Problemy w pracy

24.09.04, 12:46
Witajcie
Jeszcze niedawno myślałam, że nie napiszę tego postu, bo po prostu nie będzie
takiej potrzeby. Moja firma jest uważana za przyjazną pracownikowi, rózne
bonusy, kobiety zachodzą w ciąże, dzieci rodzą, dostają pieniądze nawet za
urodzenie dziecka. Jeszcze niedawno myślałam, że tak jest. Mój szef na wieśc
że jestem w ciązy bardzo się ucieszył. Początkowo ciąża była bezproblemowa,
ale niestety musiałm trafić do szpitala i miałam dwa tyg. zwolnienia(tylko!),
przyszłam do pracy, za parę tygodni niezbyt dobrze się czułam i znowu na 10
dni zwolnienia. Teraz okazało się, że się przeziębiłam, poszłam najpierw do
dr po leki, bo przecież nic w ciązy nie wolno przyjmować samej i nie chiałam
iść na zwolnienie. Pochodziałam dwa dni do pracy i czułam się coraz
gorzej.Stwierdziłam, że przecież nie mogę narażać dziecka i siebie też, nie
mogę czekać aż choroba rozwnie się w coś poważniejszego. Uprzedziałm że
niestety muszę iśc na poarę dni zwolnienia i tu się zaczęło.Typu : co za
katarem Pani będzie chodzić po lekarzach itp, itd. Nie będę przytaczać tego
co usłyszałam, bo nie chcę się ujawniać, ale po tej rozmowie po prostu się
poryczałam. Cała roztrzesiona poszłam do lekarza i dowiedziałam się, że w
ciązy nawet najlżejesze przeziębiebnie trzeba wyleżeć, bo jeżeli rozwinie się
ropne zakażenie, to roznosi się to na cały organizm i na dziecko tez.
Oczywiście są antybiotyki dozwolone w ciązy, ale nigdy niewiadomo jaki mogą
mieć wpływ na nienarodzone dziecko. Wziełam parę dni wolnego, uprosiłam
dosłwonie lekarkę żeby było jak najmniej.I teraz cały czas myślę co z tym
zrobić, ale pom prostu czuję się dyskriminowana z powodu ciąży. Acha, nie
napisałam wcześniej że ostatnio miałam nawet problem, bo przyszłam wczesniej
do pracy po badaniach, a następnego dnia musialam się zwolnić żeby iść do
lekakarza na comisięczną wizytę do gina. Poradzicie co z tym zrobić?
    • malaika7 Re: Problemy w pracy 24.09.04, 12:54
      Masz prawa, to z nich korzystaj. Wiem, że to niełatwe, bo zależy Ci na pracy,
      ale przeciez te zwolnienia to nie Twoje "widzimisie", tylko realna potrzeba.
      Przecież chodzi o Twoje dziecko! Żadna praca nie jest warta narażania takiego
      maleństwa. Wiem, co mówię, bo sama straciłam pracę, będąc już zresztą w ciąży,
      bo nie czułam się najlepiej stojąc po 12 godzin dziennie i nie chciałam tak
      pracować. Oddałam sprawę do sądu. Szczerze mówiąc, mało mnie obchodzi co sąd
      postanowi, bo w tej chwili skupiam się na dzidzi, która już wkrótce przyjdzie
      na świat. Zrobiłam to "dla zasady". Lekarze dając Ci zwolnienia wiedzą, co
      robią.
    • ikw1 Re: Problemy w pracy 24.09.04, 12:55
      teraz ja cos o pracy:
      nigdy w zyciu nie wierzylam w potrzebe rownouprawnienia, myslalam sobie ze to
      mnie nie dotyczy ucze sie pracuje i mam na co zasluguje i tak bylo do slubu bo
      jak po slubie zaczelam szukac pracy to zawsze!!!! bylam podejrzewana o szybkie
      zajscie w ciaze to takie jasne - mloda mezatka zaraz bedzie dziecko od 2 lat
      wszystkie podejmowane przeze mnie prace byly na umowy zlecenie bo.....wiadomo
      caly dowcip polega na tym ze to wlasnie z powodow braku stalej pracy
      zdecydowalam sie na dzidzie
      a z drugiej stron gdy bylam pracodawca to nigdy, Z REKA NA SERCU nigdy nie
      zastanawialam sie czy kandydatka do pracy jest lub bedzie w ciazy
      to dla mnie smutne i wpedzające w walczacy feminizm
      pochwalcie sie waszymi doswiadczeniami
      iza
    • kariba Re: Problemy w pracy 24.09.04, 13:22
      Witam serdecznie. Też jestem w ciąży 20tc i od początku jestem na zwolnieniu.
      Kiedy pojawiły się u mnie problemy i musiałam wziąć pierwsze zwolnienie na 28
      dni bardzo się denerwowałam co powiedzą u mnie w pracy. Czy nie będzie głupich
      komentarzy i wogóle. Ogromne było moje zdziwienie kiedy po tym jak mąż
      dostarczył kolejne zwolnienie na kolejne 28 dni zadzwoniła do mnie moja
      Dyrekcja i powiedziała: Pani Iwonko rozmawiam z panią jak z kobietą a nie jak z
      pracownikiem proszę aby została pani na zwolnieniu już do końca ciąży bo nie
      wyobrażam sobie aby przy tym stanie pani pracowała i narażała swoje maleństwo.
      Na rok przyjmę za panią zastępstwo aby odciążyć pani koleżanki i czekam na
      pomyślne roziązanie i powrót pani do pracy kiedy uzna pani za stosowne.Dodam,
      że pracuję w szkole wśrodowisku praktycznie samych kobiet to też może mieć
      znaczenie, ale większość z moich koleżanek pracowało do 9 m-ca ciąży. Gdybym
      chodziła na krótsze ale cęste zwolnienia byłby tylko problem z zastępstwami no
      i wyczekiwanie czy przyjdę dziś do pracy czy nie.Jeśli zaczynają się u Ciebie
      tego rodzaju problemy radzę iść na długie zwolnienie bo orderu nie dostaniesz a
      tak rozdzielą Twoje obowiązki i za chwilę przestaną się wkurzać, że Cie znowu
      nie ma.No bo zobacz przychodzisz do pracy popracujesz np 1 tydz. coś się dzieje
      idziesz na kilka dni zwolnienia i tak w kółko. Jest już jesień grożą nam różne
      infekcje, grypa, angina i tym podobne świństwa nie obejdzie się bez zwolnień
      jak masz słabą odporność. Szkoda fasolki i Ciebie.To czy bedziesz miała gdzie
      wrócic po macierzyńskim czy wychowawczym i tak już od Ciebie podejrzewam nie
      zalerzy a Twoje zdrowie i Twojego maleństwa jest najważniejsze. Pamiętaj
      również, że stres w ciązy to nic dobrego. Pozdrawiam kariba
    • fenka Re: Problemy w pracy 24.09.04, 14:44
      Też mam dylemat, bo aktualnie jestem na zwolnieniu, które kończy mi się na
      przełomie 7 i 8 miesiąca ciąży. Chętnie wróciłabym do pracy, ale jeśli np. po 2
      tygodniach mój stan się pogorszy i znów będę musiała iść na zwolnienie, to
      więcej zamieszania wprowadzę tym swoim "przychodzeniem / nie przychodzeniem"
      niż jasną sytuacją, że do porodu jestem na zwolnieniu.
      Pracowałam bardzo sumiennie przez 5 miesięcy ciąży, zastępując w międzyczasie
      po 2-3 osoby na urlopach, ze względu na przemęczenie lekarz wysłał mnie na
      zwolnienie, po powrocie pracowałam 3 tygodnie, ale znów musiałam wziąć
      chorobowe z powodu paskudnego przęziębienia - z którym i tak na początku
      chodziłam do pracy przez 3 dni, przez 2 tygodnie nie mogłam się wyleczyć. W
      normalnym stanie chodziłbym do pracy. Ale teraz zaczyna się sezon
      przeziębieniowo-grypowy, a my mamy bardzo ograniczone możliwosci bezinwazyjnego
      leczenia. Poza tym również czułam się nie fair, gdy musiałam się zwolnić z
      powodu badań czy wizyty u lekarza - a przecież to jak najbadziej normalna
      sprawa. Nad komentarzami wolałam się nie zastanawiać - to moje życie i moje
      dziecko, nie mogę tego narażać dla czyjejś wygody.
      Pracodawcy często wykorzystują zależność, że wiele kobiet w ciąży stara się
      pracować jeszcze lepiej niż przed ciążą, bo zależy im na utrzymaniu posady. Ja
      bardzo starałam się udowodnić, że moja kondycja jest bez zarzutu i że ciąża
      bardzo mi służy - lekarz zadecydował, że na miesięcznym zwolnieniu powinnam
      nabrać dystansu.. A prawda jest taka, ze pracodawca i tak zrobi z nami, co
      będzie chciał. Nie ma ludzi niezastąpionych.

      Ps. Jeśli urodzi nam się córunia, to damy jej na imię Lidka wink
      • lidkasuper Re: Problemy w pracy 24.09.04, 16:56
        Lidka to dość nietypowe imię, ale wiele razy słyszałam, że bardzo ładnesmile))
        Napisałaś,że pracodawca może zrobić z nami co sięchce. W ciąży zwolnić nie
        wolno, ale zastanawiam się co będzie po macierzyńskim, ajk np teraz pójdę na
        zwolnienie do porodu(teraz 25 tc), po macierzyńskim chce wykorzystać zaległy i
        bieżący urlop i niestety muszę wrócić do pracysad((a co jeśli zatrudnią kogoś na
        moje miejsce i potem dla mnie miejsca już nie będzie?
        • fenka Re: Problemy w pracy 26.09.04, 14:52
          lidkasuper napisała:

          > Lidka to dość nietypowe imię, ale wiele razy słyszałam, że bardzo ładnesmile))

          Najładniejsze wink

          > Napisałaś,że pracodawca może zrobić z nami co sięchce. W ciąży zwolnić nie
          > wolno, ale zastanawiam się co będzie po macierzyńskim,

          Miałam na myśli moment powrotu do pracy po porodzie i urlopach - wtedy
          rzeczywiście nie jesteśmy już chronione i samaq znam przypadki, gdy kobiety
          dostawały wypowiedzenie pierwszego dnia po powrocie - wydaje mi się, że jeśli
          pracodawca będzie musiał dokonać zwolnień, to zrobi to bez względu na to, czy w
          czasie ciąży pracowałysmy, czy byłyśmy na zwolnieniu.

          > ajk np teraz pójdę na zwolnienie do porodu(teraz 25 tc), po macierzyńskim
          > chce wykorzystać zaległy i bieżący urlop i niestety muszę wrócić do pracy:
          > (((a co jeśli zatrudnią kogoś na moje miejsce i potem dla mnie miejsca już
          > nie będzie?

          Mam dokładnie taki sam plan, jak również informację od pracodawcy, że moje
          miejsce bedzie na mnie czekać - ale czy faktycznie tak się stanie - nie mam
          pewności. Zdaję sobie jednak sprawę, że niewiele zależy ode mnie, i że musze
          być przygotowana psychicznie i finansowo na każdą ewentualność.

          Muszę jednak przyznać, ze dziwi mnie sytuacja, gdy pracodawca zwalnia po
          powrocie pracownicą, z której wcześniej był zadowolony - przecież jest bardzo
          duże prawdopodobienstwo, że ona przez dłuższy czas nie zajdzie w ciążę, co
          oznacza, że teoretycznie bedzie obecna - choć np. mogą się zacząć zwolnienia
          lekarskie związane z dzieckiem - ale to już zupełnie inna kwestia.
      • lidkasuper Ciekawy link 24.09.04, 16:58
        praca.gazeta.pl/praca/1,47341,2282220.html
    • patria5 Re: Problemy w pracy 24.09.04, 14:58
      witajcie, problemy w pracy niestety stały się także moim udziałem . . .
      np. ostatnio bylismy wszyscy na szkoleniu w Krakowie ( biuro jest w
      Katowicach), wracaliśmy kolo 15, normalnie pracujemy do 16.30, a mój szef
      (który nie wracał akurat tego dnia do biura) sprawdzał czy ja wróciłam do pracy
      i czy na pewno weszłam do biura, reszta pracowników jakoś go nie
      interesowała . . doszłam do wniosku, że szuka pretekstu, żeby zastosować
      jakieś sankcje dyscyplinarne, bo chyba za coś takiego nie można od razu
      zwalniać? dodam, że do biura wróciłam, i że nie było to jego pierwsze
      zachowanie w tym stylu . . .
    • kasia64 Re: Problemy w pracy 24.09.04, 17:33
      Wiesz dla pracodawcy to że "pojawias\ się i znikasz" to spory problem.ja
      załatwiłam sprawę uczciwie.Powiedziałam,że zwolnienia będą na moje miejsce szef
      przyjął pracownika którego ja przeszkoliłam.jak dziewczyna zaczęła dawać sobie
      radę- poszłam na zwolnienie i już nie wróće w ciąży.Dziewczyna ma umowę na rok
      na zastępstwo.Mi akurat w tym czasie skończy się macierzyński i urlop.Tp. mam
      na 28.10.nie pracuję od połowy 06.2004r.Pracuje daleko(1 godz.jazdy komunikacja
      miejską w 1 strone, wmałym pomieszczeniu w baraku dusznym i gorącym w
      lecie).Nie wyobtarzałam sobie pracy w zaawansowanej ciązy.Może zrób to samo-
      teraz idzie zima będzie slisko,sezon grypowy.Pozdro.
    • dominika8 Re: Problemy w pracy 25.09.04, 00:23
      hej,
      jestem w 30 tyg i dalej pracuje, bo tak jak napisaly dziewczyny, zachowuje sie
      tak, jakbym chciala wszystkim udowodnic, ze moge rozwnie dobrze a nawet lepiej
      niz przed ciaza. wszystko na czas pozalatwiane itd. A od kilku dni czuje
      straszne zmeczenie, coraz ciezej mi. Pracuje jako przedstawiciel naukowy w
      firmie farmaceutycznej, duzo jezdze samochodem, i w ogole sie przemieszczam. Na
      wiesc o ciazy moj szef zareagowal OK, nie przyjeli nikogo na moje miejsce, po
      prostu te pozostale osoby podziela sie moimi obowiazkami. Dlatego jakos mi do
      tej pory bylo glupio isc na, w sumie lipne zwolnienie, bo nic mi generalnie nie
      dolega, ciaze znosze fizycznie bardzo dobrze.
      Ale zdaje sobie sprawe, ze moja obecna postawa nie gwarantuje mi, ze po ciazy
      bedzie OK, chociaz firma glosi, ze jest taka prorodzinna, no i rzeczywiscie,
      nie znam dziewczyny, ktora by nie miala gdzie wracac. No ale zobaczymy...
      Doszlam do wniosku, ze zadna praca na swiecie nie jest warta narazania siebie i
      dziecka, i gdy tylko pojawia sie przeziebienia ( duzo pracuje w przychodniach,
      gdzie sami chorzy) znikam i tyle.
      Juz od dawna jestem przekonana, ze gdyby to od pracodawcow zalezalo, kiedy
      mozemy zachodzic w ciaze, to ludzkosc by wyginela.
      • constancja do Dominiki 27.09.04, 08:41
        Witam, ja także jestem przedstawicielem naukowym w firmie farmaceutycznje.
        Jednak u mnie od początku były okropne problemy, z bólami brzucha chodziłam do
        pracy... i bałam się iść na zwolnienie, bo co będzie po powrocie? Nie przedłużą
        mi umowy. Doszło do tego, że w 18 tyg. wylądowałam w szpitalu z bólami partymi
        i przodującym łożyskiem... i powiedziałam dość! Jestem już do końca ciąży na
        zwolnieniu, bo każde przemęczenie, grozi, skurczamisad Już wiem, że po porodzie
        nie mam gdzie wrócić do pracy. Czyli stało się to czego się bałam.
        Pozdrawiam Was brzuszki!
        Consta 22 t.c.
        • sandraw ja też się boję 27.09.04, 10:00
          u mnie- troszkę ianczej. U mnie na dziale szkolenie pracownika na moim
          stanowisku to min pół roku- i to tak ledwo ledwo wystarcza. Obiecałam że będę
          pracowała prawie do końca, tzn do stycznia na pewno, ale już wiem że fizycznie
          nie dam rady, i w grudniu już odejdę.
          Ale to nie byłby problem, zastępstwami sobie dadza radę, gorsze jest to że dl
          dobra dzieci- chcę na rok iść na wychowawczy- i to już stawia mnie na pozycji
          przegranej.

          NA razie przeciągnę sprawę jak najdłużej- tzn nie powiem nic o wychowawczym aż
          do końca macierzyńskiego- a wtedy zobaczę jak zareagują... ale jestem na 99%
          pewna że ze mnie zrezygnują.

          Z jednej strony- na razie chodzę do pracy, zero zwolnień, z drugiej strony-
          wiem że pstępuję nieuczciwie, ale to mój instynkt samozachowawczy tak na mnie
          działa, po prostu po macierzyńskim by mnie zwolnili jeżeli dowiedzieliby się że
          chcę iść na wychowawczy już teraz.
    • crayole Re: Problemy w pracy 27.09.04, 11:03
      U mnie żadna z kobiet, które były na macierzyńskim nie wróciła do pracy.
      Pierwszego dnia po urlopie dostawały kwitek. Więc moja sytuacja jest też jasna
      (nie informowałam nikogo o moim stanie). Dlatego nie chcę się poświęcać dla
      firmy, która mnie z uśmiechem wyrzuci, wtedy, gdy najbardziej będę potrzebować
      pracy. Do tej pory jednak (15tc.) lekarz nie chciał mi dać zwolnienia, mimo, że
      pracę mam stresującą, biegającą i jadę do roboty 1,5 godziny w strasznym tłoku
      (wiszę na schodach autobusu). Tak więc dreptam sobie powolutku (jak nikt nie
      widzi) i płaczę z bezsilności na przystankach jak nie mogę zapakować się do
      autobusu...
Pełna wersja