monicawiej
26.01.11, 20:24
Jestem w 6 tyg ciazy. W listopadzie 2010 zrobilam sobie badania na tarczyce : tsh wyszlo 17,325uIU/ml normy-0.49-4.67), ft4 0.88 ng/dl (0.71-1.85), ft3 2.41 pg/ml (1.45-3.48).
Nastepnie badanie bylo 6.01 i wyniki byly tsh 14 mU/L norma(0.35-5), a free t4: 13pmol/L norma(9-21).Lekarz po otrzymaniu drugiego wyniku zalecil tylko wykonanie badan za pol roku.
Od 2 dni wiem ze jestem w ciazy, bylam dzis u lekarza piewszego kontaktu i uzyskalam info, ze lekow nie trzeba, bo jest prawie w normie, dostane skierowanie za 6 tyg. do szpitala i tam zrobia mi usg i sprawdza poziom hormonow. I tyle. Czytalam, ze niebezpieczne dla dziecka jest brak hormnonow tarczycy, szczegolnie we wczesnej ciazy. Czy nie powinnam brac z zewnatrz ich w postaci jakiegos leku?
Mieszkam w Wielkiej Brytanii . Moze ktos z Wam mial taka sytuacje? Jakbym bylam pewna ze potrzebuje na 100% lekow , to moge ew. pojsc do szpitala. Bylam juz na Oddziale wczesnej ciazy dzis rano i maja oddzwonic.
Strasznie sie stresuje ze szkodzi to dziecku a czas leci.
Prosze o jakies sugestie
Monika