Dodaj do ulubionych

Odejście wód płodowych-kiedy do szpitala?

13.10.13, 17:34
Po ilu godzinach najpóźniej po odejściu wód płodowych powinno się pojechać do szpitala?
Obserwuj wątek
        • madziab83 Re: Odejście wód płodowych-kiedy do szpitala? 14.10.13, 09:57
          marygirl, co to za szkoła rodzenia, normalnie informacje wam podała jak z lat 80-tych. Moja mama była przekonana, że tak właśnie jest, jeszcze wówczas mówiono, że nie można wstawać, trzeba leżeć na płasko, bo pępowina wypadnie uncertain

          A tak na poważnie, to o ile wody były czyste to spokojnie można czekać na rozwój sytuacji i rozkręcenie akcji skurczowej, osobiście nie czekałabym 12h a ze 3-4h, potem pojechałabym do szpitala, żeby położna mogła monitorować tętno, ale nie pozwoliłabym na podanie oxy ani innych przyspieszaczy przed upływem minimum 12h, o ile stan dziecka by na to pozwalał.
          Jeżeli wody odeszłyby mi w trakcie akcji skurczowej ( np. miałabym skurcze co 10 minut i dopiero wówczas wody by mi odeszły), wówczas pojechałabym szybciej, bo po odejściu wód skurcze szybko się rozkręcają i nasilają ( przy córce po odejściu wód urodziłam w ciągu około 2h - wody odeszły przy rozwarciu na 5cm, u synka po około 30-40 minutach - wody odeszły przy rozwarciu na 8 cm).
    • tysia_i_ja Zależy 14.10.13, 11:02
      Mi wody odeszły o 15, do szpitala pojechaliśmy koło 18. Zero skurczy, rozwarcie minimalne 1cm.... potem poszło dramatycznie szybko - mały o 21.15 był na świecie.
      W szpitalu mnie uprzedzali że po 6 godzinach od odejścia trzeba dać antybiotyk a rano jak nic się nie ruszy to cięcie.
    • klubgogo Re: Odejście wód płodowych-kiedy do szpitala? 14.10.13, 21:00
      Jak odeszły mi wody, zadzwoniłam do położnej, a ta kazała się wykąpać, zjeść śniadanie i powoli przyjechac do szpitala, bez pośpiechu. Łącznie trwało to ok. 2 godzin. W szpitalu wody dalej odchodziły, nie czułam skurczów, cc zrobiono mi po 5,5 godzinach od odejścia pierwszej partii wód.
    • emiliah Re: Odejście wód płodowych-kiedy do szpitala? 15.10.13, 05:02
      Nooo, jakbym tyle czekała co opisane wyżej to bym w domu rodziców (gdzie akurat byłam)lub w samochodzie urodziła wink. Mój drugi poród rozpoczął się odejściem wód. Była godz. 14.45. Wyjechaliśmy ok. 16.OO (kiedy się ogarnęłam i kazałam chłopu obiad zjeść). Tuż przed wyjazdem zaczęły się pierwsze delikatne skurcze. Do szpitala dojechaliśmy ok 17.00. Urodziłam o 18.05. Zero ingerencji medycznej.
      Dla porównania moje porody rozpoczynające się skurczami:
      Mój pierwszy trwał 14 godzin. Do szpitala pojechaliśmy po ok 2,5 godz., pęcherz płodowy miałam przebijany po 12 godzinach i przy 2,5 cm rozwarcia (to była jedyna ingerencja) i wtedy dopiero ruszyło z kopyta. A od 4 cm do urodzenia to było dosłownie pół godziny.
      Mój trzeci poród znów rozpoczął się skurczami więc "nauczona doświadczeniem" pomyślałam sobie, że póki wody nie odeszły to nie będzie tak szybko jak ostatnio. Był ranek, jeszcze starsze dzieciaki do szkoły i przedszkola wyprawiłam. Wyjechaliśmy po ok. 2,5 godz. Wpadłam na IP z pełnym rozwarciem.
      Także różnie bywa. Już po drugim dziecku nie raz słyszałam, że następne na ulicy urodzę wink. No i mało brakowało. A co z ewentualnym następnym? Strach się bać big_grin
      • madziab83 Re: Odejście wód płodowych-kiedy do szpitala? 15.10.13, 07:59
        Jeżeli przy 2,5 cm przebito Ci pęcherz, tzn, że jeszcze nie zaczął się poród i go wywołano poprzez przebicie pęcherza płodowego, dlatego tak długo wszytko trwało, pewnie to były silne przepowiadające skurcze. Mnie przy drugim porodzie przyjęto ze skurczami , ładne pisały się na KTG, wróżyły szybkie rozwiązanie, rozwarcie na 3 cm i.... po kilku godzinach wszystko ustało, przespałam się w szpitalu i rano wróciłam do domu. Urodziłam po tygodniu, również szybciutko ( całość niespełna 2h, mimo pośladkowego porodu).
        • emiliah Re: Odejście wód płodowych-kiedy do szpitala? 15.10.13, 18:01
          Tego to ja nie potrafię stwierdzić a już na pewno nie wtedy, jako wystraszona 20-latka, niemająca pojęcia o niczym. W każdym razie byłam 2 dni po terminie (oczywiście nie twierdzę, że to straszne) a skurcze były regularne. Ordynator, który tak zadecydował to super człowiek i uważam, ze świetny fachowiec. Ja tam złego słowa na niego nie powiem, poród rodzinny był za darmo bez problemu (11 lat temu) i nie było u niego żadnej rutynowej oxy, była piłka, drabinki i rodziłam półsiedząco (sugestia położnej).
          Drugi poród też był za jego "kadencji" i też było dobrze.
          Za to trzeci -ten sam szpital ale nowy śliczny oddział i nowy ordynator (tamten na emeryturę odszedł) i procedury moim zdaniem pogorszyły się. Ja akurat ingerencji nie doświadczyłam bo jak pisałam na IP z pełnym rozwarciem wpadłam ale ... poród rodzinny płatny, niby 100 zł nie majątek ale dla wielu rodzin jednak nie tak mało. Na kwitku napisali, że to "dar" (a spróbuj tego "daru" nie dać). I wiem z opowieści innych położnic na oddziale, że wszystkie oxy miały. Ach nie, jedna rzecz była, na dzień dobry wenflon i przez niego dostałam lek na obkurczanie macicy po porodzie. Z poprzednim ordynatorem dostawałam zastrzyk i po sprawie. A tym razem musiałam dwa dni z tym wenflonem bez sensu łazić i to w zgięciu łokcia co do wygodnych nie należy. W dodatku jakaś średnio zdolna pielęgniarka bo dopiero drugie podejście w drugiej ręce się udało. Tylko niech nikt nie pisze, że to wina moich żył. Jak miałam wenflony przy innych okazjach to zakładano mi je przy nadgarstku lub ciut wyżej na ręku, o wieeele wygodniej. Tamta pewnie nie umie tego robić. Tak samo przy pobieraniu krwi, zwykle bez problemów, a jak raz mi baba się trafiła co nie umiała to zasłabłam.
    • kasiap0585 Re: Odejście wód płodowych-kiedy do szpitala? 15.10.13, 12:32
      Mi (pierwszy poród) wody odeszły bardzo gwałtownie i dużo (chlusnęło ze mnie) w 39t3d o godz. 6:00 rano. Jak już się zorientowałam co i jak i jaki kolor wód (pierwszy chlust był czerwony, następny różowy i kolejny już czysty, a potem czop się pokazał) zadzwoniłam do położnej i po krótkim wywiadzie powiedziała, że jak skurcze są regularne i zaczynają przybierać na sile to mam się zbierać do szpitala, a że skurczy prawie nie było to i tak na 11:00 na ktg.
      Po ktg, które wykazało, że z dzieckiem wszystko w porządku i że skurcze słabe zostałam odesłana do domu i zalecono ciepłą godzinną kąpiel. Miała ona albo rozkręcić poród albo wyciszyć. Wyciszyła. Termin na wywoływanie porodu dostałam na "za 2 dni" chyba, że coś się będzie działo. Nic się nie działo, także urodziłam 2 dni później po oksytocynie dopiero.
      Mieszkam w UK i tu dają czas 48h od odejścia wód (jeśli wszystko ok), w Polsce o ile się nie mylę 12h (że niby dobrze jest urodzić do 12h).
      Pozdrawiam
    • agawus Re: Odejście wód płodowych-kiedy do szpitala? 29.10.13, 10:10
      Mnie, bodajże na szkole rodzenia mówili, że odejście wód płodowych jest wskazaniem żeby jechać od razu do szpitala. Tak też zrobiłam, tzn. spokojnie umyłam się i pojechaliśmy. I bardzo dobrze, po po 2 godzinach byłam już po porodzie. Nigdy nie wiesz ile w twoim przypadku będzie trwać akcja porodowa. Może być standardowe 6-12 godzin, a może być 2,5. I co w tym drugim przypadku? Poród w domu czy aucie, bez doświadczenia to jednak niezła trauma i ryzyko.
      • anita6maja Re: Odejście wód płodowych-kiedy do szpitala? 13.01.14, 19:29
        Do agawus: traumę to ja mam po porodzie w szpitalu, do którego pojechałam od razu po odejściu wód.
        Wody mi odeszły o północy i zgodnie z tym co radzono na szkole rodzenia udaliśmy się od razu do szpitala. Teraz wiem, że to była zła decyzja, że lepiej byłoby jeszcze w domu posiedzieć. Przez ponad 12 godzin żadnych skurczów nie miałam, ani żadnego rozwarcia. Lekarz mi mówił że w Anglii wysłaliby mnie do domu ale w Polsce są inne procedury więc się męczyłam bez sensu, bez jedzenia, bez snu... tylko pogarszała się moja sytuacja, bo opadałam z sił. W domu to bym mogła nabrać sił na ostatnią fazę porodu, coś zjeść, zdrzemnąć się. Fakt, że może nastąpić infekcja, więc nadmierne przeciąganie może być niebezpieczne, ale taki długi męczący pobyt w szpitalu też nie jest dobry dla przebiegu końcowej fazy porodu. W efekcie nic nie wyszło z marzenia o porodzie naturalnym. Miałam sztucznie wywoływany poród, po którym pozostała trauma. Myślę że przy kolejnym porodzie nie będę się śpieszyć z wyjazdem do szpitala po odejściu wód. Dam sobie chociaż 2 godziny. Wolę już urodzić nagle w domu niż rodzić w szpitalu po ponad dobie bez snu i jedzenia, a potem latami wspominać to ze łzami.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka