Nieporozumienia z mężem :(

13.05.04, 15:35
Cześć,
jesteśmy małżeństwem z 2 letnim stażem (mamy po 27 lat), oczekujemy
pierwszego dziecka. Jestem w 20 tc. Postanowiłam wam się trochę wyżalić i
zapytać o radę.
Ciąża to nie choroba, ale jakimś tam obciążeniem psychicznym i fizycznym jest dla
organizmu kobiety. Zwalniają się obroty i pomimo aktywności kobieta pewnych
spraw nie jest w stanie przeskoczyć. O co mi chodzi?
Otóż, mój mąż jakoś nie potrafi tego zrozumieć. Tego, że czuję się zmęczona,
bolą mnie plecy, że zmienił się mój sposób myślenia i już nie robię wszystkiego na
łapu capu, tylko planuję, że jestem w stanie z czegoś zrezygnować, żeby zapewnić
sobie i dziecku poczucie bezpieczeństwa, że ciążę przechodzę dosyć trudno, bo
leczę alergię i hormony dają mi w kość.
Przed ciążą prowadziliśmy życie normalnie aktywne, często decydowaliśmy się w
ostatniej chwili na jakiś wyjazd, w biegu pakowaliśmy plecaki, podróżowaliśmy całą
noc itp.
Na początku lipca przyjaciel męża bierze ślub. Mieszka 200 km od nas. Oczywiście
jesteśmy zaproszeni. Biorąc pod uwagę, że będę wtedy w 28 tc, jakoś nie za
bardzo mam ochotę na podróż, potem na wesele. Zaproponowałam mężowi, że
może zastanowimy się nad rezygnacją z tego typu imprezy. Wyślemy życzenia i
prezent i chyba każdy rozsądny człowiek nie obrazi się na to, że nie
przyjechaliśmy. Mój mąż nie chce o tym słyszeć. Musi jechać i koniec. I powiedział,
że pojedzie beze mnie, skoro ja wolałabym zostać w domu. Bardzo mnie to
zasmuciło sad Wygląda na to, że będę 3 dni siedzieć sama w domu, bo on planuje już
wyjazd w piątek. Czuję rozczarowanie, bo myślałam, że mąż będzie mnie wspierał i
zostanie ze mną. Nie da mu się niczego wytłumaczyć, tylko powtarza, że ?ciąża to
nie choroba i nic by się nie stało gdybym pojechała?. Nie wiem, co mam robić.
Jestem przybita sad((
Kolejna sprawa, całkiem świeża. W nadchodzący weekend wybieramy się do
znajomych (150 km). Będziemy podróżować pociągiem. Planowałam, że
wyjedziemy w sobotę rano, żeby się dobrze wyspać. Chcę nadmienić, że pracuję.
W piątek do godz. 18-tej. Tymczasem mąż wpadł na pomysł, żebyśmy wyjechali w
piątek o godz. 21. Pociąg ma być osobowy, więc na miejsce dotarlibyśmy po 3,5
godzinach. Nie mam siły włóczyć się po nocy, skoro już teraz zmęczenie sprawia,
że śpię już o godz. 21. Ale jemu tak zależy na zorganizowaniu weekendu, bo
gdybyśmy pojechali w sobotę rano, to popołudnie byłoby rozbite i byłoby mniej
czasu na spotkanie z przyjaciółmi (jak to określił). Pokłóciliśmy się o to. W końcu
dał za wygraną, ale widać że jest zły.
Czuję, że on się o mnie nie troszczy. Z dziecka się cieszy, ale wciąż myśli, że jestem
tą Tatianą sprzed kilku miesięcy, która potrafiła jechać całą noc pociągiem, by
spotkać się na 3 godziny z przyjaciółką. Wtedy miałam więcej siły, inaczej myślałam.
Teraz jest we mnie życie, o które chcę się troszczyć. I marzę, żeby mąż pomyślał
najpier o NAS (o mnie i dziecku) zanim wpadnie mu do głowy jakiś nagły pomysł.

Co o tym myślicie?
Tatiana
    • edytafg1 Re: Nieporozumienia z mężem :( 13.05.04, 15:42
      Uwazam, ze masz 100%racje,a maz jest nieco dziwny,,Jedyna rada- trzeba
      rozmawiac, tlumaczyc i tak w kolko do skutku. A poza tym pomysl co bedzie jak
      male sie urodzi- tez bedzie niemowlaka ze soba targal na drugi koniec Polski
      zeby sie ze znajomymi zobaczyc? Wtedy dopiero bedzie musial rezygnowac -i to
      nei tylko ze spotkan ale ze snu, wypoczynku i swietgo spokoju....
      Moim zdaniem najwazniejsze teraz powinno byc jak TY sie czujesz. pewnei, ze
      ciaza to nie choroba ale i nie wakacje na karaibach, na Boga!
      • aprze Re: Nieporozumienia z mężem :( 13.05.04, 15:52
        Powinnaś mężowi tłumaczyć. Mój przy pierwszej ciąży też miał pomysły np. dyskoteka i inne. Teraz już ma mniej takich pomysłów, a to moja trzecia ciąża. Zapomniałam ostatnio wymyślił jazde rowerem po lesi (16 tydzień ciąży) był zdziwiony , że powiedziałam nie.
        Pozdrawiam, Agnieszka
        • milenaj9 Re: Nieporozumienia z mężem :( 13.05.04, 15:59
          Powinnaś pogadać z mężem,może zrozumie,że masz prawo czuć się zmęczona i teraz
          wiele się zmieni w Waszym życiu,powodzenia i pozdrawiam.
      • magdulka26 Re: Nieporozumienia z mężem :( 13.05.04, 15:55
        Zgadzam się z powyższym .wiadomo że ciąża to nie choroba ale najpiekniejszy
        okres w zyciu kobiety jak i mężczyzny.Teraz powinnaś dużo
        odpoczywać ,spacerować relaksować się jednym słowem a nie włóczyć sie po nicach
        pociągami.Musisz chyba duuuużo rozmawaić z mężem i pomału przkonywać go do
        swoich racji.Teraz nie powinnaś się stresować bo to szkodzi dzidzi.Życzę wam
        dużo radości na codzień i slicznej dzidzi.Pozdrawiam Magda.
        Ja też bym już chciała mieć maleńką dzidzię w brzuszku .....
    • gagunia Re: Nieporozumienia z mężem :( 13.05.04, 15:57
      szczerze mowiec moge ci tylko wspolczuc. wydawloby sie , ze dojzaly facet a nie
      potrafi zrozumiec elementarnych spraw.
      trudno cos radzic, bo takie sprawy powinniscie zalatwic sami na spokojnie. ja
      wiem, jak bym postapila ze swoim facetem, ale jestem nerwus i raptus i poprostu
      krotko koncze tego typu sprawy : nie szanujesz mojego stanu - ja nie bede
      szanowac twoich potrzeb... ale nie sugeruj sie tym za bardzo. to jest poprostu
      moje zdanie.

      pozdrawiam i zycze jak najmniej konfliktow
      gaga
      forum.gazeta.pl/forum/72%2C2.html?f=621&w=10577948
    • szewczal Re: Nieporozumienia z mężem :( 13.05.04, 16:19
      Witaj,

      z moim mezem tez nie jest tak calkiem latwo, choc ma 42 lata, ale i tak
      poczynil ogromne postepy w szanowaniu mojego odmiennego stanu i potzreb z tym
      zwiazanych - jezeli masz taka mozliwosc, to moze wybierzcie sie razem do
      lekarza, ktory "przy okazji, oczywiscie przypadkiem" wyjasni Tobie i mezowi, ze
      potrzebujesz teraz wiecej wypoczynku i "niuniania", tym bardziej ze nadal
      pracujesz.

      Zycze powodzenia i wytrwalosci

      ola
    • dziobas79 Re: Nieporozumienia z mężem :( 13.05.04, 16:34
      Tatiana glowa do gory, nie jestes sama. Ja jestem w 30 tc. i czesto sie spinam
      z moim mezem. Choc wydawaloby sie ze jest starszy ode mnie o te 4 lata to
      jednak daleko mu do dojzalosci. Nasz staz malzenski jest nie wielki bo zaledwie
      rok, ale mieszkamy ze soba od 2 lat. Klocilismy sie glownie o to ze w niczym mi
      nie pomagal i nie interesowal sie ciaza, jedynie zakupy targal do domu.
      Pierwsze trzy miesiace byly okropne poniewaz chodzilam wsciekla i kazdemu sie
      obrywalo. Moj maz zamiast jakos mnie uspokajac, przytulac tylko drazyl kazda
      klotnie mowiac ze ja z niego pantoflarza nie zrobie. A mi chodzilo tylko o
      pomoc i czulosc. Czesto placzac myslalam ze po co mi to wszystko, ze moze na
      dziecko stnowczo za wczesnie itp. Normalne tlumaczenia i proba rozmowy nic nie
      dawaly, w koncu zaczelam wyolbrzymiac wszystkie swoje dolegliwosci i tu
      zwrocilam jego uwage. Ale tylko zwrocilam, wcale sie bardziej nie zainteresowal
      ale zaczal zmywac po sobie - SUKCES. No ale jeszcze nie o to mi chodzilo, poza
      tym nadal sie klocilismy. W koncu stwierdzilam ze trzeba go wziac na litosc. Od
      tej pory klotnie konczyly sie moim placzem, cale szczescie ze moj maz gdzies
      zdolal wyczytac lub ktos mu powiedzial ze stres u mamy ma ogromny wplyw na
      dzidziusia. Zaczal byc bardziej czuly i wyrozumialy. Teraz chodzimy do szkoly
      rodzenia (tu tez bylo spiecie, ze takie szkoly to sa tylko dla ludzi ktorzy nie
      potrafia sobie dac rady w zyciu; jakos udalo mi sie go tam zaciagnac). Powiem
      ci ze od pierwszego wykladu jego stosunek diametralnie sie zmienil. Jestem mile
      zaskoczona. Zaczal sie przejmowac czy wszystko jest ok. Czesciej mnie przytula
      i caluje. Jestesmy dopiero po pierwszych zajeciach wiec jestem ciekawa co
      bedzie dalej. Wydaje mi sie ze same nasze tlumaczenia nic nie wskuraja. To musi
      byc osoba z autorytetem (jego rodzice, rodzenstwo, w moim przypadku polozna).
      Tatiana glowa do gory, faceci sa opoznieni w rozwoju. Znacznie pozniej niz my
      zaczynaja chodzic, mowic i dojzewac ale chyba za to tak mocno ich kochamy :o)
    • kasiacs w obronie meza 13.05.04, 16:37
      Ja na odmiane uwazam ze Twoj maz ma odrobine racji.
      Oczywiscie ze Twoje dobre samopoczucie i zdrowie dziecka najwazniejsze, ale
      chyba troche przesadzasz. Zeni sie przyjaciel Twojego meza dlaczego macie nie
      jechac, ustalcie wszystko tak zeby wyjaz byl poprostu na wolniejszych obrotach,
      zarezerwujcie lepszy hotel, wybierzcie najbardziej komfortowy dojazd. Nawet
      jesli Ty nie bedziesz czula sie na silach jechac to nie widze powodu dla
      ktorego Twoj maz mialby rezygnowac ze slubu przyjaciela (oczywiscie jesli Tobie
      nic nie bedzie sie dzialo). Kiedy pojawi sie dziecko takich dylematow bedzie
      jeszcze wiecej. Zadne z Was nie powinno zmuszac drugiego do rezygnacji z
      wszytskiego.
      Oboje powinniscie pojsc na jakies kompromisy. Oczywiscie ze nie zgadzam sie ze
      maz powinien balowac co wieczor kiedy zona jest z dzieckiem albo nie czuje sie
      na silach no ale slub przyjaciela......
      Kto wie zreszta moze Ty tez sie nie zazekaj to ze teraz jestes senna i nie masz
      na nic ochoty nie oznacza ze tak bedzie w 28 tygodniu.
      U mnie sie to zmienilo - na poczatku ledwo zylam a teraz mam energii za
      dwoch wink (a to juz 36 tydzien).
      Pozdrawiam cala Wasz trojeczke
      Kasia + Bartus 35t4d

      Sama jestem w 36 tygodniu i choc tez potrzebuje wiecej snu i staram sie
      oszczedzac to jednak
    • kinga_nl Re: Nieporozumienia z mężem :( 13.05.04, 16:46
      po prostu on jeszcze nie chce dziecka (choc pewnie mowi ze tak). tylko ze to troche teraz za pozno na dyskusje...
      • kasiacs Re: Nieporozumienia z mężem :( 13.05.04, 17:04
        Chyba przesada z tym ze on nie chce dziecka!!!!
        Zbyt pochopna ocena. Czy przez cale 40 tygodni powinien siedziec w domu zeby
        pokazac jak bardzo chce dziecka? Slub przyjaciela nie zdaza sie codziennie. Moj
        najlepszy przyjaciel zeni sie 19.06 a ja mam termin na 15.06 ale jesli jescze
        nie urodze albo juz urodze i wyjde ze szpitala poczlapie chocby na chwilke do
        kosciola a mojego meza sila na ten slub i wesele wypchne (chociaz on nie chce)
        zeby mi wszytsko opowiedzial.
        Nie teroryzujmy innych swoimi ciazami. Nie szantazujmy nie biezmy na litosc...
        Nie chcialam isc na Pasje nie poszlam ale moj maz poszedl bo dlaczego mialby
        nie isc. Nie rozumiem Was troche.
        Pozdrawiam
        Kasia + Bartus 35t4d
        • kinga_nl Re: Nieporozumienia z mężem :( 13.05.04, 17:16
          bede sie jednak upierac ze on nie chce. nie chodzi o to ze on chce tam a ona tu. tylko o niecierpliwosc, irytacje ktora okazuje bo jest po prostu zawiedzony. myslal ze ona sobie bedzie miala to dziecko (jak tak chce) a on dalej po staremu. a tutaj okazuje sie ze nie. no i rozgoryczenie. moze to czarnowidztwo ale mysle ze to jego zachowanie zacznie obejmowac z biegiem czasu coraz wiecej inncyh dziedzin zycia. no coz, samo zycie...
          • kasiacs Re: Nieporozumienia z mężem :( 13.05.04, 17:40
            Czy Ty go znasz czy jak? Wszystko zalezy od tego jak cos przedstawimy. Jestem
            pewna ze w chwili zlosci tez moglabym napisac niejedno o moim mezu w taki
            sposob ze niejedna osoba tez by o nim pomyslala ze nie nadaje sie na ojca.
            Jesli chcesz moge dac przyklady.
            Nie zmienia to jednak faktu ze moj maz jest najukochanszy, kiedy lezalam przez
            dwa tygodnie plackiem robil wokol mnie wszystko a i teraz kiedy juz czuje sie
            dobrze stara sie pomimo niewielkiej ilosci czasu robic co moze w domu i czasem
            mam wrazenie ze robi wiecej niz ja a wczoraj nawet kupil mi bukiecik bzu
            wracajac z pracy.
            Czasem jest skrajnie nieodpowiedzialny i wielki dzieciuch ale w sytuacjach
            kryzysowych moge na niego liczyc w 100% i naprawde potrafi zrekompensowac w
            takich chwilach swoje niedoskonalosci.
            Zawsze sa dobre i zle chwile i nikt nie jest doskonaly i gdybym byla autorka
            watku zaraz zaczelabym bronic swojego meza.
            To ze ktos czasem zachowa sie nieodpowiedzialnie, bedzie poirytowany z powodu
            glupoty, czy nawet popelni fatalny blad nie znaczy ze moze byc wartosciowym
            czlowiekiem.
            Kimkolwiek jest czlowiek bedacy tematem naszej dyskusji nie mozna go oceniac po
            paru zdaniach napisanych w zlosci.
            Pozdrawiam
            Kasia + Bartus 35t4d
        • ular1 Re: Nieporozumienia z mężem :( 13.05.04, 18:06
          wiesz, co innego "poczłapać" do kościoła w tym samym mieście, a co innego -
          tłuc się gdzieś pociągiem 200 kilometrów. naprawdę nie czujesz różnicy?
          dziewczyna jest zmęczona, nie chce jechać, boi się o dziecko - to naturalne!
          czemu myślisz, że przesadza?!
          • kasiacs Re: Nieporozumienia z mężem :( 13.05.04, 18:14
            co innego tez 41tc lub pare dni po porodzi niz 28 tc.
            Poza tym ja nie mowie ze ma jechac jesli nie czuje sie na silach tylko ze nie
            powinna wymagac od meza rezygnacji ze slubu przyjaciela - o ile oczywiscie nic
            nie bedzie sie dzialo powaznego.
            Poza tym jak juz napisalam to ze teraz autorka watku jest senna i na nic nie ma
            ochoty nie znaczy ze tak bedzie do konca ciazy. Mozliwe ze w 28 tc bedzie miala
            ochote i sile pojechac wiec po co sie zazekac.
            Czy uwazasz ze maz autorki nie powinien jechac na slub przyjaciela? Dlaczego?
            Pozdrawiam
            Kasia + Bartus 35t4d
        • uffa1 Re: Nieporozumienia z mężem :( 13.05.04, 20:56
          Zgadzam sie z Kasia!
          Przeciez ciaza (o ile wszystko w porzadku) jest najzwyklejszym stanem
          fizjologicznym! Sama jestem w 17 tc. Mam coreczke 2,5 letnia i przysiegam, w
          ciagu dnia nie mam doslownie nawet chwili na odpoczynek... I nawet jakos mi
          nie w glowie myslec o sobie... Lekarz twierdzi, ze ciaza jest ksiazkowa i z
          tego sie ciesze.
          Ostatnio w sobote nawet jezdzilam na rowerze. I nic sie mi nie stalo...

          I my rowniez wybieramy sie na wesele. Wtedy bede w 34tc i jesli wszystko bedzie
          ok, wybieramy sie tam i nawet zamierzam przetanczyc cala noc... smile.
          Pomyslimy tylko o dobrym hotelu, bo wesele jest w miescie oddalonym od nas o
          260km.
          Staram sie zyc normalnie. Chodzmy z mezem i corka czesto po gorach. Nawet teraz.


          • magdalenax Re: Nieporozumienia z mężem :( 15.05.04, 07:02
            To fajnie ze masz ksiazkowa ciaze. Mi tez sie wydawalo ze taka mam do czasu
            kiedy wrocilam do pracy w 15 tc. Pracuje na wysokich obrotach przez 10 godzin
            dziennie i kiedy wracam do domu moge tylko zjesc kolacje i pasc do lozka. I tak
            jest od 2 tygodni kiedy wrocilam do pracy. Kazda kobieta ma inna sytuacje i
            organizm. Fajnie ze mozesz biegac kolo dziecka i czujesz sie dobrze ale nie
            wszystkie tak mozemy.

            Do Autorki posta - czy zabierasz meza do lekarza? czy chodzisz z nim na USG? Do
            facetow wolniej dociera ciaza i przyszle ojcostwo. Ja musialam troche meza
            przysposobic do tego. Mysle ze bardzo wplynelo na niego to ze zobaczyl dzidzie
            na USG. Mimo tego ze wracam z pracy padnieta i mialabym ochote sie od razu
            polozyc spac staram sie z nim pobyc troche, posluchac jak bylo w pracy, zrobic
            cos co lubi na kolacje. Krotko mowiac staram sie mu okazywac zaintesowanie. Nie
            chce zeby to zabrzmialo ze cholbie swojego meza ale ja po prostu nie chcialabym
            zeby czul sie odtracony. Bo tak Twoj facet moze sie teraz czuc. To stara
            prawda, ze z facetem trzeba czasami jak z dzieckiem...

            Na Twoim mcu pozwolilabym mezowi jechac na slub przyjaciela. Ja na slub mojej
            przyjaciolki pognalam samochodem 1200 km w dziki kraj smile Rozumiem dlaczego on
            czuje potrzebe zeby tam byc. To nie byloby dobre gdbys robila mu o to
            pretensje. Moze uda sie to zorganizowac tak zebyscie mogli razem pojechac
            razem? Pod warunkiem ze bedziesz miala odpowiednie wygody tzn. np. znajdzie sie
            dla ciebie pokoj w poblizu mca wesela gdzie bedziesz mogla spokojnie pojsc spac
            jesli poczujesz sie zmeczona.
            A tak poza tym to bylby niezly pomysl zeby Twoj maz wybral sie z Toba do
            lekarza i porozmawial z nim o tym jak sie czujesz i ze to nie sa Twoje
            fanaberie. Moze warto podetknac mu pod nos jakis artykul albo ksiazke na ten
            temat.
    • bazylea1 Re: Nieporozumienia z mężem :( 13.05.04, 18:24
      uwazam ze w pierwszej sprawie racje ma mąż, w drugiej Ty. w pierwszej, na Twoim
      miejscu, jesli nie czułabym sie na siłach jechac sama zaproponowałabym mężowi
      zeby pojechał sam, slub przyjaciela to przeciez wazna rzecz. 3 dni bez meża to
      nie tragedia, przeciez nie musisz lecec plackiem.

      w drugiej masz racje, podejrzewam ze juz tłumaczyłas mu. a moze niech mąż
      pojedzie wieczorem a Ty rano.
    • roxi_hart Re: Nieporozumienia z mężem :( 14.05.04, 07:56
      Tatiano, nie sluchaj gdy ktos mowi Ci ze Twoj maz nie chce dziecka-on po prostu
      nie spodziewal sie pewnie ze bedzie to ponosc za soba pewne wyrzeczenia.
      Sprobuj z nim porozmawiac. Ja na Twoim miejscu pojechalabym na ten slub.
      Wybierzcie tylko hotel, jesli bedziesz zmeczona bedziesz mogla sie polozyc,
      odpoczac. Jesli nie chcesz, zaproponuj zeby pojechal sam jesli to dla niego
      wazne.
      Jesli chodzi o ten drugi wyjazd-uwazam ze to Ty masz racje. Ja tez padam o 21 i
      nie wyobrazal sobie jazdy pociagiem czy łażenia po tej godzinie-padlabym chyba
      na nos. W tym wypadku upieralabym sie przy swoim, ostatecznie wolalabym nie
      jechac.
      Powodzenia
      • poziom_ka Re: Nieporozumienia z mężem :( 14.05.04, 10:07
        Tatiano.

        Jeżeli Twoja rozmowa z nim "nie działa", zabierz męża na rozmowę do swojego
        lekarza, niech może on mu wytłumaczy, jak mężczyzna mężczyźnie (no, chyba że
        gin jest kobietąwink) w jaki sposób kobieta znosi ciążę, podróże w ciąży i
        imprezy. Nie chciałabym osądzać Twojego męża ale -moim zdaniem- albo nie dorósł
        emocjonalnie do dziecka, albo ten przyjaciel co się żeni jest bardzo, bardzo
        bliską mu osobą (chociaż tę tezę obala wyjazd na weekend do zwykłych znajomych
        za wszelką cenę w piątek wieczorem).
        Trzymaj się jakoś, mam nadzieję, że mąż w końcu zrozumie.
        Pozdrawiam.

        Poziomka
      • magdalenax Re: Nieporozumienia z mężem :( 15.05.04, 07:09
        I zgadzam sie z przedmowczynia. To nie jest tak ze on nie chce dziecka. Mysle
        ze po prostu nie byl przygotowany na to co sie z Toba teraz dzieje. I jak
        napisalam wczesniej do facetow z czesto z opoznieniem dociera przyszle ojcostwo
        i tego konsekwencje.

        Ja tez nie pojechalabym pociagiem w nocy. Ciaza to nie choroba ale tez nie jest
        to zwykly stan kobiety i trzeba dbac o siebie i ludzika w srodku.

        Zastanow sie jednak nad tym weselem przyjaciela. Mysle ze warto zrobic jakies
        ustepstwo.
    • brn Re: Nieporozumienia z mężem :( 14.05.04, 10:11
      Nie chcesz jechać - nie jedź.
      Niech jedzie na to wesele sam. Ciekawe co powie kolegom, jak go zapytają gdzie
      żona. I jak to będzie o nim świadczyć.
      Owszem, ciąża to nie choroba, ale ma swoje prawa. Jest to po prostu odmienny
      stan. Starość np. też nie jest chorobą, a mimo wszystko traktuje się starszych
      ludzi nieco inaczej (uprzedzając ew. polemikę: analogicznie - w stosunku do
      dziecka, czy też młodego człowieka oczekiwania będą inne, niż do osoby
      dorosłej).
      • curara77 Re: Nieporozumienia z mężem :( 14.05.04, 10:23
        Czesc Tatiano wiem ze jest Ci ciezko bo moj chlop tez na poczatku tego nie
        rozumial ze nasze zycie sie po malu zmienia z czasem kiedy rosl mi brzuszek
        zaczol pomalu to odczuwac ale facet nigdy nie zrozumie tego do konca czym jest
        ciaza podsun mu pomysl moze troche dziwny ale na mojego chlopa podzialal kup
        duzego ciezkiego arbuza i powiedz mu ze bedzie z nim chodzil caly dzien i tez
        edzie spal z nim a potem jeszcze pojedzie z nim na slub Sam niech odczuje co
        czujesz czy masz prawo byc zmeczona czy nie zapakuj arbuza do plecaka i zawies
        mezowi plecaczek z przodu na te 24 godzinki zobaczy jak to jest mysle ze wtedy
        cie zrozumie i doceni Pozdrawiam i czekam jak sie powiodl eksperymet
        Powodzenia serdecznie pozdrawiam Ela 38 tydzien
        • poziom_ka Re: Nieporozumienia z mężem :( 14.05.04, 10:38
          hehe, dobry pomysł z tym arbuzemsmile)
    • jola.wie Re: Nieporozumienia z mężem :( 14.05.04, 10:50
      kasiacs: co to za wezwanie: „Nie terroryzujmy innych swoimi ciążami”, jak cię
      lubię, czy to aby nie jest nieodpowiednie słowo w odniesieniu do sprawcy tej
      ciąży? Przecież on też jest w ciąży, choć jest w tej lepszej sytuacji, że jej
      nie nosi!
      Nie iść do kina na „Pasję”, a nie jechać na trzy dni 200 km na wesele to chyba
      pewna różnica? W dodatku liczy się wg mnie postawienie sprawy: czy twój mąż
      robił ci wymówki, że nie poszłaś z nim na „Pasję”? Bo mąż Tatiany owszem,
      uważa, że ona powinna jechać i odmawiając - przesadza.
      Niestety, panowie oceniają nasze samopoczucie nie na podstawie naszych o nim
      relacji, ale na podstawie tego, jak „wyglądamy”: uffa się chwali, że nie ma
      czasu na chwilę wypoczynku i ma szczęście że jej ciąża przebiega książkowo, i
      jest z tym szczęśliwa, ja przy dwójce dzieci nie mam chwili na wypoczynek i
      nikt po mnie nie zobaczy jak się czuję, a nie zawsze czuję się dobrze: gotuję
      obiad i podaję, a pół dnia skręca mnie i brzuch stawia mi się cały czas,
      niepokoję się, ale ponieważ tego NIE WIDAĆ to nikt o tym nie wie. Przynoszę
      zakupy. Za ciężkie? No to idę pięć razy. Załadować pralkę? Nie mogę się
      schylać, ale na kolanach, na klęczkach sobie jakoś poradzę, boli mnie rzepka,
      ze łzy stoją mi w oczach? No, ale tego przecież nie widać.... I dopiero jak
      wylądowałam w szpitalu moje szanowne otoczenie przejrzało na oczy...
      Panowie potrzebują czasem „wyższego autorytetu”, Tatiana powinna wziąć swojego
      męża do lekarza, który mu wyklaruje, że chociaż jego żona nie jest jeszcze
      ociężała (i być może nie będzie) i wyniki ma dobre, to jednak wskutek przemian
      hormonalnych może być: senna, zmęczona, rozdrażniona, płaczliwa,
      euforystyczna, itepe, itede, co zresztą stoi napisane w każdym poradniku o
      ciąży. I ma prawo taka być, organizm sam instynktownie domaga się tego, czego w
      danym momencie najbardziej potrzebuje. Nie da się ciału „wytłumaczyć”, że
      powinno się zachowywać inaczej. Ja przez pierwsze cztery miesiące ciąży
      wywracałam się ze zmęczenia, zasypiałam, gdzie usiadłam, nie umiałam przejść
      przez drzwi, żeby nie zahaczyć o framugę, miałam żal do całego świata, a
      zwłaszcza do męża, bo uważałam, że mało się przejmuje, choć sama bym się nie
      podejrzewała o to, że potrzebne mi jakieś wsparcie, bo jestem kobita na traktor
      i zawsze sama sobie radzę.... no właśnie: zawsze? Mąż Tatiany przejął się
      maksymą „ciąża to nie choroba” i jeszcze pewnie przeczytał, że można przecież
      prowadzić normalny tryb życia i uważa, że potrzeby Tatiany to histeryczne
      wymysły.
      Jestem zdania: można prowadzić „normalny” (choć to jeszcze zależy od tego, co
      dla kogo było do tej pory normą) tryb życia, ale... nic na siłę. To znaczy, że
      jeżeli kobieta w ciąży czuje, że ma coś zrobić wbrew sobie, to nie powinna tego
      robić. Ryzykiem jest jazda na rowerze, jazda pociągiem, stres, wysiłek
      („przetańczyć cała noc” – mnie po weselu 11 lat temu zrobiło się 2 cm
      rozwarcie), loty samolotem, skoki na bungee. Jeżeli nie trzeba, nie należy ich
      podejmować. Pewnie, że jestem wyczulona, bo ta ciąża dała mi popalić, ale nikt
      wam nie zagwarantuje, ze się nic nie stanie: planowałam wyjazd 300 km na trzy
      dni, bałam się, poszłam do lekarki i pytam jej: mogę jechać, zbadała,
      powiedziała: wszystko jest ok., decyzja należy do pani, za trzy dni wracałam z
      fatalnym samopoczuciem, choć pobyt polegał na siedzeniu, leżeniu i prowadzeniu
      miłej konwersacji.... Różnica, czy się podejmuje takie akcje w 28 czy w 41
      tygodniu jest właściwie żadna, z tym że w 41 tyg. dziecko ma o niebo lepsze
      szanse przeżycia niż w 28. I pewnie, że coś się „dzieje” raz na ileś setek
      przypadków ale ciąża to jest właśnie taki stan, żeby dmuchać na zimne i niczego
      sobie ani innym na siłę nie udowadniać. W dodatku próby „przegadania” różnych
      ciążowych problemów często się nie udają, bo o ile normalnie panujemy nad sobą
      i swoim życiem, to w ciąży może się to okazać niemożliwe, bo nasze ciało i
      hormony robią z nami co chcą. Dlatego to od otoczenia ciężarnej wymaga się
      wyrozumiałości i wsparcia, a nie świadczenia tego przez ciężarne na rzecz
      najbliższych.
      Uważam zatem, że Tatiana ma rację. Tam gdzie się da iść z mężem na kompromis to
      trzeba iść, ale z tego co ona pisze, to nie ona, tylko jej mąż nie jest gotowy
      do podjęcia kompromisu, a ją opanowuje fatalne uczucie bezsilności = stres. I
      to jest pomyłka.
      • ruda_kasia Re: Nieporozumienia z mężem :( 14.05.04, 11:14
        Najpierw miałam napisać... O matko, 200 km, co to jest, ja pojechałam w 30
        tygodniuc oazy samochodem do Chorwacji i dojechaliśmy aż do Splitu. Wypoczęłam
        jak nigdy. tylko ja, mój chłop i ginekolog nie widzieliśmyw tym nic złego. Ale
        potem sobie pomyślałam, że gdy w Spilcie Norbert zapytał, czy pojedziemy może
        do Dubrownika, powiedziałam pas. Dojechałabym, ale już powrót trwałby za długo
        na moje brzuszysko. A gdyby się upierał pewnie byłąby awantura, jaka niejedna
        się w ciąży zdarzyła. Zatem myślę, że mogłabyś się zastanowić nad tym wyjazdem,
        bo jednak wesele przyjaciela. Jeśli się nie czujesz na siłąch jechać, myślę, że
        powinnaś pozwolić mężowi jechać. Nie uważam, jak przedmówczyni któraś, ze źle
        świadczy o facecie, że idzie sam na imprezę, kiedy żona jest zmęczona,
        zwłaszcza, że nie idzie na piwo do pubu, ale na ważna uroczystość. I nie ma co
        stawiać sprawy na ostrzu noża.
        A że faceci są inni, dziecinni - to jest męska logika. Może też powinnam
        napisać, że mój mąż nie kocha naszego prawie 4 letniego dziecka, bo wymyślił
        sobie, że zostawi mnie z dwójką dzieci (3 i 4 lata, ten 4 latej już trochę
        jeździ na nartach) na stoku i my się beziemy uczyć (ja NIGDY nie jeździłam), a
        on puszusuje z mamą 4 latka a swoją koleżanką. Bo ona zostawia Antka samego na
        pewno. Poipukałam się w czoło, kazałam zadzwonić do mamy Antka i się okazało,
        że go nie zostawia samego. Bo jest kobieą, ma wyobraźnię, a facet... Nie wpadł
        na to, że 4 lataek na stoku może się, zgubić, rozpłakać, rozbić nos etc...
        dlatego średnio mnie dziwi, że facet nie wyobraża sobie, jak się czujesz. I
        pewnie nawet tłumaczenia niewiele dadzą (no może sumulacja z arbuzem, bolącym
        krzyżem etc...) Tatiano! jeśli jeszcze dotąd doczytałaś: jest problem, trzeba
        go rozwiązać, za rok nie będziecie pamiętać, co było nie tak, a czeka Was
        jeszcze masa problemów do rozwiązania w małżeństwie, szczególnie jak dziecko
        już będzie, uczcie się tego.
        kasia
        PS nie zgdadzam się jednak z tym, że jak dziecko już jest, to trzeba z
        wszystkiego rezygnować, owszem z zdaymionych dyskotek tak, ale już na obiad do
        restauracji można dziecko zabrać, na wakacje, na spacer w nosidełku, nawet po
        górach...
        PS2 życzę Ci, Tatiano dużo energii, w ciąży i później, dla Ciebie, nie dla
        twojego męża
        PS3 a może Ty prowadzisz dom i jesteś zmęczona?
    • aguszak Re: Nieporozumienia z mężem :( 14.05.04, 11:37
      Często zapominamy, że pomimo całej euforii i szczęścia związanego z poczęciem
      dziecka, ciążą, a potem jego narodzinami, wiążą się również problemy,
      frustracje i lęki. To wszystko dotyczy nie tylko przyszłych matek, ale również
      ojców. Dodatkowo oni zaczynają odczuwać tacierzyństwo znacznie wolniej i
      później niż my, kobiety, macierzyństwo. Staram się rozumieć, że mężczyzna
      często podświadomie broni resztek swojej niezależności i możliwość decydowania
      tylko o sobie. To zmieni się z czasem, jednak nic na siłę, bo przymus spowoduje
      dodtakowy stres i bunt przed "zapędzeniem w kierat". Tylko spokojne rozmowy i
      powolne dochodzenie do kompromisów pozwolą Wam rozwiązać Wasze problemy. staraj
      sie również pytać o jego odczucia, być może jest coś co tłumi w sobie, nie
      pozwala sobie na szczerość z jakiegoś powodu i to wprowadza go w stan
      frustracji, poczucie odtrącenia itp.
      Myslę jednak, że wszystko między Wami dojdzie do ładu, kiedy wreszcie
      zaczniecie szczerze wyznawać Wasze uczucia, wrażenia, wyobrażenia i lęki.
      Powodzenia i trzym się cieplutko smile))
    • nulka100 Re: Nieporozumienia z mężem :( 14.05.04, 12:02
      Witam....
      Ja niestety też czasem nie rozumiem małzonka swojego. Moją ciąża jest
      zagrożona, leżę już 2,5 m-ca. W ubiegłą sobotę mąż zakomunikował mi, że
      wychodzi na piwo z kolegami. Ponieważ czterokrotnie juz zdarały mi się spore
      krwawienia, w trakcie których natychmiast muszę znależć sie w szpitalu (30 km
      od domku), bałam się zostać sama. Co prawda i tak siedzę sama cały czas, ale
      zawsze mogę w razie koniecznosci zadzwonić do męża na komórkę. A w sobotę, mimo
      tego że źle się czułam, o czym poinformowałam Szanownego, Ten
      wyszedł......wrócił o 1 w nocy, podchmielony. Przeryczałam całą
      noc....Wyobraźcie sobie, że załatwił mi transport (ewentualnie). Miałabym w
      środku nocy zadzwonić do Jego przyjaciela i poprosić o zawiezienie do spzitala.
      Uznałam to za absurd kompletny. To nie fair jest, że ja nie mogę wstać z łózka,
      żyję w ciązgłym strachu, a "współsprawca" udaje, albo stara się udawać ze nic
      sie nie dziejesad. W niedzielę zaś udał się na rybki, a ja znowu tkwiłam sama,
      bo skoro nie mogę wstawać to chyba zrozumiałe ze będę sama.
      Nie wiem od czego to zależy, może od poziomu wrażliwości, może wmawianie sobie,
      że nic sie nie zmienia (choć zmienia się diametralnie). Strasznie mnie złości,
      że ja musze rezygnować ze wszystkiego (łacznie z pracką), a On w zasadzie z
      niczego.....Ot zapyta jak sie czuję, pogłaska brzuszek i na tym się kończy.....
      Najchętniej nie widziałby brudnej podlogi, sterty garów w zlewie.....Baaaa, On
      tego nie widzi;-(. Trzeba truć, jęczeć i płakać żeby cokolwiek uzyskać...
    • izka30 Re: Nieporozumienia z mężem :( 14.05.04, 16:06
      Fecet nigdy nie zrozumie kobiety! Moja ciąża była zagrożona: całe 9 miesięcy
      byłam na L4, mimo nieporozumień mąż jakość potrafił się dostosować. Prawdziwe
      problemy zaczynają się jednak po porodzie!!! To naprawdę próba każdego związku.
      Przede wszystkim trzeba rozmawiać ! Życzę wytrwałości
      • kata74 Re: Nieporozumienia z mężem :( 14.05.04, 17:07
        czy ciąża jest zagrożona czy nie każda z nas zaczyna pragnie czuć że partner
        rozumie zmienijący się stan, problemy, watpliwości...
        i nie jest to nic przyjemnego kiedy o taką uwagę trzeba "zabiegać"
        i "wywalczać".
        Ja również jestem w tej przykrej sytuacji niezrozumienia przez męża. ma wiele
        spraw, interesow, dużo pracy, powinność odwiedzin i pomocy samotnej jego mamie,
        obowiązku "przypadkowych" spotkań z kolegami... na mnie nie starcza czasu ani w
        ciągu tygodnia ani w weekend. wstaje rano, wraca około północy.
        nie powiem że zaakceptowałam sytuację, że nie jest mi przykro, czy nie cierpię
        z tego powodu - wiem- powinnam porozmawiać- ale jak porozmawiać z kimś
        zazwyczaj zmęczonym, wykonczonym i takim co to chce mieć święty spokoj... raz
        się nie przejmuję i daję radę, innym razem popłaczę - smutne ale prawdziwe.
        chociaż przekonuje mnie, że cieszy go fakt powiększenia rodziny, daje nawet
        takie oznaki nie rozumiem jego postępowania.

        Nauczono mnie żeby zawsze patrzeć w drugą stronę: czy jeśli on byłby uziemiony -
        chciałby żebyś pojechała na ślub swojej przyjaciółki i zostawiła go samego?
        prawda jest też taka: chętnie robimy coś sami ale nie zgadzamy się aby robili
        to samo inni.
        A ty pewnie chciałabyś zainteresowania, potwierdzenia że twoja ciąża jest dla
        niego równie ważna jak dla ciebie.
        I pewnie gdyby nie planował by od razu trasy przejazu a zaczął rozmowę od
        zdania sugerującego że wyznacznikiem waszego wyjazdu bedzie twoje samopoczucie -
        na pewno lepiej byś się czuła i może problem nie byłby już takim problemem.

        Pozdrawiam Kasia
    • misialu Re: Nieporozumienia z mężem :( 15.05.04, 10:03
      A ja już nie chcę rozmawiać z moim mężem. Jestem zmęczona tym, że on jest
      ciągle zmęczony i traktuje mnie jak natrętnego kota. Wczoraj przy obiedzie
      spytałam go: co słychać w pracy? Fuknął,że jest głodny i nie ma ochoty na
      pogawędki. Włączył sobie kanał sportowy, zjadł obiad w milczeniu, po czym
      zasnął przed telewizorem. Czekałam, aż się wyśpi. Po 1,5 godzinie obudził się
      wściekły, że go nie obudziłam wcześniej... Oszczędzę Wam opowieści, co działo
      się potem. Cała sytuacja wprowadziła mnie w stan przerażenia i niepewności.
      Sprowokowała do pytań, których nigdy wcześniej sobie nie zadawałam. A wszystko
      to w stanie, który niektórzy nazywają "błogosławionym". Fakt - mąż dużo
      pracuje, buduje dom, w nocy siedzi do późna przed komputerem, bo musi się
      odstresować. Ja jestem tylko w ciąży, tylko chodzę do pracy i tylko sprzatam,
      abysmy się nie pozabijali o własne ciuchy. I teraz pytanie: czy ten mój obecny
      stan psychiczny to hormony? A może ciąża, czyli dodatkowy problem, zdemaskowała
      coś więcej np. to, że mój związek jest chory... Oczywiście różne scysje
      zdarzały nam się wiele razy. Ale też nie przypuszczałam w najgorszych myslach,
      że takie ostre akcje będą zdarzały nam się w ciąży.
      Przepraszam za ten fatalistyczny ton, prosze nie radźcie mi rozmowy z mężem (to
      bez sensu), chciałam się tylko wygadac... Dzięki
      • kata74 Re: Nieporozumienia z mężem :( 15.05.04, 13:05
        kiedy czytam wasze "smutki" odnosząc je do własnej sytuacji rodzinnej, widze
        tak dużo podobieństw, że nie wiem czy to dobrze czy źle. jednak świadomość, że
        ktoś jest w stanie mnie zrozumieć bo sam jest w podobnej sytuacji nie jest może
        antidotum na smutek, ale można uznać to za nieco pocieszające.....

        Głowy do góry, jesteśmy silne i damy rade!!!!!

        Kasia
      • izka30 Re: Nieporozumienia z mężem :( 15.05.04, 13:41
        Zgadzam się z Tobą: teraz to jestem mądra, bo od kilku dni nie pokłóciliśmy się
        o nic, ale jak przyjdzie co do czego... Może zapytacie ile razy chciałam się
        rozwodzić? Ile razy miałam ochotę wyzwać mojego męża od debili. Ale to on sam
        ostatnio kiedy płacząc wylałam na niego kielich goryczy powiedział mi, że to
        dobrze że mu o wszystkim powiedziałąm, bo on myślał, że ja mam go dość i że go
        już nie kocham...
    • burza4 Re: Nieporozumienia z mężem :( 17.05.04, 11:18
      Myślę, że obie strony mają trochę racji, ale od czegóż spokojna rozmowa? bez
      oskarżeń, bez żalu... w końcu mąż nie siedzi w naszej skórze, burzy hormonów
      nie widać na zewnątrz, warto spokojnie powiedzieć "słuchaj, nie czuję się
      najlepiej, potrzebuję cię obok, brakuje mi ciebie" to odbiera to inaczej
      niż "ty egoisto, myślisz tylko o sobie, a ja, a dziecko?chcesz mnie zostawić,
      ty sobie balujesz, a ja sama". Warto dać mu odczuć, że ON i jest nadal ważny
      jako partner, a nie tylko przyszły ojciec. Facet potrzebuje często komunikatów
      wprost, to co dla nas jest oczywiste w związku z ciążą czy opieką nad
      dzieckiem, dla niego już niekoniecznie i wcale nie wynika to ze złej woli tylko
      z innego postrzegania tych samych rzeczy. Pamiętam, jak koleżanka była w ciąży
      i cały czas miała pretensje do męża o brak wsparcia. Szczerze mówiąc, ja sama
      nie bardzo rozumiałam, jakie jeszcze wsparcie on miałby jej dać, skoro i tak
      skakał dookoła niej i obchodził się jak z jajkiem...

      A przede wszystkim polecam wszystkim ciężarówkom lekturę artykułu w
      ostatnim "ELLE" - tam jest opisana ciąża i macierzyństwo oczami faceta, w
      zasadzie rzecz sprowadza się do odsunięcia na boczny tor. Sytuacja tam opisana
      jest przegięciem z drugiej strony, choć jak przypuszczam, nie jest to
      odosobniony przypadek... a właściwie to nie przypuszczam, sama mam taką
      koleżankę...
      • azia2004 Re: Nieporozumienia z mężem :( 17.05.04, 16:30
        Kazdy zwiazek jest inny. Wybaczcie, ale uwagi w stylu "Twoj maz jest dziwny,
        niedojrzaly lub nie chce dziecka" uwazam dalece nie na miejscu. Ocenianie kogos
        po opisie dwoch sytuacji, to jakbym widziala moja kolezanke, ktora siedzi przed
        telewizoem i komentuje: "o jak ta aktorka utyla i wyglada beznadziejnie" choc
        samej przybylo 10 kg.
        Ciaza jest stresem dla dwoch osob, pozytywnym lub negatywnym lub wszystkiego po
        trochu. Kobiecie jest latwiej sie z ta mysla oswoic, bo to ona nosi Malenstwo i
        wie, co jest dla niego najlepsze.
        A ja sobie mysle, jaka fajna musicie byc para skoro jezdzicie po nocach do
        przyjaciol! Trzymajcie sie razem!
Pełna wersja