Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia?

07.12.12, 07:17
Czytam na różnych forach wątki dotyczące karmienia piersią i znajduję wpisy kobiet, które są pełne jakiejś hmm goryczy, smutku, bo nie udało im się wykarmić dziecka piersią. Czy po porodzie, aż tak szaleją hormony, że taka, jak dla mnie pierdoła, załamuje?

Ja rozumiem, że pokarm matki jest najlepszy, najzdrowszy, że to wygodne itp., ale czy trzeba to traktować prawie jak sprawę życia i śmierci?

Wydaje mi się, że jeśli karmienie mi się nie spodoba, albo nie będzie wychodziło przejdę na butelkę i tyle, bez zbędnego roztkliwiania się nad tym. A może tak się po prostu nie da?
    • princesswhitewolf Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 08:45
      Da sie. Ale wiesz dla Ciebie i dziecka jest zdrowiej karmic piersia.
      Zreszta...nic na sile.
      Ja nie widze dramatu.
      Histeryczne naturalistki dramatyzuja ciagle bez powodu. Olac..
      • zonajana Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 08.12.12, 22:15
        Zero tragedii i lania lez. Nie to nie, ot co. Za pierwszym razem, nieco rozczarowanie, bo wydawalo mi sie, ze to naturalne, cos jak sikanie, ze wystarczy, ze sie chce i jest. A nie bylo.

        Co wiecej, nikt nigdy nawet tego w zaden sposob nie skomentowal.
    • 18lipcowa3 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 09:19
      Dla mnie by była.
      • ewelajnawrocek Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 09:46
        Oczywiscie ze nie. Probowalam z obojgi dzieci i po prostu sie nie udało, z piersi leciała sama woda, w butelce po ściągnieciu max 60 ml z obu piersi była praktycznie woda, taka przeźroczysta, dzieci wcale nie przybierały na wadze i nie chciały ssać. Do tego spotkał mnie przy 2. porodzie okropny terror laktacyjny, który mnie zniechęcił do walki. Pielęgniarki kazały przystawiac dziecko nawet jak mi leciała krew z ropą z piersi. Dla mnie to było wykańczające, po rozmowie z męzem zdecydowalismy, ze odpuszczamy. Jestem zadowolona, moje dziecię też. 2-3 tyg po porodzie mogłam pojsc do fryzjera, kina i zostawic malego z męzem. Oczywiscie terrorystki laktacyjne powiedzą żem hedonistka, ale cóz...mam to w poważaniu. A, nawet moja pediatra mnie wysmiała jak kiedys cos przebaknęłam, ze moze mogłam kp. Powiedziała..a kto za moich czasów byl karmiony z piersi??? a jestesmy zdrowi i normalni.
        • carmita80 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 10:47
          Spokojnie, ty decydujesz jak bedzie karmione twoje dziecko. Niektore za punkt honoru stawiaja karmienie piersia, ale to ich wybor. Ja karmilam minimalny okres czyli ok. 6m-cy i to mieszane czyli butelke z mm tez dostawaly, karmienia piersia nie lubilam, nie zmiszalam sie, zdecydowalam sama, nie bralam pod uwage zdania ojca dziecka, bo to moje piersi, moje odczucia a nie jego. Kobiety maja wybor jak karmic tak samo jak maja wybor jak urodzic, wiele wybiera cc a nie sn czyli jal natura przewidziala bo tak chcewink
        • 1mzeta Buahahahahaaaaa........ 09.12.12, 18:12
          "Oczywiscie terrorystki laktacyjne powiedzą żem hedonistka,"
          Co najwyżej- niedouczona w kwestii KP.
          Poniższe słowa są tego najlepszym dowodem.

          "...z piersi leciała sama woda, w butelce po ściągnieciu max 60 ml z obu piersi była praktycznie woda, taka przeźroczysta, "

          "A, nawet moja pediatra mnie wysmiała jak kiedys cos przebaknęłam, ze moze
          > mogłam kp. Powiedziała..a kto za moich czasów byl karmiony z piersi??? a jeste
          > smy zdrowi i normalni."
          Niech zgadnę ta pediatra to wyuczyła się na "pediatrę" ze 30 lat temu i o dokształceniu się nie słyszała. Tak, tak, tak- wtedy właśnie była moda na karmienie butelką, a nie KP. Powiedziała co "wiedziała".

          p.s- terrorystką laktacyjną bynajmniej nie jestem- rozwalają mnie tylko takie bzdurne posty o "mleku wodzie" i "mądrych" pediatrach.
          • jess_day Re: Buahahahahaaaaa........ 10.12.12, 11:36
            1mzeta napisała:

            > Niech zgadnę ta pediatra to wyuczyła się na "pediatrę" ze 30 lat temu i o doksz
            > tałceniu się nie słyszała. Tak, tak, tak- wtedy właśnie była moda na karmienie
            > butelką, a nie KP. Powiedziała co "wiedziała".
            >
            > p.s- terrorystką laktacyjną bynajmniej nie jestem- rozwalają mnie tylko takie b
            > zdurne posty o "mleku wodzie" i "mądrych" pediatrach.
            >
            >
            Pierwsze słyszę żeby 30 lat temu czy te 28 lat temu jak przyszło mi przychodzić na świat była moda na karmienie butelką. moja mama karmiła mnie butlą ale bardzo długo próbowała karmić mnie piersią. niestety pokarmu miała mało a i anatomicznie zbudowane piersi tak, że ja nie potrafiłam ich złapać. Droga przez mękę, wtedy mniej niż dziś było "przyzwolenie" na karmienie sztucznym mlekiem. Podobnie było jak w 1993 urodziła moją siostrę. Bez komentarzy się nie obyło i również nie było mody na butlę.

            Nie jesteś terrorystką laktacyjną ale położną laktacyjną też nie? Jesteś pod medycynie? Czemu zawsze nam się wydaje, że jesteśmy mądrzejsze od lekarzy? Z pokarmem nigdy nie będzie tak samo, nigdy nie będzie go tyle samo, nie będzie tak samo wartościowy odżywczo itd. To nie jest proste 2+2 a w grę wchodzi coś dużo bardziej skomplikowane niż matematyka - praca naszego organizmu.
            • chyba.ze Re: Buahahahahaaaaa........ 10.12.12, 17:51
              jess_day napisała:

              Pierwsze słyszę żeby 30 lat temu czy te 28 lat temu jak przyszło mi przychodzić
              > na świat była moda na karmienie butelką.

              Oczywiście że tak było-karmienie piersią traktowano jako relikt zamierzchłej epoki

              > niestety pokarmu miała mało

              W jaki sposób była w stanie samodzielnie to stwierdzić?

              Z poka
              > rmem nigdy nie będzie tak samo, nigdy nie będzie go tyle samo, nie będzie tak s
              > amo wartościowy odżywczo itd.

              To prawda.
              Zmienia się jego skład w zależności od pory dnia, wieku dziecka.
              Zawsze będzie idealnie zrównoważony.
              I lepszy od najdroższego mm.
              • trusia29 Re: Buahahahahaaaaa........ 13.12.12, 22:45
                W latach 70 mało kto karmił piersią. Moja mama leżała po porodzie w 7-osobowej sali i tylko jedna matka tak karmiła.
                Mama jest pielęgniarką, w szkole medycznej uczyli ich, ze karmienie sztuczne lepsze i wygodniejsze. I jakoś nie ma w naszym pokoleniu tylu zdechlaków i alergików, co aktualnie,
                • tiktaktuk35 Re: Buahahahahaaaaa........ 14.12.12, 03:01
                  no to ja pierwszy raz słysze coś takiego. Wtedy przecież mleko sztuczne nie był tak powszechnie dostępne jak teraz. Moja mama karmiła mnie od początku tylko sztucznym (konflikt serologiczny i przeciwciała w pokarmie) i była jedynym takim "dziwadlem" w rodzinie i wśród znajomych.
                  • cancao Re: Buahahahahaaaaa........ 14.12.12, 08:29
                    Twoją mamę albo ktoś źle poinformował, jeśli chodzi o konflikt serologiczny, albo miała jakieś inne powody, dla których nie karmiła piersią.
                    Przeciwciała nie przechodzą do mleka matki.
                    Chyba że problem był jakoś bardziej złożony.

                    A co do karmienia sztucznego, to właśnie wtedy większość dzieci była tak karmiona. Stosunkowo niewiele kobiet karmiło piersią, a jeżeli już, to często przez bardzo krótki czas.
                • oka2 Re: Buahahahahaaaaa........ 03.01.13, 15:44
                  W latach 70tych kiedy moja mama pracowala na noworodkach (z reszta do dzis pracuje w poloznictwie) wiekszosc kobiet rodzacych karmila piersia, nie karmily tylko te co mialy problem z pokarmem.
              • trusia29 Re: Buahahahahaaaaa........ 20.12.12, 21:25
                chyba.ze napisała:
                Zmienia się jego skład w zależności od pory dnia, wieku dziecka.
                > Zawsze będzie idealnie zrównoważony.
                > I lepszy od najdroższego mm.

                Zapomniałaś dodać - moim zdaniem.

                Bo moim już nie smile
                • chyba.ze Re: Buahahahahaaaaa........ 20.12.12, 21:58
                  trusia29 napisała:

                  > Zapomniałaś dodać - moim zdaniem.
                  >
                  > Bo moim już nie smile

                  To fakt potwierdzony naukowo, a z aksjomatami się nie dyskutuje.
                  Pozdrawiam
                  • trusia29 żaden aksjomat 21.12.12, 18:35
                    Dla mnie to żaden aksjomat i ja z tym dyskutuję na podstawie własnych obserwacji i doświadczeń.

                    Aksjomat to taki, ze ziemia jest okrągła.

                    A kp jednym dzieciom służy, a drugim nie.
                    I żadne badania tego zbadać do końca nie mogą. I Żadne nie są do końca wiarygodne.
        • marsylvik Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 30.12.12, 04:35
          > po prostu sie nie udało, z piersi
          > leciała sama woda, w butelce po ściągnieciu max 60 ml z obu piersi była
          > praktycznie woda, taka przeźroczysta

          I to jest dla mnie przykład tragicznego aspektu karmienia piersią/butelką. Czyli koniec karmienia nie dlatego, że matka nie może, albo że nie chce, tylko dlatego, że brakuje jej wiedzy. Mleko kobiece ma prawo zmieniać kolor i przezroczystość! Do tego...

          > spotkał mnie przy 2. porodzie okropny terror laktacyjny, który
          > mnie zniechęcił do walki. Pielęgniarki kazały przystawiac dziecko nawet
          > jak mi leciała krew z ropą z piersi.

          Może i dobrze radziły, może i miały rację, ale co z tego, jak zamiast pomocy, podpowiedzi zastosowały zniechęcające zmuszanie? Smutne sad
          Brakuje w Polsce empatycznego, pełnego szacunku podejścia do pacjenta. Olewa się psychikę, prawo do decydowania, zamiast przekonywać próbuje się zmuszać.

          Moim marzeniem jest aktualna, pełna i zrozumiała wiedza przekazana mi przez przedstawicieli służby zdrowia z pozostawieniem mi prawa do decyzji, bez piętnowania jej bez względu na to, jaka ona by nie była.

          > po rozmowie z
          > męzem zdecydowalismy, ze odpuszczamy.

          Nie dziwię się. Gratuluję podjęcia samodzielnej, świadomej decyzji na podstawie wiedzy i doświadczeń, którymi wtedy dysponowałaś. Chociaż mam też nadzieję, że kiedy następnym razem staniesz przed taką decyzją, to wiedzę będziesz miała większą, a doświadczenia lepsze. I nie zmienia to w żaden sposób tego, co napisałam zdanie wcześniej, naprawdę gratuluję i widzę tę decyzję jako jaśniejszy punkt Twoich przejść z karmieniem.

          > A, nawet moja pediatra mnie wysmiała jak kiedys cos przebaknęłam, ze moze
          > mogłam kp. Powiedziała..a kto za moich czasów byl karmiony z piersi??? a jeste
          > smy zdrowi i normalni.

          Wiele matek palących w ciąży tez ma normalne i zdrowe dzieci... Ostrożnie z interpretacją. Ja bym słowa pediatry rozumiała raczej jako "to nie tragedia" niż "to wszystko jedno".
    • whitney85 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 10:55
      Oj tragedia! Ja nie chciałam karmić piersią i nie karmiłam ale ile się nasłuchałam od bliskich i OBCYCH, że egoistycznie odbieram dziecku to, co najcenniejsze... Najzabawniejsze jest to, że teraz, kiedy mała ma 2 lata, część nawiedzonych koleżanek kwituje np. jej niezależność tym, że zabrakło jej bliskości związanej z karmieniem.
    • paul_ina Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 11:00
      Obiektywnie - nie, subiektywnie w moim odczuciu, co do mnie i moich dzieci - tak. Oprócz oczywistych argumentów dot. wygody, dla mnie najcenniejsza była ochronna funkcja pokarmu, np. ja byłam przeziębiona, a mała wręcz przeciwnie, wokoło wszyscy kichali i prychali, szalały rota, a dziecko kwitło. Dla maluchów rodzonych w sezonie grypowym, a oboje moich dzieci jest 'zimowe' - bezcenne.
    • aninka9 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 11:01
      Miałam taką koleżankę, która nie zdecydowała się na karmienie dziecka piersią, ponieważ...nie chciała sobie 'zepsuć' biustu...I faktycznie...ma dziś ładny, a ja nie...
      Ja akurat lubię karmić i nie miałam z tym problemów. Taką ważną różnicą między mlekiem z piersi a z proszku jest to, że w tym pierwszym są przeciwciała od matki pozwalające zwiększyć odporność maluszka, na okres karmienia ale chyba też i później...p.na ospę..W mleku w proszku ich nie ma, choć cała reszta rzeczywiście składem jest coraz bliższa naturze...
    • nusia271 [...] 07.12.12, 11:07
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • magdalenna1986 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 11:40
        No i ja właśnie tego obecnie nie potrafię zrozumieć, jak można wyć z bólu i na siłę zmuszać się do karmienia. Wydaje mi się, że dziecku o wiele bardziej od naturalnego pokarmu potrzebna jest zdrowa, zrównoważona psychicznie matka.

        Oczywiście teraz sobie tylko teoretyzuję, nie wiem jak na mie wpłyną hormony po porodzie. Chociaż ja od razu zakładam, że dziecko będzie dokarmiane butelką.
      • kasiak37 nusia271 07.12.12, 12:20
        zapoznaj sie z watkiem na szpilce u gory forum dot. sygnaturek i ich regulaminowej wielkosci.
    • jess_day Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 12:54
      ja zakładam, że postaram się rodzić sn i karmić piersią. jak będzie czas pokaże. jeżeli będą wskazania do cc nie będę tragizować, jeżeli nie będę miała pokarmu (tak jak moja mama) też trudno. nie dajmy się zwariować! orderu za poranione sutki nikt nam nie da!
      • katharin Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 13:00
        Mój maluszek czasami zje z piersi a czasami ma takie chwile że spróbuje i nie chce albo zaraz z miejsca zasypia,więc odciągam mleko laktatorem i podaje mu butelke z moim mlekiem,on jest zadowolony no i ja także bo mam pewność że moje dziecko naje się a ja zapisze ilości zjedzonego mleczka. A piersi nie mam poranione bo laktatorem cieżko je poranićwink)
    • kleo881 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 12:58
      Żadna tragedia.
      Choć sama karmilam kazde dziecko po 2 lata, rozumiem, że ktos moze wybrac inaczej.
      Moja mama karmila mnie naturlanie tylko miesiac.
      To twoj wybor i jezeli zdecydujesz sie karmic mlekiem modyfikowanym, nie powinnas miec poczucia, ze to jakas tragedia.
      • madziab83 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 13:13
        Tragedia to nie jest żadna, ale wg mnie warto próbować, bo żadna mieszanka nie zastąpi w 100% matczynego mleka, np. nie zawiera przeciwciał, nie zmienia składu w zależności od pór dnia i płci dziecka a mleko matki owszem. Należy pamiętać, że nie ma złego i dobrego mleka matki, zawsze jest optymalne dla dziecka, więc pisanie, że leciała sama woda, to bzdura. Nie ma co się załamywać, że jest za mało mleka, należy wówczas malucha często do piersi przystawiać i wspomagać się laktatorem, nawet jakbyśmy nie miały nic nim ściągnąć, w 24-48h produkcja dostosuje się do potrzeb. Poranione brodawki - kwestia opanowania techniki karmienia, przy córce początki były trudne, ale się zawzięłam i wytrwałam, co zaowocowało pięknym ssanie po kilku tygodniach, przy synku problemu nie miałam już w ogóle, od początku ssał jak należy. Synka od 4 tygodnia życia dokarmiałam mlekiem antyrefluksowym, bo dużo ulewał, dzięki takiej mieszance ulewanie się unormowało a ja synka karmiłam 18 m-cy, córkę 11.
        • nusia271 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 14:13
          Z tą małą ilością mleka czasem nie wygrasz. Ja przez ponad tydz. się męczyłam z laktatorem po 2-3 h żeby odciągnąć z 20-30 ml pokarmu (córka wtedy zjadała ponad 100 ml mieszanki), ile się napiłam bawarek, ile herbatek ziolowych na wzmocnienie laktacji tego nie jestem w stanie zliczyć. Więc nie u każdej kobiety pomaga częste dostawianie dziecka i laktator.
        • joaska1986 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 11.12.12, 01:30
          malo w tym prawdy jest:] ja tak wlasnie terroryzowalam syna czestym karmieniem, ze po 3 tygodnach wrocilismy do szpitala bo maly nie przybieral na wadze i wszystko co zjadl-zwracal(czy to ulal czy to zwymiotowal). Zaczelam dawac mu herbatke koperkowa, maly rzucal sie na butle jakby nigdy w zyciu nie mial nic w ustach. Punkt krytyczny osiagnelismy kiedy ja w rozpaczy, bo nie wedzialam co dziecku dolega, polozylam sie z nim na caly dzien do lozka i tak karmilam, i karmilam i karmilam. A on ulewal, ulewal i ulewal. W szpitalu kazali podac malemu mleko modyfikowane i dziecko wreszcie zaczelo przybierac na wadze, skonczyl sie problem z ulewaniem. Oczywiscie karmilam tez piersia do 3 miesiaca, i widzialam roznice, kiedy maly jadl z piersi, za chwile byl znowu glodny, jadl lapczywie, pozniej byl zdenerwowany. Wiec zrezygnowalam z piersi i zaluje ze tak pozno, bo tylko dziecko sie meczylo.
          Mysle ze czasy sie zmieniaja, i teraz trzeba patrzec na dziecko i postepowac zgodnie z jego potrzebami a nie swoimi... Mi wlasnie takie madre glowy, bo lekarze, od poczatku wmawiali ze syn jest poprostu takim rozdarciuchem z natury zebym pomijala fakt ze placze. Teraz napewno juz bym tak nie postapila. Jesli pojawi sie jakikolwiek pproblem od razu przejde na mm, choc nie ukrywam ze bede przeszczesliwa jesli uda mi sie wykarmic mojego drugiego syna piersia.
          Mysle ze twoj tok myslenia jest krzywdzacy dla wielu, bo pisszesz tak jakby w tym dziwnym swiecie tylko kwestia pokarmu matki byla pewna a tak nie jest. Sugerujesz sie soba i siebie stawiasz za przyklad, ze o to tobie sie udalo wiec u wszystkich jest tak samo i jestes w bledzie... Teraz taka modna sprawa o zywnosci modyfikowanej genetycznie, sama nie wiesz co jesz, nawet w poolsce, poczytaj raporty, publikacje na temat zywnosci, konserwantow i calej chemii ktora faszerujesz sie cale zycie. Bzdura bedzie stwierdzenie ze nie ma to zadnego wplywu na pokarm kobiety. Ja wierze ze moze kieeedys, jak byla bieda i sie jadlo to co sie samemu wyhodowalo, zasialo i zebralo to byla rutyna, ze pokarm matki nie mogl byc ''zly'', ale dzis? Wiara w to ze jestesmy niezawodni to zwykla naiwnoscsmile
    • minerwamcg Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 13:32
      Chciałam, nie udało się, trudno. Dzieciak na butelce wyrósł zdrów i zadowolony z życia, nie ma kłopotów ani z odpornością, ani z zębami, ani z wagą. Normalne, dopieszczone, w miarę żerte dziecko, bez żadnych deficytów.
    • aaaniula Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 13:43
      Bardzo chciałam karmic piersią. W szpitalu zero pomocy ze strony personelu. Piersi mam bardzo duże, ze słabo zaznaczonymi brodawkami. Mały nie mógł uchwycić cycka. Położne śmiały się: "że nie ma, że się nie da". Każda odchodziła ze spuszczoną głową. Piersi poranione, leciała krew. Każda położna przychodziła, pocisnęła brodawki, na siłę wkładały małemu do ust, a on aż się robił siny z płaczu. Zaczęłam odciągać. Laktacja mocno się rozkręciła. Wróciłam do domu. Mały w sumie od początku prezentował początki kolek, kiepsko spał. Wytrwałam 2 dni. Nie umiałam ściągać 40 minut, karmić kolejne 40 minut, usypiać 40 minut i zasiadać znów do ściągania. To było ponad moje siły. Fizycznie człowiek kiedyś musi się najeść, umyć i przespać. Mały poszedł na butlę.Na szczęście nikt z rodziny nei wykazywał skłonności do komentowania mojej decyzji. I długo nie miałam do siebie pretensji, teraz mi trochę smutno, bo czasem widzę, że mały instynktownie szuka cyca. I nie ukrywam czasem przechodzi mi przez myśl, że trzeba było jeszcze powalczyć. No ale cóż. Było minęło. Nic już nie zmienię.
    • gonia28b Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 14:01
      No niestety terror laktacyjny i cyckowa propaganda są wszechobecne. Wszystkie poradniki, czasopisma dla młodych matek lub matek oczekujących na dziecko są tym owładnięte. Wszędzie się trąbi o tym jakie to karmienie piersią jest cudowne, mleko mamy najlepsze, jedyne itp. itd... Wszystko skonstruowane tak, żeby kobiecie nawet nie przyszło do głowy, że może karmić inaczej.
      Dziś uważam to za bicie piany jakich mało. Ale depresja po porodzie była...
      Szpital, w którym przyszło mi rodzić, też owładnięty tym szałem w imię "promocji karmienia piersią". Zero pomocy i największe pretensje, że dziecko dużo straciło na wadze - do mnie, ze strony pielęgniarek noworodkowych uncertain
      Mieszankę mąż kupił złą, a one bidulki nawet nie mają tego w czym rozrobić...
      Szał po prostu "promocja karmienia piersią" - bo przecież butelka z mm to największy wróg.
      • iwona_woz Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 14:13
        Zgadzam sie calkowicie. Ja bede sie starac kp ale zobaczymy jak nam pojdzie. Z pierwszym synkiem bylo zle, bo zle ssal, potem okazalo sie ze to wina obnizonego napiecia maluszka a mi sie wydawalo ze to moja wina, zle przystawiam itp. Dugo ńie karmilam, jakies 3mce bo mialam infekcje i po kolejnym antybiotyku pokarm zanikl. Mialam troche wyrzutow ze nie wyszlo, ale mysle ze te wyrzuty byly przez ta cala nagonke na kp. Ta nagonka jest niedobra. Moj maz to nawet sie cieszyl bo w koncu mogl zapisywac ile maly zje.
    • mmena Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 14:05
      Tragedia gigant.
      Dziecko niekarmione piersią dostanie raka, aids i permanentną opryszczkę. Nie wspominając o tym, że iloraz inteligencji ustali mu się na poziomie 60 i ani drgnie. Ty przeżyjesz załamanie nerwowe, mąż się z tobą rozwiedzie (względnie partner cie rzuci), a teściowa odbierze ci mieszkanie.
      • magdalenna1986 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 14:51
        Jeszcze nie urodziłam, a już teściowa szykuje odpowiednie potrawy dla mnie na wigilię, bo przecież MUSZĘ karmić. Moja mama na hasło, że będę dokarmiała butelką powiedziała "no wiesz, co ty mówisz!" Najśmieszniejsze jest to że ani jedna ani druga mamusia nie karmiła piersią wink

        Absolutnie nie neguję decyzji o karmieniu jak i o niekarmieniu. Po prostu nie rozumiem dlaczego sposób w jaki karmi się dziecko budzi w społeczeństwie tyle emocji i często poczucia winy.
    • dziennik-niecodziennik Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 14:54
      > Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia?

      żadna

      > Wydaje mi się, że jeśli karmienie mi się nie spodoba, albo nie będzie wychodziło przejdę na butelkę i tyle, bez zbędnego roztkliwiania się nad tym. A może tak się po prostu nie da?

      da się.
    • julita165 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 15:13
      Żartujesz ? smile dla mnie tragedią byłoby to karmienie piersią: ból, ograniczenia, noworodek wiszący na mnie większą część doby. Nie wpadajmy w paranoję. Ja obwieściłam jeszcze w szpitalu że życzę sobie wyłącznie karmienia sztucznego od urodzenia i jestem bardzo zadowolona. W pierwszym okresie nie byłam wymęczona, wręcz przeciwnie, mogłam się wyspać ( nocami karmił mąż ), mogłam wyjść swobodnie z domu, mogłam jeść i pić co chciałam. A z tymi dobroczynnymi skutkami kp też nie popadajmy w paranoję: jak obserwuję różne dzieci wśród znajomych to po ich chorobach, odporności, alergiach itp nijak nie dojdziesz które jak było karmione. Mój synek ma już 14 m-cy, ani razu nie był chory, świetnie rośnie, jest wesoły, rozgarnięty i zadowolony.
      Najważniejsze to nic na siłę. A karmienie butelką wbrew modny teoriom jest mega wygodne: nakarmić może każdy; 7 butelek, podgrzewacz i dziecko dostaje butlę tak szybko jak pierś. Na wyjścia opakowanie termoizolacyjne. Zero problemów smile
      • anastezja22 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 19.12.12, 15:33
        ulala ale z Ciebie skłonna do wyrzeczeń matka...oswiadczyłaś ? no to pogratulowac ja bym się nie chwaliła. Nie krytykuję matek które karmią mm bo nie daja rady z przyczyn od siebie nie zależnych ale to już szczyt egoizmu. A dziecko nie przeszkadza Ci za nadto ? Wysypiasz się aby ?
        • julita165 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 21.12.12, 15:56
          Uważam, że sposób karmienia tak jak i wiele innych spraw dotyczących opieki nad dzieckiem i jego wychowania jest kwestią wyboru rodziców, a w wypadku karmienia właściwie matki. A ukrywanie się ze swoimi wyborami to jakaś umysłowa aberacja.
        • trusia29 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 09.01.13, 23:33
          A dlaczego trzeba się ciągle wyrzekać żeby być dobra matką??

          Ja też karmiłam mm, a wysypiałam się i wysypiam nadal, mimo, ze mam 7 miesięcznego malucha. Bo śpi mi od 22 do 8-9 rano. Wyspana, znaczy zła?? smile
    • marygirl Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 15:22
      ja pokarm miałam dopiero od 5 doby, w szpitalu dziecko non stop przystawiane do piersi ale chyba sie tym brakiem pokarmu sflustrowało bo nawet jak juz miałam pokarm to po paru minutach z rykiem sie od cyca odrywał i tak w kołouncertain to był dla mnie dramat, ssał 2-3 min i ryk a mleko sie lało.... ostatecznie ściagałam pokarm laktatorem ale coż to było 20-60 ml na raz z obu piersi?! jak dałam sobie spokój to i moje samopoczucie sie poprawiło, miałąm troche wiecej czasu dla siebie bo mąż pomagał w karmieniach. Mnie to cąłe karmienie sie nie podobało ale moze dla tego że mam takie złe do swiadczenia z synem.
      Wogóle miała schize ze jaka to ze mnie kobieta jak najpierw nie mogłam w ciąże zajść potem urodzic (cc z braku postępów porodu po 48 h) a potem karmić piersią....potem mi przeszło i uswiadomiłąm sobie że najwazniejsze zadowolenie dziecka i matki, reszta to hormony. a co sobie inne sflustrowane matki myśla o matkach butelkowych to ich sprawa.
      • d.o.s.i.a Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 16:31
        > ja pokarm miałam dopiero od 5 doby

        A w szkole Cie nie uczyli, ze pokarm wlasciwy pojawia sie dopiero ok 3-5 doby. Ze na poczatku jest siara i mleko przejsciowe?
        Wynik z laktatora tez sie ma nijak do tego ile pokarmu jest i sa kobiety, ktore karmia latami, a kropli laktatorem nie sciagna.

        Musze przyznac, poraz pierwszy w zyciu, racje terrorystkom laktacyjnym z forum kp, ze wiedza na temat karmienia piersia jest wsrod kobiet zerowa.
        • 18lipcowa3 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 16:43

          > Musze przyznac, poraz pierwszy w zyciu, racje terrorystkom laktacyjnym z forum
          > kp, ze wiedza na temat karmienia piersia jest wsrod kobiet zerowa.


          nieprawdaż
        • magdalenna1986 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 18:33
          Zgadzam się, że wiedza jest zerowa, ale powiedz skąd kobiety o tym mają wiedzieć? Ja swoją wiedzę czerpię z czasopism, internetu, w książkach o ciąży kwiestii karmienia poświęcone jest 1,5 strony z czego większość to obrazek kobiety z dzieckiem przy piersi. Z tego co mamy mówią to położne w szpitalach też średnio umiejętnie pomagają w przystawianiu do piersi.

          Do szkoły rodzenia nie chodziłam, bo do 35 tygodnia ciąży pracowałam i po 8 godzinach w robocie nie chciało mi się jeszcze tkwić 2 godziny na zajęciach za które musiałabym jeszcze sporo zapłacić.
          • aaaniula Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 19:53
            ja chodziłam do szkoły rodzenia, ale "na sucho" to się człowiek za wiele nie nauczy. Położna poopowiadała, że warto i tyle. Po cesarce do dyspozycji miałam łóżko, którego oparcia nie dało się podnieść do pozcycji siedziącej i krzesło bez oparcia. Na boku nie mogłam się położyć przez pierwsze doby. To straszne, ale warunki przyczyniły się do mojecgo zniechęcenia. Człowiek nie ma się jak ruszyć, jak ułożyć a ma siedzieć o własnych siłach na wygiętym łóżku z dzieckiem na rękach, którego też trzymać nie potrafi. Do tego żadnej intymności. U innych dziewczyn goście a tu wpada położna, cycki z piżamy i ciśnie. No tragedia. Do tego teksty, że nie wolno nosić stanika... Może i nie wolno, a mam duże piersi i nie jestem w stanie siedzieć cały dzień z takimi bimbającymi. Do tego zakaz noszenia gaci, szalejące hormony i człowiek czuje się jak zero. To wszystko było dla mnei strasznie upokarzające, upadlające wręcz. Ogólnie jestem bardzo rozgoryczona polskimi szpitalami po porodzie. Jeśli będę rodzić jeszcze raz to tylko w prywatnej klinice.
            • roks30 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 14.12.12, 23:15
              Mam dokładnie takie same odczucia jak ty. Te wszystkie fundacje typu "rodzić po ludzku" powinny się tym zająć, że łóżka są za wysokie, że nie ma foteli z podparciem na ręce. Sama karmiłam mm od urodzenia i było dla mnie trudne karmienie małego z ręką w powietrzu. Obok mnie dziewczyna po ciężkim porodzie karmiła piersią i cholery dostawała jak miała co chwilę schodzić z tego wysokiego łóżka. W pierwszej dobie po porodzie położne zamiast pomóc to się drą i są nieprzyjemne. A już chodzenie z podkładem bez majtek jest jakimś reliktem przeszłości. To jest upokarzające.
          • hermenegilda_zenia Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 19:57
            Czytać umiesz? Z internetu korzystać umiesz? Informacje o kp nie są żadną wiedzą tajemną, naprawdę można się dowiedzieć wszystkiego na ten temat, jeżeli się chce. Baby w ciąży godzinami szukają po necie durnych ciuszków, ale nie mają czasu, żeby poszukać informacji na naprawdę ważne tematy, które mogą ich w związku z pojawieniem się dziecka dotyczyć.
            A tragedii żadnej nie ma jeżeli nie karmisz piersią, twoje dziecko, twoja broszka.
            • magdalenna1986 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 20:12
              Dowiedzieć się można sporo, głównie o tym jakie pożywne jest mleko matki, ile ma zdrowych składników, jak pozytywnie wpływa na dziecko, są też obrazki jak przystwiać dziecko, jak się układać, jak pobudzać laktację... Ale to nadal sucha wiedza, która wydaje mi się, że po zderzeniu z rzeczywistością na niewiele się przydaje.
            • marweg25 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 08.12.12, 08:26
              Sorry ale to co piszesz to g... prawda. Tego nie da się nauczyć teoretycznie. Jak dziecko ma problemy z chwyceniem piersi ( dużo tak ma) to konieczna jest pomoc doświadczonej położnej i to wielokrotna, która pokaże co i jak. Doradzi tez w konkretnym przypadku. Np u mnie mała była tak rozgoryczona niemogąc sie przyssać na głodniaka, że trzeba było jej podawać odrobinę mleka strzykawką zaspokajając pierwszy głód i dopiero przystawiać do piersi. Po 2 dniach załapała o co chodzi i dokarmianie nie było potrzebne. Mnie psychicznie bardzo pomogło wykupienie i indywidualnej sali poporodowej. Byłam sama i mogłam chodzić z biustem na wierzchu.
          • gonia28b Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 21:01
            Zupełnie się nie zgodzę.
            Wiedzę swoją na temat kp owszem czerpałam z czasopism i poradników i nawet nie chodząc do żadnej szkoły rodzenia wiedziałam, że na początku nie ma co dramatyzować. Dokładnie czwartego dnia natychmiast po powrocie do domu nagle moje cyce stały się twarde jak kamienie - pojawił się nawał.
            To pielęgniarki noworodkowe miały do mnie pretensje, że Młody dużo stracił na wadze - i kto tu był mądry???
            A po drugie jestem klasycznym przykładem, że znacznie więcej i szybciej odciągałam laktatorem aniżeli mój synek potrafił sam wypić prosto z piersi.
            I po trzecie największa laktacyjna bzdura jaką wszystkie terrorystki uwielbiają "klepać" to: że wystarczy "tylko" chcieć. Jak bardzo ja chciałam i ile o to walczyłam, a ile łez wylałam, to tylko ja wiem, bądź też inna kobieta jeszcze, która została tak "wychowana" w okresie oczekiwania.....
        • marygirl Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 19:51
          własnie o takie podejscie innych kobiet do matek niekarmiacych mi chodziło....te zawsze wiedza lepiej
          • hermenegilda_zenia Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 20:10
            Ale kto wie lepiej? Jakie podejście? Porady odnośnie szukania informacji w internecie to oznaka, że się wie lepiej? Czy chodzi ci tylko o wypowiedzi z potwierdzeniem twojego zdania? Bez jaj, kobito. I jeszcze raz powtórzę. Niekarmienie piersią to nie jest żadna tragedia, twoje dziecko, twoja broszka. Którą część zdania trudno zrozumieć?
            • marygirl Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 20:17
              he moja wypowiedz tyczyła sie innej osoby,patrz powyżej, takze relax big_grin
            • magdalenna1986 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 20:18
              Myślę, że każdy ma prawo do swoich racji. Zadając pytanie nie chciałam nikogo oceniać, obrażać, tylko poznać zdanie innych kobiet na ten temat. To tylko dyskusja, dla mnie czysto teoretyczna, nie ma sensu się złościć.
        • anastezja22 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 19.12.12, 15:42
          Dokładnie, dziecko ssie sto razy bardziej niż laktator, więc ilośc mleka odciągnięta laktatorem ma sie nijak do rzeczywistej wydajności piersi. Najbardziej mnie denerwuje stwierdzenie "propaganda laktacyjna" ja rozumiem że gdyby ktoś na tym zarabiał, odnosił osobiste korzyści z tego że baby karmią cycem (np. lekarze, koncerny farmaceutyczne) to można by to nazwac propagandą, ale tu chodzi o uświadomienie głupim, próżnym babkom jak jest to ważne. Oczywiście, jak sie nie da to się nie da i nic sie nie poradzi, ale większość po tygodnu idzie na łatwiznę i przechodzi na mm, bo aj waj boli, a butla wygodna i na zakupy można wyskoczyć. Ludzie są głupkowaci i niestety nie potrafią sami przemyślec niektórych rzeczy, więc trzeba ich wytresować i to właśnie starają się robić lekarze i pielęgniarki (nie wszędzie niestety).
    • sharzan-ka Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 07.12.12, 23:20
      nic nie szaleje
      karmienie to Twoja decyzja (oczywiście, może być tak, i bywa, że chcesz, ale są przeszkody)
      oczywiście, że da się bezproblematycznie przejść na butlę smile
      • skierka27 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 08.12.12, 00:31
        Nie, to nie jest tragedia. Ja karmiłam piersią pierwsze dziecko i wiem, że się do tego nie nadaję. Pokarm był, dziecko jadło, ale obojgu nam to jakoś radości nie sprawiało. Drugie dziecko było na butelce i trzecie (już tuż tuż) też dostanie butlę. Nie mam z tego powodu żadnej traumy.
        • nowahania Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 08.12.12, 06:29
          Wszędzie gdzie to możliwe utwierdza się kobiety, że karmienie sztucznym mlekiem to zło. Ja chciałam karmić naturalnie tak bardzo, że zagłodziłam dziecko nie podając mu mieszanki. Wszystkie panie położne przekonywały mnie, że mam pokarm a którego tak na prawdę nie było. Karmiłam dziecko mlekiem sztucznym do 9 miesiąca aż samo je odrzuciło. Dziecko urodziło się o czasie z wagą 2500, wagę odrobiło szybko, teraz ma 3 lata nigdy nie było chore (poza 3 przypadkami kataru w swoim życiu). Koleżanki karmiły naturalnie do 2 lat dzieci stale chorują nawet wtedy gdy pozostawały pod opieką w domu a nie w przedszkolu. Uważam, że nie ma reguły, niech każdy karmi jak chce.
          • chyba.ze Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 08.12.12, 20:37
            nowahania napisała:

            > Wszędzie gdzie to możliwe utwierdza się kobiety, że karmienie sztucznym mlekiem
            > to zło.

            Dobro to to w żadnym wypadku nie jest.
            Dla dziecka oczywiście.

            Wszystkie panie położne przekonywały mnie, że mam pokarm a
            > którego tak na prawdę nie było.

            big_grin

            Po czymże to poznałaś, że go nie było?
            Piersi z dnia na dzień wcięło? wink
            • gonia28b Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 09.12.12, 07:08
              chyba.ze napisała:

              > Dobro to to w żadnym wypadku nie jest.
              > Dla dziecka oczywiście.

              to co to wg. Ciebie jest? trucizna???

              > Wszystkie panie położne przekonywały mnie, że mam pokarm a
              > > którego tak na prawdę nie było.
              >
              > big_grin
              >
              > Po czymże to poznałaś, że go nie było?
              > Piersi z dnia na dzień wcięło? wink

              autorka napisała - polecam czytanie postów ze zrozumieniem smile
    • guderianka Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 08.12.12, 09:51
      Pewnie każda kobieta inaczej reaguje na szalejące hormony. Ja wiedziałam, że będę karmić piersią bo uważam to za swój OBOWIĄZEK względem dziecka. To tak jak zadbanie o zdrową ciążę, bezpieczny poród,wszelkie badania po porodzie.Karmienie piersią wpisuje się w te listę jako coś oczywistego. Samice ssaków mają w piersiach mleko po to, by wykarmić swoje młode. Nie jest przypadkiem , że to co z gruczołów leci jest najlepsze dla młodego ssaka pod względem odżywczym, pod względem składu i zaspokojenia potrzeba ciała (nie będę wspominać o aspekcie psychicznym).
      Pierwszą córkę karmiłam rok, drugą tylko 7 m-cy przy czym w ostatnim okresie ze łzami w oczach odgrażałam się, że następne dziecko będę od razu karmić butelką, miałam wstręt do karmienia, wzdrygałam się na myśl o karmieniu ( miałam strasznie poranione sutki, mała wcześnie ząbkowała, byłam na koszmarnej ale koniecznej diecie). Jednak już w ciąży z Trzecim wiedziałam, że będę karmić piersią-nie tyle dla siebie, co dla Niego. Uważam, że póki można korzystać z dobrodziejstw natury-należy to robić.
      Odpowiając na pytanie : tak , dla mnie nie karmienie piersią byłoby tragedią.
      Podobne odczucie mam w kwestii cc, która przeszłam. Gdzieś w tyle głowy mam poczucie , że zrobiłam za mało, że mogłam więcej, że powinnam urodzić sn.
    • lesneruno Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 08.12.12, 19:37
      to i ja sie dopiszę. Nie uważam, że przejście na butelkę to tragedia ale przy tym uważam, że warto walczyć o karmienie piersią co przy podejściu np. personelu szpitala jest trudne. Zgadzam się z aaniulą - ja też miałam podobne przejścia łącznie z uciskaniem brodawek przez lekarkę i głupi rechot, że mąż mi ich wcześniej nie przygotował. Jak sobie teraz to przypomnę, to mam ochotę babę walnąć w twarz ale wtedy hormony, osłabienie itp. Mimo tych płaskich brodawek karmię bez problemów. No, dobra były problemy jak np. bolące sutki zanim Mała nauczyła się dobrze chwytać ale dałam radę. Nie czuje się uwiązana karmieniem, wychodzę na plotki z koleżankami i właściwie karmić lubię i dla mnie to jest naturalna rzecz. No i nie widzę nachalnego promowania kp - przecież w gazetach pełno reklam i artykułów o karmieniu butelką, w sumie też potrzebnych. A takie porównanie, że karmione butelką rzadziej chorują, cóż znam butelkowców wiecznie chorychsmile
      • gonia28b Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 10.12.12, 17:09
        lesneruno napisał(a):

        > A takie porównanie,
        > że karmione butelką rzadziej chorują, cóż znam butelkowców wiecznie chorychsmile

        Porównanie jak porównanie - nasuwa się po prostu wniosek takie, że karmienie piersią jest po prostu przereklamowane...
    • chyba.ze Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 08.12.12, 20:39
      magdalenna1986 napisała:

      > Wydaje mi się, że jeśli karmienie mi się nie spodoba, albo nie będzie wychodził
      > o przejdę na butelkę i tyle, bez zbędnego roztkliwiania się nad tym.

      Podobnie jak całe macierzyństwo.
      Jak się nie spodoba zawsze można dzieciaka rodzinie zastępczej oddać i tyle, bez zbędnego roztkliwiania się nad tym.
      • gonia28b Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 09.12.12, 07:17
        Karmienie piersią jak całe macierzyństwo???
        o dżizas! skąd Ci kobieto takie bzdurne przekonanie do głowy przylazło! big_grin
        Moja mama mnie i brata wykarmiła butlą chyba ze znacznie gorszym świństwem niż można obecnie kupić w sklepach i jakoś nie mamy z tego powodu żadnej traumy podobnej do oddania do adopcji.
        Mój syn też butelkowy - ma już 6 lat, chodzi już do szkoły, jeździ z nami na nartach i jakoś nie widzę, żeby mia o to pretensje do mnie...
      • magdalenna1986 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 09.12.12, 08:24
        Błagam, nie trolluj tu.
      • jess_day Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 12.12.12, 14:32
        ty tak serio? big_grin
    • daria_konwalia Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 09.12.12, 12:20
      Ja karmiłam około 2 tygodni. To byl moj wybór, nie lubiałam tego i stwierdzenie jakie to cudne dla mojego dziecka nie przekonało mnie. Czułam sie uwiązana, zle mi bylo z tym i naprawde mialam gdzies co kto o tym myslał. Oczywiscie bylam atakowana przez tesciowa, nawiedzone kolezanki, ktore nie potrafily zrozumiec, ze to moj wybó, moja decyzja i nic im do tego. Ja nie negowałam ich wyboru karmienia rok, czasem dwa- tego ze byly wiecznie zle, nie wyspane (bo potem to juz przechodziło w jakies kosmiczne uwiazanie, wrecz terroryzm ), nie mogły zosatwic dziecka u babci, nie mogły isc na impreze, napic sie alkoholu, pojechac na weekend z mezem czy kolezankami.
      Dzis moje dziecko ma ponad 5 lat, jest zdrowa, prawidłowo sie rozwija, doskonale radzi sobie z pisaniem, czytaniem i liczeniem. Jesli chodzi o nasze wiezi uczuciowe- sa silne, poza babcia (jedna) nie chce u nikogo zostac na noc, nie jest dzieckiem które chetnie idzie chetnie do obcych, ale mysle ze to kwastia charakteru, a bedac mała dziewczynka podobnie sie zachowywałam.
      Przeciez to co najwazniejsze wyssała w pierwszych dniach zycia smile
      • gruszella Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 27.01.13, 10:06
        To nie chodzi o to co ktoś o tym myślał, tylko jaki to będzie miało wpływ na rozwój dziecka. Mleko matki jest najbardziej wartościowe dla dziecka, a inne sztuczne i modyfikowane odbiją sie potem na dziecku.
        -----------------------
        dzieci.forum-krakow.pl/
    • taka_sobie_2 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 09.12.12, 14:27
      Wybór zalezy tylko i wyłącznie od Ciebie. Dla mnie na początku karmienie piersią to był koszmar - myślałam, że mi cycki odpadną, krew mi leciała. To był ból gorszy niż rana po cesarce ale szybko minął i teraz karmienie sprawia mi radość, nic mnie nie boli, te chwile są magiczne dla mnie ale rozumiem, że niektóre kobiety nie odczuwają z tego żadnej przyjemności. Ja na przykład nie chciałam rodzić naturalnie, dla wielu kobiet zaś cesarka to byłaby tragedia. Jestesmy bardzo różne i różne decyzje podejmujemy. Karmiąc nie jestem uwiązana w domu bo mam cudowne urzadzenie zwane laktatorem smile Bez problemu ściągam pokarm, mam go dużo, zostawiam butelkę mężowi i idę gdzie chce.
    • anetchen2306 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 09.12.12, 15:49
      Ze wzgledu na moje lenistwo bylaby to chyba tragedia: zejscie na dol (bo kuchnia na dole, sypialnie do gory), przegotowanie wody, ostudzenie wody (moze bym w termosie miala i zimnej dolewala?), przygotowanie mleka, nakarmienie dziecka, umycie butelki (no chyba, ze melko ma stac w niej az do rana), powrot do lozka ... I tak co 2-3 godziny na poczatku (malzonek na nocnych zmianach czesto pracowal i nadal pracuje, zmiany 12-godzinne, wiec na jego pomoc w nocnych karmieniach nigdy liczyc i tak nie moglam).
      Eh, nie chcialoby mi sie.
      Wole zostac noca w lozku: dziecko przygarnac do piersi, nakarmic, przekulnac dziecko do dostawionego lozeczka, przewrocic sie na drugi bok i spac dalej big_grin Nawet przewijanie mialam opanowane na lezaco do perfekcji big_grin
      Na butelkowe karmienie przechodzilam wtedy, gdy dzieciaki juz z nocnych karmien zrezygnowaly, sporo innych pokarmow jadaly czyli w okolicach 8-10 mca.
      • drzewachmuryziemia Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 09.12.12, 23:41
        ech jakby moje karmienie piersia tak wyglądało, tez bym je wolała od butelkismile chciałabym choc teraz mieć więcej szczęścia
        • gonia28b Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 10.12.12, 17:13
          No właśnie...
          Piersiowym mamom jakoś trudno pojąć, że dla innych mam, mimo wszystko jednak łatwiej jest wstać z łóżka, pójść do tej kuchni i przygotować butelkę.
          No coś chyba jednak musi być na rzeczy, skoro te mamy decydują się jednak na "taki" wysiłek.....
          • ivaz Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 26.12.12, 03:12
            Moje dziecko było na butli ani razu nie wstałam z łóżka aby przygotować jedzenie, bo przy łóżku na szafce nocnej stał podgrzewacz a w nim woda z odpowiednią temperaturą, w osobnych pojemniczkach stało odmierzone mleko, wyjmowałam butle, wsypywałam mleko, wstrząsnęłam i gotowe. A do podgrzewacza szła kolejna butla z odmierzoną i przegotowaną wcześniej wodą, Poza tym często to robił mąż ja nawet nie słyszałam kiedy, żadne z nas w nocy nie wstawało i nie krzątało się po domu, wszystko mieliśmy w zasięgu ręki.
      • taka_sobie_2 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 10.12.12, 20:29
        Ja tez jestem leniwa, umycie naczyń to jedna z najpaskudniejszych rzeczy dla mnie, jakbym musiała ciągle myć i wyparzac butelki to bym się pochlastała wink I to jeszcze w nocy, masakra... Karmienie piersią jest mega wygodne dla mnie, śpimy zazwyczaj razem z dzieckiem, w nocy daję mu cycka i często w trakcie karmienia zasypiam, nie muszę nigdzie wstawać, z niczym się nie babrać ani trzymać butelki. Nie wstaję go nawet przewijać bo synek w nocy nie robi kupki a nawet jak zrobi to mu to zwisa wink Jak małemu się w nocy nie odbije bo zaśnie to tragedii nie ma, zreszta nam w szpitalu mówili, że po naturalnym mleku odbić się nie musi. Wysypiam się cudownie, mały budzi się co prawda ze dwa razy na jedzonko ale serio, bardziej byłam zmęczona jak chodziłam do pracy. Karmienie cyckiem jest tanie i wygodne. Choć przyznam, że gdybym nie mogła wyjśc na kilka godzin z powodu trudności z odciąganiem mleka to pewnie nie byłabym taka zadowolona. Minusy karmienia piersią to dla mnie ograniczenia żywieniowe (jaki mam apetyt na ostre potrawy!) i w ubiorze ale da się przeżyć...
        • princesswhitewolf Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 09.01.13, 09:16
          umycie naczyń to jedna z najpaskudniejszych rzeczy dla mnie, jakbym musiała ciągle myć i wyparzac butelki to bym się pochlastała

          eee no to nie argument. Sa zmywarki i sterylizatory. 2 min pracy... Poza tym z karmieniem piersia tez czasem trzeba odciagnac nadmiar i butelkowac.
    • magdalenas9 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 09.12.12, 17:02
      hmmm, jak się rodzi dziecko, ma się już przed sobą to, chce się wszystkiego co najlepsze. To uczucie oraz potrzeba spełnienia się jako matka jest bardzo silna, zwłaszcza na początku. Dodatkowo nie ukrywajmy jest duża presja społeczna: położne, lekarze, niektórzy bliscy. To sprawia, że kobieta jak nie karmi, uważa to za tragedię życiową...uważa, że się nie sprawdziła jako matka, przynajmniej w jakimś stopniu. Jasne, lepiej mieć do tego trzeźwe podejście...
      • robin2510 Nie 09.12.12, 18:18
        Ja obie córki od urodzenia karmiłam mieszanie, raz pierś raz butelka u młodszej. Starsza zas ze wcześniakiem była nie miała odruchu ssania więc ściągałam mój pokarm i też naprzemiennie z MM. Jeśli chodzi o młodsza to smoczki miała nuka te kauczukowe miękkie które wyglądem przypominały pierś i nie zaburzały prawidłowego ssania piersi. Przynajmniej córka nie miała żadnego problemu z przestawianiem się z piersi na butlę i odwrotnie. Obie były karmione 6 m-cy. Teraz starsza 7 lat młodsza 3 lata z ogonkiem i obie zdrowe prawie nie chorują. Obie chodzą do szkoły starsza , młodsza do przedszkola i póki co to katar w tym roku szkolnym. Nasza pediatra nie robiła zadnego problemu, że karmiłam mieszanie. Dla niej zadowolona i uśmiechnięta mama=zadowolone dziecko.
    • drzewachmuryziemia Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 09.12.12, 23:26
      no pewnie że się da, choc w sumie ja tez czułam się winna, ale teraz, w drugiej ciązy, gdyby znów się nie udało (przez alergie i kolki, straszny nawał pokarmu, ból) to pokarmię tylko trochę, tyle ile dam radę bez zbytniego stresu i przejde na butelke włsnie bez zbędnego roztkliwiania się nad tymsmile
      • yvona73pol Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 10.12.12, 01:24
        Oprocz ewidentnej malej wiedzy na temat karmienia piersia, braku przeszkolonego i PRZYJAZNEGO pacjence (niezaleznie od efektow) personelu w szpitalach, to ja jeszcze widze tu jeden blad - licytowanie sie (jednostronne) jakie to sa plusy badz minusy MM czy KP. Bo KP to oczywiscie zawsze i bezwzglednie niewyspanie tongue_out otoz nie zawsze. Ja sie wysypialam cudnie. Z pierwszym synem mialam poczatki karmienia ciezkie, pokarmu niie bylo (oprocz siary) nic a nic. Po pieciu dniach sie pojawil, a w miedzyczasie przezylam noc, gdzie dziecku dawalam ciepla wode, jak plakalo z glodu i czekalam do piatej rano, zeby wsiasc w samochod i jechac po mieszanke. No bo mi ktos poradzil, zebym nie kupowala nic, zeby mnie nie "kusilo".
        No a zaraz po nawale nabawilam sie trzykrotnie zapalenia piersi i to jednego tak, ze mialam usg, bo byla obawa, ze trzeba bedzie ciac.
        Dwa, ze w szpitalu pozno mi mlodego przyniesiono i mi sie "zresetowal", no i za pozno zaczal ssac.
        Z drugim o niebo lepiej.
        I tak, technika przystawiania jest wazna, i tu duze zadanie personelu, poloznych i tak dalej.
        Dalej, to, ze laktatorem nic nie idzie, nie znaczy, ze pokarmu nie ma, ja nie moglam uciagnac wiecej niz 20ml, nawet po dwugodzinnej sesji wink
        Ale najwazniejszy jest komfort w relacji matka-dziecko i tu jesli przechodzi sie z jakichs wzgledow na mm to zadna tragedia IMO.

        No i nie wspominam, ze karmienie piersia jest duzo tansze wink
        • kjk.777 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 10.12.12, 10:49
          Uważam że decyzję o sposobie karmienia powinna podjąć kobieta i nikt nie ma prawa osądzać czy ,oceniać jej .Chociaż sama jestem wielką zwolenniczką karmienia naturalnego to nigdy nie skrytykowałabym matki podającej butelkę(nie jestem tylko w stanie zrozumieć argumentu o psuciu piersi,ale podtrzymuję że to decyzja matki i nie krytykuję).Sama jestem mamą trójki dzieci-wszystkie były(najmłodsza jeszcze jest) dokarmiane.Za każdym razem ubolewałam nad tym że nie jestem w stanie wykarmić tylko piersią,co ze mnie za matka,że do niczego się nie nadaję...i nie było to efektem presji otoczenia.Wręcz przeciwnie,wszyscy mówili mi żeby dać sobie spokój,a ja wylewałam łzy że jestem do niczego.Przy pierwszym dziecku non stop karmiłam,kładłam dziecko spać,odciągałam laktatorem(bo to przecież cudowny środek na pobudzenie laktacji...)znowu karmienie...i tak przez 6miesięcy.Dodam że wspaniały laktator(elektryczny,madella)zciągał z obu piersi przez 40minut 30ml. więc po całym dniu miałam jedną porcję.Widok tych marnych 30ml.przyprawiał mnie o łzy,zresztą cały czas ściągając pokarm wyłam.Do tej pory (a było to 6lat temu)dźwięk laktatora wywołuje u mnie ścisk żołądka.Do tego wszystkiego miałam ponadgryzane,krwawiące brodawki.Byłam bliska depresji.Sama teraz się dziwię że wytrwałam tyle czasu.Pewnie niektórzy stwierdzą że to i tak nie miało sensu,że mam nie pokolei w głowie ale nie potrafiłam tak od razu się poddać.Przy drugim dziecku sytuacja się powtórzyła tyle że wytrzymałam "tylko"3 miesiące(byłam wykończona psychicznie i fizycznie bo mam niewielką różnicę wieku między dziećmi).Przy trzecim dziecku obrałam zupełnie inną taktykę (ale to już inna opowieść i tak się rozpisałam) i Teraz karmię 3 miesięczną córeczkę prawie wyłącznie piersią (nie tykam laktatora,a mieszankę dostaje raz dziennie)i wreszcie cieszę się tym.Nadal przychodzi mi to z pewnym wysiłkiem ale wiem że warto było przez to wszystko przejść.Wiem,że za każdym razem zrobiłam wszystko co mogłam żeby utrzymać jak najdłużej laktację.Nigdy nie skrytykuję kobiety że nie walczyła do końca bo czasami po prostu gra jest nie warta świeczki.Czy zestresowana,niewyspana i niezadowolona mama bez chęci do życia jest lepsza?Pozdrawiam i życzę powodzenia wszystkim mamom.
        • gonia28b Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 10.12.12, 17:24
          To nie jest takie tylko licytowanie się. Tu na forum spotykają się matki po różnych przejściach związanych z odżywianiem niemowlęcia: jedne są przeszczęśliwe, że karmią piersią, a drugie odczuwają rozgoryczenie ogromnie, że coś się nie udało. Oraz mają zatem swoje doświadczenia w zakresie karmienia mm.
          Jak już gdzieś wyżej zauważono, karmienie piersią to nie jest zwykła matematyka, tudzież prosta zasada popytu i podaży. W grę wchodzi całe mnóstwo innych czynników, o których tu już nie będę wspominać.
          Ale powiem tylko tyle: mam w głębokim poważaniu argument o taniości karmienia piersią. Swoje przeszłam, dziękuję bardzo. Moja odpowiedź brzmi: cieszę się, że mnie na to mm było stać............................
          • chyba.ze Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 10.12.12, 17:46
            gonia28b napisała:

            cieszę się, że
            > mnie na to mm było stać............................

            Mnie też było stać, ale kp to mój wybór- nie konieczność jak w przypadku matek karmiących mm, które po prostu karmić piersią nie potrafiły i do tej pory wylewają z zazdrości swoje frustracje.
            • gonia28b Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 10.12.12, 18:40
              chyba.ze napisała:

              > Mnie też było stać, ale kp to mój wybór- nie konieczność jak w przypadku matek
              > karmiących mm,

              I bardzo dobrze - tak zazdroszczę szczerze, bez ziajania jadem smile

              > i do tej pory wylewają z zazdrości swoje frustracje.

              Nie frustracje, ale swoje racje.
              Ciebie najwyraźniej zazdrość zżera, że ktoś na forum ma jednak rację i co gorsza podważa przenajświętsze Twoje przekonania i zwyczajnie brakuje już argumentów...
              • chyba.ze Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 10.12.12, 20:51
                gonia28b

                Twoje na każdym kroku epatowanie butelką staje się nuuuudne. Musisz mieć w tym temacie kompleksy wink
                Gdybyś jeszcze była w jakiś sposób obiektywna, szłoby to przełknąć- dlaczego nie powiesz wprost, że nie karmiłaś piersią bo NIE UMIAŁAŚ, NIE UDAŁO SIĘ? Dorabiasz ideologię i tyle.
                Po wtóre- karmiąc piersią w każdej chwili mogę podać butelkę- co w niektórych przypadkach czynię , Ty karmiąc butelką nie nakarmisz piersią. Tym się różnimy. Ament.
                • gonia28b Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 12.12.12, 08:14
                  Ależ ja nigdzie nie ukrywam, że mi się nie udało - piszę o tym wprost.
                  Jak również i o tym, że przeżyłam depresję na tym właśnie tle...
                  Karmienie piersią naprawdę MOŻE SIĘ po prostu NIE UDAĆ, mimo naprawdę starań usilnych, częstych wizyt u doradcy laktacyjnego itd... A nie wiedziałam o tym, nigdzie tak nie jest napisane, wszędzie tylko się epatuje piersią i że "wystarczy tylko chcieć"...
                  Tak więc na podstawie swoich własnych doświadczeń ja będę głosiła wszędzie, że karmienie piersią jest stanowczo przereklamowane. Oczywiście nie mam nic przeciwko kp - żeby była jasność - ale pitolenie o tym, jakim złem i trucizną o mało co jest mm i czego to się jeszcze dziecko pozbawia, to stanowczo gruba przesada.
                  Głosząc swoje poglądy mam głęboką nadzieję, iż oszczędzę innym kobietom niepotrzebnego cierpienia.
                  Amen.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja