straszny.upal
11.09.14, 12:36
Taka sytuacja - ostatnia miesiaczka 23.07, 25.08 pozytywny test. U mojej doktor byłam na wizycie 03.09 - zbadała mnie, potwierdziła prawidłowo rozwijający się zarodek na USG, ale stwierdziła, że jest "za mały" (2 mm) i że w ogóle na razie nie będziemy ustalać terminu porodu, ani na ten temat rozmawiać, tylko "ona chce to doprowadzić do piątego miesiąca". Nie zważyła mnie, dała tylko mega listę badan (już zrobiłam i wyniki są ok).
Na razie męczą mnie mdłości, trochę utrudniają życie, do pracy chodzę (mam na popołudnia, więc jakoś daję radę się wykaraskać). Powiedziała, że mam nikomu nie mówić o ciąży, zastanowić się, czy mówić rodzinie.
Naprawdę poronienia są aż taką plagą czy moja lekarka panikuje? Kazała mi przyjść znów w przyszłym tygodniu, bo nie widziała serduszka a musi je zobaczyć.
Ja już nie wiem, co myśleć. Czuję się dobrze, to moja pierwsza ciąża, w mojej rodzinie nigdy nie było poronień ani problemów z donoszeniem.