magdalenna1986
07.12.12, 07:17
Czytam na różnych forach wątki dotyczące karmienia piersią i znajduję wpisy kobiet, które są pełne jakiejś hmm goryczy, smutku, bo nie udało im się wykarmić dziecka piersią. Czy po porodzie, aż tak szaleją hormony, że taka, jak dla mnie pierdoła, załamuje?
Ja rozumiem, że pokarm matki jest najlepszy, najzdrowszy, że to wygodne itp., ale czy trzeba to traktować prawie jak sprawę życia i śmierci?
Wydaje mi się, że jeśli karmienie mi się nie spodoba, albo nie będzie wychodziło przejdę na butelkę i tyle, bez zbędnego roztkliwiania się nad tym. A może tak się po prostu nie da?