Stresujące życie kobiet...

23.08.04, 10:59
Po przeczytaniu niektórych wątków pojawiło mi się pytanie...

Której z Was udało się zajść w ciąże przy takim comiesięcznym
stresie: "czekam na niechcianą miesiączkę", "znowu mam 1 kreseczkę na
teście", "liczę dni do miesiączki, oby nie przyszła", "czy dzisiaj dzień
płodny, a może wczoraj, a może pojutrze?" albo "kiedy mam zrobić test, już
nie mogę się doczekać"?

Dla mnie każdy miesiąc w takim stanie to sam stres... przed miesiączką.
Przynajmiej ja to tak odbieram. Której z Was udało się zaciążyć przy
dokładnym liczeniu dni plodnych, mierzeniu temperatury, obserwacji śluzu,
szyjki, czytaniu forum i smutku w kolejnych wątkach "a może teraz się
uda...", czekaniu na niechcianą miesiączkę, niemozności dotrzymania
przynajmniej 3 dni po spodziewanym okresie z testem ciążowym...

Czy nie warto czasem wyluzować i zdać się na matkę naturę, która w 100 proc.
wie co robić...
Jak to z Wami było? Bardzo mie to interesuje,bo ja wrzuciłam na luzsmile
    • kocianna Re: Stresujące życie kobiet... 23.08.04, 11:19
      Masz rację. Mierzyłam, obserwowałam śluz, czekałam, stresowałam się. Udało się,
      kiedy machnęłam z rezygnacją reką: poszłam do lekarza, obejrzał moje wykresy,
      powiedział: z tego to dziecka nie będzie, dał mi duphaston... załamałam się i
      zaciążyłam w pierwszym cyklu na duphastonie, bez żadnego wykresu smile

      Inna sprawa, że bez tych wykresów nie wiedziałabym tak szybko, że coś jest nie
      tak i nie poszłabym do lekarza.
    • beatka3 Re: Stresujące życie kobiet... 23.08.04, 11:25
      Ja nie chciałam zajść w ciążę. Mam już 2,5-letnią dziewczynkę, ale na każde
      wspomnienie ciąży i porodu odechciewało mi się drugiego dziecka, więc robiłam
      co mogłam, żeby nie zajść w ciążę. A jednak podświadomie co miesiąc byłam
      strasznie zawiedziona jak się okazywało, żę "wszystko idzie po mojej myśli". Aż
      w końcu się okazało, że okres powinien być a go nie ma. Jak zrobiłam test to aż
      się popłakałam ze szczęścia, że w końcu będę miała drugiego dzidziusia. Może to
      co mówię jest trochę nie na temat,ale chcę powiedzieć że nie można tak się
      denerwować i wyliczać. Ja nawet nie wiem kiedy to się stało i chyba takie
      niespodzianki są najlepsze. Uważam, że należy się skupić na przyjemności a nie
      na skutkach, szczególnie wtedy kiedy się chce dziecka.
      pozdrawiam
    • black_currant Re: Stresujące życie kobiet... 23.08.04, 11:27
      trola napisała:

      >> Czy nie warto czasem wyluzować i zdać się na matkę naturę, która w 100 proc.
      > wie co robić...

      No niestety, czasem matka natura zawodzi sad Inaczej nie byłoby klinik leczenia
      niepłodności, inseminacji, laparoskopii, invitro, leczenia hormonalnego...
      Myślę, że jeśli kilka cyklów 'bez obserwacji' nie daje rezultatu w postaci
      maluszka, to warto zainteresować się obserwacją śluzu, temperatury itp.

      Pozdrawiam

      Ania
    • ciezarowka1 Re: Stresujące życie kobiet... 23.08.04, 11:33
      W dość bliskiej rodzinie mam parę,która od trzech lat próbowała zająć w ciążę i
      nic z tego nie wychodziło, pomimo, że obeje byli zdrowi i nie było właściwie
      żadnych przeciwskazań.
      Pozbyli się psa, ze względu na mające pojawić się dziecko, zrezygnowali z
      imprez, z palenia papierosów, do łóżka szli z zegarkiem w ręku, wtedy, kiedy
      była największa szansa, potem robienie testów,łzy.
      Kobieta była strzępkiem nerwów, gdy zwyczajnie pogodziła się z tym, że oni już
      dzieci mieć nie będą.
      Wróciła do papierosków, do życia towarzyskiego, kupili sobie psa, żyli
      zwyczajnym życiem.
      W trzecim cyklu spóźniała się @, zrobili test. Teraz są już w siódmym miesiącu.
      Luzu wszystkim starającym się z całego serca życzę.
      • ella5 Re: Stresujące życie kobiet... 23.08.04, 11:41
        Pozbyli się psa, a teraz wzieli sobie nastepnego, brawo! Tylko, ze pies to jest
        zywa czujaca istota a nie jakas tam rzecz, ktorej sie mozna pozbyc. Zycze im
        aby ich upragnione dzieciatko za iles tam lat pozbylo sie ich umieszczajac w
        domu starcow.
    • magdaaa73 Re: Stresujące życie kobiet... 23.08.04, 14:23
      Po roku histerii, po półrocznej obserwacji ciała, po wszelkich badaniach
      (przyczyny nie znaleziono) zrobiliśmy to z przyjemnością(ale w dni
      płodne).Potem rodzinka impreze zrobiła-zapomniałam o @, a jak wyjechali-nagle
      okazało się,że miała być 2 dni temu-dziś to już 7 miesiąc ciązy-wyluzowanie-
      nikt nie wie jak to zrobić-ale to działa.Nie da się ot tak powiedzieć-luzuje-bo
      i tak się myśli,ale w koncu przychodzi czas zapomnienia się...
    • onaa Re: Stresujące życie kobiet... 23.08.04, 14:49
      Ja tak mam od paru miesięcy. Czekanie na owu, a potem ewentualne rezulataty.
      Teraz w ogromnym stresie czekam na dzień w którym będę mogła zrobić test bo do
      spodziwanej miesiączki nie wytrzymam. Stres jest przeraźliwy, wczoraj całą noc
      nie spałam, już nie wiem co mam robić żeby nie myśleć.
      To jest straszne!!!
      zazdroszcze wszystkim które nie musiały przez to przechodzić.
      Pozdrawiam
      • paulajal Re: Stresujące życie kobiet... 23.08.04, 18:50
        Taki obłęd może tylko utrudnić zajście w ciąży, lekarz kazał mi od razu
        próbować oszukać własną psychikę, udając że nie chcę ciąży, bo np planuję
        zagraniczny wyjazd czy zmianę pracy czy coś tam jeszcze i tak jak zajęłam swoje
        myśli czymś innym w miarę możliwości, to od razu dzidzia.

        Pozdr

        paula 33/34tc
Pełna wersja