Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony

23.05.14, 18:10
Kiedyś na innym forum znalazlam taką,powiedzmy,ankietę.... Poprowokuje, bo się troszke nudzę 😊. Na tamtym forum, o ile dobrze pamietam na 46 wypowiedzi tylko 6 to byly porody sn. Reszta cc. Zapytajcie swoich ginekologów jak rodzily lub jak rodzily ich żony... Moja gin 2 razy CC.
    • merynika Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 23.05.14, 20:09
      Jeszcze by sie przydala ankieta "Jak rodza lekarze neonatolodzy?". Mysle, ze tez by duzo w temacie formy porodu wniosla smile
      • kondolyza Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 23.05.14, 20:18
        cc.
    • malgosiek2 Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 23.05.14, 20:36
      Jestem położną i 2x rodziłam sn.
      • kremka2014 Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 23.05.14, 21:22
        AAAA położne to wiadomo, ze rodzą snsmile
        • malgosiek2 Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 23.05.14, 21:23
          A dlaczego wiadomo big_grin
        • ashraf Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 23.05.14, 23:36
          Niekoniecznie wink Znam bliżej dwie położne, jedna rodzi sn, druga z wyboru cc. Ale gin., faktycznie często cc, przynajmniej wszyscy, których ja znałam tak rozwiązywali ciąże żon/swoje. Moja gin też miała cc. A przepraszam, znam jednego, którego żona (też lekarz) rodziła sn, ale oni chcieli mieć kilkoro dzieci (bardzo wierzący).
    • anetchen2306 Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 24.05.14, 08:17
      Moja ginekolog: trzy porody sn za soba. Jej maz jest kardiologiem.
      Jej corka tez sn. Corka jest pediatra.
      Moja kolezanka, zona ginekologa tez rodzila dwukrotnie sn. Pierwszy ciaza z komplikacjami, spora cukrzyca a i tak rodzila sn.
      Moja nastepna kolezanka, zona kardiologa tez po dwoch porodach sn.
      Mieszkamy w De, gdzie porod jest "na zyczenie": nie ma kombinowania, zalatwiania sobie cesarek. Chesz, to masz. I stosunkowo niewiele kobiet wybiera opcje ciecia. Raczej rekami i nogami sie przed nia bronia.
      • kremka2014 Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 24.05.14, 09:30
        Anet, popsułaś mi statystyki!😜.
      • evdokia Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 24.05.14, 15:52
        > Chesz, to masz. I stosunkowo niewiele kobiet wybiera opcje ciecia.
        > Raczej rekami i nogami sie przed nia bronia.

        To coś słabo im to wychodzi. W 2012 roku 32% dzieci w Niemczech przyszło na świat poprzez cesarskie cięcie, a Niemcy należą do krajów z najwyższym odsetkiem cesarek.
        • anetchen2306 Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 24.05.14, 16:05
          Tak, ale w De przychodzi na swiat takze coraz wiecej wczesniakow, w tym skrajne wczesniactwo przybiera glaltownie w statystykach. I to takze powoduje zawyzenie statystyk.
          Powodem jest takze refundacja "jak leci" z KK: za cc jest praktycznie podwojna stawka niz za porod sn. Wiec szpitale same niejako zachecaja, bo na tym takze korzystaja.
          Wiele kobiet rodzi pierwsze dziecko po 35 roku zycia: a wtedy wskazanie do cc murowane.

          Zadna z moich niemieckich kolezanek/znajomych/przyjaciolek nie chciala cc. W Pl za to przescigaly sie w zalatwianiu sobie wskazania do cc i praktycznie cc traktowaly jak wybawienie. Mam tutaj troche znajomych i przyjaciol w srodowisku lekarskim: ZADNA kobieta z tegoz srodowiska nie chciala rodzic poprzez cc. Jedna nawet zdecydowala sie na kontrolowany obrot plodu, coby moc rodzic naturalnie.
    • malgosiek2 Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 24.05.14, 09:38
      Ale Anet mieszka w De, a nie w Polsce.
      A Ty chyba robisz statystyki dla naszego kraju wink
      • kremka2014 Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 24.05.14, 14:27
        No raczej. PL😊
    • miacasa Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 24.05.14, 22:16
      Moja ginekolog rodziła sn bez znieczulenia i to tuż przed 40-tką, lekarka, która była przy moim ostatnim porodzie też rodziła sn niedawno, inna 2 x cc. Znana pani chirurg wypowiedziała się ostatnio, że sama nigdy nie wybrałaby cięcia na życzenie bo na co dzień widzi niejako od wewnątrz co się dzieje po operacji brzusznej. W Polsce ponad połowę ciąż prowadzą ginekolodzy w swoich małych prywatnych gabinetach i co tu kryć - ciągną kasę z tych cesarek na życzenie. Sama jestem i po cc i po sn, nie ma rozwiązań idealnych smile
      • yvona73pol Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 25.05.14, 04:35
        I czego ma to dowodzic? Bo chyba nie wyzszosci cc? Czy paniki i strachu przed porodem sn, a moze checi kontrolowania wszystkiego medycznie, niewiary w nature i w warunki kobiety do rodzenia (gdyby bylo tak zle, mysle, ze gatunek by nie przetrwal wink ) .
        W dobie, gdzie ludzie wydaja fortune na cudowne tabletki odchudzajace, bo nie chce im sie tylka ruszyc i pocwiczyc i do tego jeszcze sensownie sie odzywiac (to jednak wysilek), znaczy to ni mniej, ni wiecej, tylko pojscie na latwizne IMO. Jak w wielu dziedzinach.
        • kremka2014 Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 25.05.14, 11:25
          Ladnie powiedziane,Yvona. Nie sięgałam aż tak gleboko. Raczej razi mnie hipokryzja u ginekologów. Sami sobie robia cc,a nam: "No przecież, co Pani wymyśla, dla dziecka najlepiej sn". Nie cierpię hipokryzji😊
          • yvona73pol Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 25.05.14, 14:25
            Bo dla dziecka SN to naprawde lepiej smile serio. Pomijajac oczywiscie przypadki szczegolne, kiedy interwencja jest niezbedna i wiadomo o tym wczesniej, albo w trakcie sa przeslanki, ze istnieje zagrozenie dla dziecka/matki/obojga.
            Nawet sklaniaja sie lekarze (ci sensowni) ku temu, ze nawet, jesli cesarka planowana, to dobrze jest, by poprzedzila ja zaczeta juz akcja porodowa. Samo ustawianie sie dziecka do wyjscia, skurcze z pierwszej fazy i ogolnie proces porodowy to samo juz zaczyna proces przygotowywania sie dziecka do tej "drugiej strony".
        • miacasa Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 26.05.14, 18:07
          yvona73pol napisała:

          > I czego ma to dowodzic? Bo chyba nie wyzszosci cc?

          Niczego to nie dowodzi. Cesarki to biznes.
    • hermenegilda_zenia Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 26.05.14, 15:17
      Akurat mam taką obsesję i tego rodzaju pytania zadaję zawsze - z racji środowiska znam wielu lekarzy i ponad 90% żon, lub kobiet-lekarzy miało cc. Ciśnięcie na poród sn jest oficjalną wersją dla pacjentek, bo to tańsze rozwiązanie, nie wymaga obecności tylu lekarzy przy samym zabiegu i nie trzeba tak pilnować położnicy po porodzie. Zagrożenia dotyczące cc też na użytek pacjentek, bo same lekarki jakoś obaw nie mają kiedy idą robic sobie cesarki, albo lekarze-faceci wysyłając na nie swoje żony i córki.
      • miacasa Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 26.05.14, 18:02
        Bo w krajach wysoko rozwiniętych cc jest bezpieczne, przewidywalne i najczęściej gładko idzie. Niestety schody zaczynają się przy kolejnych ciążach i porodach bo choć ryzyko powikłań przy kolejnym cc jest nadal dość niskie to gdy już do nich dojdzie to są to powikłania o wiele poważniejsze (większa utrata krwi, ryzyko gorączki, wycięcie macicy, uszkodzenia układu moczowego, wtórna niepłodność, zrosty, endometrioza). Przejście jednego cc rzutuje na stan zdrowia i dalsze decyzje życiowe. Mnie się udało urodzić sn po cc ale wolałabym rodzić z mniejszym strachem przed pęknięciem macicy.
        • ashraf Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 27.05.14, 08:15
          Dlatego kluczowa jest informacja przed porodem - o mozliwych komplikacjach cc i sn, takze tych odleglych. Sa kobiety (np. ja), ktore planuja tylko 1-2 dzieci, ktore sa gotowe poddac sie przy kolejnym cc podwiazaniu jajowodow albo wyslac meza na wazektomie, zeby nie dopuscic do potencjalnie groznej sytuacji. Ale oczywiscie trzeba to dobrze przemyslec. Ja wiem, ze przez cc 5 dzieci nie urodze, ale akurat mam inne priorytety... to bardzo indywidualna kwestia.
      • necara Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 26.05.14, 21:02
        Każdy ginekolog powie Ci, że woli zrobić cc, która zajmie mu pół godziny, góra godzinę ze wszystkim, niż czekać na poród sn. Dla ginekologa cesarka naprawdę jest wygodniejsza, więc nie doszukiwałabym się tu niecnego podstępu. A że lekarki/żony lekarzy rodzą zwykle w wieku mocno późniejszym niż średnia krajowa, to często kończy się różnie.
        Hipokryzja jest równie zła, jak nieuzasadniona zazdrość.
      • memphis90 Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 29.05.14, 15:55
        > Akurat mam taką obsesję i tego rodzaju pytania zadaję zawsze - z racji środowis
        > ka znam wielu lekarzy i ponad 90% żon, lub kobiet-lekarzy miało cc.
        To ciekawe, bo ani ja, ani żadna z moich koleżanek-lekarek nie miała cc na życzenie. Jeśli było, to z powodu konkretnych wskazań i większość rodziła sn.

        Zagrożenia dotyczące cc też na użytek pacjentek, bo same leka
        > rki jakoś obaw nie mają kiedy idą robic sobie cesarki, albo lekarze-faceci wysy
        > łając na nie swoje żony i córki.
        Widać mało wiesz.
    • szalona-matematyczka Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 26.05.14, 23:18
      Popsuje troche statystyki anetchen. Tez mieszkam w NIemczech i tak:
      1. Znana mi polozna rodzila swoje jedyne dziecko cc
      2. Moja ginekolog nr 1 rodzila raz cc raz sn
      3. Moja obecna ginekolog rodzila cc (ona nie ukrywa, ze na zyczenie, bo mogla rodzic sn)
      Sama znam kilka Niemek, ktore zdecydowaly sie na cc nie majac zadnych medycznych wskazan. Jedna mi powiedziala, ze zalatwila to tak, ze wmowila swjemu lekarzowi, ze tak panicznie boi sie sn, ze nie bedzie wspolpracowala w czasie porodu, wiec ten sie zlitowal i jej wypisal wskazanie do cc. Zreszta na logike, tak wysoki wskaznik cc w Niemczech (w Polsce zreszta tez) swiadczy o tym, ze oprocz kobiet ze wskazaniami rodza tez tak kobiety na zyczenie. Z drugiej strony znam kobiete po 42 roku zycia, ktora rodzila w Niemczech sn, bo tak chciala. Wiec jest roznie, ale lobby zwolenniczek cc istnieje tez w Niemczech. smile
      • yvona73pol Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 28.05.14, 08:54
        Do tego mysle, ze ma sporo do "obwiniania" kultura instant (wszystko ma byc na teraz, zaraz i tak jak sobie zaplanowalismy) i wszechobecny ped do niwelowania wszelkiego bolu, jako niepozadanego - czyli mit zycia w wiecznej szczesliwosci, a przynajmniej dazenia do tego, przedstawianego jako niezbywalne wrecz prawo. No bo "jakim prawem", badz "po co" mam tak cierpiec, skoro nie musze. Pomija sie przy tym fakt, ze np, przy wydzielaniu sie naturalnej oksytocyny, cialo kobiety produkuje rowniez znieczulajace substancje (przy tej z kroplowki juz niestety nie, inna forma hormonu).
        Nie chce demonizowac cc ani medycyny, ktora jest potrzebna, ale przestalismy ufac naturze i sobie samym, a zawierzylismy nadmiernie technice, ktora niestety, jest rowniez zawodna.
        No i jak to bywa, kiedy nie wiadomo do konca o co chodzi, to pewnie chodzi o pieniadze, niektore szpitale dostaja dotacje do cesarek, w innych uznaje sie, ze to jest po prostu ekonomiczniejsze, wygodniejsze i przewidywalne (pisze ogolnie, nie o Pl), no bo o ilez latwiej sobie zaplanowac cc na, dajmy na to, 10 rano, niz zrywac sie do porodu o pierwszej w nocy, wiecie o co mi chodzi.
        • kremka2014 Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 28.05.14, 09:22
          Zgadzam się w 100 proc. Ktoś pisal też, że każdy lekarz powie ma, że wygodniej cc jest dla niego,wiec nie ma powodu cc odradzać. Raczej chodzi o kasę mimo wszystko. W naszych szpitalach oddzialy dostają z NFZ tyle samo za cc co za sn i za sn tyle co za sn z zzo.... Przewaznie takie są kontrakty... Ale hmnn nie znam dziewczyny,która rodzila sn bez sztucznej oksytocyny. No moze jedna, musze dopytac
          • anetchen2306 Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 28.05.14, 10:10
            Ja rodzilam, za drugim razem, bez zbednych ingerencji (oksytocyna np.). Fakt, ze nie w Pl.
            Rodzilam co prawda 12 godzin (liczac pierwsze skurcze), ale w porownaniu z 4 godzinnymi skurczami na oksy to drugim razem byl spacerek.
            Po tych 4 godzinach na oksy dochodzilam do siebie dniaaami.
            Po tych 12 "bez niczego" juz 2 godziny po porodzie bylam ja nowonarodzona (chociaz tamte 4 byly za dnia, a te 12 godzin to cala nocka).
            CC to przede wszystkim planowosc: mozna osbie ladnie rozlozyc na caly tydzien, tyle i tyle porodow. Nie trzeba zatrudniac na cale etaty personelu, nie trzeba organizowac pelnego oblozenia personelu noca (np. dyzury kilku poloznych). W De kasa chorych nie ma zadnych kontraktow, zadnych limitow. Szpital zarabia na kazdym cc podwojnie (porod sn, w obecnosci poloznej, bez powiklan, bez zbednych ingerencji lekarskich szacowany na ok. 1500-2000€, cc szacowane na ok. 3000€wink. I kasy placa bez szemrania. Nie ma lewych zalatwian, wystarczy upierac sie przy stwierdzeniu, ze boimy sie bolu, szpitala (tak, tak: pobytu w szpitalu!).
            Ostatnio w De byla afera z endoprotezami: w Pl czeka sie na takowa latami, w De wszczepiaja jak leci, bo sie wlasnie szpitalom oplacaja drogie zabiegi refundowane przez Kasy i okazalo sie, ze duzy procent z endoprotez byl wszczepiony zupelnie bez wskazan ... Po to, by pacjentowi zrobic na zapas "dobrze" (bo za kilkanascie lat pewnie i tak bedzie potrzebowal), no i zeby szpital tez zarobil.
            • yvona73pol Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 28.05.14, 10:46
              Otoz to, nadmierne poprawianie natury, bo w swojej pysze uwazamy, ze my oczywiscie wiemy lepiej (my = ludzie jako garunek).
              • hermenegilda_zenia Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 28.05.14, 23:25
                Bez przesady, jaka pycha - jest 21 wiek, medycyna i wiedza idą naprzód. Twoim tokiem myślenia należałoby w ogóle zostać przy metodach ze średniowiecza, bo po co postęp, po co uśmierzanie bólu. Mnie w tym paranoidalnym podejściu do cc drażni to, że np. jak baba chce sobie cycki powiększać, albo zrobić liposukcję co też jest zabiegiem, a nawet operacją ze znieczuleniem i też dochodzi o ingerencji w organizm, do przecięcia powłok skórnych, to nikt nie kwestionuje rozumu i zdolności podejmowania decyzji, tylko robi te operacje, ale już w przypadku, gdy kobieta chce decydować o tym, czy chce mieć cc czy rodzić sn, wtedy uznaje się, że pani nie wie, o czym mówi i że jest to fanaberia.
          • memphis90 Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 29.05.14, 15:58
            Ale hmnn nie znam
            > dziewczyny,która rodzila sn bez sztucznej oksytocyny.
            Ja rodziłam sn bez oksy i bez znieczulenia. Poród błyskawiczny, bezbolesny -wspominam bardzo dobrze. Za pierwszym razem zachciało mi się zzo, po znieczuleniu kazali mi leżeć, akcja stanęła, więc oksy - zupełnie bez sensu sobie ten pierwszy pokomplikowałam.
        • ashraf Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 28.05.14, 11:57
          No dobrze, a jak ktos nie wyznaje filozofii zycia blisko natury i nie widzi sensu w wielogodzinnym bolu? W imie czego ma sie umartwiac? Bez przesady, ludzie maja rozne potrzeby wink
    • bemam.pl Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 31.05.14, 13:45
      Z wielu powodów wybierają cesarskie cięcie, bo a- jest bardziej bezpieczna dla dziecka (pod warunkiem, że jest przeprowadzana nie na zimno tylko w momencie, gdy rozpoczęła się akcja porodowa), b- jest błyskawicznie przeprowadzana i nie sprawia takiego bólu jak poród naturalny, c - przy porodzie naturalnym dość często jest nacinane krocze, i goi się ono niestety gorzej (w zależności od zszycia oczywiście) niż zszyty brzuch. Poród naturalny niestety bardzo często ma nieprzewidziany efekt, może np. nagle spaść tętno płodu, co jest bardzo niebezpieczne, jeśli monitorowanie tego jest złe, to może mieć złe konsekwencje. A w przypadku cesarki wszystko jest pod kontrolą. I koniec końców bardzo szybko wraca się po niej do formy. Brzuch boli może do 4-5 doby, potem nie pamiętasz ze miałas cesarke
      • anetchen2306 Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 02.06.14, 07:46
        "I koniec końców bardzo szybko wraca się po niej do formy. Brzuch boli może do 4-5 doby, potem nie pamiętasz ze miałas cesarke ..." Miedzy Bajki, przez duze B, wlozyc. Wystarczy poczytac niniejsze forum lub forum szpitale. Z otwierajaca sie co chwila, ropiejaca rana w powlokach brzsznych, ktora to po latach rwie i boli przy kazdej zmianie pogody, niewielkie pekniecie/naciecie krocza to pikus.
        4-5 doby piszesz ... ja nie czulam zupelnie ZADNYCH dolegliwosci juz kilka godzin po porodzie sn wink Po operacji wyrostka dochodzilam do siebie przez 2 tygodnie.
        Wszystko zalezy od indywidualnej sytuacji i predyspozycji rodzacej. Takze od poloznych i lekarzy. Moja kuzynka, dwa razy cc (raz na zimno, raz po rozpoczeciu akcji porodowej), za kazdym razem rana goila sie tygodniami uncertain Potworzyly sie paskudne zbliznowacenia, dluuugo byla skazana na pomoc najblizszej rodziny w obsludze noworodka. Zakladamy, ze cos bedzie dla nas "lepsze": doswiadczenie pokazuje, ze nie zawsze.
        • ashraf Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 02.06.14, 08:12
          Ropiec, paprac sie i nie zrastac moze tez krocze, co dla zycia intymnego moze miec wieksze znaczenie, niz blizna na brzuchu. Komplikacje moga byc po cc i po sn, wiec nie ma co straszyc. Ja po cc po kilku dniach na prawde nie pamietalam o operacji, w ogole nie potrzebowalam tez lekow przeciwbolowych. Po porodzie sn mozna zapewne "smigac" zaraz po wydaleniu lozyska, ale sam porod troche trwa i do przyjemnosci z reguly nie nalezy, wiec cos za cos wink
          • anetchen2306 Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 02.06.14, 09:36
            To tez napisalam, ze zalezy indywidualnie. Decydujac sie na urodzenie dziecka nie ma sie nigdy pewnosci, czy nie zajda jakies komplikacje. A te u matki po cc zdarzaja sie czesciej, niz po porodzie sn. Statystycznie czesciej. Ja po porodzie sn, rzeczywistym sn, nie wspomaganym, bez oxy, bez nacinania krocza (a dzieci spore, ponad 4 kg kazde), owszem rodzilam ok. 12 godzin, ale tylko 2-3 ostatnie byly trudne. W porownaniu do dochodzenia do siebie po glupim wycieciu wyrostka, to te 3 godziny tez byly spoko. 3 godziny w porownaniu do 3-4 dni ... Do przyjemnych te pare dni po operacji nie nalezy. Chodzilam zgieta po operacji w pol przeszlo tydzien, a ranka byla na jakies 5-8 cm uncertain Na prochach tez bylam kilka dni.
            Z nacinaniem krocza w Polsce sie przesadza, i to grubo przesadza. Czytajac wpisy o porodach wlos sie jezy na glowie, co w niektorych szpitalach z rodzaca sie wyprawia, jak usilnie probuje sie jej "pomagac". Moze wlasnie dlatego tyle jest wspisow na CiP i innych forach w stylu "jak zalatwic sobie cesarke".
            • ashraf Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 02.06.14, 09:59
              Oczywiscie, pewnosci nie ma, dlatego niech kazda wybiera jak chce smile
              • kremka2014 Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 02.06.14, 10:46
                EEE ale w kontekście dziecia to mi NIKT nie powie, ze więcej jest niepełnosprawnych dzieci po cc. Ja mogę stracić macicę, ale nie wyobrażam sobie patrzeć na cierpienia dziecka przez całe jego życie....
                • yvona73pol Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 02.06.14, 14:01
                  Ashraf, co do dochodzenia do siebie, to ja juz po dwoch godzinach, wykapana i pelna energii chcialam sie wypisac do domu. Po tym "strasznym" SN.

                  Co do pychy chodzilo mi nie o postep i technike, jakze sluszna, tylko to, ze zbyt wiele zaufania pokladamy wlasnie w tym, a z pogarda odnosimy sie do wszystkiego co naturalne, jako "nizsze" i gorsze. Ilez razy wydaje nam sie, ze oto tacy wspaniali jestesmy, takie cuda osiagnelismy, a tu byle trzesienie ziemi, tajfun, tsunami i juz jestesmy na kolanach. Nie tacy wielcy znowuz.

                  No ale dywaguje za bardzo.
                  • ashraf Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 02.06.14, 15:53
                    No dobrze, ale czego to dowodzi? Ze zarowno po cc, jak i po sn moze byc super, ale beznadziejnie? I czemu zakladasz, ze ktos uwaza nature za gorsza i traktuje ja z pogarda? Ja po prostu uwazam, ze moj porod to moja sprawa i kieruje sie swoimi kryteriami, bez wartosciowania co jest bardziej "godne", a co nie. Nie pisze tez ani nie mowie nikomu, ze sn jest straszny czy nie do wytrzymania. Natomiast straszenie i smiertelne wizje najczesciej padaja z ust dziewczyn po sn, ktore maja misje nawracania wszystkich na jedyny sluszny sposob rodzenia (no bo przeciez cc to nie porod).
                    • kluska77 Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 03.06.14, 00:41
                      Dokładnie. Co innego chcieć rodzić sn, co innego nękać te, które urodziły przez cc i wmawiać im, że wyśmiewają lepszą naturę. Natura ma to do siebie, że zabija większość potomstwa. Tak to było przed wynalezieniem medycyny. Umierało jeśli nie przy porodzie, to kilka lat później jakieś 3/4 potomstwa ludzkiego. Naprawdę chcemy powrotu do tych czasów?
        • lilj Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 04.06.14, 22:32
          po wspanialym 10h porodzie sn, ktory i tak sie zakonczyl cc . skazana bylam na wieloletnia rehabilitacje dziecka ze wzmozonym napieciem miesniowym. Dzis dziecko ma 6 lat a skutki- wspanialego, bezproblemowego, jakze naturalnego i bezpiecznego -porodu sn sa widoczne do dzis.

          po cc wstalam dnia 24 h po, bolalo- ale nic to w porownaniu do bolu porodowego. nic sie nie "papralo". po 6 dniach normalnie funkcjonowalam z dzieckiem na reku.

          Kobieta, ktora lezala ze mna na sali byla w szpitalu 3 tyg po porodzie sn i wielkiej ranie krocza.
    • mamasiasiulki Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 02.06.14, 14:05
      Mój gin - żona lekarz - 3 cc. Ja - matka położna - 4 cc.
    • famii Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 04.06.14, 18:19
      moja dentystka - żona ginekologa - też cc, bo jak mi tłumaczyła " bezpieczniej"
      ______________
      Zagłosuj na "Położną na medal"
    • lilj Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 04.06.14, 18:47
      zona mojego gin 2x cc, jego polozna takze cc.
      moja ciotka- endokryn. - zona gin - cc.
      takze nie mam zamiaru nigdy wiecj podchodzic do sn!!! mimo ze do pierwszego pojechalam usmiechnieta, zjednoczona ze wszechswiatem, pelna pozytywnych mysli. dzis nie dopuszczam opcji rozwiazania przez sn!
    • 18lipcowa3 Re: Jak rodzą ginekolodzy/ ich żony 04.06.14, 21:46
      bezpiecznie, komfortowo i po ludzku czyli na bank mają CC
Pełna wersja