e5121
01.05.04, 20:45
Wczoraj wróciłam ze szpitala na Inflanckiej(w moim odczuciu przyjazny
szpital) z patologii. W szóstym tygodniu miałam brunatne plamienie, a tydzień
temu (w dwunastym tygodniu) dostałam krwawienia podobno umiarkowanie małego.
Tydzień leżenia (oczywiście Duphaston od dawna, No-Spa też), Dzidziuś jak
marzenie macha rączką, przyczyny krwawienia nie znaleźli. W szpitalu miałam
silne bóle w pachwinach, czasem dawali mi zastrzyk rozluźniający i mówili, że
może tak być. Dziś w domu popłakałam się z bólu. Dziewczyny czy te wiązadła
muszą tak boleć?(w pierwszej ciąży też mnie bolały ale chyba nie tak!). I mam
jeszcze jeden problem, mam trzyipółletniego Diabełka, który niestety w
zeszłym roku nie załapał się do przedszkola. I jak tu przetrwać prawie leżąc?
Pomocy znikąd, bo mąż pracuje, ja już nie mam Rodziców, a teściowa daleko.
Mimo to jestem dobrej myśli, gdyby nie te wiązadła!!!!!!!!!