wpadka na studiach

    • przeciwcialo Re: wpadka na studiach 14.06.11, 21:16
      Eeee... wszystko się da oby zdrowie dopisało. Ja zaplanowane urodzilam na studiach.
      Co studiujesz?
    • ele-eza Re: wpadka na studiach 14.06.11, 22:07
      Cóż no dasz radę szalpna studentkosmile nie ma sytuacji bez wyjścia, tym bardziej że z tego co piszesz masz mamę, na którą raczej można liczyć. Moja siostra urodziła na studiach synka, zaszła w ciążę z chłopakiem z którym była 3 miesiące. To dopiero pech - a jednak są szczęśliwi, kochają się, szanują. Pan Bóg z jakiegoś powodu dał wam to dziecko. Wnioskuję troszkę zresztą, że po wolutku się z tym godziszsmile studia dokończyć to nie problem nawet z dzieckiem, gdy ktoś pomoże a potem będziesz miała odchowane dziecko, drogę wolną dop pracy i na zabawę czassmile trzymam kciukismile

      Strasznie przykre gdy w ogóle człowiek dopuszcza do myśli aborcję. To może lepiej poczekać aż się urodzi dziecko i potem zabić jeśli będzie przeszkadzało, przecież co to za różnica czy teraz czy za rok!
    • nasz-jeremi Re: wpadka na studiach 15.06.11, 09:33
      urodziłam swojego synka w samym środku matur (2 miesiące przed terminem), pamiętam jak maluszek leżał w inkubatorze a ja zakuwałam i jeździłam po całym Gdańsku bo powyznaczali mi tam dodatkowe terminy egzaminów w czerwcu. Maturę zdałam i to nawet lepiej niż się spodziewałam. Mój synek dał mi taką motywację do nauki smile
      Może i nie poszłam na studia ze względu na choroby synka, ale gdy tylko będzie już taka możliwość to na pewno pójdę.
      Powiedz wszystkim a szczególnie rodzinie. Też troszkę zwlekałam jednak jak przyszło co do czego trochę się zasmucili możne troszkę wkurzyli a potem już tylko cieszyli. I pomogli mi jak nikt inny po narodzinach dziecka. smile Powodzenia
      • mamusia_karina Re: wpadka na studiach 15.06.11, 09:50
        aby dzidziuś był zdrowy,poradzisz sobiewink
    • atowlasnieja Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 15.06.11, 18:05
      Wpadła w połowie studiów, a właściwie jakby policzyć ile w efekcie studiowała to dopiero w 1/4. Pobrała się z facetem nadającym się do łóżka ale do związku to naprawdę średnio i nie piszę tego złośliwie bo... facet zaczął ją lać - po prostu nie wytrzymał obciążenia psychofizycznego (zaoczne + praca) i się odgrywał na niej.

      Na studiach miała taryfę ulgową jednak kiepsko jej szło na trzech etatach (dziecko + studia + praca bo facet jednak miał za niskie zarobki). Wydano jej dyplom z wglądem do indeksu - sama stwierdziła, że chyba poszuka pracy bez niego bo tyle razy przylufiła.

      Ani jedni ani drudzy rodzice nie pomogli im, mało tego ŻĄDALI widzeń z dzieckiem i były karczemne awantury że nie wpadają na godzinkę na niedzielny obiad (i zaraz wynocha) bo się im nie chce tłuc z niemowlęciem 3 godziny autobusem w jedną stronę.

      Nie mówię, że dziecka nie kocha tylko... patrząc z boku ten dzieciak przyciągnął ich do dna i jest im potwornie ciężko.

      Dziecko na studiach nie jest dla każdej dziewczyny.

      A co do tego że każda kobieta kocha własne dziecko radzę wrzucić mojego nicka w wyszukiwarkę i zastanowić się czy moja córka jest szczęśliwa mając mnie za matkę.
      • leneczkaz Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 16.06.11, 11:04
        Dlatego oprócz 'skrobanki' nielegalnej jest jeszcze adopcja. Zdrowy dzieciak niepijącej mamy będzie darem z niebios dla tych którzy nie mogą..
        • wronka30 Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 16.06.11, 17:54
          leneczkaz napisała:

          > Dlatego oprócz 'skrobanki' nielegalnej jest jeszcze adopcja. Zdrowy dzieciak ni
          > epijącej mamy będzie darem z niebios dla tych którzy nie mogą..

          No ale po co, i co w ogole ludzie na to powiedza? Jeszcze okrzykna ja wyrodna matka, a tak "maly" zabieg i po klopocie. W dzisiejszych czasach aborcja jest lepszym rozwiazaniem. Lepiej wyskrobac ludzkie zycie niz oddac je w dobre rece sad
          • onkam15 Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 17.06.11, 09:53
            Co do niektórych....
            Nie proponujcie komukolwiek zabicia własnego dziecka (lepiej brzmiące słówko - aborcji), bo ZABIJA się własne dziecko (niech mi ktoś napisze co innego się robi????)
            Tu nie ma znaczenia jak potoczą się czyjeś losy, skończy studia czy nie, zrobi karierę czy nie. Zabije własne dziecko i tyle, pytanie jak z tym później żyć, czy naprawdę łatwo z takim ciężarem? No różni są ludzie, ci bez serca i sumienia też...
            Generalnie zgadzam się że ktoś dziewczynie musi pomóc bo sama nie da rady: ojciec dziecka, jej rodzice/rodzina. Ma dużo opcji, zależy od tego na jaką pomoc może liczyć, może zaoczne studia, wtedy będzie u siebie w domu, dzieckiem się ktoś zajmie na weekendzie.

            ja-studia-dziecko - życzę z całego serca żeby Ci się udało, żebyś skończyła studia, znalazła pracę, żeby wszystko było dobrze i w życiu Ci się ułożyło, ale z Dzieckiem
            • yamot Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 17.06.11, 10:07
              onkam15 napisała:

              > Co do niektórych....
              > Nie proponujcie komukolwiek zabicia własnego dziecka

              nikt nie PROPONUJE zabicia tylko co najwyzej przedstawia, ze wsrod wielu mozliwosci jest mozliwosc usuniecia ciazy.
        • atowlasnieja Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 17.06.11, 07:18
          Ale ona wcale nie chciała się dziecka pozbyć.

          Jedynie wyszła na tym układzie znacznie gorzej niż moje przedmówczynie - studentki orlice. Po prostu nie dała rady trzymać aż tylu srok za ogon.

          Dziecko kocha. Tylko studia zwyczajnie zawaliła.
      • 0oo.oo0 Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 16.06.11, 19:18
        A kto mówi, ze jak dziecko, to musi być ślub?
        Możesz być z chłopakiem, a możesz wystapić o alimenty, a jako samotna matka miec fory w złobkach i przedszkolach, no i jeszcze jakieś zasiłki pewnie.
        Ja nie mam pojęcia jakie będzie to moje życie z dzieckiem, które pojawi się za pół roku, ale wierzę, że będzie dobrze. Mam ludzi na których mogę liczyć, a studia to nie wszystko. Celem w życiu dla większości jest jednak rodzina, a kariera daje tylko pieniądze.
        I na dziecko nigdy nie będzie dobrego momentu, po studiach najpierw znaleźć prace, troche popracować, a dopiero po 30 może dziecko, a wtedy są wady, choroby, poronienia i nie chce sie udać.
        Ciesz sie tym co masz, że takie nasze przeznaczenie.
        Napisz z jakiego miasta jesteś i jaka uczelnia, pogadaj z dziekanem ds studenckich, jak to można u Was załatwić i wszystko da się ułozyc. Dziekanka, albo mniej zajęć, kolezanki pozyczą notatki z wykładów, a Ty mozesz sie uczyc w domu przy dziecku. Naprawde im dłuzej o tym mysle, tym czuje, ze to dobry moment na dziecko smile
        • babyfever2 Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 16.06.11, 20:21
          >a dopiero po 30 może dziecko, a wtedy są wady, choroby,
          > poronienia i nie chce sie udać.

          Tak ....30stki rodza same kaleki pokraki kulawe itd jesli uda im sie w ogole zajsc w ciaze i ja donosic.
          Rozumiem ze jestes osoba bardzo mloda i ktos kto przekroczyl 30 to dla ciebie dinozaur stad takie wnioski o dzieciach urodzonych po 30. Niemniej jednak to co piszesz powyzej to totalna glupota. Wiekszosc , ogromna wiekszosc kobiet po 30 nie bedzie miala najmniejszych problemow z zajsciem w ciaze, donoszeniem i urodzeniem zdrowego dziecka.
          Dla mnie akurat okres studiow byl po to aby sie uczyc,szalec, podrozowac itd Czlowiek jest mlody tylko raz w zyciu i raczej nie chcialabym zmarnowac tych lat na siedzenie w pieluchach i zebranie o zasilki poczas gdy wszyscy znajomi sie dobrze bawia i zdobywaja zawod. Rozumiem jednak ze sa osoby ktore wola spedzac noce karmiac niemowle a nie wiszac nad kolejnym kielichem wina w pubie.
          A wiec tzw dobra pora na urodzenie dziecka jest zawsze indywidualna sprawa.
          • 0oo.oo0 Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 16.06.11, 22:04
            Ale tutaj napisała osoba, która już jest w ciązy, a nie zastanawia się, czy w niej być. Studiuje i będzie mamą. To po co pisać co by było gdyby.
            Najlepszy wiek fizjologicznie na ciąże to 21-24 lata i każdy lekarz Ci to powie. Najmniejsze ryzyko wad, najlepiej organizm znosi ciążę i ogólnie tak nas natura stworzyła. Czy najlepszy wiek emocjonalnie, to zależy od indywidualnej osoby, ale wole wychowywać dziecko na studiach, niż sobie siedzieć w knajpie z winem i mieć na sumieniu jego śmierć.
            I nie powiedziałam, że po 30 wszyscy rodzą chore dzieci, ale jest większe ryzyko wad. Niby dlaczego po 35 roku życia robi sie tyle dodatkowych badań? No wlasnie, bo dziecko może być chore.
            • kijek82 Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 17.06.11, 07:48
              moj lekarz mowi, ze do 35 jestok...ale co on tam wie, w koncu debilsmile

              Musisz niestety sie z tym pogodzic, ze coraz mniej bedzie "wczesnych" ciaz - bo oszalejesz patrzac na swiatsmile. Jak juz wspominalam w moim srodowisku przed 25, w trakcie studiow, bez warunkow, swiadomosci i planu to niemalze patologia wink
              • leneczkaz Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 17.06.11, 16:14
                Jak juz wspominalam w moim srodowisku przed 25,
                > w trakcie studiow, bez warunkow, swiadomosci i planu to niemalze patologia wink

                A z kasą, mężem, domem to już nie patologia?
                Nt. 'wyszalenia się'. Ja imprezowałam od 16 r.ż. Więc 7 (na 2 kontynentach) lat mi wystarczyło. W 23 urodziłam syna bo chciałam. Fakt, że sytuację mam komfortową, ale mogłam dalej się dorabiać. W końcu nie mam jeszcze domku w górach i nad morzem. Muszę bidula korzystać z ****/***** Hoteli.

                Moja rodzicielka jest już z nowoczesnego pokolenia co to dziecko w wieku 32 lat i jedno bo po co więcej. Ja jestem już następnym pokoleniem co by chciało mieć gwar w domu. Także nie myśl, że jesteś taka hop do przodu bo niektórzy cię wyprzedzili o 30 lat.

                BTW w krajach zamożnych dzieci rodzi się później ale mały odsetek pozostaje przy jednym dziecku. Im więcej $ tym większa rodzina.
                • kijek82 Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 17.06.11, 16:33
                  W tych zamozniejszych smileaż 6smile krajach mieszkalam 7lat jako dziecko, 3lata studiowałam, 2 lata pracowałam. Realiów nie poznaje się tylko z podróżywinkczy opowiesci znajomych.
                  Owszem, jest moda na wielodzietne dobrze sytuowane rodziny, o wysokim statusie spolecznym, masz rację (moj narzeczony "z zamoznego"kraju wink ma az 3 rodzenstwa), ale to naprawdę niewielki procent "świrów"wink, większość dużych rodzin to jednak imigranci z biedniejszych krajów - socjal.
                  Ale nie o tym pisalam- pisalam o wieku, sama w odpowiedzi przyznalas ,ze w rozwinietych krajach POZNIEJ sie decyduja na dzieci.
                  Szczerze mowiac nie poznalam w zadnym z krajow STUDENTEK z dzieckiem... a ty?
                  • leneczkaz Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 17.06.11, 17:07
                    Osobiście nie, ale show www.mtv.pl/shows/nastoletnie-matki-2-sezon-1/ robi furorę i to już jest 2 edycja, + 16 i w ciąży ze 3 czy 4 edycje. Także spokojnie wink

                    A nt. wieku rozumiem, ale Ci piszę, że jestem już pokoleniem nr 2 po szale 'jestem wyzwolona, po co mi chłop i dzieci' i marzę o dużej rodzinie, o spotkaniach nie tylko z rodzicami.. Zawsze chciałam być młodą mamą z toną energii, biegającą za piłką czy rowerem. Moi rodzice mają po 60 lat. I mimo, że zadbani, to nie to samo co 45. I cały okres wychowania to 'współżycie' jest inne. Z resztą zobaczymy co za 20 lat powie Twoje młode wink
                    • leneczkaz BTW 17.06.11, 17:10
                      Mieszkałam w USA.
                      I zgadzam się nt. warunków materialnych, że są ważne. Ale sam wiek.. Jeśli ja mam teraz to co Ty za 10 lat, jestem absolutnie wyszumiana, zwiedziłam kawałek świata (w sumie to nadal zwiedzam), mam cudownego męża, duże mieszkanie, finanse i CHCĘ mieć dzieci.. To dlaczego mam czekać? Bo ktoś mnie nazwie patologią?
                      • kijek82 Re: BTW 18.06.11, 09:47
                        OK, wyłamujesz się ze stereotypu, fakt. Ale twój (i moze pare innych)wyjątków potwierdza REGUŁĘ. (i też zahaczyłam o USA , a mój luby stamtądwink). Zresztą w wielu krajach w wieku 23 to już nie studentka, jesli sie nie myle wink. Mam ta sama wytuacje- ustabiliozwana, wyszalanawink, finansowo ustawiona, ale troche dluzej poczekalam i tyle,nikomu tego nie kaze (i mam nadzieje,ze sie bede dlugo "trzymac" jako takiej formie)
                        • leneczkaz Re: BTW 18.06.11, 18:17
                          Matko dogadały my się. Jakaś tęcza na niebie powinna wzejść czy jak wink
                          • kijek82 Re: BTW 19.06.11, 08:35
                            jaskółka wiosny nie czyni ...czy jakoś tak wink
                            Dwa MOCNE charaktery zawsze się kłocą (ach, pochlebiam sobietongue_out)

                            Tęcze i gwiazdkiwink
                  • hanka_n Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 17.06.11, 19:40
                    w Danii i Norwegii gdzie studiowałam, studentka z dzieckiem była na porządku dziennym...i nie była uważana za "patologię".
                    • kijek82 Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 19.06.11, 08:38
                      nie znam, nie wypowiadam się.
                      Swoja droga gdybym bedac mieszkanka Norwegii miala tyle kasy za kazde dziecko to tylko bym rodzilawink

                      U nas nawet rodzice trojaczków (!) - znajomi, nie mają co liczyć na socjal....na szczescie źle im sie nie powodzi, ale i tak...naraz trójka...ech...ale to już inny temat
        • yamot Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 17.06.11, 08:07
          0oo.oo0 napisała:

          a dopiero po 30 może dziecko, a wtedy są wady, choroby,
          > poronienia i nie chce sie udać.

          noooo to pojechalas big_grin

          w tym roku skonczylam 30 jestem w 4 mcu big_grin

          a tak serio - moj lekarz mowil, ze ta granica sie przesuwa teraz. i nawet do 35 - 36 spokojnie. jasne, ze komplikacje moga wystapic, ale w takim samym procencie jak u 23 latki np.
          znam 3 kobitki, ktore bez problemow urodzily zdrowe dzieci w okolicy 40 lat (jedna nawet po). jedyny problem to taki, ze faktycznie w ciazy szybciej sie meczyly i potrzebowaly wiecej luzu i odpoczynku. ale bez dramatu.
          wiec nie generalizujmy.
          • kijek82 Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 17.06.11, 08:13
            dodając - obsweruję 24-25 latki, ktore niestety nie mogą zajsc w ciążę (o!i rozmawialam z poczekalni u mojego gina ,ktory jest specjalista na pewna czesc PL w problemie nieplodnosci, z wieloma duzo mlodszymi ode mnie dziewczynamismile) - to nie kwestia wieku a organizmu. Nie generalizuj.
            • hanka_n Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 17.06.11, 09:01
              wystarczy wygooglować, żeby zobaczyć kiedy najlepiej jest mieć dziecko (biologicznie), a że granica się przesuwa, to tylko wynik rozwoju i nowych możliwości medycyny.
              Ja nie jestem jakąś młodą mamą (pierwsze 28l, drugie będzie jak skończę 31) i patrząc na znajomych, którzy już na studiach mieli maluchy, to im zazdroszczę. Mają już naprawdę odchowane dzieci i szaleją, a ja za parę miesięcy będę mieć oseska przy piersi smile

              poza tym trzeba pamiętać, że przy takim maluchu jest trochę fizycznej pracy - współczuję tym czterdzieskom...
              • yamot Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 17.06.11, 09:09
                hanka_n napisała:

                >
                > poza tym trzeba pamiętać, że przy takim maluchu jest trochę fizycznej pracy - w
                > spółczuję tym czterdzieskom...


                zadna nie narzeka. poza tym nie sa w tym same przeciez, maja partnerow, mezow do pomocy wiec bez przesady.

                jedna - wlasnie ta po 40 stwierdzila nawet, ze tak pozne macierzynstwo powinno byc prawnie nakazane wink
                pierwsze dziecko urodzila jak miala 20 kilka lat, teraz ma ponad roczna coreczke.

                i sama mowi, ze w porownaniu z tym pierwszym to ta druga ciaza jest spokojna, wyciszona i zrelaksowana. podobnie macierzynstwo. niczym sie nie stresuje, juz dorobiona po latach pracy, spelniona zawodowo, naukowo, bez nerwow i w ogole. jak spokojna matka to spokojne dziecko i lasia ma z nia raj na ziemi.
                sama sie smieje, ze musi sie zdazyc uwinac z jeszcze jednym przed menopauza bo dla niej teraz to cos fantastycznego.
                zalezy od kobiety, zalezy od sytuacji smile
                • mama.rozy Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 17.06.11, 09:37
                  ale to chyba normalne,że kobieta po 40-tce przeżywa ciążę inaczej,niż 20-latka?w końcu ma 20 lat więcej,na wiele rzeczy patrzy inaczej.prawo wieku.
                  dlatego dwudziestolatka ma prawo przeżywac ciążę stosownie do jej wieku,wcale nie jest na nią za wcześnie
                  a 40 swoją stosownie do wieku,dla niektórych za późno,dla niektórych w sam raz
                  każda ciąża jest inna,każde dziecko jest inne
                  urodziłam trójkę,za każdym razem było inaczej
                  a dla wielu-każda za wcześnie
                  jak będzie można za kilka lat-znowu będę mogła przezywac,i znowu będzie inaczej
                  były robione badania o późnym rodzicielstwie-kobiety są spokojniejsze,mają inną wiedzę,inne spojrzenie
                  ale to nie znaczy,że wtedy dopiero można rodzic
                  • 0oo.oo0 Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 17.06.11, 10:11
                    Tylko nie wiem, czy wiecie, że ludzie na studiach też już często są po ślubie i mają parnertów, z którymi mogą mieć dzieci. Nie musi to być wpadka na dyskotece.
                    I nikomu nie mówię, że nie może rodzić dzieci po 40-stce, jak ma siłę i zdrowie to niech rodzi jak najwięcej. W końcu dzieci nam brakuje teraz.
                    Poza tym problem jest też trochę inny, bo żeby nie mieć tych dzieci do 40, to trzeba się jakoś zabezpieczać, a branie takich środków hormonalnych przez tyle lat, też może być niebezpieczne. Teraz są one coraz bezpieczniejsze, ale czy 20 lat temu takie były tez?
                    I nie jest to chyba wątek, o najlepszym wieku na ciążę, tylko o tym, że dziewczyna na studiach jest w ciąży i to przeżywa. A ja tylko pokazałam jednego z nielicznych plusów, jakie niesie za sobą taki wiek w ciąży.
              • kijek82 Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 17.06.11, 10:04
                ja tam wolalam szalec za mlodu niz zabierac sie za to ok.40wink

                Co do wytrzymalosci,energii itp.- oooj, teraz b.duzo macdonaldowych 20 jest mniej sprawnych od niejednej sfitnessowanej 40, biegajacej w maratonach, dobrze sie odzywiajacej itp. wink, nie ma reguły (zreszta nawet WIDAĆ - wygląd)
              • babyfever2 Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 17.06.11, 14:28
                >patrząc na znajomych, którzy już na studiach mieli maluchy, to im zazdroszczę. M
                > ają już naprawdę odchowane dzieci i szaleją,

                Eeeetam szalec...wiesz ze to juz nie to samo.
                Ich dzieci maja teraz gora po 10 lat albo i mniej - nie tak upierdliwe i czasochlonne jak osesek - ale jednak ciagle sa dzieci ktorymi tez trzeba sie zajac (lekcje, rozrywki angielski itd). A wiec zabawa jesli w ogole jest , nie jest tak carefree jak za mlodu....ja bym nie mogla wstawac rano na kacu i zajmowac sie dzieckiem. Zeszta jestem mniej wiecej w tym samym wieku i mi sie juz nie chce zarywac nocek - za to mam straszna chcice na drugie dziecko. Pierwsze urodzilam majac niespelna 28 lat i bylo to troche z rozsadku teraz - czuje wrecz biologiczna potrzebe. Dla mnie wiec okolice 30 to idealny wiek.
                • leneczkaz Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 17.06.11, 17:15
                  A powiedz mi jak ciąża w wieku 38 a potem 30 lat odbija się na pracy/karierze?
                  • leneczkaz Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 17.06.11, 17:15
                    Tfu- 28 oczywiście (rozpatrując Twój przypadek).
                • hanka_n Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 17.06.11, 18:21
                  dzieci mają 16 i 13 lat, czyli całkiem samodzielne, rano już nie trzeba się nimi zajmować. A tak swoją drogą też nie lubię zarwanych nocy i dużo bardziej wolę te imprezy teraz ("na spokojnie") niż te kiedyś...ale fakt, człowiek się wyszalał, to teraz nie potrzebuje. Ci, którzy mieli dzieci na studiach, szaleją teraz.
                  • 0oo.oo0 Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 17.06.11, 20:28
                    Skoro 40-latki mogą mieć spokojnie dzieci, to taka studentka w wieku 40 lat będzie miała już dorosłe dzieci, wiec nie trzeba się nimi zajmować i mamy w tym momencie drugą młodość...
                    • babyfever2 Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 17.06.11, 20:52
                      >Skoro 40-latki mogą mieć spokojnie dzieci, to taka studentka w wieku 40 lat będzie miała >już dorosłe dzieci, wiec nie trzeba się nimi zajmować i mamy w tym momencie drugą >młodość...

                      Jakos sobie nie wyobrazam 40sto letniej matki 20letnich dzieci podrygujacej do rana w jakims klubie wsrod gowniarzerii. Ale moze to tylko ja.
                      • mama.rozy Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 17.06.11, 21:24
                        a trzeba koniecznie podrygiwac?
                        można bawic się w zupełnie inny sposóbwink
                      • leneczkaz Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 17.06.11, 21:34
                        > Jakos sobie nie wyobrazam 40sto letniej matki 20letnich dzieci podrygujacej do
                        > rana w jakims klubie wsrod gowniarzerii. Ale moze to tylko ja.

                        To nie widziałaś mojej kuzynki po rozwodzie.
                        BTW u mnie w mieście jest klub 'Ryczące 40-stki'. Zawsze pełny (płeć mieszana).
                        • 0oo.oo0 Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 17.06.11, 22:28
                          No ja raczej myślałam o wyjazdach, wycieczkach, corocznych miesiacach miodowych i dbaniu już znowu tylko o siebie. Niekoniecznie wyobraziłam sobie siebie pijaną na dyskotece. Zresztą teraz też mi się nie zdarzało
                          Jak słuchałam kiedyś 20-letnich koleżanek o ich rodzicach, którzy własnie byli ledwo po 40-stce, że zdobywają Kilimandzaro, Indie, Chiny, Meksyk, spływy kajakowe, nocne rajdy na orientacje, to tak im zazdroszcze, że żyją zyciem bardziej niż ja w wieku 20 lat.
                      • kijek82 Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 18.06.11, 09:50
                        Cougar Town wink
                        • leneczkaz Re: Mam koleżankę z "studenckim dzieckiem" 18.06.11, 18:18
                          Wino do śniadania jako nowy rytuał big_grin
                          To będę ja! Choć pewnie trochę grubsza uncertain
    • nienienie_85 Re: wpadka na studiach 22.06.11, 21:13
      -ja-studia-dziecko- jak tam? dawno się nie odzywałaś, 3masz się jakoś, odezwij się jak jeszcze tu zaglądasz wink
      • kalina886 Re: wpadka na studiach 22.06.11, 21:27
        Nie chciało mi się czytać wszystkiego, więc z góry przepraszam jeśli coś odbiega od tematu.
        Zaszłam w ciążę w klasie maturalnej, a studia (coprawda zaoczne, ale jednak) zaczęłam kiedy córka miała skończony miesiąc.
        Może nie było łatwo, ale się udało. Mam w tej chwili 6-cio letnia córkę i trzy litery przed nazwiskiem smile Spodziewamy się z mężem drugiej córki.

        Ktoś tu pisał o młodych rodzicac, którz sobie odbijają później młodość:
        mogę podać przykład moich rodziców. Mają w tej chwili trochę podad 40 lat (mam urodziła mnie tak samo młodo jak ja swoją córkę) i robią co chcą, od ładnych paru lat wyjeżdżają co roku sami na wycieczki zagraniczne, wczasy itd.
        • kijek82 Re: wpadka na studiach 23.06.11, 07:50
          No wlasnie-zaoczne....
          • kalina886 Re: wpadka na studiach 23.06.11, 11:39
            A myślisz, że zaoczne studia to takie "hop siup" ?
            Spędza się co drugi weekend poza domem siedząc na uczelni od rana do wieczora, zajęcia ma się identyczne jak na dziennych, uczyć się trzeba tak samo.

            Po całym dniu na uczelni wychodzi się z piersiami jak głazy bo nie ma co z melkiem zrobić, niewyspanym jest się tak samo... itd.
            Jednym słowem nie ma lekko, ale jak się nie uważało to trzeba ponosić tego konsekwencje, a nie zastanawiać się co TERAZ bo teraz to już mleko wylane i trzeba zacisnąć zęby i dać sobie radę
            • kalina886 Re: wpadka na studiach 23.06.11, 11:46
              Aha pisałaś, że młode matki to patologia:
              Urodziłam w wieku 19stu lat, mąż miał 20. Wzięliśmy ślub, mąż znalazł pracę, ja poszłam na studia.
              W tej chiwli mąż zarabia na czysto, do ręki ok. 3500- 4500 zł (zależy od miesiaca), ja 1800 zł.
              Mamy własne mieszkanie (na raty, ale kto w dziesiejszych czasach może sobie pozwolić na mieszkanie za gotówkę), spłacony samochód (był wzięty jako nowy z salonu, w tej chili ma 3 lata), córka ma co jeść , w co ubrać, chodzi do przedszkola..... No ale to wg ciebie jest PATOLOGIA.
              • kijek82 Re: wpadka na studiach 23.06.11, 12:17
                haha,jaka wyliczanka.Jestes wyjatkiem, ale nie ma sie czym chwalic, naprawdewink, gratuluje zacnego poziomu zycia.
                A teraz zadzwon do 20 potencjalnych pracodawcow i zapytaj o szanse na prace - zaocznych vs.dzienne. Nie patrza chetnie na zaoczniaków (nie interesuje ich powod takiego trybu studiowania) jesli maja wybor miedzy dwoma absolwentami

                BTW z tego co mowia znajomi ktorzy np.robili 2 kierunek zaocznie - mniej meczace (oczywiscie bez dziecka)
                • yamot Re: wpadka na studiach 23.06.11, 12:56

                  przeszlam z dziennych na zaoczne, mam porownanie.
                  zaoczne to bimbanie, oceny masz praktycznie za samo zaplacenie za semestr. nawet jak sie nie nauczysz - ZAWSZE wylawirujesz. trzeba byc mistrzem, zeby zaoczne zawalic, serio.
                  i zaocznych mozna spokojnie dwa kierunki pociagnac, jak kto chce, dla papierka.
                  podobne doswiadczenia maja znajomi na innych kierunkach i innych uczelniach.
                  dodam, ze czolowe uniwersytety i politechniki w kraju, zeby nie bylo, ze pewnie prywatna to se mozna bylo (swoja droga nie wiem czemu spoleczenstwo ma to durne podejscie, ze jak prywatna uczelnia, to po łatwiźnie. guzik prawda)

                  co do pozniejszej 'elitarnosci' przy rozmowie kwalifikacyjnej - nigdy, ale to nigdy nie padlo od pracodawcy pytanie czy byl tryb zaoczny czy dzienny.
                  i nigdy nie interesowala nikogo ta kwestia.
                  moze to specyfika mojej branzy gdzie przede wszystkim liczy sie doswiadczenie i wiedza praktyczna, a nie papierek (studia mam totalnie od czapy jezeli chodzi o zawod), ale naprawde nigdy sie nie spotkalam z pytaniem o tryb studiow. znajomi z tego co wiem - tez nie.
                • mdere Re: wpadka na studiach 23.06.11, 14:09
                  Skończyłam studia dziennie, ale żaden pracodawca mnie o tryb studiów nie pytał. A nie przepraszam, pytał się pierwszy jak starałam się o pracę w czasie studiów. I tu studia dzienne były sporym minusem, bo dyspozycyjność nie ta wink

                  Napiszę więcej, teraz jak mam kilkuletnie doświadczenie zawodowe, w ogóle nikogo moje studia nie interesują. Na rozmowach kwalifikacyjnych nie pada żadne pytanie o nie, nikt nie chciał oglądać mojego dyplomu. A aplikuję na stanowiska gdzie zarobki są powyżej średniej krajowej i szukają specjalistów.

                  Także po co ściemniać i kogoś straszyć.
                • pikaczu.0 Re: wpadka na studiach 23.06.11, 23:38
                  ale kąśliwa jesteś.
                  zazdrościsz, że dziewczyna jest taka zaradna i do tego naprawdę dobrze się z mężem ustawili? a może przez ciążę taka złośliwa jesteś?

                  ja skończyłam dzienne, niby dobry kierunek i NIKT mnie nigdy nie pytał o tryb studiowania.

                  dziecko urodziłam już po studiach, dlatego PODZIWIAM mamy które potrafią pogodzić macierzyństwo ze studiowaniem i pracą. to naprawdę spore wyzwanie.
                  • kijek82 Re: wpadka na studiach 24.06.11, 08:36
                    Dla mnie to nie jest "dobre ustawienie"ale to punkt widzenia.
                    No wlasnie-specjalisci, zgadzam sie,mnie nikto tryb nie pytal,bo wlasciwie w moim zawodzie jako takich standardowych kwalifikacji nie ma,jedynie co to zainteresowali sie szkolami spoza PL.
                    NATOMIAST NIE DA SIE UKRYC ,ZE W wielu zawodach liczy sie elitarnosc szkoly lub tryb studiow -jednak to CV lezy przed pracodawca i ma wgląd, do dyplomu zreszta tez (wielokrotnie slyszalam o przypadkach kiedy akurat absolwenci prywatnych szkol mieli trudnosci z dostawaniem pracy, nie mowiac o zaocznych - mowicie z waszego pktu widzenia, ale czesto pracodawca nieprzychylnie patrzy na zaoczniakow - lepiej to ukrywac, jednak ciazy nad nimi wizerunek nierobow - nie wiem czy sluszny czy niesluszny,nie osadzamwink)
                    • yamot Re: wpadka na studiach 24.06.11, 08:54
                      Cytatjednak to CV lezy przed pracodawca i ma wgląd
                      ja w CV nie mam wpisanego trybu big_grin tylko uniwerek, kierunek i stopien uzyskany po
                      i nigdy nie pytali big_grin

                      Cytatdo dyplomu zreszta tez

                      ale to juz po fakcie, jak juz zatrudni i trzeba dokumenty dostarczyc

                      Cytatjednak ciazy nad nimi wizerunek nierobow - nie wiem czy sluszny czy niesluszny

                      w wiekszosci przypadkow sluszny smile
                      • 0oo.oo0 Re: wpadka na studiach 24.06.11, 12:13
                        Mi sie wydaje, że lepiej dla pracodawcy wygląda, że masz odchowane już trochę dziecko w przedszkolu, niż to, że pewnie zaraz bedziesz na macierzyńskim na jego koszt. Bo teraz wszyscy całą ciąże na zwolnieniach. I jak sobie załatwiam teraz praktyki, a od nowego semestru chcę zrobić kilka kursów w krótszym czasie przed porodem pod koniec listopada, to wszyscy oczy otwarte ze zdziwienia i czy ja dam radę. A jak nie mam dać? Nie umieram, chora nie jestem, a dopóki na zajęcia mogę nosić dziecko u siebie w brzuchu, to wygodniej mi je zaliczać niż później, gdy się urodzi.
                        • leesha Re: wpadka na studiach 24.06.11, 19:19
                          Studia magisterskie zdewaluowały się. Teraz co drugi to hmmm ... magister. Ba, często po studiach podyplomowych. Kierunki też są cudne.
                          • kijek82 Re: wpadka na studiach 25.06.11, 11:10
                            oo taaak, oczy otwieram ze zdumienia na widok np.Wyzszej Szkoly Zarzadzania i Kosmetyki(Wyzsza Szkola Gotowania na Gazie?)-2pietra w kamienicy...Wlasciwie co druga osoba ma mgr.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja