mysz0lec
09.04.14, 09:50
Witajcie, chciałam opisać Wam moją sytuację i zapytać, czy może Wy też miałyście takie przejścia, a mimo tego zostałyście mamami.
W pierwszą ciążę zaszłam we wrześniu 2013 roku, na początku wszystko było ok, a jak poszłam na drugą wizytę i myślałam, że zobaczę już serduszko, okazało się, że serduszko nie bije. Po 10 dniach powtórka usg i niestety potwierdzenie diagnozy. Szpital, zabieg.
Okazało się, że ciąża dobrze się trzymała, nie miałam plamień, krwawień, a mimo tego ciąża obumarła. Nie mogłam się sama oczyścić, nawet jak w szpitalu podali mi tabletki na poronienie, to słabo szło. Z badania histopatologicznego nic nie wyszło, oczywiście usłyszałam, że to się zdarza, że może być to przypadek i mogę znów starać się po 2-3 miesiącach. Po drugiej miesiączce lekarka dała nam zielone światło, więc zaczęliśmy i zaszłam w ciąże od razu. Na pierwszym usg okazało się, że ciąża jest o 3 tygodnie młodsza niż według terminu miesiączki, ale miałam późno owulację, bo w 22 dniu cyklu, ciąża miała około 5 tygodni. Czekając na kolejną wizytę zauważyłam u siebie plamienia i krwawienia. Poleciałam szybciej do lekarki, przyjęła mnie, bo to nagły przypadek. Okazało się, że szyjka jest ładnie zamknięta i kosmówka się nie odkleja, a krwawienie i plamienie jest najprawdopodobniej z jakiejś narośli na szyjce macicy, którą trzeba obserwować. Natomiast z usg wyszło, że pęcherzyk ciążowy urósł tak jak należy, czyli wskazuje 7 tyg i 2 dni (od poprzedniego usg minęły 2 tygodnie), jednak zarodek w nim nie urósł za bardzo. Lekarka powiedziała, że jeszcze niczego nie przesądza, ale nie wygląda to dobrze. Dostałam Duphaston i zwolnienie z pracy na trzy tygodnie do kolejnej wizyty. Lekarka generalnie dała mi do zrozumienia, że zarodek też powinien więcej urosnąć, ale mówiła, że nie takie rzeczy widziała i niczego nie przesądza. Teraz siedzę w domu i rozmyślam, ale dzieje się coś dziwnego, bo w dalszym ciągu bolą mnie piersi, są wrażliwe i tkliwe. Poprzednim razem przy obumarłej ciąży przeszły mi objawy...
Spytałam wprost, co, gdyby i tym razem się nie udało. Powiedziała, że wyśle nas na badania genetyczne i mnie na antykardiolipinowe.
Czy któraś z Was miała taką sytuację, a mimo tego ma teraz dziecko? A może zarodek nadgoni i będzie większy za trzy tygodnie....