Ciaza - jakie badania w Polsce?

28.06.04, 14:35
Witam,
poniewaz w sasiednim watku akurat rozgadalam sie na temat badan prenatalnych
i - ze tak powiem - okolonatalnych, chcialam zapytac jak w Polsce (czy moze w
zaleznosci od wojewodztwa??)prowadzona jest przez lekarzy typowa ciaza. Jak
czeste sa wizyty obowiazkowe? Jakie badania sa obowiazkowe, jakie zalecane
przez lekarza? Co nalezy do "wlasnej inicjatywy" przyszlej mamy?
Pytam m.in. dlatego, ze stwierdzilam, iz ogrom badan, jakim poddaje sie
kobiety ciezarne we Francji z jednej strony oczywiscie jest potrzebny i
duuuzo daje, a z drugiej strony te comiesieczne badania ogromnie stresuja
(ciekawe co mi teraz wynajda???)- zwlaszcza kogos, kto (tak jak ja) byl mama
po raz pierwszy.
Czy w Polsce jest bardziej "lekkie" podejscie do prowadzenia ciazy, czy moze
bardziej "indywidualne"? CZy bardziej zdaje sie "na los" ?
Z gory dziekuje za odpowiedzi!
Pozdrawiam
Ania
    • maja151 Re: Ciaza - jakie badania w Polsce? 28.06.04, 16:01
      Moja ciąża była typowa(synek ma już roczek).Pierwsza wizyta + USG (ok.6
      tygodnia ciąży).Kolejne wizyty co 4 tygodnie,z taką też częstotliwością badanie
      ogólne krwi i moczu, ciśnienie i ważenie.Później wizyty co 2 tygodnie, a na
      końcu ciąży (od początku 9 miesiąca ciąży)wizyty co tydzień.W 5 miesiący ciąży
      badanie na odczyn Wassermanna. USG w ciąży jest wykonywane najczęściej 3 razy-
      pierwsze na początku, a ostatnie badanie by sprawdzić położenie dziecka.
    • sowa_hu_hu Re: Ciaza - jakie badania w Polsce? 28.06.04, 16:18
      ja chodziłam na wizyty co miesiąc (pod koniec ciązy co 2 tyg) - nie uważam zeby
      to bylo za wiele - wczesniej twierdziłam ze usg wystarczy zrobić 3 do 4 razy w
      czasie ciązy tak jakz aleca to większość lekarzy - teraz - po tym co przeszłam -
      w kolejnej ciązy chciałabym mieć robione usg na kazdej wizycie!
      jeśli chodzi o comiesięczne badania to uważam ze sa konieczne - mnie wcale nie
      stresowały - wręcz przeciwnie - kiedy było coś nie tak można było temu za
      wczasu zapobiec... ja na początku ciązy wykonałam szereg badań które zlecił mi
      mój lekarz - zapłaciłam za nie 370zł - wiem ze to bardzo duzo - ale nie załuje -
      moim zdaniem kazda kobieta powinna być poddana takim badaniom - oczywiscie
      gdyby były one refundowane - niestety nie są - większośc z nich jest płatna sad
      jestem jak najbardziej za szczegołowym , dokładnym prowadzaniem ciazy!
      żadne tam zdawanie sie "na los"!!!

      pozdrawiam

      • hanna26 Re: Ciaza - jakie badania w Polsce? 29.06.04, 00:01
        Chyba jestem jakoś nie na czasie, bo moje badania (córka ma 16 miesięcy)
        wszystkie były bezpłatne. Tzn. w zwykłej, przyszpitalnej poradni, refundowane
        przez kasę chorych. Comiesięczne badanie ogólne moczu i krwi, 3 x badanie na
        obecność przeciwciał (mamy niezgodność krwi), toksoplazmoza, badanie na
        obciążenie cukrem (nie pamiętam, jak ono się dokładnie nazywa), wzw typu B, 3 x
        USG... coś tam jeszcze było, jakaś choroba, ale już nie pamiętam.
    • le_lutki Re: Ciaza - jakie badania w Polsce? 29.06.04, 10:18
      Witam i bardzo dziekuje za odpowiedzi - juz mam jakies pojecie smile
      Dla porownania napisze jak to tutaj wygladalo - zaznaczam "dla kontekstu", ze
      ciaza najzupelniej prawidlowa, dziecko z drowe i o czasie. Aha - a w oczach
      rodziny mojego meza uchodzilam za "nawiedzona" ("starsze" osoby nie wiedza jak
      teraz sie prowadzi ciaze i oczywiscie "za ich czasow" to..., a w dodatku oni
      mieszkaja glownie w Afryce wiec tam to w ogole zywiol).
      Kiedy bierze sie slub to robi sie obowiazkowe badania pod katem prokreacji
      (aktualizacja szczepien, odpornosc na rozyczke u kobiety, HIV - jesli oboje
      sobie zycza)No wiec juz wiedzialam np ze mam przeciwciala na rozyczke.
      Potem, kiedy juz zaszlam w ciaze, to co miesiac mialam badania na toksoplazmoze
      w laboratorium, jako ze nie jestem uodporniona. Co miesiac tez wizyta u
      ginekologa - dat trzeba przestrzegac bo badania sa obowiazkowe i jesli sie nie
      wysle papierow do ubezpieczalni to kanal!! USG mialam w sumie 4 razy (trzy
      tylko sa obowiazkowe) - najwazniejsze jest w piatym miesiacu kiedy specjalny
      ginekolog przez bite dwie godziny mierzy dziecku kosc po kosci, obwod po
      obwodzie i porownuje ze statystykami a potem sporzadza dossier dla mojego
      ginekologa. Jakos przed tym USG mialam tzw "triple test" (potrojny test??) -
      badanie krwi wg trzech metod pod katem prawdopodobienstwa chorob genetycznych.
      Jesli ryzyko wynosi 1 na 250 przypadkow, to dostaje sie skierowanie na
      amiopunkcje (chyba, ze kobieta sie zrzeknie badan na wlasna odpowiedzialnosc
      podpisujac specjalne oswiadczenie). U nas prawdopodobienstwo bylo jak 1 do
      ponad 3000 wiec ok(a oboje mamy w rodzinie przypadki chorob genetycznych wiec
      bylismy lekko przejeci, glownie ja). Ostatnie USG w osmym miesiacu. W szostym
      miesiacu rezerwuje sie miejsce w szpitalu/kliniece. Na poczatku dziewiatego
      mies.obowiazkowe spotkanie z anestezjologiem pod katem znieczulenia z.o. -
      obojetnie czy sie pozniej z niego korzysta czy nie. To tyle co pamietam... Aha,
      i od samego poczatku dlugasne listy zakazanych lub niewskazanych produktow
      spozywczych pod katem listeriozy i tokso: sery z mleka surowego (kleska we
      Francji!! wink, krwiste mieso, zle oplukane jarzyny (plukac w occie winnym!),
      zadnych wedzonych ryb, owocow morza, majonezow itd, ogolnie rzecz biorac tylko
      rzeczy domyte i ugotowane na beton... W drugiej polowie ciazy sie
      wyluzowalam,bo ryzyko malalo, ale na poczatku bylam okrutnie zestresowana... W
      kanjpie - problem, u znajomych na kolacji - czasem problem jesli zaserwowali
      danie z owocow morza albo krwiste befsztyki. Przy kolejnych ciazach pewno bede
      o wiele bardziej zdystansowana smile
      Dodam, ze bardzo sobie cenilam te wszystkie badania, niezaleznie od stresu, bo
      uwazam, ze kobieta powinna miec mozliwosc decyzji o tym "co dalej" i
      ewentualnie przygotowac sie psychicznie do wychowywania dziecka uposledzonego.
      I jakos kobieta czuje sie "prowadzona" i nie zdana na wlasny los.
      Pozdrawiam!
Pełna wersja