orina36
07.06.11, 12:44
Witam.Pisałam jakis czas temu ze nie widac u mnie zarodka.W poprzedni piątek mialam isc na usg do lekarza ale nie doczekałam sie,bo w srode rano zaczełam krwawic.Myslałam ze to juz koniec.Pojechalam na odzdział do mojej pani doktor ale zrobiła mi usg i wszystko było ok.Widac było zarodek i bijace serduszko.Jaka byla moja radosc ze wszystko jest dobrze.Pani doktor powiedziała ze dostałam prezent na dzien dziecka bo zobaczyłam pierwszy raz swoja fasolke

.
W szpitalu lezałam tydzien,krwaienie drugiego dnia ustapilo.potem juz były plamienia a pozniej juz nic.Porobiłi mi szereg badan i wszystko wporzadku.Nie wiadomo skad te krwawiene wystapiło.Ja to sobie tłumacze tak ze pierwsza ciaza mi obumarła w 6 tyg i teraz gdy weszłam w ten tydz zaczełam krwawic i ze ten tydzien był najgorszy.Teraz musze cały czas lezec

W szpitalu kazdy lekarz mi powtarzał że najwazniejsze w moim przypadku to lezec no i hormony.Ale hormony to od poczatku ciązy biore.
Dzisiaj pani doktor zrobiła mi usg,fasolka po tygodniu pieknie urosła na zdjeciu widac różnice.
Bardzo sie teraz boje,ale trzeba byc dobrej mysli.
Tylko to nie jest take łatwe.Tymbardziej ze pierwsza ciąze poroniłam a teraz juz problemy.
Czy któras z was tez maiła krwawienia w ciąży?Doda ze od poczatku miałam plamenia.