalny brak snu, kolki, płaczący cały czas maluszek, plus wzajemne
            pretensje i żale. Wtedy to najczęściej męźczyźni że kobiety poswięcają 100%
            uwagi dziecku. Zobacz że najwięcej małżeństw rozwodzi się zanim dziecko ukończy
            3 lata.
            • olivca Nie znalazłam tu złotej porady... :) 16.04.04, 12:21
              powiem szczerze: nie chce juz mi się o tym gadać. Wszystkie interpretujecie to
              tylko na dwa sposoby:1 - nie martw się, poczekaj, poprosi cię kiedys, jak tylko
              mu nie bedziesz przeszkadzać i 2) - po co ci ślub?! nic się nie zmieni.

              A ja powiem tak: chcę ślubu i nie widzę w tym nic zdroznego ani dziwnego (bo
              między innymi to mna kierowało kiedy wybierałam faceta mojego życia), i nie
              chcę czekać aż on się namysli - bo nie jestem w jego głowie i nie wiem, czy nie
              nastapi to za na przykład 20 lat! Nie chcę go szantazować, ale myslałam, że
              doradzicie mi cos w stylu: wyjedź na tydzień, niech się namysli sam, albo: sama
              mu się oświadcz. a tutaj...
              No coż, przyjdzie mi samej cos wymyśleć...smile Opowiem z jakim skutkiem.
              Pozdrawiam Was wszystkie i dziękuję za listy.
              Oliwka

              • nesla Re: Nie znalazłam tu złotej porady... :) 16.04.04, 12:29
                hahahah
                rozbawilas mnie przyznam szczerze smile)))

                nie spodobaly jej sie rady wiec twierdzi ze i tak zrobi swoje, no i dobrze
                dziewczyno, rob jak uwazasz, przeciez to ty znasz swojego faceta najlepiej, to
                ty bedziesz organizowac slub i paradowac z brzuchem w bialej sukni, to ty
                ponosisz ryzyko ewentualnego poronienia (czego BRON BOZE nie zycze!!!) i to ty
                wiesz DLACZEGO twoj facet wstrzymuje sie z poproszeniem cie o reke - mam
                nadzieje, ze powod jest jakis prozaiczny, ze np najzwyklejsza ofiara jest z
                niego i nie wpadl na to ze czekasz na oswiadczyny. Mam nadzieje, ze nie CELOWO
                czeka z nimi z jakiegos swojego powodu (np wymyslil jakis specjalny moment?) bo
                wtedy WSZYSTKO POPSUJESZ.

                Ale niezla jestes, przyznaje, nigdy bym za ciebie nie wyszla gdybym byla
                facetem smile bez obrazy
                • olivca dzięki 16.04.04, 12:39
                  Bardzo, ale to bardzo serdecznie dziękuję Ci za ten list ( i za poprzedni).
                  Za tą małomiasteczkowość i zaściankowośc - to prawda, jestem z małego
                  miasteczka, a te rządzą się trochę innymi prawami. Za to, że tak odważnie i
                  bezpardonowo krytykujesz moje wybory. Za to , że po prostu mnie wyśmiałaś... I
                  na sam koniec- za miłe życzenia na przyszłość...

                  Pozdrawiam
                  i żegnam.
                  • nesla Re: dzięki 16.04.04, 13:38
                    Alez prosze bardzo, cala przyjemnosc po mojej stronie smile
                    Co do krytyki to przeciez sama najpierw skrytykowalas nasze dla ciebie porady,
                    nie wiem po co w ogole zadalas to pytanie na forum, skoro nie masz zamiaru z
                    nich korzystac.. ah sorry - korzystac owszem mialas zamiar, ale tylko pod
                    warunkiem, ze porady zgadzalyby sie z tym co sobie w glowce ulozylas.
                    Zyczylam ci dobrze na przyszlosc, ale skoro wolisz ironie to interpretuj sobie
                    jak chcesz. Nastepnym razem jak bedziesz zadawac jakies pytanie to zaznacz z
                    gory, jakich odpowiedzi sie spodziewasz, zeby potem nie bylo takich
                    nieporozumien i zebys nie musiala sie w tak ostentacyjny sposob obrazac na nasz
                    wszystkie.
                    pozdrawiam
                    nesla
            • nesla Re: Nie znoszę czekać. 16.04.04, 12:22
              Katkun madrze pisze, dobrze zrobisz biorac sobie do serca co ci poradzila.

              Wg mnie twoj tok myslenia jest malomiasteczkowy / zasciankowy. Dokladnie jak
              napisala katkun - wyglada na to, ze najwieksza twoja obawa jest fakt, ze mozesz
              zostac zaszufladkowana jako "panna z dzieckiem", bo to czy bedziesz miec
              obraczke na palcu czy nie nie ma wplywu na wiernosc twojego lubego. O wzajemnym
              zaufaniu trzeba bylo myslec ZANIM zaczeliscie sie starac o dziecko. Mam
              nadzieje, ze nie zasypiesz swojego faceta takimi tekstami jakie zapodajesz
              tutaj, bo sie chlopak wystraszy i nigdy cie o reke nie poprosi.
              No i przestan sluchac babc, ciotek i sasiadek, bo wyglada na to, ze to one
              nawbijaly ci do glowy caly ten stek bzdur.
          • mokka77 Re: Nie znoszę czekać. 16.04.04, 12:17
            Olivca, ja cię popieram całym sercem i bardzo dobrze cię rozumiem. Ale prawda
            jest tez taka (ja już wyżej napisały dziewczyny), że faceta nie można w zaden
            sposób przymuszać do slubu, bo to kiedyś moze wyjść w postaci jakiegoś żalu.
            Oczywiście może też być tak, że on naprawde chce, ale nie ma odwagi? Zmuszanie
            którejkolwiek ze stron (kobiety lub mężczyzny) lub naciskanie nie ma sensu.
            Znam parę w podobnej sytuacji, która pobrała się dopiero jak dziecko miało 5
            lat (razem w związku od 10lat) i są i byli szczęśliwi przez cały czas.
            Pamiętaj tez, że ślub nie jest zadnym gwarantem wierności ani bycia razem do
            grobowej deski, a co do mieszkania, to tak jak we wcześniejszym poście - to tak
            czy inaczej zawsze będzie mieszkanie twojego faceta.
            Natomiast dobrze rozumiem twój żal, wierz mi.
    • malika5 Ale charakterek... 16.04.04, 12:43
      Ale masz Olivca, charakterek, podziwiam Cię i Ci zazdroszczę, to dobrze być
      takim przebojowym w dzisiejszym świecie. Życzę Ci wszystkiego najlepszego, nie
      wsłuchuj się w porady innych za bardzo, bo tylko ty znasz swojego faceta i
      sytuację na tyle, że jesteś w stanie podjąć właściwą decyzję.
      Zrób jak uważasz, ale koniecznie daj nam znać co i jak, bo twój wątek rozbudził
      spore emocje!
      Pozdrowienia

      Malika i 38 tyg. Kuba
    • azia2004 Re: jemu nie śpieszno do ślubu :( 19.04.04, 12:49
      zrob tak. Przekup ksiedza, niech zaczai sie w krzakach razem z Toba, zagadaj
      jakis swoich znajomych (zeby byli swiadkowie). Kiedy Twoj ukochany wychodzil z
      domu zarzuc mu worek na glowe, wywiezcie go do lasu! W samochodzie przebierzesz
      sie w biala suknie. W lesie pobierzecie sie. Nie wymknie Ci sie! Wcisniesz mu
      obraczke i to bedzie udany slub! smile
      Po co oswiadczyny, jak to na slubie Ci najbardziej zalezy.
      POzdrowienia i udanego zwiazku.
    • mycha79 Re: jemu nie śpieszno do ślubu :( 19.04.04, 12:57
      a czy bardzo Ci zalezy na ślubie przed narodzinami maleństwa?? My np. z moim
      ukochanym mężczyzna teraz staramy sie o dzidziusia a slub chcemy wziac w
      przyszlym roku w lecie. Mysle ze dzisiaj to nie ma takiego znaczenia, chyba ze
      przeszkadza ci nacisk ze strony rodziny??
      Madziaa
      gg 3603770
Inne wątki na temat:
Pełna wersja