kłucie w lewej pachwinie

12.01.14, 22:30
Dziewczyny mam pytanie może któraś spotkała się z taką przypadłością jak moja. Otóż jestem w 24 tyg. ciąży i od pewnego czasu mam dosyć mocne bóle w lewej pachwinie, brzuch stawia mi się raz na jakiś czas tzn. może z 3 czy 4 razy dziennie i mam takie lekkie pobolewania jak na okres. Wróciłam niedawno ze szpitala, bo było podejrzenie niewydolności szyjkowej, ale ma 3 cm długości. Mam zapisaną luteinę dopochwowo i no-spę i mam dużo odpoczywać tylko, że to niewiele pomaga. Jak tak będzie do końca ciąży to chyba zwariuję, a nie mogę cały czas leżeć, bo mam jeszcze dwójkę małych dzieci, które też wymagają uwagi. Może któraś z Was też tak miała i to są tylko przejściowe problemy, bo nie ukrywam, że w poprzednich ciążach nic mi się takiego nie przytrafiło. Boję się trochę, bo lekarz coś mówił o przedwczesnym porodzie, a wiem, że teraz dzidzia ma nikłe szanse na przeżycie.
    • ankarin Re: kłucie w lewej pachwinie 12.01.14, 23:07
      Wiec staraj sie jednak odpoczywać ! Objawy, które opisujesz są normalne dla ciąży i nie musza mieć z niewydolnoscia szyjki nic wspólnego. Jednak jak już napisałam skoro były takie obawy - nie możesz lekceważyć zaleceń co do oszczędzania sie. I na pewno nie zwariujesz. Będzie dobrze.
    • kosa.bar Re: kłucie w lewej pachwinie 13.01.14, 09:25
      Akurat bóle w pachwinach są spowodowane rozciąganiem więzadeł przez rosnącą macicę. Stawiania macicy do 10 na dobę to też norma. Jednak jeśli lekarz zalecił odpoczynek to odpoczywaj! Nie rozumiem co to znaczy,że nie możesz? Też mam starszą córkę, a leżę plackiem już ósmy tydzień. Wszystko da się zorganizować, u nas zaangażowała się bliższa i dalsza rodzina, znajomi, mąż zmienił godziny pracy, mamy panią do pomocy. Pamiętaj,że jeśli urodzisz wcześniaka konsekwencje będą na całe życie. Lepiej jest jednak zmobilizować się na te kilka miesięcy ciąży.
      • mima14 Re: kłucie w lewej pachwinie 13.01.14, 09:35
        Dokładnie to samo miałam napisać, takie odczucia spowodowane są rosnącą ciążą. U mnie takie uczucie w okolicy jajników zaczęło się ok 14 tyg ciąży. Jestem po cc i lekarz powiedział, że objawy związane z rośnięciem macicy mogą być bardziej odczuwalne niż w poprzednich ciążach. A co do odpoczywania, to też jestem zdania, że jak się chce to można sobie wszystko zorganizować. Sama kolejną ciążę leżę plackiem, mogę wstawać tylko do toalety. Obecną ciążę leżę od 6 tygodnia (obecnie 9 tydzień leżenia), mam córkę, która nie chodzi do przedszkola, jest bardzo żywym dzieckiem, ale jakoś daję radę z pomocą rodziny i męża. Mnie mobilizuje fakt, że mogę leżeć w domu, a nie w szpitalu.
        • kosa.bar Re: kłucie w lewej pachwinie 13.01.14, 19:29
          Współczuję,że już tak wcześnie musisz leżeć(ja od 26 t.c.),ale dasz radę smile Wiesz co, ja się nawet przyzwyczaiłam do tego. Córa ma na szczęście prawie 5 lat i chodzi do przedszkola. W całej sytuacji najbardziej wzruszyła mnie życzliwość i chęć pomocy ze strony innych,nie miałam pojęcia,że wokół mnie jest tak dużo przyjaznych osób.
          • muszelka1982 Re: kłucie w lewej pachwinie 13.01.14, 22:05
            Dziewczyny ja staram się odpoczywać nie twierdzę, że nie będę, ale przy dwójce dzieci naprawdę nie jest to łatwe. Ja niestety nie mogę liczyć na pomoc ze strony innych, bo najnormalniej w świecie nie mam za bardzo na kogo. Mąż ma taką pracę, że nie może ustalać sobie godzin, bo pracuje od rana do wieczora, a teściowa też nie jest już taka młoda więc nie miałabym nawet sumienia obarczać jej jeszcze swoimi problemami mimo że naprawdę stara mi się pomóc jak tylko może.
            • kosa.bar Re: kłucie w lewej pachwinie 14.01.14, 08:47
              No ale powiedz co zrobisz gdy będziesz musiała leżeć plackiem w szpitalu lub w domu?
              • mima14 Re: kłucie w lewej pachwinie 14.01.14, 09:16
                Ja też nie mam stałej pomocy. Rodzice wpadają raz-dwa razy na tydzień żeby pobyć z córką, wyjść na spacer, nie gotują, nie sprzątają itp, bo jeszcze pracują zawodowo i nie chcę ich obarczać. Mąż wychodzi do pracy o 7 a wraca 18-19. "Pełne" obiady jadamy w weekendy, w tygodniu zupa, którą wstaję i szybko podgrzewam, owoce, warzywa, jogurty i jakoś ciągniemy. Kilka dni temu dostałam krwotoku, okazało się że pękł mi krwiak, cudem udało mi się uniknąć szpitala, bo nie wiem co zrobiłabym z dzieckiem. Wiem, że to wszystko trudne, dla mnie szczególnie psychicznie, przykro mi kiedy córka pyta się "mamo dlaczego nie możemy iść na spacer", serce mi pękasad ale jest 100 innych zabaw, w które możemy bawić się w łóżku. Nie wiem w jakim wieku masz dzieci, ale pewnie chętnie bawią się ze sobą i nie nudzą się jak moja córka, która kontakt z innymi dziećmi ma bardzo sporadyczny. U mnie to jeszcze prawie pół roku, ale nie mam wyjścia, chcę urodzić zdrowe dziecko muszę leżeć i mam nadzieję, że tylko w domu i szpital mnie ominie.
                pozdrawiam
                • e-milia1 wspolczuje wam 14.01.14, 10:35
                  wiem, ze jak trzeba to trzeba i jakos musi sobie czlowiek zorganizowac zycie w takiej sytuacji. jak to jest z tym lezeniem? wstajesz tylko do ubikacji? ja mam np. corke w drugiej klasie i zanosze ja do szkoly i odbieram, zawoze tramwajem na zajecia pozalekcyjne, wszedzie taszcze ze soba syna w wozku. syn w kwietniu konczy dwa lata, roboty mam z jednym i drugim kupe, mlody tez ma juz swoje zajecia, na ktore go woze. maz ma firme jednoosobowa i obcja pomocy w domu na dluzsza mete odpada-wiozaloby sie to z utrata jego pracy, klientow, poszlibysmy z torbami. rodzina 1000 km. dalej. nie wiem jak dalibysmy sobie rade w tym przypaku. bardzo wam wspolczuje i trzymam kciuki...
                  • muszelka1982 Re: wspolczuje wam 14.01.14, 11:02
                    Ja staram się leżeć jak najwięcej. Obiad robię to co mogę na siedząco,bo jeść wszyscy chcą,sprząta mąż jak wróci z pracy. Na wypisie ze szpitala mam napisane: poród przedwcześnie zagrażający , takze wiem, że mój stan nie jest normalny. Człowiek zrobiłby wszystko dla Maluszka tylko nieraz niestety się nie uda tak jakbyśmy tego chcieli,bo nie można skupiać się tylko na tym w brzuszku,ale te dzieciaczki,które już mamy też potrzebują naszego zainteresowania aby nie poczuły się odtrącone. Pozdrawiam wszystkie mamusie borykające się z ciążowymi problemami.
                    • kosa.bar Re: wspolczuje wam 14.01.14, 13:27
                      Rozumiem,że jest ciężko. Również najbliższych nie mamy na miejscu, w pomoc jest zaangażowanych dużo osób. Jest mi przykro,że nie mogę iść z córką na spacer, uczestniczyć w przedszkolnych przedstawieniach,ale jednocześnie w łóżku spędzam z nią mnóstwo czasu, czytamy książeczki, gramy w planszówki albo przytulamy się. Wiele spraw m.in. gotowanie obiadów na zapas załatwia nam wynajęta pani. Owszem jest to spory koszt,żyjemy teraz skromniej, wyprawka też bez szaleństw. Trudno,sa ważniejsze rzeczy. Pamiętaj,że jeśli urodzisz skrajnego wcześniaka, to będziesz musiała mu poświęcić cały swój czas (lekarze, rehabilitacja).Wtedy dopiero Twoje dzieci będą odtrącone. Również koszty,które generuje taki wcześniak są kolosalne. W każdym razie o wiele, wiele większe niż np. wynajęcie kogoś do pomocy.
                  • mima14 Re: wspolczuje wam 14.01.14, 11:12
                    Jeśli o mnie chodzi to wstaję tylko do łazienki,szybki prysznic, przy okazji robię jakieś proste śniadanie (płatki+jogurt/mleko), odgrzewam zupę i to wszystko. Jak mąz musi dłużej zostać w pracy czy wyjechać na kilka dni to catering nas ratujesmile Akurat ja wiedziałam na co się decyduję, bo u mnie każda ciąża leżąca, w najlepszym wypadku od 18 tygodnia (niewydolność szyjki). Obecna ciąża była planowana i wiedziałam czego mogę się spodziewać, niestety teraz doszedł ten krwiak, wcześniej plamienie więc leżeć muszę od 6 tyg. Miałam kilka lepszych tygodni gdzie mogłam wyjść z domu, chodzić, ale te dni można policzyć na palcach...dlatego z ciążą czekałam aż córka będzie w miarę samodzielna (ma 4 lata), sama się ubierze, umyje, załatwi itp, jest mądrą dziewczynką i bardzo mi pomaga w miarę swoich możliwości. Córka też chodzi na zajęcia dodatkowe wieczorami jak mąż jest już w domu (nie chodzi do przedszkola, od września idzie do zerówki) . Jakoś na razie dajemy radę i więcej dzieci nie planujemywink
Pełna wersja