Macie umówione połóżne?

12.05.14, 09:35
Mam dylemat co z położną...czy umawiać czy nie.
Na początku byłam negatywnie nastawione, bo to jednak sporo kasy, a przecież tyle kobiet rodzi bez i dają radę. A teraz koleżanki opowiadają, że stres jest duży, papierki, badanie, itp... że łatwiej z umówioną położną, że warto wydać te pieniądze.
I już sama nie wiem (rodzę pierwszy raz).
Powiedźcie proszę czy macie położne, czy przy kolejnym porodzie też byście się decydowały, jak w pierwszym była umówiona?
Dzieki.
    • malaidka Re: Macie umówione połóżne? 12.05.14, 10:10
      Nie miałam i nie zdecydowałabym się. Szkoda kasy.
      Kiedy już trafiłam na porodówkę została mi przydzielona jedna konkretna, przypisana do sali. Było mi wszystko jedno. Miałam obok siebie męża i chciałam to jak najszybciej mieć za sobą. Potem przyszła druga zmiana, położna bardzo sympatyczna, ale to raczej nie moment na pogaduszki. Z resztą mąż był obok, wystarczył w zupełności. Kiedy skurcze na dobre się zaczęły miałam wszystkich z nosie, więc cieszyłam się, kiedy położna po badaniu wychodziła. Wszystkie siedziały u siebie i słychać było z korytarza ich śmiechy. Dla mnie krępująca byłaby jej ciągła obecność. Przy partych było mi już na prawdę wszystko jedno, byleby mieć za sobą i nie przejmowałam się już niczym.
      A papierki to tylko przy przyjęciu, na to nie masz wpływu. Chociaż nie, na porodówce też coś musiałam wypełnić, ale wtedy mąż za mnie pisał.
      Proszę cię, za te 1500zł czy ile tam położna kosztuje kupisz tyle pampersów i rzeczy dla dziecka, że byłoby mi szkoda.
      Ale oczywiście to kwestia indywidualna.
      Jeśli miałabym na cokolwiek wydawać, byłaby to może pojedyncza sala a już na pewno szczepienie na wzw Engerixem, a nie refundowanym g*wnem starszej generacji.
      A pojedyncza sala, bo cisza i spokój. Ja trafiłam do 4osobowej, w tym jedna mama z bliźniętami... Dobrze, że stosowano się do odwiedzin, że nie całą dobę tylko 15-20. W tych godzinach na sali bylo aż gęsto i w niczym nie przypominało szpitala. A z drugiej strony dwa czy trzy dni szybko zlecą. smile
    • figa33 Re: Macie umówione połóżne? 12.05.14, 10:13
      Przy 1 porodzie rodziłam z 2 położnymi (akurat się zmieniały) z dyżuru, teraz też tak zamierzam. Dla mnie szkoda kasy, obydwie zajęły się mną lux, poród wspominam cudownie.
      Zdaję sobie sprawę,, że nie w każdym szpitalu tak jest, ja rodziłam w Św. Zofii w W-wie i za 3 tygodnie również tam planuję. Cieszę się ogromnie, że mocno zredukuję wydatki tym razem, bo za salę jednoosobową już płacić nie trzeba, tak samo jak za znieczulenie. Do tego położna z dyżuru i wychodzi bezboleśnie dla portfela smile
      • figa33 Re: Macie umówione połóżne? 12.05.14, 10:16
        Potwierdzam, obecność męża bezcenna. Oczywiście wskazówki położnej też, ale pomoc męża ponad wszystko.
        • fafyfa Re: Macie umówione połóżne? 12.05.14, 10:21
          Wazna jest bliska osoba, ktora nas wspiera przy porodzie. Jak nie moze to byc maz to wtedy rozwazylabym polozna. Dwoje dzieci urodzilam w towarzystwie meza, a polozne byly i tak obecne.
      • any-time Re: Macie umówione połóżne? 14.05.14, 18:21
        Od kiedy na Żelaznej nie płaci się za sale 1-osobowe? Rodziłam tam 3 m-ce temu i za taką salę płaciłam, i sprawdzam w cenniku i w dalszym ciągu te sale są płatne zgodnie z cennikiem
        • figa33 Re: Macie umówione połóżne? 14.05.14, 21:17
          A gdzie ten cennik ?
          Wg strony Szpitala (i mojego lekarza prowadzącego)
          www.szpitalzelazna.pl/aktualnosci/informacja-dotyczaca-oplat
          Nie pobiera opłat za poród w sali porodów rodzinnych. Szpital dysponuje obecnie tylko jednoosobowymi salami, w których pacjentka może rodzić z osobą towarzyszącą bez żadnych kosztów - 7 sal znajduje się w Bloku Porodowym i 3 w Domu Narodzin.
        • melancho_lia Re: Macie umówione połóżne? 14.05.14, 21:41
          ale to chyba płatne są sale poporodowe 1 os. Sale do porodu 1 os. są bezpłatne...
          • figa33 Re: Macie umówione połóżne? 14.05.14, 21:52
            Tak, sale poporodowe o podwyższonym standardzie (jedynki) są oczywiście płatne i tak było zawsze. Ale ja pisałam wczesniej o sali porodowej, za którą 5 lat temu musiałam płacić coś koło 600 zł chyba, razem ze znieczuleniem w każdym razie wyszło wtedy 1400. Jakbym do tego jeszcze miała dołożyc położną za 1500, to bym z torbami poszła wink
    • mamcia2014 Re: Macie umówione połóżne? 12.05.14, 11:02
      dla mnie to bez sensu, bo jaka różnica czy będę rodziła z obcą położną w szpitalu a z obcą położną której zapłacę ? Przecież nie masz pewności, że ta położna ktorą wybierzesz będzie ci odpowiadała, czy będzie miła, uprzejma, profesjonalna. Moim zdaniem wazne jest, by przy porodzie była osoba bliska: mąż, mama , przyjaciółka. No jeżeli nie masz takiej osoby to wtedy rzeczywiscie warto zapłacić, by ktos miły był przy tobie.
    • melancho_lia Re: Macie umówione połóżne? 12.05.14, 11:04
      W żadnej ciązy nie umawiałam się z położną. Przy pierwszym porodzie nawet umówiona położna by nie zmieniła betonu szpitalnego (błędem było wybierać tamten szpital).
      Przy drugim położne z dyżuru były fantastyczne i mimo paru porodów równoczesnie były na każde zawołanie (ale to już inny szpital był).
      Wybierz fajny szpital to położnej nie musisz umawiać.
      • kattijka Re: Macie umówione połóżne? 12.05.14, 11:52
        Ja również rodziłam z mężem i nie wykupowałam położnej. Trafiła mi się młoda, bardzo fajna położna. Poród wspominam wspaniale. Zamiast wywalać 1500zł w błoto wolałam kupić lepszy wózek dla synka.

        Oczywiście jak tylko zaszłam w ciążę koleżanki z pracy już w 3 miesiącu kazały mi wykupywać położną bo inaczej będę traktowana jak śmieć itd.. żenada... jakbym miała trafić na chamską obsługę mąż zaraz by ją przywołał do porządku. Ale to już raczej trzeba mieć naprawdę wielkiego pecha.. A w razie czego tel. do dziennikarza i zobaczysz jak będą skakać wokół Ciebie.
    • nothing.at.all Re: Macie umówione połóżne? 12.05.14, 11:56
      Dziękuję Wam za opinie.
      No właśnie... dużo kasy, a przecież się jakoś zajmą chyba potrzebującą rodzącą kobietąwink. Ja też się raczej skłaniałam do nie brania, ale potem posłuchałam, poczytałam i tak na dwa razy. Mąż przy porodzie ani nikt nie będzie, tak więc muszę sama się wspieraćsmile.
      • nothing.at.all A położne środowiskowe - korzystałyście? 12.05.14, 11:58
        A korzystałyście z konsultacji położnych środowiskowych? Przychodziły do Was - warto?
        • melancho_lia Re: A położne środowiskowe - korzystałyście? 12.05.14, 12:16
          Ta która do mnie przychodziła to fatalna była. Wiedza o karmieniu piersią zerowa (dostałam zjebę za sałatkę, którą własnie sobie przygotowywałam do zjedzenia).
          pani miała focha, że dopiero w trzecim tygodniu życia dziecka nas odwiedza (to ze 2 tygodnie w szpitalu z córką byłam to już znaczenia nie miało) i generalnie jakaś taka na nie nastawiona była.
          Gdyby nie moja silna wiara w swoje możliwości i wiedza o kp, to pewnie dzięki jej radom bym raczej krótko karmiła.
        • anetchen2306 Re: A położne środowiskowe - korzystałyście? 12.05.14, 12:35
          Do mnie przychodzila (ale ja w De mieszkam, polozna jednak funkcjonuje tutaj jakos w naturalny sposob i nie znam kobiety, ktora by z jej uslug nie korzystala przed i po porodzie).
          I ja sobie bardzo jej wizyty cenilam. Robila mi masaze (mialam paskudne problemy z kregopslupem), przynosila cos "na zab" (he he, przewaznie kawe na wynos ze soba przynosila i cos slodkiego), pozyczala rozne czasopisma i ksiazki (cobym sie podczas karmienia nie nudzila). W ogole prowadzila fajna "wypozyczalnie" (od laktatora, poprzez poduchy-ksiezyce, chusty do noszenia, nosidelka, filmy instruktazowe na DVD i CD z muzyka relaksacyjna big_grin).
          Czulam sie "zaopiekowana" od strony medycznej i karmieniowej (chociaz bylo to juz moje drugie dziecko, przy pierwszym trafilam na jakas niewiadomo-co-polozna-fanatyczke). Ale ja polozna sobie wybralam sama, z listy. Znalam ja jeszcze z okresu ciazy (ktg mi robila, masaze, rozne "podreczne" badania: moczu, pobranie krwi, test glukozowy, wage kontrolowala), podpasowala mi, wiec wybralam ja potem jako "srodowiskowa".
          • marygirl Re: A położne środowiskowe - korzystałyście? 12.05.14, 14:53
            W pierwszej ciąży miałam,bardzo mi pomogła gdyby nie ona kolejną dobe chodziłabym ze skurczami,została ze mna po swoim dyżurze ,koszt 500zl,a porod ciężki i na koniec i tak cc.nie żal mi tej kasy.drugi porod planowe cc wiec była zbędnasmile
    • mkw98 Re: Macie umówione połóżne? 13.05.14, 15:20
      Wiele osób doradzało mi wykupienie indywidualnej opieki położnej, ale się nie zdecydowałam.
      I nie żałuję. Wszystkie panie na dyżurze (a było ich w sumie cztery w czasie, który tam spędziłam) były dla mnie bardzo miłe, zajmowały się mną troskliwie i serdecznie.
      Położna środowiskowa, która przychodziła do domu też była przesympatyczna i pomocna.
    • kama1312 Re: Macie umówione połóżne? 13.05.14, 15:31
      Ja się długo wahałam, bo od koleżanki, która miała dowiedziałam się, że jest to niepotrzebne, że wszystkie położne w tym szpitalu są fajne i że każda kobieta po porodzie była zadowolona bez względu na to, czy miała wykupioną położną, czy też nie....
      Jedna zdecydowałam się, ponieważ bardzo zależy mi na rodzeniu w tym konkretnym szpitalu, a generalnie często bywa, że jest z tym problem, bo kobiety tam "walą drzwiami i oknami".... Wykupienie położnej zwiększa moje szanse na przyjęcie tam....
      I tak naprawdę tylko to mnie skłania do podpisania umowy...
      Już nawet do niej dzwoniłam, ale kazała mi się odezwać pod koniec czerwca, bo termin mam na 21 sierpnia smile
      • nothing.at.all Re: Macie umówione połóżne? 14.05.14, 15:52
        No tak różne są motywy brania położnej.
        Mi koleżanki mówią, że poród to ok, każda położna się zajmie, ale po dobrze mieć taką przy sobie. Siedzi obok siebie i tylko Ciebie i Malucha dogląda. Pomaga przy karmieniu, wstawniu. I jak się ma cesarkę to też fizycznie człowiek słaby.
        Ale jednak odpuszczę... skoro wy dajecie radę, to ja teżsmile.
    • scarlett.o-hara Re: Macie umówione połóżne? 15.05.14, 08:11
      Ja rodziłam co prawda 6 lat temu, ale nie miałam swojej położnej, tylko pojedynczą salę do rodzenia, za którą płaciłam. Po porodzie leżałam na sali 3 osobowej, przynajmniej panie przypilnowały chwilę dziecka jak musiałam do toalety. Poza tym mój poród odbierał młody chłopak, położnik sad przy asyście lekarza. Wspominam go do tej pory. Mało jest facetów w tym zawodzie, kiedyś nawet był o nim artykuł na gazecie smile
      Teraz też nie zamierzam mieć swojej położnej, mąż będzie ze mną, to wystarczy. Szkoda kasy.
Pełna wersja