Poznań-Polna czy Św. Rodziny?

31.08.04, 09:17
Bardzo proszę o opinie nt tych szpitali. Szukałam informacji na stronach "rodzic po ludzku", ale są raczej niewielkie. Zbliża się termin mojego porodu, bardzo zależy mi na tym, żeby urodzic swoje dzieciatko w przyjaznym dla niego i mnie miejscu. Będę wdzięczna za każdy list. Pozdrawiam
    • fala9 Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 31.08.04, 10:34
      czesc,
      Ja jeszcze nie rodziłam ale juz wybrałam - klinikę sw Rodziny. Zadecydowal o
      tym fakt iż w tej klinice anestezjolodzy mają ogromne doswiadczenie w kwestii
      znieczulen przewodowych i jest ono w tym szpitalu standartem. Na Polnej
      natomiast anestezjolodzy mają małe doswiadczenie i w związku z tym lekarze
      namawiają na niekorzystanie z zewnątrzoponówki i raczej doradzają Dolargan,
      który jest niekorzystny dla dziecka.
      • ja_goda Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 31.08.04, 11:03
        A dlaczego Twoim zdaniem anestezjolodzy na Polnej (gdzie jest najwiecej porodow
        w Polsce) maja male doswiadczenie? A cala reszta w Swietej Rodzinie nie jest
        dla Ciebie wazna, tylko znieczulenie, ktore moze z kolei byc niekorzystne dla
        Ciebie? A dlaczego niby Dolargan jest niekorzystny dla dziecka. Bardziej
        niekorzystny jest chyba zle wyposazony oddzial noworodkowy i nie przebywanie z
        mama na jednej sali przez cala dobe. Nie jestem zwolenniczka Polnej, sama
        rodzilam 2 razy na Lutyckiej bez znieczulenia, ale wg mnie szpital Sw. Rodziny
        jest mocno przereklamowany i wiem to miedzy innymi od mojej szwagierki, ktora
        tam niedawno rodzila. Pozdrawiam.
        • fala9 Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 31.08.04, 15:45


          ja_goda napisała:

          > A dlaczego Twoim zdaniem anestezjolodzy na Polnej (gdzie jest najwiecej
          porodow
          >
          > w Polsce) maja male doswiadczenie?

          To jest opinia specjalisty anestezjologa. Liczba porodów nei ma tu nic do
          rzeczy. Procent znieczulen przewodowych na Polnej to zaledwie kilka procent (o
          tym ze lekarze boją sie tam zzo wiem z wlasnego doswiadczenia) natomiast w sw
          rodzinie 30-40% Tam anestezjolodzy ciągle sie doszkalają i douczają w kwestii
          znieczulen porodów.


          A cala reszta w Swietej Rodzinie nie jest
          > dla Ciebie wazna, tylko znieczulenie, ktore moze z kolei byc niekorzystne dla
          > Ciebie?

          Znieczulenie przewodowe nie niesie zagrozenia ani dla matki ani dla dziecka.
          niestety takiej opinii mozesz nie usłyszec od położnika bo nie kazdy na tym sie
          zna. Porozmawiaj ze specjalista w tej dziedzinie to sie dowiesz. Dla mnie
          znieczulenie jest bardzo wazne bo pomagajac matce znacznie ułatwia dziecku
          droge na swiat. Czytalam wiele badan naukowych na ten temat wiec wiem co mówie.

          A dlaczego niby Dolargan jest niekorzystny dla dziecka.

          Dolargan podany w nieodpowiednim czasie (predzej niz 3 godziny przed
          zakonczeniem porodu) moze spowodowac zaburzenia oddychania u noworodka. Tzw
          depresje oddechową, czesto noworodek w związku ztym wymaga podłączenia do
          respiratora. Lekarze dobrze o tym wiedzą - ale podają dolargan bo bardziej go
          znają niz zzo. Moi koledzy tatusiowie opowiadali mi jak osobiscie byli
          swiadkami kiedy to połozna wynosiła noworodka za drzwi porodowki i potrzasała
          nim jak workiem aby zaczął oddychac. Nawet najlepszy specjalista nie jest w
          stanie okreslic kiedy mozna podac dolargan i kiedy skonczy sie porod - robi sie
          to na oko. A kiedy kobieta cierpi najbardziej znieczulenia juz nie dostaje bo
          jest "za poźno" Pozatym Dolargan najczesciej podaje sie domiesniowo co jest
          błędem bo wchłania sie stamtąd do krwi w niemozzliwym do przewidzenia stopniu.
          Generalnie jesli jest mozliwosc stos zzo, Dolarganu sie unika.

          Bardziej
          > niekorzystny jest chyba zle wyposazony oddzial noworodkowy i nie przebywanie
          z
          > mama na jednej sali przez cala dobe.

          Klinika sw Rodziny jest rowniez osrodkiem specjalistycznym z II stopniem
          referencyjnosci. Czyli o 1 wyzszym niz Raszeja i Lutycka. Mialam lekarza z
          Polnej ktory sam mi ten szpital odradził bo.."tam sie pania nie zajmą jak
          powinni, bo nikt nie ma czasu na zajmowanie sie rodzącą. Położą Panią na łóżku
          podłączą pod KTG i ma Pani duze szanse ze jak cos pójdzie nie tak to napewno
          zorientują sie za późno. Po prostu pacjentek jest tyle ze cos moze umknąć"
          Tego problemu nie ma w sw. Rodzinie. Apropos. Córka mojej znajomej wlasnie
          straciła dziecko na Polnej, bo stwierdzili ze skoro ma 18 lat to sma urodzi -
          niestety nie otrzymala nalezytej opieki, dziecko sie udusiło, bo nie mogla
          urodzic. Skoro takie jest tam podejscie do pacjenta "z ulicy" to wcale sie nie
          dziwie ze neonatologia ma tam takie wzięcie - leczą to co spartaczyli przy
          porodach.
          A odnosnie dziecka przy matce - jesli sobie zyczysz mozesz miec je caly czas
          przy sobie. Moje kolezanki miały tak bez problemu.

          Nie jestem zwolenniczka Polnej, sama
          > rodzilam 2 razy na Lutyckiej bez znieczulenia, ale wg mnie szpital Sw.
          Rodziny
          > jest mocno przereklamowany i wiem to miedzy innymi od mojej szwagierki, ktora
          > tam niedawno rodzila. Pozdrawiam.


          Czytalam to co napisalas o szwagierce. Takie sytuacje zdazają sie wszedzie,
          wiec mnie to nie dziwi. Mysle ze kazdy powinien zadac sobie pytanie czego
          oczekuje od szpitala a potem wybrac odpowiednia placówkę. Ja juz wiem czego
          chce wiec wybralam. A wybralam sw. Rodzine bo to jedyny szpiatal w Poznaniu w
          ktorym licza sie z moją opinią i spełnią moje warunki odnosnie opieki
          • dobrydzien Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 31.08.04, 16:52
            droga falo , dobrze że się zdecydowałaś na szpital i wyraziłaś swoje zdanie
            jednak pozwól też wypowiedzieć się innym i szanuj ich pogląd,

            rodziłam na polnej , jestem zadowolona, dostałam Dolargan lecz poród był trudny
            i długi i pózniej dostałam zzo,
            jesli poród jest prosty i przebiega prawidłowo stosowanie zzo jest zbyt
            ryzykowne dla matki,

            wybrałam Polną ze względu na profesjonalizm, maja najlepszy sprzęt, opieka
            neonantologiczna też jest na najwyższym poziomie, gdy z Twoim dzieckiem będzie
            działo się coś złego i tak zostanie przewieziony na Polną ,
            Najważniejsze było dla mnie dobro dziecka, oczywiście problem z Polną jest taki
            że trzeba tam opłacić swojego lekarza lub położną , ale tych pieniedzy nie
            żałuję i szczerze Polną polecam
          • ja_goda Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 31.08.04, 18:25
            Droga Falo, zgadzam sie z przedmowczynia, ze kazdy ma prawo do swojego zdania i
            do wlasnej decyzji.
            Owszem, to co pisalam o szwagierce moze sie zdarzyc wszedzie. Rozumiem, ze
            jedyne czego oczekujesz od szpitala to znieczulenie zewnatrzoponowe. Mysle tez,
            ze po prostu boisz sie porodu i robisz z niego problem, chyba, ze masz jakies
            uzasadnione obawy.
            Dolargan mialam podany podczas 1 porodu i moj syn urodzil sie zdrowy i silny,
            przy drugim porodzie juz mi go nie podano.
            Czy nie przyszlo Ci do glowy, ze byc moze na Polnej nie podaja chetnie zzo
            poniewaz jest to niebezpieczne dla mamy i dziecka, moj ginekolog twierdzi (a
            jest to lekarz z dlugim stazem i doswiadczeniem - nie pracuje na Polnej), ze
            znieczulenie takie zaburza skurcze i czesto konczy sie porodem kleszczowym(a to
            juz chyba nie jest korzystne dla dziecka).
            Czyzbys przeczytala o II stopniu referencyjnosci na stronie rodzicpoludzku.pl?
            Tam jest wiele nieaktualnych informacji. Jesli z Twoim dzieckiem bedzie cos nie
            tak (czego Ci oczywiscie nie zycze) to tylko szpitale na Polnej i na Lutyckiej
            sa w stanie mu pomoc.
            Jeszce raz podkreslam, ze nie jestem zwolenniczka szpitala na Polnej, glownie
            ze wzgledu na koniecznosc sowitego wynagrodzenia poloznika. Wlasciwie to
            uwazam, ze nie ma idealnego szpitala w Poznaniu, a juz z pewnoscia nie jest nim
            klinika Sw. Rodziny.

            Zycze udanego porodu naturalnego.

            P.S. Slyszalas moze, ze sa plany zamkniecia porodowki w Sw. Rodzinie?
            • fala9 Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 01.09.04, 11:12
              >
              > P.S. Slyszalas moze, ze sa plany zamkniecia porodowki w Sw. Rodzinie?


              Nie, a skąd o tym wiesz??
              Pozdrawiam
              Fala
              • ja_goda Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 01.09.04, 17:49
                Od znajomych lekarzy.
              • patyczako Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 01.09.04, 21:37
                a dlaczego mieliby zamykac skoro sa drugim po polnej szpitalem pod wzgledem
                urodzen w poznaniu...
                • ja_goda Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 03.09.04, 10:11
                  ilosc nie swiadczy o jakosci
    • patyczako Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 31.08.04, 19:23
      a ja ci stanowczo doradzam klinike św.rodziny...sama tam rodzilam i bardzo
      sobie chwale...moze i polna jest jedna z najlepszych klinik w kraju ale jest to
      prawdziwy kombinat i "wytwornia dzieci", skorumpowani lekarze... za to w
      św.rodzinie panuje rodzinna i kameralna atmosfera ...ja nie zaplacilam nikomu
      tam zlotowki a na prawde na nikogo tam nie moglabym powiedziec zlego
      slowa...polozne chetne do porad w kazdej chwili, mile i sympatyczne
      pielegniarki...i nie bylo tych tabunow odwiedzajacych ciotek , wujkow,
      znajomych wszelkiej masci... zrobisz jak bedziesz uwazala ale mysle ze nie
      pozlujesz wyboru kliniki sw.rodziny...
      • amania Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 01.09.04, 22:04
        Jeśli chodzi o wyposażenie szpitala, specjalistów, to oczywiście Polna, jeśli
        chodzi o miłą atmosferę to Sw. Rodzina.
        Musiasz zadecydować co jest dla Ciebie ważniejsze. A przypadki zaniedbań
        zdarzaja się w każdym szpitalu i procentowo pewnie wychodzi po równo, tyle że
        Polna przyjmuje dużo więcej porodów, zwłaszcza ciężkich, tak więc relatywnie
        częściej można usłyszeć o niej coś złego.
        A propos znieczulenia, to anastezjolodzy na Polnej robią ich jednak sporo,
        choćby ze względu na ilosć cesarek które się tam przeprowadza, więc to chyba
        jakiś wymysł z tymi obawami lekarzy. Zreszta jak już pisałam na brak
        specjalistów nie mogą narzekać. a że ci specjaliści nie zawsze mają dobre
        podejście do pacjentów to już inna sprawa.
        W każdym razie życze słusznego wyboru.
    • nelka1313 Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 01.09.04, 21:54
      Witam, nie mam zamiaru namawiać cię na żaden szpital w Poznaniu.Co do Św.
      Rodziny to nie wiem- są różne opinie- tam nie rodziłam, rodziłam na
      Polnej.Mimo, że mam co do tego szpitala bardzooo mieszane uczucia, drugi raz
      tez tam chyba bym rodziła ale mądrzejsza o parę doświadczeń.To wszystko
      naprawdę zależy tylko od tego na jakich ludzi się tam trafi. Opisałam mój poród
      dośc dokładnie na tym wątku:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=10801415&a=12767253
      Przeczytaj i sama zdecyduj-przynajmniej będziesz wiedziała czego oczekiwać.
      Życze dobrej decyzji i łatwego lekkiego porodu no i oczywiście ślicznego
      zdrowiutkiego maluszka.
      Ela mama Marty która ma juz 4 miesiące i tak wygląda:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12835706&a=15268279
      • cdoree Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 01.09.04, 23:20
        Bardzo dziękuję za wszystkie wypowiedzi smile
        Podjęcie decyzji będzie dla mnie oczywiście trudne, mam tylko nadzieję, że to
        będzie dobry wybór.
        Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że w każdym szpitalu może dojść do
        powikłania w czasie porodu, albo w okresie okołoporodowym i nie jest to zależne
        ani od warunków sprzętowych, ani lokalowych, ani od atmosfery...
        Chyba pytaniem, które powinnam sobie zadać jest-gdzie będzie dla mojego
        dzieciątka bezpieczniej.
        Jeszcze to muszę przemyśleć.
        Pozdrawiam serdecznie.
        • fala9 Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 02.09.04, 08:39
          Ja zaczelam od studiowania wiedzy na temat porodu, ustalenia moich poglądów i
          własnej opinii na wiele zagadnien które go dotyczą. Potem zrobiłam sobie liste
          wymagan - czyli spisałąm co mi odpowiada, czego oczekuję, co jest bardzo wazne
          a bez czego moge sie obyc. Potem zaczełąm sprawdzac który szpital mi to
          najlepiej zapewni.
          Mysle ze to dobra droga. To co jest dobre dla jednej kobiety, dla Ciebie moze
          byc nie do zaakceptowania - wiec musisz sprecyzowac czego oczekujesz, jakiej
          opieki, jakiej swobody. Ja wymazylam sobie bardzo rodzinny poród w intymnej
          atmosferze, bez studentów, tabunów lekarzy, bez wybłagiwania o moje prawa. Bede
          wiec miala własną położną z która wczesniej ustale przebieg porodu i moją jego
          wizję, aby nie było potem nieporozumien, albo działąnia bez mojej wiedzy i
          zgody; i 1 lekarza z którym wczesniej ustalone zostanie postepowanie w razie
          powikłan i który bedzie mnie badał (innym nie pozwolę). Chce miec
          zagwarantowane zzo na żadanie bez wykłucania sie i wybłagiwania o
          anestezjologa. Tak bede sie czuła bezpiecznie i oszczedze sobie stresów.
          Kolorowe kafelki i luksusowe łóżko porodowe nie mają dla mnie znaczenia. Tak
          wiec wybrałam sw. rodzinę smile
          • amania Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 02.09.04, 13:13
            Fala, chciałam ci tylko napisać, że rodziłam na Polnej 2 razy i wierz mi nie
            błagałam o swoje prawa. Studentów też nie było, bo nie wyraziłam zgody na ich
            wejście. Tam też zwykle jeden lekarz zajmuje się jedną pacjentką, ale znam i
            takie przypadki, gdzie dzięki temu, że lekarzy było dwóch, drugi zauważył coś
            co umnknęło pierwszemu. Położną własną można mieć wszędzie, jeśli tylko
            zapłacisz. Stresu nie przeżyłam i czułam sie bezpiecznie.
            Nie jestem fanką szpitala na Polnej. zdaje sobie sprawę z jego wielu wad, ale
            denerwują mnie sądy kogoś kto nigdy tam nie rodził.
            Ja też znam masę negatywnych opinni o Sw. Rodzinie. I co z tego?
            Wierzę, że ten szpital ma swoje zalety i nie będę na siłę udowadniać komuś
            czegoś, o czym tak naprawdę mam mizerne pojęcie.
      • agich_d Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 09.09.04, 10:48
        Hej! Ja mam właśnie dylemat jaki szpital w Poznaniu wybrać.. chyba nie ma
        żadnego idealnego, wiec chyba zostanie Polna, zresztą ja też się tam urodziłam
        jakieś ładnych parę lat temu. Moja mama niestety nie wspomina porodu zbyt miło,
        mam tylko nadzieję, ze od tamtej pory wiele sie zmieniło.
        Słyszałam, że najlepszym rozwiązaniem jest "załatwić sobie" położną. Masz moze
        jakieś namiary???
        Z góry dziękuję
        aga
    • wiklinka Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 02.09.04, 11:56
      Sama mam podobny problem (poród za około 2 miesiące).
      Dobrydzien napisała, że "oczywiście problem z Polną jest taki
      że trzeba tam opłacić swojego lekarza lub położną".
      Co to oznacza?
      Nie przyjmą mnie bez "koperty"? Czy przyjmą i dadzą odczuć swoje niezadowolenie
      z powodu jej braku?
      Mogę kupić bukiet kwiatów za wyjątkowo miłe potraktowanie (z wewnętrznej
      wdzięczności i radości), ale dlaczego miałabym płacić lekarzowi za wykonanie
      jego standardowych obowiązków? Za co mam zapłacić? Zupełnie nie rozumiem?
      • amania Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 02.09.04, 13:17
        Wiklina, jak najbradziej przyjmą bez koperty. Rzeczywiście możesz mieć pecha i
        trafić na chama, czego ci oczywiście nie życzę. Ale prawda jest taka, że ten
        kto płaci, od razu przychodzi ze swoim lekarzem. Ci, którzy są na dyżurze,
        raczej na pieniądze od obcych pacjentek nie liczą.
    • emi261 Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 02.09.04, 15:19
      Mimo, że pytanie dotyczy Polnej i Sw. Rodziny, jest nas tak mało na tym forum
      z Poznania, że chciałam się z wami podzielić swoim wyborem, a jest nim szpital
      Raszei. Pozdrawiam
    • anetchen Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 02.09.04, 15:52
      Mam termin za 4 tygodnie i ten sam dylemat. Chyba jednak zdecyduję się na Św.
      Rodzinę, chociaż lekarza prowadzącego mam z Polnej. Pozdrawiam
      • ewelina1122 Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 02.09.04, 21:30
        witaj1 trafny wybór! nie radze na Polnej z róznych wzgledów! pozdrawiam Ewela
    • ewelina1122 Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 02.09.04, 21:29
      witajcie1 Polnej nie polecam rodziłam tam 2 razy przez c.c. ! jesli nie zaplaci
      sie dobrze lekarzom to opieka na połoznictwie fatalna, na porodówce zalezy od
      zmiany! ale szczytem jest niedbalstwo ktorego doswiadczylam na Polnej, otóz po
      cesarce po 4 tygodniach w wielkich bolach przy fatalnym samopoczuciu wypadlo ze
      mnie łozysko(znaczna czesc) az strach pomyskec co by było gdyby kawał psujacego
      sie "miecha' pozostał we mnie jeszcze jakis czas..... Tez wybierałam Polna ,bo
      tam maja swietny sprzet itp ale czy tylko to sie liczy?! nie polecam tego
      szpitala, raczej obstaje za Sw. Rodzina lub Raszeją Wierzcie mi kobitki
      przeszłam katorge o mały włos nie osierociła 2 dzieci. pozdrawiam! Ewel
      • amoran Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 03.09.04, 11:03

        Wypowiem się na temat szpitala na Polnej, w którym rodziłam swoja córeczkę 12
        czerwca.

        Dlaczego wybrałam ten szpital?
        Ponieważ mają najlepszy sprzęt do ratowania dzieci i jak coś się dzieje, to i
        tak są one przywożone tutaj (nigdy nie wiesz, jaki przebieg będzie miał Twój
        poród-ja jestem tego najlepszym przykładem, że różne rzezcy się zdarzają).
        Poza tym z tego szpitala miałam lekarza prowadzącego, ale nie zdecydowałam się
        na opłacenie jego aby był przy porodzie. Do szkoły rodzenia także chodziłam
        przy tym szpitalu.
        Pokój do porodu naprawdę super-łóżko rewelacja, przytulny, ciepły...smile

        A oto opis mojego porodu:
        Bóle porodowe zaczeły mi się w piątek wieczorem, całą noc przemęczyłam się w
        domu. Jak wstałam to skurcze miałam już co 3 minuty, szybko taxi i do szpitala.
        Rozwarcie na 6 cm. Wypełnianie papierów, jakiś ankiet, pobieranie krwi.... W
        końcu około 10 położyli mnie na łożku. Przytulny pokój, intymna atmosfera,
        rewelacyjny sprzęt. Skurcze były już naprawdę mocne, regularne i częste.
        Przebili mi pęcherz płodowy. Poprosiłam o dolargan, bo nie chciałam
        znieczulenia zewnątrzoponowego i na moje szczęście jak się potem okazało.
        Trochę mi było lżej. Tak sobie leżałam ze 2 godziny. Przychodzili lekarze,
        badali, doglądali, rozwarcie na 8-9 cm. Położna była bardzo miła i mogę
        powiedzieć, że miałam szczeście, że na nią trafiłam. W pewnym moemencie
        przyszła inna pani doktor mnie zbadać i stwierdziła, że coś jest nie tak.
        Szybko zrobili mi USG, okazało się, że mała jest ułożona miednicowo-pośladkami
        do dołu. Błyskawicznie zawieźli mnie na salę zabiegową (niestety musiałam być
        sama, mąż został na korytarzu). Zanim jednak na niej wylądowałam leżałam na
        korytarzu, ponieważ sala była zajęta. To były najgorsze minuty. Zaczynały się
        skurcze parte, patrzyłam tylko jak wszyscy biegają....w końcu sala się
        zwolniła. Nie chcieli mi dać żadnego znieczulenia-nawet dolarganu, ponieważ
        chciali abym dobrze współpracowała. Zmobilizowałam się, bo wiedziałam że czas
        biegnie.....i na świat przyszła moja kochana córeczka. Potem ja miałam
        problemy, ponieważ nie mogłam oddychać. Podali mi tlen i po kilku minutach było
        już wszystko dobrze.

        W czasie ciąży byłam pod stała i dobrą opieką, ale niestety mój lekarz też
        popełnił bład nie robiąc mi USG w 9 miesiącu (według badania zewnętrznego
        dziecko było ułożone główką do dołu). Wcześniej Mała była ułożona miednicowo,
        potem ponoć ułożyła się główką do dołu. Ale czy tak rzeczywiście było już się
        nie dowiem.

        Drugi i znacznie poważniejszy bład popełnili lekarze którzy zajmowali się mną
        przy porodzie. Też nie zrobili USG, badało mnie aż 4 i żaden nie zauważył że
        Joasia jest ułżożona pośladkowo.....

        Drugi raz także zdecyduję się na Polną, ponieważ lekarze mimo wszystko szybko
        reagowali i robili co mogli, chociaż wcześniej popełnili błędy. Rodzić chcę w
        tym szpitalu ze względu na dziecko i opiekę jaką daje ten szpital noworodkom.
        Ono jest najważniejsze.

        Dziewczyny każda z nas ma inne doświadczenia, najwazniejsze żeby efekt koncowy
        był pomyślny.

        Pozdrawiam, Ania i Joasia www.termisan.com.pl/asia.htm
        • ewelina1122 Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 03.09.04, 20:21
          Witaj1 to prawda kazda z nas ma inne doswiadczenia i choc nie mozna
          generalizowac to jednak ja 3 raz Polnej nie wybiore... Sprzet owszem , sale
          porodowe rewelacja, ale no własnie jest jeszcze kwestia profesjonalizmu w
          kazdym znaczeniu tego słowa! Ja wokól siebie mam sporą gromadke kolezanek z
          doswiadczeniami z Polnej i wszystkie jednogłosnie potwierdzają opinie ze jest
          to "kołchoz". Kazda z nas ma inne oczekiwania co do lekarzy, położnych ale
          wszystkie chcemy urodzic bez wiekszych problemów i chcemy by nam FACHOWO przy
          tym pomogły osoby które sie na tym znaja a nie sprawiaja wrażenie "odwalania"
          roboty... Życze trafnych wyborów szpitali krótkich i łatwych porodów
          dziewczyny!!! (ps. ja tez urodziłam córeczkę 12 czerwca) .
          Pozdrawiam i trzymam kciuki EWELINA
          • gusiak_mama_kacperka Re: Poznań-Polna czy Św. Rodziny? 12.09.04, 15:46
            Nie rodziłam na Polnej, nie mogę się wypowiedzieć. Słyszałm, że to kołchoz,
            fabryka dzieci itp. Zdecydowałabym się tam rodzic gdybym już w ciąży wiedziała,
            że moje dziecko po porodzie będzie potrzebowało bardzo dobrego sprzętu.

            Rodziłam w Św. Rodzinie i prawdopodobnie urodzę tam po raz drugi. A to dlatego,
            że:
            1) nie stac mnie było na wynajęcie położnej i lekarza, a tam położne były po
            prostu "do rany przyłóż" - naprawde cudowne, bardzo pomocne, do tego stopnia,
            że jedna trzymała mnie za rękę, kiedy mnie w końcu powieźli do sali operacyjnej
            2) w każdej chwili mogłam poprosic o znieczulenie zewnatrzoponowe, co uważam za
            komfort psychiczny - skoro znieczulam się przy borowaniu zęba, to chyba
            znieczulenie przy najwiekszym bólu, jaki człowiek jest w stanie znieść
            świadomie (a tak oceniane są bóle porodowe) jest czyms oczywistym
            3) nie musiałam byc z dzieckiem 24 na dobę, zmieniać mu pieluszek i kąpać zaraz
            po pordzie. I może zwolenniczki rooming-in mnie przeklną, ale jestem wdzięczna
            położnym, że mogłam wypocząćpo bardzo trudnym porodzie zakończonym cesarskim
            cięciem. Nie odbiło się to w żaden sposób na mojej więzi z dzieckiem, ani na
            karmieniu (mały był przynoszony do mnie na każde żądanie) - karmiłam 16
            miesięcy, położne bardzo cierpliwie i bardzo długo cyły mnie przysawiać małego,
            sugerowały różne metody, razem ze mną szukały najlepszych rozwiazań.
            4) byłam trzy razy dziennie informowana o stanie dziecka, pediatra miał czas
            także na konsultacje osobiste, zresztą bardzo mnie podtrzymywał na duchu.
            5) lekko podwyzszona temperatura synka na tyle niepokoiła pediatrów, że
            zrobiono mu wszystkie badania, aby w 5 dniu odkryć lekką odmę płuc - wykazało
            ją dopiero przeswietlenie klatki piersiowej zrobione, bo żadne inne badania nie
            wykazywały infekcji, a tempereatura była stale podwyższona. Mogli mie po prostu
            wypisać zakładając, że dziecko po prostu "tak ma". Na szczęście dzięki
            dociekliwości neonatologów uniknęlismy zapalenia płuc.
            6) żadnych facetów w salach pacjentek - więc nie czujesz się idiotycznie w
            kusej szpitalnej koszulce z podpaską wielkości pieluchy.
            7) O tym juz pisałam - majstersztyk jesli chodzi o cięie cesarskie - szycie i
            bliznę podziwiali nawet inni chirurdzy, a niektóre laski po cesarkach z
            zazdrościa pytały ile zapłaciłam za to, że mnie tak ładnie zszyli - cięcie było
            małe, wykonane bardzo nisko (dzięki temu mogę nosić nawet wyjątkowo kuse
            bikini), a teraz, 2,5 roku po operacji w zasadzie nie widać blizny - jest to
            tyko cieniuteńki jasny paseczek, który mam wrażenie jeszcze trochę i zupełnie
            zniknie (notabene - polecam Contratubex wink )
            8) Mimo bardzo szybkiej akcji z cesarskim cięciem - decyzję podjeto gdy tylko
            młodemu lekko skoczył puls!! - połozne nie zapomniały o moim mężu - pomagał im
            rzy pierwszych czynnościach związanych z maluchem, mógł z nim pobyć zamiast
            mnie w jego pierwszych chwilach.

            Oczywiście szpital brzydki, sale pełne, w kolejnych dniach bardzo utrudniony
            dostęp ojca do dziecka - to wady. Mimo to - poleca, Św. Rodzinę.
Pełna wersja