ahtziri
01.08.12, 13:57
Od początku ciąży schizowałam, może dlatego, że cierpię na hashimoto, chorobę, przy której z ciążą różnie bywa. Przed każdym usg panika, po usg ulga na jakąś godzinę a potem zastanawianie się, czy w dalszym ciągu wszystko ok

Wpadłam na wspaniały ( jak mi się wtedy wydawało) pomysł zakupu detektora tętna płodu. Miał mnie uspokajać w chwilach najgorszej paniki, oczywiście zadziałał wprost przeciwnie. Wczoraj przyszedł, tętno znalazłam właściwie troszkę nad lewą pachwiną, wynosiło ok. 120 uderzeń na minutę. Ziarnko niepewności zostało zasiane, bo wiem, że puls mógłby być wyższy. Dziś powtórzyłam i tętno w cały świat, spadało nawet do 80 uderzeń na minutę, przynajmniej tak pokazywało na monitorku bo jak na moje ucho to jest wolne ale cały czas takie samo. Tydzień temu byłam na usg, maluch pięknie rośnie, tętno zmierzone przez gina 150 u/min, wszysyko super. No i co teraz? Przejmować się czy po prostu uznać, że nie potrafię sama działać tym ustrojstwem? Gin na urlopie do 21 sierpnia i wtedy też mam wizytę. Jestem taka wściekła na siebie, że to zamówiłam

Mamy, ratunku!