Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :(

27.04.04, 12:14
Jestem tu po raz pierwszy, a z tak trudnym tematem. Jestem w 14 tygodniu
pierwszej ciąży. Ciąży chcianej, zaplanowanej i oczekiwanej (staraliśmy się od
sierpnia ubiegłego roku). Wielka radość z powodu dwóch kresek na teście, a
potem... paraliżujący strach. Rozchwiane emocje, bo przecież tak czekaliśmy z
mężem, tak marzyliśmy, a teraz moje zwątpienie...
Wczoraj pół dnia przepłakałam, po prostu wyłam z przerażenia. Czy zdołam
pokochać własne dziecko? Do tej pory byłam odpowiedzialna wyłącznie za siebie,
czy zdołam być odpowiedzialna za drugiego, bezbronnego człowieka? Czy będę
dobrą matką?
Być może zabrzmi to okropnie, ale na dzień dzisiejszy nie czuję więzi z dzieckiem.
Trudno mi sobie wyobrazić, że ono tam jest i ono jest nasze. Może gdy poczuję
ruchy to coś się odmieni? Co się ze mną dzieje?! Przecież tak bardzo chciałam,
zaglądałam do każdego wózka, modliłam się...
Jestem załamana i przerażona swoimi reakcjami. Nikomu tego nie mówię, bo boję
się, że ktoś pomyśli o mnie: wyrodna matka. Taka myśl, straszna myśl kiełkuje we
mnie: a może jestem wyrodna? Może się nie nadaję do bycia matką?
Przecież jestem dorosła, mam 26 lat. W tym wieku macierzyństwo to coś
normalnego. Dlaczego nagle coś takie stało się ze mną?
Boję się uwiązania do pieluch, utraty niezależności, odpowiedzialności na całe
życie. Mąż to kochany i dobry człowiek, jest taki szczęśliwy z tego powodu, że nie
mam serca zwierzyć mu się z własnych obaw. Pozostaje tylko anonimowy krzyk na
forum, gdzie nikt mnie nie zna...

Jak ma sobie pomóc? Czy któraś z Was czuła podobnie, a potem wszystko
odmieniło się na lepsze? Szukam jakiejś deski ratunku, bo czuję że tonę... Nie mogę
patrzeć na swoją twarz w lustrze, czuję do siebie pogardę, że nie potrafię
sprostać temu wszystkiemu...

    • kags Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 27.04.04, 12:30
      wiesz, ja mam podobne odczucia, ale u mnie to juz 37 tydzien...
      wszyscy mi mowili - jak zobaczysz mala istotke na usg, jak uslyszysz serduszko,
      jak poczujesz pierwsze ruchy... i nic... nic sie nie zmienilo. jest ze mna, we
      mnie dziecko i jest to niezmienne i nieodwracalne. pewnie, ze jest mi trudno,
      bo nie odczuwam zadnego instynktu macierzynskiego... nie rozczulam sie nad
      bobaskami, ubrankami, mebelkami, nie interesuje sie innymi dziecmi itd. MOZE to
      minie po porodzie (ktory jest odrebnym problemem dla mnie), moze bede musiala
      sie uczyc kochac swoje dziecko przez wiele miesiecy po jego narodzinach... nie
      wiem.
      moj partner bardzo sie cieszy i jest to dla mnie wielkim pocieszeniem, bo
      gdybym nie dawala sobie rady wiem, ze on stanie na wysokosci zadania.
      wiesz, moze to chwilowe, przejsciowe w Twoim przypadku. to tez naturalny strach
      przed totalna zmiana zycia, bo jakby nie patrzec nie bedzie przeciez juz tak
      jak bylo. dopiero co pisalam w ktoryms watku, ze staram sie podchodzic do tego
      jak do kolejnego zadania, ktore musze wykonac na piatke wink.

      trzymaj sie dzielnie i staraj sie zyc normalnie, oby rozsadnie wink)).

      sciskam,
      KaGS.
      • reniatoja Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 27.04.04, 12:40
        Niestetey nie rozumiem was. Starac sie o dziecko, a potem go nie kochac? To po
        co w ogole bylo sie starac? Kompletny brak dojrzalosci. zebyscie chociaz
        wpadly, no to powiedzmy, mowi sie trudno, ale starac sie, a potem nie kochac?
        Chore. Sorry, ze nie bede tu slodzic zadnymi pocieszeniami, ale to co pisze,
        zwlaszcza Autorka teo watku, jest po prostu beznadziejne. Chyba, ze to jakies
        takie po prostu stany lekowe, normalne w ciazy. Jesli jednak faktycznie nie
        bedziesz umiala kochac swojego dziecka to jestes totalnie nieodpowiedzialna,
        trzeba sie byl zastanowic przed, a nie teraz robic takie numery. Wez sie w
        garsc kobieto.
        • kags do reniatoja 27.04.04, 12:47
          heh, wiesz co, powalilas mnie na kolana swoim postem... ja akurat mam twoje
          slowa w okreznicy, ale zastanow sie co piszesz, bo mozesz skrzywdzic kogos komu
          i tak jest trudno. faktycznie twoje slowa sa wyrazem twojej wielkiej dojzalosci
          i odpowiedzialnosci...
          • reniatoja Re: do reniatoja 27.04.04, 12:52
            Wiesz, jesli ktos stara sie miesiacami o dziecko, a potem go nie kocha to to
            jest naprawde chore i nie wiem w jaki sposob mialabym tu kogos skrzywdzic, ze
            co? humor sie dziewczynie pogorszy? Powiedz mi, gdzie tu jest sens, gdzie
            logika? Po co zachodzila w te ciaze, zeby teraz martwic sie o swoja
            niezaleznosc i nie kochac swojego dziecka? No ludzie!!

            I na czym przepraszam Cie polega moja nieodpowiedzialnosc i niedojrzalosc?
            • kags Re: do reniatoja 27.04.04, 12:59
              a czy pierwszy raz slyszysz o czyms takim?
              • reniatoja Re: do reniatoja 27.04.04, 13:01
                Niestety nie pierwszy. Znam matki, ktore najwyrazniej nie kochaja swoich
                dzieci. Uwazam, ze ni powinny rodizc dzieci, jesli nie sa zdolne do
                macierzynskiej milosci. Niemniej wszysktie te przypadki, ktore znam to wpadki,
                wiec jakos to potrafie jeszcze zrozumiec. Ale wielomiesiecznych staran o
                dziecko uwienczonych brakiem milosic nie potrafie juz zrozumiec zupelnie.
        • syl125 Re: do reniatoja 27.04.04, 12:52
          To jest normalne,uwiez mi.I tak naprawde one je kochaja ale jeszce nie zdaly
          sobie sprawe z tego.Jak by je nie kochaly to by napisaly Ze je nie chca a nie
          ze sie boja ze je nie pokochaja.Ja kocham moje dziecko ale boje sie o niego z
          innych pzryczyn,ale jestem pewna ze po porodzie przejda mi.A slyszalam ze sa
          takie kobiety ktore mowia jak sa w ciazy ze je kochaja a po porodzie zdaja
          sobie sprawe ze to pomylka.Wiec jak jest najlepiej?
          Pozdrawiam
          • reniatoja Re: do reniatoja 27.04.04, 12:58
            syl125 napisała:

            > To jest normalne,uwiez mi.I tak naprawde one je kochaja ale jeszce nie zdaly
            > sobie sprawe z tego.


            Byc moze. Tylko w ten sposob podwazasz ich umiejetnosc okreslenia wlasnych
            ucuc. Ja zakldam, ze jednak osoby piszace tutaj sa swiadome tego co czuja i
            pottrafia to nazwac prawidlowo. Jesli zatem kochaja, tylko o tym nie wiedza -
            to inna sprawa. Daj Boze, zeby tak bylo. Ja mialam 20 lat bedac w ciazy. Nie
            mialam nic, bylam na czarno w obcym kraju, przyszlosc - czarna dziura. Balam
            sie wszystkiego. Ale nigdy nie przeszlo mi nawet przez mysl, ze nie bede
            kochala, czy ze nie kocham swojego dziecka. Naprawdwe nie rozumiem jak mozna
            obawiac sie tego, ze nie bede kochalam swojego dziecka. Ja bede kochala kazde
            swoje dziecko, niezaleznie od tego ilu rzeczy bede sie bala i jakie ono bedzie.

            >Jak by je nie kochaly to by napisaly Ze je nie chca a nie
            > ze sie boja ze je nie pokochaja.

            Caly czas piszesz tak, jakbys lepiej niz one same wiedziala, co one czuja.
            Ciekawe skad w Tobie to poczucie pewnosci. I powtorze - daj boze, zeby bylo tak
            jak Ty piszesz.
            • melka_x Re: do reniatoja 28.04.04, 17:35
              Renia ostrożniej z ocenami, szczególnie tak kategorycznymi i szczególnie gdy
              dotyczą one emocji, które z natury rzeczy nie są racjonalne. A z Syl - wyhamuj
              szczególnie - potraktuj to jako moją osobistą prośbęsmile)
              Pozdrawiam - Magda
          • exilvia Re: do reniatoja 27.04.04, 14:05
            a może to jest dowód na nieistenienie czegoś takiego jak instynkt macierzyńcki ( chyba w ostatnim "Dziecku" albo "Rodzicach" pani antropolog o tym mówiła w wywiadzie). że mamy po prostu wtłoczone jako kobiety do głów taki schemat, że trzeba urodzić dziecko. kultura, społeczeństwo nam to wciska.. a my jesteśmy bezbronne na taką indoktrynację od maleńkości.. widocznie nie każda kobieta chce mieć dzieci, ale więkość czuje się zmuszona do ich posiadania, bo przecież 'tak się robi'. tak wypada. a potem daje o sobie znać zinternalizowany system kontroli społecznej i gdy pojawiają się wątpliwości to odzywa się sumienie... Kultura wywiera na nas, jak widać, przemożną presję, której nie sposób się przeważnie oprzeć, tak głęboko mamy w sobie zakorzenione niektóre przekonania.
        • black-cat Re: do reniatoja 27.04.04, 13:15
          Dzielisz świat na czarne i białe, a tak się nie da. Psychika to rzecz bardzo
          bardzo skomplikowana. Zapewniam cię, że takie uczucia dotykają olbrzymiej
          ilości kobiet. Lęk czy potrafią pokochać, czy będa dobrymi matkami jest
          naturalny i świadczy tylko o ich dojrzałości. Co więcej wiele z nich po
          urodzeniu dziecka potrafi powiedzieć "zabierzcie TO ode mnie". A później są
          wspaniałymi, kochającymi matkami. Ale tak juz jest, że wiele z nas musi się tej
          miłości nauczyć. Słowa, które tu wypowiedziałaś moga zrobić wiele krzywdy. To
          między innymi presja środowiska (musisz być dobrą matką - cokolwiek to znaczy)
          pzyczyniają się do depresji i psychoz poporodowych.
          • reniatoja Re: do reniatoja 27.04.04, 13:23
            black-cat napisała:

            > Dzielisz świat na czarne i białe, a tak się nie da.

            Nie dziele chyba az tak na czarne i biale. Jak moze przeczytalas, w ciazy
            mialam praktycznie same obawy. Obawy jak sobie dam rade, czy bede dobra matka
            czy bede umiala wychowac, sa naturalne. Mam dziesiecioletnie doswiadczenie w
            byciu matka. PRzez ten czas popelnilam mase bledow jako matka. Staram sie uczyc
            sie na wlasnych bledach, nie zawsze to mi sie udaje. Niemniej naprawde nigdy
            nie mialam nawet cienia watpliwosci, czy kocham swoje dziecko. Dlatego tego
            chyba nie potrafie zrzumiec, jak mozna DECYDOWAC sie na dziecko, starac sie o
            nie, a potem go nie kochac.

            Brak milosci matki do dziecka to jednak jest realne zjawisko. Jesli kolezanka,
            ktora zalozyla ten watek przechodzi po prostu przez te wszystkie stany
            emocjonalne, ktore towarzysza przewaznie ciazy, to pozostaje mi jedynie
            przeprosic za ostre slowa. Moze faktycznie sie unioslam niepotrzebnie.


            > Psychika to rzecz bardzo
            > bardzo skomplikowana.

            Zdaje sobie z tego sprawe, bez przesady. smile
            • kimik Re: do reniatoja 27.04.04, 13:38
              reniatoja napisała:

              > Nie dziele chyba az tak na czarne i biale. Jak moze przeczytalas, w ciazy
              > mialam praktycznie same obawy. Obawy jak sobie dam rade, czy bede dobra
              matka
              > czy bede umiala wychowac, sa naturalne. Mam dziesiecioletnie doswiadczenie w
              > byciu matka. PRzez ten czas popelnilam mase bledow jako matka. Staram sie uczyc
              >
              > sie na wlasnych bledach, nie zawsze to mi sie udaje. Niemniej naprawde nigdy
              > nie mialam nawet cienia watpliwosci, czy kocham swoje dziecko. Dlatego tego
              > chyba nie potrafie zrzumiec, jak mozna DECYDOWAC sie na dziecko, starac sie o
              > nie, a potem go nie kochac.
              >

              Nie rozumiesz mnie, ale wiem, że nie wszyscy muszą mnie rozumieć. Dlatego boję się
              mówić komukolwiek, co sie ze mną dzieje... To nie prawda, że ja nie kocham swojego
              dziecka, tylko boję się, że nie zdołam go pokochać. Boję się, żeby przeze mnie nie
              cierpiało, nie przeżywało dramatów, nie miało spapranego życia. Jest to
              przerażający strach połączony z wyrzutami sumienia, bo chciałabym wiedzieć od
              razu, czuć tę miłość już teraz. Ale na razie czuję strach i widzę wielki znak zapytania.

              > Brak milosci matki do dziecka to jednak jest realne zjawisko. Jesli kolezanka,
              > ktora zalozyla ten watek przechodzi po prostu przez te wszystkie stany
              > emocjonalne, ktore towarzysza przewaznie ciazy, to pozostaje mi jedynie
              > przeprosic za ostre slowa. Moze faktycznie sie unioslam niepotrzebnie.

              Nie wiem, co się ze mną dzieje. Tym bardziej, że zawsze lubiłam dzieci... Twój
              pierwszy list odebrałam jak siarczysty policzek. Nie wszyscy muszą rozumieć jak to
              jest żyć w lęku o to, czy będę dobrą matką. Czy podołam. Dlatego walę głową w
              niewidzialny mur, który nie chce się rozstąpić i dać mi jakąś nadzieję, że pokocham
              własne dziecko....
              sad((((((
              >
              > > Psychika to rzecz bardzo
              > > bardzo skomplikowana.
              >
              > Zdaje sobie z tego sprawe, bez przesady. smile
              >
              >
              • reniatoja Re: do reniatoja 27.04.04, 13:42
                Mysle, ze zle zrozumialam Twoje intencje, to, co chcialas przekazac swoim
                postem. Przepraszam za ten siarczyzty policzek. Analizujac Twoje wypowiedzi
                mysle, ze faktycznie ten, kto pisze, ze napewno pokochasz swoje dziecko ma
                racje - mysle, ze to po prostu kwestia nazewnictwa. Piszac o matkach, ktore nie
                kochaja swoich dzieci mialam na mysli raczej kobeity, ktore nie maja takich
                dylematow jak Ty. Chyba faktycznie to, ze w ogole o tym piszesz i ze tak to
                wszystko przezywasz swiadczy o tym, ze wlasnie bedziesz bardzo dobra matka i
                bedziesz bardzo kochac swoje dziecko. Wybacz.
          • pyrtol Re: do reniatoja 27.04.04, 14:51
            Napisze tak, nie sadzcie a nie bedziecie sadzeni...
            A ja chcialam miec dziecko, kochalam je w czasie ciazy, a jak juz pojawilo sie
            na tym swiecie i zobaczylam je pierwszy raz to czulam tylko pustke, nie
            cieszylam sie, nie bylam szczesliwa. Zobaczylam obca dla mnie osobe, nawet
            pomyslalam sobie jakas taka inna, nieladna. Wzieli ja do mycia i jak przyniesli
            jeszcze raz to nagle poczulam wielkie szczescie, milosc i stwierdzilam, ze moja
            Weroniczka jest taka sliczna!! Teraz w lipcu skonczy dwa lata, a ja nie moge
            sie pogodzic, ze tak czulam jak sie urodzila. A przecie tak ja koccham i
            kochalam! Czy jestem wyrodna matka, ze tak czulam? Mysle, ze nie powinnas
            oceniac innych bo nie chodzisz w ich skorze, poza tym ludzka psychika jak widac
            nie zawsze jest zrozumiala i nie ma co tak kategorycznie wypowiadac sadow na
            takie tematy. Jesli samemu sie tego nie doswiadczylo tym bardziej. Mysle, ze
            wlasnie taki strach swiadczy o glebokiej wielkiej milosci matki do dziecka, ja
            zawsze mysle, ze kocham moja corke za malo. A my tu na formum powinnysmy sie
            wspierac wlasnie przy takich watpliwosciach, a nie dokopywac sobie nawzajem.
            Jesli nie mozna pocieszyc, poradzic i zrozumiec to moze lepiej nic nie pisac.
            Oczywiscie kazdy ma prawo do wypowiedzi, tylko czy zawsze to ma sens.
            Trzymajcie sie mamy watpiace, kto pyta nie bladzie, no nie
            Ola
    • syl125 Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 27.04.04, 12:40
      Ja jestem w ciazy z drugim,ale w pierwszej ciazy nie mialam takich uczuc ze go
      nie pokocham,nie bylam pewna czy dam sobie rade byc dobra matka,chociaz kocham
      bardzo dzieci,ale kiedy ujzalam po porodzie moja corke wiedzialam ze dla niej
      oddam zycie.I mysle ze ty poczujesz to samo po porodzie.Duzo matek tak czuja
      jak ty,jak bys nie byla wstanie pokochac go to bys sie z tym nie martwila.Wiem
      ze w glembi duszy juz go kochasz,i zdasz sobie z tego sprawe jak poczujesz
      pierwsze kopniencie,pierwsze jego ruchy.Pisalas ze dlugo sie staralyscie miec
      to dziecko,moze byc tak ze ty jescze nie uwiezylas ze niedlugo bedziesz
      mama.Powinnas porozmawiac z mezem,mowisz ze jest kochany i dobry to napewno cie
      zrozumie,ja mowilam mojemu mezowi o wszystkich moich obawach i to mi bardzo
      pomoglo,zawsze mi powtarzal ze wszystko bedzie dobrze i ze napewno bede
      najlepsza matka w swiecie.I to mi pomagalo.
      Glowa do gury.Wszystko bedzie ok.Jezeli chcesz jeszcze porozmawiac to pisz na
      poczte gazety: syl125@gazeta.pl
      • madeyowa Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 27.04.04, 13:01
        Będąc w pierwszej ciąży bardzo chciałam mieć synka. Kiedy się urodził nie
        zakochałam się w nim od razu, gdy go ujrzałam. Mimo, że był przeze mnie tak
        wyczekiwany, wymodlony, że był tak słodki i bezbronny. Nie wiem dlaczego od
        razu nie obdarzyłam go miłością. Nie miałam ciężkiego porodu, nie byłam za
        młoda, bo urodziłam go w wieku 28 lat. Wiedziałam,że muszę się opiekować tą
        malutką istotką najlepiej jak potrafię, ale miłość przyszła z czasem. Gdy
        urodziłam córeczkę pokochałam ją w momencie, gdy ją ujrzałam. Nie wiem od czego
        to zależy. Kocham moje dzieciaczki bezgranicznie, każde z nich tak samo mocno,
        ale mój debiut w roli matki był taki, a nie inny. Nie wstydzę się tego i
        uważam, że nie jestem złą ani wyrodną matką. Każdego dnia oddaję moim dzieciom
        całe moje serce i czas(siedzę z nimi na urlopie wychowawczym już 4 rok). Nie
        martw się, że nie pokochasz swojego dziecka. Ta miłość prędzej czy pózniej
        przyjdzie sama. Pozdrawiam serdecznie!
    • mollka Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 27.04.04, 12:55
      Cześć,
      Jestem w podobnej sytuacji. To bardzo trudny temat, w szczególności, że do
      okoła wszyscy mówią o cudzie macieżyństwa, o miłości do dziecka, ale tylko o
      pozytywach.
      Odważyłam się raz powiedzieć o moich obawach mojej przyjaciółce.Doszłyśmy do
      wniosku, że są one chyba wynikiem mojego kiepskiego dzieciństwa. Podświadomie
      boję się, że moja niunia będzie przeżywać to, co ja kiedy byłam mała.
      Bardzo cieszyłam się, że zaszłam w ciążę. Moja druga połowa też! Ale po jakimś
      czasie naszły mnie "te" obawy: nie dam sobie rady, będę wyrodną matką itd.
      Minęły, gdy zobaczyłam poraz pierwszy niunię na USG. W 8 tygodniu wylądowałam
      w szpitalu z powodu krwawienia i z podejżeniem, jak to "miło" ujął
      lekarz "selekcji naturalnej" (w pierwszych tygodniach ciąży byłam bardzo mocno
      przeziębiona). I kilka tygodni nerwów o niunię, czy będzie żyła, czy będzie
      zdrowa... Przed USG w 12 tygodniu miałam każdej nocy koszmary. Na szczęście
      podczas badania lekarz nie wykrył nic niepokojącego. Teraz jestem w 32 tygodniu
      i dziękuje bogu, że malutka rozrabia w brzuchu. Czasami jednak nachodzą mnie
      czarne myśli, jak sobie poradzę itd. Może to wynika z burzy hormonalnej, albo
      ze świadomości, że już nie długo całe moje życie się zmieni, że będę
      odpowiedzialna za małego ludka i to przez całe życie. Jednak jak przypomnę
      sobie te tygodnie niepewności co z niunią wiem, że czekam na nią i, że zrobię
      wszystko, żeby była szczęśliwa! Mimo, że nadal się boję...

      Trzumaj się ciepło!
      Pozdrawiam,
      Mollka
    • fasolka31 Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 27.04.04, 12:56
      Kimik - rozumiem Cię, bo po części też tak to odbierałam, może nie w takim
      nasileniu, ale zawsze. Uważam ze jest to walka hormonów oraz normalny strach
      przed odpowiedzialnoscią (to co napisałaś). Nie przejmuj się docinkami innych
      że nie kochasz swojego dziecko, ponieważ każdy człowiek jest inny i inaczej
      odbiera i czuje te sprawy. Mój syn ma obecnie 4 lata i jest odbiciem mnie
      samej, przez co kocham go jeszcze bardziej. A gdy się urodził.........też
      potrzebowałam z 2 m-ce by się z tym oswoić, by hormony się unormowały. I po
      drugie zauważyłam że im starsze rodzimy dzieci tym więcej mamy obaw, lęków, bo
      wiemy co to wygodne życie, a tu nagle coś się zmienia. Ale zapewniam Cię ze nie
      jest tak źle. Ja w tej chwili z moim synkiem jesteśmy jak 2 kumple, wiem że
      będziemy dobrymi przyjaciółmi - czuję to i już.

      Głowa do góry, hormony się unormują, Ty musisz mieć czas na zaakceptowanie tej
      sytuacji i nie myśl co było kiedyś, tylko co jest teraz.

      Pozdrówka Fasolka
    • black-cat Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 27.04.04, 13:04
      Nie jesteś wyrodną matką, a to co czujesz jest jak najbardziej normalne. I nie
      daj sobie wmówić, że to świadczy o niedojrzałości, bo to może wywołać depresję.
      Lęk przed nieznanym jest naturalny. Normalne też jest, że TEGO nie czujesz. Nie
      musisz. Wiele kobiet dopiero po urodzeniu UCZY się kochać swoje dzieci. Nie
      płaczą na usg, nie płaczą na widok urodzonego maleństwa, nie odczuwają z nim na
      początku żadnej więzi. To też jest naturalne. Oczekuje się od nas heroicznego
      macierzyństwa, miłości do dziecka od momentu zobaczenia dwóch kresek na teście,
      a przeciez każda z nas czuje inaczej. Napewno będziesz dobrą matką - już samo
      pytanie o to świadczy jak bardzo jesteś dojrzała.
      • kimik Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 27.04.04, 13:15
        black-cat napisała:

        > Nie jesteś wyrodną matką, a to co czujesz jest jak najbardziej normalne. I nie
        > daj sobie wmówić, że to świadczy o niedojrzałości, bo to może wywołać depresję.
        >
        > Lęk przed nieznanym jest naturalny. Normalne też jest, że TEGO nie czujesz. Nie
        >
        > musisz. Wiele kobiet dopiero po urodzeniu UCZY się kochać swoje dzieci. Nie
        > płaczą na usg, nie płaczą na widok urodzonego maleństwa, nie odczuwają z nim na
        >
        > początku żadnej więzi. To też jest naturalne. Oczekuje się od nas heroicznego
        > macierzyństwa, miłości do dziecka od momentu zobaczenia dwóch kresek na
        teście,
        >
        > a przeciez każda z nas czuje inaczej. Napewno będziesz dobrą matką - już samo
        > pytanie o to świadczy jak bardzo jesteś dojrzała.


        Dziękuję. Popłakałam się czytając te słowa...
        Wiecie, to nie jest tak, że nie chcę dziecka, tylko boję się, czy podołam obowiązkom,
        czy je pokocham. Boję się, że skrzywdzę człowieka...
    • neta-b Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 27.04.04, 13:08
      Nie martw się. Miłość przyjdzie z czasem. Ja na początku pierwszej ciąży byłam
      przerażona i ciągle smutna. Chociaż ciąża była jak najbardziej chciana i
      wyczekiwana to cały czas myslałam, ze jest to wielka zmiana i nic już nie
      będzie tak jak dawniej. To normalny strach przed nowym wyzwaniem jakim jest
      wychowanie potomka. Wiele kobiet w ciąży szczególnie w początkach ma takie
      mysli. Ja byłam niedawno drugi raz w ciąży i znów miotały mną różne rozterki
      Tym razem była to "wpadka". Może były to innego rodzaju obawy, ale też były.
      Niestety w momencie gdy minął okres obaw i przyszła radość i oczekiwanie
      poroniłam. Teraz staram się znów o dziecko i wiem, że gdy zobaczę dwie kreski
      zaraz po radości znów nadejdą obawy. Ale uwierz mi to minie.
      Życzę Ci abyś jak najszybciej zaczęła sie cieszyc ze swojego stanu. Uwierz mi,
      że niedługo będziesz śmiać sie z tego co napisałaś. To, że bedziesz kochać
      swoje dziecko masz zakodowane, bo przecież się na nie zdecydowałaś, a to znaczy
      że go chcesz.
      Pozdrawiam Cię i życzę najlepszego.
      • neta-b Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 27.04.04, 13:09
        Jak chcesz pogadać pisz na gg 1954425
    • iwwo Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 27.04.04, 13:09
      Witaj!
      Nie wierz w to, że wszystkie kobiety jak się tylko dowiedzą, że są w ciąży to
      natychmiast pałają miłością do swoich dzieci. Ja mam to szczęście, że po prostu
      umieram ze szczęścia, jak tylko o tym pomyslę, ale ja trochę czekałam na tą
      dzidzię, a lekarze nie dawali mi większych szans, no i mam o 3 lata wiecej niz
      Ty i juz się naprawdę w życiu nabrykałam... Ale wiem, że jest wiele (naprawdę)
      kobiet które nie czują początkowo miłości do swoich Ludzików. Niektórym
      przychodzi ona wraz z porodem, innym długo po. Nawet ostatno w jakiejś gazecie
      dla rodziców o tym czytałam (moze w "Rodzice"?). Poprosu większość dziewczyn
      się do tego nie przyzna, że maja takie odczucia (sama piszesz, że tylko tu o
      tym napisałaś). Ta miłośc przychodzi niekiedy z czasem i wierzę, że to jest
      zupełnie normalne!
      Sama mam koleżanki, które długo mówiły o swoich Dzieciach per to Dziecko.
      Nieprzejmuj się panienkami, które piszą, że jesteś niedojrzała i Cie
      nierozumieja (nie muszą). One miały więcej szczęścia i ta miłość przyszła do
      nich od razu.
      Jest jeszcze tak, że może masz zwykłe lęki i humorki ciążowe, które warunkują
      nagłe zmiany zachodzące w organizmie? Przejdą!
      Nie martw się! Ta miłość przyjdzie! Może z pierwszymi ruchami, może z porodem,
      może w 5 m-cu, a może jszcze pozniej, ALE PRZYJDZIE!
      Postaraj się wyciszyć. Dbaj o siebie i o Ludzika!
      Sciskam!
      Iw
    • syl125 Re: do reniatoja 27.04.04, 13:15
      Skad wiem sie pytasz?W pierwszej ciazy czulam cos podobnego,kochalam ja ale nie
      bylam pewna,po porodzie nie wiedzialm czy dam sobie rade,a po jej stracie
      wiedzialam ze stracilam naicennejszy skarb na swiecie.Nikomu tego nie zycze,ale
      teraz wiem ze kochalam ja z calego serca od poczecia do porodu.I jestem pewna
      ze te wszystkie mamy ktore maja watpliwosci co do milosci do swoich dzieci
      pokochaja je z calego serca,jak nie odrazu po porodzie to napewno w krutkim
      czsie.Duzo poczatkujacych mam nie sa pewne czy potrafia kochac swoje dziecko.
      • reniatoja Re: do reniatoja 27.04.04, 13:17
        Skad sie zatem biora matki, ktore nie kochaja swoich dzieci? Sa takie matki,
        niestety, sama znam kilka. Nie kazda kobieta kocha dzieci, nawet swoje. To
        smutne i prawdziwe. Moim zdaniem nie powinny miec dzieci, unieszczesliwiaja
        tylko siebie i te dzieci. Mam nadzieje, ze nie musze tu opisywac historii,
        ktore mam na mysli.
    • ryza_malpa1 Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 27.04.04, 13:15
      Wyadaje mi się, ze Twój strach jest naturalny. Rozmawiałam z kilkoma dziciatymi
      kolezankami i one też twierdzą, że miały podobne niepokoje.
      Ja przez pierwsze kilka miesięcy w ogóle " nie czułam" mojego dziecka - było
      to dla mnie jakies kuriozum co rosło mi w brzuchu i sorawiało, ze zycie
      wywrócilo się do góry nogami. Tez bałam się, ze go nie pokocham.
      Tylko że ja nie poddałam sie presji społecznej ( to pieprz...nie histeryczek o
      cudach macierzyństwa, łzy wzruszneie na usg itp)i dałam wyraz moim wątpliwościa
      za co zostałam nazwana " zimną suką" m.in.
      Poskarżyłams ię równiez mężowi , który dał mi ogromne wsparcie ale on
      jest "lekarzem dusz" i troche zna ludzka naturę i nie ulega stereotypom.
      Konkluzja jest taka:
      Kobiety ciężarne dziela sie na histeryczki - to te od " cudu macierzyństwa" i "
      zimne suki" , które często nie sa zimne tylko : maja cos jeszcze w zyciu do
      zrobienia poza wychowaniem dziecka, maja bardziej racjonalne podejscie do
      życia, może czasami nie wierzą w siebie i świat naookoło. Te czynniki nie
      pozawlaja im wykazywać " dostatecznej " w mniemaniu społeczeństwa radości z
      bycias w ciązy.Społeczeństwo zaś w tych słabszych wywołuje poczucie winy, które
      z kolei blokuje zdolność do spokojnego czekania na rozwój wypadków i
      dojrzewanie uczuć ( co to za miłośc od pierwszego wejrzenia? Żadna!! Czasami
      trzeba czasu).
      " Zimne suki" i " histeryczki" pałają do siebie nienawiścią godnea lepszej
      sprawy: jedne zarzucaja drugim nieczułość, " wyrodnośc " i tp. a drugie tym
      pierwszym odmóżdżenie okoloporodowe i przesadę.Trzebba sie do tego układu sił
      przyzwyczaić - niezaleznie od typu jaki sie reprezetuje można usłyszec od
      drugiej strony barykady wiele przykrych słów.
      Co do tego, ze długo staraliście sie o dziecko: planowac dziecko a
      stanącprzed faktem dokonanym to dwie rózne rzeczy. Nagle okazuje się, że zmiany
      w życiu będa większe niez się człowiek spodziewał - to może frustrowac,
      przestraszyć - na to tez potrzeba czasu, czasu żeby przyzwyczaic się do nowej
      sytuacji , wszytsko sobie zaplanować, podjąć pewne kroki, przemyśleć.
      U mnie bvylopodobnie. Teraz zaczyna sie to zmieniac ale nadal nie rozczulaja
      mnie noworodki w wózkach, dzieciaczki rozrabijące podczas MOJEGO obiadu itp.
      Nie ;ubie dzieci - uważam je za brzydkie i głupie ( moje bedzie wyjątkowe smile
      Sytuacja zmieniła sie kilka dni temu -po ostatnim usg okazało się , ze to
      bedzie dziewczynka smile)) Ma juz imię, ma płeć - nie jest juz anonimowym "plodem"
      albo bezosobowym " dzieckiem". Mogę zacząc myśleć o przyszłości w jakiś
      bardziej konkretny sposób smile)
      Tak więc nie martw się, poczekaj, może przyjdzie taki moment - kiedy juz
      opanujesz sytuacje, uspokoisz nerwy - że "pokochasz" swoje dziecko smile
      I nie jesteś " wyrodna" - twoje obawy sa naturalne ( moze nie dla wszystkicha
      le ludzie naprawdę róznia sie miedzy sbą m.in. stopniem uczuciowości,
      szybkością reakcji na zmiany itp.)
      Pozdrawiam smile
    • 4chmurka Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 27.04.04, 13:17
      pewnie,że pokochasz! całym secem. Jakoś sama sobie nie zdawałam z tego sprawy,
      ale pierwsze bicie serca, ruchy i zdjęcia z USG zmieniają o 180stopni. Potem po
      porodzie, ogromnym wysiłku, jak położą Ci maluszka na brzuchu i czujesz jego
      ciepło (36,6) to wiesz, że warto!
      Powiem, że kiedyś nigdy nie chciałam mieć dzieci. Dziś mam dwójkę i za nic w
      świecie bym tego nie oddała.
      Szczerze: na początku jest trochę ciężko: jesteś obolała, zmęczona, karmienie
      to naprawdę ciężka praca. Ale jak dziecko rozwija się dobrze "łapie w lot" to
      znów wiesz, że warto. nie bój się! to samo naturalnie przyjdzie,
      nieoczekiwanie. Teraz burza hormonów robi swoje. Moja rada: niech mąż będzie z
      Tobą wszędzie i cały czas

    • kags ŁAŁ!!! :))) 27.04.04, 13:35
      juz opadly mi rece, ale dziewczyny jak zwykle napisaly cos podnoszacego na
      duchu smile))

      sciskam,
      KaGS.
      • kimik Re: ŁAŁ!!! :))) 27.04.04, 13:41
        kags napisała:

        > juz opadly mi rece, ale dziewczyny jak zwykle napisaly cos podnoszacego na
        > duchu smile))
        >
        > sciskam,
        > KaGS.


        DZIĘKUJĘ wszystkim mądrym kobietom!
        Jakaś iskierka się zapaliła, że może nie jestem tak beznadziejna i jest szasnsa na to,
        że wszystko odmieni się na dobre.

    • aluc Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 27.04.04, 13:36
      jedynie głupcy nie mają nigdy żadnych wątpliwości

      to przejdzie, znajdziesz przyjemność w tej odpowiedzialności za drugiego
      człowieka, przestanie cię ona przytłaczać, a potem pewnie będziesz reagować
      żalem na każdy kolejny przejaw samodzielności malucha, bo będziesz miała
      wrażenie, że jest coraz mniej twój smile
    • rita_ Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 27.04.04, 15:15
      Przepraszam, nie zauważyłam podobnego wątku, przepraszam.
    • czekam.na.bejbi Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 27.04.04, 15:51
      Witaj Kimik...

      Twoj post mna wstrzasnal. Naprawde, poruszylo mnie to z jak trudnymi uczuciami sie borykasz,
      az mi sie gardlo scisnelo. Chcialabym powiedziec Ci cos na pocieszenie, nie za bardzo wiem jak
      - bo jeszcze nie jestem mama. Sprobuje jednak. Mam jakies znikome doswiadczenie, bo bylam
      w ciazy przez 3 i pol miesiaca, i moge troche opowiedziec co wtedy czulam. Moje uczucia nie
      byly tak skrajne jak Twoje - ale byly podobne, byly ambiwalentne. Bardzo pragnelam tego
      dziecka, bylo zaplanowane - i bardzo chcialam i chce dac milosc mojemu dziecku, wiem, ze
      moge, ze mam pelno tej milosci w sobie. Wiadomo jednak, ze procz tego, ze ciaza jest takim
      malym 'cudem', ze mozna ja przezywac wrecz mistycznie, to jest w niej rowniez zwykla czysta
      biologia i fizjologia. Ten wlasnie aspekt fizjologiczny byl dla mnie najtrudniejszy, psul mi cala ta
      metafizyke. Duzo myslalam w ciazy o biologicznej stronie calej sprawy, o poczeciu, o tym, ze
      zarodek to jakas taka dziwna tkanka, nie moglam pogodzic sie z tym, ze plod jest ...taki
      brzydki, ze noworodek jest taki brzydki po porodzie (naprawde bez urazy dziewczyny, ktore
      urodzily sliczne dzieciaczki! smile)). Bardzo sie martwilam jak zareaguje gdy dostane po porodzie
      takie male, krzyczace, czerwone, pomarszczone dziecko! Balam sie tego, ze a nuz bede
      nieobliczalna, a nuz odtrace swoje dziecko, ze dostane jakiejs depresji itd, itd... Jednak te
      obawy stopniowo w miare rozwoju ciazy slably, jakby zaczynalam sie przyzwyczajac do nowej
      sytuacji, przede wszystkim tlumaczylam sobie, ze takie uczucia maja prawo wystepowac!
      Targaja nami hormony, zle sie czujemy, zdajemy sobie sprawe, ze ciaza otwiera nowy,
      nieznany, trudny etap w naszym zyciu - etap, od ktorego nie ma odwrotu! I jak tu sie nie bac???
      Jak sie nie martwic? Ja nie jestem wielka fanka dzieci, nie przymilam sie do dzieci znajomych
      ani obcych, mam do nich dystans, przyznaje sie, ze nie umiem z nimi postepowac, nie umiem
      rozmawiac. Ale jakos w glebi duszy, czuje, instynktownie i racjonalnie jednoczesnie WIEM, ze
      swoje wlasne dziecko pokocham nad zycie, ze nie moze byc inaczej - mimo wczesniejszych
      obaw.

      Mysle, ze dziewczyny piszace tu maja wiele racji. Kobieta moze pokochac swoje dziecko juz w
      momencie poczecia, moze w 3 mies, moze po porodzie, a moze jeszcze troszke pozniej. Kazda
      z nas jest przeciez inna, nasze ciaze sa inne, mamy inne charaktery, mamy prawo inaczej,
      roznie ODCZUWAC! Odczuwamy roznie bol, mamy rozne hustawki hormonow, rozne mamy
      obawy, i roznie zatem odczuwamy MILOSC (w ogole). Jedne z nas kochaja spontanicznie,
      otwarcie, gwaltownie, inne skrycie, niesmialo i powoli.

      Nie boj sie swoich uczuc, sprobuj je pomalu oswoic w sobie. Nie musisz ich tlamsic ani zabijac,
      bo bedziesz jeszcze bardziej sie frustrowac. Nie oznacza to wcale, ze musisz zaraz otwarcie
      wszystkim o tym mowic. To sa intymne sprawy, forum na szczescie daje nam anoniomwosc. Na
      pewno, skoro maz jest dla Ciebie wsparciem, mozesz mu sie wygadac i wyplakac w rekaw.

      Bardzo serdecznie Cie pozdrawiam,
      Aga


      • 4chmurka Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 28.04.04, 09:04
        I co już lepiej? Nie bój się. Podołasz. Rano wszystko wygląda lepiej.
        Powiem szczerze, że choć urodziła drugie dziecko zaledwie rok i 4 mies. temu to
        już zazdroszczę kobietom w ciąży! A wtedy zwłaszcza na końcu czułam się jak
        SŁOŃ ( 153cm wzrostu, w pasie 110cm, i 72kg) łatwiej przeskoczyć niż obejść!
        nieźle co? A dziś nosiłabym obcisłe bluzki, by wszyscy widzieli moje szczęście!
        Jak mąż mi mówił wtedy to nie wierzyłam że można tego zazdrościć. To naprawdę
        mądry człowiek.A z powodów finansowych pewnie nie będę już nigdy w ciążysad((.
        I jeszcze jedna rada, jeżeli będziesz miała możliwość to polecam poród w
        wodzie. Jedno dziecko rodziłam normalnie, a drugie w wodzie. Efekt: jeden szew
        założony na krocze, szybszy poród. Super sprawa!Przy obu porodach mąż był cały
        czas ze mną. też Super sprawa!
        Trzymaj się!!!
        Pozdrawiam cię!
        Niech
    • azzzi Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 27.04.04, 15:58
      Kimik, spokojnie. Mimo trwajacego od stuleci kultu "matki polki" sa wsrod nas
      takie, ktore o wlasnym dziecku nie marza. Ja sie do nich rowniez zaliczam, zeby
      daleko nie szukac. Niestety jestem w ciazy, o 4 tygodnie mlodszej od Twojej,
      ktora pojawila sie mimo zabezpieczen. Szlag mnie trafia. Bo dziecko kojarzy mi
      sie z bieda (sama mam 5 rodzenstwa i w domu sie nie przelewalo, tym bardziej ze
      rodzice byli bezrobotni), bo to nie tak mialo byc, bo nie chcialam wcale miec
      dzieci, bo po 2 latach pracy od przypadku do przypadku na umowe zlecenie czy o
      dzielo dostalam etat, bo sie najzwyczajniej w swiecie nie wyszalalam. Bo po raz
      pierwszy w zyciu stac mnie na to zeby sobie kupic w jednym miesiacu bluzke,
      tusz do rzes za 50 zl i ksiazke, bez koniecznosci wpieprzania do konca miesiaca
      chleba z pasztetowka. I mam swiadomosc ze taki blogostan potrwa jeszcze tylko
      kilka miesiecy. I jestem wsciekla na swoj organizm za to ze zawiodl, i jestem
      wsciekla na wpojona mi od dziecka religie, bo nie umiem rozwiazac problemu
      radykalnie. I tylko meza mi szkoda, bo od poltora miesiaca dzien w dzien rycze,
      i mam dola, a on ciagle ma sily mnie przytulac. Boje sie ze skoncze jak moje
      dzieciate przyjaciolki, ktore siedza w domu przy dzieciach, ktore robia zakupy
      w biedronce czy lider price, ktore ubieraja sie w lumpeksach i dla ktorych
      szczytem luksusu jest zakup szminki z inglota. OK, koncze, bo ja moge marudzic
      godzinami.
      I przy okazji witam sie ze wszystkimi, zmuszona zyciowa koniecznoscia bede tu
      pewnie od czasu do czasu zagladac.
    • praxi Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 27.04.04, 16:21
      Cześć Kimik!
      Ja też się boję, że nie będę dobrą matką.
      Też mam huśtawkę nastrojów, jak w wieku 15 lat. Raz się cieszę, innym razem
      chodzę zła na cały świat. Trochę, jakbym była uwięziona.
      Rozumiem cię doskonale.
      Nie wiem, jak jest w twoim przypadku, nie wiem też czy to mija po jakimś czasie?
      U mnie raczej wiąże się to z poczuciem braku bezpieczeństwa i kontroli.
      Nikły wpływ mam na to, czy donosze ciążę (poprzednio poroniłam i miałam z tego
      powodu bardzo poważe problemy psychiczne - ciężką depresję). Teraz "boję się"
      przyzwyczajać do dziecka i trochę na siłę trzymam swe emocje na smyczy.
      A co będzie, jak znów poronię?
      Czy znów, jak 2 lata temu, będę myśleć o tym, że to już koniec, że nic nie
      cieszy, że nie ma sensu...
      Tak więc staram się jednak za bardzo nie cieszyć.
      Zastanów się, czy przypadkiem, nie jest tak, że ZAWSZE kontrolowałaś swoje
      życie, a teraz jest coś, na co masz nikły wpływ?
      U mnie ten brak entuzjazmu, to po prostu brak poczucia kontroli na WSZYSTKIM.
      Dopiero wizyta u lekarki trochę mnie podbudowała.
      Podświadomie czekałam, że powie, że są jakieś problemy, że to ciąża
      pozamaciczna lub inne nieszczęście. A ona nic takiego nie powiedziała.
      Może trochę spokoju dadzą ci wizyty u lekarza?

      Każdy się uczy bycia mamą. Ty pewnie też.
      Może jesteśmy po prostu z tych, co to potrzebują czasu na przyzwyczajenie się
      do zmian?
    • inea Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 28.04.04, 17:03
      Moja ciąża była dla mnie koszmarem.Miałam 25 lat i właściwie już od dzieciństwa
      zaglądałam do wózków.Moje poczęte dziecko było mi jednak obce nie czułam z nim
      żadnej więzi wręcz niechęć.To co przeżywałam było dla mnie tak straszne że
      poważnie się psychicznie rozchorowałam.Całą ciążę jak nie spałam to
      płakałam.Chciałam popełnić samobójstwo ale postanowiłam że najpierw urodzę a
      potem to zrobię.To że ja i dziecko żyjemy zawdzięczam w dużej mierze mężowi
      który wytrwał na placu boju chociaż było naprawdę bardzo ciężko.Nawet będąc na
      sali porodowej zanim się jeszcze moje dziecko urodziło prosiłam męża żeby mi
      później pomógł pokochać nasze dziecko.Ale jak się to wszystko skończyło?Otóż po
      tak ciężkiej ciąży urodziłam zdrowego syna.Kiedy zaraz po porodzie dali mi go w
      ramiona na początku nieśmiało zaczęłam go głaskać i czułam jak zaczyna mi być
      bliski jak zaczynam go kochać.Potem pojawiły się u mnie komplikacje a nawet
      zagrożenie życia a ja wtedy już tak bardzo chciałam żyć.Czułam się spokojna że
      u mnie są komplikacje a nie u dziecka.Teraz moj synuś ma prawie 4
      latka.Myślałam że po takiej ciąży będzie znerwicowanym nadpobudliwym
      dzieckiem.Nic z tych rzeczy.Jest inteligentnym wrażliwym chłopczykiem.Ostatnio
      zadał mi pytanie "mamusiu jak trzeba żyć żeby nie umrzeć?".Pomyślałam że dla
      niego jego życie to skarb a ja przez swoje zachowanie w ciąży mogłam mu tą
      szansę na życie odebrać i zrobiłomisię ciężko.Jedno jest pewne że kocham go
      bardzo i życie bym za niego oddała.Nie wyobrażam sobie że mogłoby go nie
      być.Kimik jeśli przeczytałaś to proszę napisz chociaż 3 literki "tak".Powiem ci
      tylko że jeszcze nikomu tego nie opowiadałam.
      • kimik Dziękuję inea 29.04.04, 14:11
        inea napisała:
        >.Kimik jeśli przeczytałaś to proszę napisz chociaż 3 literki "tak".Powiem ci
        > tylko że jeszcze nikomu tego nie opowiadałam.

        Twoja historia bardzo mnie poruszyła. Marzę o tym, żeby po porodzie poczuć
        bliskość i miłość do dziecka. Teraz jest mi trudno. Strach nie daje mi obiektywnie
        pomyśleć. Być może to wina hormonów (o czym pisały dziewczyny wcześniej). Mam
        nadzieję, bo jeżeli to tylko hormony, to jest jakaś nadzieja dla nas - dla mnie i mojego
        nienarodzonego dziecka. Smutno mi to wszystko pisać, wolałabym czuć ten
        "błogosławiony" stan inaczej. Czuję pustkę i strach przed porodowym bólem,
        karmieniem (nie wyobrażam sobie), a potem wychowywaniem małego człowieka. I
        kochaniem go. Nie wiem skąd te problemy, tak jak wcześniej pisałam, nigdy nie
        przyszłoby mi do głowy, że gdy w ciąży będę przeżywać coś podobnego.
        Dziękuję za twoją historię, jest mi łatwiej wiedzieć, że ktoś odczuwał to podobnie, a
        tearz cieszy się macierzyństwem i nie może wyobrazić sobie życia bez dziecka.
        Jakoś trudno mi uwierzyć, że mnie spotka to samo.
        Kimik
    • unruzanka Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 28.04.04, 17:33
      Mnie też wydawało się, że jestem wyrodną matką. Nie w czasie ciąży - wtedy
      było wszystko o.k. z moimi emocjami (z samą ciążą nie bardzosad(), ale już jak
      Olunia się urodziła - nie dawałam sobie rady z dzidziem, nie rozumiałam czego
      chce, ja zaś chciałam tylko aby nie wrzeszczała sad. Okropne, prawda? Ale teraz
      juz jest lepiej, po prostu wsłuchuję i wpatruję się w moje dziecko i już lepiej
      ją rozumiem. Wiesz, ja też bardzo ciężko znoszę utratę niezależności - zawsze
      byłam osobą bardzo samodzielną i niezależną, a teraz...szkoda gadaćsad.
      Wyluzuj, nie myśl o tym w taki sposób.Moja córeczka co dzień mnie zaskakuje.
      Jest bardzo maleńka (urodziła się 2 miesiące za wcześnie z wagą 1120g, i jako
      wcześniak wymaga zwiększonej opieki) - myślałam, że nie będę mogła nigdzie się
      z nią ruszyć - NIEPRAWDA. Byliśmy z nią już w Kołobrzegu - 500km od Warszawy
      (!), wybieramy się do Żywca (450 km od Warszawy!), o zakupach w hipermarketach
      i wyprawach weekendowych za miasto nie wspominając. Jedyne co mnie denerwuje to
      okrzyki ludzi: "Jaka maleńka!" a ona potroiła swoją wagę z 1120g do 3,5 kg i
      jestem z niej dumna.
      Zobaczysz, na pewno pokochasz swoje dziecko,jestem tego absolutnie pewnasmile))
      pozdrawiam
      Ania i Ola (22.01.2004)
      P.S. Gdzieś na emamie jest mój post, że jestem wyrodną matką. Dziewczyny nieźle
      się uśmiały.
      P.S.Zobacz zdjęcia mojej Oleńki - czy można nie kochać kogoś takiego smile?
      • kimik Re: Boję się, że nie pokocham swojego dziecka :( 29.04.04, 14:15
        unruzanka napisała:
        > Zobaczysz, na pewno pokochasz swoje dziecko,jestem tego absolutnie pewnasmile))

        Śliczną masz córeczkę. Gratuluje!
        Chciałabym pokochać, ale czy dam radę? Na pewno będę się starać. Ale wciąż czuję
        strach i pustkę.
        Kimik
Pełna wersja