katiko Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 10.12.12, 19:01 Troche strach bierze czytajac, jak wszyscy sie skupiaja tylko na zdrowiu fizycznym dziecka. Karmienie piersia ma dwie bardzo istone funkcje: 1) immunologiczno - zdrowotna: dziecko rodzi sie prawie bez zadnych przeciwcial i przez pierwsze 3 miesiace polega na przeciwcialach matki. Do tego mleko matki zawiera przerozne witaminy i mikroelementy w najlawiejszej formie do przysfojenia dla niemowlaka. Stad tez zaleca sie karmienie mlekiem matki, np. odciaganym jesli dziecko ma problem ze ssaniem. Oczywiscie, sa sytuacje gdy kobieta nie produkuje lub produkuje za malo mleka, wtedy pozostaje tylko formula. 2) budowania wiezi miedzy glownym opiekunem (typowo matka) a dzieckiem, ktora wedlug badan ma bezposredni wplyw na budowanie poczucia wlasnej wartosci i budowanie pozytywnych relacji z otoczeniem w calym przyszlym zyciu. Budowanie tej wiezi staje sie poprzez kilka czynnikos: a) kontakt cielesny b) zapach c) smak d) natychmiastowej odpowiedzi na glod dziecka d) kontakt wizualny, itd. Dziecko uczy sie zaufania do otoczenia bazujac na pierwszej relacji emocjonalnej jaka ma z matka. Mleko z piersi daje dziecku szybkie zaspokojenie glodu, uwage i czas rodzica, doswiadczenie smaku i zapachu rodzica, sluchanie jego bicia serca, itd. Zoladek dziecka zaraz po narodzeniu jest bardzo malutki, cos jak fasola stad tez musi czesto jesc i jego uczucie glodu jest uczuciem ekstremalnym - stad tez krzyk. Wazne by zaspokoic jego glod jak najszybcidj. Z czasem jego zoladek sie powieksza i moze przyjac wiecej jedzenia i miec dluzsze przerwy. Niemniej pozostaje potrzeba kontaku i zbudowania pozytywnej wiezi. Karmienie piersia na zadanie dziecka to jeden z naturalnych sposobow budowania tej wiezi ( razem z zapewnieniem uwagi, pozytywnej interakcji, odpowiedniego ubrania, nastorju, zmiany na czas pieluch, itd. ). Oczywiscie rodzice nie karmiacy dziecka piersia tez moga te pozytywna i silna wiez zbudowac, ale musza sie bardziej postarac. Szybko przygotowac butelke, trzymac niemowle w ramionach podczas karmienie, duzo czasu spedzac na zabawach czy obserwowaniu sie, itd. Ja bym nie rezygnowala z karmienia piersia dla wlasnego widzi misie. Oczywiscie, jesli natura nie pozwoli mi karmic pozostanie butelka i postaram sie by dzieciom mojej uwagi i czasu nie zabraklo. Nikt Ciebie za nie karmienie piersia nie ukamieniuje, ale decydujac ze nie, stawiasz Twoje dziecko na koncu kolejki po umiejetnosc budowania pozytywnych zwiazkow, poczucia wlasnej wartosci, itd. I musisz wlozyc wiecej innej pracy by z ogona znalazlo sie na przedzie. W naturze nic za darmo nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 10.12.12, 21:31 Kolejna nawiedzona laktatorka powtarza popularne mity. Punkt pierwszy - guzik prawda, znam zdrowe dzieci wychowane na butli (moje własne) i ciągle chorujące karmione piersią. Odporność jest funkcją mnóstwa rzeczy, sposób karmienia jest tylko jedną z nich. Punkt drugi - jeszcze większy guzik prawda, jeżeli dziecko kochasz i okazujesz mu to, sposób karmienia nie ma wpływu na to kim i jakie będzie. Zalągł się ludziom w głowach jakiś idiotyczny determinizm - jeśli nie robisz wszystkiego tak, jak podają autorytety (przy czym autorytety co jakiś czas zmieniają zdanie), twoje dziecko... (tu wpisać wszystkie możliwe nieszczęścia od kołyski aż po grób). Nie dajcie się zwariować. Karmienie piersią jest na pewno zdrowe, potrzebne, naturalne, etc. etc., warto się o nie starać - ale czasem się nie da i nie ma sobie co z tego powodu robić wyrzutów. Odpowiedz Link Zgłoś
katiko Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 11.12.12, 10:03 Nie jestem nawiedzona laktatorka, ale ze wzgledu na prace z kobietami w ciazy i malymi dziecmi czytalam wiele publikacji naukowych i uczestniczylam w wielu szkoleniach. Co ciekawe, nie w Polsce a w USA - w kraju ktory postrzeagny jest jako wygodny. Zdrowie dziecka to nie tylko mleko ale i: zdrowie i brak stresu matki w czasie ciazy, geny, dieta, warunki domowe, stres, obecnosc ludzi chorych w jego otoczeniu, itd. Mleko matki to pomoc przy wzmocnieniu odpornosci dziecka, ale nie zloty srodek. Dziecko kobiety, ktora przezywala stres w ciazy, zle sie odzywiala czy chorowala w ciazy moze mimo faktu bycia karmienia piersia mniej zdrowe od dziecka nie karmionego piersia ale z matki ktora cieszyla sie spokojem w ciazy, dobrym zdrowiem, dobrom dieta, itd. Dla mnie fakt zdrowia to wazna ale nie najwazniejsza rzecz w karmieniu piersia. Dla mnie najwazniejszym aspektem karmienia piersia jest budowanie wiezi z dzieckiem. Dla innych, inne rzeczy sa bardziej wazne i krytykowac ich z tego powodu nie bede. Nie ja ich wychowalam, nie moje beda zmartwienia ich dzieci zebym czula sie odpowiedzialna za dobrowolny wybor matki karmic piersia czy nie karmic. Odpowiedz Link Zgłoś
katiko Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 11.12.12, 10:05 Sorki za bledy. Powinnam to przeczytac zanim wyslalam, ale juz poszlo. Az strach sie bac jak mi sie ortografia pogarsza od paru lat. Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 11.12.12, 14:37 Zgadzam się, że pokarm matki jest najlepszy dla dziecka jeśli chodzi o składniki, przeciwciała itp. Ale więź z dzieckiem można świetnie zbudować karmiąc butelką. Moja mama mnie nie karmiła piersią (chciała, nie wyszło), a więź mamy bardzo mocną. Ważne jest przytulanie dziecka, zabawa, wspólnie spędzony czas. To przecie wszystko można normalnie robić, nie karmiąc piersią! Odpowiedz Link Zgłoś
drzewachmuryziemia Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 12.12.12, 13:09 do tego, zeby karmienie piersia nie działało więziotwórczo, tylko wręcz odwrotnie, wystarczy choćby niechęc matki - jeśli karmi ze złością, napięciem, bólem, na który sie nie zgadza, to przekazuje te emocje dziecku własnie w chwili gdy bliskosc powinna byc miedzy nimi największa - tak więc ten banalny powód w postaci niechęci moze byc bardzo istotny; ta sama matka mogłaby butelką nakarmic dziecko i dac mu wprwdzie mniej przeciwciał ale bedac zrelaksowana, szczesliwa i pogodzona z sobą i dzieckiem, dac mu po prostu włąsnie tę bliskosc, która tworzy więź. co wiecej, nawet te przeciwciała z kn podane z wielkim stresem nie wiem, czy beda az tak istotne, bo stres udzieli sie dziecku a stres na odpornosc wpływa fatalnie. tak wiec nie jest to wszystko takie oczywiste jakby sie wydawało Odpowiedz Link Zgłoś
jugutka Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 12.12.12, 13:11 bardzo ładnie napisałaś Odpowiedz Link Zgłoś
joaska1986 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 11.12.12, 00:53 hej ja jestem jedna z tych, ktorej sie nie udalo wykarmic piersia swojego syna powod do trgedii... no z perpektywy czasu to pewnie nie jest takim powodem. Ale w tedy mialam do siebie zal. Najpierw kiedy okazalo sie ze musze dokarmiac synka butla, nawet sie ucieszylam, wydalo mi sie to nawet wygodne. Ale przyszedl taki moment, ze chcialo mi sie plakac kiedy dawalam malemu butelke. I nieraz plakalam bylo mi strasznie przykro. Teraz kiedy znow jestem w ciazymam nadzieje ze wyjdzie mi to karmienie lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
katiko Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 11.12.12, 10:27 Hej Joaska! Zycze Ci duzo szczescia z tym karmieniem. Ale gdyby tym razem Ci sie z jakiegos powodu nie udalo, nie zalamuj sie i nie rycz. Twoje dzieci potrzebuja bys byla spokojna i w dobrym chumorze/ nastawieniu do zycia. Przykro mi, ze ostatnim razem Ci sie nie udalo jesli ty tego chcialas. Niestety, tak to jest, ze czasami natura nam plata figla i z tego co chcemy nic nie wychodzi. Mozna byc wspaniala matka i miec wspaniale dzieci bez karmienia piersia. I na pewno nia jestes dla swojego syna. Odpowiedz Link Zgłoś
jugutka Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 11.12.12, 12:32 mi karmienie naturalne zupełnie nie podchodzi. Mozna nieładnie powiedzieć, że dzidziusia potraktowałam jako odciągacz. Ogólnie chyba moje nastawienie psychiczne sprawiło że miałam b mało pokarmu. przez jakieś 2 miesiące przystawiałam dziecko z 2 razy dziennie. Poza tym mm. Rozmawialam z wieloma lekarzami i połoznymi. ANi razu nie usłyszałam MUSISZ KARMIĆ. Takie rzeczy to tylko na forum fanatyczki cyca wypisują. Obecne mieszanki są naprawdę dobre. Nie rozumiem nacisku i potępiania. Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 11.12.12, 14:13 Chciałabym karmić piersią, ale nie za wszelką cenę. Jeśli się nie uda, to trudno, żadna to tragedia. Ja tez nie rozumiem tych dramatycznych postów, zadręczania się. Nic na siłę! Odpowiedz Link Zgłoś
miska_malcova Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 11.12.12, 22:12 miej swój mózg i nie daj się zakrzyczeć krzykaczkom. Rób tak, jak uważasz, z nie jak Ci inni każa Odpowiedz Link Zgłoś
trusia29 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 13.12.12, 22:40 Nie , to żadna tragedia. Mam 6 miesięczne dziecko, karmione od urodzenia mm, zdrowe, zadowolone, uśmiechnięte (2 zęby!), które zasypia o 22 i śpi do 8 rano bez budzenia na butelkę. Dziecko rozwija się bardzo dobrze, szybciej niż przeciętny rówieśnik, sam już siedzi, pięknie składa sylaby. A ja też jestem zadowolona i wyspana. Gdzie ta tragedia???? Odpowiedz Link Zgłoś
monikazkrainy Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 14.12.12, 16:14 Syna karmiłam butelką ma rok i 3 miesiące. ANI RAZU MI JESZCZE NIE ZACHOROWAŁ a przebywa z dziećmi ( chodzimy na zajęcia dla maluchów ) mało tego, jak nas rozłożyło on się obronił. Jest bardzo inteligentny, wyróżnia się tle rówieśników, wieź mamy cudowną. Karmienie cycem czy niecycem to wybór kobiety. Dziecko nie będzie ani ułomne ani głupsze, nie wyrośnie mu też druga głowa. Mleko to.. tylko mleko, kobiece również, to nie sok z gumijagód. Ok, jest to najlepsze TYLKO mleko. Mój syn nie różni się niczym od rówieśników jakie to ma teraz znaczenie jakim MLEKIEM on był karmiony ? Dla mnie nie było problemu karmić syna butelką, większa by było ubieranie się dostosowane do cyca. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 22.12.12, 19:15 Skoro mleko to tylko mleko, to bylo dziecko karmic uht z kartonu.To tez mleko przeciez. Nic mi do tego, kto jak swoje dziecko karmi,ale przydaloby sie łyknac troche wiedzy na temat, zamiast wypisywac bzdury. Nie ma lepszego pokarmu dla dziecka niz mleko matki.Reszta to cos na kształt protezy,erzac.Nasladuje, ale do oryginału daleko.Nie udalo sie kp, trudno, ale pisanie,ze nie ma znaczenia czym karmi sie dziecko jest daleko posunieta ignorancja.Mleko matki zawiera skladniki,ktorych zadna mieszkanka nie posiada.To ze dziecko urosło nie oznacza, ze otrzymalo to co najlepsze. Co do terroru laktacyjnego- raczycie zartowac.Nie dalej niz miesiac temu lezalam z noworodkiem na poporodówce.Sztuczne mleko dostepne dla kazdego.Wrecz namawianie do dokarmiania.Malo przybiera? Dokarmiac.Placze? Dokarmiac.Pierworódki sie na to nabierały, ja podziekowalam za te mozliwosc. Odpowiedz Link Zgłoś
trusia29 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 09.01.13, 23:38 "To ze dzi > ecko urosło nie oznacza, ze otrzymalo to co najlepsze." To co najlepsze (lub nie) to się dostaje w genach a nie w mleku Nie wierzę w cudowną moc mleka matki i nie uwierzę, bo moje obserwacje tego nie potwierdzają. Żeby nie wiem kto sobie co napisał. Mam oczy i widzę, mam uszy i słyszę, mam rozum i myślę. A nie powtarzam jak papuga. Nie dla każdego dobra jest aspiryna na przeziębienie, nie dla każdego mleko naturalne lepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
wyjatkowyczas Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 24.01.13, 16:57 Karmienie piersią nie jest gwarantem zdrowego rozwoju maluszka,tak jak karmienie butelką nie jest gwarantem wad i problemów, ale z pewnością karmienie piersią może być mocną pomocą w jego dalszym rozwoju i życiu. Naturalne mleko matki pomaga w fizycznym rozwoju i budowaniu odporności, co jest udowodnionw medycznie. To co jednak jest najważniejsze to rodząca się więź- maluszek gdy przychodzi na świat widzi na 20cm- tyle aby zobaczyć twarz matki podczas karmienia. Jej zapach i dotyk sprawia że czuje się bezpiecznie. Jest to okazja do nawiązania bezpiecznej więzi, która staje się solidnym kopniakiem na resztę życia oraz rozwoju zarówno intelektualnego jak i emocjonalnego. Jeśli z jakegoś powodu mamo decydujesz się na karmienie butelką, dbaj aby było ono w równie bezpiecznej, intymnej bliskości, aby maluch mógł czerpać siłę z Waszej relacji Pozdrawiam, wyjatkowyczas.blogspot.com Odpowiedz Link Zgłoś
agrypina6 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 15.12.12, 22:54 Tak, dla mnie to by była tragedia. Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 16.12.12, 21:14 dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
agrypina6 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 23.12.12, 11:18 Bo wierzę, że mój pokarm jest dla mojego dziecka najlepszy. Krowie mleko jest dla cielaka. Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 25.12.12, 22:11 Tak, ja też wierzę, że dla mojego dziecka najlepszy pokarm byłby mój własny, a nie ten przeznaczony dla cielaka, mimo, że jest przez naukowców w warunkach laboratoryjnych dostosowany dla małego człowieka. Ale gdzie tu jest ta TRAGEDIA???? Myślę, raczej że tragedią można by było nazwać, jeśli np. moje dziecko by zmarło, albo urodziłoby się z jakąś ciężko nie wiadomo jaką chorobą... Odpowiedz Link Zgłoś
paul_ina Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 17.12.12, 14:08 Tak sobie nawzajem dowalacie - obóz: "więź karmiącej matki z dzieckiem" i obóz: "uwolnić cyca i matkę", a mi się wydaje, że sama metoda nie jest ważna, ważny jest efekt - prawidłowo odżywione i szczęśliwe dziecko. Druga sprawa, przypomniał mi się kazus znajomej, bardzo oddanej mamy, której bliźniaki od urodzenia były pod opieką alergologa i jedyną szansą na przeprowadzenie je w bezpieczny sposób przez okres niemowlęctwa była mm - nawet nie Nutra, tylko coś jeszcze bardziej wypranego ze składników alergizujących. Przy KP nikt nie był w stanie tak dobrać i zagwarantować diety mamy, żeby dzieci były bezpieczne. Ja jestem wielką fanką KP, moje pierwsze dziecko też, a cyce od momentu zajścia w ciążę z drugim dzieckiem znów gotowe do roboty. Jednak jak wspominam 1,5 roku KP to nigdy dotąd nie byłam tak osłabiona i podatna na infekcje, a organizm normalnie mam wytrzymały i wydolny jak chłop oderwany od pługa. To był mój najgorszy okres pod względem zdrowia, chorowałam bez przerwy, niedosypiałam, niedojadałam. Po 1,5 roku stanęłam wreszcie pod ścianą i stwierdziłam, że dalej nie dam rady - a młoda jakoś się z tym pogodziła. Odpowiedz Link Zgłoś
lilka69 eeee, tam , zadna tragedia 19.12.12, 13:35 jedno bylo karmione niecale 2 miesiace. bylo to dla mnie najtrudniejsze doswiadczenie zyciowe dlatego po wielu latach drugiego dziecka postanowilam nie karmic. mialam cc na zimno w prywatnej klinice, ustalilam aby podali mi leki i ...dziecko prawie 1,5 roku zdrowe na ciele i umysle i ja takze. nie umeczona i nie udreczona. jasne! karmcie mamy jesli umiecie i chcecie. przeciez nie namawiam nikogo do mojej postawy. niewlasciwej zreszta, podkreslam ale jesli ma to wam sprawiac cierpienie psych i fiz to dajcie spokoj. Odpowiedz Link Zgłoś
anastezja22 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 19.12.12, 15:22 W szpitalu gdzie rodziłam był kładziony duży nacisk na karmienie piersią. Miałam cc więc z laktacja było u mnie cienko. Mały całą dobę wisiał na cycu i ciągle był głodny, cóż z pustego i salomon nie naleje. Pielegniarka przychodziła, dusiła pierś i pokazywała się jakaś kropelka po czym mówiła: " co pani opowiada, pokarm jest !". Na drugą dobę poszłam z płaczem do syżurki po butlę z mlekiem bo MOJE DZIECKO BYŁO GŁODNE ! Panie pielęgniarki patrzyły na mnie jakbym chciała je otruć i uparcie twierdziły ze mam pokarm. W końcu doszlo do tego, że jak wychodziłam ze szpitala Mały ciągle spał i nie robił kupy bo był odwodniony. Wkurzyliśmy się z mężem i kupiliśmy modyfikowane. Mały się najadł a ja byłam spokojna. Karmiłam go butlą, ale nie rezygnowałam i ciągle przystawiałam go do piersi mimo że bolało potwornie, złaziła mi skóra i leciała krew. Mniej więcej w czwartej dobie dostałam nawał pokarmu, łącznie z zatkaniem kanalików, goraczka i ból. Jeszcze przez dwa tygodnie trwały przeboje z cyckami, na przemian nawał i brak. Ale byłam uparta i przystawiałam go ciągle aż w końcu się udało i unormowało. Teraz już siódmy tydzień karmię tylko piersią, mały rośnie jak na drożdżach. Ja nie oceniam żadnej Matki, każda robi jak uważa. Ja wiem jak ważne jest dla Niego moje mleko, ze względu na to, że jeszcze przez pół roku nie będzie wytwarzał przeciwciał i musi je dostawać ode mnie, dlatego starałam się próbować za wszelka cenę i nie odpuszczać. Oczywiście świat się nie zawali, jeśli ktoś karmi modyfikowanym (mój mąż był karmiony przez teściową tylko modyfikowanym), ale uważam że trzeba próbować i nie iść na łatwiznę. Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 19.12.12, 16:21 Pokarm jest - tak samo po sn jak i po cc. Ja miałam sn i podobnie jak u Ciebie nawał nastąpił w czwartym dniu. Więc tutaj te "terrorystki" w sumie mają rację - sposób rodzenia nie ma wpływu na ilość pokarmu. No ale faktem jest, że sposób oraz przebieg porodu ma wpływ na zachowanie dziecka. Twoje w szpitalu płakało i dopominało się w ten sposób o jedzenie, a moje niestety cały pobyt w szpitalu przespało... marzyłam po prostu o tym, żeby mój syn płakał, bo głodny, a w szczególności, żeby zassał pierś i żeby rzeczywiście pił. W domu był wielki płacz, bo głodny, pokarm też miałam, ale niestety mimo starań usilnych synek mojej piersi nie opróżnił NIGDY..... Więc sam upór też niestety czasem nie wystarcza Odpowiedz Link Zgłoś
anastezja22 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 19.12.12, 23:14 Wiem że nie wystarcza, dlatego nikogo nie oceniam i nie obwiniam. Ciesze się tylko ze mimo trudności udało mi się. Śmieszą mnie tylko dziewczyny, które nie starają sie w ogóle, a potem przekonują siebie i cały świat jakie to karmienie piersią jest przereklamowane i jak niewiele mm rózni sie od mleka matki. Skarżą się jak to czują się osaczone i oceniane. Ja w pewnym momencie pogodziłam się z tym że Mały będzie na butli i nikt jakoś nie patrzył na mnie jak na ufo, nie czułam potrzeby usprawiedliwiania sie przed sobą albo kimś innym. Miałam poczucie że dałam z siebie 200% i nie wyszło, trudno. A pannice, które nie karmią bo nie chcą mieć dzieciaka wiszącego na piersi, chcą skakać na zakupy, wypić i zapalić to napełniają mnie odrazą. Po jaką cholerę wam dzieci skoro nie jesteście skłonne dla nich do takich błahych wyrzeczeń. Egoistki, cieniasy i mięczaki. Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 20.12.12, 09:14 anastezja22 napisała: > Wiem że nie wystarcza, dlatego nikogo nie oceniam i nie obwiniam. Ciesze się ty > lko ze mimo trudności udało mi się. Śmieszą mnie tylko dziewczyny, które nie st > arają sie w ogóle, a potem przekonują siebie i cały świat jakie to karmienie pi > ersią jest przereklamowane i jak niewiele mm rózni sie od mleka matki. A mnie nie śmieszą. Na podstawie swoich własnych doświadczeń mówię, że karmienie piersią faktycznie jest przereklamowane. Na ile mm się różni od mleka naturalnego nie będę dyskutować, ale właśnie wbrew obiegowym opiniom mój syn wykarmiony mm jest zdrowy, rozwija się normalnie, wcale nie jest otyły - wprost przeciwnie, jest bardzo energicznym sześciolatkiem, który chodzi już do szkoły Jeśli chodzi o karmienie piersią - żeby nie było - nie mam nic przeciwko, ale nie za wszelką cenę. Cena walki o kp za wszelką cenę może się okazać zbyt wysoka... Wiesz jaka jest różnica pomiędzy matką, która od razu zdecydowała się karmić mm, bo tak uznała, a pomiędzy taką na przykład mną, która zaciskała zęby i przez dwa miesiące jeszcze bezskutecznie usiłowała karmić piersią? Ta pierwsza była wyluzowana i miała czas i dla dziecka i dla siebie samej. A ja w sumie jeszcze rok walczyłam z depresją. Szkoda, że nigdzie się nie mówi o kosztach jakie może ze sobą nieść walka za wszelką cenę o karmienie piersią. Dlatego też nie wzruszają mnie takie decyzje matek, że od razu decyduje się podać dziecku butelkę z mm. Nie nazywam tego lenistwem, ale właśnie głosem zdrowego rozsądku... Odpowiedz Link Zgłoś
chyba.ze Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 20.12.12, 12:59 gonia28b napisała: > Na podstawie swoich własnych doświadczeń mówię, że karmienie piersią faktycznie > jest przereklamowane Jakich doświadczeń? Przecież ciągle mówisz o tym, że nie dałaś rady karmić piersią, to i doświadczenie Twoje w tym temacie jest bliskie zeru. Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 21.12.12, 01:01 bladego pojęcia nie masz co to znaczy chcieć bardzo, a nie móc. Przez dwa miesiące z wielkim mozołem walczyłam o karmienie piersią, byliśmy z synkiem bardzo częstymi gośćmi w poradni laktacyjnej, a jednak się nie udało. Posiadam więc wystarczająco duże doświadczenie, które nie ma nic wspólnego z sielanką udanego (tzn. efektywnego) karmienia piersią. W końcu mój syn był wykarmiony głównie mm - i jest zdrów... Nie wiem czego tu jeszcze można nie rozumieć. Odpowiedz Link Zgłoś
chyba.ze Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 21.12.12, 10:00 gonia28b Doceniam Twoje wysiłki związane z próbą karmienia piersią, Twoją determinację ale w dalszym ciągu powtarzam: Nie możesz wypowiadać się autorytarnie w tym temacie. Próbowałaś- nie udało się, więc nie masz bladego pojęcia o karmieniu- jak podróżnik opisujący wrażenia z wyprawy, której mimo wysiłków nie dał rady zaliczyć. W końcu wejść a wjechać na górę kolejką to wg niego to samo. Jedno z moich dzieci było mm, drugie kp więc przynajmniej wiem o czym mówię Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 21.12.12, 15:36 chyba.ze napisała: > W końcu wejść a wjechać na górę kolejką to wg niego to samo. Dokładnie! Będąc już na szczycie widoki podziwia te same Odpowiedz Link Zgłoś
pancia-jancia Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 20.12.12, 20:45 Musze cie zaskoczyc, rodzicielstwo to cos wiecej niz karmienie to ze karmisz nie znaczy ze bedziesz dobrym rodzicem, ja karmilam ale kazdy robi jak chce, może byc tak ze te dziewczyny ktore nie chca karmic bo nie i juz okaza sie potem lepszymi matkami niz ty - mniejszymi egoistkami, nie beda cieniasami i mieczakami a ty może tak. Odpowiedz Link Zgłoś
anastezja22 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 22.12.12, 15:30 nie mowie tylko o karmieniu piersią tylko o ogólnym podejściu do poświęcenia dla dziecka. Jak ktoś jest mięczakiem i cieniasem to jest pod każdym względem. Albo się jest twardym i wszystko się robi tak jak powinno pod albo miękkim. Ja niestety oceniam to co dana matka robi źle a nie gloryfikuję tego co robi dobrze. Wszystko ma robić dobrze, a przynajmniej się starać. Nie ma trochę tak a trochę tak. Nie można być trochę w ciąży. Podkreślam po raz kolejny że nie oceniam matek które NAPRAWDĘ się starają ale nie maja pokarmu. Odpowiedz Link Zgłoś
pancia-jancia Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 22.12.12, 16:59 jak Twoje dzieci beda miały po 25 lat to zobie zrob bilans czy wszytsko zrobiłas dobrze. powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
trusia29 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 09.01.13, 23:46 anastezja22 napisała: Podkreślam po raz kolejny że nie oceniam m > atek które NAPRAWDĘ się starają ale nie maja pokarmu. A jakim prawem oceniasz te, które nie chcą karmić? Twoja to sprawa? Twoje cycki? Twoje dziecko? Dla mnie to takie ograniczone osoby jak Ty nie powinny mieć dzieci. Bo inteligencję się dziedziczy. Odpowiedz Link Zgłoś
trusia29 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 09.01.13, 23:44 anastezja22 napisała: Egoistki, cieniasy i mięczaki. Dla mnie egoistki to te, co szarpią siebie i dziecko na silę wciskając cyca, a dziecko nie dospane i głodne. Cieniasy to te, które tak jak ty nie umieją się pogodzić z tym, ze ktoś wybrał to co uznał za stosowne i karmiąc mm od początku nie umęczył się tak jak ty. Żal ci tej szarpaniny, przyznaj się Odpowiedz Link Zgłoś
kindddzia Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 20.12.12, 20:24 moja mama twierdzila, ze nie miala pokarmu dlatego bylam na butelce, dopiero niedawno mis ie przyznala, ze w tamtych czasach byla moda na butelke, karmienie piersia bylo troche passe, przezytkiem. Tak samo ukrywalo sie raczej brzuchy ciazowe, a nie z duma eksponowalo. I juz moja mama mnie zachecala zebym "sie nie meczyla" i karminla butelka, tesciowa, ktora mojego meza tez butelka wykarmila cisnela na naturalne karmienie. A mnie do szalu doprowadzalo juz samo to gadanie, bo to moja sprawa. W kazdym razie karmic piersia bardzo chcialam. Cyrki zaczely sie juz w szpitalu, Mala po cc zostala dokarmiona butelka i piersi lapac nie chciala. Przylazily polozne naciskaly mi sutka, pojawiala sie kropla "mleka" i "ma pani duzo pokarmu", pomagaly mi przystawic dziecko do piersi, po 3 sek dziecko zaczynalo plakac i puszczalo, pomagaly jeszcze raz, znowu to samo i sobie szly "tak ma pani przystawiac". Nikomu z personelu sie nie udalo dopilnowac zeby Corcia cokolwiek zjadla. dziecko wylo caaaly czas, tak mi poleciala z wagi, ze nie wypuscili nas ze szpitala. Zaczelam blagac o dokarmienie i zamiast dobrego slowa uslyszalam od polozne ze to moja wina, bo "pani nie chce kamic". Dopiero neonatolodzy zlecili dokarmienie i Mala sie uspokoila i zaczela przybierac na wadze. To jak mnie potraktowano w szpitalu w duzej mierze zawazylo na tym co z tego wyszlo. uwazam to za karygodne. Nikt mi nie powiedzial tego czego dowiedzialam sie pozniej z for internetowych, kiedy juz bylo za pozno. Bo dlaczego i jak to sobie doczytalam, ale co robic jak dziecko nie chce to juz nie wiedzialam. Pokarm dostalam w 5 dobie, czyli zupelnie standardowo po cc, a nikt mi wczesniej nie wierzyl ze tam nic nie ma. Przywiozly mi maszyne odciagajaca, laktator na kolkach wypasiony - ani kropelki nie wyciagnal. Chodzily po instrukcje obslugi, bo stwierdzily, ze pewnie cos zle dziala, mimo, ze dziewczynie z pokoju obok ten sam laktator przed chwila odciagal bez problemow. I kazda jedna pinda za przeproszeniem musiala mnie szczypac po sutkach. Pewnie nie jednej co nawet w ciazy nie jest po takim szczypnieciu cos tam by wyszlo. To bolalo, upadlalo, prosilam zeby tego nie robily. Zadna mi nie powiedziala, ze mam przystwiac dziecko jak najczesciej, ze pokarm sie pojawi, zeby dokarmiac strzykawka ... okropne, czulam sie jak jakies biedne zwierze w tym szpitalu. No i Mala juz zupelnie piersi nie chciala, ssala moje palce, policzki, ale na widok sutka dostala takiego szalu, ze ciezko Ja bylo uspokoic, nawet nie chciala sprobowac. I tak zostalo na butelce. Odciagalam ile moglam, nawet nie szlo zle, ale dostala strsznych kolek i nei dalam rady nerwowo i fizycznie. odciagalam po nocach keidy udalo mi sie Ja uspic, jak konczylam to Ona juz niedlugo miala wstawac. No nie dwalam rady i w dwa dni praktycznie pokarm sie skonczyl. Karmienie butelka bylo o niebo wygodniejsze i prostsze od tej walki z piersia, ale okazalo sie ze Mala ma chyba skaze, ze wszystko Jej szkodzi i nastepne tygodnie tez byly bardzo ciezkie. Po kazdym mleku modyfikowanym bolal brzuch. Czesto mysle, ze na moim mleku, gdybym pzreszla na diete, to by Mala tak nie cierpiala i bardzo zaluje ze nie zawalczylam bardziej o to karmienie. Czyli w przypadku dziecka z wrazliwym ukl pokarmowym nie karmienie piersia jest dramatem troche. Zaluje bardzo. Chociaz nie wiadomo czy i moj by Jej nie szkodzil, bo prawdopodobnie ma tez nietolerancje laktozy, ale zaluje, ze nie rozhulalam laktacji zeby to porzadnie sprawdzic. A jak dziecko silne i zdrowe to roznica pewnie nie jest duza. Tylko wygoda karmienia piersia, jak juz wszystko dobrze dziala i krew sie nie leje jest duzo wyzsza na pewno od butelek Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 21.12.12, 01:08 Pięknie opisałaś swoją historię no niestety, ale tak właśnie jest - takie świetne mądre położne pielęgniarki w szpitalach pożal się Boże szczycących się "promocją karmienia piersią"... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
magdalenna1986 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 21.12.12, 21:28 Urodziłam i mogę sobie sama już trochę odpowiedzieć na swoje pytanie. Karmię i piersią i butelką. W szpitalu zmuszali do karmienia. Istny laktacyjny terror. Mimo 2 godzin przy piersi moje dziecko wyło z głodu, nie umiało chwytać piersi, ja nie umiałam przystawić... Kiedy w nocy szłam po butlę czułam na sobie potępiające spojrzenia. Położne mówiły "karmić, karmić, karmić..." a mnie to nie wychodziło. Ostatnią noc w szpitalu piersi zaczęły mi twardnieć, boleć, a dziecko nadal nie umiało złapać brodawki i jeść. Do domu wychodziłam z myślą, że nienawidzę karmienia. W domu od razu zaczęłam pić szałwię, okładać piersi kapustą, ściągać pokarm. Po dniu zrobiło się lepiej. Dopiero mama pokazała mi jak karmić, a ja powoli odnajduję w tym przyjemność. Podsumowując - kiedy przyszła myśl o rezygnacji z karmienia nie czułam się winna, że dziecko czegoś nie dostanie, bardziej bałam się, że zostanę potępiona przez otoczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
lisa222 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 23.12.12, 16:04 Ja karmiłam dziecko tylko przez miesiąc piersią i wcale nie żałuję, że przestałam. Po przejściu na mleko z butelki dziecko zaczęło jeść regularnie i lepiej przesypiało noce bo tak to ani ja nie byłam wyspana ani dziecko. Więc myślę, że jeżeli czujecie, że najlepsze dla waszego dziecka jest przejście na butelkę to tak zróbcie, ważne jest też wasze samopoczucie. Odpowiedz Link Zgłoś
chyba.ze Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 23.12.12, 18:20 lisa222 napisała: > jeżeli czujecie, że najlepsze dla waszego dziecka jest przejście na butelkę to > tak zróbcie Odpowiedz Link Zgłoś
ta_karola Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 23.12.12, 21:37 Odpowiem Tobie z punktu widzenia matki, która karmi rok. Niby wiem,że już mogę odstawić ale tak mi jakoś smutno na samą myśl o odstawieniu. Myślę, że to matczyny instynkt powoduje tą histerię a to co naturalne to najlepsze. Myślę,że sama to poczujesz jak dziecko przystawisz i wcale nie będzie Tobie tak proste zastąpeinie tego butelką. Odpowiedz Link Zgłoś
pcoska Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 23.12.12, 22:37 ale sie naczytalam, a swieta za pasem, spac powinnam, ale watek mnie wciagnal corcia ma 10,5 mca, nadal karmie KP no i mam mieszane uczucia - nam sie po prostu udalo i jestem zwolenniczka KP, ale bylam o krok od mm i pewnie tez by bylo dobrze tak doskonale rozumiem pocztkowe problemy - ja urodzilam cc po 40h walki o sn, bylam padnieta, sutki plaskie mialam osobna sale i osobista polozna na 2 pierwsze noce nie bylo latwo, mysle, ze gdyby nie polozna ktora mnie budzila w nocy i przystawiala na sile mala to pokarm moglby zaniknac, ja bylam padnieta, chcialam spac, a ona nieeee, 3 rano, odkrywaj cycka, mala musi possac.... jaki to byl komfort, intymnosc, pomoc! i tak chyba 3 pierwsze dni byla dokarmiana, ja niby chcialam, ale powoli wymiekalam, Mala tak gryzla, ze sutki bardziej bolaly niz rana po cc, po takiej 40 min sesji i tak byla glodna, w ruch szla butla tak dokulalysmy sie do wyjscia ze szpitala, w domu zaczal sie dramat, sutki popekane, czerwone masakrycznie, bol... nie wiem czemu, ale sie nie poddalam, wykroilam bluzke zeby piersi byly na wierzchu, oddychaly, smarowalam co 5 min kremami, nie chcialam odwiedzin, bo wygladalam jak zombie kazde przystawienie to byl koszmar, taki bol, ze za kazdym razem marzylam o podaniu butli, walczylam, zeby mala otwierala szeroko buzie a nie lapala tylko plaski czubek sutka nie wiem jakim cudem, ale po chyba 3 dniach bol minal karmienie stalo sie przyjemnoscia i tak jest do dzis ale zobaczcie ile pomocy mialam z zewnatrz, osobna sala, polozna przykladajaca dziecko... ja to caly czas lubie! ale nikogo nie skrytykuje za mm plusy: wygoda, jednak, na wakacje, latem, gdziekolwiek, cycek cieplusi jak znalazl, przez 5 mcy nie wiedzialam co to butelka, puszki, po prostu wychodzilysmy z domu i luz, tak czesto jest do dzis, jak nie mam nic do jedzenia, podaje cycka plus: spanie w nocy, tez siebie nie widze mieszajaca butle po omacku plus: mala nie choruje plus: dobrze sie z tym czuje plus: kocham to moje dziecie lapiace szczesliwie brodawke i potem mleczny usmiech znad niej minus: uwiazanie, mala jest cyckoholikiem, az do dzis nie da sie jej uspic w nocy bez cycka, wyszlam pewnie z 5 razy na wieczor i zazwyczaj byl koszmar, butli nie chce, nawet z moim mlekiem minus: byly jakies nawaly, cyrki na poczatku, pamietam sesje nocne w kuchni i odciaganie pokarmu na spiocha, tyle, ze ja uzywalam zawsze do tego reki minus: teraz pracuje od 4 mcy - po pracy pedze do domu z balonami minus: pewnie piersi spojrza smetnie w podloge jak odstawie tak sobie mysle... hipotetycznie przy nastepnym dziecku chyba bylaby to tragedia, bo wiem ze mozna, choc na pewno czesto wysokim kosztem dziewczyny po prostu w glowie mam te chwile tak mega slodkie i intymne, ze o tym nie da sie zapomniec I love kp!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
denuevo Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 24.12.12, 09:07 Fanie to opisalas. Ja karmie od 3 mcy i podobnie widze plusy i minusy. Na poczatku przy karmieniu widzialam gwiazdy (z bolu), ale po trzech dniach przeszlo i jest super. A pisze, bo wyczytalam, ze karmienie sztuczne kosztuje od 4 do 8k pln rocznie, wiec jak cycki opadna to niewiele dolozysz i bedziesz miala ladniejsze jak przed Odpowiedz Link Zgłoś
hedonistka Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 24.12.12, 13:04 > A pisze, bo wyczytalam, ze karmienie sztuczne kosztuje od 4 do 8k pln rocznie Tak naprawde kosztuje to około 2 tys zl przez rok - pierwszy rok życia dziecka. Przy założeniu, że przez pierwsze 5 m-cy schodzi puszka za 20 zl co 3 dni, a przez kolejne 7 m-cy puszka raz na 5 dni - daje nam to 1840 zl na rok. 160 zl wydajemy na butelki/smoczki. Razem 2 tysie. Aha, i zakładam, ze olewamy wszelkie zbędne gadżety typu sterylizator czy podgrzewacz, czy 6 butelek używanych w tym samym czasie. Swojemu dziecku ani razu nic nie sterylizowałam czy wygotowywałam, a wodę na mleko przygotowywałam w kilka sekund podgrzewając w czajniku elektrycznym. Dziecko miało jedną butlę wymienianą co jakiś czas - przecież i tak trzeba ją szybko umyć żeby mleko w niej nie kisło. Nie wiem, skąd ta kosmiczna kwota powyżej. Jeśli chodzi o wygodę - czy wygodniejsze jest karmienie piersią czy butelkę, to zależy co kto lubi. Ja po powrocie ze szpitala wsadzilam korki w uszy i przespałam bite 12 h - w tym czasie dziecko karmił (butelką) mój mąż. Potem zamiast spędzac bezsenne noce nad płaczącym dzieckiem i krwawiącymi brodawkami moglam przesypiać po 7 h - karmilismy na zmiane co 3-3, h. Od 3 miesiąca życia córka miała już 6 h przerwę nocną. "Spanie z dzieckiem i karmienie piersią przez sen" u mnie by sie nie sprawdziło - teraz mała ma ponad 3 lata, a kiedy okazjonalnie przychodzi do nas w nocy do łóżka, moj sen zamienia się w płytką drzemkę, z której wybudzam sie co chwila i sprawdzam czy wszystko jest ok. Kiedy kilka razy spałam z nią jako z niemowlakiem, było jeszcze gorzej. Organizacja wyjsc - owszem, trzeba pamiętać o zabraniu mleka, czy termosu z ciepłą wodą, i podanie piersi jest z pewnoscią wygodniejsze. Jednak u mnie opór psychiczny przez publicznym obnażaniem się i wyciąganiem piersi był tak silny, że prawdopodobnie całe lato i tak przesiedziała bym w domu, dzięki butelce mogłam karmić wszędzie. Odpowiedz Link Zgłoś
sharzan-ka Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 24.12.12, 23:22 skąd Ty wzięłaś tą kwotę?? no proszę Cię... A jeżeli chodzi o pieniądze, to nie po to je zarabiam, żeby oszczędzać na dziecku/sobie Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 25.12.12, 10:27 Dokładnie. W sytuacji, kiedy z różnych przyczyn, to co wydawało się takie naturalne, cudowne i fantastyczne, przestaje pasować, sprawdzać się itp. argument o taniości karmienia piersią można sobie w cztery litery wsadzić...... Dobrze, że mnie na to było stać i nic nikomu do tego na co wydaję swoje pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
marsylvik Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 30.12.12, 03:56 Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Odpowiedź zależy od tego, jakie są w konkretnym przypadku przyczyny nie karmienia piersią, jakie skutki, czy też może masz na myśli karmienie jako zjawisko społeczne? Przewrotnie przerobię trochę to pytanie: czy palenie w ciąży to jakaś tragedia? I odpowiem: dla konkretnej matki może to być tragedia, że nie potrafiła rzucić, może się przez to czuć wyrodną matką, a dla innej nie, uzna to za "pierdołę" właśnie, a jej dziecko może się rozwijać zupełnie prawidłowo. Mało tego, do dziś, choć coraz rzadziej, zdarzają się lekarze radzący przyszłym matkom żeby gwałtownie palenia nie rzucały, jeśli to ma być dla nich stres - bo stres przecież szkodzi dziecku. Logiczne? No logiczne A że nie ma pokrycia w badaniach statystycznych? I co z tego, nikt nie powiedział, że temu konkretnemu dziecku to jakoś konkretnie, w mierzalny sposób zaszkodzi. Wiec nie tragedia. Społecznie? Ilość matek palących w ciąży jest tragedią, statystycznie, jako społeczeństwo, płacimy za to cenę, te dzieci ogólnie się gorzej rozwijają, w grupie palaczek częstsze są powikłania przy porodach. Ale w konkretnym przypadku nie da się z całą pewnością powiedzieć, że przyczyną np krwotoku było właśnie palenie. Z karmieniem jest podobnie. Tak samo nikt Ci raczej nie wypomni za 40 lat, ze Twój syn dostał zawało bo go karmiłaś mieszanką, choć szanse na zawał statystycznie mocno rosną dla dzieci karmionych sztucznie. Tragedia? A masz pewność, że tego zawału nie dostałby, jakbyś karmiła naturalnie? Moja prywatna opinia jest taka, że karmienie piersią jest najlepsze dla dziecka, bo na to wskazują badania. Ale karmienie butelką samo w sobie tragedią nie jest. Tragedią jest natomiast skala tego zjawiska, a przede wszystkim jego przyczyny (niewiedza matek oraz ignorancja lekarzy i położnych) oraz skutki (na przykład depresja dołowanej przez otoczenie matki). Tak po ludzku: jeśli mama nie karmi z przyczyn od siebie niezależnych, choroba itp, nikt jej za to nie potępia, ona wyrzutów sumienia nie ma, to tragedii żadnej oczywiście nie ma. Jeśli mama nie karmi, bo tak świadomie zdecydowała, na przykład ma wstręt do karmienia, albo chce wrócić do pracy, czy też choćby i nawet przesypiać noce - żadna tragedia, jej prawo ocenić, czy dla niej i dla dziecka ważniejszy jest naturalny pokarm, czy przespane noce. Dzisiejsze mieszanki, choć mniej wartościowe dla dziecka i łatwiej nimi dziecko skrzywdzić na przykład przekarmiając, to jednak pozwalają na normalny rozwój dziecka w pełnym zdrowiu. Jeśli mama chciała karmić, tylko z braku wiedzy i głupich przesądów rodem z poprzedniej epoki, często powtarzanych nie tylko przez mamy i teściowe, ale i przez lekarzy nie wyszło, to jest to krzywda, dla niej i dla dziecka. Czy krzywdę nazwiesz tragedią? Ja jeszcze nie... no ale jak mama to naprawdę przeżyje, mocno spadnie jej samoocena, jak się depresja przyplącze, to już może być i tragedia, a o to wcale nie tak trudno właśnie przez hormony. I sprzeczne oczekiwania i rady otoczenia. Mnie skrzywdzono. Tragedii nie było, jak "straciłam" mleko po 3 miesiącach. Teraz już wiem, że wcale nie miałam za mało pokarmu, tylko tak to już jest i to zupełnie normalne, że dziecko w tym wieku nagle zaczyna potrzebować więcej, że jakbym nie wpadła w panikę, nie zaczęła dokarmiać, to kryzys potrwałby kilka dni, a potem karmiłabym dalej. Nie było powodu, żeby kończyć kp, ale po paru tygodniach dokarmiania rzeczywiście nie miałam już własnego mleka. Zabrakło rzetelnej wiedzy po prostu. Z perspektywy czasu odbieram to jako swego rodzaju krzywdę. Rozejrzyj się: ile matek karmi wyłącznie piersią właśnie 3 miesiące? Albo 4-6 tygodni? Czemu jak się pokarmi 4 miesiące, to już się jakoś bezproblemowo udaje pokarmić właściwie tyle, ile się chce, ile się planowało? Pomyśl o co konkretnie pytałaś i wybierz coś z mojej odpowiedzi Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 30.12.12, 16:05 Poniekąd masz rację, ale porównywanie mm do palenia przez matkę papierosów uważam za grubą przesadę... Odpowiedz Link Zgłoś
kerri31 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 06.01.13, 22:13 Nie karmienie piersią to może nie tragedia ale szkoda dla Twojego dziecka. Jego odporność nie będzie taka ,jak powinna. Myślę , że raz czy dwa razy w życiu warto poświęcić się ten miesiąc czy kilka miesięcy w zależności ile kto wytrzyma, żeby zaoferować dziecku lepszy start w życie. To jednak bardzo ważne, bez względu na to, jak bardzo powagę tej sytuacji będziesz wypierać ze świadomości i swoje lenistwo traktować priorytetowo. Odpowiedz Link Zgłoś
jugutka Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 06.01.13, 22:34 bzdura. Jak ma chorować to bedzie bez wzgledu na sposob karmienia. Odpowiedz Link Zgłoś
olgaaa1 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 09.01.13, 09:03 Przez takie wypowiedzi jak napisała Kerri33 + szalejące hormony, nowa sytuacja i nie obycie w temacie, dla wielu matek moze to być tragedia. Dla mnie była to tragedia, tyle, że ja miałam bardzo dużo mleko, tylko dziecko nie chciało ssać i strasznie gryzło moje piersi, później okazało się, że miało wrodzoną nietolerancję laktozy i karmienie moim pokarmem było zwyczajnie zagrożeniem życia i dziecko samo się broniło, no ale wkońcu karmienie piersią jest w naszym społeczeństwie uważane, za największy obowiązek kobiety. Wiec tak karmiłam, dziecko 3 dniowe wyło z bólu, ja wyłam z bólu, później ono z zapaleniem jelita w szpitalu, ja na operacji ogromnego ropnia piersi no tylko pozazdrościć. A z tą odpornością, to karmienie piersią jest jednym z czynników wspierających odporność!!!!!!!! a nie jedynym czynnikiem, ważniejsza jest predyspozycja genetyczna, środowisko dziecko i późniejszy sposób odżywiania. Znam dziewczynę ktora karmi tylko i wyłącznie swoją 2 letnią córkę piersią i prażynkami bekonowymi, bo tylko to je, uważasz że to dziecko będzie zdrowsze od mojej która karmiona piersią była tylko tydzień, teraz je dużo owoców, warzyw, kasz, ryb? Moja w swoim dwuletnim życiu, tylko raz brała antybiotyk i tylko raz była chora. Odpowiedz Link Zgłoś
kerri31 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 09.01.13, 13:02 Nikt taki jak kerri33 nie napisał na tym forum, po drugie nie mówimy o skrajnych przypadkach ,takich jak Twój. To tak jakbyś mówiła, że facet bez nóg powinien biegać, bo ruch to zdrowie. Pewne rzeczy są a wykonalne i nie da się ich przeskoczyć...ale z czystego lenistwa odstawiać dziecko od piersi w pierwszych miesiącach życia to szczyt nieodpowiedzialności. W takim przypadku jak Twój, zalecane jest upuszczanie pierwszego mleka z piersi, bo na początku jest najwięcej laktozy a później tłuszczu. Najgorszy przypadek to taki, w którym kobieta chce karmić a nie ma czym, bo mleka nie ma. Pozdro. Odpowiedz Link Zgłoś
olgaaa1 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 09.01.13, 21:58 kerri31 napisał(a): > Nikt taki jak kerri33 nie napisał na tym forum, po drugie nie mówimy o skrajnyc > h przypadkach ,takich jak Twój. To tak jakbyś mówiła, że facet bez nóg powinien > biegać, bo ruch to zdrowie. Pewne rzeczy są a wykonalne i nie da się ich przes > koczyć...ale z czystego lenistwa odstawiać dziecko od piersi w pierwszych miesi > ącach życia to szczyt nieodpowiedzialności. > W takim przypadku jak Twój, zalecane jest upuszczanie pierwszego mleka z piersi > , bo na początku jest najwięcej laktozy a później tłuszczu. > Najgorszy przypadek to taki, w którym kobieta chce karmić a nie ma czym, bo mle > ka nie ma. > Pozdro. Tym co napisalas powyzej widac jak malo wiesz o skladzie mleka kobiety. jak to napisalas upuszczanie mleka w nitolerancji laktozy nic nie daje. Jezeli nawet kobieta przestake karmic jak napisalas z lenistwa, to jest jej sprawa jesli tylko ma byc dzieki temu szczesliwa. Szczesliwa matka= spokojne dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
kerri31 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 11.01.13, 21:58 Nie chodzi o szczęście matki tylko dziecka oraz jego zdrowie, które jest sprawą priorytetową. Rozumiem, że masz wyrzuty sumienia z powodu nie karmienia stąd ta obrona ...Nie przejmuj się, psycholog Ci pomoże pozbyć się ciężaru .Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 13.01.13, 22:13 kerri31 napisał(a): > Nie przejmuj się, psycholog Ci pomoże pozbyć się ciężaru .Powodzenia. Proszę uprzejmie, do tej pory pisałam, że najgorszemu wrogowi nawet tego nie życzę, ale skoro ktoś tak mądrze pisze, to proszę bardzo: dostać sobie depresji - i powodzenia życzę O wyższości mleka kobiecego nad modyfikowanym każdy... średnio inteligentny człek bić pianę potrafi... Odpowiedz Link Zgłoś
urszula.slo Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 14.01.13, 11:21 Kobiece mleko ma bardzo dużo laktozy (więcej laktozy zawiera tylko mleko słonia i szympansa), o czym mogłam się przekonać karmiąc własne dzieci. Pierwsza córka po 3 tygodniach nie była w stanie przespać więcej niż 1 godzinę (!!!) na dobę, reszta to płacz, marudzenie, no i kupki na okrągło (zielona zupka). Twarz czerwona, w krostkach. Waga spadała jej w megaszybkim tempie. Żadne kropelki (z laktazą) nie pomogły, po 5 tygodniach ją odstawiłam, przeszłyśmy na NUtramigen i stała się normalnym, zdrowym dzieckiem. Z synkiem było trochę lepiej (bo ja w ciąży pilnowałam diety), ale też musiałam go odstawić po 4 tygodniach (chociaż położna naciskała, bym karmiła dalej) Z trzecim dzieckim już TERAZ wiem, że tak zrobię - 3-4 tygodnie karmienia, by dostał początkowe mleko, a potem odstawiam, bo nie zamierzam przechodzić przez kalwarię, i, co najważniejsze - chcę uniknąć depresji poporodowej, co mi się ostatnio ledwo udało (miezskałam jeszcze w Polsce, gdzie terror laktacyjny robi swoje). I tak, to ja jestem na pierwszym miesjcu. Bo co ma dziecko od mamy, która cierpi na depresję (+ od jej mleka, którego nie toleruje)? O wiele mniej niż od zdrowej mamy + mleka modyfikowanego. Acha, i moja dwójka jest okazem zdrowia, do żłobka poszły, jak miały 6 miesięcy, żadnych szpitali, zapaleń płuc, oskrzeli czy tego typu atrakcji. Bo nie wciskamy im tego, co "niby najbardziej wartościowe", lecz dbamy o to, by jadły to, co dobrze tolerują (czyli - zero mleka krowiego, serków, jogurtów, cukru, pszenicy i innego syfu). Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
olgaaa1 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 15.01.13, 14:45 Urszula...u nas niestety doszło do zapalenia jelita, już prawie do martwicy, ale udało się wrócić do zdrowia. Więc widzisz Kerri czy jak Ci tam, karmienie piersią nie zawsze oznacza zdrowie. A dzieci karmione mm są tak samo zdrowe jak te naturalnie. Wiec idź, że na forum kp i tam się dowartościowuj Odpowiedz Link Zgłoś
mama1dawidka Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 23.01.13, 23:40 hehe to zalezy Ja bedac w pl po presja mlodego 6 miesiecy karmilam Mloda mieszkajac juz sama z dala od rodziny trzy dni i wzielam tabletke na zasuszenie Pokarmu Teraz jestem w ciazy i od poczatku zamierzam karmic butelka Juz w szpitalu poprosze o tabletke I dla mnie tragedia jakos to bie jest a wrecz przeciwnie M moze nakarmic szkraba Tabletke biore tylko dlatego ze nie lubie tego uczucia! Wiem moze skrzywiona jestem Ale nie lubie jak mi dziecko mamlasi sutka Wiec jak widzisz nie dla kazdego brak pokarmu to tragedia Odpowiedz Link Zgłoś
bubus233 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 24.01.13, 14:59 Ja po porodzie przez trzy doby nie miałam w ogóle pokarmu, piersi suche jak wióry. Synek był karmiony butelką od urodzenia. Położne strasznie mi piersi wymiętoliły bo na siłę chciały żebym karmiła piersią, ale to nie był jedyny problem, synek nie chciał ssać piersi, strasznie się wyrywał, krzyczał i płakał a ja z nim. Nie czułam się dobrą matką kiedy widziałam, że wszystkie kobiety na około mnie karmią piersią swoje maleństwa, czułam wstyd kiedy prosiłam pielęgniarki o butelkę mleka dla dziecka. Próbowałam wielokrotnie go przystawiać ale on się uparł. Efekt był taki, że oboje mięliśmy już tego dość. Ciągle mnie pytano czy przystawiam synka do piersi mówiłam, że tak chociaż tego nie robiłam. Stwierdziłam, że nie będę narażać swojego dziecka na taki stres. W czwartej dobie miałam pokarm ale i tak nie było go za wiele, więc ściągałam pokarm laktatorem i karmiłam tym co miałam ale butelką. Pokarm miałam jeszcze przez jakieś trzy tygodnie po czym zanikł całkowicie. Obserwuję mojego synka i stwierdzam, że karmiony butelką rośnie jak na drożdżach. Ma prawie trzy miesiące, nie choruje i oby tak zostało. Odpowiedz Link Zgłoś
monocle Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 27.01.13, 13:22 Dla mnie byłaby to tragedia i na pewno z własnej woli nie zrezygnowałabym z kp zaraz po urodzeniu dziecka, dlatego nie rozumiem kobiet, które z czystego egoizmu rezygnują z kp i podają mm. Tym, które karmić nie mogą, współczuję. Odpowiedz Link Zgłoś
gonia28b Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 27.01.13, 23:44 Jeszcze raz - taśma wstecz. Tak, ja nie byłam w stanie wykarmić swojego syna piersią, tak jak chciałam, tak jak wydawało mi się to oczywiste. Mój syn w efekcie został wykarmiony tym wstrętnym, ohydnym mm w tej okropnej butelce. Wiecie co, ja naprawdę nie rozumiem o co chodzi z tym współczuciem, a tym bardziej pogardą najwyższą w stosunku do matek, które z własnego wyboru postanowiły przejść na mm. Ja przez blisko rok wyłam, płakałam, wrzeszczałam, jaka to ze mnie okropna matka, która własnego dziecka piersią wykarmić nie potrafi. Tamta mama, która z własnego wyboru podała swojemu dziecku mm jest spokojna, wyluzowana, wypoczęta - i taki jest jej początek macierzyństwa. Ja o swoim wolałabym, zapomnieć.... Odpowiedz Link Zgłoś
kategra40 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 01.02.13, 13:24 W szpitalu miałam problemy z karmieniem malucha, pomimo doradzctwa laktacyjnego w szpitalu. Miałam straszne wyrzuty sumienia, że nie dostarczę maluchowi tego co najlepsze i myślę, że naprawdę było to wtedy spowodowane burzą hormonów Jak maluch przychodzi na świat - zmienia się zupełnie myślenie Ale z perspektywy czasu - te wyrzuty sumienia spowodowały, że zaczęłam walczyć o laktację ściągając pokarm i udało mi się tak dociągnąć... do 2 lat Czasami była to mordęga, ale teraz widzę, że się opłacało, mój maluch prawie w ogóle nie chorował i nie choruje, podczas gdy rówieśnicy co chwilę ladowali na antybiotykach.. To nie reguła, ale myślę, że statystycznie patrząc - naturalne karmienie tak działa. Dlatego bez specjalnego stresu, ale jak będziesz miała problemy - spróbuj zawalczyć, poszukaj kogoś kto Ci pomoże. Ja uważam że typowe karmienie naturalne nie jest dla mnie , bo jestem za mało cierpliwa, mam zamiar ściągać pokarm też przy drugim dziecku. To ma swoje plusy, bo mogę zostawić dziecko z tatusiem, w nocy może też go karmić Życzę powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
mberetka Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 25.03.13, 14:09 Ja walczylam pierwszy miesiąc i to był najgorszy miesiąc w moim życiu. Karmienie piersią NA SIŁĘ, kiedy sutki masakrycznie bolą i ma się ochotę uderzyć dziecko drące się co godzinę, bo jest wciąż głodne...ja dziekuję za taką 'więź' z dzieckiem. U mnie karmienie w łóżku na śpiocha też odpadało...nie zmrużyłabym oka przy Małej, no i nie umiałam jej przystawiać na leżąco...Nie mowiąc o tym, że non stop siedziałam w domu, bo bałam się, że Mała za chwilkę bedzie znowu płakać z głodu, a wywalanie cyca co poł godziny poza domem nie whcodziło w grę.. Odkad karmię butlą, moje życie powróciło na normalne tory Stałam się SZCZĘŚLIWĄ, a nie udręczoną matka. Moja córeczka już w 2 miesiącu potrafiła pięknie przespać noc, spała od 21.00 do 7-8.00 rano bez żadnych pobudek. Wszelkie wyjścia na spacer, zakupy - bez najmniejsszego problemu, zabieraliśmy przegotowaną wodę w termosie..Mogłam wyjśc z domu kiedy chcę - bo butelką mógł nakarmić mój mąż, mogłam wrócić na ćwiczenia.. Ja naprawdę nie rozumiem kobiet, które nie śpią po nocach, robią z siebie cięrpiętnice i potem wylewają pomyje na szczęśliwe mamy karmiące mlekiem modyfikowanym, zarzucając egoizm, pojście na łatwiznę. Włąsnie odkąd karmię mm, mam czas dla córeczki, jestem szczęśliwa i ona też się cieszy, że ma wesołą mamę pozdrawiam zdrowo-rozsądkowo myślące panie. Odpowiedz Link Zgłoś
vimi77 Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 26.03.13, 18:21 Ja uważam że każdy ma prawo wyboru sposobu karmienia i nie powinien być za to potępiany. Osobiście wręcz uwielbiam karmić piersią. Córkę karmiłam do 8 miesiąca, później przerzuciłam się na mm i pożałowałam bo było z tym więcej roboty. Synka zamierzam karmić tak długo jak się da. Początki były ciężkie, zarówno teraz jak i za pierwszym razem ale po początkowym okresie bolesnych i krwawiących piersi wszystko się unormowało. Uwielbiam jak mały się przysysa i mnie łaskocze języczkiem Nie umiem określić uczuć jakie mnie zalewają ale są cudowne. Poza tym dla mnie jest to bardzo wygodne, mleko zawsze pod ręką i podgrzane do odpowiedniej temperatury Z karmieniem poza domem też nie mam problemu, niech się wstydzi ten kto widzi, dla mnie jest to jak najbardziej naturalne. Z czasem będziemy wdrażać inne pokarmy więc i liczba karmień piersią się zmniejszy. Odpowiadając na pytanie: dla mnie to by byłą tragedia. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu.stefan Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 27.03.13, 10:25 Mój synek ma 3,5 miesiąca. Od początku zakładałam, że będę karmić tylko piersią jak najdłużej się da. 2 godz. porodzie pięknie się przyssał i wisiał mi na cycu 1,5 godziny W drugiej dobie mimo, że był przystawiany regularnie, ciagał pierś przez chwilę i zanosił się płaczem, bo najwyraźniej nic nie leciało. Był aż purpurowy od płaczu i się zapowietrzał. W szpitalu był duży nacisk na kp - położne błagałam o odrobinę mleka dla synka (jak płakał 1,5 godz.) To zamiast butli przychodziły i próbowały mi go przystawiać. Byłam pewna, że z kp nici, ale po kilku dniah w domu przeszliśmy na samą pierś. Tylko cyciem był karmiony ok. 6 tygodni - drugiego kryysu laktacyjnego nie przeskoczyliśmy. Od miej-więcej 2 miesiąca był troszeczke dokarmiany (1 butelką na dobę, czasem wcale, zależało od dni). Dla mnie to była tagedia - jak to nie potrafię wylarmić dziecka? Podaję mu ten wstrętny proszek bez przeciwciał? Ile ja łez wylałam podając mm, to moje. Poradnia laktacyjna pomogła mi ale tylko w pewnym stopniu. Dziś ściągam mój pokarm i podaję w butli oraz dokarmiam mm. Przy drugim maluchu będę walczyć o kp, wiem dziś jakie blędy popełniłam. Może następnym razem się uda? Odpowiedz Link Zgłoś
mberetka Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 27.03.13, 11:06 Nie zamartwiaj się na zapas. Nie udało się - trudno. Moja córeczka tylko miesiąc był karmiona piersią, obecnie ma 6 miesiący i nie zachorowała ani razu. Natomiast dwójka dzieci znajomych - karmionych piersią - jedno trafiło do szpitala na zapalenie płuc, drugie przeszło lżejsze przeziębienie. Naprawdę nie ma reguły!! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
podkocem Re: Czy NIE karmienie piersią to jakaś tragedia? 27.03.13, 23:23 > Wydaje mi się, że jeśli karmienie mi się nie spodoba, albo nie będzie wychodził > o przejdę na butelkę i tyle, bez zbędnego roztkliwiania się nad tym. A może tak > się po prostu nie da? Oczywiście, że tak. Moja położna sama mi powiedziała: nic na siłę. Odpowiedz Link Zgłoś