jak to jest i dlaczego???!!!

27.08.04, 14:08
Dziewczyny jak to jest?Jestem w 30 t.c i na szczęście narazie nie miałam
żadnych specjalnych dolegliwości i nie brałam jakiś dodatkoeych lekóe prócz
witamin i żelaza.Czytam to forum i mnóstwo innych od dłuższego czasu i
szczerze mówiąc ogarnia mnie coraz większe przerażenie!Dziewczyny opisują
tyle dolegliwości,chorób i problemów,mnóstwo badań na mnóstwo chorób i setki
komplikacji.Muszę się przyznać,że doprowadziło mnie to do pewnej paranoi i
wczoraj zjawiłam się w laboratorium z zamiarem zrobienia wszystkich możliwych
badań mimo,że nie mam niepokojących objawów.Laborantka spojrzała na mnie z
wielkim zdziwieniem i spytała po co mi te wszystkie badania i że ich nie
zrobi bo nie ma potrzeby.Ulżyło mi a zarazem zrobiło mi się
głupio..Dziewczyny dlaczego tak jest?Dlaczego teraz kobiety biorą tyle leków
podtrzymujących ciąże,przeciwskurczowych itd..dlaczego wykonuje się tyle
badań na najróżniejsze choroby,dlaczego ciąża jest teraz często postrzegana
jako wielce ryzykowna i zagrożona,czemu tyle kobiet ma problem z zajściem w
ciąże?!Rozmawiam z moją mamą i babcią..za ich czasów nie było tych wszystkich
badań,nie było USG(które obecnie niektórzy robią sobie przy każdej wizycie!)
Często kobiety normalnie pracowały i funkcjonowały,a nie leżały plackiem w
domu,a mimo to rodziły się zdrowe i donoszone dzieci..Jak to jest czy
cywilizacja tak wpłynęła na nas kobiety,że straciłyśmy naturalną zdolność do
zajścia i utrzymania ciąży????!!!!
    • mowi32 Re: jak to jest i dlaczego???!!! 27.08.04, 14:26
      Kiedyś też nie było antykoncepcji, planowania rodziny, kobiety, kiedy
      zachodziły w ciążę, to zachodziły, kiedy roniły to roniły, była duża
      śmiertelność wśród noworodków i dzieci. Powietrze było mniej zanieczyszczone,
      ludzie żyli zgodnie z rytmem natury, nie było tylu alergii i chorób
      cywilizacyjnych. Niestety wraz z rozwojem techniki i coraz wygodniejszym
      życiem, coś musi przy tym ucierpieć.
      Ja też nie miałam prawie żadnych dolegliwości ciążowych, nie licząc niewielkich
      mdłości i paru (może 5) "rozmów z muszlą klozetową". Też biorę witaminki i
      kilka razy wzięłam nospę. Funkcjonuję normalnie. Staram się jednak trochę
      oszczędzać, nie dlatego, że coś mi dolega, ale żeby potem nie pluć sobie w
      brodę, że coś tam zawaliłam i przez to coś się stało dziecku. Nie wszystkie
      dziewczyny jednak mają to szczęście, że u nich jest wszystko w porządku. Wiele
      z nich, jak widzę czytając posty, jest po tzw. przejściach. I trudno im się
      dziwić, że leżą plackiem i przyjmują mnóstwo leków.
    • ziele77 Re: jak to jest i dlaczego???!!! 27.08.04, 15:44
      Nie chcę absolutnie aby mój post był odbierany jako atak albo niezrozumienie
      kobiet które mają trudną ciążę!Wręcz przeciwnie ja czytam wasze posty i
      strasznie je przeżywam,przy czym cały czas bardzo się martwię o moją ciążę aby
      nic się nie stało i stąd wynika moje pytanie.Nie wiem jak to jest stracić
      dzieciątko,choć mam podejrzenie,że kiedyś raz poroniłam.W każdym bądź razie nie
      jestem sobie nawet w stanie tego wyobrazić..Mój strach jest ogromny,dlatego
      zaczęłam się zastanawiać dlaczego teraz jest tak trudno,ale może faktycznie
      kiedyś nie było łatwiej tylko o wielu rzeczach się nie wiedziało...
      Ja mimo to,że niby nie powinnam się niczym martwić to cały czas jestem nękana
      złymi przechuciami i okropnymi wizjami...
      • fenka Re: jak to jest i dlaczego???!!! 27.08.04, 16:12
        Może dlatego, że jeśli kobietki czują się dobrze i wszystko jest w porządku -
        to poprostu o tym nie piszą. Poza tym kiedyś nie mówiło się tyle na ten temat -
        a teraz mamy do wyboru publikacje, bardziej kontaktowych lekarzy, a nawet
        forum - słowem - jesteśmy bardziej świadome, co ma swoje wady i zalety wink

        Jeśli komuś by się to na cokolwiek przydało, to chętnie napisałabym post pod
        tytułem "Czuję się świetnie, ach jak wspaniale!". Bo właśnie kończę 24 t.c.,
        samopoczucie doskonałe, żadnych dolegliwości (z wyjątkiem 4-tygodniowych
        mdłości w I trymestrze), z leków tylko żelazo (i kwas foliowy na początku). Do
        ciąży podchodzę spokojnie i na luzie, bo po pierwsze nie jestem już nastolatką,
        a po drugie - taka mam naturę, że nie lubię się za bardzo emocjonować. Ale kto
        wie, jakbym się zachowywała, gdyby wszystko nie było w porządku...
        Pozdrawiam serdecznie, nie myśl za dużo wink
        • my_baby A ja uważam, że... 27.08.04, 17:07
          Ciąża to nie choroba i przy każdej okazji powtarzam to wszystkim zaciążałym
          koleżankom. Niestety wiele kobiet traktuje ten stan jako chorobę, jako coś
          dziwnego, jako coś co trzeba wciąż badać i badać, jako coś co wymaga ciągłej
          kontroli i leków wspomagających. Nie mówię dosłownie chorobę jako chorobę, ale
          właśnie jako coś "z innego świata". A przecież to jest naturalny stan rzeczy.
          Właśnie NATURALNY. Stan piękny, wyjątkowy. Ja wiem, że naturze czasem trzeba
          pomóc, ale ja osobiście wierzę w nią tak wielce, że stwierdzam, że ona wie co
          robi.
          Wierzę, że na każdą i na każdego przyjdzie czas;
          Wierzę, że czas będzie piękny, z torsjami czy bezsmile, ale piękny;
          Wierzę, że dzieci będą zdrowe...
          i wierzę, że będę dobrą matkąsmile

          I nie można się poddawać ani załamywać skoro natura wyrzuci wcześniej zarodek.
          Po prostu trzeba przyjąć tezę, że tak było lepiej i dla matki i dla tej
          nienarodzonej istotki. I nie traktować tego wszystkiego później jak chorobę...
          Ważne żeby poszukać przyczyn przez badania, ale często przyczyny te nie są
          znalezione, a wtedy... tak po prostu miało być.

          Rozumiem też obawy mam o swoje dzieci w brzuszkach. Ja jednak sądzę, że każde
          ciągniecie brzucha, wymioty, ból jajnika, kopnięcie, bulgotanie w żołądku,
          zgaga, senność, częste sikanie, ból miednicy, kręgosłupa należy po prostu
          podciągnąć pod mój stan - czyli ooo jestem w ciążysmile
          Nie chcę mówić tu np. o plamieniach i skurczach przedwczesnych, które
          rzeczywiście są już powodem do niepokoju i wtedy bezzwłocznie trzeba udać się
          do lekarza.
          Poczytajcie trochę o religii i filozofii starych Indian - oni to fajnie
          podchodzą do życia i do ciąży. Nigdy nie planowali dzieci jakimś mierzeniem
          temperatur, obserwacją śluzu, szyjki, a dzieci mieli.... hohosmile Jednak
          drastyczne u Indian jest to, że jak urodziło się dziecko z jakąkolwiek wadą
          umyslową od razu je zabijano. Podobnie zresztą robią zwierzęta.
          Dla mnie najważniejsze jest to w ciąży, żeby się nie stresować i nie obciążać
          umysłu zbędnym balastrem. Jak umysl jest zdrowy to i cialosmile No i wystrzegajcie
          się bogini Lilith. Jest władczynią wszystkich demonów nocy i potworów z sennych
          koszmarów. To ona paskuda w mitologii sumeryjskiej zabija niemowlętasmile Co
          prawda ja jestem chrześcijanką, ale jak coś takiego przeczytam to symbolicznie
          wierzęsmile

          Ale sobie pofilozofowałamsmile
          • agnesm1 Życie to też nie choroba, a jednak... 27.08.04, 17:22
            Moja mama w kólko powtarza mi ten tekst - Ciaza to nie choroba...,
            a ja od niedawna odpowiadam jej, ze Zycie to tez nie choroba, a jednak ludzie
            sie lecza...
            Ja swoja ciaze traktuje nie jak chorobe, ale jako czas w ktorym musze
            szczegolnie dbac o siebie i zwracac na wszystkie symtomy chorobowe szczegolna
            uwage - moja 1 ciaza skonczyla sie obumarciem dziecka w 6tc. - co okazalo sie w
            12tc. - nie mialam plamienia itp.
            Tamte przezycia nauczyly mnie pokory i wiem, ze po raz kolejny nie chce tego
            przezywac... zwlaszcza, ze wiem, ze dziecko mogloby najprawdopodobniej zyc,
            gdybym odlozyla 3 tygodniowa terapie antybiotykowa na pozniejszy okres ciazy...
            choc teraz moge gdybac...

            Cieszcie sie wiec dziewczyny z bezproblemowych ciaz - tez bym tak chciala -
            moze nie jest u mnie tragicznie, ale skurcze mam od 14tc... i po tym co
            przeszlam, wiem ze nie zawsze musi byc kolorowo...
            Dodam jeszcze jedno - zagladnijcie na strone wczesniaki - tam wiele kobiet nie
            mialo zadnych problemow, a jednak ich dzieci rodzily sie np. w 24 tc.
            Agnesm
            • my_baby Re: Życie to też nie choroba, a jednak... 27.08.04, 17:34
              Agnesm
              Twoja mama dobrze Ci mówi. Wiem co czynią antybiotyki z ciążą, Wiem to teraz!!!
              Moja bliska koleżanka bodajże w 16 tyg. ciąży zawieszała firany w domu. Przez
              dobre pół godziny z ręakmi w górze. Spadla z drabiny, zaczely sie prawie
              natychmiast skurcze, plamienie. Predko pogotowie. W szpitalu podali jej jakiś
              lek, nie wiem dokladnie jaki i chcieli zostawic na oddzile patologii ciazy az
              do rozwiazania. Agnieszka jak zobaczyla te wszystkie kobiety wchodzac na ten
              oddzial - smutne, zatroskane, zleknione - w tyl zwrot i wrotki do domu. Wszyscy
              na nia krzyczeli, ze zrobila nie odpowiedzialne, ze uciekla ze szpitala.
              Przelezala dwa tygodnie w domu. Skurcze sie uspokoily, ale co jakis czas miala
              az do koca. Urodzila tydzien po terminie pieknego, zdrowego chlopaka.

              Agnes! Nie zagladaj na takie strony o patologii ciaz. Wmowisz to sobie
              niepotrzebnie i stresujesz sie niepotrzebnie. przeciez jestes zdrowa babka to
              czemu masz zaraz rodzic wczesniej? Masz dotrwac do 40 tygodnia!!!!! To rozkaz!smile


              pozdrawiam serdecznie
              • agnesm1 Re: Życie to też nie choroba, a jednak... 27.08.04, 18:04
                Niestety kiedy traci sie jedno dziecko kolejna ciaze traktuje sie jak
                zagrozona - na patologii puki co nie musze i nie planuje lezec, ale wiem, ze
                skurcze na tak wczesnym etapie nie sa zbyt zdrowym objawem...
                A jesli chodzi o stresowanie - to moje martwienie sie wynika raczej z tego co
                przeszlam w poprzedniej ciazy, a nie z czytania o patologiach...
                Zreszta moj lekarz po tym co przeszlam tez podchodzi do mnie z wieksza uwaga,
                bo jak sam stwierdzil - trzeba zadbac, zeby tym razem wszystko zakonczylo sie
                szczesliwie...
                Ale wkurza mnie stwierdzenie - ciaza to nie choroba... bo podobnie jak zycie
                nie jest choroba trzeba dbac o siebie i leczyc anomalie... a bynajmniej nie
                naleze do osob wyszukujacych sobie na sile dolegliwosci, ale tak sie sklada, ze
                twardnienie brzucha i to czasem bolesne na tak wczesnym etapie ciazy nie jest
                normalne...

                Agnesm i zaczynajacy jutro 17tydzien Maluszek w brzuszku
          • isabela_1974 Re: A ja uważam, że... 27.08.04, 19:33
            > Ciąża to nie choroba i przy każdej okazji powtarzam to wszystkim zaciążałym
            > koleżankom. Niestety wiele kobiet traktuje ten stan jako chorobę, jako coś
            > dziwnego, jako coś co trzeba wciąż badać i badać, jako coś co wymaga ciągłej
            > kontroli i leków wspomagających. Nie mówię dosłownie chorobę jako chorobę,
            ale
            > właśnie jako coś "z innego świata". A przecież to jest naturalny stan rzeczy.
            > Właśnie NATURALNY. Stan piękny, wyjątkowy. Ja wiem, że naturze czasem trzeba
            > pomóc, ale ja osobiście wierzę w nią tak wielce, że stwierdzam, że ona wie co
            > robi.
            > Wierzę, że na każdą i na każdego przyjdzie czas;
            > Wierzę, że czas będzie piękny, z torsjami czy bezsmile, ale piękny;
            > Wierzę, że dzieci będą zdrowe...
            > i wierzę, że będę dobrą matkąsmile

            ___________
            Można powtarzać sobi9e to wszystko i gorąco w to wierzyć - ja też tak właśnie
            czynie, nie zadręczam się na zapas - ale nie wolno lekceważyć niepokojących
            objawów. To nie jest "wyszukiwanie" na siłę, ale dokładanie odpowiedniej
            starannoście po prostu. Na początku ciąży zaczęłam krwawić i trafiłam na
            patologię wczesnej ciąży. Gdyby nie moja szybka reakcja i interwencja lekarzy,
            pewnie nie miałabym już mojego dziecia, które - jeśli wierzyć usg (ja wierzę)
            rozwija się wspaniale. Gdyby nie podawany progesteron, którego mój organizm
            teraz już chyba produkuje mniej, niż kiedy rodziłam po raz pierwszy 8 lat temu,
            zapewne nie mogłabym się cieszyć myślą, że nowe życie rozwija się we mnie. I
            zapewniam Cię, że myślenia "tak widać miało być" nie pomogłoby mi zbyt wiele.
            ________________________

            Kiedy rozmawiałam z moją prabacią czy moimi babciami dowiadywałam się, jak
            wiele dzieci kobiety traciły chodząc w ciąży, jak wiele ich umierało przy
            porodzie lub krótko po nim. Do dziś odwiedzamy groby niektórych z tych
            utraconych dzieci. Teraz tylko pozornie jest więcej chorób, poronień, śmierci,
            itp. Po prostu jest lepsza diagnostyka i dużo większy przepływ informacji. Ja
            jestem temu wdzięczna, gdyż może dzięki choćby temu forum będę potrafiła
            rozpoznać niepokojące objawy, jeśli by się pojawiły. I nie oznacza to, że będę
            ich szukać na siłę. Większa wiedza nie jest dla nas zagrożeniem a może być
            jedynie szansą.
            I oczywiście WIERZMY, że wszystko będzie dobrze smile
    • blachara Re: jak to jest i dlaczego???!!! 27.08.04, 17:06
      może też dlatego, że coraz później zachodzimy w ciążę? kiedyś był ślub,
      dziecko, drugie dziecko, poza tym teraz inaczej się pracuje niż 20 lat temu,
      inne tempo, inne wymagania, wpływ może ma też to co jemy - wszystko
      zakonserwowane, łykamy też więcej piguł niż kiedyś (przed ciążą)
      • paulajal Re: jak to jest i dlaczego???!!! 27.08.04, 19:31
        Jesli ni masz żadnych niepokojących objawów, to ciesz się ciazą!

        Ja, niestety, mam za sobą pierwszą ciążę obumarłą, w tej w pierwszym trymestrze
        plamiłam, w drugim miałam bakterie, w trzcim bakterie i skurcze. Czemu tak
        jest, nie wiem, ale leczę każdą dolegliwość, nie chcę niczego przeoczyć.
        Paula 34tc
Pełna wersja