Historie....

19.06.04, 12:59
hej dziewczyny!
Może napisałybyście jak dowiedziałyście się, że zostaniecie mamami, co
czułyście, jak powiedziałyście chłopakom/narzeczonym/mężom o dzidzi, jak oni
zareagowali. Zrobiłyście jakiś prezencik, może jakąś ciekawą sytuację?
Pozdrawiam
    • gagunia Re: Historie.... 19.06.04, 13:26

      u mnie synek byl planowany wiec maz sie spodziewal. za pierwszym razem nie
      wyszlo. za to miesiac pozniej maz od pierwszej "proby" nekal mnie i nekal
      codzien czy cos czuje smile jakos tak zaraz po spodziewanym terminie miesiaczki
      wracajac z pracy kupilam test i od razu pobieglam do lazienki. pamietam, ze
      rece mi sie trzesly i serce walilo jak oszalale, gdy zaczela sie pojawiac
      kreseczka smile
      polozylam test na polce w pudelku. gdy maz wrocil z pracy od razu sie domyslil,
      wzial test i sam zobaczyl, bo ja jakos nie moglam wykrztusic slowa. cieszyl sie
      strasznie, bo ja przez wiele lat mialam okropny lęk przed porodem i bal sie, ze
      nigdy ne zdecyduje sie na dziecko. a tymczasem za kilkanascie dni nasz synek
      skonczy rok smile
      pozdrawiam
      gaga i Kacperek:
      forum.gazeta.pl/forum/72%2C2.html?f=621&w=10577948
    • zalotnica Re: Historie.... 19.06.04, 15:36
      paula11 napisała:
      >Zrobiłyście jakiś prezencik,

      to chyba odwrotnie...
      • paula11 Re: Historie.... 19.06.04, 15:58
        Chodziło mi np: o malutkie skarpetki, buciczki itp....
        • kocianna Re: Historie.... 19.06.04, 16:30
          Mój mąż był szantażowany, bo inaczej chyba nigdy nie mielibyśmy dzieci - no bo
          doktorat trzeba skończyć, większe mieszkanie, samochód, bla bla... a latka
          lecą. Najpierw był wniebowzięty, że to się nie udaje tak natychmiast smile A kiedy
          już się udało... Jego pierwsze słowa to były: no cóż, jakoś to przeżyjemy. Po
          paru godzinach złościł się na mnie okropnie, ale w końcu zrobiło mu się wstyd.
          A w nocy napisał maila do swojej byłej, że dzieje się coś "naturalnego, nie do
          uniknięcia i słusznego". A ja byłam wniebowzięta, hihi.

          Dostał czapeczkę z naszytymi kocimi uszkami - kiedys zobaczył niemowlę w takiej
          czapeczce w kościele i powiedział, że gdyby nasze miało nosić takie czapeczki
          to ewentualnie możemy je mieć smile
          • kawusia76 Re: Historie.... 19.06.04, 17:14
            mój dostał maleńkie buciki, takie do chrztu, bardzo powaznie zapakowane i to
            dostał je prawie w drzwiach jak wychodził do pracy z prośbą o otworzenie
            dopiero w pracy. pózniej był telefon,radośc, w domu kolacja, kwiaty..a pózniej
            martwił się moim zdrowiem i tym ze sięnie udało chyba bardziej niz ja.
          • alfa36 Re: Historie.... 19.06.04, 17:21
            Moja historia miala zakonczyć szczęsliwie 7 lipca... skonczyła się zbyt
            wcześnie i niestety nieszczęśliwie. Chcę jednak powiedzieć o reakcji mojego
            meża- nie takiej sie spodziewalam, tym bardziej że dzidzia była zaplanowana w
            najdrobniejszych szczegołach. Otóż moj m. , kiedy zobaczyl dwie kreski
            powiezial tylko "teraz musisz o siebie dbac i ciepło się ubierać"A ja liczylam
            na okrzyk radości. Później naiwnie się tłumaczył, że nigdy wczesniej nie
            widzial testu i nie wiedzial, co to jest. Zazdroaszczę Wam. Choć świadomie na
            razie przestalam planowac. Jestem jak maż kocianny- ciągle coś. Gdyby mój m.
            byl jak kocianna i przekonywałby mnie , to pewnie by dopiął swogo. Ale on
            nieustannie powtarza: "jak ty chcesz, kiedy ty chcesz". Mam wrazenie, że to
            egoistyczne, bo pewnie, kiedy zaczęłabym narzekac (a to zdarza sie w ciaży
            przeciez), to bym usłyszala "no przeciez CHCIAŁAS". Pozdrawiam
    • marcelina_prust Re: Historie.... 19.06.04, 18:33
      Razem czekaliśmy z mężem w łazience na pojawienie się czerwonej kreseczki i
      razem zobaczyliśmy jak się pojawia. Popatrzyliśmy zdziwieni na siebie, bo
      chociaż o dziecko się staraliśmy, nie mogło do nas dotrzeć, że właśnie w naszym
      życiu tyle się zmienia. Tak naprawdę zaczeliśmy się cieszyć po jakimś tygodniu,
      i z każdym dniem cieszymy się coraz bardziej i nie możemy doczekać
      października. Od samego początku czuję,że ciąża jest nasza a nie moja. A
      najbardziej nas rozczula wizja małych stópeksmile
      Pozdrawiam
Pełna wersja