Zatrucie glukozą????

25.09.04, 17:52
Witajcie, mam do Was pytanie, czy możliwe abym się zatruła glukozą? Wczoraj
robiłam badanie glukozy z obciążeniem we krwi, po wypiciu 50g rozpuszczonej
glukozy w pół szklanki ciepłej wody odrazu mnie zemdliło, ale potem było już
coraz gorzej, pielęgniarka nie mogła mi pobrać krwi bo wogółe nie chciała
wypływać z żyły (twierdziła że mam za niskie ciśnienie), a potem to już był
koszmar, dostałam totalnych mdłości zwrotów głowy i strasznej biegunki
(dosłownie woda się ze mnie lała), tak było całą noc, przy tym miałam cały
czas stan podgorączkowy (37,4), dziś się czuję lepiej chociaż nie mogę
patrzeć na nic słodkiego, czy to możliwe abym tak się struła glukozą?
    • gosia_815 Re: Zatrucie glukozą???? 25.09.04, 19:15
      słyszałam już o takiej reakcji na glukoze,ale to nic groznego chyba że objawy
      nie ustepują to wtedy zgłoś się do lekarza,pozdrawiam
    • olek73 Re: Zatrucie glukozą???? 25.09.04, 21:57
      Ja wczoraj też mialam to samo,z tą tylko różnicą,że wypiłam 80g tego świństwa i
      rozebrało mnie dopiero w domu,ale objawy były takie same jak u Ciebie,nawet
      dzisiaj jakoś mało ciekawie się czuję ....
    • fenka Re: Zatrucie glukozą???? 26.09.04, 14:37
      Witaj Patuniu,
      jak się miewiasz?

      po pierwszym teście z glukozą też najpierw dostałam mdłości prawie zemdlałam
      (ale na tym się skończyło) - pielegniarka powiedziała, że to się zdarza.
      Na kolejny test zabrałam z sibą cytrynę i wcisnęlam pół do roztworu - bardzo
      pomogło i zdecydowanie polecam.
      • patunia79 Re: Zatrucie glukozą???? 27.09.04, 20:43
        Teraz myślę że napewno tak się strułam glukozą, bo mój mąż odebrał moje wyniki
        dziś i są bardzo dobre, bez obciążenia 78 (norma 60-110), z obciążeniem 86 (60-
        110), więc myślę że już nie będę tak musiała się męczyć wink))
    • atlantis75 Re: Zatrucie glukozą???? 27.09.04, 22:56
      Oj, możliwe, możliwe. Dla mnie badanie z glukozą było koszmarne. Wypiłam ją
      duszkiem, a po 25 minutach zasłabłam. Wstałam do toalety i osunęłam się po
      ścianie. Pielęgniarka zaprowadziła mnie do gabinetu i leżałam na kozetce
      przeżywając katusze. Byłam blada jak ściana, mdliło mnie potwornie, pociłam się
      i miałam lodowate ręce. Wytrzymałam jeszcze 20 minut. Ale te ostatnie 5 minut
      to była jazda. Chciało mi się na maksa wymiotować, a pielęgniarka do mnie: za 5
      minut pobierzemy krew, to pani zwymiotuje, a tak to będzie trzeba powtarzać
      badanie. I ja ledwo żywa wytrzymałam te 5 minut, zaprowadzili mnie na fotelik w
      cxelu pobrania, a ja myślami byłam nad muszlą... Wreszcie pobrała, a ja
      zerwałam się z fotela i pędem do łazienki. Ulżyło mi. Ale cały dzień chodziłam
      jakaś taka osłabiona. Co prawda biegunki nie miałam, ale kilka godzin po
      badaniu zasłabłam i resztę dnia spędziłam w łóżku.

      Pozdrawiam. Atlantis w 34 tc
Inne wątki na temat:
Pełna wersja