trola
23.08.04, 10:59
Po przeczytaniu niektórych wątków pojawiło mi się pytanie...
Której z Was udało się zajść w ciąże przy takim comiesięcznym
stresie: "czekam na niechcianą miesiączkę", "znowu mam 1 kreseczkę na
teście", "liczę dni do miesiączki, oby nie przyszła", "czy dzisiaj dzień
płodny, a może wczoraj, a może pojutrze?" albo "kiedy mam zrobić test, już
nie mogę się doczekać"?
Dla mnie każdy miesiąc w takim stanie to sam stres... przed miesiączką.
Przynajmiej ja to tak odbieram. Której z Was udało się zaciążyć przy
dokładnym liczeniu dni plodnych, mierzeniu temperatury, obserwacji śluzu,
szyjki, czytaniu forum i smutku w kolejnych wątkach "a może teraz się
uda...", czekaniu na niechcianą miesiączkę, niemozności dotrzymania
przynajmniej 3 dni po spodziewanym okresie z testem ciążowym...
Czy nie warto czasem wyluzować i zdać się na matkę naturę, która w 100 proc.
wie co robić...
Jak to z Wami było? Bardzo mie to interesuje,bo ja wrzuciłam na luz