dorotafrancis
30.04.04, 13:34
Joaskiiik urodzila Kacperka... Obie mialysmy termin na 24.04 a u mnie dalej
nic... Nic a nic... Ani nie drgnie. Probowalam juz chyba wszystkiego; wczoraj
umylam okna, mam zapas herbatki z lisci malin (i chyba nic innego nie pije),
wczoraj latalam po schodach do gogy i na dol ale oprocz zadyszki nic sie nie
zmienilo, sex uprawiamy kilka razy dziannie, przed i po pracy - jak tylko maz
jes w domu i nic... Stymulacje sutkow, akupresure i chlodne kapiee tez mam
juz za soba. Nie probowalam jeszcze tylko oleju rycynowego i skakania. Moj
lekarz stwierdzil ze skakanie moze doprowadzic do oberwania macicy... Ale na
olej rycynowy chyba sie dzis zdecyduje...
Juz naprawde jestem zalamana... Pacze po nocach z bezradnosci. Nic sie nie
zanosi na ten porod... Wiem, ze to dopiero 6 dni po terminie ale uwierzcie
ciagnie sie w nieskonczonosc...
Dorota i brzuch 41tc