Wypchnięcie dziecka

01.06.11, 15:04

Witam,
mam pytanie do doświadczonych rodzicielek. Mianowicie całkiem niedawno urodziłam swoje pierwsze dziecko - cudną córeczkę. Poród trwał niezwykle krótko gdyż zaledwie 4i pół godziny (co wydaje mi się rekordem świata). Jednakże w ostatniej fazie porodu lekarz silnie naciskał mi na brzuch, wypychając w ten sposób dziecko. Czy takie zachowanie lekarza było prawidłowe? Z jednaj strony cieszę się, że tak szybko miałam to za sobą, z drugiej zastanawiam czy lekarz swoim zachowaniem mógł doprowadzić do jakiegoś nieszczęścia.
Na szczęście moja córcia urodziła się zdrowiutka smile
    • jeza_bell Re: Wypchnięcie dziecka 01.06.11, 15:23
      To chwyt Kristellera- zabroniony w położnictwie, przynajmniej w PL.
      Ten manewr przeprowadza się przy szczególnych wskazaniach- bezpośrednim zagrożeniu życia dziecka.
      Ogólnie nadużywany więcej przynosił szkód jak pożytku- wylewy śródczaszkowe.
      Ciesz się, że Was to nie dotyczy.
      • kobietka_29 Re: Wypchnięcie dziecka 01.06.11, 15:32
        Dziwi mnie, gdy piszesz, ze ten "chwyt" jest w PL zabroniony. Moja bratowa urodzila 4 dzieci. Zaden porod (o sn) nie trwal dluzej niz 3 godziny. I z jej opowiesci wiem, ze przy kazdym porodzie lekarz lub polozna naciskala jej wlasnie na brzuch, choc ciaze byly zdrowe i bez komplikacji.
        Mieszkam w Niemczech i tu np. w zyciu podobnych opowiesci nie slyszalam. Aczkolwiek mozliwe, ze sa rzadkie przypadki, w ktorych sie ten chwyt stosuje.
      • wiki11110 Re: Wypchnięcie dziecka 07.06.11, 08:27
        jeza_bell napisała:

        > To chwyt Kristellera- zabroniony w położnictwie, przynajmniej w PL.

        To chyba lekarze o tym nie wiedzą, ponieważ przy rodzeniu córki też pani doktor wypychała ja łokciem. Koleżanka miała takie atrakcje przy drugim porodzie. Na szczęście obie dziewczyny są zdrowe.
    • ewahamletowa12 Re: Wypchnięcie dziecka 01.06.11, 15:30
      Myślę, że zachowanie lekarza nie było zbyt odpowiedzialne ale jak sama piszesz dzidzia jest zdrowa więc gratulacje
      p.s.
      może chciał ulżyć skurcze lub miałaś zbyt małe rozwarciewinkno cóż nie jestem w tej dziedzinie specjalistką, bo sama dzieci jeszcze nie mam, ale przy ciąży kuzynki zaczęłam bardzo się interesować tematami położnictwa i ginekologii i trochę na ten temat wiem(z książek)
      Gratulacje wink
    • kinga_iskierka Re: Wypchnięcie dziecka 01.06.11, 15:58
      naciskanie na brzuch rodzacej jest nawet zakazane przez WHO! Grozi m.in. peknieciem macicy, az dziw ze lekarze to jeszcze robia!!! To jest bardzo niebezpieczne dla matki i dziecka.

      Ciesz sie, ze CI sie nic nie stalo i dzieckusmile))

      ja przed pierwszym porodem powiedzialam mezowi, ze jezeli ktos w czasie porodu chcialby mi naciskac na brzuch ma go stanmowczo pogonicsmile
      • belcia85 Re: Wypchnięcie dziecka 02.06.11, 12:23
        Po porodzie miałam krwotok okazało się, że to pęknięta szyjka macicy (założono mi 6 szwów wewnątrz i 6 na nacięte krocze). Jednakże lekarz i położna twierdzili, że stało się tak, gdyż dziecko było zbyt duże (mam 1,60 i jestem drobna, a córka ważyła 4100). Teraz wiem, że to nie przez jej rozmiary. Drugi raz z pewnością nie pozwolę sobie tego zrobić.
        • kingaolsz Re: Wypchnięcie dziecka 06.06.11, 19:50
          To, ze jestes drobna nie ma nic do rzeczy - peklas, bo tkanki zostaly brutalnie rozerwane. Po to porod trwa iles czasu, zeby sie wszystko w swoim tempie rozciagnelo.
          ktos napisal, ze moze slabe skorcze czy wolny postep - nie mozliwe - to bylo 4,5h, wiec miala spokojnie nastepne 20 na akcje ( mowimy o pierworodce).
    • trochetrudna Re: Wypchnięcie dziecka 01.06.11, 16:01
      Jestem żywym (na szczęście, choć nie wiele brakowało) przykładem tego, że zastosowanie tego chwytu może doprowadzić do nieszczęścia. U mnie do postania ogromnych krwiaków wypełniających całą miednicę mniejszą i pochwę. W konsekwencji masywny krwotok, skutkujący usunięciem macicy. Trzy zabiegi operacyjne w ciągu jednej doby, wstrząs hipowolemiczny, DIC, przetoczenie 8 litrów krwi, mnóstwo powikłań pooperacyjnych. Cudem to przeżyłam. Kobiety, to jest zabronione NIE POZWALAJCIE SOBIE TEGO ROBIĆ.
      • zebra51 Re: Wypchnięcie dziecka 01.06.11, 16:58
        Zgroza...
        Przed pierwszym porodem jasno powiedziałam, ze nie zgadzam się na rękoczyny. Na szczęście moja wola została uszanowana.
      • panna.w.drodze Re: Wypchnięcie dziecka 01.06.11, 17:36
        matko i córko ... sad
    • misi84 Re: Wypchnięcie dziecka 01.06.11, 22:01
      Mi to robili przy pierszym porodzie, na siłę chcieli dziecko wypchnąć, ale i tak im się nie udało i musieli zastosować kleszcze, a tak naprawie powinna być cesarka( złe ułożenie dziecka). Mi zostały krwiaki na skórze brzucha, które na szczęście się szybko wchłonęły i trauma do końca życia, bo to wyciskanie strasznie boli.
    • aleksandra1357 Re: Wypchnięcie dziecka 01.06.11, 22:56
      To jest zabronione, jak już dziewczyny napisały.
      A bez tego wyciskania, które mogło kosztować Ciebie i dziecko zdrowie, rodziłabyś pewnie jakieś 5 minut dłużej. A w pozycji pionowej nie trzeba naciskać, dziecko zwykle samo wyskakuje bez parcia.
      • naana26 Re: Wypchnięcie dziecka 01.06.11, 23:04
        i zamiast pozwolic wstac lekarz sie bawi w walec. a stanie jest proste bezpieczne i robi to kobieta więc nie wiem dlaczego ten chwyt sie dalej stosuje. post kolezanki wyżej - zgroza. walczylabym o odszkodowanie serio. to sie po prostu w głowie nie mieści jak lekarze na bolesnym ostrym skurczu ostrym przy tak ogromnym ciśnieniu jakie sie w tej chwili wytwarza w macicy używają sily, po prostu nie rozumiem. to jakby skakać po klatce komuś kto ma uporczywy kaszel.
    • od.czasu.do.czasu Re: Wypchnięcie dziecka 02.06.11, 07:08
      Mój poród trwał 15 godz, a jak już byłam na fotelu to 2 lekarzy skakało mi po brzuchu i nic tak potwornie nie bolało jak właśnie to.
      A i tak nacięli mnie na 12 szwów. Dziecko urodziło się z krwiakiem podokostnowym, skrzywionym noskiem, a ja z pękniętą szyjką. Dziecko miało chirurgicznie usuwany krwiak (którego do końca nie udało się usunąć, a mnie czeka plastyka krocza).
      To nie był poród, to była rzeźnia.
    • pagaa Re: Wypchnięcie dziecka 02.06.11, 07:10
      to techniki ze średniowieczauncertain
      nie powinno się ich stosować w 21 wieku. moja znajoma dzięki takim manewrom boryka się z porażeniem splotu u dzieckasad
      • robin2510 to ja opiszę mój 2-gi poród....własnie z ... 02.06.11, 09:30
        ...taką atrakcją jak wypychanie z łokcia dziecka.

        Mój drugi poród zaczął się od odejścia wód . Nie czułam kompletnie żadnych skurczy wcześniej żadnych innych zmian w organizmie typu latanie do kibelka, co chwila w wiadomym celu, skurcze itp. Te przyszły później już po odejsciu wód. Wody odeszły mi o 21:00 o 00:30 zostałam przyjęta na oddział już z odchodzącym czopem. O godzinie 2:40 córka przyszła na świat. Końcówka mojego drugiego porodu to był jeden wielki koszmar. Lekarz prowadzący na ostatnim usg mi powiedział , że dziecko ułożone jest twarzyczkowo, jak mała nie zmieni pozycji to lekarze wiedzą co mają robić uspakajał mnie ze wszystko będzie ok. Jednak w trakcie porodu połozna jak i lekarz (inny) powiedzieli że mała jednak jest cały czas tak samo ułożona czyli rodzić sie będzie jak to określili noskiem go góry a nie w dół jak powinno być. Przy 10 cm jakoś próbowali ją odwrócić , czyli czytaj lekarz włożył mi łapę i ją starał się przekręcić. Nie miałam żadnych skurczy partych po tym 10 cm, w ogóle skurcze mi minęły. Nie wiem ale podobno mała ciągle była za wysoko i nie mogła się wpasować w kanał rodny. Własnie z tego powodu lekarz ponad 100kg chłop położył mi się łokciem na brzuch i tak kilkakrotnie próbował córkę wypchnąć. Chyba nie muszę opisywać bólu jaki temu towarzyszył. Ból porodowy to pikuś, czułam od środka jak mi się wszystko rozrywa. Jeszcze po tym przez miesiąc nie mogłam się wyprostować tak mnie miednica bolała. Z oczywistych powodów caly czas mdlałam nie współpracowałam z położną , która sugerowała cesarkę. Jednak lekarz się nie zgodził bo jak mój mąż podsłuchał skończył się limit cesarek na ten tydz (rodziłam w czwartek) szok!!!. Chciano użyć kleszczy jednak położna powiedziała że weźmie na siebie żebym urodziła normalnie. Udało się na szczęście ale tylko dzięki jej doswiadczeniu ( to była połozna z ponad 25 letnim stażem), która najzwyczajniej w świecie odprawiła lekarza. Córka była sina i za kolor skóry dostała 1 punkt mniej , reszta była w porządku. Jednak 2 dni później zrobiono jej usg głowy na szczęście wynik wyszedł dobrze. Dziś córa ma 2 lata i broi niesamowicie i jest zdrowa.
        • naana26 Re: to ja opiszę mój 2-gi poród....własnie z ... 02.06.11, 09:57
          masakra surprised
    • rupiowa Re: Wypchnięcie dziecka 05.06.11, 21:07
      a moje dziecko dzieki tej czynnosci zyje. Corka byla juz w kanale rodnym wiec nie bylo opcji zaczekania i zrobienia cesarki kiedy nagle tetno polecialo jej na leb na szyje. Lekarz wycisnal corke i zabrali ja do reanimacji. Moze wiec zaufajcie czasem lekarzom bo oni chyba wiedza co robia.
      • leesha Re: Wypchnięcie dziecka 07.06.11, 21:04
        rupiowa napisała:

        > a moje dziecko dzieki tej czynnosci zyje. Corka byla juz w kanale rodnym wiec n
        > ie bylo opcji zaczekania i zrobienia cesarki kiedy nagle tetno polecialo jej na
        > leb na szyje. Lekarz wycisnal corke i zabrali ja do reanimacji. Moze wiec zauf
        > ajcie czasem lekarzom bo oni chyba wiedza co robia.
        >

        W takiej sytuacji używa się kleszczy, bądź próżnociągu, a na pewno nie wypycha dziecka. Jednak umiejętność użycia tych narzędzi przez lekarzy jest niewielka. U mnie kleszcze zastosował nie lekarz dyżurny, a specjalnie ściągnięty specjalista z innego oddziału.

        A co do wyciskania. Siostra rodziła w marcu w szpitalu klinicznym, poród szybki, bez komplikacji, a i tak lekarz wyciskał jej dziecko z brzucha. Po kiego diabła?
        • rupiowa Re: Wypchnięcie dziecka 08.06.11, 10:30
          gdyby zaczeli sie bawic w kleszcze czy proznociag to Zoska by nie zyla - po wycisnieciu zabrali ja do reanimacji. Klaszcze trwaly by jeszcze dluzej niz szybki pad na brzuch. Nie mam do nich zadnych pretensji a nawet jestem im za to wdzieczna. Bardziej mnie drazni podawanie oxy kazdemu - ja nie reagowalam skurczami na oksytocyne natomiast radosnie chcialo mi sie po niej rzygac.
    • bianna Re: Wypchnięcie dziecka 05.06.11, 23:51
      Mnie też to spotkało. Przy 10 cm rozwarcia odeszły zielone, cuchnące wody i nagle zaczęło zanikać tętno córki. Nie miałam nawet czasu zaprotestować, wszystko działo się tak jakby poza mną. Położono mnie na łóżku, jedna położna masowała sutki, druga brzuch, lekarz cisnął na brzuch, a trzecia położna odbierała poród. Nie miałam skurczów partych, zostały wymuszone, by jak najszybciej urodzić.
      Akurat w tym przypadku nie mam do nikogo żalu, liczył się czas, moja córcia i tak dostała aż 7pkt.
      A lekarz potem przyszedł do mnie do sali i przeprosił.
      • od.czasu.do.czasu Re: Wypchnięcie dziecka 06.06.11, 07:40
        Co innego jak się coś dzieje z dzieckiem a co innego jak lekarz jest leniem i po prostu nie chce zrobić cesarki.
        • trochetrudna Re: Wypchnięcie dziecka 06.06.11, 10:11
          od.czasu.do.czasu święte słowa. Ten chwyt to ostateczność. W naszej rzeczywistości jednak stosowany jest zbyt często i bez medycznego uzasadnienia. Miałam podejście takie jak rupiowa, czyli zaufać lekarzom, bo wiedzą co robią. I teraz bardzo żałuję tego podejścia bo, prawie przypłaciłam je życiem. Nie można bezgranicznie ufać, bo wśród lekarzy i położnych (w moim przypadku to położna wyciskała) jest sporo konowałów. Ja powinnam mieć zrobione cc, II okres porodu trwał 2 godziny, główka była wysoko, tętno dziecka prawidłowe. Nie chciało im się chodzić przy mnie po cięciu, po sn po 2 godzinach przewożą na położnictwo i mają święty spokój, była noc, miały by przy mnie trochę zajęcia, przełączanie płynów, stała kontrola parametrów. A po co, jak można z łokcia. Nie życzę nikomu.
          • najma78 Re: Wypchnięcie dziecka 06.06.11, 10:47
            W sytuacjach kiedy dziecko jest zaklinowane w kanale rodnym i nie ma juz mozliwosci cc stosuje sie proznociag lub kleszcze, a nie wypycha dziecko, to bardzo niebezpieczne a wogole to zakazane. Pozwalabym do sadu osobe stosujaca takie praktyki, lekarz czy inny medyk nie moze szkodzic zdrowiu ani zyciu a w tym wypadku to oczywiste.
            • od.czasu.do.czasu Re: Wypchnięcie dziecka 06.06.11, 13:53
              A jak udowodnisz że wypchali? To nigdzie nie jest odnotowane.
              • najma78 Re: Wypchnięcie dziecka 06.06.11, 14:05
                od.czasu.do.czasu napisała:

                > A jak udowodnisz że wypchali? To nigdzie nie jest odnotowane.

                Czyli co, stosuje sie zabieg i nie odnotowuje tego, bo z gory wiadomo, ze niedozwolony? Tyle, ze przy porodzie sa tez inne osoby, sama rodzaca widzi czy lekarz kladzie jej sie na brzuch, sa polozne i wiekszosc ma tez osobe towarzyszaca, kogos z otoczenia z kim rodzi, a swoja droga to powod dla ktorego warto miec.
                • od.czasu.do.czasu Re: Wypchnięcie dziecka 07.06.11, 10:13
                  Owszem, było dwóch lekarzy skaczących mi po brzuchu, położna, dwie salowe jako gapie i anestezjolog... tyle pamiętam... dam sobie rękę uciąć że nikt pary z ust nie puści. Oglądałam dokumentacje, słowem nie ma a że szyjka pękła tylko po łacinie. I nawet bym o tym nie wiedziała gdybym sobie nie wygooglowała.
    • sanpja Re: Wypchnięcie dziecka 06.06.11, 11:11
      Mi podczas pierwszego porodu lekarz też wypchnął dziecko, ponieważ ja nie miałam już sił z bólu przeć.
      Gdyby tego nie zrobił mała udusiłaby się. Urodziła się niedotleniona i z wodniaczkiem na mózgu.
      Wodniak pewnie był przyczyną wypchnięcia. Ale się wchłonął.
      Skoro lekarz tak zrobił to widocznie miał powody. Ale czy on na pewno wypychał?
      • robin2510 Re: Wypchnięcie dziecka 06.06.11, 19:56
        Ja się zgadzam z tym ze jak dziecko jest w kanale rodnym i zanika tętno to trzeba mu jakoś pomóc : kleszcze czy próznociąg ale nie żeby wyciskać je , kładąc się nabrzuch . W moim przypadku mąż wyraźnie usłyszał, że limit cesarek był wyczerpany na ten tydzień (rodziłam w czwartek-mój pech). Chyba że zagrożone było życie dziecka lub matki albo zarezerwowane dla "tych specjalnych pacjentek. Ja nie posmarowałam nie miałam. Położna na 2-gi dzień powiedziała do mnie ze wg niej cc powinnam mieć....
    • lilka69 "rece precz do macicy" 07.06.11, 18:52
      slyszala ktoras o tym? bo przyszli lekarze na pewno tak. gorzej z realizacja.
      • mama_helutki Re: "rece precz do macicy" 08.06.11, 07:26
        Witam, moje dziecko też było wypychane łokciem, czego skutkiem był pęknięty prawy obojczyk, na szczęście bez przemieszczenia. Położna stwierdziła że to moja wina, bo nie potrafię rodzić. Krocze też mi cieli bez mojej zgody, ale widać było to potrzebne. W tej chwili o porodzie już zapomniałam i najważniejsze dla mnie jest to że obojczyk się szybko zrósł i córka ma w pełni sprawną rękę.
        • mama_helutki Re: "rece precz do macicy" 08.06.11, 07:37
          I tak naprawdę nie mam pretensji o to że musieli jej pomóc się wydostać, było mi jedynie przykro kiedy zarzucały mi że ja jestem temu winna i cały oddział musiał o tym wiedzieć. To był mój pierwszy poród i starałam, się jak mogłam, najgorsze jest to poczucie winy. Po porodzie miała 4 punkty, a po 15 minutach już 9. Cieszę się ze córka jest zdrowa, choć teraz nie wiem czy zdecyduje się na drugą dziecko.
    • mama_zofki Re: Wypchnięcie dziecka 08.06.11, 11:52
      A po co się zamartwiasz czymś, co jest historią i co skończyło się wielkim sukcesem??!! Nie rozumiem... Ciesz się chwilą smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja