Wczasowiczki! Ku przestrodze...

26.07.04, 11:14
Poniewaz mieszkam w miescie nad morzem, a rodzilam na patologii... Dlatego to
pisze.
Podczas mojego pobytu w szpitalu, gdzie rodzilam, przywieziono 2
wczasowiczki... Jak wychodzilam przywiezli trzecia. Dziewczyny gdzies z glebi
Polski przyjechaly na wczasy nad morze: jedna na poczatku 8 miesiaca, druga
jakos tak podobnie... No i zaczely saczyc sie wody, choc ciaze przebiegaly
ksiazkowo, bez powiklan! Obie urodzily wczesniaczki, jedna 1800g, druga ok.
1500, trzecia nie wiem, bo wypisano mnie...

Naprawde, zastanowcie sie dwa razy, zanim podejmiecie decyzje, ktorej
bedziecie zalowac. Dziewczyny byly w tak koszmarnym stanie psychicznym, az
serce sciskalo.

Moze ten post brzmi troche jak umoralnianie. Sama wiem, ze jak bylam w ciazy
to kazda uwaga typu: "uwazaj, nie rob tego, tamtego..." doprowadzala mnie do
szalu. Ale mialam to szczescie, ze urodzilam zdrowe dziecko, w terminie i
dzis wiem, ze gdybym wczesniej zrobila cos glupiego, co mogloby Malemu
zaszkodzic, nie wybaczylabym sobie do konca zycia.

Wiec ten post z mojej strony tak dla zastanowienia sie...
    • emi261 Re: Wczasowiczki! Ku przestrodze... 26.07.04, 11:24
      Trzeba by się zastanowić czy one napewno zrobiły coś nie tak, jeżeli zrobiły
      cos głupiego to ja to potępiam, ale jeżeli nie - to nie wiadomo, czy gdyby
      siedziały w domu na tyłku nie stało by się to samo.
      Pozdrawiam
      Magda i 15t dzidzia
      • paulajal Re: Wczasowiczki! Ku przestrodze... 26.07.04, 11:34
        Może i tak, ale nawet gdyby w ich rodzinnym mieście zdarzyło się to samo, to
        mogłyby szybko znaleźć się pod opieką swoich lekarzy, jeśli są z W-wy to
        rodzić w IMiD, a to zasadnicza różnica. Nagły poród w obcym miejscu, bez
        bliskich osób może byc traumatycznym przeżyciem. Poza tym wcześniaki zostaną w
        szpitalu jeszcze jakiś czas, a ich tata nie będzie mógł byc przy nich, jako że
        urlop ma zwykle czas ograniczony i wtedy mamy zostaną już zupełnie same.
        Jestem w 29tc i postanowiłam w tak zaawansowanej ciąży darowac sobie podróże,
        tutaj (w W-wie) czuję się po prostu bezpieczniej.Lepiej chuchac na zimne...
        • olejek1 Re: Wczasowiczki! Ku przestrodze... 26.07.04, 11:39
          ale mnie nastraszylyscie...ja w 26 i 27 tc planuje z mezem jechac nad morze.
          ale chyba zmiana klimatu( z wa-wy) nie wplywa az tak radykalnie na ciaze...?
      • edwo Re: Wczasowiczki! Ku przestrodze... 26.07.04, 11:37
        emi261 napisała:

        > Trzeba by się zastanowić czy one napewno zrobiły coś nie tak, jeżeli zrobiły
        > cos głupiego to ja to potępiam, ale jeżeli nie - to nie wiadomo, czy gdyby
        > siedziały w domu na tyłku nie stało by się to samo.
        > Pozdrawiam
        > Magda i 15t dzidzia


        A nie wydaje ci się, że podróż przez całą Polskę nad morze w 8 miesiącu ciąży
        to już jest coś wystarczająco głupiego, żeby doprowadzić do takiej sytuacji?

      • ewkam1 Re: Wczasowiczki! Ku przestrodze... 26.07.04, 11:42
        tak, masz racje... Ale w takiej sytuacji nigdy juz tego nie sprawdzisz, co by
        bylo gdyby...
        Problem w takiej sytuacji tez jest taki, ze wczesniaki (z tego co mi wiadomo,
        moze sie myle) w szpitalu trzyma sie do 2 kg i jesli jest wszystko dobrze to
        wypisuja. I teraz wyobraz sobie sytuacje, ze wychodzisz z takim Maluszkiem i
        musisz je przewiezc 600-700 km do domu. Dziewczyna, ktora urodzila dziecko
        1800g przyjechala tu z mezem pociagiem, samochodu nie mają...

        Ja zaczelam sie nad tym zastanawiac, jak rozmawialam z ta dziewczyna. Wlasciwie
        to ona uswiadomila mi ile problemow ja czeka.
    • emi261 Re: Wczasowiczki! Ku przestrodze... 26.07.04, 11:44
      Nie, nie uważam - jeżeli czuły się ok i nie miały zakazu od lekaża to nie
      uważam takiego zachowania za głupie. Ciąża to nie choroba. Oczywiście
      wszystkiego nie idzie przewidzieć, ale jeżeli podejdziemy tak do sprawy to może
      przykujemy się od 1 tygodnia ciąży do łóżek i poczekamy do 9 miesiąca.
      • ewkam1 Re: Wczasowiczki! Ku przestrodze... 26.07.04, 11:48
        emi261 napisała:

        > Nie, nie uważam - jeżeli czuły się ok i nie miały zakazu od lekaża to nie
        > uważam takiego zachowania za głupie. Ciąża to nie choroba. Oczywiście
        > wszystkiego nie idzie przewidzieć, ale jeżeli podejdziemy tak do sprawy to
        może
        >
        > przykujemy się od 1 tygodnia ciąży do łóżek i poczekamy do 9 miesiąca.


        Dziewczyna, z ktora rozmawialam przed wyjazdem zasiegnela opini lekarza,
        zostala przebadana i dostala pozwolenie na wyjazd nad morze!
        Rano w piatek przyjechala, o 13.30 juz byla w szpitalu z saczacymi sie
        wodami... I co jej po tym pozwoleniu od lekarza?? Ona jako matka czula sie
        wszystkiemu winna i to ona przezywala koszmary...
      • edwo Re: Wczasowiczki! Ku przestrodze... 26.07.04, 11:55
        emi261 napisała:

        > Nie, nie uważam - jeżeli czuły się ok i nie miały zakazu od lekaża to nie
        > uważam takiego zachowania za głupie. Ciąża to nie choroba. Oczywiście
        > wszystkiego nie idzie przewidzieć, ale jeżeli podejdziemy tak do sprawy to
        może
        >
        > przykujemy się od 1 tygodnia ciąży do łóżek i poczekamy do 9 miesiąca.


        A ja uważam, że to głupota. Pewnie, że ciąża to nie choroba i nikt nie mówi o
        przykuwaniu do łóżka, ale w 8 miesiącu to chyba już można sobie darować
        kilkusetkilometrowe wyjazdy pociągiem. Chociażby ze względu na dobro dziecka,
        zresztą wydaje mi się to wątpliwą przyjemnością dla samej ciężarnej.
    • emi261 Re: Wczasowiczki! Ku przestrodze... 26.07.04, 12:00
      no to tak, jak mówie położyć się do łóżka i czekać może się nic nie stanie. W
      pierwszych tygodniach ciąży też nie jeździć na wakacje, bo można poronić.W
      późniejszym czasie też coś napewno można wymyśleć żeby nie jechać. Może gydyby
      pojechać na wakacje do cioci do miasta obok, a nie przez pół Polski. Ja wierzę,
      że to dla tych dziewczyn nie było miłe przeżycia, ale co powiecie na temat
      kobiet z małych miejscowości, które trafiają same do szpitali w dużych
      miastach. One nawet wyboru nie mają. Pozatym i tak uważam, że to nie koniecznie
      musiała być podróż.
      Pozdrawiam
      • kocianna Re: Wczasowiczki! Ku przestrodze... 26.07.04, 13:08
        I się boję... Ja na wakacjach będę w 17 tc, ale za to 650 km do przejechania.
        Lekarz mówi, ze wolno.
        Termin mam na 17 stycznia, zawsze w swięta odwiedzalismy moich rodziców (200
        km, miasto wojewodzkie, kilka niezłych szpitali). Juz mi tesciowa
        zapowiedziala, ze nie puści.
        Buu.
        • yvona79 Re: Wczasowiczki! Ku przestrodze... 26.07.04, 13:27
          kocianna napisała:

          > I się boję... Ja na wakacjach będę w 17 tc, ale za to 650 km do przejechania.
          > Lekarz mówi, ze wolno.
          > Termin mam na 17 stycznia, zawsze w swięta odwiedzalismy moich rodziców (200
          > km, miasto wojewodzkie, kilka niezłych szpitali). Juz mi tesciowa
          > zapowiedziala, ze nie puści.
          > Buu.
          Nie ma sie czego bać. Wczoraj wróciłam z ponad 2-tygodniowych wakacji
          spędzonych w południowych Włoszech. Wyjeżdżaliśmy, gdy byłam w 17 tc, obecnie
          zaczyna się 20 tc. Podróżowaliśmy samochodem, 2550 km w jedną stronę.
          Oczywiście przed wyjazdem też trochę panikowałam, od razu wymyślałam czarne
          scenariusze, ale przekonałam się na własnej skórze, że drugi trymestr to
          rzeczywiście najlepszy czas na wakacje. W zaawansowanej ciąży długie wyjazdy to
          chyba przesada, ale teraz jak najbardziej trzeba korzystać z życia. Jedź i
          wypoczywaj!
          • agga1976 Re: Wczasowiczki! Ku przestrodze... 26.07.04, 14:05
            moim zdaniem, nie mozna tutaj podac jednej dobrej recepty, kazda z nas powinna
            decydowac o tym sama, to ze wiekszosc jezdzi na wakacje i wraca z nich
            szczesciwa i nic sie nie dzieje, to jeszcze nie powod, zeby przekonywac inne
            ciezarne, ktore maja jakies obawy ...
            to powinna byc decyzja kazdej z nas, jedne sa wiecznymi optymistkami i nawet do
            glowy im nie przyjdzie, zeby przed wyjazdem zapytac lekarza o zdanie, inne sa
            ostrozne, boja sie i po prostu dla ich komfortu psychicznego bedzie lepiej jak
            zostana na miejscu albo wyjazda gdzies blizej, tak do 50 km od domu
            nie mozna mowic "jedz, mi nic sie nie stalo, ciaza to nie choroba!", bo jesli
            akurat ta ciaza zakonczy sie zle, to nie my bedziemy ponosic tego konsekwencje,
            ale wlasnie ta matka, ktora zdecydowala sie na wyjazd lub ktora my
            namowilysmy ...
            akurat ja naleze do tych ostroznych, czekalam na Dziecko dlugo, 2-krotnie
            podczas ciazu drzalam o Jego zycie i za nic w swiecie nie rusze sie dalej od
            domu i mojego lekarza niz te 50 km, akurat tyle ile mam do rodzicow
            jak to mowil lekarz na patologii, gdzie lezalam w 8 tyg: "dziewczyny, w ciazy
            sie BYWA, to nie jest stan trwajacy wiecznie i trzeba go bardzo szanowac",
            mysle, ze warto zaufac swojej intuicji, bo tak naprawde to od teraz do konca
            zycia tylko my bedziemy odpowiedzialane za nasze maluszki ...

            pozdrawiam
            Agga + 29 tyg.Malenstwo smile
      • malizna74 Re: Wczasowiczki! Ku przestrodze... 26.07.04, 14:26
        Jak chcesz, to jedź nawet na koniec świata!
        Przecież nikt nie mówi, że masz leżeć przez 9 miesięcy. Ewkam1 właściwie tylko
        opisała, to co zobaczyła.
        Mam znajomego ginekologa w lęborskim szpitalu (tam przywożą wczasowiczki z
        Łeby). Mówił, że w np. weekend z Bożym Ciałem (4 dni) przywieźli 3 dziewczyny.
        Nie potępiał tego, że się wybierają w ciąży w dłuższą podróż, ale opowiadał, że
        faktycznie strasznie to przeżywają poniekąd niezależnie od finału.
    • kasiaiola Re: Wczasowiczki! Ku pocieszeniu... 26.07.04, 14:31
      Byłam na wakacjach w 2002 roku - mając termin na 5 września z początkiem
      sierpnia pojechałam na tydzień nad morze (trasa Warszawa - Łeba odbyta
      samochodem). Pojechałam, wróciłam, urodziłam 12 dni po terminie. Dziecko
      zdrowe, silne. Teraz ma tyle energii że dom rozwala.
      Rok później (2003) pojechałam nad morze z 10 miesięczną Olą i będąc w ciąży (3-
      4 mc ciąży). Pojechałam, wróciłam, urodziłam wprawdzie na początku 9 mca ale z
      innego powodu. Dziecko zdrowe, silne, rozkoszne.
      Gwoli wyjaśnienia - jadąc w trasę za pierszym i drugim razem miałam
      przygotowaną kartę ciąży, ostatnie badania, listę szpitali posiadających
      porodówki wzdłuż trasy przejazdu (wraz z telefonami), minimum rzeczy
      potrzebnych w razie ew pobytu w szpitalu.
      Myślę więc że nie ma co straszyć. Jeśli ktoś się czuje na siłach i ma chęć
      odpocząć to dlaczego go odwodzić? Co ma być to będzie.
      Oczywiście trzeba się szanować i trochę oszczędzać ale żeby od razu rezygnować
      z odpoczynku nad morzem jesli to morze bardzo się lubi?
      Pozdrawiam i życzę udanych wakacji.
    • libra.alicja Re: Wczasowiczki! Ku przestrodze... 26.07.04, 15:06
      Ja w pierwszej ciązy czułam się dobrze, więc podrózowaliśmy i nad morze i w
      góry (ostatni wyjazd był 2 miesiące przed porodem), tylko na planowany urlop za
      granica sie nie zdecydowaliśmy. Zawsze miałam ze soba wszystkie dokumenty,
      badania, informację o najlepszych szpitalach w okolicy.

      Tą ciążę przechodzę gorzej, od połowy miałam skurcze i obawiałam się wyjechać.
      Także dlatego, że w razie porodu na wczasach, to mąż nie mógłby byc ze mną w
      szpitalu, tylko musiałby zająć się naszą córką. Więc zostały mi tylko wypady do
      domu letniskowego rodziców 35 km za miastem smile

      Niestety takie sytuacje, o których pisze autorka wątku zdarzają się i prowadzą
      do wielu komplikacji. Moja znajoma w drugiej ciąży poleciała z mężem i
      dzieckiem na zagraniczne wakacje, tam odkleił jej się kawałek łożyska. Urlop
      spędziała w szpitalu, mąż z dzieckiem musiał wracac, po zakończeniu turnusu, a
      ona została sama w obcym kraju. Dopiero jak jej stan zdrowia się poprawiuł to
      została przetransportowana do Polski, a z lotniska od razu karetka do szpitala,
      gdzie spędziła resztę ciąży. To najbardziej nieudane wakacje, jakie mieli.
Pełna wersja