zielonaszminka
11.04.14, 01:13
Witam,
Piszę do Was, przyszłe mamy, ponieważ na pewno przeżywacie podobne emocje, które ja teraz w sobie odnajduje. Jestem na początku II trymestru, wszystko rozwija się prawidłowo. Rodziny się cieszą, my z mężem również. Co prawda powoli zaczynamy odnajdywać się w tej nowej dla nas sytuacji, ale staramy sie robic to najlepiej jak możemy. Tutaj zaczyna sie lekkie zaburzanie przez rodzinę tego naszego cudu, który oczywiście przytrafił się całej naszej rodzinie, ale mnie przynajmniej zaczyna brakować prywatnośći, albo poprostu mnie.
Ja nosze pod serdem życie, ja z nim rozmawiam, śpiewam, głaszcze i mój mąż, który jest dzielnie obok. NASZA RADOŚĆ. Przejdę do sedna, problem czuje ze strony jedej z sióstr męża, ponieważ jak dotąd bylyśmy na dość przyajcielskiej stopie i zapewne tak jest do tej pory, chociąż strąciła mnie na drugi plan. Nigdy nie pyta sie jak ja sie czuje, ważny jest "jej" brzuch, jakie to brataniątko bedzie cudowną miłośćią cioci. W tej jej całej jej radośći zdecydowanie odłaczyła moją osobę od brzucha. Zaczyna również wpajać dziwne rzeczy mężowi... np. dziś, rozmowa mieszy nami o plci dziecka (jeszcze nie wiemy), mąż do tej pory marzył o chłopczyku, codziennie mi mowi, ze peiknie wygladam, ze jednak nie urosłam z tyłu, natomiast dziś, przy dozie komplementow usłyszałam, ze to bedzie dziewczyna, bo przecież mam duży "tyłek"... To nie były jego słowa, jego siostra od dawna powtarza, ze noszę dziewczynkę, wiec podejrzewam, ze dzisiejsza teoria męża to słowa siostry. Inny przykład, od dawna mamy zaplanowaną wielkanoc u moich rodzicow, gdyz co roku siweta spedzamy u innej rodziny. Świta Bozego Narodzenia byly u niego, wiec Wielkanoc u mnie, widzialam , ze siostra pisala mu, ze jego mama jest zla, ze nas nie bedzie...ale poco to pisze? Tak bylo ustalone... Mąż dobrz eodpowiedział, ze bedzie ona, niech zaprosi swojego narzeczonego, a ona na to , ze swieta tylko z rodzina... jakby zarzucajac mu, ze jedzie do mojej...
Takich przykladow w krotkim czasie mam bardzo duzo... i coraz czesciej, jako, że hormony działają, bardzo je biore do siebie. Problemem jest fakt, iż męzowi nie moge narzekać na jego siostrę, są dla siebie bardzo ważni, ale widzę, ze odkad wzielismy slub, a wzielismy od niedawna stała sie bardziej zaborcza i zdecydowana w stosunku do niego, a ja stałam się brzuchem noszącym bratończątko.
A wy jak radzicie sobie z rodziną w ciąży? Co Wam przeszkadza? jak Was traktują?
Jak się czujecie?
Pozdrawiam serdecznie