martaaa123
14.07.12, 13:02
Dziewczyny, proszę o radę, bo oszaleje, od czwartku siedzę i ryczę.
Byłam w czwartek na rutynowej kontroli, to był dokładnie 10tc. Początek badania super, dzidzia 5 dni większa niż wynika to z OM (ma dokładnie 3,8 cm), nawet lekarz stwierdził, że da sobie rękę uciąć, że to chłopak

(nie wiem jakim cudem on jest to w tym tygodniu zobaczyć, ale nie to jest ważne), dzidzia się świetnie ruszała i w ogóle i nagle lekarz postanowił zbadać o tak sobie fałd karkowy...wynik: 2,1mm...a to dopiero 10 tc. Takie badanie powinno się robić dopiero 12-14 tc, najlepiej kiedy CRL ma 6 cm długości i ta przezierność podobno może spokojnie się wchłonąć, ale lampka się zaświeciła, bo przecież może też być gorzej i wtedy test PAPPA, który dla mnie jest totalnie bez sensu, bo to taki rachunek prawdopodobieństwa no i niby co ja mam zrobić z jakimkolwiek wynikiem, potem amniopunkcja, a to są tygodnie czekania, a co potem. Dostałam skierowanie (tylko muszę iść i tak prywatnie bo to od lekarza prywatnego) na diagnostykę prenatalną za 2 tygodnie. Już się umówiłam na 27.07 na 16.00, ale do tego czasu oszaleje!! Ryczę non stop, nie mogę sobie z tym poradzić. Mam tysiące myśli w głowie, tysiące wersji, które mogą się wydarzyć.
Ja mam 28 lat, mam 4 letnią zdrową córeczkę, żadnych obciążeń genetycznych w rodzinie, no totalnie NIC!
To dokładnie napisał mi lekarz: "Dyskretne cechy obrzęku tkanki podskórnej płodu. NT grubości do 2,1 mm."
Staraliśmy się o tę ciążę 1,5 roku...nie poradzę sobie jak coś będzie nie tak...
Wytłumaczcie mi co to wszystko oznacza? Czego mogę się spodziewać i czy rzeczywiście wszystko może się zupełnie dobrze skończyć?
Będę wam bardzo wdzięczna za odpowiedź.