ewelsia
05.08.04, 18:23
Witam . chciałam podzielić się wiadomością, że 30 lipca wieczorem urodziłam
synka , Mikołaja, waga 3700gram, dł 57cm(wg usg z końca 40tc miał mieć
3000g!). Byłam 5 dni po terminie, poprzedniego dnia zaczęła wydostawać się
zwiększona ilość śluzu oraz miałam uczucie,że jest mi dziwnie mokro. Na drugi
dzień sytuacja się powtórzyła. Zadnych bóli nie odczuwałam,tylko standardowe
twardnienie brzucha.Pojechałam do swego lekarza, okazało się, że podciekają
mi wody, potem szybko szpital i .... cięcie cesarskie w trybie
natychmiastowym, na ktg wystąpił zanik tętna, dalej to były minuty ,
najdłuższe minuty w moim życiu. Niezwykle szybka akcja i wyciągnęli synka,
który dał donośny krzyk! Na dodatek okazało się, że był podduszony pępowiną,
na szczęście nie doszło do żadnego niedotlenienia, dzidzię dostałam na
trochę, bo działało jeszcze znieczulenie,ale drugiego dnia byliśmy już razem.
Nie przypuszczałam,że to wszystko się tak skończy, ale to są właśnie te
nieprzewidziane sytuacje,których nie da się wykluczyc nawet przy wzorcowej
ciąży. Mały jest przecudny, ciągle ssie, chce się przytulac , jesteśmy od
wczoraj w domu i uczymy się siebie. Czuję się dobrze, tylko rana po szwie
trochę boli.
Rodziłam w Szpitalu Wojewódzkim w Olsztynie i dziewczynom z moich stron
polecam tylko ten szpital. sprzęt najlepszy, opieka nad maluchami też ok.
Pozdrawiam wszystkie oczekujące !!!