Trochę Depresyjnie

11.05.12, 16:49
Czy któraś z przyszłych mam, też nie cieszy się ze spodziewanego dziecka, mimo, że życie ma całkiem dobrze poukładane?
Ja jakoś całkiem nie mogę się z tą myślą oswoić, mimo, że ciąża jak najbardziej planowana. Caly czas wydaje mi się, że coś stracę posiadając dziecko, że nie będzie tak fajnie jak było.
Generalnie zamiast się cieszyć (tak jak wszyscy w mojej rodzinie), to ja jestem przerażona i chyba niezadowolona.
Mam nadzieję, że mi przejdzie smile
    • ichi51e2 Re: Trochę Depresyjnie 11.05.12, 16:58
      przyzwyczaisz sie. Jaki masz wybor?
      Lapki male stopki male uszka male wydzielaja jakies tajemnicze bioprady i wpadasz. ;p
      A najlepsze w tym ze to twoje wlasne i nikomu nic do tego.
      • ichi51e2 Re: Trochę Depresyjnie 12.05.12, 08:19
        a dodam jeszcze ze bardzo dlugo czulam straszny dystans do pasozyta - tym bardziej ze dlugo nie bylo brzucha, ruchow - zadnego sygnalu porozumienia z tamtej strony. Tesciowa promienieje, facet zachwycony a ja - no nie ze sie balam czy cos ale czulam duzy dystans (poprzednia ciaze poronilam na skutek zbyt intensywnego trybu zycia - ale tez sie nie przejelam - bylo to typowe wczesne poronienie fizjologiczne na ktore zapracowalam) - bardziej sie przejelam jak moja pierwsza bratowa byla w ciazy, co tam - bardziej sie cieszylam jak sasiadka rodzicow zaszla w 7 ciaze... a tu NIC. Pierwsze co mnie ruszylo to pierwsze kopniecie. Akurat wrocilam od lekarza (23 tydzien?) gdzie mnie pytali czy czuje ze sie rusza. Glupio mi sie zrobilo bo nie czulam (znaczy cos tam sie ruszalo ale moim zdaniem to bardziej jelita etc niz dziecko) Bylo zimno wiec wlazlam do wanny z ciepla woda - i tak patrze na ten brzuch i mysle zyje tam czy nie... i wtedy nagle zrobila sie taka mala gorka i to byl pierwszy kopniak ;p. No to mnie pozytywniej nastawilo - bo to jednak jest dziwne jak tam w srodku potencjalny czlowiek. No a drugie to bylo bardziej traumatyczne - zatrulam sie czyms. Za boga nie pamietam czym. Wrocilam (tez chyba od lekarza) do domu i zaczelam wymiotowac. Chorowalam 2 dni. Spalam i wymiotowalam. Pod koniec jedyne co mi wchodzilo to woda z cukrem. No i najbardziej sie caly ten czas denerwowalam (w tych momentach kiedy mnie cokolwiek obchodzilo) to to czy Bubik to wszystko przezyje... Od tego czasu jakos jednak czuje z nim wiez - sporo przeszedl ze mna bo raczej go nie oszczedzam - nie jem miesa bo mi smierdzi (a mam anemie), cwicze, jezdze na rowerze ile mi sie podoba, no ogolnie wchodze z zalozenia "szczesliwa mama - szczesliwe dziecko" a nie na odwrot.

        Co do ograniczania - no to powiem szczerze (choc zapewne zalezy to tez od "jakosci" dziecka) moim zdaniem to czy dziecko bedzie ograniczeniem, ciezarem zalezy tylko od ciebie, twojego podejscia i organizacji. Moja pierwsza bratowa - dziecko w wieku lat 25 - dziecko nie ograniczalo jej nawet przez 5 minut. Jak mialo 3 miesiacy pojechala na miesiac na drugi koniec swiata zostawiajac dziecko z tesciami i mezem, skonczyla studia w ciagu pierwszego roku, poszla do pracy i nawet nie mrugnela okiem (przy czym byla super matka, bardzo kochajaca i bardzo kochana, dziecko chodzi do dzis jak w zegarku). Druga bratowa z kolei (34 lata) pierwsze dziecko zrobilo z niej niewolnika, wozi go samochodem po miescie zeby zasnal...dwa lata minely ona w drugiej ciazy i ciagle w rozsypce...
    • moopsinka Re: Trochę Depresyjnie 11.05.12, 18:09
      Hehe, znam to dobrze.
      Ciążę planowałam bez przekonania na zasadzie "jestem już stara, niedługo będzie za późno". Do dnia porodu nie mogłam powiedzieć z przekonaniem, że kocham swoje dziecko i cieszę się z jego pojawienia. Bałam się ogromnej ilości obowiązków, zmian w moim życiu towarzyskim i zawodowym, odpowiedzialności i wielu innych rzeczy... Do tego miałam poczucie winy, że nie jestem jedną z tych mamusiek, które zwariowały na punkcie "swojej fasolki". Wyprawkę dla dziecka kompletowałam w ostatniej chwili, co kosztowało mnie sporo nerwów, bo kupowałam po omacku. Do szkoły rodzenia nie chodziłam, bo wkurzały mnie rozpływające się w zachwytach ciężarne itd, itd...
      A potem urodził się mój syn i okazało się, że bycie mamą jest super! Niestety nie da się tego zrozumieć i ciężko jest w to uwierzyć, ale jak urodzisz, to na pewno to poczujesz ;]
    • archeopteryx Re: Trochę Depresyjnie 11.05.12, 18:57
      U mnie było tak samo zarówno przy pierwszej jak i przy aktualnej ciąży. Mam córkę, którą kocham strasznie, chociaż do momentu kiedy się urodziła miałam w sobie takie uczucia jak Ty. Teraz czekam na syna i znowu nie szaleję z radości, chociaż ciąża była planowana i oczekiwana. Mam nadzieję, że zadziała taki sam mechanizm jak za pierwszym razem smile
    • aaaniula Re: Trochę Depresyjnie 11.05.12, 19:14
      Jak ja się czieszę, że nie jestem sama. Wszystko planowane, kasa na wyprawkę nazbierana bez większego problemu, wszystko cacy. Tylko jakoś brak tego brzuszkowego szaleństwa. Jak już ktoś pisał też nie zwariowałam na punkcie swojej fasolki. Mąż wisi nad moim brzuchem i rozkleja się gdy widać kopniaki małego. Mnie to nie kręci. Nie cierpię gdy ktoś dotyka mojego brzucha, no nienawidzę. A ciągle ktoś się do niego przykleja i wcyiąga ręce. Do szkoły rodzenia też nie chodzę. Zaczęłam robić zakupy i przynosi mi to jakąś przyjemność. Nie boję się zmiany trybu życia, bo chyba tego potrzebuję. Nie boję się obowiązków, bo wiem jak bardzo pomoże mi mąż.
      Na dzień dzisiejszy poraża mnie wizja zbliżającego się porodu. Strach mnie paraliżuje, mam problemy ze spaniem (nie ze względu na brzuch, a na strach przed porodem). Nie pozwala mi to normalnie żyć, bo ciągle gdzieś czytam, że jest to doznanie na granicy wytrzymałości człowieka. To nie pociesza.
      • lumierin Re: Trochę Depresyjnie 11.05.12, 19:44
        Spoko, przyjdzie z czasem. Naprawdę nie wszystkie matki kochają swoje dziecko już na etapie ciąży czy od pierwszego wejrzenia ale ta miłość na pewno się pojawi i będzie rosła razem z dzieckiem. Wbrew logice i bez względu na to co teraz czujesz smile ... no ale komfort życia po urodzeniu dziecku się obniża, temu chyba nikt nie zaprzeczy, tylko, że z czasem odkryjesz, że to nie ma znaczenia bo po prostu kochasz tego grzdyla do szaleństwa.
        • ognista998 Re: Trochę Depresyjnie 11.05.12, 20:29
          to zupełnie normalne ci czujesz... fakt pewne rzeczy sie zmieniaj, pojawia sie mały człowieczek początkowo całkowicie zależny od ciebie, przybywa obowiazków czasem jest ogromne zmęczenie, czasem trzeba sobie czegoś odmówić by kupić dziecku....ale te "minusy" nikną przy tych uśmieszkach przy tych małych łapkach wyciąganych do mamy, przy tym "kocham cię mamo" które za parę lat usłyszysz...

          popatrz na to z tej strony - miliony kobiet nie mogą postarać się o dziecko choć bardzo by chciały, leczą się miesiącami latami i bez efektów, są też takie które jedną ciążę za drugą poronią, albo takie które od samego początku wiedzą że urodzą cięzko chore dziecko i borykają się z tym na codzień ciężko walczą o każdy postęp w rozwoju zdrowiu

          a tym będziesz mieć zdrowe masz gdzie mieszkać masz dach nad głową masz warunki finansowe, masz zupełne prawo to takich nastrojów, niejedna matka ma takie wątpliwości, dziwne by mi się wydawałó gdyby ktoś ani razu ich nie miał

          a tak radość i to zachwycanie się fasolką jest czasem groteskowe i niektóre wydaje mi się robią tak na pokaz, można się cieszyć ale bez przesady to jest całkiem normalne że tak się czujesz niedługo ci to minie i będziesz miała lepszy nastrój
      • bindella Re: Trochę Depresyjnie 12.05.12, 10:48
        Zaden problem: zdecyduj sie na CC
    • b_lu Re: Trochę Depresyjnie 12.05.12, 10:36
      Byłam w identycznej sytuacji 7 lat temu, już w trakcie ciąży pojawiła się nieznośna myśl o "ograniczeniach" jakie przyniesie posiadanie dziecka, o czasie jaki będę musiała mu poświęcać kosztem czasu DLA MNIE, o tym ze NA PEWNO związek nam się rozsypie bo to przecież sytuacja ekstremalna, itd. Nie mogę napisać że pokochałam swoje dziecko od pierwszego wejrzenia, noworodek to takie warzywko, zero kontaktu, ale z czasem zaczyna się interakcja, dzieciak robi się coraz bardziej kumaty, pierwszą myśl o tym ze kocham swoje dziecko miałam dopiero kiedy Karolka miała około pół roku wink Wszystko dobrze się ułożyło, organizowaliśmy wakacje, wyjazdy wszystko z dzieckiem, dziadkowie mieszkają daleko więc nie możemy podrzucać dzieciaka zbyt często ale czasami nam się zdarza i wtedy organizujemy sobie wyjazd tylko we dwoje (Karolina ma teraz 5,5 roku). No i zapomniałam dodać że teraz już nie wyobrażam sobie życia bez niej. A obecnie znowu jestem w ciąży i tym razem też nie świruję na punkcie swojej "fasolki", pracuję, nawet mnie denerwuje to ze ludzie jak mnie widzą to chcą tylko rozmawiać o ciąży...
    • bindella Re: Trochę Depresyjnie 12.05.12, 10:41
      Podjerzeeam, ze gdyby wszystko bylo dobrze ulozone, to bys sie cieszyla, moze gdzies w czyms oklamujesz sama siebie i dlatego to niezadowolenie?
    • bindella Re: Trochę Depresyjnie 12.05.12, 10:58
      Ja w wieku 31 lat jestem w pierwszej ciazy (8 mc). Wiele kolezanek ma juz duze dzieci, niektore sa po rozwodzie lub w nieciekawej sytuacji z mezem, niektore przerwaly studia badz nie zaczely nawet pracowac. Ja do ciazy bylam bardzo skoncentrowana na sobie, karierze, soiagnieciu sukcesow, myslalam o dziecku, ale nie mialam partnera, raptem bardzo sie zakochaalami jestem tak szalenie zakochana do dzisiaj i jakos wszystko ulozylo sie samo. Ciaze odbieram swiadomie, nadal pracuje i realizuje swoje plany, mam szczescie, bo moja praca jest moja namietnoscia. Realizujemy z mezem plany, wlasnie zainwestowalismy w domek i z zapalem go uzadzamy, do tego doszedl nawet maly jacht nad jeziorem: rzeczy ktore kiedys wydawaly sie trudne do zdobycia. Rownolegle ja juz kocham swojego synka. Uwielbiam go glaskac i jestem pewna ze on to odczuwa. Wierci sie, tanczy, kopie - czesto mnie to boli smile ale to bardzo przyjemne uczcucie. Zdaje obie sprawe z tego, ze sa ludzie bedz dzieci, bez partnera, meza, zony i wiem, ze posiadanie tego w zyciu jednak daje satysfakcje. Nie musi byc centrum, ale dajepiekne uczucie stabilizacji i pewnosci, nadaje sensu wielu sprawom. Ja juz planuje nastepne dzieci smile A pozatym jest to frajda, byc fajna, sexy, naturalna mama, kochac meza, realizowac sie zawodowo i miec dzieci. Czemu nie. Wszystko zalezy od Ciebie, co zrobisz ze swoja sytuacja. Jezeli akurat czujesz sie obojetna, ok, nic na sile. Zajmijsie wiec rzeczami ktore Cie uszczesliwiaja, a podejrzewam ze satysfakcja z "fasolki" sama przyjdzie.
      • archeopteryx Re: Trochę Depresyjnie 12.05.12, 11:08
        A pozatym jest to frajda, byc fajna, sexy, naturalna mama, kochac meza
        > , realizowac sie zawodowo i miec dzieci.

        Jakoś dziwnie mi to wszystko brzmi... Tak jakby posiadanie dzieci miało być dopełnieniem w sielankowym obrazku idealnej kobiety, ale może źle to odbieram. Wydaje mi się jednak, że dziecko "daje satysfakcję" nawet wówczas gdy facet idzie w cholerę, a praca jest beznadziejna.
        • ognista998 Re: Trochę Depresyjnie 12.05.12, 13:19
          archeopteryx napisała:

          > A pozatym jest to frajda, byc fajna, sexy, naturalna mama, kochac meza
          > > , realizowac sie zawodowo i miec dzieci.
          >
          > Jakoś dziwnie mi to wszystko brzmi... Tak jakby posiadanie dzieci miało być dop
          > ełnieniem w sielankowym obrazku idealnej kobiety, ale może źle to odbieram. Wyd
          > aje mi się jednak, że dziecko "daje satysfakcję" nawet wówczas gdy facet idzie
          > w cholerę, a praca jest beznadziejna.

          taaa... masz rację. nie każda kobieta ma taką supersytuację dom jacht supermeża i sielankę. połowa nawet połowy z tego nie ma a jednak cię ciesząwink ważni są ludzie których kochamy a nie rzeczy materialne. fakt - każdy normalny kto wgl decyduje się na dziecko MUSI mieć dochód dach na głową bo przecież samą miłością się nie wykarmi. ale miliony jest świetnych matek które choć bardzo są zakochane facet je w dupe kopnie albo po paru latach związku diametralnie się zmieni i nieźle da popalić

          poczucie stabilzacji moim zdaniem to nie dom jacht i wysoko płatna praca, kasa też jest ważna ale nie na ! miejscu. poczucie stabilizacji to jak otaczają nas ludzie którzy nas kochają i w biedzie chorobie i w innych nieszczęściach będą zawsze przy nas

          życie nie wygląda jak w reklamie pieluch lub innych produktów gdzie pokazywany jest piękny obrazek sielankowej rodzinki
          • bindella Re: Trochę Depresyjnie 12.05.12, 13:58
            Nie uwazam siebieza kobiete idealna, nie mam zycia "sielanki", mam meza w ktorym do dzisiaj jestem zakochana, moge na nim polegac i generalnie - zycze takiego kazdej kobiecie, z powodu wlasnej zawyzonej abmbicji stac mnie na niektore materialne rzeczy, ale mnie nie mierze tego co maja inni, czy mniej czy wiecej - to sa dla mnie fakty. Uwazam, ze kazdy musi sam postarac sie byc szczesliwym. A jezeli kobieta znajduje sie w fazie depresyjnej - mysle, mam nadzieje ze przejdzie i zycze wszystkiego dobrego. Czemu zaraz musicie to wszystko interpretowac na miare reklamy pieluszek...?
            • archeopteryx Re: Trochę Depresyjnie 12.05.12, 14:28
              Oj tam, oj tam, zaraz w fazie depresyjnej. Moim zdaniem z postu autorki wątku nie wynika, że ma fazę depresyjną czy poczucie bycia nieszczęśliwą, tylko nie cieszy się ciążą tak, jak (być może) wydaje się jej, że powinna/mogłaby, a to zasadnicza różnica. Wokół, choćby na tym forum, mnóstwo relacji z tego w jaką kobiety popadają euforię z chwilą zobaczenia dwóch kresek na teście. Ale nie każda tak ma. Wpisy poprzedniczek dobitnie o tym świadczą. To chyba po prostu lęk przed nieznanym, który (ponownie) dopadł również mnie. Na pewno jednak wszystko się ułoży!
              • ichi51e2 Re: Trochę Depresyjnie 12.05.12, 18:34
                jeszcze raz potwierdzam - zero euforii. A wiem co to euforia bo w tym stanie jest tesciowa - jaky mogla to by byla w ciazy za mnie... fasolkuje, gada z brzuchem, ma pierwsze objawy odpieluszego zapalenia mozgu, neka mnie ze nalezy wywalic akwarium i psa. A nasza chora na raka sprzataczka (obecnie na chemii i radioterapii) powinna zostac zwolniona bo to niebezpieczne.
                • bindella Re: Trochę Depresyjnie 12.05.12, 19:39
                  Ojej... Wspolczuje! Moja za to tak warjowala na punkcie pierwszego wnuka mojej szwagierki, ze az mnie to denerwowalo i mam nadzieje ze uda mi sie nie dopuscic do tego. Dziecko to dziecko, a nie zabawka.

                  ichi51e2 napisała:

                  > jeszcze raz potwierdzam - zero euforii. A wiem co to euforia bo w tym stanie je
                  > st tesciowa - jaky mogla to by byla w ciazy za mnie... fasolkuje, gada z brzuch
                  > em, ma pierwsze objawy odpieluszego zapalenia mozgu, neka mnie ze nalezy wywali
                  > c akwarium i psa. A nasza chora na raka sprzataczka (obecnie na chemii i radiot
                  > erapii) powinna zostac zwolniona bo to niebezpieczne.
                  • ognista998 Re: Trochę Depresyjnie 12.05.12, 20:49
                    ja nawet nie lubię jak ludzie pochwalają mi się na wózkiem i szczebiotają do niego. zresztą ja akurat mam taką rodzinkę, że trzymają się z dalekawink kupa konfliktów po drodze było i więzi się zerwały wieć nawet nie wiem jak to jest jak ktoś tak wariujewink

                    a co do nastrojów musi być miejsce i na radości i na watpliwości i obawy. tylko głupi człowiek nie boi się i nie ma wątpliwości.

                    a co do wartości materialnych ja też nie mierzę ludzi tą miarą cieszy mnie to co mam. każdy ma tyle na ile go stać na ile se zapracuje grunt to miłość a pieniądze to tylko dodatekwink
                    • bindella Re: Trochę Depresyjnie 12.05.12, 21:39
                      ognista998 napisała:
                      > a co do wartości materialnych ja też nie mierzę ludzi tą miarą cieszy mnie to c
                      > o mam. każdy ma tyle na ile go stać na ile se zapracuje grunt to miłość a pieni
                      > ądze to tylko dodatekwink

                      Bardzo ladnie to ujelas!
                      • aaaniula Re: Trochę Depresyjnie 13.05.12, 08:18
                        Mnie do szału doprowadza jak ktoś gada o mojej ciąży. Ludzie dostają małpiego rozumu jak słyszą, że spodziewasz się dziecka. Teściowa ciągle gada, że dziecko nie może spać samo w pokoju, że elektroniczna niania to nie to co mama czuwająca cały dzień i noc u boku, że kot pewnie będzie zazdrosny (nie dodała, że podgryzie gardło noworodkowi bo chyba wie, że bym padła ze śmiechu), że butelki to tylko takie a takie.... Ku... przecież ja mam swój rozum i niech mi nikt nie mówi, co mam kupować, bo to moje dziecko, moje pieniądze i mój wybór. Zresztą wybór butelek to nie sprawa życia i śmierci i dla mnie nie ma w ogóle o czym debatować. To całe szaleństwo wokół ciężarnych... Z czego to wynika?
                        Przepraszam za ten ton, ale ja już nie wiem jak reagować na takie zachowania, a drażnią mnie do granic możliwości.
                        • delphine_delphine Re: Trochę Depresyjnie 13.05.12, 10:44
                          Myślę, że te obawy i strach są jak najbardziej uzasadnione. W sumie nie wiemy czego się spodziewać, nasze życie się zmieni.
                          Ja również mam podobne przemyślenia i nieraz męczą mnie wyrzuty sumienia, że nie powinnam mieć takich odczuć! Przecież bardzo chciałam dziecka i trochę się naczekaliśmy zanim się udało. To chyba takie zderzenie ze stereotypem szczęśliwej, uśmiechniętej przyszłej mamy, gładzącej swój brzuch, mówiącej do tego brzucha, podekscytowanej każdym kopnięciem itd. Owszem, część kobiet tak czuje - ale są też takie, które tę więź budują dużo wolniej na etapie ciąży i dopiero po urodzeniu rodzi się ona w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie ma jednego, właściwego modelu zachowania, a jednak presja społeczno-medialna chyba robi swoje i dlatego czujemy się skołowane uncertain
                        • bindella Re: Trochę Depresyjnie 13.05.12, 11:23
                          Mam identycznie! Prawdopodobnie wiekszosc mam tak ma. Ostatnio tesciowa dala mi taka "zlota rade", ze moja szwagierka zamiast kremu uzywa oleju z oliwek i ja koniecznie tez musze... Jejjjjj.... Puls mi skacze nawet przy takich radach... To MOJA sprawa czym bede kremowac swoje dziecko. Na pewno nie oliwa z oliwek!
                          aaaniula napisała:

                          > Mnie do szału doprowadza jak ktoś gada o mojej ciąży. Ludzie dostają małpiego r
                          > ozumu jak słyszą, że spodziewasz się dziecka. Teściowa ciągle gada, że dziecko
                          > nie może spać samo w pokoju, że elektroniczna niania to nie to co mama czuwając
                          > a cały dzień i noc u boku, że kot pewnie będzie zazdrosny (nie dodała, że podgr
                          > yzie gardło noworodkowi bo chyba wie, że bym padła ze śmiechu), że butelki to t
                          > ylko takie a takie.... Ku... przecież ja mam swój rozum i niech mi nikt nie mów
                          > i, co mam kupować, bo to moje dziecko, moje pieniądze i mój wybór. Zresztą wybó
                          > r butelek to nie sprawa życia i śmierci i dla mnie nie ma w ogóle o czym debato
                          > wać. To całe szaleństwo wokół ciężarnych... Z czego to wynika?
                          > Przepraszam za ten ton, ale ja już nie wiem jak reagować na takie zachowania, a
                          > drażnią mnie do granic możliwości.
    • 1matka-polka Re: Trochę Depresyjnie 15.05.12, 09:48
      Ja pokochałam swoje dziecko parę miesięcy po porodzie, wcześniej myślałam tylko komu je podrzucić i jak to zrobić, żeby się go pozbyć na parę godzin, żeby się wyspać...ale to były tylko marzenia - ponieważ karmiłam piersią.
      Ciekawe jak by się sprawy potoczyły gdybym karmiła butelką. Pewnie dziecko by u dziadków i z mężem więcej przebywało niż u mnie...i bym się do niego tak nie przywiązała.
      Na początku to był dla mnie ktoś obcy i myślałam sobie, że fajnie by było gdyby już sobie zniknął, hehe. Ach te nieprzespane noce, cud, miód i orzeszki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja