depresja po porodzie

18.05.14, 10:42
Urodzilam coreczke. Strasznie jestem szczesliwa. I jak na zlosc ona dostala zoltaczki. Miala naswietlanie lozeczkowe przez dwa dni. Dzisiaj po badaniu z krwi wyszlo ze poziom wzrosl. Przenosza ja do inkubatora. Ja dostaje swira. W domu dzieci, chyba mnie nie poznaja po takim czasie. Tutaj nie wiadomo kiedy wyjdziemy do domu. Ciagle placze. Jest mi tak ciezko jakby mi ktos worek kamieni na klate wysypal. Jest mi zle. Chce do domu.
    • misia_zdzisia2 Re: depresja po porodzie 18.05.14, 10:52
      Trzymaj sie, wszystko minie! Doskonale cie rozumuem!!!Ja bylam w szpitalu przed 10 dni z powodu zoltaczki. Mloda najpierw pod 3 lampami (zabrano ja ode mnie) a potem wrocila do mnie na sale z 2 lampami. Darla sie jak opentana, nie chciala tam lezec, tylko na cycu. A musialam ja tam odkladac jak przysnela, bo biilirubina rosla. I tak 1000000 razy w ciagu nocy! Nie spalam kilka dni, opier...wszystkich dookola (biedny maz) bo mi tak hormony buzowaly, do tego walka o laktacje etc. Porod przy tym co przezylam przez te prawie 2 tyg to pikus. wink))))Ale pomysl sobie ze wszystko mija, wrocicie z dzidzia do domu, bedzie gut!
    • bea-luz Re: depresja po porodzie 18.05.14, 13:22
      Wszystko można przejść a za kilka miesięcy nawet nie będziesz mogła uwierzyć, że coś takiego się wydarzyło. Ja byłam 3 tygodnie w szpitalu z powodu wylewu krwi do mózgu młodego i jak teraz na niego patrze to nie wiem czy mam w to wierzyć czy nie, tak odległe mi się to wydaje.

      A potem dojdą inne wariacje, ale przecież upadki, siniaki i sikającą krew już pewnie znasz od starszych dzieci.
      • gnusmas12 Re: depresja po porodzie 18.05.14, 19:34
        Hej, nie ma szans, żeby mąż odwiedził Cię z dzieciakami w szpitalu? Nie wiem, jak to jest z polskimi szpitalami, ale nie tak dawno rodziłam w UK i nie było problemu, żeby mąż przyszedł z synkiem. Tęskniłam za nimi i bardzo mi ta wizyta pomogła, od razu lżej mi się zrobiło na sercu, a też musiałam zostać kilka dni w szpitalu. Żółtaczka to częsta przypadłość noworodków, lampy i jak najczęstsze przystawianie szybko się jej pozbędą. Normalne że jesteś w dołku, bo ogromne zmęczenie po porodzie, perspektywa zostania w szpitalu i jeszcze hormony buzują, ale może to tylko chwilowe pogorszenie i z depresją nie ma nic wspólnego. Trzymaj się i pomyśl, że te kilka dni dłużej to nic w porównaniu z tym, co przeszłaś w ciaży i co jeszcze przed Wami. Uszy do góry smile
        • bea-luz Re: depresja po porodzie 18.05.14, 21:47
          W polskich szpitalach najczęściej nie można wpuszczać dzieci na oddziały noworodków lub neonatologiczne, w niektórych również i na położnicze. Ja też rodziłam w UK i starszego rodzeństwa nie wpuszczano na neonatologię ze względu na higienę i specyficzny charakter oddziału, natomiastswoje mamy mogły odwiedzać tylko 3 godziny dziennie.
          • fafyfa Re: depresja po porodzie 18.05.14, 22:44
            Dzieki dziewczyny. Jak sie nad tym zastanawiam to wiem ze lepiej teraz zostac kilka dni niz pozniej wrocic na dluzej. Dzieci nie moga wchodzic do zpitLa ale i tak wolalabym ich nie widziec bo byloby im i mi bardzo smutno sie rozstac. Mkodszy by mnie nie zostawil juz. Ciesze sie bo mam pokarm i karmie piersia. Musze sie trzymac i wytrzymac jeszcze te kilka dni, ale to nie jest latwe.
            • kandyzowana3x Re: depresja po porodzie 19.05.14, 08:03
              Na szczescie to nie depresja, to baby blues. Normalne zmiany poporodowe, schodza hormony w tempie ekspresowym i nasza psychika wariuje. Organizm 9 miesiecy przygotowywal sie do porodu, zmiany hormonalne rozkrecaly sie powoli a i tak bylo ciezko, a teraz to wszystko odkreca sie w jeden tydzien to i nic dziwnego, ze wariujemy.
              Ja cc mialam w czwartek, w pt bylam juz w domu dzieki bogu a baby blues dopadl mnie dokladnie w sobotę wieczor, paniczny lek ze wezma mnie spowrotem do szpitala, malo sie nie spakowlam i sama nie pojechalam. Niedziela jeszcze byla ciezka, a juz dzis obudzilam sie bez tego uczucia ucisku w piersi i netwowosci. W szpitalu moze to zajac ci wiecej czasu ale minie, uwierz . To kwestia dni.
              Prawdziwa depresja poporodowa trwa dłużej i o nia bedziemy sie martwic pozniej.
              Pozdrawiam i trzymam kciuki
              • kandyzowana3x Re: depresja po porodzie 19.05.14, 08:05
                Ps. Gratuluję urodzin coreczki. big_grin
    • happybaby Re: depresja po porodzie 20.05.14, 21:41
      Rozumiem, co czujesz... Ja czułam to samo dokładnie 3 tygodnie temu. Moja córka też dostała żółtaczki (w wyniku konfliktu serologicznego) i też przymusowo zostałyśmy 2 dni dłużej na fototerapię. To był dramat. Przestałam ściągać jej opaskę z oczu na czas karmienia, bo serce mi pękało jak później płakała przy odkładaniu na te lampy... Myślałam, że zwariuję, tak chciałam wrócić do domu a przede wszystkim do mojego 4-letniego synka. Przepłakałam całą niedzielę (w którą to miałyśmy wyjść i się nie udało) i potem wzięłam się w garść. Pomyśl, że lepiej wyjść ze szpitala ze zdrowym dzieckiem i już do niego nie wracać. I jeszcze to, że wszystko mija, myśl o tym, że za miesiąc nie będziesz już wspominać tych ciężkich chwil - tak jak ja... Głowa do góry smile
      • fafyfa Re: depresja po porodzie 21.05.14, 03:07
        Dzisiaj mialysmy wyjsc. Siedze tu od 15. Mam dosc. Kolejna szansa na wyjscie byla i sie zmyla. Zalamalam sie i chcialam wyjsc na rzadanie. Zryczalam sie okropnie. Kolejna szansa dopiero/juz w czwartek. Tym razem zabrali mi corke. Chodze na karmienie i przytulanie. Niestety nie pomaga stwierdzenie ciesz sie ze to tylko zoltaczka, to tylko 2 dni. Dla mnie to az dwa dni bez dzieci. Wlasciwie teraz nie ma przy mnie zadnego. Masakra.
        • joasiaabb Re: depresja po porodzie 21.05.14, 10:41
          Dokładnie wiem co czujesz. Mój pobyt w szpitalu przedłużył się o tydzień z powodu żółtaczki córeczki,całe noce siedziałam przy inkubatorze i czuwałam aby córka nie ściągnęła opaski z oczu. Położne nie były pomocne. Pewnego dnia miałam takiego doła, że chciałam się wypisać na żądanie zostawiając dziecko w szpitalu. Lekarka zastała płaczącą mnie nad inkubatorem i wtedy kazała położnym zająć się dzieckiem. Byłam skrajnie wyczerpana zmęczona i niewyspana. Po powrocie do domu wszystko minęło. Głowa do góry!
Pełna wersja