urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki

14.02.11, 17:16
cztery tygodnie temu. - w niecałe 5 godzin, z czego ostatnie 35 minut w szpitalu

Przed południem pojechałam ze starsza na zakupy, a w czasie obiadu jeszcze byłam przekonana, że to na pewno nie dziasiaj.

Dopiero ok 14.30 jak karmiałam starsza, to poczułam dwa chrakterystyczne skurcze, szybko wstałam, zeby je "rozchodzic". Po poprzednim porodzie wiedziałam czym taki skurcz "pachnie", postanoiwłam byc troche bardziej aktywna - zaczełam myc gary, sprzatac ze stołu, wszystko by chodzic tam i z powrotem, by byc na nogach i w ruchu. Było przed 15.00, a skurcze sie pojawiały co 3 minuty, były jednak znosne. Chcaiałam jak najdłuzej sie utzryamac na nogach, powtarzałam sobie, ze pierwsza faze nalezy przesiedziec w domu.

Zadzwoniłam jeszcze w dwa miejsca, w tym czasie akcja tak jakby sie uspokoiła. Potem zaczeło sie znowu, troche mocniej, ale chodzenie po mieszkaniu, czy prasowanie ułatwiało mi zycie. Obudziła sie starsza córka, która tego dnia chyba zrozumiała powage sytuacji, bo nie była uciazliwa. Ja poszłam pod prysznic, sprawdziłam czy w torbie wszystko jest, dopakowałam ostatnie rzeczy.

O 17.30 zadzwoniłam by wezwac chłopa do domu, juz skurcze były na tyle silne, że przeszkadzały w rozmowie - jak przychodził skurcz, to musiałam przerwac na chwile rozwowe, zeby go jakos przetrzymac.
W szpitalu bylismy ok. 18.45, na kazdy skurcz robiłam sie mokra od potu, w ogóle szłam z zamiarem, ze powitam połozne prosba o znieczulenie zewnatrzoponowe i ze maja czas na zbadanie tylko miedzy skurczami, bo na skurczu nie byłam w stanie ani lezeć, ani siedzieć .

POłozna (delikatna jak rzexnik, a do tego bezczelna) powiedział, ze rozwarcie jest na 10 cm. No to jasne, ze zzo nie bedzie i trzeba bedzie zjesc tę żabę. Przewiozły mnie na sale prodowa, gdzie było to przeklete lózko. Byłam tak otepiała od tych 10 cm, że pozwoliłam sie tam położyć. A tu zaczynało sie piekło.
Połozne każa przec jesli poczuje, ze mam ochote, ja im mówie, ze nie mam ochoty, że mnie boli kosc ogonowa (ze po poprzednim porodzie mi został ten ból), one nie słuchaja tylko swoje. Ból był straszny, pozycja półleząca, resza ciała naciskam sobie brzuch, co mi sprawaio ból, one przyczepiły mi do brzucha coś ciezkiego (podobno do mierzenia skurczy), mówie, że to mnie boli i zeby zabrały, a te cipy, jeszcze dociskaja, by lepeij sie ustrojstwo trzymało. Kable od kropkówki tak poplatały, że nie mogłam w ogóle ruszyc reką. Gardło miałam suche, to powiedziały, że wody nie dadza, bo zwymiotuje, kazda przec, mówie, że nie wiem kiedy, one znowu - kiedy mam ochote (ale nie mam ochoty - istny horror). W koncu wytłumaczyły kiedy przec, ból był tak straszny, że rozum odbierał, zaczełam przec, kazde parcie, miałam wrazenie, że mi ktos recznie odgina ostatnie kosci kregosłupa, że mi grejrut usiłuje przepchac. Przełożyły mnie na bok, ale to nic nie dało, bół był straszny.
Kazdym parciem zadawałam sobie straszny bół, darłam sie strasznie, nie wiem czy bardziej z bólu, czy z wysiłku. Miedzy skurczami kazały oddychac, ale nie było to oddychanie, a raczej dyszenie czy charczenie.
Powiedziały, że widza głowe, dotknely moja reka, ale nic nie czułam, pamietam tylko, że moment wyskakiwania, to było takie uczucie jakby ryba mi sie wysliznela z rąk. I to tyle głównej czesci horroru, urodzenie łóżyska było łtwiejsze.

Jak mnie drugi raz badała, żeby sprawdzic czy w srodku nic nie pekło, to juz była delikatniejsza, chyba dlatego, że na nia nawarczałam. Nie pekłam, ani mnie nie nacieła - to tyle dobrego co moge powiedziec o tych położnych.
Nie zabrały malutkiej natychmiast z brzucha i przyłożyły ją tez dosc szybko do piersi - to ich plusy.

To co mam im do zarzucenia, to rutyniarstwo i bezmyslnosc (powinny sie douczyc jak postepowac z kobieta, która rodzi bez zzo), bo zrobiły wszystko, zeby bardziej bolało.
Od małodelkatnego badania przy wejsciu, przez pozycje na plecach, przez doczepienie i dociskanie tych urzadzen pomiarowych, przez unieruchomienie mi reki, nie danie mi wody (w końcu troche dostałam raz, ale musiałam sie sto razy dopraszac), az po niesłuchanie i wiedzenie lepeij. Gdybym rodziła ze zzo, to by mi bardziej było wszystko jedno.

Ból był taki straszny, ze wszystko przeszkadzało, łacznie ze skarpetkami, okularami i opaska na właosach, suchym gardłem, a takze zbyt wyskoka temperatura w pomieszczeniu.


To mój drugi poród, a ja jak magii nie widziałm, tak nadal nie widzę. Teraz mówie, ze natepnym razem urodze w domu. To w szpitalu poddana tej obróbce wycierpiałam najbardziej. Połozna zrelaksowana i gapiaca mi sie w krocze, a ja wyje z bólu - bo w pozycji horyzontalnej czy pólezącej najbardziej mnie bolało. Czasem niektóre kobiety mówią, że im w drugiej fazie było łatwiej, dla mnie to było piekło, nalepiej mi było w domu, nawet jak juz było cięzko, a skurcze parte były dla mnie najwieksza tortura.
Przeczucie mnie mnie nie oszukało - poród szpitalny jest masakrą - gdyby nie ta rutynowa obróbka, to by było lepiej.

O ile mam zastrzezenia do tego co sie działo na sali porodowej, to przez nastepne dni na oddizle połozniczym było o 180 stopni lepeij.
    • robin2510 Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 14.02.11, 18:41
      Gratulacje wink

      Mój drugi poród to też była masakra , powiedziałam że nigdy więcej dzieciaków po co mi 3 zięć smile. Ja też nie miałam partych chociaż przy pierwszym porodzie miałam i wiedziałam jak się je czuje tak przy drugim zero i kazały położne przeć , straszyli kleszczami i lekarz ponad 100kilowy chłop kładł mi się na brzuch i młodszą wyciskał. Miodzio przez miesiąc nie mogłam się wyprostować....
      • asiulka1976 Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 14.02.11, 19:06
        dlatego polecam wlasna polozna - sprawdzona i polecana smile)
        niestety nie kazdy moze i chce rodzic w domu.
    • em.haa Czy można prosić o streszczenie? :P 14.02.11, 19:24

      • villemo86 Re: Czy można prosić o streszczenie? :P 14.02.11, 20:03
        Re: Czy można prosić o streszczenie? tongue_out

        Pojechała do szpitala i urodziła smile

        Gratuluję Kamelia, z tego co kojarzę to Ty we Francji rodziłaś? Czyli położne zołzy to nie tylko Polska tradycja smile
      • kamelia04.08.2007 streszczeniem jest tytuł wątku :-P 15.02.11, 12:08
    • apetita29 Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 14.02.11, 22:08
      Nie cierpie takich historyjek. Na pewno sporo kobietek postraszyłaś-gratuluje. Jestem w drugiej ciąży. Z pierwszego porodu pamiętam, że parcie dawalo mi wiele satysfakcji a te wcześniejsze fazy niestety nie.
      Nie prosiłam o wodę, mąż mokrą ścierke przykładał mi do ust. Nie miałam zzo i nigdy bym nie chciala. I nigdy nie napiszę takiego tekstu po porodzie.
      • mia_siochi Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 14.02.11, 23:02
        Podzieliła się swoimi wrażeniami, co w tym złego?
        Dla Ciebie poród to pikuś, dla niej nie. To takie dziwne?
        Jak ktoś wrazliwy to nie ma obowiązku czytać.
      • mrowka75 Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 14.02.11, 23:28
        przecież autorka wątku ostrzegła w tytule wątku - mało poetyki, dla mnie to jasne,ze opis z tych mało romantycznych, czyli poród jakim jest w rzeczywistości. Nie trzeba wiele inteligencji, by nie wchodzić po zniechęcającym tytule. I gardłować bez powodu.
        • apetita29 Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 15.02.11, 05:22
          MAłopoetycki ma wg. mnie inne znaczenie. Przeczytałam i oceniłam -chyba mam do tego prawo. A ból każdy pojmuje inaczej i teksty w stylu koleżanki wg. miały postraszyć każdą, która ma to wydarzenie przed sobą. Nie taki diabeł straszny -da się przeżyć. Nie pozdrawiam.
          • ciociacesia co ocenilas? 15.02.11, 11:35
            ze ja nie bolalo bo ciebie nie bolało, matko
            lubie takie opisy - rzeczowe i na temat
            • apetita29 Re: co ocenilas? 15.02.11, 11:51
              Bolało mnie bardzo, na tyle, że nie da się tego opisać. A ta historyjka i tak jest o kant ...
              --
              • ciociacesia dla mnie swietna 15.02.11, 13:39
                wyczytalam z niej tyle ze bolalo bo lezała, co zgadza sie z moja linia swiatopoglądową
                • apetita29 Re: dla mnie swietna 15.02.11, 13:46
                  Dziewczynki, nigdzie nie napisałam, że "mnie nie bolało". No ale wybaczam nadinterpretację.

          • sroka75 Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 15.02.11, 11:56
            >i teksty w stylu koleżanki wg. miały po
            > straszyć każdą, która ma to wydarzenie przed sobą.
            eee tam ten opis miał "straszyć"?..no to chyba mało opisów na tym forum czytałaś...wink) a dzieci jak się rodziły tak się rodzą...wink
            >Nie taki diabeł straszny -da
            > się przeżyć.
            Wojnę też się da...wielu się to udało..wink...ba! idąc twoim tropem nawet, wtedy dzieci się rodziły..wink
          • mrowka75 Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 15.02.11, 12:51
            Ale to Ty wyznaczasz co i w jakim stylu trzeba tu pisać? Dziewczyna opisała poród jakim był podała jego plusy i minusy, nie było w tym poetyki tylko rzeczywistość z jaką sie zetknęła. Podzieliła sie wrażeniami, nikogo nie straszyła. Miała potrzebę podzielenia sie wrażeniami, ostrzegła, ze miło nie było i tyle. Do wątku wchodzisz na własną odpowiedzialność.
          • prawdziwie_krystaliczna Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 23.02.11, 08:54
            Yhy.. da albo i nie... Nie uwazam tego opisu za cos drastycznego - do pierwszego porodu bylam nastawiona bardzo pozytywnie bo wszyscy mowili wlasnie ze "nie taki diabel straszny" i z lekka sie zdziwilam... bolalo cholernie.. Teraz jestem w drugiej ciazy i jestem nastawiona zupelnie inaczej.. uncertain Uwazam ze i takie opisy sa potrzebne - to nie jest temat tabu smile lepiej byc przygotowanym na najgorszy bol a potem najwyzej odetchnac ze nie bylo tak zle niz doczekac zdziwienia jakie mnie spotkalo... uncertain
      • posh_emka ???? 18.02.11, 12:42
        Ale o co chodzi ? że dziewczyna opisała swój poród- jak go odczuła i jak przebiegał?
        To co wszystkie mamy na forum pisać jaki poród jest lekki i przyjemny i że nie ma się czego bać- że to jak pierdnięcie? Po to jest forum żeby się dzielić swoimi przeżyciami i doświadczeniami- jedna ma inne od drugiej- chyba to jest oczywiste.
        Mój poród o tyle o ile położne były na 6 z + to ból nie do wytrzymania- mino,że jestem na niego odporna. Gdyby nie to,że mimo wyczerpania fizycznego i bólu była w moje głowie świadomość,że przecież kiedyś się to skończy i zobaczę mojego skarba to skakała bym chyba przez okno.
    • 1matka-polka Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 15.02.11, 07:58
      Też uważam, że autorka przesadza, ja takie rzeczy to moge opowiadać po każdej wizycie u dentysty a innych dentysta nie rusza.
      Zauważyłam, że jest pewna grupa kobiet, które lubują się w straszeniu innych porodem, chorobami w ciąży i rożnymi zabobonami, mnie to nie rusza ale większość moich koleżanek, które jeszcze nie są nawet w ciąży, jest ciężko przerażona, jak tylko im zaczynam opowiadać, co się już dowiedziałam o rodzeniu po ludzku.
      Trzeba było zleźć z tego łóżka, czy to naprawdę takie trudne, nawet w takiej ekstremalnej sytuacji?
      • iwonagos Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 15.02.11, 09:39
        Forum nazywa się "ciąża i poród", więc o czym kobiety mają tu pisać????
        Jak byk w tytule wątku napisane: "urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki", więc czego się spodziewałyście? Skoro jedna z drugą nie lubicie czytać o porodach, bo nie chcecie być np straszone, to po kiego diabła czytacie????
        • 1matka-polka Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 15.02.11, 09:47
          Mnie interesują historie o porodach ale bez grafomanii, wyzywania położnych i lekarzy i twierdzenia, że cały świat sprzysiągł się przeciwko jednej biednej rodzącej.
      • kamelia04.08.2007 Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 15.02.11, 12:13
        1matka-polka napisała:

        >
        > Trzeba było zleźć z tego łóżka, czy to naprawdę takie trudne, nawet w takiej ek
        > stremalnej sytuacji?


        ja jestem z tych istot, które nie sa w stanie przy takim bólu zdjąc nóg z tych wesołych oparc na nogi jakie sa na fotelach ginekologicznych. Łózko porodowe jest podobnie skonstruowane - wyjasniam, bo widocznie tego nie wiesz.

        Odpowiadam - tak to było takie trudne i powtórze sie - przy takim bólu rozum odbiera. Ty tego nie zrozumiesz, bo nasz inny układ nerwowy i nie czujesz bólu.
      • ninelp Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 16.02.11, 21:47
        Generalnie gratuluję ze wszystko się dobrze skonczyło.
        Urodzilam już 2 dzieci i mialam 2 bardzo różne porody. A pierwszy był straszny. Więc rozumiem autorkę wątku. Nie wszystko zawsze jest pięknie.
        Nie moglam pić przez 16 godzin, złamano mi kość ogonową, pęknięta szyjka i krwotok, dziecka nie dałam rady wziąć na ręce przez 2 dni, do łazienki też nie mogłam pójść bo mdlalam, miałam cewnik. I nie wiem jakim cudem mialabym walczyć sama grzecznie o tą wodę i zejść z tego łóżka o własnych siłach. A żyję pewnie tylko dlatego że w super renomowanym szpitalu w Stolicy mąż biegał po korytarzach i siłą przyprowadzał lekarza. Nawet nię pamiętam jak wyglądała położna i lekarz wykasowałam ich z pamięci. I niesty komplikacje byly winą personelu , anie skomplikowania porodu. Porody są różne niestety. Urodzisz zobaczysz.
        Dla pokrzepienia drugi poród już z oplaconą położną, cudowną kobietą, kompletnie naturalnie i choć jednak w bólu urodziłam 2 córkę. Mogłam pić jeść chodzić itp, a odstęp byl tylko 2 lata, więc znaczenie miało tylko podejście personelu. I o nic nie musiałam walczyć. Zwyczajnie trafilam na ludzi z powołania.
        • 1matka-polka Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 17.02.11, 09:25
          ninelp napisała:
          A żyję pewnie tyl
          > ko dlatego że w super renomowanym szpitalu w Stolicy mąż biegał po korytarzach
          > i siłą przyprowadzał lekarza. Nawet nię pamiętam jak wyglądała położna i lekarz
          > wykasowałam ich z pamięci. I niesty komplikacje byly winą personelu , anie sko
          > mplikowania porodu.

          To personel najpierw spowodował komplikacje, potem lekarz nie chciał cie leczyć ale w końcu się opamiętał i cię uratował. Rzeczywiście miałaś pecha.
          Ale to o niczym nie świadczy, jesteś jedną na 100 000 która miała pecha do takiego zbiegu okoliczności. To prawie jak wygrać w totka wink
          Problem polega na tym, że kobiety które nie miały problemów przy porodzie (większość), to nie mają za bardzo co opowiadać i takie historie się szybko zapomina, natomiast te, które miały problemy, czują się pokrzywdzone i wylewają swoje żale wszem i wobec. A że ogólnie zabiegi medyczne, krew, małą otwór - wielka głowa, itd. budzą u ludzi grozę, to takie opowieści - horrorki zostają w pamięci.
          To tak jak z wiadomościami w telewizji, też nie mówią że 30 000 000 mln ludzi nadal żyje, tylko że jeden został gdzieś tam zamordowany i już panika w okolicy.

          PS: Skoro wina personelu, to do sądu podać, tak się postępuje w cywilizowanym świecie.
    • kamelia04.08.2007 do postraszonych/przestraszonych opisem 15.02.11, 12:07
      nie wiem jak to sie dzieje, ale mimo zatytułowania watku i wyraźnego zaznaczenia w nim, ze nie bedzie fajnie - znajda sie zawsze takie co wejsda i komentują, że opis niedostatecznie cukierkowy. Pisza to osoby, które maja juz jeden poród za soba - dziwie się im, bo skoro raz rodziły, to chyba wiedzą, ze poród boli.

      Było wyraxnie napisane, że małopoetycko, to chyba wiadomo czego sie spodziewać.

      Druga sprawa: dlaczego uważacie, ze skoro was nie bolało, to mnie też nie bolało i przesadzam? - to do matki polki
      do apetity zas - jesli tobie było gorzej w pierwszej fazie, a w drugiej fajnie, to nie znaczy, ze skoro było u mnie inaczej, to zmyslam

      Znieczulenie zewnatrzoponowe chyba czemus słuzy. Gdyby poród bolał tak samo jak obcinanie włosów i paznokci, to zastosowanie zzo było bezcelowe.
      Pani matko polko, jestes cyborgiem, ciebie obcinanie reki na zywca by nie ruszyło, lubisz jak cię boli, przy tobie rambo to cienias - ok. Są jednak normalne kobiety, które nie lubia masochizmu i poród je boli.

      Nie rozumiem pewnych głosów pojawiających sie na cipie. Nie mozna napisac, ze ktos poród boli, ze było ciezko - bo sie ktos inny wystraszy.
      Prawda jest niestety taka smutna, ze jest to proces małokomfortowy i raczej nieprzyjemny. Pisanie, że było miło, lekko i przyjemnie jest zwykłym kłamstwem i wyrzadza wiecej szkód.
      • 1matka-polka Re: do postraszonych/przestraszonych opisem 15.02.11, 12:46
        Najlepsze jest to, że ja jeszcze nie rodziłam ale nie jestem histeryczką i rzeczywiście nie odczuwam wielu rzeczy jako bolesnych oprócz dentysty oczywiście.
        Jak urodzę, to nie omieszkam się podzielić moimi przeżyciami ale bez dramatycznego tonu i wyzywania personelu.
        Podejrzewam, bo już pewne doświadczenie życiowe ze sobą mam, że dużo zależy od nastawienia psychicznego i jeżeli poród przebiegnie w miarę fizjologicznie, to nie będę miała po nim żadnej traumy i pretensji do całego świata.
        Znam również swoje prawa oraz znalazłam już lekarza i szpital, którzy popierają porody po ludzku, przynajmniej w teorii, bo jak w praktyce, to się okaże.
        • kamelia04.08.2007 Re: do postraszonych/przestraszonych opisem 15.02.11, 15:16
          porozmaiamy jak urodzisz.

          Nie chce sie wywyzszac, ale nie masz doswiadczenia i czysto teoryzujesz co ty bys zrobiła i pozkazała w takiej sytuacji - chodzi mi zwlaszcza o te prawa i o upominanie sie o nie i wygodna pozycje, jak ci ból nie pozwala mysleć.


          A najbardziej uwielbiam te teksty o nastawieniu psychicznym, cóz tez byłam madra taka przed odejsciem wód poprzednim razem. A wszystko szło jak najbardziej fizjologicznie.....

          Personelu nie wyzwałam, a szkoda, bo po pierwsze znam juz na tyle francuski, ze potrafie byc grzeczna, ale i potrafie rzucic miesam, a po drugie zasłuzyły. Ty zaś, jak nabierzesz doswiadczenia zyciowego, bedziesz wiedziała, ze wulgaryzmy i wyzwiska w ustach rodzacych nie sa czyms nadzwyczajnym.

          Życze (sczerze, żeby było jasne) bezbolesnego porodu po ludzku.
          • 1matka-polka Re: do postraszonych/przestraszonych opisem 16.02.11, 07:56
            Mnie chodzi o wyzywanie na forum, na sali porodowej mogłaś wyzywać ile chciałaś, czytaj ze zrozumieniem.

            > chodzi mi zwlaszcza o te prawa i o u
            > pominanie sie o nie i wygodna pozycje, jak ci ból nie pozwala mysleć.

            Nie miałaś się dopominać tylko zmienić tę pozycję, skoro uważasz, że inna byłaby lepsza ale coś cię powstrzymało...
            Nie przejmuj się aż tak, jest pełno ludzi, którzy opowiadają niestworzone historię a jak przyjdzie co do czego, to siedzą jak trusie i wypełniają rozkazy bez mrugnięcia okiem wink
            • prigi Re: do postraszonych/przestraszonych opisem 16.02.11, 15:19
              ty naprawdę myślisz, że to takie hop-siup zmienić pozycję w trakcie skurczy partych? hłe hłe hłe

              mi położne musiały pomóc, abym nogi wyżej podniosła, nie mówiąc o podniesieniu z fotela porodowego.smile
              • kamelia04.08.2007 Re: do postraszonych/przestraszonych opisem 16.02.11, 15:36
                prigi napisała:

                > ty naprawdę myślisz, że to takie hop-siup zmienić pozycję w trakcie skurczy par
                > tych? hłe hłe hłe


                najwyraźniej tak mysli, bohaterka jedna, która sie urwała z ksiezyca


                > mi położne musiały pomóc, abym nogi wyżej podniosła, nie mówiąc o podniesieniu
                > z fotela porodowego

                dokładnie to samo, a jeszcze mnie przekrecały na bok, bo sama nie byłam w stanie. A po 2 godzinach od porodu mnie zdjeły z łózka i na wózku inwalidzkim zawiozły na oddział
            • kamelia04.08.2007 Re: do postraszonych/przestraszonych opisem 16.02.11, 15:39
              1matka-polka napisała:

              > Nie miałaś się dopominać tylko zmienić tę pozycję, skoro uważasz, że inna byłab
              > y lepsza ale coś cię powstrzymało...


              kobieto, bredzisz..... Nie urodziłas nigdy w zyciu, to jakie ty mozesz miec pojecie? W dodatku próbujesz pouczac, nie wiadomo czy sie pukac w czoło czy śmiac od tych twoich tekstów

              reszty nie skomentuję
            • czarna2209 Re: do postraszonych/przestraszonych opisem 19.02.11, 19:16
              1matka-polka napisała:

              > Mnie chodzi o wyzywanie na forum, na sali porodowej mogłaś wyzywać ile chciałaś
              > , czytaj ze zrozumieniem.
              >
              > > chodzi mi zwlaszcza o te prawa i o u
              > > pominanie sie o nie i wygodna pozycje, jak ci ból nie pozwala mysleć.
              >
              > Nie miałaś się dopominać tylko zmienić tę pozycję, skoro uważasz, że inna byłab
              > y lepsza ale coś cię powstrzymało...
              > Nie przejmuj się aż tak, jest pełno ludzi, którzy opowiadają niestworzone histo
              > rię a jak przyjdzie co do czego, to siedzą jak trusie i wypełniają rozkazy bez
              > mrugnięcia okiem wink

              Byłabym wdzięczna położnym dwóm, które odbierały mój poród gdybym mogła zmienić pozycje na wygodniejszą dla mnie w czasie porodu bez sprzeciwu położnych.... Koleżanka dobrze pisze - najpierw to przeżyj a potem sie wypowiadaj!!!
        • czarna2209 Re: do postraszonych/przestraszonych opisem 19.02.11, 19:11
          1matka-polka napisała:

          > Najlepsze jest to, że ja jeszcze nie rodziłam ale nie jestem histeryczką i rzec
          > zywiście nie odczuwam wielu rzeczy jako bolesnych oprócz dentysty oczywiście.
          > Jak urodzę, to nie omieszkam się podzielić moimi przeżyciami ale bez dramatyczn
          > ego tonu i wyzywania personelu.
          > Podejrzewam, bo już pewne doświadczenie życiowe ze sobą mam, że dużo zależy od
          > nastawienia psychicznego i jeżeli poród przebiegnie w miarę fizjologicznie, to
          > nie będę miała po nim żadnej traumy i pretensji do całego świata.
          > Znam również swoje prawa oraz znalazłam już lekarza i szpital, którzy popierają
          > porody po ludzku, przynajmniej w teorii, bo jak w praktyce, to się okaże.
          Ja nie jestem histeryczką, nawet wizyta u dentysty nie należy dla mnie do męczarni nawet przy wyrwaniu zęba gdy zastrzyk nie podziała. Zawsze myślałam, że jestem uodporniona na ból a poród wydawał mi się nie tak strasznym wydarzeniem, bo w końcu jeśli tyle kobiet urodziło to czemu ja mam nie urodzić? He he, na porodówce nastawiałam sie tak, że nie będę krzyczeć jak inne dziewczyny, które w tym czasie rodziły w dwóch salach obok sali, na której leżałam, ich krzyki były straszne natomiast dla mnie horror zaczął się po kilku godzinach, darłam sie z bólu tak iż cały oddział mnie słyszał o czym dowiedziałam sie póżniej. Mój wrzask słyszała rodzina, która przyjechała pod szpital. Rodziłam w jednym ze szpitali cieszącego sie bardzo dobrą opinią - rodzić po ludzku i do dnia dzisiejszego żałuję, że wybrałam ten szpital...
          • 1matka-polka Re: do postraszonych/przestraszonych opisem 21.02.11, 08:43
            A dlaczego chciałaś nie krzyczeć, jak boli to trzeba krzyczeć a jak cie zmuszają do czegoś, to trzeba się stawiać. Trzeba umieć wyrażać swoje emocje i potrzeby.
            Właśnie koleżanka urodziła, w kucki i bez znieczulenia, mimo że mogła wziąć ale stwierdziła, że nie weźmie, bo da się wytrzymać.
            Ja prawdopodobnie nie będę miała wyboru, bo jestem z Wrocławia a tu jest podobno duży problem ze znieczuleniem.
      • julia56 Re: do postraszonych/przestraszonych opisem 15.02.11, 15:48
        kamelia04.08.2007 napisała:

        Pisanie, że było miło, lekko i przyjemnie jest zwykłym kłamstwem i w
        > yrzadza wiecej szkód.

        Jest tak samo prawdziwe jak to, że strasznie bolało i z bólu odbierało rozum.
        Wierzę w obie wersje, choć tylko jedna z nich jest mi bliska.
        KAŻDY poród jest inny.

        ------------------------------
        "uwieeeelbiam tą piosenkę. Ale tylko troszkę." by Miki
        • mia_siochi Re: do postraszonych/przestraszonych opisem 15.02.11, 16:04
          Ciekawe, jakby napisała że miała cesarkę i było znośnie, trochę bolało po, a potem szybko było ok, to zaraz by się wrony zleciały i zakrakały, że promuje cc i że to nieprawda, bo to straszliwa oparacja big_grin
      • prawdziwie_krystaliczna do przestraszonych opisem - zgadzam sie w 100% 23.02.11, 09:10
        Heh.. nic dodac nic ujac.. Zgadzam sie w 100%.. Porod nie jest bajka i nie wierze w bezbolesne porody.. Moga bolec mniej lub bardziej (to juz sprawa indywidualna) ale bola i nie ma sie co oszukiwac..
    • sierpniowa27 tez pisze malo poetycko 15.02.11, 12:11
      Nie opisze swojego porodu,ale tez byla rzezni, a jestem bardzo odporna na bol.Tyle, ze to byl porod wywolywany i po rpostu na mnie oksy i cala reszta zadzialala za bardzo.Lekarze byli w szoku.Powiem tylko, ze skurcze mialam co minute takie jak juz sa normalnie w koncowej fazie.Przez 6 godzin i brak postepu porodu. brak picia to wlasnie byl problem.Nie kazali pic od 18 poprzedniego dnia a urodzilam o 17 nastepnego.Dziecko bylo owiniete pepowina i powiedzieli, ze w kazdej chwili moze byc cesarka.Plus lezenie do gory nogami przez godzine celem cofniecia pepowiny,ktora wychodzila pierwsza..Masakra..i jeszcze wiele innych spraw, przez ktore na pewno nie ebde miec 3 dziecka..Wiec niech niektore dziewcyzny nie pisza, ze bez przesady, ze to nie takie straszne, bo niestety dla niektorych to jest straszne, dol i depresja potym...Powiem tylko, ze mialam 16 szwow i cala popekalam, wiec bol odczuwam do dzis a troche czasu minelo..Na wspolzycie mimo iz minelo kilka miesiecy ejszcze sie nie zdecydowalam..A te co mialy latwy porod to tylko pozazdroscic.Nikomu nie zycze tego co przezylam.Niektore by inaczej wtedy mowily...I nie nalze do tpu osob co lubia narzekac i straszyc...
    • zabulin Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 15.02.11, 12:15
      Przeczytalam.

      Wspołczuję, ale pewnie nie tego, co myslisz.

      Ból był straszny, pozycja półleząca, resza ciała naci
      > skam sobie brzuch, co mi sprawaio ból, one przyczepiły mi do brzucha coś ciezki
      > ego (podobno do mierzenia skurczy), mówie, że to mnie boli i zeby zabrały, a te
      > cipy, jeszcze dociskaja, by lepeij sie ustrojstwo trzymało.


      To coś, to był zapewne aparta do ktg. Sa teraz takie przenośne.
      GDyby ci go nie przypięły i z twoim dzieckiem byłoby cos nie tak, pierwsza krzyczałabyś, że zaniedabały obowiązki.

      CO do reszty, nie wiem, nie było mnie tam. Znam tylko twoja wersje. Za mało dla mnie, zeby wiedzieć, czy przesadzasz czy nie.

      Z moich doswiadczeń wynika, ze kobiety nazywajace inne kobiety c.i.p.a.m.i. zwykle przesadzają i wszytkich gnoją, za to one są the best.


      • zabulin PS. 15.02.11, 12:19
        Kamelio, wlasnie przeczytalam twoje dalsze wpisy.

        Dodam tylko, ze mnie tez bolało. OKROPNIE. też nie miałam zzo.
        Tez był taki moment, ze nie mogłam się odgiąć do tylu, bo wydawało mi sie, ze coś wtedy pęknie mi w srodku.

        Polożna tez robiła różne rzeczy- ktg, badanie rozwarcia.

        Nie jej wina, że mnie tak bolało.

        Cały czas piszesz o bolu, o bolu, o bólu. No i że połozne to c.i.p.y. były.

        To wiele wyjasnia.
        • kamelia04.08.2007 Re: PS. 15.02.11, 13:06
          tez myslałam, ze to ktg to urzadzenie i rozumiem sens i koniecznosc instalowania tego urzadzenia. Było to podobno urzadzenie do mierzenia skurczy i nie bardzo rozumiem po co to skoro nie było zzo.

          Co do owego sformułowania wobec połoznych, cóz - jesli mówisz, cos cie bardzo boli i w którym miejscu, a ktos cie jeszcze tam dociska, to chyab nie wyrażasz sie dobrze o takiej osobie. Gdyby nie było tego okreslenia, to nie uznałabys mnie za pieniaczke.


          Nie chodzi mi o to, ze bolało
          . Trudno, by bez zzo nie bolało, trudno by mi dawali zzo, skoro przyszłam z 10 cm rozwarciem. Można było jednak zrobic tak, by mniej bolało, a nie wiecej.

          Chodzi o te detale - mozna zbadac delikatniej (a jak juz sie wsadziło łape niedelikatnie, to mozna burknac przepraszam, a nie "niech sie pani uspokoi").
          Mozna było podac odrobine tej wody, przeciez nie chodziło mi o cała butelkę, tylko o łyk.
          Mozna zaproponowac rodzącej wygodniejszą pozycję, bardziej pionową, niekoniecznie na leząco. Od dawna wiadomo, ze pozycja na plecach ma jedna zalete - wygodnie jest połoznej.
          • zabulin Re: PS. 15.02.11, 14:37
            Było to podobno urzadzenie do mierzenia skurczy i nie bardzo
            > rozumiem po co to skoro nie było zzo.


            Nie spytałaś po co ci to "instalują"?? Jaki jest tego sen, skoro wiesz, że zaden.

            Tak, wiem zaraz pewnie będzie, ze przy takim bólu człowiek traci zdolność logicznego myslenia.

            To tez rozumiem. Staram się wczuć w syt. obu stron. Z perspektywy polożnej: ma doprowadzić do szczesliwego końca porodu ciebie i dziecko. Jak kobietę boli tak, ze nie jest w stanie współpracowac, połozna zapewne też ma stres i nerw, ze nie ma szans na zbadanie. Może nie slyszy tetna dziecka dobrze. Ktoś krzyczy, ktoś płacze, itp., itd.

            Na pewno rozumiesz o co mi chodzi.


            Chodzi o te detale - mozna zbadac delikatniej (a jak juz sie wsadziło łape nied
            > elikatnie, to mozna burknac przepraszam, a nie "niech sie pani uspokoi").


            AAA, chodzi ci o to, ze nie była kulturalna?
            A owszem, owszem można przeprosić. Nalezy przeprosic. Rozumiem, ze za c.i.p.y przeprosiłas?

            A, nie, bo ona ci warknęła prosto w oczy "niech się pani uspokoi", a ty ja nazwalaś c.i.p.ą na forum. Trzeba było powiedzieć jej to w twarz.ODWAGI.
            Potem byście się solidarnie przeprosiły i już.


            Wiesz, jak się wymaga kultury od innych, to warto ją równiez miec. Zeby nie powiedziec, że wręcz należy.
            nayzwanie kogoś w ten sposób- czy to w twarz, czy poza nią, o kulturze nie świadczy.

            Mozna zaproponowac rodzącej wygodniejszą pozycję, bardziej pionową, niekonieczn
            > ie na leząco. Od dawna wiadomo, ze pozycja na plecach ma jedna zalete - wygodni
            > e jest połoznej.


            Być moze dla połoznej.Tak, zgadza się.
            W tym zakresie moja położna była elastyczna.
            Rozumiem, ze cię przytrzymywaly na leząco i na twoje prosby o zmianę pozycji zareagowaly negatywnie.
            W takim razie zglos sprawę dyrekcji szpitala, że cię przytrzymywano, przymuszano.

            Smarowaniem takiego watku i nazywaniem kogoś c.i.p.ą niczego nie zmienisz.

            No tak, ale to już by wymagało konfrontacji, na forum latwiej. I niech tak będzie.
            • mia_siochi Re: PS. 15.02.11, 15:18
              zabulin napisała:


              > No tak, ale to już by wymagało konfrontacji, na forum latwiej. I niech tak będz
              > ie.

              Czepiasz się.
              • zabulin Re: PS. 15.02.11, 21:05
                > Czepiasz się.

                Nie, po prostu nie lubię "bohaterek" co to anonimowo naprawiają świat za pomocą
                wyzywania od c.i.p oraz poprawnych-e-mamusiek,co to z oburzeniem wytykają innym brak kultury (a zwłaszcza wobec nich samych), a następnie jada c.i.p.a.m.i

                Tchórzliwe, pozbawione cywilnej odwagi frustratki

                Nie lubie hipokryzji. I od razu dziele takie opowieści przez cztery,
                • apetita29 do zabulin i matkipolki1 15.02.11, 21:31
                  Dziewczyny-cieszę się, że jest nas więcej. Pozdrawiam Was serdeczniesmileMiłego wieczorka
                • aleksandra1357 Re: PS. 15.02.11, 22:43
                  zabulin napisała:

                  > > Czepiasz się.
                  >
                  > Nie, po prostu nie lubię "bohaterek" co to anonimowo naprawiają świat za pomocą
                  >
                  > wyzywania od c.i.p oraz poprawnych-e-mamusiek,co to z oburzeniem wytykają innym
                  > brak kultury (a zwłaszcza wobec nich samych), a następnie jada c.i.p.a.m.i
                  >
                  > Tchórzliwe, pozbawione cywilnej odwagi frustratki
                  >
                  > Nie lubie hipokryzji. I od razu dziele takie opowieści przez cztery,

                  Zabulin, a ja nie lubię takich jak Ty, niby to super przyzwoitych, co to innym c.ipę wytkną, bo takie są niehipokrytki, że ho ho. Najeżdżasz bez powodu na inną kobietę, której niekompetentna położna zamiast pomóc, to powiększyła cierpienie: kazała leżeć i nie dała wody (i kto daje podaczas parcia glukozę - bezsensowna kroplówka, glukozę się daje, jak poród jest długi, a nie na ostatnie 30 minut). Może to niekulturalne, ale no kurde żeż, można jakoś wyrazić swoje negatywne emocje, co nie? Taka jesteś ugrzeczniona, że rzygać się chce.

                  A najbardziej mnie wkurza ten brak solidarności kobiecej w bólu. Wyobraźcie sobie taką scenkę: Jest sobie fabryka, gdzie codziennie są krwawe wypadki, a obok szpital. Przywożą któregoś z rzędu faceta, któremu nogi obcięło i który wyje z bólu i błaga o znieczulenie i wodę. "Niech się pan uspokoi" mówi znudzona pielęgniarka i zaczyna grzebać mu w ranach. "Co pani wyprawia!? Ała!!!" "Cicho tam, muszę sprawdzić, czy jakiś paprochów tam nie ma, nie pojmuje pan? Spokój i nie ruszać się, co się pan tak wije. Znieczulenie będzie za pół godziny, jak anestezjolog przyczłapie." Jak byście nazwały taką pielęgniarkę? A jak rodzącej to samo robią przez 20 h porodu, to już w porządeczku, bo poród to normalna sprawa.
                  • zabulin Re: PS. 16.02.11, 08:14
                    > Zabulin, a ja nie lubię takich jak Ty, niby to super przyzwoitych, co to innym
                    > c.ipę wytkną, bo takie są niehipokrytki, że ho ho. Najeżdżasz bez powodu na inn
                    > ą kobietę, której niekompetentna położna zamiast pomóc, to powiększyła cierpien
                    > ie: kazała leżeć i nie dała wody (i kto daje podaczas parcia glukozę - bezsenso
                    > wna kroplówka, glukozę się daje, jak poród jest długi, a nie na ostatnie 30 min
                    > ut). Może to niekulturalne, ale no kurde żeż, można jakoś wyrazić swoje negatyw
                    > ne emocje, co nie? Taka jesteś ugrzeczniona, że rzygać się chce.


                    To nie lub smile
                    Mnie to do szczescia niepotrzebne. Zupełnie.

                    A następnie się zerzygaj,skoro ci się chce,jak piszesz, to ci ulży


                    Przeczytałaś, niezrozumialaś.

                    Bez powodu najeżdżam??? Kobieto, nie rozumiesz słowa pisanego, to się nie kompromituj.
                    Wyraźnie jej napisałam- że jak ma zarzuty do kompetencji i zachowania kobiety, to:
                    1. Powinna zaczac od powiedzenia jej tego
                    2. Niech złozy skargę w szpitalu.

                    Naprodukowala post, z którego wynika tylko jedno. Nie umie skonfrontować się z problemem. Bo nawet jak nie miala do tego sił przy porodzie, to jest juz miesiąc po. Mogła zainterweniować na milion sposobów.


                    Mnie śmieszą pseudo heroski, co to mocne w gębie pod forumowym nickiem. Załosne.
                    I żeby nie było. Jak do mnie pielęgniarka odezwala się niekulturalnie i po chamsku, zwrócilam jej uwagę, a potem poinformowalam jej przełozonych o przekroczeniu kompetencji.

                    Tak własnie robią "ugrzecznione" kobiety. smile Ja mam odwagę walnąć prosto w oczy, jeśli coś mi nie pasuje. Taka różnica. I nie będę się solidaryzować z fałszywymi bohaterkami, co to w realu trusia, a tu sobie ulży.





                    A najbardziej mnie wkurza ten brak solidarności kobiecej w bólu.

                    Nie rozumiesz nadal. Mnie bolalo tak, ze siły nie miałam krzyczec. Ja ból porodowy przezyłam.
                    Dla mnie sa pewne standardy:
                    Cos mi się nie podoba w zachowaniu personelu- mówię to jemu lub przełozonym.
                    Wyzywanie od c.i.p. to mocna sprawa. Używanie tego zwrotu poza plecami Zainteresowanej świadczy dla mnie tylko o miernocie umysłowej autora oraz o braku kultury.

                    Autorka wymaga go od połoznej, to niech wymaga tez od siebie.
                    A idąc twoim tokiem rozumowania, że każdy ma prawo do wyrażenia negatywnych emocji. Chyba nie. Połozna nie ma prawa: burknąc, mruknąć, byc zdenerwowana. Nie , nie kazdy ma prawo jak widzisz.

                    Dla ciebie to norma i ok. Solidaryzuj się z nią i świetnie smile


                    Opis wypadku w fabryce- wyobraźnia przednia smile smile smile
                    • kamelia04.08.2007 Re: PS. 16.02.11, 15:13
                      zabulin napisała:

                      >
                      > Wyraźnie jej napisałam- że jak ma zarzuty do kompetencji i zachowania kobiety,
                      > to:
                      > 1. Powinna zaczac od powiedzenia jej tego
                      > 2. Niech złozy skargę w szpitalu.
                      >
                      > Naprodukowala post, z którego wynika tylko jedno. Nie umie skonfrontować się z
                      > problemem. Bo nawet jak nie miala do tego sił przy porodzie, to jest juz mies
                      > iąc po. Mogła zainterweniować na milion sposobów.



                      moja droga niehipokrytko o super stabilnej psychice.

                      Ciesze sie, ze moge ci poprawic samopoczucie, potwierdzic cie w przekonaniu, ze jestes porzadna, odwazna i uczciwa, że masz wielkie pokłady odwagi cywilnej. Porównałas sie do mnie miernej i tchorzliwej istoty i od razu ci sie dobrze zrobiło, jak w tym skeczu kabaretu koń polski "jak sie ciesze, że cię widzę" (o ile ograniesz umysłem metaforę)
                      www.youtube.com/watch?v=enP0h7BYmUA
                      Pdnosnie składania skarg post factum, pieniaczenia w klinice nastepnego dnia, wzyywania w trakcie porodu dyrektora, pozwól, ze ci krótko napisze i małokulturalnie (uprzedzam z góry): pier.... jak potłuczona, w ogóle bez wyobraźni i sensownego ogarniecia sytuacji. Po prostu wiekszych bredni nie czytałam.
                      Bede z 2 dzieci latac do kliniki i sie konfrontowac i skarżyc po raz kolejny - wybacz kochana, ale ja wariatka nie jestem, na głowe bym musiała upasc, żeby ciebie posłuchac. Co miałam powiedziec i komu to juz powiedziałam
                      • zabulin Re: PS. 16.02.11, 19:03
                        Ciesze sie, ze moge ci poprawic samopoczucie, potwierdzic cie w przekonaniu, ze
                        > jestes porzadna, odwazna i uczciwa, że masz wielkie pokłady odwagi cywilnej. P
                        > orównałas sie do mnie miernej i tchorzliwej istoty i od razu ci sie dobrze zrob
                        > iło, jak w tym skeczu kabaretu koń polski "jak sie ciesze, że cię widzę" (o ile
                        > ograniesz umysłem metaforę)
                        > www.youtube.com/watch?v=enP0h7BYmUA


                        Mi nie musiało sie dobrze robić, mi było i jest dobrze.Ludzie z cywilna odwaga tak mają.Spróbuj, zobaczysz.
                        CZytanie prostackich wyzwisk w necie nie robi mi lepiej. za to dziwi, ze ktoś kto się zachowuje jak prostak wymaga, zeby inni zachowywali się kulturalnie wobec niego.

                        Żal ci d..pę ściska, bo jedyne co potrafisz zrobić to walnąć c-pa na forum.
                        Poza tym nic. O sorry, dodałas właśnie "pie..lić"
                        Współczuję ci.

                        I co myslisz, ze jak napiszesz pseudoironicznie, że pewnie metafory nie zrozumiem, to mi dopieczesz???
                        Mnie takie prostackie zagrywki nie wzruszają.
                        Musiałabyś ewoluować, zeby umieć mnie urazić.

                        pier.... jak potłuczona, w ogóle bez wyobraźni
                        > i sensownego ogarniecia sytuacji. Po prostu wiekszych bredni nie czytałam.
                        > Bede z 2 dzieci latac do kliniki i sie konfrontowac i skarżyc po raz kolejny -
                        > wybacz kochana, ale ja wariatka nie jestem, na głowe bym musiała upasc, żeby ci
                        > ebie posłuchac. Co miałam powiedziec i komu to juz powiedziałam


                        Nie, nie musiałaś z dwójką dzieci nigdzie latać. Mogłas powiedzieć, co myślisz dzień po porodzie, bedą jeszcze w szpitalu ty tch...rzu bez honoru.Zadzwonić. Cokolwiek.
                        ALe na to nie wpadłaś, bo musiałabyś najpierw ruszyć mózgiem.
                        Zresztą po co ci tłumaczę??
                        Beton wiedzy nie przyjmie. Jesli rozumiesz aluzję. Z domu wyniosłaś takie wychowanie, takie zasady. Twój problem.
                        Frustracja aż się wylewa z twojego postu.


                  • ciociacesia normalnie jak moja matka 16.02.11, 08:33
                    odkad pamietam jak opowiadalam jej co mnie spotkalo - jakas glupia sytuacja, niesprawiedliwosc czy inna frustracja to ona zawsze odpowiadala w ten deseń 'trzeby bylo powiedziec i tu jakas cieta riposta'. kurna jakbym w tamtym momencie umiala zanalizowac sytuacje na tyle zeby dac cieta riposte, asertywna odpowiedz czy cokolwiek to bym to zrobila. ulewam obie frustracji bo wtedy sobie nie poradzilam... wrrr
                    • zabulin Re: normalnie jak moja matka 16.02.11, 08:59
                      Zauważ jedno- autorka pisze o czymś co ja spotkalo 4 tygodnie temu.

                      Emocje opadły, niech zadzwoni do szpitala. Powie polożnej prosto w ucho, przynajmniej, to co z taką "odwagą" bazgrze tutaj.

                      Na bank nie starczy jej odwagi.

                      Ok podczas porodu była zamroczona, czy co tam chcesz.

                      Użyła mocnego slowa. Na bank nie pójdzie i nie powtórzy jej tego prosto w oczy. Bo w papę by dostała i tyle. I słusznie zresztą.

                      Uważacie, że nazywanie kogś c.i.p.ą na forum jest ok,, wasza sprawa.

                      Dla mnie to dno.
                      • ciociacesia tak uwazam ze nazwanie kogos ci... jest ok 16.02.11, 10:27
                        zwlaszcza na forum CiP smile
                        to pewnie kwestia wrazliwosci na to słowo. dla mnie ma ono podobna sile razenia co buc czy burak
                        a forum wlasnie od tego jest miedzy innymi. od odreagowywania frustracji tez.
                        • ciociacesia i do szalu mnie osobiscie 16.02.11, 10:29
                          doprowadza co ciagle powatpiewanie w zamroczenie autorki bółem i sytuacja porodu
                          mialam poród lajcikowy - ze znieczuleniem, gadalam sobie z poloznymi o lozysku i innych, ale jakos jestem w stanie ogarnac ze przy pełnym rozwarciu mozna odczuwac dyskomfort zaburzajacy normanle funkcjonowanie i logiczne myslenie
                          • zabulin Re: i do szalu mnie osobiscie 16.02.11, 10:52
                            To żażyj sobie coś na uspokojenie. Szal może być niebezpieczny.

                            Mialaś porod lajcikowy

                            Ja nie.

                            Bolało masakrycznie.
                            Bywa i tak.

                            Dla mnie nazwanie kogoś c.i.p.ą świadczy głównie o autorce stwierdzenia.
                            Dla ciebie jest to ok.

                            Cóż, takie rzeczy wynosi się z domu. Współczuję i oczywiście dla jasności, mozecie sobie dalej wywywać położne od c.i.p. itd. Nikt wam nie zabroni.

                            Do sząłu cię doprowadza powątpiewanie w ból autorki??

                            A kto powatpiewa w jej ból??
                            Zresztą nieważne

                            Co mnie to obchodzi.
                            Fakt jest taki- jakby miała cywilną odwagę, to by to zalatwiła inaczej. Własnie frustratki jej nie maja. Rozumiem teraz czemu tak jej bronisz.
                            • ciociacesia a dziekuje za zrozumienie 16.02.11, 11:14
                              nie zazywam bo karmie.
                              a od meliski mi sie gorzej robi
                              tak. nazywanie kogos ci... czy krowa w rozmowie z zaufana osoba kiedy rozmowa ma charakter wyplakiwania sie w rekaw nie moze wg mnie podlegac krytyce. wyplakiwanie sie w rekaw ma nieoceniana wartosc teraputyczna i istnieje obok racjonalnych i pełnych odwagi cywilnej działań
                              polozne zapewne postyepowaly zgodnie z 'procedurami' napisanymi pod babeczki rodzace ze znieczuleniem. owszem rozmowa konstruktywna z nimi bylaby na miejscu. ale juz widze siebie ganiajaca z miesiecznym dzieckiem i dwulatkiem u nogi aby odbyc konstruktywna rozmowe z poloznymi w szpitalu na temat porodu ktorego raczej powtarzac nie zamierzam...
                              powatpiewanie w bol mialo tez w tym watku miejsce ale mnie raczej chodzi o powatpiewanie w fakt ze w trakcie bolesnego porodu mozna nie miec na tyle organizacji zeby choc poprosic o zmiene pozycji na wygodniejsza... tak bywa
                              • kamelia04.08.2007 Re: a dziekuje za zrozumienie 16.02.11, 14:55
                                opisałas idealnie mój stan. Tak jakbys była w mojej sytuacji. dziekuje
    • kamelia04.08.2007 oddział połozniczy we FR 15.02.11, 12:47
      pobyt na oddziale połozniczym we Fr wspominam bardzo dobrze. Rodziłam w tej samej klinice co poprzednio.

      Wszytsko co sie wydarzyło po urodzeniu malutkiej było jak najbardziej w porzadku i wręcz moge powiedziec, ze przyjemnie wspominam ten czas (o ile pobyt w szpitalu jest przyjemny). Połozne mi potem powiedziały, ze rekord pobiłam, bo jeszcze nikt nie urodzil w 35 min. (dziekuje za taki rekord uncertain )

      Personel bardzo pomocny i na każde wezwanie. Nie korzystałam z tego kazdego wezwania. Byłam 5 dni w szpitalu - co wieczór proponowały, że zabiora dziecko na noc, zebym sie wyspała. Bardzo miłe, ale małutka spała ze mna.

      Połozna, co była przy moim porodzie (ta delikatna jak weterymnarz w Polcse) jakos sie zachowała poźniej, bo rozmawiała potem ze mna jak sie czuje i co mnie boli itd. - powiedziałam babie, ze byłam unieruchomiona na leząco przez 35 min. i to było dla mnie xródłem bólu.
      Muszę jej oddac na tyle sprawiedliwosc, bo mnie nie nacięła - przy poprzednim dziecku pelkłam nieznacznie od kleszczy i nawet takie szycia były/są nadal uciazliwe.
      Na prawde, wielka jest ulga pójsc nastepnego dnia pod prysznic ze swiadomoscia, ze na dole nic sie nie bedzie paskudzić.

      Na wyposazeniu były pieluchy i podkłady. Pokój jedynka bardzo przestronny, z telewizornia i telefonem, łazienka wygodna i w dodatku wieksza jakf u mnie w domu. Sprzatane codziennie. Detale, ale uprzyjemniajace zycie.

      Na miejscu mozna było skorzystac z instruktarzu nt. miesni kegla i w ogóle powrotu do formy po porodzie (byłam na tym - fajne), były konsultacje dot. laktacji (nie zdązyłam), mozna było sie nauczyc wiązac dziecko w chuście (nauczyłam sie nowego wiązania).


      Na prawde bardzo fajnie, a wszystko w ramach podastawowego i dodatkowego ubezpieczenia zdrowotnego.
    • kaeira Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 15.02.11, 14:10
      Dzięki za opis. Współczuję przeżyć.

      >Przeczucie mnie mnie nie oszukało - poród szpitalny jest masakrą

      No, niekoniecznie. Bywają dobre szpitale.

      - gdyby nie ta rutynowa obróbka, to by było lepiej.

      No właśnie.
      Z tego co piszesz, wynika, że najprawdopodobniej, gdybyś rodziła w innej pozycji, było całkiem OK. A naprawdę nie w każdym szpitalu każą leżeć - nie wiem, jak w FR, ale w PL bywają takie rodzynki jak choć by Sw. Zofii w Warszawie.

      Aha, że KTG ci przyczepili, to rozumiem - ale kroplówkę?? No i oczywiście z tym podawaniem picia nie do przyjęcia.

      PS. Śmieszą mnie oskarżenia o "straszenie".
      Po pierwsze - prawda to prawda, i jak to kogoś "straszy", to jej problem.
      Po drugie - dla zdecydowanej większości kobiet faza parcia to lajcik w porownaniu do skurczy i rozwierania. A z tego opisu można wywnioskować, że da się dojść do pełnego rozwarcia praktycznie kompletnie bezboleśnie. Co jest podnoszącego na duchu, a nie straszące. smile
      • kamelia04.08.2007 Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 15.02.11, 15:05
        kaeira napisała:

        > No, niekoniecznie. Bywają dobre szpitale.

        > - gdyby nie ta rutynowa obróbka, to by było lepiej.
        >
        > No właśnie.
        > Z tego co piszesz, wynika, że najprawdopodobniej, gdybyś rodziła w innej pozycj
        > i, było całkiem OK. A naprawdę nie w każdym szpitalu każą leżeć - nie wiem, jak
        > w FR,


        poprzedno rodzilam w tej samej klinice i było ok, mimo ze trzeba było uzyc kleszczy. Poród przyjmował ginekolog, który mnie "znał" (tzn. prowadził ciaże) oraz połozna, u której byłam na kursie. Była jeszcze jedna nieznana mi połozna.
        A tu teraz takie zdziwienie - inny zestaw ludzi i inne "wrażenia".
        Tym połoznym mam do zarzucenia rutyne i bezmyslność, zawsze tak robia przyz zzo (ponad 80% porodów), a nie pomyslały, ze bez zzo trzeba troche inaczej

        Co do pozycji werykalnej, to mój ginekolog mi opowiadał, że rodzila juz u nich kobieta na stojaco. Na lezaco (de facto półleżąco, ale chodzi mi o to, ze na plecach) rodzi sie przy zzo - kable sa podłaczone i trudno z czyms takim spacerowac. na szczescie nic nie boli przy zzo.

        > Aha, że KTG ci przyczepili, to rozumiem - ale kroplówkę?? No i oczywiście z tym
        > podawaniem picia nie do przyjęcia.

        zapytałam co to jest w tej kroplowce, bo spodziewałam sie antybiotyku. W poprzedniej ciazy miałam pozytywny wynik na streptococcusy i ginekolog zapowiedział, że mi podadzą antybiotyk niezaleznie od wyniku testu w drugiej ciaży.
        To co było w kroplówce, to mi powiedziały, ze glukoza.

        Z podaniem łyka wody, to uważam za skandal, bo w sali był gorąc nieziemski, a gardło bardzo suche. Nie chodzi mi o cała butelke wody, ale 2 cm w plastikowym kubku. Poprzednio dostałam pół kubka na czesc porodu ze zzo - wtedy mozna było, wiec dlaczego teraz nie?




        > Po drugie - dla zdecydowanej większości kobiet faza parcia to lajcik w porownan
        > iu do skurczy i rozwierania. A z tego opisu można wywnioskować, że da się dojść
        > do pełnego rozwarcia praktycznie kompletnie bezboleśnie. Co jest podnoszącego
        > na duchu, a nie straszące. smile


        Tez mnie zaskoczyło, ze cała pierwsza faza była znosna. Oczywiscie pod koniec fazy rozwierania było ciezko, Przy poprzednim porodzie na 1 cm ból byl nieziemski.
        Byłam tak zdziwiona jak sie dowiedziałam, ze rozwarcie sie zrobiło "samo" na maksa w domu, ze w ogole mi nie przyszło do głowy walczyc o zwertykalizowanie w drugiej fazie.
        W domu byłam swobodna, robiłam co chciałam, przybierałam taka pozycje, by było wygodnie.

        Do szpitala jechałam z przekonaniem, ze mam pewnie z 5-6 cm i ze biore od razu znieczulenie na resztę. Myslałam o tym, by zdarzyły mnie zbadac miedzy skurczami, bo najgorzej było na siedzaco i leżąco. najlepiej sie czułam w ruchu, tzn. jak chodziłam, stalam, szczyt skurczu najłatwiej było zniesc kucajac albo na czworaka. Wchodzenie po schodach przynoisło ulge, dlatego nie korzystałam z windy.


        Ta druga faza to był na prawde strszny hardcore - przez to lezenie, przez to ustrojstwo na brzuchu, przez te sama pozycje przez 35 minutz nogami w górze, przez unieruchomiona ręke itd. Gdyby nie to, to pewnie tez by bolało, tyle, ze mniej.
    • em.haa Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 15.02.11, 16:41
      Dziecko leży w szpitalu, koło mnie- podłączone do aparatur mogę sobie tylko na nią popatrzeć.
      Do łap wziąć nie mogę- mam za swoje? Ano mam.
      • aga.1975 em.haa 15.02.11, 19:56
        Ma problemy z oddychaniem, infekcja?
        Dlaczego piszesz ze masz za swoje?
        • em.haa Re: em.haa 15.02.11, 21:53
          Infekcja goni infekcję. Od 6 tyg ma zapalenie płuc.
          Urodziła się z zapaleniem płuc, ale to efekt jej choroby na życie.
          Taka wredna jestem to się wg niektórych los zemścił.
          • ninka_mm Re: em.haa 15.02.11, 22:39
            To jakaś obsesja z tym wątkiem z samoobwinianiem. wink Nie nakręcaj się. Pocieszę Cię, że 34 lata temu też rozpoczęłam żywot od ciężkiego zapalenia płuc i kilku tygodni w szpitalu. Jak widać - mam się dobrze (poza tym, że jako niemowlak byłam koszmarnym niejadkiem).

            A do autorki wątku: wpadasz do szpitala za pięć dwunasta z pełnym rozwarciem i początkiem drugiej fazy porodu i dziwisz się, poród zmienia się w chaos. A co te kobieciny miały niby o tobie i twoim porodzie wiedzieć? A ktg to raczej ze względu na monitorowanie dziecka chciały mieć przypięte, a nie z powodu badania twoich skurczy.
            • em.haa Re: em.haa 16.02.11, 07:08
              No ale niestety Gaja ma Dekstrokardię, odwrócone trzewia i zespół Kartagenera.
              Pogoogluj.
            • ciociacesia Re: em.haa 16.02.11, 10:34
              > A do autorki wątku: wpadasz do szpitala za pięć dwunasta z pełnym rozwarciem i
              > początkiem drugiej fazy porodu i dziwisz się, poród zmienia się w chaos. A co t
              > e kobieciny miały niby o tobie i twoim porodzie wiedzieć? A ktg to raczej ze wz
              > ględu na monitorowanie dziecka chciały mieć przypięte, a nie z powodu badania t
              > woich skurczy.
              wiesz zasadniczo kazdej rodzacej radzi sie nie spieszyc sie do szpitala, bo po kiego wuja ma tam pierdziec w stołek te 24 godziny czy jeszcze dluzej od pierwszego glupiego skurcza
              autorka raczej rentgena w oczach nie ma zeby wiedziec ze juz ma takie mega rozwarcie, skurcze miala calkiem znosne to sie nie spodziewala ze to juz tak bardzo
              a polozne rozumiem nie mialy wczesniej do czynienia z kobieta z pełnym rozwarciem. no to cuiekawam bardzo jak im sie te dzieciaki rodza w tym szpitalu.... kto przy pełnym rozwarciu przypina sprzet do ktg? to nawet w zapuziałej polsce badaja osłuchowo albo przenosmnym sprzetem...
          • mia_siochi Re: em.haa 15.02.11, 23:02
            em.haa napisała:

            > Taka wredna jestem to się wg niektórych los zemścił.
            >

            Chciałabyś ;P
            Bo ten wredny los tylko się czai smile

            ps. "będzie dobrze" podziała czy tak średnio?
            • em.haa Re: em.haa 16.02.11, 07:08
              W ogóle.
              • mia_siochi Re: em.haa 16.02.11, 07:17
                Tak czułam.
                Ale i tak trzymam kciuki.
                Matka jędza sobie poradzi a córka jędzy w dwójnasób.
          • aga.1975 Re: em.haa 16.02.11, 16:45
            Co mszczenia losu -to bzdury. Ale pech cholerny bo to rzadka choroba recesywna . No i niedobrze bo objawy wczesnie, pal licho dekstrocardie czy odwrocenie trzewi-ale rzeski w ukladzie oddechowym to podstawa oczyszczaniasad
            Bardzo wspolczuje, nie ma nic gorszego niz chore dziecko.
            Trzymam kciuki zeby to bylo przejsciowe zalamanie i zeby przebieg byl lagodny.
            • em.haa Re: em.haa 16.02.11, 20:08
              Temat rzeka... tak jak mój pobyt z nią w szpitalu.
              Już nie mam sił płakać.

              Niby zwykłe zapalenie płuc po porodzie- RTG jedno- RTG drugie- RTG trzecie i NIESPODZIANKA- USG jamy brzusznej i druga niespodzianka- poskładali sobie to do kupy i mamy zespół sad

              To biedne dziecko na 30 dni pobytu miało 23x zakładany wenflon, a jak już nie mieli gdzie to dopiero założyli jej wkłucie centralne... ręce opadają.
              Rurka pod obojczykiem, rurka w nosie do mleka, rurka od kroplówki, rurka od tlenu- zaplątać się można... ale tylko stać i popatrzeć wolno.
              • aga.1975 Re: em.haa 19.02.11, 02:39
                Bardzo mi przykro.
                Trzymam kciuki, za mala i Ciebie.
    • kamelia04.08.2007 Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 15.02.11, 17:19
      jak na razie (tfu, tfu) do tej pory nie traktowano mnie w ten sposób - emigrantka z biednego kraju post-. I szpitalu tez tego nie odczułam, nadal uważam, ze było to raczej rutynowe postepowanie i brak pomyslunku, ze bez zzo to jednak boli. Juz pisałam, ze potem ta połozna ze mna rozmawiała normalnie itd, może ja mój ginekolog "poinstruował".

      A co do gorszego traktowania, to Francuzi najbardziej nie przepadaja za emigrantami z maghrebu, kraje "wschodnie" ich tak nie draznią
    • lilabe1 Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 15.02.11, 18:09
      Trzeba było tyle w domu nie siedzieć tylko jechać i prosić o zzo. Poród boli i nie jest to jakieś tabu dla nikogo. A jak boli to trzeba znaleźć winowajcę . Dawniej wyklinały mężów - dzisiaj położne smile no w końcu kogoś trzeba...
      • mrowka75 Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 15.02.11, 19:37
        Ale mogło boleć mniej, a nie bardziej. Tylko masochistka podziekowałaby za namnażanie bólu, a nie jego redukcję.
    • 1matka-polka Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 16.02.11, 08:06
      aleksandra1357, szkoda że brak rozumu nie boli.
    • apetita29 Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 16.02.11, 09:49
      1matka-polka i zabulin. Bardzo podobają mi się Wasze wypowiedzi i jeśli mogę podpiszę się pod nimi. Pozdrawiam
      • 1matka-polka Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 16.02.11, 09:52
        A proszę Cię bardzo.
    • kotkowa Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 16.02.11, 10:48
      Wiesz co, te bole ktore opisujesz sa typowe dla nieprawidlowego ulozenia dziecka - np. potylicowego tylnego (twarzyczka obrocona w strone brzucha mamy, zamiast w strone plecow). Ja tak mialam i bole byly takie jak Twoje - krzyzowe, jakby ktos mnie w krzyzu rozrywal, tez charczalam zamiast oddychac, masakra. U mnie skonczylo sie cc, bo rozwarcie sie zatrzymalo na 8 cm i ani drgnelo przez kilka godzin, dziecko nie schodzilo nizej, szyjka byla nierownomiernie rozwarta, miejscami grubsza. Ale mimo wszystko gratuluje serdecznie, ja sie nameczylam, a nie urodzilam sn, chociaz bardzo chcialam. A Ty bylas dzielna i dostalas nagrode w postaci sn przynajmniej smile
    • lilka69 a ja chetnie przeczytalam 16.02.11, 13:22

      i podobalo mi sie to, ze nie bylas rozhisteryzowana , wrecz przeciwnie-swiadoma o spokojna. lecz jedno mnie zastanawia- pytam ciebie i innych. NIE jestes ubezwlasnowolniona! jak to niedaly ci nic do picia> jak to nie chcialy? maz lub ktos bliski byl? to powinien przyniesc wode, dac a im powiedziec, ze pijesz na wlasne ryzyko? jak mnie te debilne baby polozne z postow i czesc lekarzy wkurza! czlowiek dobrze radzi sobie w zyciu, po czym ma porod i jest nikim!

      t0o wy musicie powiedziec-morda w kubel jak grzecznie nie rozumieja!

      ja akurat mialam ciecie i to u wlasnej tesciowej wiec wspominam ok ale juz polozne i pielegniarki po cc gonilam za durne teksty i probe zawladniecia mna jako odrebna, myslaca jednostka!

      https://tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20722;13/st/20110926/dt/7/k/c4a6/preg.png
      • kamelia04.08.2007 Re: a ja chetnie przeczytalam 16.02.11, 15:33
        lilka69 napisała:

        > NIE jestes ubez
        > wlasnowolniona!

        jakby ci tu powiedziec, może nie znalazłas sie w sytuacji kiedy jestes dosłownie fizycznie uzalezniona od innych. Własnie byłam ubezwłasnowolniona w sensie fizyczym/psychicznym a nie prawnym i ogarnieta strasznym bólem. Dodatkowa trudnoscia było wyartykułowanie moich żądań po francusku, a normalnie co do zasady radze sobie bez potrzeby tłumaczenia.
        O tym jak Francuzi "rozumieja" codzoziemców mówiacych po francusku z cudzoziemskim akcentemn mozna by ksiażke napisać.

        Człowiek wtedy ma jedno życzenie - żeby po prostu przestało bolec. Nie ma miejsca wtedy na rozważania o prawach.


        > jak to niedaly ci nic do picia> jak to nie chcialy?

        normalnie, własnie tak - nie chciały


        > maz lub
        > ktos bliski byl? to powinien przyniesc wode,

        mąż nie ma polskiej natury, nie ma ułanskiej fantazji i polskiego oleawania wytycznych władzy i jak pani połozna mówi, że nie da bo to i tamto, to nie dostane. W koncu sie doprosiłam tego łyka, ale juz jak sie córka urodziła


        > czlowiek dobrze radzi sobie w zyciu, po czym ma porod i jest nikim!

        tak, to własnie jest. Kiedy sie nie ma fizycznie siły, to moga robic z człowiekiem co chca.
        Kiedys czytałam artykół o matkach, któych dzieci sa w szpitalu - kobiety na co dzień asertywne i nie dajace sobie nawtykac, gdy maja chor dzieco w szpitalu, to pozwalaja sobie na impertynencje i buractwo lekarzy, byle tylko to dzieco wyzdrowiało, nie maja siły toczyc dodatkowej wojny
        • lilka69 Re: a ja chetnie przeczytalam 17.02.11, 12:13
          przyjelam do wiadomosci co napisalas i teraz rozumiem, faktycznie jak czlowiek nie jest w pelni sil fizycznych , oszolomiony bolem to nie jest soba i po prostu nie moze walczyc.
          ten ostatni akapit jest na pewno odzwierciedleniem stanu faktycznego.
    • tully.makker Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 16.02.11, 16:55
      Jakby mi ktos odmowil wody, to juz by nie zyl.
      • aleksandra1357 Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 16.02.11, 17:47
        Albo mi się zdaje, albo usunięto bez śladu dwa moje posty z tego wątku. Albo ślepa jestem. Nie sądzę, żeby były bardziej obraźliwie niż inne, a najgorszym słowem, jakiego użyłam było "rzygać". Beznadziejne to forum jest. Tylko w cytacie część mojego posta dostrzegłam. Jeśli się mylę, to sorry.
        • cytrynowa.lemoniada Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 16.02.11, 20:49
          cześć aleksandra smile a co takiego napisałaś, bom strasznie ciekawa.
          a w temacie - nie toleruję obrzucania błotem całego personelu szpitalnego tylko dlatego że poród bolał. zamiast się cieszyć, że bez nacięcia, pęknięcia i szybko - bluzgi, bo wody nie dały.. autorko - a że zzo nie miałaś to miej pretensje do siebie skoro z przyjazdem do szpitala tyle czekałaś.. eh, w d.. się niektórym poprzewracało na tym "zachodzie".. położne pewnie przed porodem zmówiły sie wszystkie żeby robić wszystko co spotęguje Twój ból
          • aleksandra1357 Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 17.02.11, 17:15
            Lemoniado, rozczaruję Cię może, ale ja w tym wątku obrzuciłam błotem Zabulina, czy jak jej tam. Dobra, może to i nie było eleganckie, najeżdżać na personel, ale ja jestem po stronie Kamelii, jeśli można mówić o jakiejś stronie. Moim zdaniem położne zachowały się bardzo źle: zmusiły do przyjęcia niefizjologicznej pozycji, nie dały wody mimo próśb (woda jest bardzo ważna podczas porodu, ja piłam litrami), podpinały KTG w niedelikatny sposób (można też na stojąco podpiąć), nie pomagały (tak wywnioskowałam z opisu). Jeśli ktoś umiera i wyje z bólu, a jakaś położna przez swoją opieszałość i rutynę ten ból potęguje zamiast go zmniejszyć, to moim zdaniem wyraz "c.i.p.a" jest odpowiedni i nie mogę zrozumieć, czemu niektóre kobiety myślą inaczej. Bo poród musi boleć i położna ma prawo to olać?
            • zabulin Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 17.02.11, 23:12
              > Lemoniado, rozczaruję Cię może, ale ja w tym wątku obrzuciłam błotem Zabulina,
              > czy jak jej tam. D


              aleksandro, czy jak ci tam wink obrzuciłas mnie błotem??? E tam, coś sobie pomarudziłas i tyle wink

              Do rzeczy.Zalezy mi, zeby wytłumaczyć jedno a w zasadzie do jednego sie odnieść


              Jeśli ktoś umiera i wyje z bólu, a
              > jakaś położna przez swoją opieszałość i rutynę ten ból potęguje zamiast go zmni
              > ejszyć, to moim zdaniem wyraz "c.i.p.a" jest odpowiedni i nie mogę zrozumieć, c
              > zemu niektóre kobiety myślą inaczej. Bo poród musi boleć i położna ma prawo to
              > olać?


              Ja wy naprawdę nic nie rozumiecie.

              JEŚLI prawdą jest to co napisała, ze położne ją torturowały niemalże, to czemuż nic nie zrobiła w tej sprawie???
              Czemu nie zrobił nic jej mąż????
              Dla mnie zasada jest prosta: niech zacznie od powiedzenia zainteresowanej co było nie halo.
              Niekoniecznie w trakcie porodu. Można było dzień później, można było wychodząc ze szpitala (jeśli bała się zemsty potwora) spojrzeć kobiecie w twarz i powiedzieć to,co wypociła tutaj.
              Nie aleksandro, nie jest ok,jesli takie obelgi rzuca się poza plecami.

              Postępując tak zachowała się nie lepiej niż położna

              Jak się wymaga od innych ludzi bycia correct, to samemu też trzeba umiec być correct.

              PS. Masz skłonności do przesady, autorka nie umierała.

              A jeśli tak ją torturowali jak pisze, to nie rozumiem czemu jej małżonek nie reagował. Mam nadzieję, ze mój w razie potrzeby miałby więcej jaj.
              • aleksandra1357 Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 18.02.11, 00:43
                Zabulin, Ty nic nie rozumiesz. Dlaczego nikt nie zareagował, jak ją torturowali na porodówce? Ja Ci powiem dlaczego - otóż przez takie osoby jak Ty normalne jest, że rodzące kobiety traktuje się jak g... Bo wcale tak bardzo jej nie bolało.
                I jeszcze jednego nie mogę pojąć w Twoich wypowiedziach, bo kłóci się z podstawami logiki: Czy jeśli powiedziałaby tym położnym w twarz, że są ci.p.ami, a dopiero potem napisała to tutaj, to by było ok? Bo chyba tak wynika ze wszystkich Twoich wypowiedzi?
                I jeszcze jedno: czy każda krytyka, wypowiadana w nieobecności danej osoby jest dla Ciebie hipokryzją? To co z osobami publicznymi? Nie wolno mi powiedzieć że dany polityk mówi bzdury w rozmowie z koleżanką, bo nie powiedziałam mu tego przedtem w twarz? A położna czy lekarz to trochę jakby osoba publiczna i często się ich krytykuje w rozmowach z osobami postronnymi.
                Po trzecie: może kamelia dopiero po wyjściu ze szpitala zrozumiała dokładnie, co było nie tak w traktowaniu jej przez położne, a już nie chciała wracać. Takie fakty często docierają do świadomości z opóźnieniem.
                • 1matka-polka Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 18.02.11, 07:56
                  aleksandra1357 napisała:
                  Dlaczego nikt nie zareagował, jak ją torturowali
                  > na porodówce? Ja Ci powiem dlaczego - otóż przez takie osoby jak Ty normalne j
                  > est, że rodzące kobiety traktuje się jak g... Bo wcale tak bardzo jej nie bolał
                  > o.
                  A ja myślałam, że przez takie osoby zmienia się, że tak powiem górnolotnie system, bo takie osoby mówią od razu co im się nie podoba, mają do siebie szacunek i nie dają się traktować jak g..., bo nie podporządkowują się idiotycznym przepisom, stworzonym przez przypadek albo dla czyjejś wygody lub zysku.
                  I są na to przygotowane, że jak same się nie będą szanować, to nikt inny ich szanować nie będzie. Takie osoby nie jojczą na forum, tylko wymagają w rzeczywistości.
                  • aleksandra1357 Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 18.02.11, 09:07
                    A nie można i jednego i drugiego? Można zbesztać personel, napisać skargę, a potem poskarżyć się na forum i co Wy na to? Można? Pozwolicie? Czy mamy cicho siedzieć i nie wspominać tu nigdy o wrednych położnych, bo to niehonorowo?
                    Nie wiem, jak Wy rodziłyście, matko-polko i zabulin, ale ja rodziłam 2 razy i były to ciężkie porody. Traciłam przytomność z bólu i nie byłam w stanie myśleć o tym, żeby rodzić godnie, bo wyłam jak zwierzę i szukałam otwartego okna, żeby wyskoczyć i skończyć swoją mękę, więc nie piszcie z wyższością, że mogłam w czasie porodu zwrócić uwagę. Mąż? Mąż jest taki złamany tym, co widzi, że nie ma pojęcia, że to, że pielęgniarka każe leżeć, ma jakieś znaczenie. On ufa, że personel ma rację, tylko rodząca wie, że nie może siedzieć ani leżeć, bo to potęguje stukrotnie jej ból (piszę o sobie).
                    Oczywiście, po porodzie można już powiedzieć, co było nie tak, tylko kogo to obchodzi?
                    Ja żeby uniknąć takich sytuacji miałam swoją położną.
                    Ale wkurza mnie to Wasze świętoszkowate wywyższanie się. Nie każda kobieta ma łatwy poród i uważam, że nie ma ani cienia przesady w wyrażeniu "umierać z bólu".
                    Kobiety się nie szanują, takie jak Wy na przykład. Jakby faceta z odciętymi nogami, wyjącego z bólu przywieziono do szpitala, a personel powolutku, popijając herbatkę by go oporządzał i kazał czekać godzinę na znieczulenie, to byłaby afera na całą Polskę, a jest to codzienność w traktowaniu rodzącej.
                    • 1matka-polka Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 18.02.11, 09:49
                      Zaczęłam czytać i chciałam cię przeprosić za to co napisałam w innym wątku ale niestety na koniec musiałaś dodać coś od siebie:
                      > Kobiety się nie szanują, takie jak Wy na przykład.

                      Więc cię nie przeproszę i możesz dalej się obnosić ze swoim cierpieniem.
                    • karora7 Po co ten cyrk ? 18.02.11, 10:34
                      Czytam i czytam i nie wierze, że to forum łączy kobiety które są matkami bądź nimi będą....
                      O co ten cały cyrk ?
                      jeśli watek komuś nie odpowiada to niech nie czyta i nie sączy jadu - jeśli nie ma nic do powiedzenia.
                      Mam wrażenie, że takie fora to często "odstresowacz" dla takich codziennych furiatów, któzy wszędzie i w każdym szukają problemów.

                      Pokój Wam Wszystkim.
                      Hołk smile
                      • julia56 Re: Po co ten cyrk ? 18.02.11, 11:14
                        karora7 napisała:

                        > Czytam i czytam i nie wierze, że to forum łączy kobiety które są matkami bądź n
                        > imi będą....
                        > O co ten cały cyrk ?
                        Też się zastanawiam. wink
                        Ża też się komuś chce w takie mało pożyteczne historie angażować.
                        ------------------------------
                        "uwieeeelbiam tą piosenkę. Ale tylko troszkę." by Miki
                    • zabulin Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 19.02.11, 20:49
                      A nie można i jednego i drugiego? Można zbesztać personel, napisać skargę, a po
                      > tem poskarżyć się na forum i co Wy na to? Można? Pozwolicie? Czy mamy cicho sie
                      > dzieć i nie wspominać tu nigdy o wrednych położnych, bo to niehonorowo?
                      ]


                      Tak, aleksandro, ja uważam że wtedy można.
                      Bo najpierw powiedziało się komuś w oczy, a potem opisało to tutaj.

                      Ale wybacz, nie zrobienie niczego w takiej sytuacji, a potem c..powanie tu, to dość załosne i niczego nie zmieni. Niczego.
                      Wymagacie, żeby zmieniło sie na porodówkach to i owo. To mmoże zaczac wymagać od siebie. Zeby zareagować a nie pozwalać się traktować jak bezwolne cielęta, dla których personel medyczny to pan i władca.


                      Skorokamelia była torturowana to co by się jeszcze mogło gorszego stać gdyby ona czy mąż zareagowali??

                      CO wyrwali by dziecku obie nogi i wyrzucili przez okno??No, jak was proszę.
                      A jak już kogoś obezwładnia bałwochwalczy strach,to niech zrobi coś, powioe wychodząc ze szpitala gdy dziecko jest bezpieczne i złosliwa położna go nie uszkodzi oraz w akcie zemsty nie rozetnie matce krocza a ż po pachy.

                      Ja wiem, wygodniej jest oczekiwać, ze zmieni się samo. Nie napisanie na forum że poloożna to c...pa nie zmieni sytuacj. Rozczaruję cię

                      Oczywiście, po porodzie można już powiedzieć, co było nie tak, tylko kogo to ob
                      > chodzi?


                      No i własnie prze takie podejście i dzięki takim kobietom jak ty rodzące będa nadal traktowane jak g...o

                      Pozwalajcie na to nadal, tylko sie potem nie dziwccie. Samo się nie zmieni
                    • zabulin Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 19.02.11, 20:54
                      Kobiety się nie szanują, takie jak Wy na przykład.

                      O, to ciekawe. Ja się nie pozwalam traktować jak g...o własnie dlatego że się bardzo szanuję i to was wkurza, ze ktoś potrafi sie postawić.


                      A dla twojej wiadomości poród miałam bardzo ciężki bez znieczulenia za to na oxy i wypbtraź sobie, ze potrafiłam powiedzieć, ze nie położe się do ktg, bo za bardzo boli.

                      Położna na to, ze może jedna więc warknęłam, ze nie i czego ona nie rozumie.

                      I........... eureka nie zbaiła mnie,ani dziecka zostawiła mnie w wygodnej pozycji.

                      Ja wam radzę: nie dajcie się traktować jak g...o (jaksama twierdzisz).Ja się nie daję.
                      • aleksandra1357 Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 19.02.11, 23:13
                        Zabulin, przyznaję, że w kilku punktach nie miałam racji i wiedziałam to już wtedy, jak to pisałam. Ot, forumowy bełkot mi się wylał na klawiaturę.
                        Nie miałam racji, że po porodzie nie warto zgłaszać niekompetencji - warto wnieść skargę, trzeba to robić. Mi chodziło raczej o to, że w porodzie to już nic nie zmieni, bo minęło i co się dziewczyna nacierpiała, to jej.
                        Nie miałam racji z tym nieszanowaniem - chciałam być niemiła po prostu.
                        Cieszę się, że przyznałaś, że gdyby zgłosiła swoje uwagi w szpitalu, to tu na forum może się już wyżalać.
                        Martwi mnie, że nie ustosunkowałaś się do mojego argumentu, bardzo celnego, że osoby publiczne można krytykować, nie mówiąc im tego wcześniej w twarz, ale można dyskutować, czy to się tyczy położnych.
                        No więc gdyby Kamelia złożyła skargę w szpitalu, a potem tu na forum narzekała, to by było ok?
                        Masz rację, że powinna zgłosić skargę, nie masz racji, odmawiając jej prawa narzekania na forum. Bo to ma funkcję terapeutyczną po traumie porodu i moim zdaniem nie jest niehonorowe, czy jakieś tam. Jak mnie ktoś obrazi na ulicy i ja potem na forum będę go obrażać, to to też jest ok. Położna zachowała się źle - mam prawo skomentować to na forum, może ostatecznie bez słowa ci.p.a, ale to jest szczegół.
                        Męczy mnie już ta dyskusja. Najbardziej mnie zirytowało, że podważyłaś cierpienie kamelii, pisząc, że przesadza, że jej tak nie bolało, że dzielisz takie opowieści przez cztery.
                        Ja urodziłam dwoje dzieci bez znieczulenia i miałam ciężkie porody, ale, jak już pisałam, ze strachu przed taką sytuacją jak Kamelii, miałam własną położną, której ufałam. Panicznie bałam się tego, co przydarzyło się Kamelii, dlatego nie odmawiam jej prawa do opisania swojego koszmaru.

                        A co do Twojej postawy podczas porodu - gratuluję. Ale ja np. nie byłabym w stanie stawić oporu położnej podczas porodu, bo traciłam z bólu przytomność i wyłam noc stop, nie myślałam. Wiem też, że większość kobiet jest autentycznie zmuszanych do parcia na leżąco lub półleżąco i naprawdę nic nie mogą zrobić w trakcie porodu, bo na awanturę nie mają siły ani przytomności. Są bezbronne, zdane na łaskę i niełaskę położnych i to jest w tym wszystkim takie straszne. A mąż najczęściej niewiele wie, nie umie bronić swojej partnerki, bo ufa położnym, a nie rodzącej, której potrzeby się ignoruje.
                        Cieszę się, że wywalczyłaś sobie KTG na stojąco, ale myślę, że i Ty, choć taka twarda, wielu położnym nie dałabyś rady, szczególnie pod koniec porodu.
                • zabulin Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 19.02.11, 20:41
                  > Zabulin, Ty nic nie rozumiesz. Dlaczego nikt nie zareagował, jak ją torturowali
                  > na porodówce? Ja Ci powiem dlaczego - otóż przez takie osoby jak Ty normalne j
                  > est, że rodzące kobiety traktuje się jak g... Bo wcale tak bardzo jej nie bolał


                  Oj, ale ty jednak mało pojmujesz.
                  Przez takie kobiety jak ja jej mąż stał i pozwoalał, zeby ja torturowali??????? ŻAŁOSNE.
                  Przez takie kobiety jak ja rodzące na porodówce traktowane sa jak g...??? Jesteś nieziemsko niebotycznie mało inteligentna.

                  Ty uważasz, ze wg mnie należało się jej takie trakrtowanie. No bo skoro przez takie jak ja rodzące traktowane sa jak g....
                  to chyba tak twierdzisz.

                  A to znak że inteligenją nie grzeszysz.

                  Takie jak ja załatwiają sprawy inaczej. Takie jak ja powiedziały co myślą pielegniarce przez którą były żle potraktowane Takie jak ja złożyły skargę na ww pielegniarkę i zostały przez nią przeproszone przy przełożonych.
                  Dzięki takim jak ja istnieje szansa, ze ta pielegniarka zastanowi się dwa razy zanim napyskuje komuś ponownie.

                  A broniona przez ciebie kamelia stuliła uszy po sobie i pozwalała się trakować jak g.... I dzięki takim jak ona kobiety będą tak traktowane nadal.

                  Dziękim takim jak ona aleksandro,

                  Bo takie jak ja w takim przypadku potrafią coś więcej niż tylko wyprodukować miernej jakości posta w którym polecą c..pą

                  I tak, rozumiem że w TRAKCIE porodu nie była na siłach, ale dzień później mogła coś z tym zrobić. Mógł cos zrobić jej mąż.
                  I ta położna-oprawca będzie taka nadal, bo kobiety pozwalają się traktować jak g..o, aleksandro i ona się czuje bezkarna.

                  I to nie jest moja wina, ze kobiety tak pozwalają traktowaC.

                  Ja się tak traktować nie pozwoliłam i ciesze się, ze umiałam zrobic coś wiecej niż tylko za plecami pielęgniarki nastukać aninomowo w necie c..pa.

                  I to nie przez takie jak ja, aleksandro, kobiety traktowane sa źle.

                  Ale nie rozumiesz tego, bo zapewne potrafisz tyle co kamelia. SIedziec jak trusia w razie czego,m a potem narzekać.

                  I nie przeinaczaj wypowiedzi, bo zaraz polecisz, ze pewnie uważam, ze sobie na to zasłużyła.

                  Nie, ani ona ani żadna.
                  Ale miała szansę coś potem zrobić, zeby coś się zmieniło. Nie zrobiła nic.
                  To niech dalej nic w życiu nie robi a jak zdarzy się problem niech stuli uszy po sobie i klepnie w necie c..pa.

                  Tym coś zmieni.Na 100 %





                  • karora7 Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 20.02.11, 10:43
                    zabulin, czytam i czytam co piszesz - i wiem, że jesteś dość elokwentną osobą, która pięknie cytuje i odnosi swoje odpowiedzi i pisze, ze 100 procentowa pewnoscia ze zawsze sobie poradzi.
                    I fajnie - wierze ze takie nastawienie pomaga, czasem sila wlasnej sugestii, ot co pewnosc siebie i asertywnosc pomaga zachowac tzw. zimna krew podczas sytuacji awaryjnych...

                    niemniej jednak, mam nieodparte wrazenie, ze troche przeginasz twierdzac ze przez takie kobiety jak kamelia bedzie zle....

                    wiesz co... to ze nie kazdy ma taki charakter jak Ty, nie kazda potrafi w sytuacji dla niej innej, stresowej, gdzie bol rozdziera mysli - i czlowiek naiwnie mysli i czeka na pomoc - w tym przypadku poloznej oddajac sie jej w 100%
                    to raczej trzeba szukac "winnych" wsrod osob - poloznych ktore wykazuja konkretne negatywne zachowanie w sots. do rodzacej.
                    Bo ja postrzegam rodzaca w momencie porodu - troche jako ofiare - nie za bardzo mysli sie aby wyciagnac pazury i drapac... OKEJ Ty to potrafisz, ale gro kobiet NIE - pomimo tego ze sa na codzien asertywnymi i wygadanymi kobietami.
                    Tak czasem jest.

                    Nawet lwica, lamparcica i inne takie - które na codzień rozdarłyby przeciwnika na miazgę w momencie porodu jest najbardziej narazona na atak bo jest bezbronna.
                    Takie prawo natury.

                    Nie rozumiem naskakiwania na siebie i komentowania zlosliwego swoich przemyslen.
                    Kazda ma swoje dosw i przemyslenia, mozesz je zaakceptowac - mozesz nie.

                    Niechce wdawac sie w bezsensowne dyskusje - i tyle. wiec licze na to ze nie bedziez mi tu punktowac mojej wypowiedzi i szykowac sie do elaboratu.
                    Sorry, wiekszosc z nas ma takie umiejetnosci i mozliwosci ale forum nie jest miejscem aby sie ty popisywac...
                    Wole to robic np. w pracy smile

                    Hołk
                    • zabulin Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 20.02.11, 22:45
                      Bez obaw elaboratu nie będzie smile Choć widzę, ze ty też lubisz smile
                      Odniosę się tylko do najważn.

                      niemniej jednak, mam nieodparte wrazenie, ze troche przeginasz twierdzac ze prz
                      > ez takie kobiety jak kamelia bedzie zle....


                      Trochę mnie zemdliło z oburzenia, gdy alksandra napisała, ze przez takie jak ja kobiety na porodówkach traktuję się jak g..o.
                      Nieprawda, bo własnie takie jak ja (co to pójda i w oczy powiedzą co trzeba) walczą, zeby tak nikogo nie traktować.

                      Jak dla mnie, jak sie nie będą kobiety buntować, to lepiej nie będzie, noale ... róbta co chceta.Tylko sie potem nie dziwcie, że właża na głowę co niektóre co niektórym wink
    • 18_lipcowa1 Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 20.02.11, 23:24
      gratuluję
      ciekawa byłam jak kobita po 1 zzo radzi sobie z drugim porodem
      u mnie innej opcji przy drugim nie będzie jak CC
    • embeel Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 22.02.11, 11:15
      félicitations wink

      najwazniejsze, ze juz po wszystkim!
      • kamelia04.08.2007 Re: urodziłam drugie dziecko - opis małopoetyki 23.02.11, 16:19
        mówiac tutejszym językiem - merci smile

        Też dobrze, że po wszytskim, ale co sie nacierpiałam bez sensu to moje. Mojemu ginekologowi powiedziałam od razu, że sie nameczyłam i nadarłam od bardzo niewygodnej pozycji na leząco.
        Kuźwa, ta sama klinika, za pierwszym razem sage-femmes, a teraz connasse-femmes.

        Dobrze, że z malutka rosnie zdrowo smile
Pełna wersja