mgd123
06.10.12, 21:24
Zaczynam tez wątek z myślą o pokrzepieniu wszystkich przyszłych mam które oczekują porodu. Wszędzie znajdziecie głównie przerażające komentarze które nie napawają optymizmem. Część kobiet rzeczywiście przechodzi traumę...część wyolbrzymia swój heroizm wydania na świat małego człowieczka.
A ja chciałabym wam powiedzieć że na prawdę poród nie musi być tak traumatyczny jak opisują. Ja sama rodziłam w Ujastku w Krakowie. Na porodówkę pojechałam po 2 w nocy. Ze skurczami co 5 minut. Po przyjęcu do szpitala bardzo szybko zasnęłam i obudziło mnie dopiero zaaplikowanie oksytocyny około 8 rano ( 3 cm rozwarcia ). O 10 miałam rozwarcie 9 cm. Nikt nie zdąrzył podać mi znieczulenia!!! Nie było takiej potrzeby. W koncowym okresie skurczy bolało porównywalnie do słabych bóli miesiączkowych, czyli wcale. Poród sam w sobie praktycznie wogole nie bolal. Zmeczenie owszem, ale nie ból. Po 1 h parcia o 11:02 urodziłam zdrową CZTEROKILOGRAMOWĄ dziewczynkę. Moja koleżanka z pokoju miała dokładnie taki sam rozkład porodu z tym że nie była w stanie zasnąć z przejęcia. Ale też mocniejsze nieco, bardziej bolące skurcze. Identycznie kobieta z sali obok. Żadna z nas nie uznała tego za trumę.
Każda przyznała że nie będzie się wachała zrobić tego po raz kolejny za jakiś czas.
Zastanawiałam się co spowodowało że dla nas ten porób był znośny. I doszłam do trzech wniosków:
1. Dobre nastawienie przede wszystkim. Wiara we własne siły i poddanie się instynktowi. Nie chodziłam na szkołę rodzenia, robiłam wszystko zgodnie z tym co dyktował mi mój organizm.
2. Skupienie się na czymś. Najłatwiej na oddychaniu (Położna oceniła że dzięki oddychaniu zgodnie z potrzebami mojego organizmu skróciłam tak bardzo mój poród i zapewniłam dobre dotlenienie dziecku)
3. Obecność męża który dawał świetne poczucie bezpieczeństwa i pomagał przecinać pępowinę

Tak więc wierzcie w siebie dziewczyny!!! Mój poród na prawdę to było niesamowite przeżycie. Cudowne i niesamowite. Bez traumy krzyków i bólu.