Uwaga na zakazany od dawna przy porodzie

01.03.14, 16:49
... Chwyt Kristellera jak widać ma się w polskich szpitalach- również prywatnych- całkiem dobrze.

forum.gazeta.pl/forum/w,585,149837666,149838564,Re_duze_dziecko.html
Jest niedopuszczalny i brutalny powodując często ciężkie uszkodzenie neurologiczne dziecka, pęknięcie macicy matki i rozerwanie krocza.
Polega na siłowym naciskaniu brzucha rodzącej kobiety przez położnika prowadzącym do szybszego zakończenia porodu.

Uważajcie dziewczyny i nie dajcie sobie wmówić, że to co nienormalne jest normalne.
    • peekaboooo Re: Uwaga na zakazany od dawna przy porodzie 01.03.14, 18:24
      Rozumiem, ze bierzesz pełna odpowiedzialność za swoje słowa i za ew. decyzje kobiet podejmowane na podstawie tego co piszesz.

      NIE JEST ZAKAZANY! nawet w wyrokach sądowych, gdzie ten manewr byl jednym z elementow pozwu, można znalezc takie stwierdzenia, jest NIE ZALECANY, a to zupełnie co innego,

      Cześć poloznikow go odrzuca, bo jest malo efektywny i niebezpieczny, a cześć dyrektorów/ordynatorow chwali sie, ze zakazuje o siebie w szpitalach.

      Stosowany jest w scisle określonych przypadkach, nie dla przyspieszenia II fazy porodu i nie ma nic wspólnego w rzucaniem sie na brzuch rodzącej czy kladzeniem lekarza na jej brzuchu jak to niekiedy ma miejsce. Jak przy wszelkich komplikacjach najważniejsze role odgrywa doświadczenie i wiedza lekarzy. A tu mówimy o poważnych konsekwencjach, nagłym spadku czy zaniku tetna dziecka, kiedy nie ma czasu na cc.

      Jeśli w takim momencie jakas mama ma ochotę na dyskusje o tym czy ten manewr jest wskazany czy nie to jej sprawa. Jest dużym zagrożeniem i dla niej i dla dziecka. Ale spadek i utrata tetna dziecka tez prowadzi tylko do jednego.
      Ja byłam w takiej sytuacji i to nie jest czas na czytanie praw pacjenta i zastanowienie sie czy ja chce taki zabieg czy zobaczymy jak pójdzie siłami natury.

      Osobiscie znam oprócz siebie, dwie kobiety u których ten manewr był stosowany z powodzeniem.
      I mnóstwo histori słusznie naglosnonych w prasie gdzie skończyło sie to tragicznie. Należy to sprawdzić.
      Oraz historie gdzie porod sie bardzo przedłużal, nic nie robiono i dziecko rodziło sie mocno niedotlenione.

      Poloznictwo to nie jest nauka ścisła niestety.

      • boo-boo Mylisz się 01.03.14, 19:29
        Ten chwyt nie jest dopuszczony do stosowania i to od dawna- zakazano go. To, że jest stosowany w sytuacji zagrożenia życia dziecka to inna sprawa- że lekarz nie potrafi odpowiednio ocenić szans na poród SN i na czas zadecydować o cc. Tak łopatologicznie- łamanie żeber pacjentowi też jest zakazane ale czasem się zdarza podczas resuscytacji.

        "Chwyt Kristellera, czyli wypychanie główki płodu ku dołowi, jest metodą niebezpieczną i w zasadzie zakazaną, choć niektórzy położnicy stosują ją w przypadku miednicowego położenia płodu. Nazwa pochodzi od niemieckiego lekarza Samuela Kristellera, który praktykował w Berlinie w XIX wieku.
        Art. 160 k.k. stanowi, że kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech. Jeśli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo, grozi mu od 3 miesięcy do 5 lat. Jeśli działa nieumyślnie, podlega grzywnie lub karze ograniczenia wolności.
        Sąd lekarski może ukarać lekarza: upomnieniem, naganą, zawiesić go w prawach wykonywania zawodu na okres od 6 miesięcy do 3 lat a w szczególnych przypadkach: pozbawić go prawa wykonywania zawodu."
        • peekaboooo Re: Mylisz się 01.03.14, 19:54
          Uważam, ze w tak poważnych sprawach i kategorycznych wypowiedziach trzeba zachować jakaś konsekwencje.

          W akapicie piszesz - od dawna zakazano go.
          W pierwszej części zacytowanej przez Ciebie odpowiedzi jest napisane w zasadzie zakazany - co to jest za forma regulacji prawnej "w zasadzie" i w jaki sposob mozna do niej bezposrednio zastosować przytoczone poniżej zapis ogólny nie dotyczący tego manewru wprost artykuł kk. - w zasadzie jest zakazany, więc w zasadzie jest pan winien więc w zasadzie skazuje pana...?

          Takie zestawienie informacji jest nadużyciem, przypomina podawanie informacji w tabloidach. Sugeruje wprost, ze za użycie zakazanego manewru K grozi konkretny paragraf.

          Gdyby manewr był zakazany to znaczyło by, ze samo jego użycie oznacza karę, nie trzeba nic wiecej udowadniać, ze jest przyczyna uszkodzeń i kalectwa. A tak nie jest.




          • boo-boo Re: Mylisz się 01.03.14, 20:06
            To tak jak z piciem alkoholu i jazdą samochodem- jest zakazana i jest w zasadzie zakazana- rusz głową i pomyśl co to oznacza- bo i jedno i drugie stwierdzenie jest poprawne.
            W innym wątku podałam orzecznictwo SN w tej sprawie- dokładnie odnośnie stosowania tego chwytu.

            O udowadnianiu to nawet nie wspominaj bo rzeczywistość w PL pokazuje, że jak chce się coś udowodnić to nagle przebieg porodu zapisany w dokumentacji odbiega od tego rzeczywistego jaki miał miejsce- żeby lekarz i szpital na tym nie stracił.
            • peekaboooo Re: Mylisz się 01.03.14, 20:24
              Poważnie - nie rozumiem, a bardzo bym chciała, bo być może masz racje, a ja nie widzę tego i tkwie w błędzie.
              Jak z alkoholem - mogę zrozumieć taka logikę, choć z terminologia sie nie spotkałam

              Aż sie prosi o komentarz - ze to oznaczało, ze chwytu nie można stosować, ew można stosować trochę. Co poniekąd byłoby zgodne z prawda, bo jest niezalecany, ale w ścisłe uzasadnionych przypadkach sie używa.

              W owym innym watku odniosłam sie do wspomnianego argumentu z orzecznictwem.
              • boo-boo Re: Mylisz się 01.03.14, 20:30
                Te "ściśle uzasadnione przypadki " to się zdarzają wtedy kiedy lekarz lub ktoś kto poród odbiera popełnia błąd w sztuce - raz- pozwalając kobiecie rodzić SN kiedy są wskazania do cc i przesłanki, że poród SN nie będzie możliwy, a drugi raz popełnia błąd kiedy ten chwyt wykonuje.
                • peekaboooo Re: Mylisz się 01.03.14, 20:36
                  Na jakiej podstwie lekarz mógł przewidzieć, ze w II fazie porodu spadnie tętno dziecka?
                  Zgodnie z obecnymi zaleceniami nie przyspiesza sie teraz drugiej fazy porodu, sama podkreśliłas, ze u Ciebie tak było, więc sobie rodzilam.
                  Być może taka była reakcja na zzo, ze ja nie moglam efektywnie przec, a dziecku spadło tętno.
                  Tego sie nie da przewidzieć.

                  Ty piszesz o idealnym świecie.
                  • yoku Re: Mylisz się 01.03.14, 21:00
                    W przypadkach kiedy ty nie możesz juz przeć a dziecku spada tętno w normalnych szpitalach, gdzie pracują normalni lekarze, biorą cię na sale operacyjną i w niecałe 10 minut masz wykonane cesarskie cięcie.
                    • peekaboooo Re: Mylisz się 01.03.14, 21:24
                      To zatrzymaj teraz proszę oddech na 10 min.


                      • yoku Re: Mylisz się 01.03.14, 21:31
                        A co to ma do rzeczy?
                        Tętno dziecku nie spada z sekundy na sekundę do zera. Są pewne anomalie widoczne na ktg, które świadczą o tym, ze z dzieckiem jest gorzej. Dobra położna dzwoni wtedy do lekarza i on decyduje o CC a nie wypycha dziecko łapami.
                        Średniowiecze normalnie.
                        • peekaboooo Re: Mylisz się 01.03.14, 21:39
                          A u mnie spadało błyskawicznie, sama to widzialam i slyszalam, a lekarz był ze mna od kwadrasa, nie trzebago bylo szukac czy wolac, ale to konowal był jak juz ustalilyscie.
                          • yoku Re: Mylisz się 01.03.14, 21:48
                            Jak był od kwadransa i nie zauważył symptomów, ze z dzieckiem sie pogarsza to faktycznie chyba tak jak napisałaś...
                            • peekaboooo Re: Mylisz się 01.03.14, 21:58
                              O litości....
                              To i główna neonatolog szpitala, która była w pokoju i czekała by ocenić dziecko, a przed oczami miała monitor z ktg tez konowal.

                              Mimo to bardziej ufam moim konowalom niz ocenie sytuacji podanej na forum i co gorsza chce tam rodzic ponownie.
                              Życzcie mi powodzenia i duzo szczescia, bo na pewno bedzie potrzebne w tym siedliska średniowiecznego konowalstwa.
                              • yoku Re: Mylisz się 01.03.14, 22:02
                                Jezus dziewczyno to gdzie ty rodziłas? W jakimś Pierdziszewie czy co?
                                Ja wiem, ze to prywatnych klinik położniczych trafia zazwyczaj drugi sort lekarzy i położnych ale to to juz naprawdę gruba przesada...
                                • peekaboooo Re: Mylisz się 01.03.14, 22:10
                                  W Warszawie. I oba szpitale i Medicover i Damian stosowały ten manewr, nie wiem jak dzisiaj. W obu szpitalach moga przyjmować za dodatkowa opłata i na zyczenie rodzacej lekarze z 'miasta' nie koniecznie na stałe będący na listach położnikow.

                                  Ale jak ustalilas, żaden porzadny lekarz nie zbruka sie praca w takim miejscu.

                                  Żenująca robi sie ta rozmowa. Zakładasz, ze wszystko wiesz, choć po pierwsze nie było Cie tam, po drugie jak sie domyślam, nie jestes lekarzem poloznikiem. Bo wtedy Twoje argumenty byłyby zupełnie inne, nawet gdyby zmierzaly do tej samej konkluzji.

                                  • yoku Re: Mylisz się 01.03.14, 22:15
                                    Tak czułam, że w warszawskim medicoverze rodziłas bo to o nim krążą właśnie opinie o drugim sorcie lekarzy.
                                    Dla mnie możesz byc super zadowolona z tak amatorsko przeprowadzonego porodu, zachwycona wręcz, ale proszę nie broń ich historycznych metod tak zaciekle bo sie tylko ośmieszasz. Wiem, ze to trochę kompromitacja zapłacić za taki poród a Ty to zrobiłas i teraz głupio wybrnąć ale mimo wszystko, jakieś granice trzeba zachowywać bo jeszcze ktoś uwierzy, że to rzeczywiście było konieczne i jedyne rozwiązanie.
                                    • peekaboooo Re: Mylisz się 01.03.14, 22:39
                                      No tak, tam sam element jest.
                                      Dlatego mnóstwo info o ich niepowodzeniach i procesach o odszkodowania za tragedie dzieci.

                                      Widze, ze tez masz alergie na kombinacje slow porod i medicover...
                                      Opinie krążą mówisz, gdzie? O którym lekarzu najgorsze? Z chęcią sie zapoznam.
                                      To jest tak typowa reakcja na info Medicoverze, ze ręce opadają.
                                      Najwiecej tych opinii maja ci, którzy nigdy nie byli w tym szpitalu.
                                      A znaleźć rzetelne informacje o porodach u nich to udreka. Same bzdury i miejskie legendy.


                                      Nie wiesz czy placilam czy mam w pakiecie.
                                      Jak zwykle cos zalozylas, co pasuje do Twoje wizji mojego porodu i mojej osoby.

                                      Mogłam pominąć info gdzie rodzilam. Z pełna świadomością napisałam, ze prywatny i za gruba kasę. Wlasnie po to by było wiadomo.

                                      Gdybym czuła sie poszkodowana tym bardziej walczylabym o swoje.

                                      I nie chciałabym byc w moje sytuacji w państwowym, tam pewnie dobrze by sie to nie skończyło, to w końcu o ich wyczynach wszystkie te artykuły.
                                      • yoku Re: Mylisz się 01.03.14, 22:58
                                        Warszawa jest mała. Ja jestem dość mocno osadzona w środowisku lekarskim nie będąc wcale lekarzem i powiem Ci, ze w medicoverze było wiele sytuacji nadających sie na pierwsze strony gazet tylko kończyły sie ugodą albo matka odpuszczala bo nie miała dokumentacji.
                                        Mogę rzucać nazwiskami ale po co? Przecież i tak tam urodzisz i będziesz kolejny raz zadowolona z XIX-wiecznych praktyk tego przybytku? Szkoda czasu jak ktoś jest zaślepiony.
                                        I jak miałaś w abonamencie to nie pisałabyś, że zapłaciłaś gruba kasę prawda? Bo chyba abonament działa tak, że pokrywa finansowo takie usługi?

                                        Strasznie się dziwię że mając w tym samym mieście takie szpitale jak św Zofia, Karowa czy Starynkiewicza gdzie przeprowadza sie nowatorskie i poważne zabiegi, prowadzi najbardziej skomplikowane ciąże i dba o standardy uznane przez międzynarodowe i krajowe zalecenia wszelkich instytucji powołanych do ochrony rodzącej i dziecka, wciąż zdarzają się paniusie gotowe dużo zapłacić za mniej niż połowę tej wiedzy, doświadczenia, sprzętu i jeszcze pieją z zachwytu.
                                        Na twoim miejscu bym sie cieszyła ze jakoś przypadkiem udało ci sie urodzić tam zdrowe dziecko po tym manewrze i zapomniała o tym miejscu ale widzę ze ty lubisz dreszczyk ryzyka kosztem własnego potomstwa.
                                        Życzę powodzenia, oby tym razem wyciskanie dziecka poszło równie gładko.
                                        Dobranoc,
                                        • peekaboooo Re: Mylisz się 02.03.14, 00:11
                                          No tak, jest Medicover wiec musi byc:
                                          - okrelenie rodzącej tam jako paniusia i podbudowanie własnego ego
                                          - jakies tajemnicze znajomosci w środowisku lekarskim wskazujące na czarna stronę szpitala
                                          - same ugody i wyciszane sprawy
                                          - argumenty typu 'wiem, ale nie powiem'
                                          - obowiązkowe zdziwienie jak mozna ryzykowac życie dziecka tam rodzac (by moc rodzic ze złotymi klamkami, nie chcąc rodzic jak dziwiaca sie w państwowym itd itd)

                                          Dzięki temu, ze pozostałe wymienione przez Ciebie szpitale nie wyciszaja swoich błędów wiadomo, ze nie moga sie pochwalić samymi sukcesami i brakiem tragedii.

                                          Jakies stronnicze to Twoje środowisko lekarskie, skoro nic mrozacego krew w zylach o Karowej czy Starynkiewicza nie wiesz. A moze państwowym wiecej wolno?

                                          Jeden z nich odpowiada za bardzo glosny w ostatnich latach przypadek śmierci noworodka. W innym moja zajmoma urodziła dziecko z zamartwica, na skutek niedotlenienia okoloporodowego. Wszystko zgodnie z zaleceniami było, to duża ulga prawda?

                                          Tak, sa super ośrodkami referencyjnymi, oprocz Zelaznej o stopien nizej. Nijak to sie ma do doswiadczenia Medicovera.
                                          Ale takze taki kiepski prywatny pseudo szpital przyjmuje wcześniaki w tym porody poniżej 28-30tc z waga poniżej kilograma. Czego nie robi czesc szpitali w Warszawie. Przyjmuje przedwczesne porody blizniacze, a takze skomplikowane nagle sytuacje.

                                          Piszesz tak jakby warszawskie państwowe szpitale były bezbłędnie i nie mialy zadnych powaznych bledow lekarskich na koncie.

                                          Wiesz, my paniusie trzymamy sie razem. Nie znam ani jednego tragicznego czy traumatycznego przypadku z obu szpitali Medicover i Damian. Ale to pewnie dlatego, ze nas wszystkich uciszyli kasa lub nie mamy dokumentacji.

                                          Czy machnelam jak przystało na paniusie czarna karta kredytowa czy numerem karty pakietu to wiem, jakie sa koszty porodu i vs zerowe lub te płacone za prywatne położne i sale jednooosobowe mogę je nazwać gruba kasa.

                                          XIX w to panuje w szpitalach państwowych.
                                          Rodzenie w kilkuosobowej sali porodowej??? Z inna rodzaca i jej mężem za parawanem???
                                          Brak poszanowania dla prywatności?
                                          Kilkuosobowe sale poporodowe, wspolne toalety na korytarzach?
                                          Odmawiania zzo bo nie ma anestezjologa (tez warszawski szpital)?
                                          Uparta, a moze nieumiejetna 'ochrona' krocza z wielomiesiecznymi konsekwencjami (tez renomowany warszawski szpital)?
                                          Nacisk na sn w przypadku porodow bliźniaczych?
                                          To jest ten XXI w w położnictwie???

                                          Nijak to sie ma do Twojej idyllicznej wizji państwowych szpitali i poszanowania zaleceń chroniących matkę i jej dziecko. A jeszcze dalej do warunków w jakich rodzą kobiety zachodniej Europy.

                                          Plus Medicovera taki, ze Ci sie sielsko anielskie szpitale warszawskie zrobiły.
                                          Cieszę sie, ze mogłam pomoc.

                                          Ponieważ ostatnie kilka dni spedzilam uziemniona i wyrwana z normalnego życia, miałam czas na nudy i pisanie.
                                          Nie obiecuje, ze wrócę do dyskusji, przepraszam jesli nie przeczytam i nie ustosunkuje sie do Twojej ew. odpowiedzi.
                                          Wole sobie zaczac igły pod paznokcie wkładać z nudów niz prowadzić tak merytoryczne i wartościowe rozmowy, a fakt urodzenia dziecka, posiadania znajomego czy sąsiada ginekologa, czy kilkuletniej obecnosci na forum uznac za wystarczający by byc wyrocznią w temacie porodow.

                                          Dobranoc.
                                          Dziękuje za życzenie powodzenia.
                                          • yoku Re: Mylisz się 02.03.14, 08:26
                                            Jesteś kompletnie nieprzygotowana do tej dyskusji bo wiedzy ci trochę brakuje. Rodziłaś raz, porod był ryzykowny i przeprowadzony wbrew standardom i jeszcze piejesz jak było cudownie. To jest po prostu śmieszne.

                                            Żaden z państwowych szpitali nie wyciszy sprawy bo nie ma kasy na szybkie ugody to raz, dwa śmiertelność okołoporodowa wynosi w Polsce kilka promili zatem wiadomo, ze takie przypadki bedą częściej notowane w miejscach gdzie miesięcznie rodzi sie kilkaset czy tysiąc dzieci niż kilkanaście lub kilkadziesiąt. Umieralnośc noworodków mamy na poziomie Szwajcarii. Ot, statystyka.

                                            Poza tym google nie bolą, wystarczy sobie sprawdzić, że Zofia ma 3 stopień referencyjności tak samo jak dwa inne wymienione przeze mnie szpitale.
                                            Rodziłam tam naturalnie i przez CC, moje koleżanki rodziły na Karowej czy na Starynkiewicza i doprawdy nie mam pojęcia skąd bierzesz te swoje wywody.
                                            Zresztą to bardzo ciekawe jak skonstruowalaś swoje argumenty. Ja pisze o średniowiecznych metodach prowadzenia porodu a dla ciebie najważniejsze jest czy sale są jednoosobowe, czy poszanowana jest prywatność i krocze. Właśnie kobiety o takiej mentalności nazywam paniusiami, wpisujesz sie idealnie.

                                            Cóż, rodziłam z zzo, sami zaproponowali, rodziłam w ochronie krocza, w pojedynczej sali, z mężem. Dziecku zaczęło spadać tętno w pozycji pionowej wiec położyli mnie, podpięli do ktg, przyszedł chirurg, ktory chwilę obserwował sytuacje gdyby zapadła decyzja o CC. Potem chcieli mnie naciąć żeby przyspieszyć uwolnienie się dziecka (dla Ciebie pewnie niedopuszczalne bo wolałabyś jednak wyciskanie, kroczę wszak najważniejsze) ale położna stwierdziła, ze spróbujemy bez i udało sie. Dziecko dwukrotnie owinięte pępowina, wystarczyło przybrać odpowiednią pozycje i przeć ma żądanie położnej. Nikt mi dziecka nie musiał wyciskać. 10 punktów. Zrobiono potem USG główki, zadnych oznak niedotlenienia. Można? Można. I to w państwowym szpitalu gdzie pracują doświadczeni lekarze, którzy za dużo widzieli zeby stosować najprostsze, najszybsze i najniebezpieczniejsze metody.

                                            Tak sobie myśle, ze ten twoj szpital ma chyba faktycznie spory budżet na odszkodowania skoro tak ryzykuje stanem dziecka.
                                            A co do warunków w UE to znam osobiście dziewczyny rodzące w UK i Francji, które drugie dziecko przyleciały urodzić w Polsce. Dlaczego? Lepsi lekarze, lepsza opieka, warunki materialne szpitali zbliżone do tych u nich. Kolejny Twoj argument jakby... No nie bardzo.

                                            Radzę, zamiast wbijać sobie szpilki pod paznokcie otworzyć sie trochę na nowoczesną wiedzę i poczytać, bo widzę, że utknęląś gdzieś w latach 80-tych i każdy może ci wmówić ze to co przestarzałe i złe jest dobre byleby to powiedział w towarzystwie złotych klamek i z poszanowaniem twojej prywatności.

                                            Cieszę sie, że jesteś tu sama z tymi poglądami bo to oznacza, ze ciemnogród w Polsce sie kończy i kobiety zaczynają nareszcie świadomie rodzic.
                                            Nie musisz odpowoadać, wiem że i tak przeczytasz smile
                                        • mum2004 Re: Mylisz się 02.03.14, 18:26
                                          yoku napisała:

                                          > Warszawa jest mała. Ja jestem dość mocno osadzona w środowisku lekarskim

                                          > Strasznie się dziwię że mając w tym samym mieście takie szpitale jak św Zofia,
                                          > Karowa czy Starynkiewicza gdzie przeprowadza sie nowatorskie i poważne zabiegi,
                                          > prowadzi najbardziej skomplikowane ciąże i dba o standardy uznane przez między
                                          > narodowe i krajowe zalecenia wszelkich instytucji

                                          Nie wiem na ile "jesteś osadzona" ale mnie akurat taki koszmarny poród spotkał na Starynkiewicza. Czyli spadek tętna, wyciskanie dziecka, vacuum, niedotlenienie dziecka. Również twierdzili że tętno spada a na cc za jest na późno. I niestety właśnie takie praktyki były tam normą. Nie bronię Medicoveru bo ich nie znam - ale Starynkiewicza to koszmar. Nie wiem skąd te opinie o standardach tam panujących...
                              • chyba.ze Re: Mylisz się 01.03.14, 22:12
                                peekaboooo napisała:

                                O litości....
                                > To i główna neonatolog szpitala, która była w pokoju i czekała by ocenić dzieck
                                > o, a przed oczami miała monitor z ktg tez konowal.

                                Neonatolog nawet najlepszy zajmuje się dzieckiem dopiero PO narodzinach. Taka jego rola. Do momentu odcięcia pępowiny za wszystko odpowiada lekarz nadzorujący poród.
                                • peekaboooo Re: Mylisz się 01.03.14, 22:28
                                  Nie urwalam sie z choinki, niczym mnie tu nie oswiecie. Tematowi mojego porodu poswiecilam troche czasu, bo bardzo chciałam wiedzieć co zawiodlo, ze nie mogłam urodzić tak jak sie spodziewałam i jak rodziły moje znajome tym koszmarnym szpitalu.

                                  Moja neonatolog, bardzo bardzo dobra, sie wtracila podczas porodu. Nie czekała na PO by ratować dziecko z niedotleniem, postarala sie o to wczesniej.. Jak zaczęło tak bardzo gwałtownie spadać, na kilkanaście sekund kazała przerwać, mi specjalne oddychać by maksymalnie przed ostatnim skurczem i próba wypchniecia dotlenic dziecko.

                                  Teraz czekam na lawinę postow, ze nie miała prawa, sprowadziła zagrożenie na dziecko, to zabronione.

                                  Wasza ocena sytuacji mało mnie obchodzi. Jest dla mnie tak samo kompetenta jak pisanie, ze chwyt zabroniony, skoro nie ma środka prawnego zabraniającego go. I tylko o odpowiedzialność, ze własne słowa mnie obchodziła tutaj.

                                  Teraz pojawia sie liczne posty patologii polozniczej, gdzie manewr był stosowany bo porod długo trwał, bo lekarzowi sie nie chciało, bo dziewczyna 'nie umiała' przec, wszedzie tam gdzie nie powinien byc stosowany, bo nie było żadnego pożytku z przyspieszenia porodu, wsystko ogromne. Albo t gdzie lekarz sie rzucał i kładł na brzuchu.

                                  U mnie to ryzyko juz było. Na gwałtownie spadające tetno nie mozna nic poradzić. I przewidziec, ze tak bedzie tez nie, o to juz pytalam wielu roznych lekarzy. Na cc bez ryzyka niedotlenienia było za późno. Lekarz podjął ryzyko tego menewru.
                                  Moze wiedział co robi, a moze tak jak chcecie miał szczęście. W efekcie mam zdrowe dziecko.
                                  Ale dla niektórych to straszne, a ja idiotka.
                                  Bo wiedza na pewno, ze mozna było inaczej.
                          • chyba.ze Jakaś dokumentacja? 01.03.14, 21:49
                            Zadałam Ci pytanie w sąsiednim wątku ale nie doczekawszy się odpowiedzi pozwolę sobie zapytać jeszcze raz:
                            - czy fakt zastosowania u Ciebie podczas porodu Manewru Kristellera został odnotowany w dokumentacji? Masz to na wypisie ze szpitala?
                            • peekaboooo Re: Jakaś dokumentacja? 01.03.14, 22:03
                              Nie wiem, nie zwróciłam na to uwagi.
                              Dziecko miało 10pkt, ja bez szkody. Do dokumentacji nie zagladalam szpitala.
                              Moze powinnam sie przygotować na późniejsze opóźnione konsekwencje, które nie przyszły, ale nie zrobiłam tego. Do głowy mi to nie przyszło.
                              Wybacz, ale nie bede teraz szukać dokumentów.
                              Mozesz założyć, ze nie, dla mnie to niczego nie zmienia.
                              • agawus Re: Jakaś dokumentacja? 01.03.14, 23:05
                                U mnie też podczas porodu została zastosowana ta metoda. Rzeczywiście lekarka - przez nieuwagę i za co mnie potem przepraszała - dopuściła do sytuacji, w której korzyści zastosowania tej metody przeważyły nad ryzykiem. Szczęśliwie, akurat ta jej decyzja była dobra, bo dziecko urodziło się zdrowe i dostaliśmy 10 pktów. Niemniej do sytuacji, w której istnieje konieczność zastosowania tak drastycznego rozwiązania dojść generalnie nie powinno. Rodziłam w bardzo dobrym szpitalu w Łodzi. Statystycznie oczywiście.
                                • peekaboooo Re: Jakaś dokumentacja? 02.03.14, 00:35
                                  Mnie tez lekarz przeprosił - za to, ze napedzil mi stracha i za bol jaki spowodował, dodał, ze nie było w tamtej chwili innego bezpieczniejszego wyjścia.

                                  Za konieczność zastosowania nie przeprosił.
                                  Żaden z 4 lekarzy, z którymi rozmawiałam w szpitalu na obchodach nie przyznał, ze cos zostało przeoczone, ale skoro nie zostało to zrobione od razu to niczego innego sie nie mogłam spodziewać.

                                  Mówili jedynie o nietypowej reakcji mojej i dziecka na zzo, ale nie przesądzali sprawy jednoznacznie wiec nie wiem.

                                  Czy mozna było wczesniej cos zrobic tego sie nie dowiem nigdy.
                                  Umówieni bylismy, ze jesli nie bedzie mi szło, a bałam sie porodu duzego dziecka po przypadku mojej znajomej, to cc.
                                  Anestezjolog był cały czas przy mnie pod koniec, wiec niby wszystko było ready to go.
                                  A jednak jak przyszło co do czego to było za późno na bezpieczne cc.

                                  Bede ich teraz męczyć, co możemy zrobic by do tego nie doszło po raz drugi.

                                  Grunt, ze skończyło sie dobrze i u Ciebie i u mnie.
                              • madziab83 Re: Jakaś dokumentacja? 01.03.14, 23:16
                                Jeżeli dziecko dostało 10 punktów, to nie było żadnego niedotlenienia a spadki tętna nieistotne, być może wynikające z przemieszczania się dziecka i niewyłapania tętna przez KTG. Kolejne co mnie dziwi, to fakt podpięcia pod KTG podczas partych, jak tu przyjmować dogodne pozycje? Zapewne rodziłaś w pozycji antygrawitacyjnej, bo w innej lekarz nie miałby jak Ci się na brzuch rzucać.
                                • miacasa Re: Jakaś dokumentacja? 01.03.14, 23:40
                                  > Jeżeli dziecko dostało 10 punktów, to nie było żadnego niedotlenienia a spadki
                                  > tętna nieistotne, być może wynikające z przemieszczania się dziecka i niewyłapa
                                  > nia tętna przez KTG.

                                  Nie przywiązywałabym zbytniej wagi to tych 10pkt. bo jak wiadomo papier wszystko przyjmie.

                                  W mojej ocenie ten manewr jest nadużywany w wielu szpitalach, niestety to ordynatorzy dają przyzwolenie na tego typu praktyki. Nie dośc, że jest on niebezpieczny dla matki i dziecka to dla wielu kobiet jest aktem przemocy, przyczynkiem do rozwinięcia depresji poporodowej, może negatywnie odbić się na więzi z dzieckiem i z partnerem.
                                  • peekaboooo Re: Jakaś dokumentacja? 02.03.14, 00:16
                                    Dlatego ja podkreslilam, ze dla mnie mimo to porod jest bardzo dobrym wspomnieniem.

                                    Ani przez chwile nie miałam skojarzeń z przemocą.

                                    I na listosc boska - nikt mi sie na brzuch nie rzucił, jak to określiła Pani powyżej, tylko po to by od razu nadać temu cech patologii.
                                  • peekaboooo Re: Jakaś dokumentacja? 02.03.14, 00:17
                                    I jeszcze brakowało opinii, ze 10 pkt sfalszowali...

                                • agawus Re: Jakaś dokumentacja? 01.03.14, 23:46
                                  Nie wiem, czy to mi odpowiadasz, ale... o ile mogłam zrozumieć sytuacja rokowała źle. Nie wiem czy był spadek tętna, bo akurat do KTG nie byłam w momencie porodu podpięta. Zakładam, że wszystko wskazywało na to, że jeśli nie urodzę w jednym parciu, to będą duże komplikacje i czasu na nic innego nie ma. Lekarka podjęła - w jej pojęciu - decyzję ratująca życie / zdrowie - tyle mi potem wyjaśniła. Nie poznałam szczegółów, mąż nie zdążył wrócić do szpitala, więc nie mam żadnych świadków. U mnie komplikacją był zbyt szybko postępujący poród, znów statystyka zwiodła sad Podobnie jak u koleżanki poród był już bardzo zaawansowany.

                                  Tak naprawdę nie jestem w stanie ocenić co by było, gdyby lekarka podjęła wówczas inną decyzję. Tak jak piszę, do samej konieczności "wypychania" dziecka dojść nie powinno - wcześniej powinno zostać rozpoznane zagrożenie. Ale nie zostało. A ponieważ dziecko urodziło się zdrowe, to prawdę mówiąc wolałam skoncentrować się na nim i jak najszybciej o traumie porodu zapomnieć.
                                • peekaboooo Re: Jakaś dokumentacja? 02.03.14, 00:20
                                  Żaden odpowiedzialny lekarz nie odwazy sie na taka opinie nie znając szczegółów sytuacji, nie będąc na miejscu. Ale Ty wiesz na 100%.

                                  • peekaboooo Re: Jakaś dokumentacja? 02.03.14, 00:21
                                    To powyżej miało byc do madziab83, oceniajacej czy spadki tetna byly czy nie byly istotne. przepraszam za zle podpiecie.
                                    • agawus Re: Jakaś dokumentacja? 02.03.14, 04:55
                                      Spoko, dużo tu emocji, a metoda faktycznie kontrowersyjna.
                              • boo-boo Owszem zmienia 02.03.14, 17:54
                                "Mozesz założyć, ze nie, dla mnie to niczego nie zmienia."

                                Powinnaś wtedy przynajmniej przyznać rację piszącym odnośnie tego, że ten chwyt jest zabroniony- i na pewno nie jest wpisany do dokumentacji okołoporodowej.

                                No ale widzę, że nawet jak ci 20 osób na forum napisze to samo co ja to ty dalej w zaparte będziesz szła.
    • indra83 Re: Uwaga na zakazany od dawna przy porodzie 03.03.14, 13:42
      U mnie 4 lata temu ten chwyt został zastosowany, przy porodzie była moja ciocia, położna z ponad 30letnim stażem i miałam do niej pełne zaufanie.
      Akcja porodowa w pewnym momencie sie zatrzymała, parłam i parłam, w sumie koło 45min i nic. Dziecko jakby się zatrzymało i koniec. Druga położna uprzedziła mnie o tym, że w trakcie kolejnego skurczu naciśnie brzuch, przeprasza, ale musi to zrobić. Nie byłam stanie specjalnie dyskutować o co chodzi i z czym się wiąże. I syn wyszedł, zdrowy chłopiec, 10 puntów.
      Nie mam zastrzeżeń.
      • gola1984 Re: Uwaga na zakazany od dawna przy porodzie 03.03.14, 20:50
        u mnie dokładnie tak samo, w pewnym momencie skurcze ustały, parłam i parłam i nic. Kiedy dziecku zaczęło tętno spadać lekarz postanowił nacisnąć na brzuch. Uważam, że innej opcji nie było, wiem że bym dziecka nie wypchnęła bez skurczy. O cc nawet nie wspominam.
        Uważam, że było to najlepsze rozwiązanie, tym bardziej że główka była już widoczna, nawet nie wiem czy w takiej sytuacji można robić cc, którego mówiąc szczerze na tym etapie już nie chciałam. Dziecku nic się nie stało, mnie też nie.
    • sygitka21 Re: Uwaga na zakazany od dawna przy porodzie 18.05.14, 18:24
      Nie wiem, czy dokładnie ten manewr był u mnie wykonywany, ale ja też jestem bardzo wdzięczna lekarzowi, który po prostu wypchnął synka naciskając na brzuch. Skurcze parte nagle mi ustały. Nie umiałam wypchnąć T. Byłam wcześniej nacinana, parłam z całych sił- i nic.
      • boo-boo Re: Uwaga na zakazany od dawna przy porodzie 18.05.14, 20:44
        No na prawdę jest za co dziękować- chyba tylko za to, że przy okazji małego nie pokiereszowali.
        • gonia28b Re: Uwaga na zakazany od dawna przy porodzie 20.05.14, 00:20
          Mogło jeszcze dojść do niedotlenienia w wyniku zbyt przedłużającej się tej fazy porodu.
    • gonia28b Re: Uwaga na zakazany od dawna przy porodzie 20.05.14, 00:16
      Mnie w ten sposób położna pomagała i jestem jej za to bardzo wdzięczna.....
      • yvona73pol Re: Uwaga na zakazany od dawna przy porodzie 20.05.14, 13:26
        Mozecie byc tez wdzieczne, ze wam przy okazji macica nie pekla sad
        To tez jest jeden z efektow tego chwytu.

        A mam pytanie, dziewczyny "wdzieczne", rodzilyscie oczywiscie na biedronke, czyli lezac na lozku? To nie dziwota, ze parcie kiepsko szlo, pod gorke. Nie lepiej zmienic pozycje, a nie "wygniatac" dziecko?
        Nie atakuje, pytam. Pozycja lezaca jest niefizjologiczna i sluzy glownie wygodzie lekarzy niestety.
    • sygitka21 Re: Uwaga na zakazany od dawna przy porodzie 20.05.14, 22:32
      Wczesne deceleracje- słowo wytrych, które unieruchomiło mnie na cały poród ''w łóżku''. Całą tę przygodę z rodzeniem wspominam jako potworną traumę. To był horror, na którego wspomnienie wciąż się trzęsę.
      • sygitka21 Re: Uwaga na zakazany od dawna przy porodzie 20.05.14, 22:35
        Zakazano mi się nawet obracać na boki., bo ''peloty spadają''. Chciałam chodzić, prysznic, piłka, i co , mogłam sobie chcieć...
        • yvona73pol Re: Uwaga na zakazany od dawna przy porodzie 22.05.14, 12:33
          Biedaku sad wspolczuje serdecznie, to powinno byc niesamowite przezycie.
          Kurcze, jest o co walczyc jeszcze, ale pomalu sie rusza, znam troche dziewczyn z Pl, ktore rodzily tak jak chcialy, albo najblizej swojej wizji.
          Wiadomo, ze jak cos sie dzieje, trzeba interweniowac i poddac sie medycynie, ale w znakomitej wiekszosci przypadkow to naprawde jest za bardzo pod personel i procedury, za malo pod kobiete.
          Polecam lekture Michela Odenta. Facet (tzn. lekarz wink ) juz w latach 70 zaczal rewolucje we Francji.
Pełna wersja