elly2 15.01.11, 02:50 Jeśli ktoś ma takie doświadczenie - niech się wypowie jeśli zechce. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
chantal10 Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 15.01.11, 21:06 Ja nie mam pojęcia dlaczego straciłaś wiarę w bezpieczeństwo porodu domowego Odpowiedz Link Zgłoś
lidek0 Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 15.01.11, 21:38 Doświadczeń nie mam ale dla mnie poród domowy bezpieczny nigdy nie był. Odpowiedz Link Zgłoś
sofi75 Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 16.01.11, 12:44 lidek0 napisała: > Doświadczeń nie mam ale dla mnie poród domowy bezpieczny nigdy nie był. - nie wiedzisz braku logiki w powyzszym zdaniu? - ja doswiadczen zadnych nie mam, ale obrobka skrawaniem musi byc wyjatkowo ciezka praca Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 17.01.11, 19:29 na logike - a co jak dziecko bedzie potrzebowalo reanimacji? Odpowiedz Link Zgłoś
elly2 Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 18.01.11, 19:53 Annajustyno - położna reanimuje dziecko do czasu przybycia karetki . Ma tlen i sprzęt potrzebny do tego. Jedynie nie może zaintubować dziecka niestety i nie może podać koniecznych leków - a może mnie ktoś poprawi ? Odpowiedz Link Zgłoś
lidek0 Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 18.01.11, 18:51 wiedziałam, że na Ciebie moża liczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiak37 Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 15.01.11, 21:40 masz jakis cel w zbieraniu wypowiedzi forumowiczek? Odpowiedz Link Zgłoś
dmuchawcelatawce Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 16.01.11, 01:47 Ty nam musisz powiedzieć dlaczego straciłaś wiarę w bezpieczny poród domowy. Nikt Ci nie odpowie na to pytanie, bo to sprawa indywidualna. Różne sa kobiety, różne oczekiwania, temperamenty, intuicje. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 16.01.11, 12:05 Można by też założyć wątek: "Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród w państwowym szpitalu ( w Polsce )", myślę że miałabyś więcej wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 16.01.11, 14:05 Nie straciłam. Nigdy jej nie miałam. Ale nie mam pojęcia dlaczego Ty straciłaś. Odpowiedz Link Zgłoś
miska_malcova Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 16.01.11, 17:52 dla mnie poród domowy nigdy nie oznaczał bezpiecznego Odpowiedz Link Zgłoś
naana26 Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 16.01.11, 19:17 przecież nie mówi że straciła, tylko prosi o wypowiedź osoby które straciły - jeśli mają takie doświadczenie. ja może i bym wierzyła - ale znam za dużo przypadków gdzie fakt zrobienia natychmiastowej cesarki uratował życie dziecka. Niestety - nie wiemy jak się poród potoczy, ja bym nie ryzykowała własnego zdrowia i życia dziecka dla spełniania jakichś porodowych ideałów w zaciszu własnego domu. Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 16.01.11, 22:13 zgadzam się z naaną. Nawet jeżeli masz super zdrową i książkową ciążę, to przy porodzie może niestety się okazać, że potrzebna jest jakaś interwencja. I co jeśli nie dojedziesz na czas do szpitala - gdzie są chirurdzy etc? Moja koleżanka miała właśnie taką piękną książkową ciążę, akcja porodowa zaczęła się prawie tak jak miała wyznaczony termin - ale dopiero przy porodzie okazało się ,że dziecko było owinięte pępowiną (wcześniejsze USG tego nie pokazywało)..I mimo, iż chciała mieć poród naturalny - musiała dla uratowania życia dziecka mieć cesarkę. Gdyby wyszło to w domu nie wiadomo czy by zdążyła dojechać do szpitala karetką.. Moim zdaniem nigdy nie wiadomo jak może być - może pójść super, poród szybki i dziecko bezproblemowo na świecie; ale mogą pojawić się komplikacje, których nie było wcześniej lub których nie było jak wykryć wcześniej (i nie chodzi o jakiś zły system opieki zdrowotnej) - i potrzebna jest szybka interwencja lekarza, chirurga lub neonatologa.. Ja bym sobie nie wybaczyła, gdyby dziecku coś się stało tylko z powodu tego, że chcę rodzić bardziej komfortowo niż normalnie..Myślę, że te 2-3 dni jestem w stanie "wycierpieć" w szpitalu - jeżeli to zwiększa szanse moje i dziecka na brak komplikacji.. Odpowiedz Link Zgłoś
ofelia1982 Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 16.01.11, 22:14 PS. Nie mam jeszcze doświadczenia, więc nie wiem czy weźmiesz mój post pod uwagę. To tylko moja opinia.. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 17.01.11, 19:30 Zgadzam sie w 100%. Odpowiedz Link Zgłoś
elly2 Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 16.01.11, 23:05 Jak słusznie naana26 zauważyła to nie ja straciłam wiarę Pytam osoby , które zrezygnowały z porodu domowego , u których ten poród zakończył się inaczej niż oczekiwały, które z jakichś powodów straciły wiarę w jego bezpieczeństwo. Odpowiedz Link Zgłoś
batutka Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 16.01.11, 23:38 elly2 napisała: > Jak słusznie naana26 zauważyła to nie ja straciłam wiarę tak napisałaś w tytule wątku Odpowiedz Link Zgłoś
elly2 Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 18.01.11, 19:50 Batutko - pytanie zadane w trochę innej konwencji . Odpowiedz Link Zgłoś
joanna29 Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 17.01.11, 07:55 Poród w domu zakończyłby się napewno smiercią mojego syna i moją. W szpitalu nie masz 100 % pewności, że wszystko bedzie dobrze, a co dopiero w domu bez specjalistów z odpowiednim sprzętem i wiedzą. A wszystko to przy książkowej ciąży oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
milamala Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 18.01.11, 21:48 Elly w j.polskim jak sie chce zadać komuś pytania i nie jest to poezja, to uzywa się formy w drugiej osobie a nie pierwszej. Ale nie o tym chce pisać. Wlasnie dzis przypadkowo rozmawialam z pewną Holenderką, która rok temu urodziła dzidziusia. Zdecydowała sie wówczas na poród domowy. Dziś oświadczyła, że przy drugim dziecku zdecyduje się na poród szpitalny, zapytałam zatem dlaczego rok temu pozytywnie nastawiona do porodów domowych kobieta zmieniła po porodzie zdanie. Otóż świetnie przebyta ciąża i zdrowe ciało nie uchroniło ją od komplikacji i podczas porodu musiała karetka jechać do szpitala. Żle wspomina tę podróż. Nie wiem jak podróżuje sie podczas akcji porodowej, ale chyba niezbyt wygodnie, bo taką opowieść, o utracie wiary w bezpieczny poród domowy po porodzie domowym zakończonym w szpitalu już nie pierwszy raz słyszałam. Odpowiedz Link Zgłoś
elly2 Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 19.01.11, 01:07 Z akcją porodową podróżuje się fatalnie - wiem coś o tym. Jazda znacznie wzmaga bolesność skurczów - zwłaszcza po niezbyt równej nawierzchni - przynajmniej u mnie tak było. Niektórzy nie lubią oxy bo wzmaga ból , ja nie lubię z tego samego powodu jazdy z czynnością skurczową po ulicach mojego miasta Odpowiedz Link Zgłoś
kotkowa Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 19.01.11, 09:02 W zasadzie nigdy bym sie nie zdecydowala na porod domowy, bo zdaje sobie sprawe, ze odkad kobiety rodza w szpitalu, jest duzo bezpieczniej. Mniej zgonow przy porodzie, szybka reakcja ratuje zycie i zdrowie matki i dziecka. I nikt nigdy nie zagwarantuje, ze porod bedzie przebiegal bez powiklan, nawet jesli wszystko wydaje sie ok. Przekonalam sie o tym na wlasnym przykladzie - jechalam do porodu z usmiechem, pozytywnie nastawiona, w ogole nie zestresowana, bolu sie nie balam, bardzo chcialam urodzic sn. W ciazy nie bylo zadnych powaznych powiklan, dziecko prawidlowo ulozone, waga odpowiednia, miednica odpowiednia, nic nie powinno sie wydarzyc. I ogromnie sie zdziwilam, ze w trakcie porodu byly jednak powiklania, dziecko nagle obrocilo sie potylicowo tylnie, mialam tak silne bole krzyzowe, ze nie moglam sie ruszyc, lezalam tylko zgieta w pol, kurczowo trzymalam sie barierek lozka i wylam z bolu i wrzeszczalam jak ktos probowal mnie dotknac. Skonczylo sie cc robionym w ostatniej chwili, bo rozwarcie bylo juz na 8 cm, porod sie zatrzymal, a jednoczesnie dziecko bylo juz nisko i niewiele brakowalo, ze zaczeloby sie wstawiac do kanalu, a wtedy juz nie mozna robic cc, tylko bylby pewnie prozniociag albo kleszcze, bo nadal ulozenie bylo nieprawidlowe. Nie wyobrazam sobie co by bylo, gdybym rodzila wtedy w domu. Przeciez przewiezienie do szpitala to duzo czasu, nerwow, cos sie moze stac po drodze, ja sie nie moglam ruszyc, to bylby koszmar. Gra nie warta swieczki, cala ciaze czlowiek na siebie uwaza, nie warto ryzykowac, ze przy porodzie cos sie stanie. Odpowiedz Link Zgłoś
karora7 Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 19.01.11, 10:40 tym bardziej, że później może okazać się że każda minuta niedotlenienia dziecka może skutkować/ skutkuje trwałym uszkodzeniem mózgu - czyli upośledzeniem. I żyć później z tą pieprzoną świadomością, że dla spełnienia - nie wiem - jakiegoś wyimaginowanego ideału porodowego we własnym łóżku mam dziecko upośledzone do końca życia. Sorry, dziękuję wolę być w szpitalu - szanse mimo wszystko są wówczas większe. Szanse na szczęśliwy finał - z jakimi komplikacjami by nie był poród. Odpowiedz Link Zgłoś
elly2 Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 23.01.11, 15:02 Mimo wszystko poród w domu jest propagowany szeroko Odpowiedz Link Zgłoś
lidek0 Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 23.01.11, 15:23 ale nie w Polsce, a kraj w którym jest nawięcej porodów domowych czyli Holandia jest na trzecim miejscu wśród krajów eurpejskich jeżeli chodzi o śmietelność okołoporodową noworodków. Coś za coś. Odpowiedz Link Zgłoś
elly2 Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 25.01.11, 16:20 O kurczę , ...a ponoć to takie bezpieczne... Odpowiedz Link Zgłoś
naana26 Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 25.01.11, 17:57 a tak w ogóle to jeszcze dodam, że dla mnie poród to wydarzenie dla którego właściwym miejscem jest szpital. rodzenie w domu, w salonie albo sypialni jest dla mnie tak samo "logiczne", jak zaproszenie do domu dentysty z torebeczką jednorazówki oraz wiertełkiem na baterie. W końcu z dostępem do wody, odmierzoną ilością wypełnienia oraz lampą, w kuchni na wygodnym stołku dałoby radę zaborować zęba, nie? Tylko po co i w imię jakiej idei to nie wiem. Dla mnie pobyt w szpitalu był wspaniałym przeżyciem, szczególnie że rodziłam pierwszy raz. Przez 3 dni miałam w okół siebie inne młode mamy, mogłam się wiele nauczyć i podpatrzeć. Do tego pielęgniarki, z których jedna mi pomogła jak dziecko zaczęło wymiotować wodami płodowymi a potem się nimi dusić bo się zakrztusiło a ona go wywróciła głową w dół i mu to wyklepała. Ja stałam jak wmurowana i nie wiedziałam co robić, bo ledwie przeszłam pierwszy raz ubierania pampersa, a tu taka akcja. Do tego mogłam popytać położne i pielęgniarki o wszystko co mnie nurtowało, podpatrzeć jak inne mamy radzą sobie z karmieniem, jakoś przez te parę dni odpocząc po tym wszystkim, wyluzować. A potem z radością przekroczyć prog domu i zacząć nowy etap. Nie wiem co ludzi w tym przeraża i sprawia, że decydują się na tak duże ryzyko jak rodzenie dziecka w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
jeza_bell Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 25.01.11, 18:08 naana26 napisała: > a tak w ogóle to jeszcze dodam, że dla mnie poród to wydarzenie dla którego wła > ściwym miejscem jest szpital. A ja uważam, że na takie momenty w życiu jak narodziny i umieranie jest miejsce w zaciszu domowej atmosfery z dala od lamp, obcych osób i całej tej otoczki... Do tego pielęgniarki, z których jedna mi pomogła jak dzie > cko zaczęło wymiotować wodami płodowymi a potem się nimi dusić bo się zakrztusi > ło a ona go wywróciła głową w dół i mu to wyklepała. Ja stałam jak wmurowana i Twoja mama/ teściowa zrobiłaby to samo. > Nie wiem co ludzi w tym przeraża i sprawia, że decydują się na tak duże ryzyko > jak rodzenie dziecka w domu. Może jeszcze większe ryzyko związane z wewnątrzszpitalnymi szczepami zjadliwych bakterii i narażenie noworodka na infekcje i inne atrakcje których w domu nie uświadczysz..? Odpowiedz Link Zgłoś
230808r Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 25.01.11, 19:47 kiedy ja rodziłam obok dziewczyna miała cesarkę.. wyjęli dziecko z zarośniętym przełykiem, nie mogło złapać oddechu,gdyby nie natychmiastowa tracheotomia i OIOM było by po dziecku... nikt mnie do rodzenia w domu już nie przekona Odpowiedz Link Zgłoś
naana26 Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 25.01.11, 22:51 Co do pomocy dziecku - nie mieszkam ani z mamą ani z teściową. Z umieraniem - zgoda. W sumie umierającemu juz wszystko jedno gdzie kona, bo skoro umiera to i tak szpital (do ratowania życia) na nic się zdaje. Ale to raczej mało przekonywujący argument przy NARODZINACH. > Może jeszcze większe ryzyko związane z wewnątrzszpitalnymi szczepami zjadliwych > bakterii i narażenie noworodka na infekcje i inne atrakcje których w domu nie > uświadczysz..? Infekcje/bakterie - nawet jeśli mogą byc narażeniem - istnieją sporadyczne sytuacje, gdzie stanowią realne zagrożenie. Policz sobie ile noworodków ratuje szpital ( standard to spadające tętno przy porodzie), policz sobie ile cesarek ratuje życie dzieci - jeśli stanowią 15-20% porodów. Wiesz ile to noworodków? I wiesz ile z nich by umarło gdyby nie natychmiastowe cc albo ingerencja chirurgiczna zaraz po porodzie? Choćby nie wiem jak zaniżyć tą statystykę, i nie wiem jak zawyżyć ilość infekcji (ok, są takie jak sepsa itd) - to i tak ilość tych o których piszesz będzie w stosunku do uratowanych przez szpital dzieci śmieszna. Odpowiedz Link Zgłoś
sroka75 Re:do jeza_bell 26.01.11, 10:51 > A ja uważam, że na takie momenty w życiu jak narodziny i umieranie jest miejsce > w zaciszu domowej atmosfery z dala od lamp, obcych osób i całej tej otoczki... itd... taka moja mała dygresja.. przekonanych nie trzeba przekonywać, niezdecydowani "dojrzewają" do którejś z opcji, sceptycy i przeciwnicy mają szpitale, i bardzo dobrze,...wątki o tej tematyce przewijają się przez to forum co jakiś czas i zazwyczaj nic z nich nie wynika albo to co napisałam powyżej.., pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa Historia zaslyszana 26.01.11, 16:54 U mojego meza w pracy byla delegacja z centrali, z Teksasu. To bylo 4 lata temu, po narodzinach naszego pierwszego syna. sila rzeczy panowie jakos nawiazali rozmowe o porodach, dzieciach...Jeden z amerykanskich szefow opowiadal jak rodzil sie jego syn. Bylo to ponad 30 lat temu, czyli teoretycznie szkolenie poloznych bylo lepsze niz dzisja (mniej technologicznych gadzetow, na ktore mozna zlozyc odpowiedzialnosc, itepe). Ciaza ksiazkowa, porod domowy poczatkowo przebiegal dobrze. Mila sielankowa atmosfera, polozna rzekomo doswiadczona ( za ciezkie pieniadze oplacona). Niestety juz w trakcie parcia sprawy zaczely przybierac niekorzystny obrot, polozna nie umiala sobie poradzic, dziecko sie "zaklinowalo", kiedy wreszcie jakos udalo mu sie "wypasc" maly byl czarny, nawet juz nie siny i nie oddychal. Matka wpadla w histerie, a z nia polozna...Stala, patrzyla na dziecko i nic..Ten wielki Teksanczyk podkasal rekawy, i zaczal reanimowac malenstwo ( znal tylko ogolne zasady udzielania pierwszej pomocy, potrzebne na budowach ;-( Polozna dalej stala, i szlochala, w koncu facet na nia ryknal, zeby chociaz zadzwonila po karetke. Dalej stala. Strach powiedziec, ze dostala liscia na otrzezwienie, dopiero sie ocknela i zadzwonila. Maly przezyl. Pani zostala pozbawiona prawa wykonywania zawodu i musiala zaplacic odszkodowanie. Ojciec dziecka tego rozwiazania z calego serca nie poleca. Czesc piesni. Odpowiedz Link Zgłoś
agaguru Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 03.02.11, 17:23 A ja stracilam wiare w bezpieczny porod szpitalny....Ze strachu w szpitalu (panicznie sie boje szpitali) moje mega regularne skurcze ustaly, odeslano mnie do domu, po ok 2-3h wrocilam z pelnym rozwarciem (pierwsze dziecko) wiec nie zdazyli z antybiotykiem na paciorkowca, a ja zrobilam trzy trasy: szpital-dom-szpital, chyba wolalabym jedna trase karetka do szpitala w razie komplikacji porodu domowego-szybciej i wygodniej. Ekipa w szpitalu tez musi sie przygotowac do cc-zazwyczaj nie siedza wysterylizowani na sali operacyjnej i czekaja na powiklania, czasem ekipa jest jedna i rodaca musi czekac az skoncza i wysterylizuja sie, nikt nie kroi babki na zywca, bez anastezjologa w sali porodowej-tyle samo pewnie zajmuje dojazd karetka, gdzie ekipa juz czeka. W szpitalu po porodzie musisz sikac/robic kupe/ brac prysznic w ekstremalnych pozycjach zeby przpadkiem nie dotknac deski itd, pewnie dlatego tyle babek konczy z cewnikem i lewatywami i innymi przyjemnosciami. Personel szpitala nalezy do ludzi najczesciej chorujacych (statystcznie wg. zwolnien chorobowych) nie bez powodu, zakazenia szpitalne sa czestsze niz sie wydaje i pakowanie noworodka w to srodowisko jest bez porownania bardziej ryzykowne niz dom z ktorego bakteriami dzieciak sie uodpornil przez matke. Ot takie moje zdanie. A! noworodka mozna reanimowac w domu, trachotomie zrobic tez i podstawowe leki ratujace zycie polozna tez posiada. Smiertelna sytuacja najczesciej sprowadza sie do wypadniecia pepowiny, co jest rzadkie i porod szpitalny tez czasto nie gwarantuje przezycia. No i oczywiscie w domu polozna jest z rodzaca caly czas i tylko jej poswieca uwage, wiec szybko moze zauwazyc komplikacja...w szpitalu czasem zostaje sie samemu a polozna biega miedzy porodami. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
lilabe1 Re: Dlaczego straciłam wiarę w bezpieczny poród d 15.02.11, 18:02 No to następny w domu najlepiej z nadworną na PD kaakaą - powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś