mama.gucia
17.04.14, 14:12
Po ostatniej wizycie u lekarza mam mnostwo zakazow, m.in. nie moge wyjezdzac w dluzsze trasy samochodem. Zblizaja sie swieta i zastanawiam sie czy ruszyc sie i pojechac do rodziny...
Z ciaza niby ok, mam bole brzucha, dlatego sporo leze, biore czasami nospe, szyjka na razie sie nie skrocila. Nie moge dzwigac. Wniesienie nawet malych zakupow wiaze sie z bolem podbrzusza

. Wizyte u lekarza mam dopiero po swietach.
Pierwsza ciaza byla prawie idealna do momentu jak stwierdzono niewydolnosc szyjki macicy. To stalo sie nagle, niewiadomo z jakiej przyczyny. Duzo lezalam, bralam mnostwo lekow, zalozono mi pessar, ale i tak urodzilam poznego wczesniaka (34tc). Teraz lekarz twierdzi, ze szyjka moze sie skrocic w kilka godzin, ze do 35 tyg mam sie oszczedzac. Jestem teraz w 29tc.
Maz z kolei dostaje bialej goraczki gdy widzi mnie lezaca, chce zebym pojechala z nim i synem do rodziny w swieta (30 km w jedna strone). Mam dylemat - szyjka sie nie skrocila, wiec moze pojade?. Z drugiej strony nie daruje sobie jesli przez ta jazde dostane skurczy i bedzie jak poprzednio. Niech ktos oceni obiektywnie. Dziekuje.